Znalezionych wyników: 157
The Gifted Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Kantorek
Christopher Varcer

Odpowiedzi: 45
Wyświetleń: 1621

PostForum: Abandoned Factory   Wysłany: 2020-09-18, 21:05   Temat: Kantorek
Trochę czasu minęło zanim opuścił salę zabiegową i zostały ściągnięte wszelkie bandaże, odsłaniając wszelkie nabyte blizny. Odkąd Christopher został uwolniony, nie sprawiał żadnych problemów i wykonywał wszystkie polecenia. Trzymano go raczej na uboczu, aby nie miał zbyt częstych kontaktów z innymi członkami Rebelii i aby tym samym zminimalizować ryzyko jakiegoś wypadku. Miał za to stały kontakt z grupą ludzi, która się nim zajmowała, poznawała naturę jego daru, potrzeby i zdobywała zaufanie mutanta, umożliwiając tym samym przeprowadzanie odpowiedniego treningu.
Efekty szkolenia były bardzo zauważalne. Dyscyplina to było zdecydowanie coś, czego rozpieszczany dotąd mutant potrzebował. Za przejawianie zwierzęcych zachowań zwracano mu uwagę. Nie było spania na podłodze, jedzenia bez użycia sztućców czy syczenia na obcych. Do tej pory nikt mu tego nie zabraniał, ba, nawet uznawano za zabawne. Oczywiście nie został całkowicie pozbawiony możliwości korzystania ze swojego daru. Od czasu do czasu mógł się na czymś wyżyć i wtedy pokazywał swój bojowy potencjał. Sukces tkwił w tym, aby nie tracił wtedy nad sobą kontroli i nadal posiadał logiczne myślenie.
Jak się okazało - było to dużo prostsze niż w przypadku przeciętnego mutanta z problemami z samokontrolą. Tacy lubili mieć swoje zdanie, sprawiać problemy, a Chrisa wręcz dało się zaprogramować do wykonywania poszczególnych zadań i zastąpić stare zwyczaje nowymi. Można było mu zarzucić małą inteligencję, ale kto wie... może miał jej więcej i dlatego widział, że jego zachowanie w pewnych momentach było nieopłacalne i był bardzo elastyczny pod względem oczekiwań innych? Wtedy dostawał to, czego chciał.
Spotykając Nicholasa, Chris nie spodziewał się, aby ten dzień będzie różnił się od pozostałych. Podjęli rozmowę, podczas której Chris opowiedział o swoich postępach. Propozycja odwiedzenia więźnia nieco go zdziwiła, ale wyraził chęć pójścia wraz z dowódcą Rebelii. Nie spodziewał się, kogo i co tam zastanie.
Gdy drzwi do pomieszczenia uchyliły się, oczom Christophera ukazał się drastyczny widok. W kantorze było sporo krwi i dwóch chłopaków przeprowadzało tortury na jakimś mężczyźnie. Dwójki dzieciaków nie kojarzył w ogóle, lecz wygląd więźnia wydawał mu się znajomy. Mutant z gadzim ogonem stojący obok Nicholasa miał zaskakująco spokojny wyraz twarzy. Jego policzki zdobiła świeża blizna po pocisku, który widocznie cudem uniknął śmiertelnego trafienia mutanta w głowę.
Mutant wszedł do środka dopiero wtedy, gdy dwójka ochroniarzy na polecenie Nicholasa opuściła pomieszczenie. Wtedy też odsunął się, aby ich przepuścić i zamknął za sobą drzwi. Nie wtrącał się w rozmowę Nicholasa, a stojąc z boku jedynie stale obserwował więźnia, spoglądając na niego obojętnie swymi złotymi ślepiami, z lekko uniesionym podbródkiem. Nick widocznie się nie mylił i Chris faktycznie był gotów na tę konfrontację - żadnego nieprzewidzialnego zachowania, mimo iż zdawał się zwracać na Briana większą uwagę niż na zabawiającą się torturami młodzież. Ogon leżał bezwładnie na posadzce, a to też dobry znak. Niczego nie kombinował.
Dopiero po czasie mężczyzna z charakterystycznymi pręgami zwrócił wzrok na pozostałych, w trakcie toczącej się rozmowy starając się wychwycić ich zapachy bez podchodzenia bliżej. O dziwo Vincenta skojarzył właśnie po zapachu, a nie twarzy, ale tego drugiego nie kojarzył w ogóle. Zmarszczył więc lekko brwi na wypranego z emocji chłopaka, choć była to oznaka skupienia na nim swej uwagi a nie złości czy podejrzliwości. Pewnie gdyby nie obecne okoliczności to by do niego podszedł.
Chris widocznie nie kojarzył Briana z niczym szczególnym, ale jak wyglądała sytuacja z jego perspektywy? Kolor ślepi, łusek na ogonie i rana po pocisku były niepokojąco znajome. Co prawda to nie był wielki i groźny jaszczur, a człowiek z gadzimi cechami, ale czy to możliwe, aby te wszystkie cechy były dziełem przypadku? Takiego mutanta nie spotykało się na co dzień. Potwór jakich mało. Być może to właśnie było ucieleśnienie tego, co widział w mutantach Departament.
  Temat: Sala zabiegowa
Christopher Varcer

