| Autor |
Wiadomość |
Temat: Squot |
Dominique Savage
Odpowiedzi: 39
Wyświetleń: 2758
|
Forum: west seattle Wysłany: 2020-05-03, 23:29 Temat: Squot |
Takie zmiany i kwestia przystosowania do środowiska, to jeden z ciekawszych tematów badawczych jakimi można się zajmować i gdyby Dominique była bardziej naukowcem, a mniej żołnierzem, to zapewne właśnie w takich badaniach najbardziej chciałaby się specjalizować. A to jak mutanci potrafią nisko upaść stanowi tylko potwierdzenie tego jak duże stanowią zagrożenie dla społeczeństwa. Ale jak to mówią, ktoś musi pracować, żeby spac mógł ktoś, stąd też ważna rola ich organizacji. Czy jakoś tak to szło.
-Myślę, że w samej swojej naturze jesteście mało cywilizowani, a próbujesz zwalać winę na nas rzuciła chłodnym, ale opanowanym tonem. Skinęła głową na kolejne słowa.
-Jutro rano dostaniesz tutaj pełną listę, tych, na których masz zwracać uwagę w sumie miłoby było jakby się wykazala, a wysiłki Dominique nie poszłyby na marne, wtedy zapewne mogłaby i ona sama liczyć na lepsze traktowanie, już poza tym, że dziewczynie, o której mówiła nic się nie stanie. Coś w głosie Sam kiedy mówiła ostatnie słowa kazało Dominique na nią spojrzeć. Przez chwilę się nie odzywałą.
-Z jakiegoś powodu Ci wierzę. Ale jesteśmy na wojnie, ona zawsze wyciąga z ludzi najgorsze rzeczy. Wciąż masz jednak szansę wyjść na prostą. Jeżeli mi pozwolisz, udowodnie Ci, że mogłaś trafić dużo gorzej na mnie |
Temat: Squot |
Dominique Savage
Odpowiedzi: 39
Wyświetleń: 2758
|
Forum: west seattle Wysłany: 2020-03-11, 00:20 Temat: Squot |
Jeśli chodzi o Dominique to chyba nie było miejsca, w któym by się czuła mniej w domu niż to miejscie. Mimo, że przypominało jej dzieciństwo w nienajlepszej dzielnicy Paryża mówiąc oględnie. Dzieciństwie, o którym chciała zapomnieć. Gdyby nie jej profesjonalny trening to zapewne jakieś emocje byłoby widać teraz na jej twarzy.
Dominique wolałą się nawet nie przyglądać na jakim to materacu właśnie spała czy leżała Sam. Tylko, jak można było odmówić przeniesienia do jakichkolwiek ludzkich warunków patrząc na to? Zadziwiające do czego można siebie doprowadzić.
-Tylko mi nie urwij głowy, za to, że zachowuje się po prostu w cywilizowany sposób. Ale jak widać w Twoim środowisku to coś niezwykłego rzuciła z lekką irytacją w głosie, za to, że jej całkiem normalny gest został tak właśnie odczytany.
-Każdego? Nie, nie mamy na to sił i środków, aczkolwiek mamy swoje priorytetowe listy. No i oczywiście jeśli dowiesz się o jakimkolwiek zamachu, które stawiałoby bezpieczeństwo obywateli Stanów Zjednoczonych w niebezpieczeństwie. była ciekawa czy Sam opowie o czymś o czym DOGS nie wiedzą, wtedy oczywiście czekałaby ją jakaś nagroda specjalna.
-Tak. O ile sama z siebie nie zrobi czegoś przesadnie i skrajnie głupiego i nierozsądnego, bo wtedy to już będzie nawet poza mną, to jest bezpieczna zapewniła ją. Mieli jak na razie ciekawsze cele niż ta Roseberry. |
Temat: Squot |
Dominique Savage
Odpowiedzi: 39
Wyświetleń: 2758
|
Forum: west seattle Wysłany: 2020-03-02, 01:21 Temat: Squot |
Dominique spędziła ten dzień w pracy bardziej zadowolona z siebie niż zwykle, i nawet zjadła do kawy dwa pączki a nie jeden jak to zazwyczaj miała w zwyczaju. Nawiązanie nowego kontaktu wśród mutantów, który był mniej groźny niż ci, których szuka zawsze był jakimś krokiem naprzód w tej wojnie o bezpieczeństwo obywateli.
