Znalezionych wyników: 349
|
| Autor |
Wiadomość |
Temat: Uliczka między budynkami |
Dale Fowler
Odpowiedzi: 17
Wyświetleń: 1480
|
Forum: seattle chinatown Wysłany: 2020-01-18, 03:13 Temat: Uliczka między budynkami |
Może tak właśnie byłoby najlepiej. Ten jeden jedyny raz mogłaby pozwolić dać mu wylać swoją złość, ale... No cóż, wtedy nie byłaby sobą. Jedno się nie zmieniło. Kiedy się kłócili to... To zawsze szło na noże. Chyba po prostu tacy byli, musieli raz na jakiś czas wyrzucić z siebie te wszystkie negatywne emocje. Z tym, że... Teraz przecież wszystko się zmieniło. To nie była jedna z ich pijackich awantur, oboje byli po przejściach i tak naprawdę nie wiadomo do czego dojdzie.
No nic, przekonajmy się!
- Widzisz, ja robię to od wielu lat, to jest po prostu coś, czym się zajmuję. I nie robię tego dla przyjemności. Mam zobowiązania. Powiedz mi więc co zmusiło Ciebie do wyjścia stąd, a najlepiej wytłumacz mi dlaczego postanowiłaś to przede mną ukryć? - wysyczał nie odrywając od niej wzroku. Chyba to go w tym wszystkim bolało najbardziej. To, że potraktowała go jak jakiegoś strażnika więziennego, jakby zamknął ją tutaj wbrew jej woli i jakby wcale nie chodziło o jej bezpieczeństwo!
Miał zamiar nawet skomentować to, że sięga po alkohol, ale... No dobra, tego akurat nie mógł zrobić. W końcu był naczelnym alkoholikiem, zachował w sobie na tyle rozsądku, by nic na ten temat nie mówić. Nawet, jeśli zrobiła to w strasznie ostentacyjny sposób i nawet jeśli nie powinna. Cóż... Oboje niszczyli się tym świństwem.
Huk spowodowany uderzeniem szklanki o blat zadziałał na niego jak czerwona płachta na byka, a jej słowa... Heh, trzeba przyznać, że go zabolały, ale zamiast zmusić go do myślenia tylko pogłębiły jego złość.
- Naprawdę muszę Ci tłumaczyć czym to wszystko różni się od miejsca w którym spędziłaś ostatnie miesiące? Spójrz na swoje ręce, albo na siebie w lustrze, może znajdziesz tam odpowiedź! - cios poniżej pasa? Całkiem możliwe. Oczywiście mówiąc o rękach miał na myśli to, że próbowała tam sobie odebrać życie.
Ponownie podniósł papierosa do ust, złapał ostatniego bucha i zgasił go w popielniczce stojącej na stoliku obok niego. Szkoda, że właśnie go skończył, ponieważ jak wszyscy dobrze wiemy papierosy na niektórych działały lepiej niż leki na uspokojenie. |
Temat: Uliczka między budynkami |
Dale Fowler
Odpowiedzi: 17
Wyświetleń: 1480
|
Forum: seattle chinatown Wysłany: 2020-01-18, 02:34 Temat: Uliczka między budynkami |
Nie, to nie tak, że nie doceniała tego co dla niej robił. To raczej tak, że standardowo była najmądrzejsza i nie mogła choć jeden raz go posłuchać. Sam miała wyjątkowy talent, kłopoty kochały ją odnajdywać. Nie starczyło by mu palcy obu rąk, by zliczyć sytuację w których powinna się go posłuchać, ale tego nie robiła. I tak było dokładnie tym razem.
Stawał na głowie, by zapewnić jej bezpieczeństwo, jasne - znikał raz na jakiś czas, ale dobrze wiedziała, że po prostu musiał. Szczerze mówiąc - chyba wcale nie był zaskoczony, gdy odkrył te jej wycieczki. Przecież ją znał, można chyba się nawet pokusić o stwierdzenie, że znał ją najlepiej ze wszystkich.
Sam od zawsze była niespokojnym duchem, więc do przewidzenia było, że prędzej czy później zacznie ją drażnić siedzenie w jednym miejscu.
A jednak był zły. Był na nią po prostu wściekły, jej ucieczka, jej stan... To wszystko było jeszcze zbyt świeże, po prostu, kurwa, nie powinna tego robić.
Więc tak - tym razem wrócił do ich (kolejnej z resztą) kryjówki o wiele wcześniej. I po prostu na nią czekał. Może trochę jak taki ojciec, który czeka na córkę z pasem w ręku po wywiadówce. No, dobra. Miał w ręku papierosa, a nie pasek, ale... Jakieś tam podobieństwo jest. Wystarczyła jego mina, która mówiła sama za siebie, gdy Samantha weszła do pomieszczenia i postanowiła go jeszcze uraczyć tym żałosnym kłamstwem.
- Żałosne. - rzucił tylko i pokręcił głową z niedowierzaniem. Na jego twarzy nawet pojawił się uśmiech, ale nie raczej nie wywołały go pozytywne emocje.
Zaciągnął się i wypuścił gęstą chmurę dymu w przestrzeń. Nie odrywał od niej spojrzenia, przyglądał jej się uważnie.
- Jak było na spacerze? Mijałaś może jakieś patrole? Pragnę przypomnieć, że jesteś w tej chwili poszukiwana, a czapka na głowie nie sprawia, że jesteś niewidzialna. To tak nie działa, to nie jest film. Widzę, że obrałaś sobie za cel spierdolenie nam tej kryjówki. Źle Ci tutaj? Bunkier był lepszy? - te słowa wręcz ociekały jadem, normalnie nie zachowywał się wobec niej w taki sposób, ale teraz.. Teraz po prostu puściły mu nerwy. Martwił się o nią, cholernie się o nią martwił, w jego ocenie kompletnie nie myślała wypuszczając się na takie spacerki, zupełnie jakby robiła mu na złość. Poza tym - nie oszukujmy się - jemu też było teraz cholernie ciężko, miał tak dużo na głowie... No, po prostu nie wytrzymał, chociaż pewnie powinien ugryźć się w język, a już na pewno nie powinien na nią tak warczeć. |
Temat: Alter Genetics |
Dale Fowler
Odpowiedzi: 84
Wyświetleń: 5596
|
Forum: inne części stanu Wysłany: 2020-01-16, 23:55 Temat: Alter Genetics |
Miał sobie odpuścić. Miał nie brać w tym wszystkim udziału - co prawda był jednym z członków rebelii, ale starał się omijać szerokim łukiem wszystkie tego typu wydarzenia - jak by jednak mógł zostawić Colleen samą? Nie po tym wszystkim, przecież dopiero co ją odzyskał.