Odpowiedzi: 99
Wyświetleń: 5545

PostForum: Abandoned Factory   Wysłany: 2020-09-11, 21:50   Temat: Sala zabiegowa
To było do przewidzenia, że Rebelia nie będzie utrzymywać mutanta, nie oczekując niczego w zamian. Nie było w tym niczym dziwnego, zważywszy na fakt, że nie prowadzili schroniska dla bezdomnych mutantów i mieli znacznie ważniejsze cele niż zabawy w wolontariuszy. Mary miała rękę do Chrisa, ale czy na pewno miałaby nad nim pełną kontrolę, gdyby znalazł się pod jej dachem? Wszelkie wcześniejsze obawy Nicholasa wobec tego pomysłu były słuszne. Gdyby jaszczur ponownie się przemienił, istniało większe prawdopodobieństwo, że Rebelia lepiej sobie z tym poradzi. Mary nie mogła mieć mutanta na oku 24 godziny na dobę, a członkowie organizacji już tak.
- Zrobię wszystko co chcesz.
Mężczyzna z własnej woli postanowił przyjąć propozycję Nicka. Może faktycznie przekonany wyłącznie jedzeniem, a może to wizja własnego pokoju tak na niego podziałała. Wbrew pozorom nie potrzebował luksusów takich, jakich zapewniała mu poprzednio Elaine. Chris i tutaj miał coś z gada - do szczęścia wystarczył mu swój kąt, jedzenie oraz zapewnione ciepło. Zakwaterowanie nie powinno stanowić większego problemu - no chyba, że Chris nadal gustował w ludzkim mięsie.
- Byle tylko się to nie powtórzyło.
Westchnął cicho ze zmęczeniem, zamykając oczy. Wątpliwe, aby nawiązywał bezpośrednio do przemiany w jaszczurkę i atakiem na kundli. Zapewne chodziło mu o odniesione rany, które mimo podania mężczyźnie silnych leków przeciwbólowych nadal dawały o sobie znać. Ten ból wystarczył, aby Chris wiedział, że cokolwiek uczynił w momencie utracenia nad sobą kontroli - było to bardzo ryzykowne i cudem uszedł z życiem.
Nawet dobrze się złożyło, że Chris niespodziewanie zasnął. Organizm wyraźnie domagał się odpoczynku i mutant nawet z tym nie walczył. Obietnica schronienia sprawiła, że nie czuł takiej potrzeby i darzył przebywające tu osoby zaufaniem. Dzięki temu nie musieli się nim martwić. Szkoda, że nie miał okazji pożegnać się z Mary, ale na szczęście nie widzieli się po raz ostatni. Nicholas postanowił powoli kończyć to spotkanie i zaoferować Mary podwózkę. Ona także powinna odpocząć po tych wszystkich wydarzeniach. Każdy z tutaj obecnych.
  Temat: Pytania, propozycje, zażalenia
Christopher Varcer