Zgłosiła zapotrzebowanie na narkotyki i otrzymała wszystko co wymieniła Sam. Niech dziewczyna nie myśli, że będą jej skąpić narkotyków. Dominique kupiła nawet w sklepie z dziesięć paczek papierosów. Zaznaczyla też w swojej nawigacji gdzie jest miejsce do którego miała się udać i powiadomiła ze dwa patrole DOGS by byli w pobliżu. Nie mogła wykluczyć zasadzki, a i sama dzielnica nie należała do najciekawszych. Dlatego też sprawdziła czy ma w pełni naładowaną broń, przy kostce dodała sobie drugi, mniejszy pistolet. Po drodze wstąpiła nawet do kawiarni i kupiła dwie duże karmelowe latte, żeby nie było, że przychodzi w odwiedziny z pustymi rękami prawda?
Kiedy dotarła na miejsce zobaczyła Sam leżącą na jakimś brudnym materacu. Zmarszczyła brwi ale podeszła trzymając całkiem spore pudełko pod pachą i podstawkę z dwoma kawami w drugiej.
-Bon soir Samantho. powiedziała i postawiła obok niej pudełko i jedną kawę.
-Wszystko to o co prosiłaś i zapas fajek. A do tego karmelowa latte wskazała dłonią na kubek. |
Temat: Ulica #1 |
Dominique Savage
Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 1123
|
Forum: west seattle Wysłany: 2020-02-22, 00:46 Temat: Ulica #1 |
Słysząc słowa Sam uniosła kąciki ust do góry w lekkim uśmiechu. Widać było, że desperacko próbuje się odgryźć, co w obecnej sytuacji było o tyle głupie ileż słodkie.
-Uwierz mi, znam ludzi, dla których byłabyś najlepszą zabawką właśnie z przestrzelonymi kolanami. A dla...cóż udowadniasz właśnie swój patriotyzm, nawet jeżeli jest on cząstkowy powiedziała patrząc Samancie w oczy. Owszem była ona jej potrzebna, jednak do pewnego stopnia, jednak nie powinna przeceniać swojej wartości, nie była bowiem niezastąpiona - wszak Dominique poświęciła ostatnie 40 minut na pozyskanie jej współpracy, to zapewne znajdą się inni którzy byliby gotowi świadczyć podobną współpracę na podobnych warunkach.
-Mmm to tak jakby oskarżać naukopwców, że chcąc wygrać z grypą, sami tworzą szczepy by je lepiej poznać. Absurdalne oskarżenie prawda? zapytała tym razem z wyczuwalną wyższością w głosie. Nie skomentowała jej odmowy, jej wybór, ale tak się kończy jak chcesz być dobry dla mutantów. Zupełnie bez sensu.
-Raczej się nie wymienimy, bo ja na pewno się nigdy nie doprowadzę do takiego stanu i nie będę brać takiego świństwa niemalże prychnęła. Słysząc jej kolejną prośbę sięgnęła do wewnętrzej kieszeni kurtki, Czasem miała tam paczkę papierosów, na bardziej stresujące dni bo na ogół nie paliła. Tym razem szczęścię jej dopisało, wyciągnęła więc paczkę i podała ją Sa. Wewnątrz powinna być zapalniczka. |
Temat: Ulica #1 |
Dominique Savage
Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 1123
|
Forum: west seattle Wysłany: 2020-02-18, 15:47 Temat: Ulica #1 |
Cóż los bywa kapryśny i nieprzewidywalny, rzadko kiedy rzeczy dzieją się w takiej kolejności jakbyśmy chcieli prawda? Taki obrót spraw chyba nie powinien być niczy zaskakującym tak na dobrą sprawę. Postanowienia, zaczynając od postanowień noworocznych tak często się przecież łamie, nie ma w tym nic aż tak dziwnego czy strasznego.
Dominique obserwowała zsuwająca się po ścianie Sam, przypatrując się czy przypadkiem nie uszkodziła jej w jakiś bardziej znaczący sposób, bo przecież nie o to chodziło. Na szczęście nic takiego nie zobaczyła. A wizja naprawdę urocza, ciężko stwierdzić inaczej. Słysząc jej słowa zaśmiała się gorzko.