Dotarł więc na miejsce spotkania - z drobnym opóźnieniem.
Ubrany w wygodne, ciemne ubrania jeszcze z czasów wojska. Kominiarka w pogotowiu - nie zamierzał jej w tej chwili zakładać - przynajmniej do momentu w którym nie zobaczy go reszta ekipy. Nie chciał ich przecież wystraszyć, nie? Przy pasie kabura z pistoletem, oraz długim nożem - standardowe uzbrojenie z którym nigdy się nie rozstawał. Oczywiście miał na sobie kamizelkę kuloodporną, a przez ramię miał przewieszony lekki karabin FN SCAR-L. Była to broń z którą Dale czuł się najpewniej, ponieważ używał jej jeszcze w czasach przynależności do Rangersów.
Krótki, lekki karabin automatyczny wyposażony w tłumik, oraz latarkę.
Rozejrzał się po okolicy szukając ewentualnych celów do wyeliminowania.
Może to i dobrze, że dotarł później?
Ruszył w kierunku budynku, by dogonić resztę drużyny. Zdjął z ramienia broń i rozglądał się już trzymając ją w pogotowiu - gotowy na oddanie strzału. Zabijanie nie stanowiło dla niego najmniejszego problemu, nie zamierzał się wcale cackać z ewentualnymi przeciwnikami. Nie znał słowa 'litość', już dawno przestało mieć ono znaczenie. Oni przecież nie popatrzyliby na niego łaskawie, gdyby dostali go w swoje ręce.
Jeśli po drodze nie napotkał żadnych przeszkód, cóż... Jego główną motywacją jest ochrona ukochanej, więc to właśnie jej zacznie szukać w budynku. |
Temat: Będzie dobrze, przecież musi być |
Dale Fowler
Odpowiedzi: 26
Wyświetleń: 1624
|
Forum: retrospekcje Wysłany: 2020-01-16, 00:22 Temat: Będzie dobrze, przecież musi być |
Idąc w głąb bunkra uśmiechnął się sam do siebie, gdy usłyszał słowa Rocky. Może mają jakiś alkohol?
Cholera jasna, tutaj mogło zabraknąć naprawdę wiele rzeczy, ale na pewno nie alkoholu. Nie od dzisiaj wiadomo, że Dale lubi się uraczyć czymś mocniejszym, więc po prostu miał tego pełno.
Nie raz i nie dwa musiał się tutaj zaszyć - był poszukiwany od wielu lat, najróżniejsze służby próbowały go dorwać, a jeśli akurat nie miał ogona ze strony rządu, to dawni znajomi sobie o nim przypominali.
Dlatego ta kryjówka była odpowiednio wyposażona - i wbrew temu co myślała Panna Roseberry - miał łeb na karku, więc przed sprowadzeniem tutaj Sam postanowił zadbać o takie rzeczy jak podstawowe przyrządy medyczne, opatrunki, oraz specjalne igły wraz z nićmi do szycia ran.
Nie była to pierwsza rana postrzałowa w jego życiu, nie pierwszy raz musiał ukryć kogoś, lub siebie i nie pierwszy raz ktoś go opatrywał w takich warunkach.
Pchnął mocno metalowe drzwi po ich lewej stronie i zapalił światło, które było tak jasne, że na początku aż raziło w oczy.
W pomieszczeniu było czysto, z pewnością był to najczystszy pokój w całym bunkrze. W środku nie było nic poza blaszanym stołem na którym znajdowały się właśnie te podstawowe przyrządy medyczne takie jak skalpel, igła, nici, gazy, środek odkażający, butelka alkoholu (która swoją drogą przyrządem medycznym nie była, ale się przydawała!), bandaże i tego typu sprawy.
Złapał za krzesło i przesunął je tak, by znajdowało się dokładnie pod lampą, po czym na nim usiadł - wciąż bez koszulki.
- Wycieczka do apteki nie będzie potrzebna. - mruknął tylko i złapał za butelkę wódki.
Odkorkował ją i wlał w siebie kilka łyków, po czym postawił ją z powrotem na stole. Wiedział, że to będzie boleć, ale już nie takie rzeczy przeżywał.
- Sam co prawda wyjmowała mi z tej rany kulę, ale... Sam nie wiem. Może zostały jakieś pozostałości, albo rana została źle odkażona? W każdym razie... Nie goi się tak jak powinna i cały czas czuję ból. - wystarczyło się przyjrzeć, by zobaczyć, że szwy zostały niezbyt dokładnie zaciśnięte, że jego skóra w pobliżu rany jest opuchnięta.
Oczywiście nie można było winić Sam - nie była w najlepszym stanie, gdy go opatrywała, nie przyprowadził jej tutaj, szyła w warunkach 'polowych', a potem po prostu nie było czasu na to, by się nim zajmować.
- Dziękuję. Za to, że nam pomagasz. - powiedział po chwili, ponieważ... Cholera, chyba nie był dla nich najmilszy, a koniec końców Rocky przyszła tutaj, żeby im pomóc. Zasługiwała na wdzięczność. |
Temat: Przydrożny motel |
Dale Fowler
Odpowiedzi: 17
Wyświetleń: 1042
|
Forum: inne części stanu Wysłany: 2020-01-16, 00:09 Temat: Przydrożny motel |
Na to wszystko jeszcze przyjdzie czas. Odzyskiwanie pamięci nie mogło być przecież łatwym i przyjemnym procesem, te słowa po prostu się ze sobą nie łączyły.
Najważniejsze, że zrobili wreszcie jakiś krok do przodu i Colleen przypomniała sobie chociaż część swojego życia.
