Znalezionych wyników: 5
The Gifted Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Wielki Event Czasoprzestrzenny!
Elijah Fitzgerald

Odpowiedzi: 20
Wyświetleń: 1966

PostForum: fabularne   Wysłany: 2018-09-08, 15:24   Temat: Wielki Event Czasoprzestrzenny!
Imię i nazwisko postaci: Elijah Fitzgerald
Wydarzenie: Utopia
Forma rozgrywki: Pisana
Ekwipunek: telefon, paczka papierosów, klucze do mieszkania i samochodu, gumy do żucia, zapalniczka, kilka chrupek dla psa w wewnętrznej kieszeni dżinsowej kurtki,
Stan postaci: wszystko z nim w porządku, jedynie wciąż obwinia się o smierć przyjaciela
Częstotliwość odpisania: Codziennie/raz na dwa dni, zależy od możliwości
Chcę wziąć udział w II części eventu: nie
  Temat: Księgarnia
Elijah Fitzgerald

Odpowiedzi: 17
Wyświetleń: 1345

PostForum: capitol hill   Wysłany: 2018-08-27, 21:43   Temat: Księgarnia
Fitz za to naprawdę cierpiał, nie mając niczego do roboty. Już przemilczmy fakt, że tęsknił za starą pracą, przecież tę nową też lubił choć z pewnością nie tak samo jak bycie detektywem i ciągłe siedzenie w papierkowej robocie. Wciąż było mu się ciężko przestawić i z jakiegoś powodu cierpiał wewnętrznie, gdy miał wolne wieczory i zupełny brak nadgodzin, bo w księgarni nie działo się zbyt wiele. Jasne, był spory ruch, ale często zdarzało się tak, że gdy szybko uwinął się z pracą, nie miał co robić, a nie było sensu układać na nowo książek w przydzielonych działach. Znowu. Chyba dlatego tak cierpiał i wyraźnie się nudził, choć starał się tego nie okazywać. Ale hej, był pracoholikiem. Lubił mieć zapierdol w pracy. Lubił działać w stresie, bo wtedy najlepiej i najszybciej mu się myślało. Potrzebował znów presji komendanta i kapitana nad sobą, potrzebował łapania przestępców. W księgarni? Najbardziej stresową sytuacją było upuszczenie książki, pogięcie kartek, wylanie na nią kawy lub poślizgnięcie się na wypolerowanej z nudów podłodze i uderzenie głową w najbliższy regał.
Gdy się zakrztusił to nawet miał trochę tej adrenaliny, bo przez moment obawiał się, że wylał trochę kawy na książkę, ale po chwili, gdy zorientował się, że książka jest bezpieczna i tylko on mógł umrzeć od zadławienia się czy coś, znacznie posmutniał. I udawajmy, że nie posmutniał dlatego, że niedaleko niego stała jego była żona i przeglądała sobie książki. Jakby nigdy nic, przeglądała sobie książki.
Słysząc, że nie potrzebuje pomocy, kiwnął ze zrozumieniem głową. Już miał robić w tył zwrot, udawać, że się nie znają, bo udawanie było znacznie prostsze, gdy nagle zadała pytanie o zamianę pistoletu na utrzymywanie porządku wśród książek. – Zawsze wolałem układanie książek od ganiania z pistoletem – skłamał, zdając sobie sprawę z tego, że przecież go zna. Plus ma tę swoją super hiper wypasioną moc... Choć była to w gruncie rzeczy prawda. średnio co tydzień układał swoje książki. Czasem alfabetycznie, czasami kolorystycznie, innym razem autorami lub własnymi preferencjami, od najlepszej, do najgorszej. Był pojebany, ale lubił porządek. Kochał porządek. Kochał go tak samo, jak swój stary pistolet. Nazwał go Quasimodo. Niby-człowiek, ale jednak nie, bo pistolet.
Ta. Możliwe, że Malvina chciała rozwodu nie tylko przez jego pracoholizm, ale też przez słabe żarty, którymi zbyt często rzucał. Ach te suchary Elijaha.
– Zdecydowałem po prostu, że bycie detektywem nie jest dla mnie. Chyba mi się to znudziło. Albo... Um, albo po prostu nie mogłem dalej patrzeć na tyle ludzkiego cierpienia i tr... trupów. – ponownie skłamał, wiedząc, że ona to wyczuje. Ale jebać to. Przecież nie powie jej prosto z mostu "hej, stałem się mutantem, bo przeżyłem traumę w tej głupiej pracy przez którą się ze mną rozwiodłaś, wyjdziesz za mnie drugi raz teraz, gdy pracuję w księgarni?". To wszystko, cały ten szajs i cała ta sytuacja w pracy go zwyczajnie przerosła. I może faktycznie miał dosyć trupów. Szczególnie jednego trupa, o którego się ciągle obwiniał. Spuścił wzrok na swoje buty. – Ale, ale wszystko jest spoko. Praca księgarza jest nawet lepsza. Mogę czytać ksiązki w pracy, gdy jest mały ruch. Nie mów nikomu, ale zdarza się, że szef pozwala nam zabierać książki do domu, żeby je przeczytać i szybciutko odnieść na miejsce następnego dnia. – Nachylił się lekko w jej stronę, aby to powiedzieć. Szybko się jednak odsunął i uśmiechnął słodko.
  Temat: Księgarnia
Elijah Fitzgerald

