Znalezionych wyników: 23
The Gifted Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Salon & Kuchnia
Elisabeth Duncan

Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 2011

PostForum: V. Hetfield   Wysłany: 2018-08-14, 19:02   Temat: Salon & Kuchnia
- Jak Adam to trochę zbyt śmiałe określenie. - Chociaż starała się być w stosunku do niego miła to nawet ta miłość miała swoje granice. A to znaczyło, że w żadnym wypadku nie zamierzała oglądać go bez odzienia wierzchniego, nie ważne czy w środku nocy, czy może spontanicznie, o świcie. Ruszyła się ze swojego miejsca, w kierunku wyznaczonego dla niej pokoju, aby zabrać wszystkie niezbędne przedmioty, przydatne w łazience. Zatrzymała się jednak na moment w okolicy framugi kuchennej, nim nie obrała swojej drogi.
- Nie uważasz, że dzielenie się ze mną takimi historiami może być niebezpieczne...? Nic o mnie nie wiesz A gdybym pracowała w policji?. - Wypomniała mu grożąc przy tym ostrzegawczo palcem. Chociaż nie wyglądała przy tym groźnie, ani nawet przekonująco chciała mu dać do zrozumienia, że cechował się naiwnością - najpewniej tylko w stosunku do przychylnych mu kobiet skoro od tak otwierał się, bez cienia zawahania.
- Szczerze? Kiedy mówisz mi „śmiało” mam wrażenie, że historia tych blizn to twoja popisowa bajka na dobranoc. Ile razy już ją opowiadałeś? - Obróciła przysłowiowego kota ogonem i tak jak jeszcze chwilę temu mogło być miło, tak w końcu Elisabeth pokazała swoje pazury, niezadowolona z tego, że chciał od tak bez zawahania wyśpiewać jej wszystko. Nawet jeśli historyjka nie miałaby realnego pokrycia dziewczyna miała wrażenie, że nie będzie to miłe doświadczenie. A kto chciał tak naprawdę wsłuchiwać się w smętne wywody, podpitego gospodarza?
- Zapomniałeś o ryglowaniu okien. Przez nie mogę uciec. - Mruknęła więc pod nosem coś niewyraźnego, nim nie znikła za rogiem we wnętrzu pokoju, szukając zaraz swojej walizki z rzeczami. - Masz w domu jakiś nieużyty ręcznik? - Krzyknęła zaraz w kierunku kuchni.

z/t [ przenosiny do pokoju gościnnego ]
  Temat: Salon & Kuchnia
Elisabeth Duncan

Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 2011

PostForum: V. Hetfield   Wysłany: 2018-08-09, 14:56   Temat: Salon & Kuchnia
- Zaatakował mnie. Ale najwyraźniej nie miał ochoty, żeby skrzywdzić mnie bardziej. Widzisz, żebym miała jakieś ślady, po spotkaniu z nim? - Zaczerwienienia które powstały tego wieczoru, zaledwie kilka godzin temu w okolicy szyi, nadal utrzymywały się, z tym, że teraz przeszły w lekkie zażółcone odciski palców. Niespiesznie gładziła włosy, które w jej mniemaniu mogłyby być odrobinę dłuższe - wystarczająco, by móc chwycić je w mocnym uścisku w garść z której nie mogłyby się wyrwać. Przeczesała je kilkakrotnie, nim nie przetarła opuszkami kciuków jego przymkniętych oczu, a później policzków przyglądając mu się uważnie. W każdym jej ruchu można było wyczuć płochliwość, ostrożnie stąpała po tym cienkim lodzie stopniowo przyswajając sobie teren, po którym zamierzała się poruszać. Jak kot, który z każdym dniem czuł się swobodnie w nowym miejscu.
Tatuaże przykrywają wszystko, co chciałbyś, żeby było przykryte. Nie musisz dodatkowo ich chować. Teraz jesteś sztuką – a sztuka cieszy oczy. - Ostrożnie wycofała dłonie od jego twarzy, nie chcąc się zbytnio narzucać. Pomiędzy nimi bądź co bądź stało się coś dziwnego, nieoczekiwanego przynajmniej przez Elisabeth. Chociaż nie uciekła daleko, a uparcie dalej trwała naprzeciwko ograniczyła nieco ich wzajemny kontakt cielesny.
- Nie chcesz mi powiedzieć, że przed kobietami które tu zapraszasz też się tak chowasz? Mówisz „nie dotykaj” bo nie chcesz, żeby patrzyły w ten sposób? Żeby nie pytały? Na pewno pytają... Ale ja nie muszę. - Mruknęła. Podrapała się też mimochodem po karku, nie wiedząc co jeszcze powinna dodać, aby pokazać mu, że chociaż miała ochotę pytać to nie chciała niepotrzebnie rozdrapywać jego starych ran. Historia na pewno niosła za sobą ciężkie wspomnienia, nie tylko psychiczne, ale również fizyczne. A ona nie wiedziała czy jako osoba bardzo empatyczna, gotowa była na najmniejsze szczegóły.
- Przyjmijmy, że... Nie mamy się czym przejmować, oboje wyglądamy pięknie, ponętnie I nic tylko nas rwać. A teraz szczerze, odpowiedz mi na jedno pytanie... Kto pierwszy zajmuje łazienkę? - Spojrzała na niego wyczekująco, poważnie, jak gdyby od tej jednej odpowiedzi miało zależeć całe jej życie. Pomyślała, że nakierowanie na inny temat rozluźni nieco atmosferę, a Viggo przestanie źle czuć się z jej troskliwym spojrzeniem na sobie. Ilości wypitego przez niego alkoholu nie pozostawały dla Elisy obojętne, miała w kącie głowy świadomość, że im więcej wypije tym jego zachowanie może różnić się od wszystkich z jakimi miała już styczność. Chłodny prysznic na pewno by go ożywił, a ciepły, zagonił w pierzyny łóżka.
  Temat: Salon & Kuchnia
Elisabeth Duncan

Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 2011

PostForum: V. Hetfield   Wysłany: 2018-08-08, 22:31   Temat: Salon & Kuchnia
Dziewczyna uparcie wpatrywała się, w dokładnie pomalowany sufit jak gdyby szukała w nim wszystkich odpowiedzi na pytania które wkrótce zamierzała zadać. Zdawała się być tym pochłonięta. Przynajmniej do czasu nim nie napomknął o piractwie, na które zareagowała wyjątkowo żywo. Uśmiechając się od ucha do ucha podeszła o tych kilka kroków bliżej.
- Ściągnęłam kiedyś kilka filmów przez internet. Mogę nazwać się piratem? Chcesz być w mojej załodze? Mógłbyś zostać moim sternikiem. Tak na dobry początek. - Propozycja nie do odrzucenia nawiedziła Hetfielda jak zmora wczorajszej nocy, a także wszystkich innych, biorąc do siebie słowa o alkoholu, o domniemanej bezsenności szaleńca którego przy którym stała prawie ramię w rami,ę nie ponosząc żadnych zagrażających życiu obrażeń. Zaskakujące. Bardzo często, prawie nieprzerwanie, czuła w jego towarzystwie przejmujący niepokój. Ale coś niezrozumiałego sprawiało, że nie szukała drogi ucieczki przez najbliższe uchylone drzwiczki.
Elisabeth niejednokrotnie swoim zachowaniem na myśl przywodziła dziecko. Hetfield był na tyle rozsądnym człowiekiem, że łatwo mógł zorientować się, że wystarczyło w odpowiedni sposób pokierować temat by przykuć jej uwagę. Interesowały ją drobnostki, odrealnione historyjki upiększające nawet najmroczniejsze historie – to tylko potwierdzało teorię,że dziewczyna naprawdę zamierzała podążać za nierozsądnymi marzeniami przeprowadzając się z jednego miasta do drugiego kosztem wszystkich dotychczas zdobytych znajomości.
- Skoro mowa o dzikich kotach, to spotkałam ostatnio jednego. - Ucięła. Miała na myśli mężczyznę, ale nie powiedziała mu tego wprost chcąc wymownym milczeniem okazać mu wdzięczność za dach nad głową dzisiejszej nocy. Chciała gdzieś w głębi duszy, przynajmniej przez chwilę być równie tajemnicza, nie odsłaniać wszystkich kart ale szło jej to bardzo opornie. Chociaż nie przedstawiała bezpośrednich informacji o sobie miała wrażenie, że Hetfield z każdym spojrzeniem wybebeszał ją ze wszystkich sekretów jakie głęboko skrywała. Podpatrywała spod przymrużonych powiek jakie naczynia bierze teraz do spracowanych dłoni, a kiedy dotknął metalowej łyżki pomyślała o wodzie która mogłaby się od niej odbić. I nim wypowiedziała swoje myśli na głos tak właśnie się stało, w ciągu zaledwie kilkunastu sekund podłoga w kuchni była mokra od lecącej z kranu wody. Tak samo rozmówca. Parsknęła z rozbawieniem ale przestało być jej do śmiechu gdy ściągnął koszulkę. Zrobiło się... Niezręcznie. Sama nie do końca wiedziała gdzie powinna zawiesić swoje spojrzenie, czy przyglądać mu się w takiej sytuacji czy wyminąć go wzrokiem nie chcąc nachalnie wpatrywać się w interesujące ją tatuaże, w przerażające, wyraźnie wypukłe blizny. Nie mogłyby być świeże. Musiało minąć kilka lat... Zmarszczyła brwi, a im dłużej o tym myślała tym większy czuła żal. Ale do kogo? Zagryzła wnętrze policzków kiedy stała sama w kuchni. Przytłoczyło ją to do tego stopnia, że czas w którym mężczyzny nie było w pomieszczeniu zdawał się być jak mrugnięcie oka.
- W porządku... Nie masz za co przepraszać. To tylko głupia łyżka.... - Uśmiechnęła się lekko, starając się jednocześnie ukryć to, że ukradkiem przecierała wilgotne od samowolnie płynących łez, zaczerwienione policzki.
- Co by był z ciebie za pirat, gdybyś nie stoczył tylu walk na morzu? - Spojrzała na niego niepewnie, nie wiedząc jakiej reakcji mogłaby się teraz spodziewać. Chciała wybrnąć z tej sytuacji z twarzą ale nic nie przychodziło jej do głowy, nic więcej poza nerwowym przełknięciem śliny, wykonaniem kilku kroków i wyciągnięciem w jego kierunku drżącej dłoni. Zwykle w takich sytuacjach ludzie chcieli otrzymywać wsparcie, a fizyczny dotyk w niektórych wyjątkowych przypadkach bardzo pomagał okiełznać rozbuchane emocje. Ona sama potrzebowała teraz oparcia, chociaż oferowała własne.
- Już dobrze... Nie musisz się przede mną chować. Nie masz się czego wstydzić... - Stanęła na palcach. Zaryzykowała, kiedy próbowała z sercem w gardle dotknąć opuszkami jego włosów z zamiarem uspokajającego ugłaskaniach ich. Liczyła na to, że tym razem przysłowiowy kot nie zrobi jej dużej krzywdy.
  Temat: Salon & Kuchnia
Elisabeth Duncan

Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 2011

PostForum: V. Hetfield   Wysłany: 2018-07-14, 21:42   Temat: Salon & Kuchnia
Żart o gotowaniu musiała puścić mimo uszu, tym razem taki humor Viggo przeszedł bez niepotrzebnego oburzenia. Elisabeth będąc w niewygodnej sytuacji nie mogła pewnych rzeczy mówić na głos. Im więcej myślała o tym, że tak naprawdę nie wiedzą o sobie nic szczególnego tym bardziej zmartwiona była swoim wyborem. Nie sprawiałoby to jej kłopotów, gdyby robiła to już setny raz. Przemknęło jej przez myśl, kiedy dokańczała posiłek dorzucając mężczyźnie talerze do zlewu, że kręciła sobie sznura na własną szyję. Ta noc nie miała należeć do najspokojniejszych w jej życiu. A gdyby tak zabezpieczyła drzwi od wewnątrz krzesłem... To był dobry pomysł. Wspaniałe zabezpieczenie, gdyby jednak nieprzewidywalne zachowania gospodarza wróciły.
- Ode mnie mógłby dostać tylko uśmiech i pokrzepiający uścisk dłoni. A gdyby tak zamieszkać w klasztorze? Jedzenie, własny pokój, spokój... I zawsze bym wiedziała, co ubrać. - Uśmiechnęła się mimowolnie, w międzyczasie rozglądając się po pomieszczeniu bez większego celu. Zastanawiała się nad tym, jak długo ich rozmowy o wszystkim, a zarazem niczym będą trwać. Gdyby był tu zegarek, mogłaby przyuważyć którą mieli teraz godzinę. Telefon zostawiła w płaszczu, niech to szlag.
- Wyglądasz mi na takiego, który nie stroni od alkoholu. Butelki w szafce tylko utwierdzają w tym przekonaniu. Ale w tych czasach to norma, że wszyscy piją. - Wszyscy, poza Elisabeth która w piciu wprawy dużej nie miała. Skrzyżowała ręce na piersiach, kiedy tak stała w pobliżu kątem oczu przyglądając się wszystkim ciemnym tatuażom, wystającym spod tak zwanej koszulki-żonobijki.
- Myślałeś kiedyś o tym, żeby kupić kota? Brakuje mi w tym domu czegoś żywego... Miałbyś z kim jeść co wieczór kolację, kiedy mnie już zabraknie. - Spontaniczna propozycja szybko opuściła jej usta. Nie kierowała się jednak osobistymi preferencjami Viggo, a własnymi. Uwielbiała psy, ale nie mogła sobie na nie pozwolić ze względu na alergię. Za to koty... Kto by mógł się im oprzeć? Podkreśliła zarazem fakt, że mieli dla siebie zaledwie trzy dni które miały prysnąć, jak bańka mydlana. W mgnieniu oka Viggo miał znów zostać całkiem sam.
  Temat: Salon & Kuchnia
Elisabeth Duncan

Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 2011

PostForum: V. Hetfield   Wysłany: 2018-07-12, 13:35   Temat: Salon & Kuchnia
- Naprawdę myślisz, że gdybym miała pracę, siedzielibyśmy razem w Twojej kuchni jedząc kolację? - Uniosła pytająco brew, kiedy na niego patrzyła. Upijając co nieco ze szklanki z drinkiem miała chwilę, na zastanowienie się nad następnymi słowami. W zanadrzu miała wiele pytań. Chociaż z natury nie była bardzo wygadana, lubiła prowadzić niezobowiązujące konwersacje kiedy czymś się denerwowała.
- Szybciej niż posadę, mogłabym znaleźć kogoś na wysokim stanowisk,u kto nie szczędziłby pieniędzy... Albo szefa jakiegoś gangu! Nie musiałabym się z nim często widywać jeśli ciągle siedziałby w więzieniu. - Przyklasnęła na własne słowa bardzo entuzjastycznie, nim nie przybrała poważniejszej miny, stukając się palcem w głowę. Skupiła się przez chwilę na posiłku, w międzyczasie odgarniając włosy za ucho. Siedząc na wysokim stołku coraz częściej machała nogami w powietrzu. Przestrzeń która utworzyła się między nimi za pomocą jednego pustego krzesła pozwoliła jej, na odczucie większej swobody.
- Wszyscy barmani to alkoholicy? - Zapytała. Nagle. Przerywając ciszę, która między nimi zapanowała. Wsparła dłoń na policzku, patrząc na niego wyczekująco. W pewien sposób sugerowała, że mógł mieć taki problem skoro już na wstępie przyrządził dla niej drinka. Wydawało się jej, że bardziej neutralną propozycją byłaby herbata z miodem, na dobry sen lub ciepłe kakao.
  Temat: Salon & Kuchnia
Elisabeth Duncan

Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 2011

PostForum: V. Hetfield   Wysłany: 2018-07-10, 16:27   Temat: Salon & Kuchnia
Na usta cisnęło się jej pytanie, co jest z nim nie tak skoro przez życie kroczy samotnie mając do dyspozycji okazałe, przynajmniej dwuosobowe mieszkanie na drugim piętrze. Ale wtedy przypomniała sobie o pewnych jego mankamentach, które zdążyła doskonale poznać na własnej skórze.
- Bez powodu. - Skłamała. Mimochodem spojrzała jak idzie mu przygotowywanie sałatki. Nawet nie zauważyła tego, że działał bardzo spontanicznie. Nieszczególnie spodobało się jej to, że wszystkiego miała szukać samodzielnie ale nie skwitowała tego komentarzem, zaczęła otwierać wszystkie szafki które wydawały się jej odpowiednim miejscem na trzymanie potrzebnych przedmiotów. Kiedy już zgromadziła to, czego potrzebowała przewróciła po około czterech minutach mięso na drugą stronę.
- Gdzie trzymasz talerze? - Niecodziennie doprawiając danie cynamonem, imbirem, łyżeczką przejrzystego, lepkiego miodu i kilkoma pociągnięciami cierpkiego octu balsamicznego zostawiła mięso na następne trzy, cztery minuty. Upiła ze swojej szklanki kilka większych łyków, z nadzieją, że wątpliwy alkohol zadziała szybciej niż mogłaby przypuszczać. W międzyczasie odłożyła wyjęte przyprawy na swoje miejsce, zamykając szafki.
- Na rurze? Tylko mi nie mów, że też robisz takie rzeczy. Pracujesz w gejowskim barze? Jamie powinien znaleźć jakąś normalniejszą pracę. -Powiedziała pod nosem kiedy wyłączała palnik, na którym stała patelnia. Łopatką przedzieliła mięso na dwie porcje. Umieściła je na dwóch talerzach, w towarzystwie mokrej od wody, nie pokrojonej rukoli i pomidorków koktajlowych. Przynajmniej ten jeden raz warto było pokusić się, o dobrą prezencję spożywanego jedzenia. Całość przed podaniem, doprawiła pieprzem i solą, aby mięso jeszcze bardziej zmiękło. Podsunęła Viggo talerz, samodzielnie wybierając miejsce przy blacie z wysokim stołkiem. Jednak przed spoczęciem, doniosła jeszcze sztućce i chusteczki do każdego stanowiska. O umieszczenie sałatki czy to obok dania, czy na osobnym, małym talerzu musiał już martwić się Viggo, ponieważ Elisabeth bez zbędnego pytania skradła właśnie taki mały, nabierając niedużą porcję.
- Hm... Powiedzmy, że przeżywam przygody? Ostatnio straciłam pracę, więc sypiam u znajomych. I to się tak ciągnie, z tygodnia na tydzień... Tym razem koleżanka mnie wyrzuciła z domu. Bo przyjechał jej chłopak. - Mruknęła kiedy grzebała widelcem w talerzu, krojąc mięso przed włożeniem do ust na drobne kawałki. Czasami dmuchała na gorący posiłek, innym razem maskowała ciepło posiłku zimną sałatką. - Przecież bym im nie przeszkadzała. - Fuknęła.
  Temat: Salon & Kuchnia
Elisabeth Duncan

Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 2011

PostForum: V. Hetfield   Wysłany: 2018-07-10, 11:44   Temat: Salon & Kuchnia
Z darowanego drinka nie zdążyła jeszcze nic upić. Lany warstwami sok z odrobiną alkoholu, przystrojony fikuśną parasolką która nie powinna mieć racji bytu w mieszkaniu przeciętnego mężczyzny zastanowił ją. Elisabeth nie bywała w barach, swoisty pokaz umiejętności na pewno wart był większej uwagi – ale jako ignorantka nie potrafiła go zbytnio docenić. Nie obsypała go komplementami, ani nie zaklaskała zachwycając się podrzucaniem składników. Powtarzała sobie, że na pewno każdy, kto był w więzieniu – a Viggo na takiego kryminalistę wyglądał, umiał robić takie rzeczy. I grać na harmonijce. Starała się przemilczeć dotknięcie ramienia. Nie wzdrygnąć się. Najwyraźniej potrzebowała wódki na uspokojenie skołatanych nerwów, ale nie zamierzała powiedzieć tego oficjalnie. Przełknęła nerwowo ślinę. W porównaniu do Viggo nie miała beztroskiego podejścia do wspólnego wieczoru. Czuła się niepewnie, nie na swoim terenie z gruntem uciekającym spod stóp. Obiad w zamian za szybką kolację brzmiał jak wyzwanie, wysoko postawiona poprzeczka którą miała zajmować się wystarczająco długo by mógł przyjrzeć się jej w trakcie pracy.
- Mógłbyś zrobić sałatkę. - Zaproponowała. Czasami Viggo tracił w jej oczach na swojej, najpewniej udawanej męskości, kiedy tak bezmyślnie siedział na blacie sącząc wymyślnego drinka. Czasem przypominał jej Jamiego, o którym mogła powiedzieć sporo niewybrednych słów mimo luźnego kontaktu. Jamie był bardzo... Inny. Uśmiechnęła się pod nosem, żeby nie parsknąć śmiechem, kiedy nachylała się do wnętrza lodówki wyciągając z niej mięso, małe pomidorki koktajlowe czy rukolę.
- Nie masz może gruszek? W takim razie przynieś mi oliwy, octu balsamicznego, miodu, cynamonu i imbiru. - Wymieniła na palcach licząc na to, że o wszystkim będzie pamiętać. Przed zabraniem się za gotowanie, wyciągnęła z kieszeni jeansów czarną gumkę, aby zebrać włosy w niesfornego koka. Wyjęte z lodówki mięso zaczęła wraz z dłońmi obmywać w zimnej wodzie, przy zlewie.
- Masz żonę? Dziewczynę? Pokój, w którym będę... Często przyjmujesz gości? - Zagaiła. W trakcie rozmowy jednak nie często patrzyła mu w oczy, pozwoliła mu patrzeć na siebie bez wzajemności kiedy niespiesznie wybierała dużą patelnię, na nią zgrabnym całkiem ruchem wylewała oliwę. Namyśliła się, nim nie dodała odrobiny masła. W ostatniej chwili powstrzymała się, od dodania czosnku.
- Nóż. - Poinstruowała. Jeszcze nie wiedziała gdzie jakie przedmioty znajdują się w kuchni. Liczyła na to, że Viggo zamiast tylko obserwować na coś się jej przyda.
- Skąd znasz Jamiego? Przyjaźnicie się? - Odwróciła się w jego kierunku, aby pochwycić w szczupłą dłoń nóż. Na desce do krojenia, którą znalazła nieopodal zaczęła kroić mięso na równe, szerokie pasy. Poszło jej to szybko, bo nie było go zbyt dużo. Musiała starannie ułożyć pocięte fragmenty na patelni, te od razu zaczęły głośno skwierczeć na rozgrzanej oliwie. Rozejrzała się za przyprawami i dodatkami, o których wspominała wcześniej.
  Temat: Salon & Kuchnia
Elisabeth Duncan

Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 2011

PostForum: V. Hetfield   Wysłany: 2018-07-09, 23:38   Temat: Salon & Kuchnia
W pewnym sensie ucieszyła się w duchu, że nie musiała samodzielnie wnosić ciężkiej walizki na drugie piętro. W jej wnętrzu był cały jej skromny dobytek, z którym przemieszczała się od mieszkania do mieszkania. Wodziła za nim podejrzliwym spojrzeniem, odprowadzała go spojrzeniem na rzeczone piętro, a kiedy przekraczała próg mieszkania zerknęła ostatni raz za swoje ramię, natrafiając na mężczyznę, który nie pozwolił zrobić jej kroku w tył. Zdejmując z ramion płaszcz zauważyła, że mężczyzna miał na sobie więcej tatuaży. Blizny prześwitujące pomiędzy nimi spostrzegła o wiele później, kiedy sumiennie oprowadzał ją po tym przybytku. Ale nie miała odwagi o nie zapytać. Nie teraz. Buty zostawiła przy drzwiach.
- Zdradzisz mi przed zameldowaniem się, ile ten hotel ma gwiazdek? - Nieśmiało o to zapytała, kiedy przechodzili od jednego pomieszczenia do drugiego. Obecność jeszcze jednego pokoju zaskoczyła ją bardzo pozytywnie. Nie spodziewała się, że będzie mogła odetchnąć od wszystkich. Jak każdy, czasami potrzebowała odrobiny samotności. Zadbała o to, żeby walizka znalazła się w pokoju, w którym miała urzędować. Kto wcześniej mógł tu mieszkać? Pokój ewidentnie przywodził na myśl kobietę. Łazienka zaś możliwość długiej kąpieli w wannie z gorącą wodą. Ale to zamierzała zrobić, kiedy Viggo już zaśnie, aby nie sprawiać mu dużego kłopotu. Rozejrzała się po mieszkaniu niczego jednak zbędnie nie dotykając. Myślała, że znajdzie się w obskurnej, śmierdzącej melinie z martwymi szczurami, jednookimi bezzębnymi prostytutkami i dilerami.
- Nie usłyszałam o whisky. Nie mam co na nią liczyć? Pozwolę Ci mnie czymś zaskoczyć. Mogę dać podpowiedź... Drink, ale słodki. - Nieszczególnie znała się na alkoholach, za piwem jednak nie przepadała. Oparła się o jeden z dalszych blatów, nadal jakby instynktownie zachowując dystans. Lodówka znajdująca się za rozmówcą wydawała się być interesująca ale on sam szczególnie teraz, gdy pokazał jej się w prawie całej okazałości przypominał złego strażnika wspomnianej. Próbowała więc go wyminąć, przemknąć gdzieś bokiem, niezauważenie jak ten snujący się za nim cień, aby zerknąć czym na co dzień się żywił. Nie była bardzo głodna. Mogłaby spokojnie poczekać do śniadania. Chciała jednak znaleźć sobie jakieś zajęcie nim zniknie za drzwiami pokoju chowając się, aż po czubek głowy w pościeli.
- Ty nie jesteś głodny? - Zapytała. I miała szczerą nadzieję, że nie usłyszy z jego ust, że przecież posiłek sam przyszedł wprost do jego jaskini.
- Mogłabym coś zrobić, ale sama sobie gotować nie będę. - Zapewniła. Chociaż w normalnych warunkach kiedy była u znajomych, nie zwracała uwagi na to, czy zamierzali jeść razem z nią. Tutaj zasady były inne. Musiała się jakoś odwdzięczyć.
  Temat: Uliczka między budynkami
Elisabeth Duncan