Dale mógł tylko przypuszczać co mogli jej tam zrobić, jak bardzo się nad nią pastwili...
Wzbierała w nim wściekłość, gdy tylko o tym pomyślał. Nie zasłużyła przecież na to wszystko, nie Colleen...
Jednak czy mógł się dziwić? Świat dawno temu postawił na nich wszystkich krzyżyk. Byli ścigani, nie mogli żyć w normalny sposób, musieli się codziennie mierzyć z jakimiś przeciwnościami losu. Większymi, mniejszymi... I nic nie wskazywało na poprawę sytuacji.
Bractwo, rebelia, kim oni byli w obliczu siły jaką jest rząd?
Te organizacje jedynie nadawały złudny cel życiu, zbierały mutantów w jednym miejscu i Dale o tym doskonale wiedział. Przystał do rebelii jakiś czas temu, ponieważ po prostu ich potrzebował, a teraz... A teraz będzie ich potrzebował jeszcze bardziej, ponieważ jedna ważna kwestia wymagała jego uwagi.
To, czego nie zdradził Colleen - kwestia ich potomstwa. Dlaczego tak właściwie jej nie powiedział?
Hej, przecież ta informacja nie była tak naprawdę pewna. Coś mu podpowiadało, że nie jest to żaden dowcip, ani pułapka, gdzieś w głębi duszy wiedział, że to prawda, Colleen urodziła, a ich dzieci są teraz królikami doświadczalnymi. Nie mógł jednak polegać tylko na swoim instynkcie. Nie tym razem, dlatego na razie postanowił zachować to dla siebie - aż się nie upewni, że jest o co walczyć.
-Mmmhm. - potwierdził cicho, a jego spojrzenie utkwiło w ścianie naprzeciwko nich. Pogrążył się na te parę chwil we własnych myślach.
Uśmiechnął się delikatnie pod nosem słysząc jej następne słowa.
- Jasne, ja zaraz do Ciebie wrócę. - pocałował ją w czubek głowy i z wielkim bólem serca wypuścił ją ze swoich objęć. Czy będzie się czuł tak już za każdym razem, gdy odsunie się od Colleen chociaż na parę centymetrów? Chyba po raz kolejny przeżywał wszytkim dobrze znany haj miłosny, jakby od nowa poznawał dzięki niej uczucia. Pragnął jej bliskości, dotyku, rozmowy z nią... Huh. W którymś momencie chyba zapomniał jak brunetka mocno na niego działa, ale wystarczyło, że przez parę chwil znalazła się w jego ramionach. I przypomniał sobie, przypomniał sobie jak cudownie jest ją mieć.
I chociaż bardzo chciał z nią zostać - musiał przecież zejść na dół. Dlatego też wstał z łóżka i ruszył w kierunku wyjścia z pokoju. Miał cichą nadzieję, że na niego poczeka, ale przecież nie mógł tego od niej wymagać. Była zmęczona, miała do tego prawo, a on doskonale to rozumiał. Zamykając drzwi odwrócił się jeszcze do niej i po raz kolejny dziś na jego twarzy zagościł uśmiech.
Dotarł do schodów i złapał za poręcz.
Stanął na chwilę w miejscu i oparł jedną dłoń na klatce piersiowej. Serce waliło mu jak oszalałe. Potrzebował kilku chwil, by się uspokoić, kilku głębszych wdechów. To... To było naprawdę dużo emocji, dawno nie czuł tyle na raz.
Po kilkunastu sekundach zdecydował się ruszyć dalej.
Podszedł do lady i nachylił się nad nią, by ściszonym głosem zakomunikować recepcjoniście, że jeszcze przez chwilę tu zostaną.
Wyciągnął z portfela zdecydowanie za gruby plik pieniędzy jak na jedną, czy nawet kilka nocy w tym wątpliwej reputacji lokalu i położył je na ladę.
- Rozumiem, że mogę liczyć na dyskrecję? - powiedział patrząc prosto na mężczyznę. Tamten gorączkowo pokiwał głową, a Dale ujrzał ten znajomy błysk w jego oczach. Instynkt podpowiadał mu, że gdyby ktokolwiek tu przyszedł mężczyzna będzie milczał jak grób - ma nadzieję na jeszcze więcej. Dobrze, że w tym kraju są jeszcze ludzie, którzy są gotowi umrzeć dla paru stów. Tacy ludzie też byli potrzebni.
Blondyn zakręcił się jeszcze chwilę przy automacie z napojami, oraz tym drugim z przekąskami - w końcu powiedział, że po to właśnie idzie - i już po paru chwilach wracał po schodach z dwoma puszkami coli i jakimiś batonikami, chipsami. W takich miejscach ciężko o coś lepszego, ale powinno wystarczyć. Nawet jeśli Col teraz nie jest głodna, to może jutro będzie chciała coś przekąsić. Przezorny zawsze ubezpieczony, nie?
Wszedł do pokoju - uprzednio oczywiście zapukał i powiedział, że wrócił.
Zamknął drzwi na klucz od środka.
Colleen jeszcze nie spała, chociaż po jej twarzy łatwo było wywnioskować, że właśnie o tym teraz marzy.
Postawił zakupione rzeczy na stole, a z siebie ściągnął kurtkę.
Wyjął z tylnej części spodni pistolet i położył go na stole.
- Jeśli chcesz, zdrzemnij się, będę tu jak wstaniesz. - powiedział odwracając od niej wzrok. To, że go sobie przypomniała wcale nie oznaczało przecież, że musi chcieć, by położył się razem z nią. |
Temat: Przydrożny motel |
Dale Fowler
Odpowiedzi: 17
Wyświetleń: 1042
|
Forum: inne części stanu Wysłany: 2020-01-10, 00:12 Temat: Przydrożny motel |
Oboje chyba już dawno przywykli do tego, że jak już los obdarowuje ich szczęściem to przeważnie nie trwa ono zbyt długo. No, cóż. Chyba lepiej tak, niż wcale, hm?