Odpowiedzi: 83
Wyświetleń: 6031

PostForum: techniczne   Wysłany: 2020-09-09, 22:15   Temat: Pytania, propozycje, zażalenia
Przyznam szczerze, że cała sprawa wygląda tak, jakby Mru z jakiegoś powodu zależało na zamknięciu forum. Nie odpowiada na wiadomości prywatne na Discordzie odnośnie przyszłości forum, pomimo tego, że jest dostępna. Unika tematu znalezienia zastępstwa jak ognia i ani razu nie otrzymałem odpowiedzi na to, czy bierze taką opcję pod uwagę - nawet odpowiedzi przeczącej. Zupełnie jakby ten temat nie istniał. Ja i Mary zgodziliśmy się podjąć kroki w celu ożywienia forum, zresztą nie tylko my, ale jakoś w ogóle nie zostało to wzięte pod uwagę. Nie dostaliśmy nawet szansy. Moje wyjście z serwera było ostateczną próbą zwrócenia jej uwagi. Udało się, gdyż chyba tylko dzięki temu postanowiła dać jakiekolwiek ogłoszenie na forum w związku z obecną sytuacją. Do tej pory właściwie w ogóle się nie wypowiadała.

Minęło jakieś 5 dni od czasu ogłoszenia przez Mru jej wielkiego powrotu i chęci ruszenia forum, lecz z bliżej nieokreślonego powodu już po tym czasie postanowiła ogłosić jego zamknięcie, choć w praktyce nie zrobiła nic z tego, co w tym ogłoszeniu napisała - nie odpisała nawet w swoich zaległych sesjach, gdzie zablokowała graczy. Już w ten sposób mogłaby pomóc rozruszać forum. Niestety zostały podjęte żadne próby, a przecież napisanie posta to rzecz, którą każdy z nas potrafi wykonać...

W praktyce nie wiadomo na jakiej podstawie Mru podjęła decyzję o zamknięciu forum - pomimo nieobecności administracji istniała grupa graczy, która prowadziła aktywną grę i forum wcale nie było martwe. I owszem, z czasem brak administracji dawał się we znaki, gdy pojawiał się problem dotyczący zakładania działu/tematu mającego pomóc graczom w prowadzeniu rozgrywki i tu przyznam się bez bicia - zacząłem zakładać tematy zamiast Mru, bo prawdopdoobnie nie widziała próśb składanych przez graczy (zakładam, że nie widziała, a nie ignorowała) i stały one nieruszone. Forum jakoś funkcjonowało.
Do teraz nie znalazłem żadnej osoby, z którą Mru podobno rozmawiała w sprawie sytuacji na forum, a podobno było ich aż kilkoro. Jak dotąd jedyne opinie z jakimi się spotkałem to te, że mimo ich zmartwień i pytań o forum im również nie odpisywała i nie mieli pojęcia, że szykuje się jakiekolwiek zamknięcie.

Wszystko czego trzeba to tak naprawdę reklamy i osoby/osób, która będzie mogła przejąć obowiązki administracyjne do czasu powrotu Sam i zająć się starymi i nowymi graczami. Nic więcej. Zająłbym się reklamą, aby wszyscy odczuli powiew świeżości, jednak mija się to z celem, gdy nie ma aktywnej osoby, która mogłaby sprawdzić KP, nadać kolorki i tym podobne. Jestem pewien, że wraz z powrotem Sam forum natychmiast stanęłoby na nogi. Gdy wróci do zdrowia, najlepszym powitaniem byłoby zastanie przez nią żywego forum, które przecież tyle czasu pielęgnowała. Jestem przekonany, że Sam by tak nie postąpiła i nie poddała się tak łatwo. Jak wierzyć w jakieś TG 2.0, skoro obecne forum mimo żywej chęci graczy na jego ratunek jest traktowane w taki sposób... To forum nadal żyje, a już z góry jest spisywane na straty. Trochę więcej woli walki. Każde forum ma swoje wzloty i upadki. Sukces wieloletnich for polega właśnie na tym, że nie poddaje się tak łatwo.