Odpowiedzi: 17
Wyświetleń: 1345

PostForum: capitol hill   Wysłany: 2018-08-16, 01:40   Temat: Księgarnia
|2 maja

Elijah mógł być człowiekiem odpowiedzialnym, ale wciąż zdarzało mu się gubić głowę w domu, gdy wychodził do pracy lub na zakupy. Raz zapomniał dać psu jedzenie, innym znów razem zapomniał kluczyków do samochód, a gdy wrócił do domu, Nemo go zaatakował, zacząć skakać po nim jak szalony i nie pozwalał mu wyjść, skutecznie zastawiając mu drzwi i szczekając. Oczywiście, o ile tak mały pies mógł być w stanie cokolwiek zastawić swoim ciałkiem. W każdym razie, zostawianie czegoś w domu było już cotygodniowym rytuałem i zapowiedzią złego dnia u Elijaha. I choć ta środa wydawała się całkiem spokojna mimo zostawienia portfela w mieszkaniu, były to jedynie pozory.
Jako, że na początku jego zmiany nie było zbyt dużego ruchu w księgarni, porozkładał książki z nowej dostawy i w wolnej chwili zrobił sobie kawę. Stanął przy kasie i wziął się za czytanie jakiejś ciekawej książki science fiction, popijając powoli kawę i czekając na większy ruch. Był środek roku szkolnego więc dzieciaki siedziały w szkołach, a dorośli na ogół pracowali, więc ruch był zadziwiająco mały o godzinie jedenastej, ale Fitz nie miał na co narzekać. W końcu swoją partię rozłożył i teraz mógł czekać przy kasie aż ktoś przyjdzie. Liczył na to, że zanim to się stanie, skończy chociaż kawę, ale nie było mu to dane, niestety.
Nie usłyszał jak ktoś wchodzi. Dopiero, gdy zobaczył tę osobę kątem oka, podniósł głowę. Była to kobieta, brunetka lub szatynka, bo nie był do końca pewien jej koloru włosów, które miała do ramion. Przygryzł dolną wargę i przekrzywił lekko głowę w lewą stronę. Definitywnie potrzebowała rady i pomocy, bo nie mogła dosięgnąć jednej z książek. Uśmiechnął się więc przyjaźnie i postanowił dopić kawę do końca. Wtedy właśnie zobaczył jej profil i się zakrztusił. Spodziewał się każdego. K a ż d e g o tylko nie swojej eks żony, która wciąż wyglądała tak ładnie jak dawniej. To znaczy, wystarczyło mu spojrzenie od tyłu i z profilu. Chyba, że po prostu ją idealizował, a i to było całkiem możliwe. Musiał jednak zachować się profesjonalnie, więc odchrząknął (a po chwili zakaszlał kilka razy) i wyszedł zza lady, idąc w kierunku Malviny, przybierając na usta firmowy uśmiech numer pięć.
– W czymś mogę pomóc? – Naprawdę nie chciał, aby brzmiało to tak oficjalnie. W dodatku czuł, że ma na kołnierzyku błękitnej koszuli mała plamę z kawy, którą pewnie będzie w stanie dostrzec. Ale szczerze? Wolał zacząć rozmowę oficjalnie i zbyt profesjonalnie, niż zacząć się mieszać we własnych słowach i, olaboga, jąkać. A był do tego zdolny, bo choć był na co dzień prawdziwą oazą spokoju i niestraszne mu były stresujące sytuacje, spotkanie z Amayą było poza skalą stresujących i nerwowych sytuacji. Było wywalone poza skalę, dosłownie na orbitę. Czemu dosłownie? A temu, że Elijah powtarzał sobie, że prawdopodobieństwo jego spotkania z Malviną jest tak małe, jak to, że kiedyś poleci na księżyc. A nawet go nie ciągnęło do zostania astronautą i polecenia na księżyc.
  Temat: Elijah
Elijah Fitzgerald