To prawda - nie będą mieli lekko, w tej chwili Colleen była jedną z najbardziej poszukiwanych osób w tym stanie, a i o Dale'a na pewno upomniałoby się parę osób - choćby przez jego ostatnie wyczyny. To jednak były mało ważne sprawy, najważniejsze było to, że wreszcie się odnaleźli. Poza tym... Mieli też przyjaciół, nie? Chodziły po tym świecie osoby, które mogłyby im pomóc, gdyby tego potrzebowali, więc może nie zostali tak całkowicie sami.
Dale również zmienił się od ich ostatniego spotkania, naprawdę sporo przeszedł i myślę, że przez to trochę zmądrzał. Tym razem miało być inaczej, nie zamierzał już jej stracić. Nigdy więcej.
Uśmiechnął się lekko, gdy dziewczyna mu przytaknęła.
I po prostu poczuł, że jest na swoim miejscu, że dokładnie tak powinno być - okazuje się, że przez całe swoje życie to właśnie jej szukał i nawet jeśli wiedział to już dawno temu... Teraz docierało to do niego jeszcze mocniej, bardziej.
Podobno nic nie dzieje się przypadkiem, więc może te wszystkie dni wypełnione bólem prowadziły właśnie do tego? Może tym razem miało być po prostu dobrze? Jasne, wiadomo, że nagle wszystko samo się nie ułoży, ale może z czasem...?
Kto by pomyślał, że taki z niego optymista.
- Tak... Jutro. Dopiero jutro. - odparł tylko cicho i uśmiechnął się delikatnie. Przytulił ją trochę mocniej do siebie.
- I nie zostawię. Słowo. - o ile mu na to oczywiście pozwoli. Najbardziej na świecie nie chciał czuć się tak jak ostatnio. Nie chciał widzieć tej nienawiści w jej oczach, nie chciał czuć się jak jej wróg.
Miał nadzieję, że jej problemy z pamięcią się skończyły, chociaż... Nigdy nie można być pewnym, prawda?
Odsunął się od niej trochę i spojrzał jej w oczy.
- Jesteś głodna? Mogę kupić coś do jedzenia. - spytał wiedząc, że będzie to doskonała okazja, by zejść na dół i przeprowadzić rozmowę z recepcjonistą. Zapłacił mu już sporo, nie powinien ich wydać, ale... Cóż, najlepiej będzie wytłumaczyć mu dlaczego nie jest to dobry pomysł. |
Temat: Przydrożny motel |
Dale Fowler
Odpowiedzi: 17
Wyświetleń: 1042
|
Forum: inne części stanu Wysłany: 2020-01-06, 22:22 Temat: Przydrożny motel |
Jak się okazało streszczenie tych wszystkich dni wcale nie było takie proste. Opowiadając jej o tym czuł... Cholera, po prostu czuł dużo. Nawet nie potrafił nazwać swojego stanu.
Momentami miał wrażenie, że opowiada o kimś innym, jakby streszczał film. To wszystko wypowiedziane na głos... Gdyby ktoś posłuchał z boku musiałby przyznać, że to dramatyczna historia. Można by się nawet pokusić o stwierdzenie, że nie ma ona prawa mieć happy endu, ale... Hej, zaraz. Dadzą radę. Po raz kolejny się spotkali, odnaleźli się i tym razem wszystko miało być inaczej. Dale bardzo mocno chciał w to wierzyć.
Historia została opowiedziana, a Colleen nie uciekła. Dalej tutaj była i ten błysk, który pojawił się w jej oczach, to jak na niego spojrzała... Pomimo łez, które popłynęły po jej policzkach... Zobaczył to. Widział to wyraźnie - spojrzała na niego dokładnie tak samo jak patrzyła wcześniej i nie ważne, że trwało tu ułamek sekundy.
Wiedziała kim jest. Zrozumiała co ich łączyło, nie patrzyła na niego jak na obcego, nie patrzyła na niego jak na wroga.
Ta krótka chwila pozwoliła mu zrozumieć, że jego Colleen dalej tam jest, w środku niej. I że jest w stanie ją odzyskać.
Nie odepchnęła jego dłoni, zamiast tego mocniej splotła ze sobą ich palce i zbliżyła się do niego.
Oparł policzek o jej głowę i mimowolnie się uśmiechnął, gdy poczuł zapach jej włosów.
Już zapomniał jak to jest mieć ją tak blisko siebie i zapomniał z jaką euforią się to wiąże. Zupełnie jakby dopiero ją poznał i choć to słaby moment na jaranie się nią jak jakiś napalony gimnazjalista... To właśnie tak się poczuł.
Uśmiech jednak szybko zniknął z jego twarzy, ponieważ zadała mu bardzo ważne pytanie.
Najgorzej, że chyba jeszcze nie znał na nie odpowiedzi. Ciężko mu było wyobrazić sobie jak miałyby wyglądać następne dni. Gdzie powinien ją zabrać i w jaki sposób ją ochronić - ponieważ tym razem nie zamierzał zawalić. Już raz świat brutalnie pokazał mu, że nie jest w stanie jej uratować, ale tym razem miało być inaczej. Tym razem zamierzał postarać się jeszcze bardziej, przecież... To jest coś w czym jest dobry, prawda? Potrafił ratować ludzi, potrafił wychodzić z trudnych sytuacji. Wystarczy się mocniej postarać.
- Teraz... Teraz powinniśmy odpocząć. Potrzebujesz tego. A potem... Potem się zastanowimy. - wyszeptał cicho i na moment przymknął oczy. Napawał się tą chwilą, chciał ją dokładnie zapamiętać. Należy przecież pamiętać o tym, że nawet jeśli będzie się cholernie mocno starał, by znów jej nie stracić... Sporo osób na nich poluje i każda chwila mogła być tą ostatnią.
- Najważniejsze, żebyś wiedziała, że jestem z Tobą. Cokolwiek byś nie postanowiła możesz na mnie liczyć. Nie zostawię Cię samej. |
Temat: Będzie dobrze, przecież musi być |
Dale Fowler
Odpowiedzi: 26
Wyświetleń: 1624
|
Forum: retrospekcje Wysłany: 2020-01-06, 21:38 Temat: Będzie dobrze, przecież musi być |
I tak sobie nasz drobny pijaczek zastanawiał się nad sensem życia w samotności, jednak nie dane mu było na długo utonąć w swoich własnych myślach.