-Jara? Jakby mnie to jarało, ta sytuacja, to pewnie leżałabyś teraz z przestrzelonymi kolanami. Na dobrą sprawę to mi Ciebie po prostu żal. No i nie zdajesz sobie sprawę jak stresujące jest zapewnienie bezpieczeństwa wszystkim normalnym mieszkańcom Seattle. tu wskazała gestem dłoni przestrzeń naokoło siebie. Słysząc o braku mieszkania Sam i o tym gdzie przebywa, Dominique uniosła jedną wypielęgnowaną brew do góry. Mieszkanie w takim miejscu. Co jeżeli ją jakiś ćpun czy kto inny po prostu zadźga z nudów? Wtedy cała inwestycja Dominique weźmie w łeb.
-Ulokuję Cie w jakimś motelu chociaż? zapytała ciekawa w sumie reakcji Samanthy, czy będzie gryzła rękę, która próbuje ją karmić? Potem znowu zmarszczyła brwi.
-Masakra, jakie gówna w siebie wpuszczasz. Ale Twój wybór. Dziś wieczorem coś dostaniesz odparła i porkęciła głową, tym razm nie na żarty.. |
Temat: Ulica #1 |
Dominique Savage
Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 1123
|
Forum: west seattle Wysłany: 2020-02-16, 23:36 Temat: Ulica #1 |
China Town to naprawdę dobra kryjówka, większość ludzi nie przyjeżdża tam be wyraźnej potrzeby więc zapewne Sam uniknęłaby takiego przypadkowego spotkania. Jest spokojnie jeżeli oczywiście nie podpadniesz Chińczykom z jakiegoś powodu. Pomijając już zapachy z chińskich restauracji czy to, że czasem średnio możesz zrozumieć co mają w menu. Niemniej jednak to było rozsądne wyjście. Sam chyba powinna oglądac nieco więcej filmów by to wiedzieć.
Naj jej wysyczane niezbyt wyraźne słowa Dominique zareagowała jedynie wybuchem śmiechu. Bo przecież było to dziecinne zachowanie godne maluchów z piaskownicy. A jednocześnie dawało Dominique tyle zabawy. Jak tylko poczuła wbijane paznokcie w swoiją skórę, ręką z bronią starała się strącić rękę Sam z własnej. W sumie powinna jej za to przyłożyć, ale wiele wskazywało na to, że po kolejnym ciosie Sam straci przytomomność czy coś i to Dominique zostanie z problemem powstrzymała się więc. Poza tym oczy Sam były już na tyle zaszklone, że była na granicy by się przełamać. Szkoda by było niwelować wypracowany efekt. Nawet nie uśmiechnbęła się triumfalnie, przypuszczając, że to mogłoby przynieść efekt odwrotny do zamierzonego.
W sumie trochę zaskoczyło ją to nagłe zwiotczenie i teraz to ona musiała podtrzymywac niemalże, nie tak wielki znów ciężar Sam. Kiedy tylko Dominique usłyszała ostatnie słowo to od razu ją puściła.
-Widzisz? To nie było takie trudne. A można było w ogóle dojśc do porozumienia bez n iepotrzebnej przemocy. porkęciła głową jak matka karząca dziecko. Potem sięgnęła wolną ręką do portfela i wyjęła 200 dolarów, które wsadziła do kieszeni bluzy Sam.
-Masz i zjedz coś. Doprowadź się do porzadku potem wyjęła z kurtki swoją wizytówkę i kawałek papieru z długopisem.
-Tu masz mój numer. Dziś za 12 godzin przyjdzie do Ciebie ktoś z telefonem, którego będziesz używać. I z dragami. Tylko powiedz co lubisz. No i napisz mi swój adres. Chyba nie muszę mówić, że nei warto podawac nieprawdziwego. Pierwszego telefonu oczekuję za 2 dni. Potem zobaczymy co dalej rzuciłą już normalnie i nawet poklepała ją po policzku.