Odpowiedzi: 1
Wyświetleń: 418

PostForum: Relacje   Wysłany: 2018-08-16, 01:12   Temat: Elijah
Elijah Fitzgerald

Mieszka w Seattle od jedenastu lat, pracował jako detektyw w policji, aktualnie pracuje w księgarni, czyta w myślach, ma dwuletniego psa, którego nazwał Nemo (wcale nie dlatego, że raz mu się zgubił i go szukał, nie), nienawidzi swojego nazwiska, dlatego je skraca, gdy tylko może i jest bardzo przyjacielski! Kiedyś podchodził do mutantów obojętnie, często nawet negatywnie, ale teraz on sam jest jednym z nich, więc zmienił swoje podejście. A, i bardzo lubi nosić krawaty i koszule. Krawaty tylko kolorowe!
pozytywne
IMI? I NAZWISKO - opis relacji
IMI? I NAZWISKO - opis relacji
IMI? I NAZWISKO - opis relacji
negatywne
IMI? I NAZWISKO - opis relacji
IMI? I NAZWISKO - opis relacji
IMI? I NAZWISKO - opis relacji
neutralne
IMI? I NAZWISKO - opis relacji
IMI? I NAZWISKO - opis relacji
IMI? I NAZWISKO - opis relacji

  Temat: Elijah Adam Fitzgerald
Elijah Fitzgerald

Odpowiedzi: 1
Wyświetleń: 568

PostForum: Karty Postaci   Wysłany: 2018-08-07, 23:49   Temat: Elijah Adam Fitzgerald
Elijah Adam Fitzgerald
urodzony w Olympii 26 stycznia 1989 roku, mieszka w Seattle od jedenastu lat, przynależy do factionless, piastuje stanowisko sprzedawcy w księgarni, wizerunku użycza Sam Claflin
historia
Moje życie można było nazwać jednym słowem. Sielanka. Byłem jedynym dzieckiem państwa Fitzgeraldów. Podejrzewam, że nigdy nie dorobili się rodzeństwa dla swojego pierworodnego głównie dlatego, że gdy już przyszedłem na świat, zabrali się poważnie za swoje kariery i musieli je pogodzić z wychowywaniem syna. Moja mama, Lucy, prowadziła własną kwiaciarnię, a ojciec, Anthony, był adwokatem. Nie do końca wiem, co ich połączyło, że zostali małżeństwem, ale nie wnikałem. Liczyło się dla mnie tylko to, że miałem kochających rodziców nie tylko na zdjęciach z wakacji, ale także na żywo. Tata często wracał zmęczony po pracy, ale zawsze miał czas przeczytać mi rozdział, dwa jakiejś książki dla dzieci. I choć byłem zamkniętym w sobie i spokojnym dzieckiem, które wolało bawić się samo, nie z innymi, zawsze byłem chętny do wychodzenia na plac zabaw z rodzicami.
Otwarcie się na innych zajęło mi sporo czasu. Nauczycielki zawsze na zebraniach mówiły mamie, że jestem aż zbyt spokojny i grzeczny. Zwracały także uwagę na to, że na przerwach unikam większych skupisk ludzi, ale nikt nie wiedział, że to dlatego, że po prostu siedmioletni ja widząc te wszystkie rozwydrzone dzieciaki, przewracał oczami i myślał o nich jak o największych głąbach świata. Przynajmniej tak było z dzieciakami z mojego rocznika. Dopiero z czasem myślenie w ten sposób i patrzenie na innych z góry przerodziło się w potrzebę zawierania nowych znajomości. Mając dziesięć lat, zacząłem zadawać się z dzieciakami, które miały podobne zainteresowania do tych moich. Razem bawiliśmy się w policjantów i złodziei. Co prawda najbardziej ze wszystkich kolegów lubiłem Tima, który wchodził do mojego domu przez okno i z którym kilka razy ukradliśmy namiot moim rodzicom, aby rozłożyć go w ogródku, gdy już spali.