Po paru chwilach do pomieszczenia weszła blondynka, a Dale leniwie przesunął na nią wzrok.
Uniósł do góry jedną brew słysząc jej słowa, a nawet uśmiechnął się delikatnie pod nosem.
- To, moja droga, są konsekwencje. One zawsze prędzej czy później nas dopadają. - odparł nie odrywając od niej wzroku. Co chciał jej w ten sposób przekazać?
To chyba wiedział tylko on. Być może chodziło mu właśnie o jej wyjazd, o to, że tak po prostu zniknęła. Może o sytuacje polityczną, może o to, że wszystko co znał już dawno temu się rozpadło... Tak, czy inaczej wcale nie zamierzał jej nic tłumaczyć. Resztę swoich myśli zachował dla siebie.
- Myślę, że nie byłabyś w stanie nic zrobić. - dodał po chwili i wzruszył ramionami, przez co po raz kolejny się skrzywił. Bark doskwierał, ale... Alkohol sprawiał, że zdarzało mu się zapomnieć o tym, że jest ranny.
Chwilę później w pomieszczeniu zrobiło się trochę ciasno, ponieważ dziewczęta postanowiły do nich dołączyć.
Słysząc, że powinien zostawić trochę alkoholu Dale podniósł butelkę do ust, by wlać w siebie ostatnie parę łyków, po czym wręcz teatralnie westchnął głośno i odstawił flaszkę na stół.
A jeśli Sam myślała, że te jej 'mimowolne' stwierdzenie zostanie przez niego niezauważone to była w błędzie. Jasne, cholernie się zmieniła, no bo kto po takim czymś by się nie zmienił... Ale znał ją. Znał ją bardzo dobrze, chyba mógłby nawet śmiało stwierdzić, że jest jedną z osób, które znają ją najlepiej. I dlatego rozumiał dokładnie o co jej chodzi. Chciała spędzić choć parę chwil ze swoją... Byłą? Obecną? Kto je tam wie. Nic dziwnego, skoro została przez nią po prostu olana. Swoją drogą zabawne jak można tak potraktować osobę, którą podobno się kocha. Czy kochało? Yh. Pokręcone to wszystko.
Tak czy inaczej... Postanowił dać jej tą szansę.
- Chodź, znajdziemy jakiś czystszy kąt, przy odrobinie szczęścia może znajdzie się jakiś nóż, czy igła z nitką... - rzucił nieco rozbawiony i ruszył w głąb bunkra (który swoją drogą wcale taki mały nie był!) wskazując głową Rocky, by ruszyła za nim. Niech sobie gołąbeczki porozmawiają. |
Temat: Przydrożny motel |
Dale Fowler
Odpowiedzi: 17
Wyświetleń: 1042
|
Forum: inne części stanu Wysłany: 2019-12-20, 00:25 Temat: Przydrożny motel |
Ciężko mu było uwierzyć w to, że przy niej jest. Pewnie, miał Colleen na wyciągnięcie ręki, był pewien, że nie jest to sen, ale... Tak dawno nie czuł jej dotyku, dawno nie byli tak blisko siebie.
Wewnątrz niego szalała burza, zdecydowanie czuł w tej chwili zbyt dużo i czuł to za mocno. Jasne - dla niej to wszystko było niewyobrażalnie ciężkie, ale trzeba zauważyć, że i on miał trudności z ogarnięciem tego wszystkiego. Nie umiał w uczucia, taki był fakt i to wcale się nie zmieniło, ba, przez tą całą historię z Colleen stał się jeszcze gorszym emocjonalnym niedorozwojem, a i ona teraz nie była mistrzynią romantyzmu, więc tak... No, nawet jeśli kiedyś coś z tego będzie to z pewnością będzie im cholernie trudno stworzyć cokolwiek normalnego, takie są fakty.
To jednak musiało zejść na dalszy plan, ponieważ najpierw musiał jej pomóc - jak tylko będzie potrafił, nie ważne jak wiele będzie go to kosztować, jak cholernie ciężko mu będzie.
Zamierzał ją wesprzeć. Nawet jeśli w momencie w którym już dojdzie do siebie postanowi odejść - przynajmniej będzie wiedział, że zrobił dla niej wszystko co mógł.
Fakt, to było cholernie głupie pytanie. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że Colleen teraz potrzebuje cholernie wielu rzeczy, a on nie był w stanie jej tego wszystkiego dać.
Zadała mu jednak pytanie. Pytanie na które przecież znał odpowiedź, wiedział dobrze kim jest - przynajmniej dla niego, w jego oczach.
Odpowiedź mogłaby równie dobrze brzmieć 'wszystkim', bo tym dla niego właśnie była, ale... Pewnie to jedno słowo nie dałoby jej satysfakcji.
- Ciężko... Ciężko mi na to odpowiedzieć, ale spróbuję. Jesteś pewna, że dasz radę przyjąć tyle informacji? - gdy już uzyskał potwierdzenie westchnął ciężko i w pierwszej kolejności wziął ją pod rękę, by podnieść dziewczynę do góry i usadzić na łóżku - w końcu ta opowieść nie będzie krótka.
Zajął miejsce obok niej i odetchnął głębiej, po czym zaczął mówić.
Od samego początku, od dnia w którym ją poznał. Opowiedział jej o ich pierwszym spotkaniu w opuszczonym budynku, o tym kim była jej matka, o tym kim była ona sama. O bractwie mutantów, wspomniał o paru osobach, które znali, o tym, że miał o nich dołączyć, ale został pojmany i torturowany. Powiedział o tym, że ją również porwali, oraz przyznał się do tego, że po prostu nie potrafił jej pomócm nie odnalazł jej, oraz ją zawiódł. Jednym słowem - streścił jej wszystkie poprzednie miesiące najlepiej jak potrafił. Mówił o tym wszystkim tak spokojnie jak tylko potrafił, przez cały czas ją obserwował, sprawdzał, czy to nie jest dla niej za dużo. Och... To znaczy... Oczywiście, że jest, miał tego świadomość, ale wydawała się jakaś... Spokojniejsza niż ostatnim razem, dlatego zdecydował się na całą prawdę. No, może poza jednym faktem.