-Nawet podoba mi się Twoja wola walki ma cherie |
Temat: Ulica #1 |
Dominique Savage
Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 1123
|
Forum: west seattle Wysłany: 2020-02-16, 22:46 Temat: Ulica #1 |
Chyba brak rozwagi to podstawa w wypadku Sam. Tak przynajmniej uważała Dominique w po lekturze akt. Dlatego też nie zdziwiłą się, że zobaczyła ją chodzącą po ulicy pół przytomną. Na jej miejscu zaszyłaby się w jakiejś dziurze, których w Seattle nie brakuje i nie wychodziłaby z niej, a już na pewnoe nie w trakcie dnia. W taki sposób, pewnie uniknęłaby takich kłopotów.
-Oh tak Samantho, w więcej niż jednym znaczeniu tego słowa...mów mi tak jeszcze... tym razem uśmiechnęła się lubieżnie i po raz kolejny puściła do niej oko. Rozgrywanie ludzi tak jak się chciało to naprawdę doskonała zabawa, szczególnie kiedy łatwo idzie tak jak teraz.
-Niech jej włos z głowy spadnie...co wtedy? No powiedz....Chcę usłyszeć tą wiązankę gróźb co wtedy planujesz zrobić teraz uśmiech stał się szyderczy. Może gdyby to zdanie pochodziło od kogoś bardziej zdolnego....chociażby do pełnego ruchu obydwiema rękami, to bardziej by się tymi groźbami przejęła.
-Jesteś czysta, słaba, głodna i żałosna. A możesz być w lekkim odlocie, silniejsza, najedzona. I w ciuchach, które nie urażają zmysłów każdego kto na Ciebie nie spojrzy. Wybór jest naprawdę prosty. Ale kończy mi się cierpliwość. I zaczynam myśleć, że jednak trzeba będzie intensywnie szukać panny Roseberry. Każdy patrol DOGS, każdy policyjny patrol dostanie jej zdjęcie. No i wszystkie łachudry spod ciemnej gwiazdy też, przypadkiem oczywiście, dostaną cynk, że jest gruba nagroda za przyprowadzenie jednej dziewczyny. uśmiechnęła się, słodko oczywiście na koniec. |
Temat: Ulica #1 |
Dominique Savage
Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 1123
|
Forum: west seattle Wysłany: 2020-02-16, 22:06 Temat: Ulica #1 |
Fakt, że akurat Sam została zapamiętana to naprawdę pech, bowiem przed odbiciem i ucieczką mutantów z DOMu Dominique losowo przeglądała akta mutantów starając się dobrze zaznajomić z tymi, które losow wyciągnęła. Stary, policyjny zwyczaj, który się przydał. I chyba znaczy to, że Sam nie ma obecnie zbyt wielkich szansa na normalne życie, a na pewno na takie bez oglądania się za plecy, nawet w najlepszym wypadku.
Tuż po uderzeniu Dominique poczuła jak bardzo jest słaba jej przeciwniczka. I ona jeszcze chciała się stawiać w takiej sytuacji. Jakieś zapędy samobójcze czy coś. Poczuła satysfakcje widząc zgiętą Sam po tym co zrobiła. Dzieciństwo w kiepskiej paryskiej dzielnicy nauczyło ją, że trzeba oddawac bardziej by się dostało by przeciwnik nie miał woli by powtarzać atak. Ale Sam była naprawdę żałosny widokiem, szczególnie kiedy widziało się jak bezwładna jest jej ręka.
Trzymając ją za szyję przypartą do ściany Dominique uśmiechnęła się tym razem nie słodko a dosyć brutalnie.
-Jesteś gotowa to zaryzykować? Myślisz, że przeczucili mnie z paryskiej policji do Gujany Francuskiej dlatego, że jestem miła, czy dlatego, że stosuje odpowiednie metody by walczyć z mniej przyjemnymi przeciwnikami? po raz kolejny puściła do niej oko.
-Spójrz na siebie, jesteś żąłosna. I tak samo żałośnie kłamiesz Tres triste. Jeżeli się zgodzisz dostaniesz dragi i kasę na co chcesz. W twoim wtpadku zaczęłabym od jedzenia skąd wiedziała, że to kłamstwo? Na miejscu Sam powiedziałaby dokładnie to samo jakby chciała skłamać. |
Temat: Ulica #1 |
Dominique Savage
Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 1123
|
Forum: west seattle Wysłany: 2020-02-16, 21:19 Temat: Ulica #1 |
Szczerze mówiąc to tak, to była dosyć satysfakcjonująca i śmieszna zabawa, oczywiście poza wszystkim innym, jak na przykład bardzo praktycznym wymiarem takiej gry.