Piszę w swoim imieniu:
Nie chcę, aby forum The Gifted zostało zamknięte. Jestem gotów kontynuować swoją aktywność i prowadzić dalej sesje. Nie tylko jako MG, ale jako gracz. Jeżeli otrzymałbym dodatkowe uprawnienia, byłbym gotów pełnić nową funkcję do czasu powrotu Sam. Wziąłbym na siebie pełną odpowiedzialność za dobre imię forum. Zależy mi na tym, aby owoce ciężkiej pracy graczy, moje i Sam nie zostały zaprzepaszczone w tak bezsensowny sposób. Jeśli jedyna obecna adminka nie ma czasu/chęci na forum, ale jej wciąż na nim zależy - powinna przekazać obowiązki komuś innemu. Jestem pewien, że ten czyn zostałby doceniony. Osoby, jakie brałbym również pod uwagę to Liam oraz Mary.
  Temat: Sala zabiegowa
Christopher Varcer

Odpowiedzi: 99
Wyświetleń: 5545

PostForum: Abandoned Factory   Wysłany: 2020-08-26, 00:31   Temat: Sala zabiegowa
Chrisowi pozostało oczywiście tylko ich słuchać. Mógł wyrażać sprzeciw i protestować, ale sam zaczynał się rozumieć, że jeśli nie pójdzie na żaden z tych układów to zostanie z niczym. Nie chciał wracać do Elaine, ale też nie dano mu możliwości podjęcia wyboru życia na własną rękę. Tak jak kiedyś - na ulicy. Kiedyś sobie tak radził i nie do końca pojmował dlaczego nagle zaczęto się tak o niego troszczyć i nie chciano go wypuścić. Był niebezpieczny, pewnie dlatego, choć z jego perspektywy przy dziurawej pamięci wyglądało to na okazywanie mu łaski. Poniekąd była, ponieważ uczynił coś bardzo złego i mimo to darowano mu życie.
Tak więc... może faktycznie powinien z tej łaski skorzystać? Jeśli w grę wchodziło tylko dziwne szkolenie i po zdaniu go była szansa na otrzymanie dachu nad głową to był sens spróbować. Szczerze niewiele miał do stracenia. Podczas gdy tamci rozmawiali, Chris miał czas to sobie przemyśleć.
- Dostanę tam jeść? Na szkoleniu.
I pomyślał, choć dość... prostolinijnie. Ale może to i lepiej dla Rebelii? Widocznie miał swoje priorytety i niewiele potrzebował, aby dać się przekonać. Choć zabrzmiało to głupio to dla mutanta, który aż za dobrze znał uczucie bezdomności i głodu była to ważna kwestia. Dodatkowo sugerując się tym jak łapczywie wielki jaszczur zajadał się mięsem kundla, mogło to oznaczać, że głód mógł u niego odgrywać pewną ważną rolę. Teraz mutant nie był głodny z wiadomych względów. Nic tylko czekać aż zechce schrupać przedramię Nicholasa.
Gdy wypowiedział swoją prośbę, nawet rozluźnił się na łóżku i spoglądał na dwójkę jak oczekujący na smakołyk szczeniak lub czekający na rozkazy żołnierz. No proszę, jak coś chciał to potrafił chociaż sprawiać wrażenie ułożonego. Może jednak coś z niego będzie.
  Temat: Sala zabiegowa
Christopher Varcer

Odpowiedzi: 99
Wyświetleń: 5545

PostForum: Abandoned Factory   Wysłany: 2020-08-14, 23:14   Temat: Sala zabiegowa
Chris pokiwał głową na znak, że rozumie. Szkolenie po to, żeby nie bolało. Oczywiście chciałby móc poznać szczegóły, wypytać jak według nich to wszystko miałoby wyglądać, lecz na chwilę obecną niespecjalnie wszystko rejestrował. Nawet gdyby chciał (a pewnie by chciał), nie potrafił o sobie decydować.
Dziewczyna zwróciła się do Nicholasa i Chris na dowód już stracił zainteresowanie tematem, spoglądając na pas na nadgarstku i lekko marszcząc brwi oraz mrużąc oczy. Powoli jego szare komórki dawały mu znać, że to nie jest w porządku, że znajduje się w takim położeniu. Poruszał dłonią, zaciskał i rozluźniał palce. Na więcej nie mógł sobie pozwolić. W tle odbywała się jakaś mowa o szkoleniach bojowych, o bazie, spotkaniach, a on kombinował jak się z tego łóżka w końcu wydostać. W bardziej racjonalny, ludzki sposób. Taktyka. Myśl taktycznie. Czemu myślenie teraz bardziej bolało niż jego ciało? Jakby uczył się tego od początku.
Gadzie ślepia zwróciły się ku górze dopiero wtedy, gdy Nicholas wspomniał o jakiejś opiekunce. Mutant nagle poczuł, że jego na nowo odkryta duma właśnie została urażona.
- Nie potrzebuję niani.
Wtrącił się, posyłając mężczyźnie srogie spojrzenie. Uniósł głowę na miarę obecnych możliwości i znów spojrzał na swoją rękę. Te pasy naprawdę zaczynały go drażnić.
- Czy to naprawdę konieczne..? Już mi lepiej.
Dodał, kładąc głowę i z rezygnacją gapiąc się w sufit. Jaki kapryśny się nagle zrobił. Ale za to też bardziej rozmowny.
- Ja tu już mchem zarastam...
Niby niani nie potrzebował, a sam zaczął marudzić jak dziecko.
  Temat: Sala zabiegowa
Christopher Varcer