Odpowiedzi: 90
Wyświetleń: 5527

PostForum: capitol hill   Wysłany: 2018-07-09, 21:37   Temat: Uliczka między budynkami
- Są po prostu ładne. Przepraszam. - Próbowała wybronić się w ostatnim momencie, nie chciała otwarcie przyznawać, że z tatuażami miała tyle wspólnego co najzwyklejsza baletnica z wymianą oleju w chłodnicy, czy ze zmianą koła na środku drogi. Rodzina nie pozwoliłaby jej na takie fanaberie, a nawet jeśli by się ich dopuściła czułaby na sobie ich krzywe spojrzenia. A przecież przykładna z niej była dziewczynka. Grzeczna. Ostrożna. Naiwna. Głupia.
- Z Jamiem mam dość luźny kontakt. Nie mogę na niego liczyć w takich sytuacjach, nie jest zbyt zżyty z rodziną. - Na końcu języka miała wzmiankę o tym, że po prostu boi się go bardziej niż mężczyzny, stojącego naprzeciwko, który mógłby być realniejszym zagrożeniem. Ale Jamie... Jamie był mutantem, czymś nieprzewidywalnym co przerażało w każdym najmniejszym stopniu. Złem. Niezbadanym, nieujarzmionym potworem który brał to na co miał ochotę brutalną siłą. Elisabeth w Viggo widziała tylko człowieka. A ludzie w czasach w jakich żyli teraz wydawali się jej być sobie podobnymi. Oni mieli pewne ograniczenia których nie mogli przeskoczyć. Mieli też ludzkie odruchy, których nie sposób było się w pełni wyprzeć. Nawet Viggo, który miał okazję przez dłuższą chwilę patrzeć w przerażone, przeszklone oczy dziewczyny, która wraz z wykonaniem jednego telefonu stała się jego problemem. Głos na długo zamarł jej w gardle, kiedy mężczyzna zaciskał na nim dłoń. Ale nie pozostawała w pełni milcząca. Wyraźnie dało się słyszeć nerwowe nabieranie powietrza. Nie trudno było wyczuć jak mocno drży jej wątłe ciało, jak nierównomiernie bije serce sprawiając ból z każdym łoskotem. Nie można było przeoczyć tego, że mocno w odruchu obronnym wbijała palce, a później paznokcie w dociskającą ją do ściany dłoń chcąc jak najszybciej się wyrwać. W makabrycznej scenie dało się jednak dostrzec coś więcej, jeśli miało się wprawne oko. Kto przeszedłby obojętnie obok młodej, bezbronnej dziewczyny, o twarzyczce nie pokrytej widocznymi mankamentami? Obok siostry, na której można zemścić się za psychopatycznego brata planującego masowe morderstwa w całym mieście. Po ziemi stąpała ostrożnie, słowa zazwyczaj dobierała rozważnie. Grzechem byłoby nie zerwać takiej róży, nie miała jeszcze dużych kolców które mogłyby pokaleczyć. Odsunęła się o trzy, może więcej kroków w bok by przynajmniej na chwilę mieć złudne poczucie bezpieczeństwa. Złapała się za obolałą szyję, oddychając nadal nierówno posłała mu zawiedzione spojrzenie. Miało być złe, ale takie mogłoby sprowokować następny atak. Teraz już wiedziała, że nie może pozwolić sobie na wiele. Że musi uważać. Przetarła dłonią wilgotne od łez policzki kiedy ruszyła za nim, smętnie ciągnąc za sobą walizkę. Uśmiech na tę chwilę zszedł jej z twarzy, chociaż ostatnie słowa Viggo brzmiały trochę lepiej niż czyny, których się ostatnio dopuścił.

2x z/t
  Temat: Uliczka między budynkami
Elisabeth Duncan

Odpowiedzi: 90
Wyświetleń: 5527

PostForum: capitol hill   Wysłany: 2018-07-09, 19:17   Temat: Uliczka między budynkami
Kiedy rozmówca roześmiał się, traktując słowa dziewczyny, jak najlepszy żart ona mruknęła nań coś niewyraźnie. Gdyby mogła to by nogą mocno o beton tupnęła, bo bądź co bądź widać w jej rozbieganym spojrzeniu było, że „ta zniewaga krwi wymaga”. Ale czy mężczyzna bałby się takiej pchły, która co najwyżej mogła mu naskoczyć na odcisk? Wyciągnięcie w jej kierunku dłoni, która jak się później okazało, była sowicie pokryta różnymi tatuażami zostało odebrane jako przyjacielski gest. Jednak w pierwszej chwili zamiast po prostu dłoń uścisnąć zapatrzyła się na nią. To było coś niecodziennego, a że zawsze gdzieś nieśmiało przepadała za tego rodzaju ozdobami nie mogła odpuścić sobie okazji dotknięcia tej obcej, niby to ludzkiej dłoni. Nie była taka jak setki innych, nie można było nazwać ją przeciętną, zwyczajną, nudną. Im bliżej Elisabeth się znajdywała tym lepiej mogła dostrzec inne charakterystyczne cechy rozmówcy. Czy to długie włosy, czy gęstą brodę, z niecodziennym wąsem.
- Viggo... Dziwnie. Ale lepsze takie niż Elisabeth Duncan. - Uśmiechnęła się lekko ale sympatycznie, chcąc jakoś rozluźnić atmosferę, która w jej odczuciach była nieco napięta. Ta sytuacja była nowa. Musiała się jak najszybciej zaaklimatyzować. Tak samo miejsce, chociaż najpewniej niejednokrotnie odwiedzane w ciągu dnia, dzisiaj zdawało się być przeraźliwie obce.
- Muszę Cię rozczarować, ale żaden rodzaj gwałtu mi nie odpowiada. Ani zbiorowy, ani taki w cztery oczy. Gwałt-niespodzianka też nie brzmi miło. - Starała się nie myśleć o tym, jak o realnym zagrożeniu. Nigdy jeszcze nic takiego się jej nie przytrafiło, słyszała tylko historie takiego pokroju tu i ówdzie. Otaczający ją rówieśnicy, z takich zdarzeń stroili sobie żarty. Chociaż nie były one śmieszne, od razu pomyślała, że Viggo najwyraźniej też miał poczucie humoru pokroju wspomnianych znajomych. Oparła się o walizkę, na której równie dobrze byłaby w stanie usiąść. Wpatrywała się w czubki ich butów stopniowo trawiąc sytuację, łącząc wszelkiego rodzaju wątki aż doszła do jednoznacznych wniosków, unosząc na mężczyznę baczne spojrzenie.
- Trudno... Najwyraźniej nie pozostaje mi nic innego jak zabrać wszystkie swoje rzeczy i iść... za Tobą do Twojego domu, czy tego chcesz czy nie. Skoro nie załatwiłeś niczego na dzisiejszą noc - będę u Ciebie nocować. - Zdecydowała. I nie było na świecie siły, która powstrzymałaby ją przed podążaniem za nim w najstraszniejsze miejsca na ziemi... Kiedy o tym pomyślała w ten sposób automatycznie postanowiła zmienić swoje „zdecydowanie” na „ewentualny plan”.
- Zgódź się. - Patrzyła na niego najsmutniejszym, jakie była w stanie z siebie wykrzesać spojrzeniem porzuconego przed sklepem spaniela. Wygięłaby nawet usta w podkówkę, ale nie chciała stoczyć się na samo dno pierwszego dnia ich znajomości.
  Temat: Uliczka między budynkami
Elisabeth Duncan