Zawsze uczyłem się bardzo dobrze i w szkole nigdy nie broiłem, bo nie chciałem stracić w oczach swoich szkolnych autorytetów. Tak było przynajmniej do czasów liceum, ale mniejsza z tym. Gdy miałem dwanaście lat, do mojej okolicy wprowadziła się samotna matka z trójką dzieci. Moja mama szybko zaprzyjaźniła się z panią Amayą i tak wyszło, że na kawę przychodziła wraz ze swoimi dzieciakami. Praktycznie od razu polubiłem jej najstarszą córkę, Malvinę, choć wydawała się dosyć zamknięta w sobie i dziwna. Szczerze miałem to gdzieś. Szybko się zaprzyjaźniliśmy mimo naszej różnicy wieku, która wynosiła trzy lata. I choć uważałem ją za osobę z wybujałą wyobraźnią, uwielbiałem ją. Gdy zaczęłam chodzić do liceum, mogłem nazwać ją już swoim pierwszym zauroczeniem, choć nie potrafiłem jej tego powiedzieć. Tłumiłem to najmocniej, jak tylko mogłem i jakoś mi to wychodziło. Nawet znalazłem sobie dziewczynę, gdy miałem szesnaście lat. Byłem z nią przez trzy miesiące. Potem znalazłem sobie kolejną dziewczynę, z którą byłem prawie rok, a w ostatniej klasie znalazłem kolejną, z którą byłem pół roku. Ale wciąż to nie było to. Wszystkie trzy były zazdrosne o moją przyjaźń z Malv i najwidoczniej widziały w naszej relacji to, czego ja nie zauważałem. Nie wiem, jakąś chemię, cokolwiek.
Ocknąłem się, dopiero gdy poszedłem do college’u w Seattle i zacząłem poważnie tęsknić za domem rodzinnym, mamą, tatą i przede wszystkim Malv. Co drugi weekend przyjeżdżałem do Olympii pod pretekstem odwiedzin rodziców i dziadków, choć tak naprawdę tylko czekałem na choćby krótkie spotkanie z Amayą. Wciąż jednak kryłem się, jak mogłem ze swoimi uczuciami, bo dziwnie mi było powiedzieć najlepszej przyjaciółce o tym, że jestem w niej zakochany. Powtarzałem sobie, że to minie, że to tylko faza, ale nie mijało. Aż w końcu Malvina sama przeprowadziła się do Seattle i poszła do college’u. Właśnie wtedy zacząłem się bardziej oswajać z faktem, że nie ma jedynie wybujałej wyobraźni, a faktycznie może wyczuwa intencje i kłamstwa. Chyba dlatego też postanowiłem w końcu to z siebie wyrzucić. Dwa dni po tym poszliśmy na pierwszą randkę. A potem na kolejną, kolejną i jeszcze jedną. Wkrótce, gdy skończyłem czteroletni college, zamieszkaliśmy razem. Ja dostałem się do akademii policyjnej, ona wciąż się uczyła. Sam nie wiem, czemu czas z nią biegł mi tak szybko. Nim się obejrzałem, pracowałem już w policji, na najniższym szczeblu, ale wciąż. Nim się obejrzałem, a braliśmy ślub w maju 2014 roku. Nie wiem też, dlaczego nie zauważałem błędów, które zacząłem popełniać z czasem. Wiecie, nie chciałem, żeby pracoholizm wziął nade mną górę, ale starałem się, jak mogłem, aby dostać awans z krawężnika, na młodego detektywa lub właściwie na kogokolwiek, kto więcej zarabia. Przecież nie chciałem być jednym z tych beznadziejnych mężów, prawda? I po pewnym czasie starania i zatrzymania jednego z większych przestępców, dostałem go. Szkoda tylko, że kilka tygodni później życie mi się zaczęło sypać, gdy usłyszałem o tym, że moja żona chce rozwodu.
Nie kłóciłem się z nią, nie dyskutowałem o innych możliwościach, bo wiedziałem, że jest uparta jak ja i mogłaby się nie zgodzić. Zrozumiałem jednak, że wszystko to było z mojej winy, bo byłem na tyle wielkim idiotą, że wpadłem w wir pracy i zniszczyłem tym długoletnią znajomość i małżeństwo.