Nie wspomniał na razie o efekcie nocy, którą wspólnie spędzili. O ich potomstwie, o którym przecież sam dowiedział się całkiem niedawno.
- No więc... To wszystko. - powiedział, by przerwać tą niezręczną ciszę, która nastała po całej tej opowieści.
Nie wiedział czy mu wolno, czy powinien to robić, ale... Złapał ją za dłoń. Tłumaczył sobie, że tego w tej chwili potrzebowała, ale w rzeczywistości... To on cholernie tego potrzebował, musiał złapać ją za rękę, ponieważ miał wrażenie, że tonie w tym wszystkim, zapada się.
Myślał, że ratuje ją, a w rzeczywistości ten drobny gest sprawił, że to on nie osunął się całkowicie w otchłań.
- Wiem, że tego jest mnóstwo, przepraszam, że tak wszystko na raz, ale... Jak sama dobrze wiesz czas nie jest naszym sprzymierzeńcem. Nigdy nie był. |
Temat: Przydrożny motel |
Dale Fowler
Odpowiedzi: 17
Wyświetleń: 1042
|
Forum: inne części stanu Wysłany: 2019-12-16, 00:07 Temat: Przydrożny motel |
Jakby tak na to spojrzeć... Colleen prawdopodobnie była w tej chwili jedną z najbardziej poszukiwanych mutantek na świecie, a przynajmniej w tym stanie. To co robiła kiedyś, to co stworzyła jej matka, a ona poprowadziła... Teraz tylko się na niej odbijało, och, tak dobrze to znał. Za wszystko co uczynił dla kraju otrzymał mniej więcej to samo - życie na banicji, bez celu... No, może nie tak do końca bez celu.
Cel pojawił się w dniu w którym ją poznał.
Od tamtej pory przeżył cholernie dużo, ale to właśnie dzięki Col stał się kimś... Lepszym? Być może nie do końca, ale na pewno stał się człowiekiem, który nie myśli tylko o sobie.
Jasne, do tej pory dopuszczał się okropnych czynów, ale znalazłoby się też kilka dobrych uczynków.
Po paru chwilach dziewczyna otworzyła oczy, a Dale uśmiechnął się do niej delikatnie.
Patrzyła na niego inaczej. Inaczej niż przy ich ostatnim spotkaniu.
Wtedy na niego krzyczała, chciała, żeby dał jej spokój i było to całkowicie zrozumiałe - być może trochę za mocno naciskał, ale nikt nie nauczył go jak radzić sobie w takich sytuacjach. Zabijanie było prostsze od rozmów z człowiekiem dotkniętym amnezją, ot co.
Teraz? Teraz zobaczył w niej po prostu zagubioną dziewczynę, kobietę którą pokochał tak dawno temu. I to dodało mu wiary, oraz sił do dalszej walki. Walki o nią, o lepszą przyszłość dla nich. I choć do tego potrzeba było czasu, oraz - z pewnością - wymagało to poświęceń... Chyba był na to gotów.
- Owszem. Znamy się całkiem nieźle. - odparł lekko i pomógł jej podnieść się do pozycji siedzącej. Nie wstając z kolan przyjrzał się jej dokładnie.
Mimo tego, że nadal nie była w najlepszej formie... Wyglądała o wiele lepiej niż przy ich ostatnim spotkaniu.
- Jak... Jak się czujesz? Potrzebujesz czegoś? - spytał z troską, nie bardzo wiedział w jaki sposób jej teraz pomóc za to wiedział na pewno, że będzie w stanie zapewnić jej bezpieczeństwo, jeśli tylko z nią zostanie.
Jasne - już nieraz w przeszłości Colleen udowadniała mu, że potrafi sobie poradzić, ale... Wtedy nie miała takiego mętliku w głowie i nie była w takim stanie, w takiej rozsypce. |
Temat: Przydrożny motel |
Dale Fowler
Odpowiedzi: 17
Wyświetleń: 1042
|
Forum: inne części stanu Wysłany: 2019-12-10, 23:03 Temat: Przydrożny motel |
Ich losy splotły się ze sobą cholernie dawno temu, właściwie... Tak naprawdę nawet nie dane im było spędzić wspólnie zbyt dużo czasu, a jednak... Dale wiedział, że ich znajomość nie mogła tak po prostu się zakończyć. Zbyt wiele ich łączyło, a Fowler chciał wierzyć w to, że byli sobie po prostu pisani.
Nie mógł tak po prostu odpuścić, nie mógł jej teraz zostawić - nawet jeśli by tego chciała.
Mężczyzna wzdrygnął się, gdy drzwi otworzyły się zdecydowanie zbyt szybko, aż papieros wypadł mu z ust.
Odwrócił się do niej plecami i w momencie w którym na nią spojrzał... Zaniemówił.
W głowie tysiące razy układał słowa w zdania, wyobrażał sobie jak będzie wyglądać ich spotkanie, co jej powie, tak, by jej nie przestraszyć, by nie uciekła, by nie kazała mu odejść, ale teraz... Te wszystkie słowa wydawały się tak cholernie głupie, pozbawione sensu.
Jej widok sprawiał, że uginały mu się kolana, była dla niego... Na pewno kimś cholernie ważnym, na pewno cholernie mocno ją kochał - nawet jeśli nie do końca wiedział czym jest to uczucie, ale... Ale była też duchem przeszłości, jego największą porażką. Przypominała mu co stracił, na co pozwolił, oraz sprawiała, że jakaś jego część zaczęła sobie wyobrażać jak dobrze mogło być, gdyby wszystkiego nie spierdolił.
Otworzył usta, by wreszcie coś z siebie wyrzucić, ale nie zdążył, ponieważ dziewczyna osunęła się na podłogę.
W ciągu paru sekund już klęczał przy niej i zbierał ją z podłoża.
Oparł jej głowę na swojej ręce, a drugą zamknął za nimi drzwi - przecież nie chcieli, by ktoś obserwował tą niezwykle romantyczną scenę, nie?