Taka szkoda, przecież taki spacer nawet zdaniem Sam mógłby im dostarczyć wielu niezapomnianych przeżyć. No cóż chyba nie można mieć wszystkiego, szczególnie, kiedy rozmówca jest tak niesamowicie uparty.
No i tutaj trzeba przynać. że Samantha zaskoczyła ją kiedy na nią splunęła. Na szczęście Dominique nie dała się ponieść nerwom jakie się pojawiły kiedy tylko uświadomiła sobie co się stało i nie nacisnęła spustu. No i niech jej ktoś powie, że mutanci to nie są po prostu zwierzęta. Podniosła rękę i starła cieknącą ślinę z twarzy. Poczuła po raz pierwszy jak jej samej zaciskają się szczęki z nerwów po raz pierwszy w trakcie tej rozmowy. Wyjęła z płaszcza swój pistolet i przez moment wyglądało jakby miała wystrzelić koniec końców jednak uderzyła ją mocno rączką pistoletu w brzuch, po czy złapała ją za szyję i docisnęła do muru.
-To było bardzo niegrzeczne. Widzę, że potrzebujesz dodatkowej zachęty. Cóż...postaw mi się jeszcze, ponieważ widzę, że nie dbasz o siebie,..to jak jej było....cenę za to zapłaci Roseberry. Ale jest też marchewka. Będzie mi pomagać, a dostaniesz tyle towaru, że będzie mogła zaćpać się na śmierć 50 razy rzuciłą patrząc jej prosto w oczy. |
Temat: Ulica #1 |
Dominique Savage
Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 1123
|
Forum: west seattle Wysłany: 2020-02-16, 18:05 Temat: Ulica #1 |
Pozwoliła sobie jedynie na szerszy uśmiech jakby własnie usłyszała jakąś dobrą wiadomość od Sam.
-Ależ Samantho, proponujesz wspólny spacer? Jestem pewien, że będzie cudownie i przezyjemy pewne niezapomniane wrażenia. odparła tym razem tonem pełnym entuzjazmu jak dziewczyna, która dostała właśnie kucyka pony. Albo coś w tym stylu.
Z jej własnych obserwacji ciała Sam wynikało, że uzyskuje pożądany efekt, jej mięśnie coraz bardziej się napinały ze złości. Jeszcze trochę i dużo wskazywało na to, że przestanie tak racjonalnie myśleć. W jej stanie nie powinno to się przerodzić w agresję, a nwet jeżeli by czegoś próbowała to w końcu Dominique miała pistolet gotowy do wystrzału.
-To uroczę, że się zainteresowałaś. Miałam na myśli coś w stylu przekazywania mi pewnych interesujących informacji na temat innych...terrorystów. Takich, na których zalezy nam bardziej niż na Tobie. W zamian poznasz jak wielkie mam serce i obiecuję, że tego nie pożałujesz. Naprawdę powiedziała i dla przypomnienia docisnęła lufę pistoletu mocniej, tak by Sam ją jeszcze bardziej poczuła. |
Temat: Ulica #1 |
Dominique Savage
Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 1123
|
Forum: west seattle Wysłany: 2020-02-16, 03:34 Temat: Ulica #1 |
Strasznie nerwowa ta Sam ostatnimi czasy. Poza tym szczęście, które miałą to było dużo więcej niz liche!
-Ależ Samantho, przespacerowałabyś się wzdłuż Sekwany, zobaczyłabyś jaki Paryż ma urok. Ale Victoria's Sceret...mmm chciałabym nie powiem odparła rozmarzonym głosem, znów kompletnie ignorując prawdziwe zamierzenie w wypowiedzianych przez Sam słowach.
Bycie calkiem miły nie wśród najgorszych, ale w organizoacji powołanej do strzeżenia bezpieczeństwa publicznego to zawsze było coś. Mimo swojej niechęci do mutantów nie jest całkowitym bezmózgiem, który strzela do wszystkiego co się rusza. JAkby tak było topewnie Sam faktycznie by dokonała żywota w tej alejce.