Odpowiedzi: 90
Wyświetleń: 5527

PostForum: capitol hill   Wysłany: 2018-07-09, 17:45   Temat: Uliczka między budynkami
Chociaż Elisabeth wiedziała o jakiej dzielnicy była mowa, to na miejsce nie gnała na łeb na szyję. Przez cały czas ciągnąc za sobą walizkę, biła się z myślami wykonując kolejne kroki na przód. Radykalne zmiany w życiu wymagały dużej odwagi, a ona nie należała do najodważniejszych. Gdyby miała być zwierzęciem to zostałaby białym, puchatym królikiem, który w każdej chwili gotowy był do nieprzemyślanej, chaotycznej ucieczki. Kiedy wkraczała w uliczkę, miała ochotę schować się do bezpiecznej nory, żeby nie dopadły jej czyhające w ciemnościach podstępne lisy. Rozejrzała się w poszukiwaniu żywej duszy. Natrafiła na jedną która kryła się w mroku nocy, uniosła na nią podejrzliwe spojrzenie, próbując wypatrzeć znajomych rysów spomiędzy kłębów gryzącego dymu.
- Zawsze przychodzę na umówione spotkania. To byłoby nietaktowne, wystawiać cię do wiatru w takim miejscu. Miałabym cię na sumieniu, gdyby coś ci się stało. - Zapewniła. A kiedy to robiła, chociaż brzmiało to zabawnie to zdawała się być bardzo poważna. W międzyczasie uważnie nasłuchiwała czy aby towarzysz nie zrobił na niej zasadzki. Upewniała się,sporadycznie zerkając gdzieś kątem oczu czy też nasłuchując czy w pobliżu nie było większej ilości osób. Nie usłyszała niczego.
- Udało ci się coś załatwić? - W okolicznościach w jakich się znajdywali, ten komentarz przynajmniej dla Elisy brzmiał jak żywcem wyjęty z filmu kryminalnego, jak gdyby spotykała się tutaj z miejscowym dilerem oferując w zamian dwadzieścia pięć dolarów. I starego, wymiętego cukierka wygrzebanego z dna kieszeni cienkiego, narzuconego na ramiona płaszcza.
  Temat: Viggo Hetfield & Elisabeth Duncan
Elisabeth Duncan

Odpowiedzi: 8
Wyświetleń: 631

PostForum: zakończone   Wysłany: 2018-07-09, 17:12   Temat: Viggo Hetfield & Elisabeth Duncan
w trakcie połączenia z :
numer nieznany
Kiedy pomiędzy nimi zapanowała cisza, Elisabeth została przeproszona przez obsługę kawiarenki, chowającej do środka wszystkie stoliki i krzesła. Odsunęła się kawałek wraz z torbą, przez cały czas trzymając przy uchu telefon. Zaciskała usta w wąską linię, nie mogąc na szybko ułożyć alternatywnego planu. Wszystko wskazywało na to, że nie ma co liczyć na pomoc ze strony rozmówcy. Miała ochotę rozłączyć się bez słowa pożegnania, a później zwyczajnie przeklinać na siebie w myślach, nim nie usłyszała reszty tego, co miał do powiedzenia. Dreszcz przeszedł jej wzdłuż karku. Miała spotkać się z kimś kogo najprawdopodobniej wcześniej nigdy nie widziała. O nieludzkiej godzinie, w uliczce w której mogło stać się wszystko.
- Myślę, że wiem o jakie miejsce chodzi. Wszystko powinno być w porządku, będę uważać. To... Do zobaczenia? - Wspomnienie o patrolu w pierwszej chwili zabrzmiało bardzo podejrzanie, a przecież jeszcze chwilę temu swobodnie rozmawiali o podobnej sprawie. Nie sądziła, że tak łatwo uda się jej namówić go na spotkanie. Przemknęło jej przez myśl, że mogłaby robić tak częściej. To ona mogłaby decydować gdzie się z kimś zobaczy. Obawiała się. Ale z drugiej strony, MUSIAŁA spróbować zrobić coś ze swoim życiem, jeśli zamierzała zostać w Seattle na dłużej. Rozłączyła się, a kiedy to nastąpiło nie wiedziała czy powinna przyrównywać się do dziwki-amatorki która nie znała się na swoim fachu, czy do zwykłej, zagubionej idiotki która bez wahania wpychała się wprost w niebezpieczne sidła.
  Temat: Viggo Hetfield & Elisabeth Duncan
Elisabeth Duncan