Dwa lata temu, gdy skończył się już rozwód i wszystkie związane z nim formalności, znowu wpadłem w wir pracy. W gruncie rzeczy było to dobre, przynajmniej nie myślałem o tym, jak bardzo zjebałem, ale wciąż było to dla mnie bolesne. W końcu wciąż mieszkałem w tym samym mieście co ona i wciąż mogłem na nią gdzieś wpaść, choćby przypadkiem. W pracy pojawiało się coraz więcej dyskusji o mutantach, kilka spraw nawet było z nimi powiązanych. Z jednej strony nic do nich nie miałem, w końcu moja była też byłą mutantką, z drugiej jednak strony często za dużo sobie pozwalały. Te wszystkie ich manifestacje? Rozumiałem ich pobudki, ale nie rozumiałem czemu niektórzy z nich są aż tak agresywni. Nie mówię wszyscy, mówię niektórzy. Nie mogę powiedzieć, że nimi gardziłem, bo w każdej grupie zdarzały się agresywne jednostki, ale gdy doszło do pewnego incydentu, zmieniło się całe moje dotychczasowe podejście.
Wraz z moim przyjacielem i partnerem z pracy, ponad rok temu szukaliśmy złodzieja, który okradł dwa sklepy jubilerskie. Sprawa właściwie prosta i mogłoby się wydawać, że mało wymagająca, ale skończyła się właściwie tragedią. Okazało się bowiem, że sklepy okradał właśnie mutant i gdy już byliśmy blisko złapania go, gdy praktycznie stał przed nami po pościgu, użył mocy i zabił mojego partnera, a mnie ogłuszył.
Długo nie mogłem do siebie dojść po tym wydarzeniu. Najgorzej było na pogrzebie, na którym nie umiałem z siebie wydusić ani słowa kondolencji dla jego rodziny. Wziąłem wolne w pracy i wtedy też, za każdym razem, gdy wychodziłem na miasto w celu zrobienia zakupów, słyszałem jakieś głosy. Z początku sądziłem, że to po prostu rozmowy między ludźmi, ale im dalej w las, tym bardziej zdawałem sobie sprawę z tego, że “rozmowy” wcale nie brzmiały jak rozmowy. Bardziej jak… myśli. Nie byłem głupi, więc całkiem szybko zrozumiałem, że trauma związana z pracą i śmiercią Dana spowodowała u mnie mutację i stałem się kimś, za kim nie przepadałem i kogo uważałem za najgorsze zło. Wkrótce zrezygnowałem całkowicie z pracy, nie mogąc pogodzić się nie tylko ze stratą przyjaciela, ale też z nabyciem niechcianych umiejętności. Nie chciałem jednak nic z nimi robić. Telepatia mogła się w końcu okazać dosyć pomocna, chcąc nie chcąc. Trzy miesiące po zrezygnowaniu z policji, a dziewięć miesięcy temu udało mi się dostać pracę w jednej z księgarni. Nie była to praca wysokich lotów, ale wydawała się w miarę bezpieczna. W końcu jako mutant, który nie kontroluje do końca swoich umiejętności, musiałem uważać. Nie mogłem się wychylać. Wciąż negatywnie podchodziłem co do niektórych akcji, prowadzonym przez okolicznych mutantów, ale na pewno przestałem nimi gardzić. Z jakiego powodu miałbym? Dlatego, że niektórzy są źli i zdolni do morderstwa? Do tej pory jednak podchodzę do tego wszystkiego dość obojętnie, nie udzielam się, ani nie wychylam. Całkiem często zdarza mi się przeczytać coś w myślach któregoś z klientów i staram się, jak mogę, aby ćwiczyć swoją telepatię, jednocześnie się z nią kryjąc.
charakter
inteligentny | ambitny | pracowity | niezależny | uparty | oryginalny | ekstrawagancki | cyniczny | perfekcjonista | często wydaje się chłodny, arogancki i cichy | tolerancyjny | otwarty | przyjacielski | spokojny | samowystarczalny | indywidualista | zdystansowany | sprawiedliwy | dobry | honorowy | empatyczny | odpowiedzialny | przemądrzały
opis mocy
Telepatia to nic innego jak możliwość komunikowania się pomiędzy ludźmi bez użycia żadnych ludzkich zmysłów. W skrócie jest to umiejętność czytania myśli innych ludzi oraz rozmawiania z nimi poprzez wysyłanie im swoich myśli, oraz odbieranie odpowiedzi na nie.