Odpowiedzi: 99
Wyświetleń: 5545

PostForum: Abandoned Factory   Wysłany: 2020-08-12, 23:10   Temat: Sala zabiegowa
Mary naprawdę się starała, rozmawiając z Chrisem. Była to trochę jak rozmowa z dzieckiem, które mimo iż niewiele rozumiało, spoglądało z zainteresowaniem. Rudowłosa mogła mówić o obiedzie z mamą i innych zwyczajnych, niby mało ciekawych rzeczach. Dla mutanta nie miało to znaczenia. Chris jej słuchał, choć wyraźnie odczuwał on ból związany z mutacją, z którą wciąż walczył, a która wciąż chciała zdeformować jego ciało i przywrócić jego "prawdziwy" wygląd. Było to widać w jego oczach. Po prostu cierpiał. Mutacja stała się u niego chorobą, nie darem, i choć słowa Mary nie mogły jej wyleczyć, na pewno sprawiały, że mutant z czasem się uspokoił i tym samym przestawał odczuwać ten cały ból. Nadal zachowywał ludzką postać, a to świadczyło o jego poczuciu komfortu. Dzięki zwykłym słowom Mary zapobiegła jego przemianie w potwora i wcale nie trzeba było do tego mutazyny. Niesamowite.
- Elaine...
Powtórzył zaraz po Mary i w tym samym czasie wtrącił się Nicholas. Chris zacisnął powieki i powoli pokręcił przecząco głową. Tęczówki nadal miał gadzie i to aż dziwne, że kontaktował.
- Szkolenie?
Nie rozumiał. Szczerze nie rozumiał... Ten wyraz wydawał mu się dziwnie obcy. Kojarzył go jedynie... z DOM'u. Tam szkolono więźniów, aby wykonywali wszelkie rozkazy kundli. Kary cielesne także były tam częścią szkolenia.
- To coś złego?
Odezwał się od razu na samą tę myśl i zwrócił głowę ku Mary. Widocznie to do niej skierował to pytanie. O dziwo nie brzmiał na przerażonego. Gdy Vanessa siedziała cicho i u boku była Mary, Chris czuł się bezpiecznie. Może by się to zmieniło, gdyby nagle jej zabrakło. Chris od czasu wydarzeń na uliczce wydawał się o niej przywiązany. Jeśli Nick miał jakieś plany, chyba powinien uwzględnić w nich tę dziewczynę. Jako jedyna zdawała się mieć rękę do takiego rodzaju mutanta.
  Temat: Ścieżka w lesie
Christopher Varcer