Na szczęście udało się zatrzymać dziewczynę bez większych problemów. Może lufa pistoletu, którą pewnie Sam poczuła miała z tym coś wspólnego.
-Czego chcę? Przyszedł mi do głowy drobny pomysł. Jako dwie dobre przyjaciólki, które sporo razem przeszły, jestem pewna, że możemy sobie pomóc, kiedy poznamy swoje potrzeby. Co Ty na to? wyszeptała jej do ucha po raz kolejny. |
Temat: Ulica #1 |
Dominique Savage
Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 1123
|
Forum: west seattle Wysłany: 2020-02-16, 02:47 Temat: Ulica #1 |
Żarty, żarty, cała sytuacja była dosyć zabawna łącznie z trzęsącą się z nerwów Sam. Ale dziewczyna powinna chyba wiedzieć, że jakby na jej miejscu było większość innych mutantów to już by leżeli na ziemi, bardzo możliwe, że skuci i w obroży w oczekiwaniu na przyjazd jednostek transportowych DOGS, nie byłoby takiej wymi an y uprzejmości w zaułku.
-Ma foi Sam, jestem z Paryża, znam się trochę na modzie rzuciła jakby właśnie musiała mocno oprotestowywać jakieś niesłusznie rzucone wobec niej oskarżenie. To sam ma tupet, sugerując dziewczynie z Paryża takie rzeczy!
Wykorzystując zaskoczenie Sam Dominique przejechała językim po swoich własnych ustach powoli. W końcu była Francuzką i to o ciemny kolorze skóry, nie powinna mieć problemu ze znajdywanie w Stanach partnerów, a tutaj jej była podopieczna tak się zachowuje.
-Po co ta bierna agresja Sam? Przecież zawsze byłam miła powiedziała patrząc jej prosto w oczy z nieco szelmowskim usmiechem. Jeżeli tak podminowanych ludzi się dobrze nakieruje, to często można osiągać to co się chce.
Taka próba odejścia jest bardzo niegrzeczna. Dominique zareagowała an to wyjęciem pistoletu i schowaniu go w kieszeń płaszcza, podeszła szybkim krokiem za Sam, złapała ją za ramię i pociągnęła w tył. Teraz wyszeptała jej naucho
-Obawiam się, że będę musiałą nalegać. Mam bardzo ciekawą ofertę, która może Ciebie zainteresować. Ale musisz tutaj być, żeby ją usłyszeć |
Temat: Ulica #1 |
Dominique Savage
Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 1123
|
Forum: west seattle Wysłany: 2020-02-16, 02:06 Temat: Ulica #1 |
Cóż to i tak zawsze lepiej, w końcu Dominique nie była tą, która fizycznie przychodziła i robiła jej krzywdę, właściwie to zawsze kiedy się pojawiała miała jakiś drobny prezent. Nie powinna więc kojarzyć jej aż tak źle prawda Sam? W sumie jeszcze jak pracowała we francuskiej policji, to w przedstawieniu dobry i zły glina, częściej chyba bywała tym dobrym i tak już jej zostało. A manipulowanie i rozdrapywanie ran słodkimi słówkami uważała za prawdziwą sztukę, którą starał się opanować. Łamanie ludzi psychiczne może być naprawdę przyjemną rzrywką. Dla łamiącego oczywiście. Na jej słowa westchnęła i przytaknęła.
-Wiesz, że masz rację? Obiecuję, że osobiście dopilnuję by kolory piżam były bardziej zróżnicowane. odpowiedziała jakby w ogóle nie zwróciła uwagi na implikacje słów Sam. Nerwowość aż od niej biła, ale poważnie przecież to tylko pogawędka w bocznej uliczce nie ma potrzeby się przecież tak spinać Sam!
-Oh Sam skoro już tak się zwierzamy to lizanie jest w porządku, ale niekoniecznie butów nawe puściła do niej oko.