1 - od 0 do 30%
– czytanie w myślach – mutant jest w stanie dowiedzieć się, co inny człowiek myśli w danym momencie, nie zagłębiając się w sposób jego myślenia, jego przeszłość i głębiej zakorzenione poglądy;
– wysyłanie krótkich myśli innej osobie za pomocą telepatii – jest ryzyko wysłania myśli nie tej osobie, której chciało się ją wysłać;
Na tym poziomie wad jest stosunkowo mało. Są nimi przede wszystkim występujące lekkie zawroty głowy, rozkojarzenie oraz lekkie mdłości.
Mocy można używać przez 2 posty, jednakże postać musi po tym odpocząć przez 5 postów.

2 - od 31 do 70%
– czytanie w myślach – mutant jest w stanie dowiedzieć się wiele nie tylko o tym, co inna osoba myśli w tej chwili, ale także o tym, jakie są jej poglądy. Telepata jest w stanie także dowiedzieć się wielu informacji o przeszłości danej osoby, jej przekonaniach, może poznać też jej personalia, adres zamieszkania czy numer telefonu – oczywiście pod warunkiem, że druga osoba myśli o tym w danej chwili;
– możliwość rozmowy telepatycznej z inną osobą – pomyłka, taka jak na 1 poziomie już praktycznie nie występuje. Uwaga, rozmowa może być całkiem długa, pod warunkiem, że mutant jest dostatecznie skupiony i nikt ani nic mu nie przeszkodzi;
Wadami na tym poziomie są średnie zawroty głowy, rozkojarzenie, chaotyczne myśli, lekkie mdłości, ogólna słabość oraz lekki ból głowy.
Mocy można używać przez 2 posty, jednakże postać musi po tym odpocząć przez 3 posty.

3 - od 71 do 100%
– możliwość nawiązania rozmowy telepatycznej z maksymalnie czterema osobami
– stworzenie blokady, która ma na celu ochronę umysłu mutanta przed innymi mutantami, którzy potrafią kontrolować umysły (dotyczy tylko użytkownika (od 95% możliwa jest także ochrona jednej osoby, która jest w pobliżu mutanta telepaty – uwaga! Nie jest możliwe tworzenie dwóch barier jednocześnie!)); blokada ta jest niepełna, to znaczy, nie blokuje jego umysłu całkowicie, jedynie utrudnia dostęp innym;
Wadami mocy na tym poziomie są silne zawroty głowy, mdłości, duże rozkojarzenie, chaotyczne myśli, krótkotrwałe drętwienie kończyn, skłonność do uzależnień oraz – z czasem – istnieje ryzyko wystąpienia schizofrenii.
Mocy można używać przez 3 posty, jednakże postać musi po tym odpocząć przez 1 post.

Gdy postać niewystarczająco odpocznie po użyciu telepatii, może wystąpić u niej krótkotrwała depresja i wszelkie negatywne myśli (możliwe są też te samobójcze). Wszystko odbywa się przez kilka wątków (od czterech, do sześciu, w zależności od tego, jak bardzo postać przeforsuje swoja moc).
ciekawostki
– kocha czytać książki, potrafi robić to godzinami i zdecydowanie jest to jego ulubionym zajęciem; woli siedzieć w domu z dobrą książką niż wyjść ze znajomymi;

– swoją drogą wyznaje zasadę, że lepiej mieć mało bliskich przyjaciół, niż wiele znajomych i nie przepada za spotkaniami towarzyskimi w większym gronie;

– ma psa, dwuletniego shih tzu, którego nazwał Nemo;

– nie umie w związki, czego przykładem jest jego małżeństwo, które skończyło się rozwodem;

– wciąż obwinia się o śmierć przyjaciela;

– zdarza mu się przypadkiem wejść komuś do głowy, bo wciąż nie do końca tę swoją moc ogarnia;

– gdy się nudzi, zaczyna sprzątać w mieszkaniu i naprawiać wszystkie zepsute rzeczy; raz chcąc naprawić zlew, popsuł go jeszcze bardziej, ale hej, przynajmniej się stara!;

– po rozwodzie był kilka razy na randce w ciemno, ale po czwartej stwierdził, że nigdy więcej na taką nie pójdzie;

– przed przeżyciem traumy i uaktywnienie genu X miał w planach złożenie CV do Genetically Clean;

– jego stosunek do DOGS jest w dużej mierze negatywny (przynajmniej obecnie), a do Bractwa podchodzi obojętnie. Z pewnością nie chciałby do niego dołączyć ze względu na swój indywidualizm;

– tęskni za swoją starą pracą, ale nie narzeka na nową, którą lubi nie tylko ze względu na to, że może gadać jak najęty o książkach, ale także dlatego, że wypłata starcza mu na pokrycie wszystkich rachunków;


 
Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 10