Odpowiedzi: 37
Wyświetleń: 1984

PostForum: Westcrest Park   Wysłany: 2020-07-29, 12:44   Temat: Ścieżka w lesie
Zmachany zaciekłą walką z jaszczurką Chris na jej pytanie podrapał się po karku i wzruszył ramionami.
- Żebym to ja wiedział... Sam nie do końca to rozumiem. Gady to jedyne zwierzaki jakie mnie w ogóle lubią.
Wyznał z uśmiechem, choć w tych słowach dało się usłyszeć także nutkę smutku. Nie tylko ludzie okazywali niechęć przed Christopherem, ale także zwierzęta, które instynktownie wyczuwały w nim coś obcego i groźnego. Czasem nie kończyło się to ich ucieczką, a bezpośrednim atakiem wymierzonym w mutanta. Mężczyzna nie był w stanie zliczyć ile razy był przepędzany przez miejskie psy oraz koty. Niby powinien się cieszyć, że ma przynajmniej swoich małych znajomych, ale jaszczurki raczej nie należały do zbyt rozmownych. No i to włażenie pod koszulkę było mało kulturalne.
- Mam łaskotki, a one to podle wykorzystują. Zawsze boję się, że przypadkiem zrobię jednej z nich krzywdę.
Mruknął nieco podirytowany, upewniając się, że już nic po nim nie łazi. Zaraz przeniósł wzrok ponownie na Chloe.
- ... Jak się spało? Ja nie spałem...
Albo nie chciał się przyznać, albo faktycznie jakoś mu to umknęło. A ile czasu im minęło? Chris zerknął w górę, chcąc określić miejsce, w którym znajdowało się słońce. No... patrząc na jego położenie to dość sporo.
- ... Ale czuję się znacznie lepiej. Nagle takie "puff" i nic mnie nie boli, nic nie trapi! Huh... pewnie moja współlokatorka się o mnie martwi... Odkąd wyszedłem to się z nią nie skontaktowałem, ale ona to taka wieczna panikara i nie chciałem jej martwić, że siedzę tutaj sam w lesie. No i pewnie pytałaby skąd mam tę ranę.
Zaśmiał się lekko, zawstydzony pocierając się po ramieniu. Tę ranę? Pewnie chodziło o to drapnięcie na twarzy w okolicach oka. Nie wyglądała na poważną. Mężczyzna zadał ją sobie sam dzień wcześniej, aby zmylić oddział DOGS i uciec wraz z Amber przed łapanką zorganizowaną w restauracji. Chciał zrobić z nich ofiary ataku mutantów i wykorzystać masową panikę. Podejrzana kobieta podająca się za byłą Chrisa i mierząca do nich z broni, uzbrojony po zęby oddział kundli... Mężczyzna odkąd opuścił DOM był ścigany, ale wierzył, że mutazyna i wygląd człowieka zmyli pościg i będzie mógł spędzić choć jeden normalny wieczór wśród zwykłych ludzi... jak bardzo się pomylił. Teraz siedział w lesie i bał się go opuścić. Amber była bezpieczna, bo to nie ją ścigano. Chris dla jej dobra nie chciał, aby ukrywała się razem z nim.
Ale gdyby Chloe zaczynała o to wypytywać, Chris oczywiście znalazłby kreatywną wymówkę pod postacią "kot mnie podrapał", "wyszedłem do lasu zbierać jagódki" albo coś w tym stylu. On już taki był. Nie lubił, gdy ludzie się nad nim użalali. Czuł się wtedy nieswojo. Poza tym miał już tak, że gdy wymyślił jakieś kłamstwo, sam zaczynał w nie wierzyć. Już zapominał, dlaczego tutaj w ogóle był... Wiedział tylko, że bał się stąd wyjść.
  Temat: Ścieżka w lesie
Christopher Varcer