-Wydajesz się być kłębkiem nerwów. Zupełnie niepotrzebnie. Chyba jednak pączek Ci się przyda, wiesz, że słodycze świetnie koją nerwy. Zjesz, a ja Ci przedstawię kierunek w jakim nasza relacja może się rowinąć, Co Ty na to? jej głos nieustannie wręcz ociekał słodyczą. |
Temat: Ulica #1 |
Dominique Savage
Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 1123
|
Forum: west seattle Wysłany: 2020-02-15, 23:58 Temat: Ulica #1 |
Wciągnięcie Sam w tą ciemną uliczkę faktycznie nie było żadnym problemem, Dominique nawet lekko się zdziwiła jak lekka jest Sam. Ale wiedziała lepiej niż to by dać się zwieść takim odczuciom i zawsze zachowywała ostrożność. Do cholery nawet dzieci mutanty potrafiły mieć bardzo niebezpieczną moc. A co może zrobić mutantka, która wygląda jakby już nie miała nic do stracenia w życiu? No własnie. Zawsze więc lepiej zachować zdrowy dystans, szczególnie, że nie są w najbardziej optymalnych dla Dominique warunkach czytaj w celi DOGS. Teraz sama Dominique zrobiła nieco przygnębioną minę.
-Oh Sam wydajesz się być odrobinę....zgorzkniała? To zupełnie niepotrzebne. Miałam wrażenie, że zostałyśmy naprawdę dobrymi przyjaciółkami. powiedziała słodkim głosem i omiotła ją spojrzeniem z góry do dołu.
-I serio, trzeba było dzwonić, pożyczyłabym Ci coś do ubrania, żebyś nie wyglądała....tak tu machnęła ręką w jej kierunku. Naprawdę w tej Ameryce nie potrafią się nawet ubrać.
-Mon Dieu, wy Amerykanie jesteście tacy rzeczowi. A gdzie wymiana uprzejmości pokręciła głowa jak nauczycielka niezadowolona z ucznia.
-Skoro los postawił nas już na swojej drodze, możemy z tego skorzystać w jej głowie rodził się pewien pomysł. |
Temat: Ulica #1 |
Dominique Savage
Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 1123
|
Forum: west seattle Wysłany: 2020-02-15, 22:45 Temat: Ulica #1 |
Dominique wyjechała tego dnia z domu do pracy nieco wcześniej, może nie dlatego, że nie chciała się spóźnić, uważała, że Amerykanie są pod tym względem niecdo zbyt sztywni, ale dlatego, że zmaierzała kupić kawę i kilka donutów. Tak, to stereotyp policjanta z pączkiem w łapie, ale odkąd tu przyjechała dobre kilka lat temu przekonała się, że mają naprawdę dobre pączki.
Dlatego też zwyczajowo ubrała się w czarną koszulkę a na wierz miała czarna skórzaną kurtkę, odznakę DOGS wepchnęła za pasek, do tego swoje długie rozpuszczone włosy. Trochę zajęło jej przebijanie się przez korki, które mimo wczesnej pory były tak samo paskudne jak zazwyczaj. Udała się do pączkarni, którą zauwazyła po drodze kilka dni wcześniej, odstała tam swoje w kolejce, przynajmniej ta nie była długa i kiedy była już przy samochodzie iładowała 12 zakupionych pączków, jej oczom ukazała się mizerna sylwetka, która wyglądała trochę inaczej niż ostatnio kiedy się widziały. Samantha Bartowski. Przez jej głowę przeszło wszystko to co o niej pamiętała oraz wyczytała z akt. Przede wszystkim jednak nie miałą zamiaru by okazja stworzona przez los tak po rostu się jej wymknęła. Zamknęła samochód i ruszyła za nią wypatrując miejsce, gdzie będzie odpowiednio wąska i ciemna uliczka. Szczęście jej dopisało bo nie było zbyt wiele przechodniów. Przyśpieszyła kroku i sięgnęła od tyłu za bluzę Sam i szarpnęła ją sprawnym policyjnem chwytem i wciągnęła ją w boczną uliczkę i pchnęła na ścianę.
-Bonjour Samantho odparła z ironicznym uśmiechem. Była jednak czujna i stanęła w pewnej odległosci od Sam. Była też gotowa wyjąć pistolet w każdej chwili
-Dawno Cię nie widziałam. Zaoferowałabym pączką, ale są w aucie. Zresztą Ty chyba wolisz coś co bardziej kopie po łbie. Szczerze powiem, że pod moją opieką wyglądałaś lepiej niż teraz jej głos był wręcz cuekierkowo słodki w tym momencie. |
| |
| Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group |
Saphic 1.2 // Theme created by Sopel |
| | Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 10 |
|