- Hej... Hej, obudź się.. - powiedział i klepnął ją kilka razy delikatnie w policzek.
Miał nadzieję, że to wystarczy, bo niby w zestawie małego żołnierza znajdowała się mała buteleczka z płynem przeznaczonym do cucenia nieprzytomnych, ale problem był taki, że... No, akurat nie miał tego zestawu przy sobie. |
Temat: Przydrożny motel |
Dale Fowler
Odpowiedzi: 17
Wyświetleń: 1042
|
Forum: inne części stanu Wysłany: 2019-12-09, 00:03 Temat: Przydrożny motel |
Czyli zapomniała.
Zupełnie jakby ich ostatnia rozmowa nie miała żadnego znaczenia, jakby te wszystkie kroki, które poczynili, by choć trochę go sobie przypomniała były bez sensu.
Poczuł przez moment, że po raz kolejny rozpada się na tysiąc kawałków.
Oparł czoło o framugę drzwi i odetchnął głębiej.
Bywał naprawdę w różnych sytuacjach - niektóre były naprawdę beznadziejne, pozornie bez wyjścia, a jednak jakoś zawsze się udawało. Teraz? Teraz kompletnie nie umiał sobie poradzić z tym wszystkim, to go zwyczajnie przerastało.
Ona... Tak strasznie się zmieniła, a on tak cholernie ją zawiódł.
Już dawno znienawidził siebie za to, że nie potrafił jej odnaleźć, ale teraz, gdy ją słyszał - nawet sposób w jaki się wypowiadała był kompletnie inny i samo to sprawiało, że ta nienawiść tylko się pogłębiała.
Miał ochotę krzyczeć ze złości, z tej pieprzonej bezsilności, ale wiedział dobrze, że krzyki nic nie dadzą.
Odwrócił się plecami do drzwi i sięgnął po papierosa. Może chociaż to go trochę uspokoi.
Swoją drogą ciekawe, czy tutaj można palić... No, w sumie dał temu gamoniowi z recepcji tyle pieniędzy, że powinien mu jeszcze przynieść popielniczkę.
- Mój głos nic Ci nie mówi? Rozmawialiśmy całkiem niedawno... Dale. Nazywam się Dale i chciałbym... Chciałbym Ci pomóc. Jesteś zagubiona, może... Mogę Ci się przydać. - odparł tak spokojnie jak tylko potrafił.
Nie chciał wyprowadzać jej z równowagi, być może ten ostatni argument do niej dotrze - może zacznie go postrzegać jako kogoś kto będzie użyteczny i dopuści go do siebie. Może. |
Temat: Przydrożny motel |
Dale Fowler
Odpowiedzi: 17
Wyświetleń: 1042
|
Forum: inne części stanu Wysłany: 2019-12-08, 23:33 Temat: Przydrożny motel |
Po co tutaj przyszedł?
Szczerze mówiąc... Nie miał na to wszystko siły. Był na skraju wytrzymałości psychicznej, miał zwyczajnie dość, a jednak... Jakaś jego część wciąż wierzyła w to, że wszystko się ułoży.
Przecież nie mógł zostawić jej z tym wszystkim samej - nawet jeśli upierała się, by tak właśnie uczynił.
Colleen i Dale właściwie spędzili ze sobą naprawdę niewiele czasu, ale to co ich kiedyś połączyło, to... To coś znaczyło. Był tego pewien, to nie miało się tak po prostu skończyć.
Dlatego stał przed drzwiami tego cholernego motelu do którego weszła kilkadziesiąt minut wcześniej.
Ciężko mu było otworzyć drzwi i tak po prostu tam wejść, nie miał pojęcia co powinien jej powiedzieć, jak zacząć rozmowę, by po raz kolejny nie zeszła na nieciekawe tory. Co zrobić, by choć trochę mu zaufała, by dała sobie pomóc?
Te wszystkie pytania nie dawały mu spokoju.
Przetarł lewą dłonią twarz i skrzywił się delikatnie. Bark wciąż dawał o sobie znać, pamiątka po ostatniej wycieczce.
W jaki sposób ją właściwie odnalazł?
Miał cichą nadzieję, że mimo utraty pamięci jej mózg automatycznie zaprowadzi ją chociaż w jedno z miejsc, które oboje znali. I tak się stało, zauważył ją z oddali i mimo tego, że cholernie starała się zgubić ewentualny ogon - jakimś cudem dotarł za nią aż tutaj.
Odetchnął głębiej i otworzył drzwi, by wejść do tego obskurnego lokalu.
Typ siedzący na recepcji podniósł na niego wzrok, Dale również na niego zerknął. Znał ten typ ludzi. Niezadowoleni z życia, patrzący w jaki sposób zarobić i się nie narobić... I bardzo dobrze.
- Niedawno weszła tutaj dziewczyna. Czarne włosy, czapka, wychudzona. Na pewno jej nie przegapiłeś, nie macie tutaj zbyt wielu gości... - zaczął opierając dłonie o ladę. Mężczyzna nie wyglądał na takiego, który mógłby stwarzać problemy, ale przecież nigdy nic nie wiadomo. Dale wyciągnął z tylnej kieszeni portfel i otworzył go.
-... w którym pokoju się zatrzymała? - wyciągnął z niego kilka banknotów i położył je na ladę.
Recepcjonista - tak jak podejrzewał Fowler - zabrał pieniądze i wskazał mu numer pokoju.
Dale kiwnął głową w podziękowaniu i ruszył w kierunku schodów.
Stanął przed drzwiami pokoju i po paru chwilach po prostu do nich zapukał.
- Wiem, że tam jesteś, ja... Chcę tylko pogadać. - wyrzucił z siebie cicho. Brzmiało to beznadziejnie głupio, ale on naprawdę nie wiedział co powinien powiedzieć. Rozmowy nigdy nie były jego mocną stroną. |
Temat: Będzie dobrze, przecież musi być |
Dale Fowler
Odpowiedzi: 26
Wyświetleń: 1624
|
Forum: retrospekcje Wysłany: 2019-11-30, 00:58 Temat: Będzie dobrze, przecież musi być |
Dale wszedł do schronu zaraz za bliźniaczkami, po czym zamknął klapę - tym razem od środka.