Odpowiedzi: 37
Wyświetleń: 1984

PostForum: Westcrest Park   Wysłany: 2020-07-24, 21:58   Temat: Ścieżka w lesie
Sam chciałby wiedzieć jak to się stało. Racja, miewał w zwyczaju ucinać sobie drzemki w dziwnych momentach, ale raczej robił to w gronie osób, które znał i przy których czuł się... no po prostu bezpiecznie.
Pierwszą myślą oczywiście mogło być to, że mężczyzna udawał i była to jakaś dziwna prowokacja bądź próba zażartowania z tego, jaka ta cała medytacja jest nudna. Zrelaksowany, spokojny oddech Christophera mówił jednak zupełnie coś innego - zasnął jak dziecko. Wyciszył swój umysł, wsłuchał się w otoczenie, a dźwięki wszechobecnej natury dookoła zadziałały niczym kołysanka dla tego egzotycznego zwierzoludzia, który u boku nowej znajomej znalazł schronienie przed całym złem tego świata. Na moment po prostu zapomniał kim był i że praktycznie celem jego życia było ukrywanie się. A teraz znalazł sobie taką małą, ciepłą przystań, gdzie mógł w końcu odetchnąć. I jak widać wcale nie potrzebował do tego dachu nad głową, a... najzwyczajniejszego towarzystwa drugiej osoby.
Chloe jednak nie pozostała "sama" na długo. Ze względu na jej niezwykłe umiejętności, czasu mogło upłynąć sporo, lecz ona dzięki medytacji tego nie odczuła. Na jej kolanie jakby znikąd pojawiła się mała, zielona jaszczurka, która potraktowała jej nogi niczym nagrzaną skałkę z idealnym dostępem do promieni słońca. Zapewne najdrobniejszy ruch od razu by ją spłoszył, ale skoro Chloe siedziała nieruchomo, mały gad czuł się bardzo swobodnie w ich towarzystwie. Zaraz jednak pojawiła się następna jaszczurka - tym razem blisko głowy leżącego Chrisa. Nie minęła chwila, a ta śmiało wdrapała mu się na twarz, co mutant niewątpliwie odczuł.
Zerwał się z ziemi jak poparzony, myśląc, że to jakiś robal z minimum ośmioma nogami. Jaszczurka zaliczyła ładny lot na miękką trawę i szybko ukryła się w zaroślach. W tym samym momencie mutant poczuł coś pod swoją koszulką. Z siadu zmienił pozycję na stojącą i zaczął dziwacznie tańcować, próbując to wyciągnąć. Czując drobne pazurki od razu się domyślił, kto tam był - kolejny gad.
- No nie, znowu to samo. Sio! Nie jestem Wami zainteresowany! Złaź!
Jaszczurki widocznie lgnęły do swego, a w ich sezonie lęgowym, który przypadał od końca kwietnia do lipca były bardziej uporczywe niż komary. Raczej nie widziały w nim potencjalnego partnera, ale możliwe, że mutant w tym okresie wydzielał wyczuwalne tylko dla nich feromony, przez które go di nie bały.
A mały koleżka, który tak ładnie umościł się na kolanie Chole pozostawał na swoim miejscu i tylko się wszystkiemu przyglądał. Z reguły takie jaszczurki od razu by uciekły na widok najdrobniejszego ruchu, ale kto wie, może nie tylko Chris miał ten dziwny dar zaklinania małych żyjątek?
  Temat: Sala zabiegowa
Christopher Varcer

Odpowiedzi: 99
Wyświetleń: 5545

PostForum: Abandoned Factory   Wysłany: 2020-07-22, 23:23   Temat: Sala zabiegowa
Czyli z Elaine wszystko w porządku... Widać było, że Chrisowi od razu ulżyło. Miał jednak obawy przed rozmową, jaką Nicholas chciał odbyć z jego współlokatorką. Mutant szczerze nie wiedział, co będzie z nim dalej. Kierowała nim jedynie myśl, że nie może tam wrócić.
Ze słów Chrisa wynikało, że nie żałował swojego ataku na DOGS, ale też nie wiedział, co dokładnie tam zaszło. Nie był wtedy sobą. Gdy mała dziewczynka wstała i zmierzała w ich stronę, Chris widząc kątem oka ruch, powoli zwrócił głowę ku niemu. Zmrużył swe złote ślepia, gdy młoda nagle zaczęła krzyczeć. Od razu chciał odwrócić głowę w przeciwną stronę i poczekać, aż mała skończy się na nim wyżywać, jednak gdy padły słowa morderstwie oraz jedzeniu, Chrisowi odebrało dech w piersi, a przed oczami w ułamkach sekund przemknęły obrazy z całego tego zdarzenia. Zakręciło mu się w głowie. Poczuł, jakby zaraz miał zemdleć. Pojawiło się zbyt wiele negatywnych informacji, by mógł to znieść. Mary była bardziej ostrożna.
To było jak odruch. Jakaś siła wyższa. Chris szarpnął się z zamiarem ugryzienia Vanessy, jednak ta była stanowczo za daleko, a pasy ograniczyły mu swobodę ruchów. Mutant niemal natychmiast po próbie ataku zaskomlał nieludzko, prawdopodobnie z bólu wywołanego naruszeniem szwów. Zamiast się dalej szamotać i próbować uwolnić, sam się "uspokoił" i zaczął się lekko trząść na swoim łóżku, rozglądając się niespokojnie. Przez Vanessę znowu przestał kontaktować, ale przynajmniej zdążyli się czegoś od niego dowiedzieć.
To dało im okazję, by coś z dziewczynką wyjaśnić. Jej słowa zapewne nie miały na celu zaszkodzić Chrisowi, a wyrazić to, co czuła i z jakim ciężarem się teraz zmagała. Nicholas po całym wydarzeniu poświęcił jej zbyt mało czasu i Vanessa do tej pory musiała to wszystko tłumić w sobie. Szkoda tylko, że w całości wyżyła się na jaszczurce.
Wyczuwszy dotyk Mary, Chris zareagował dość nietypowo, ponieważ zamiast spróbować ją ugryźć, chciał od tego dotyku uciec, jakby dłoń rudowłosej go parzyła. Znowu wydał z siebie ten nieludzki skowyt i dopiero teraz było widać, że jego oczy... wyglądały jak wtedy, gdy był jaszczurem. Złote tęczówki pokrywały całą widoczną część ślepi. Mutazyna przestawała działać i zaczął się przemieniać? Na to wyglądało, ale wcale nie zrobił się przez to bardziej agresywny jak można było się spodziewać. Wręcz przeciwnie - przywarł bardziej do łóżka i zamknął oczy, gdy Mary zaczęła do niego mówić, zachowując się tak, jakby miała go zaraz pobić. Wciąż drżał, ale z każdym jej kolejnym słowem, oddech się uspokajał i mutant nieśmiało otwierał oczy, jakby zdając sobie sprawę, z kim miał do czynienia.
Znał ten głos...
A dziewczyna dobrze znała tego Chrisa. Jego bardziej zwierzęcą stronę. To był ten sam jaszczur z ulicy, tyle że na ten moment w swojej mniejszej wersji. Groźny, jeśli zostanie sprowokowany. Posłuszny, gdy ma się pojęcie, jak się z nim obchodzić. Mógł być uznawany za bestię, ale żadne stworzenie kierujące się między innymi instynktem nie było samo w sobie złe. Wystarczyłoby mu podać mutazynę, aby wrócił do bycia ludzkim sobą, ale wątpliwe było, aby pamiętał, co Vanessa mu powiedziała.
  Temat: Sala zabiegowa
Christopher Varcer