Odpowiedzi: 8
Wyświetleń: 631

PostForum: zakończone   Wysłany: 2018-07-09, 16:01   Temat: Viggo Hetfield & Elisabeth Duncan
w trakcie połączenia z :
numer nieznany
Nie mogła powstrzymać się od lekceważącego przewróceniami oczami, na komentarz o potencjalnym niebezpieczeństwie. Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że szwendanie się po ciemnych uliczkach mogło sprowadzić na nią kłopoty. Szczególnie, że chociaż była stosunkowo wysoka to zarazem drobna. Nie sprawiała wrażenia kogoś, kto wie jak się bronić.
- Jak inaczej dowiem się, kim jesteś? Nie znam nawet Twojego imienia. - Burknęła. To miało w pewien sposób usprawiedliwić jej ciekawską naturę. Wychodziła z założenia, że skoro to ona zadzwoniła pierwsza, powinna móc pewne informacje bezkarnie wyciągać na wierzch.
- Myślisz, że to takie łatwe? Miałam trzy możliwości. Spanie pod mostem z bezdomnymi, którzy mnie okradną, machanie nogą przy drodze lub telefon do kontaktu poleconego przez znajomego. - Trzeba było przyznać, że dziewczyna momentami miała bardzo duży tupet. Kiedy nie widziała kogoś w cztery oczy, mogła pozwolić sobie na komentarze, których w trakcie normalnej rozmowy by nie użyła.
- Wybrałam najmniej rozsądną opcję. Ciebie. - Dodała. Było w tym bardzo dużo prawdy. Więcej, niż mogłaby przypuszczać.
- Dwadzieścia... jeden. - Dwa. Trzy. Wymamrotała, niezgrabnie trzymając telefon przy uchu kiedy szukała portmonetki. Palcami w półmroku naliczała pieniędzy.
- Dwadzieścia pięć dolarów... Dziesięć centów. Kupię za to Twoją łaskę? Albo przynajmniej coś ładnego, na pocieszenie? - Warto było się upewnić.
  Temat: Viggo Hetfield & Elisabeth Duncan
Elisabeth Duncan

Odpowiedzi: 8
Wyświetleń: 631

PostForum: zakończone   Wysłany: 2018-07-09, 14:37   Temat: Viggo Hetfield & Elisabeth Duncan
w trakcie połączenia z :
numer nieznany
Niechętnie wyjawiła imię kolegi, o którym wspomniała ale nie zaprzątała sobie głowy nim zbyt długo, w końcu w Seattle mogło być miliony mężczyzn o takim, a takim imieniu czy pseudonimie. Tak naprawdę to nie był jej problem – dostała numer który miał wybawiać z opresji, a on w rzeczywistości okazał się kłamcą który tylko owijał w bawełnę. Zamyśliła się, z początku milcząc dłuższą chwilę po drugiej stronie, nim nie wykrztusiła z siebie następujących słów.
- Jeśli nie takie, to jakie? Zdejmujesz z drzew koty, robisz zakupy starszym paniom czy może zjawiasz się, kiedy kogoś biją? Wymyślisz coś jeśli powiem, że zaraz zginę? Że ktoś na mnie czeka za rogiem? - Chociaż było to bardzo żałosne, Elisabeth posmutniała na myśl o takim obrocie sprawy. Kłamała teraz jak z nut, wcale nie była lepsza od rozmówcy, który mógł rozłączyć się w każdej chwili. Doskonale wiedziała, że nie mogła zwrócić się do żadnej z wymienionych osób. Rodzice nie mogli się dowiedzieć, że nie radziła sobie w Seattle.
- A godzina policyjna mi nie straszna! Nic nie mogą mi zrobić. Nie jestem dzieckiem... Mam tylko chwilowe kłopoty. To wszystko. - Kłamstwo goniło kłamstwo. Mając dwadzieścia lat nadal nie było się w pełni dorosłym obywatelem któremu przysługiwały wszystkie możliwe prawa.
  Temat: Little Mermaid
Elisabeth Duncan

Odpowiedzi: 10
Wyświetleń: 880

PostForum: Relacje   Wysłany: 2018-07-08, 12:14   Temat: Little Mermaid
Skoro Arielle jest w GC a Elise w D.O.G.S i obie nie przepadają za mutantami (podobno się ich boją) to moglibyśmy mieć jakiś pozytyw, czy wolisz negatyw bo obie te organizacje mają jednak inne poglądy? Elise w organizacji jest dopiero 2 miesiące, taki przykładowy Jamie o tym nie wie. :omg:
 
Strona 1 z 2
Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 10