Miejsce może i faktycznie nie było pięciogwiazdkowym hotelem, ale było względnie bezpieczne. Dostanie się tutaj nie należało do najprostszych zadań, ba, samo odnalezienie bunkra powinno sprawić trudność ich prześladowcom. Miejsce to było łatwe do obronienia, wejście stanowił ciasny korytarzyk, więc ewentualni przeciwnicy musieliby wchodzić pojedynczo, przez co łatwo byłoby ich wystrzelać. Poza tym istniało drugie wyjście o którym na razie nie powiedział nawet Sam.
Kwestia czystości schodziła więc na drugi plan.
Oparł się o ścianę i przez parę chwil obserwował tą całą scenę, a nawet uśmiechnął się delikatnie, gdy Sam na niego spojrzała. Oczywiście wiedział co chce mu w ten sposób przekazać. Była po prostu wdzięczna, ale... Ale przecież wiedziała, że zrobiłby dla niej absolutnie wszystko. Przecież byli rodziną, prawda? Był gotów za nią zamordować, oraz zginąć, więc odnalezienie kogoś kto był dla niej ważny to pikuś. Nawet jeśli nie zawsze pochwalał ten ich cały związek.
Postanowił dać im chwilę sam na sam.
Przeszedł do drugiego (równie ciasnego co poprzednie) pomieszczenia i złapał za stojącą na stole butelkę whisky.
Tak sobie teraz myślę... Czy był w tym miesiącu, roku tygodniu chociaż jeden dzień w którym Dale nie był pod wpływem alkoholu? Huh... No, może i kilka by się znalazło, ale... Tak było po prostu łatwiej. Naoglądał się w życiu tyle cierpienia, to co się działo ostatnio, to wszystko... To wszystko sprawiało, że miał ochotę zaszyć się gdzieś na tydzień i chlać. Nie myśleć o niczym. Jednak tak się chyba nie dało.
Opadł na krzesło i uniósł flaszkę do ust. Wypił kilka łyków i skrzywił się, ale nie do końca z powodu alkoholu. Bolał go bark.
Ściągnął z siebie kurtkę i cały czas się krzywiąc pozbył się koszulki, by przyjrzeć się ranie. Jak na jego oko nie wyglądała najlepiej, ale... Nie z takich sytuacji wychodził cało.
Sięgnął po paczkę papierosy, wyciągnął jednego i odpalił go.
Przesunął wzrokiem po swoim brzuchu, klatce piersiowej.
Jego ciało zdobiło tak wiele blizn, a każda z nich była osobną historią.
Gdy tak na siebie patrzył... Czasem po prostu myślał sobie, że chciałby być kimś innym.
Do czego zaprowadziła go ta cała wojna? Kiedyś wierzył w pewne ideały, wierzył w swój kraj, pojechał za niego walczyć. Za zwykłych szarych obywateli, a co dostał w nagrodę?
Został potraktowany jak zwykły bandyta. A może nim właśnie był?
Potrząsnął głową by wyrzucić z niej te wszystkie myśli i westchnął cicho pod nosem czekając, aż dziewczyny skończą wymianę uprzejmości. |
Temat: Będzie dobrze, przecież musi być |
Dale Fowler
Odpowiedzi: 26
Wyświetleń: 1624
|
Forum: retrospekcje Wysłany: 2019-11-20, 23:59 Temat: Będzie dobrze, przecież musi być |
Dale dotarł do samochodu i westchnął cicho zamykając za sobą drzwi. Uchylił lekko okno i sięgnął po papierosy, by odpalić jednego. Zaciągnął się głęboko i wypuścił dym.
Dlaczego to wszystko musiało być takie skomplikowane i właściwie od kiedy robił za chłopca na posyłki? Rozmowa z bliźniaczkami sprawiła, że stał się poddenerwowany - być może dlatego, że nie każdy myślał tak jak on. Dla niego na chwilę obecną nie miały znaczenia rozterki Ricky, Sami potrzebowała... Oboje potrzebowali pomocy.
Przede wszystkim jego przyjaciółka musiała stanąć na nogi, wiedział o tym, że do tego jest potrzebna jej... Była, czy tam obecna dziewczyna.
Potrzebowała ludzi bliskich jej sercu i Dale wcale nie wystarczył.
Wcale się nie zdziwił, gdy po jakimś czasie zobaczył dziewczyny zbliżające się do samochodu. Jakoś... Spodziewał się tego, że nie odwrócą się od nich. Nie w takiej chwili.
Od razu odpalił silnik i gdy tylko zajęły miejsca ruszył.
Pędził przez ulice miasta, czasem zdarzyło mu się delikatnie zjechać w lewą stronę - oczywiście to przez ranę na lewym barku, która dobrze się nie wygoiła. Nie, żeby to była wina Sam i jej umiejętności w zakresie medycyny, ehm..
- Powinnaś... Powinnaś wiedzieć, Samantha już... To nie jest ten sam człowiek, którego pamiętasz. Wiele... Wiele się zmieniło przez ten czas. - powiedział cicho i przygryzł dolną wargę. Huh. To i tak mało powiedziane, prawdopodobnie Ricky przeżyje prawdziwy szok, gdy ją zobaczy, żadne słowa nie były w stanie ją na to przygotować.
Po jakichś piętnastu, może dwudziestu minutach dotarli na miejsce.
Dale oczywiście zaparkował w odpowiedniej odległości od ich kryjówki, stanął na uboczu, samochód pozostawał ukryty za drzewami.
Wysiadł i pokazał im głową w którym kierunku mają podążać.
Dotarli do klapy w podłożu, która ukazała się bliźniaczkom dopiero po tym, jak odgarnął zasłaniające je krzewy.
Otworzył drzwi za pomocą klucza, który wyjął z kieszeni.
- Panie przodem. - mruknął czekając, aż zejdą po schodach na dół. |
| |
| Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group |
Saphic 1.2 // Theme created by Sopel |
| | Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 10 |
|