Odpowiedzi: 99
Wyświetleń: 5545

PostForum: Abandoned Factory   Wysłany: 2020-07-14, 16:11   Temat: Sala zabiegowa
Czyli to była Mary. Tak, pamiętał ją, choć do tej pory osobiście spotkał ją tylko raz, w dniu ucieczki z DOMu, a całej reszty o niej dowiedział się od Elaine, ponieważ wspólnie pracowały w barze prowadzonym przez Nicholasa. Mężczyzna nigdy nie usłyszał o niej złego słowa.
Uśmiechnął się skromnie kącikiem ust na jej żart o L4 po zapytaniu o ranę na ręce. Miał dość spory problem z kontrolowaniem mięśni twarzy i nie powiedziane, że tak już nie zostanie, ale przynajmniej podzielał pozytywny nastrój dziewczyny. Kiedy jednak zapytał o powody ich pobytu tutaj, Nicholas jakby wymigał się od odpowiedzi i odszedł od łóżka, choć w rzeczywistości zmartwił go stan córki, którą jaszczur dostrzegł dopiero teraz. Była zwinięta w kącie i cicha jak mysz. Musiało stać się coś bardzo złego, choć z zewnątrz nie wydawała się być poważnie ranna. Problem musiał tkwić w jej głowie.
Zerknął potem na krótko na Nicholasa zdejmującego odzienie. Też nie miał groźniejszych ran, ale stara blizna po Chrisie pokaźnie się prezentowała. Winny temu mutant odwrócił wzrok ku Mary, kiedy to jej zostało powierzone zadanie udzielenia wyjaśnień.
Pierwsze słowa nic mu nie mówiły. Jaka utrata kontroli? Znowu podarł firanki? Zjadł butelkę? Gdy Mary pokazała mu na telefonie nagranie z pościgu, Chris obejrzał całość w absolutnym milczeniu, z sennym spojrzeniem. Zupełnie jakby go to wcale nie dotyczyło albo oglądał randomowy film akcji. Był dziwnie spokojny, choć powinno spodziewać się po nim szoku oraz więcej pytań. Jakiejkolwiek reakcji na fakt, że przemienił się w przekokszoną jaszczurkę.
Dopiero gdy Mary wspomniała o ataku na patrol DOGS, Chris uśmiechnął się lekko i wzruszył ramionami.
- Ach... to chyba dobrze. Pewnie zasłużyli.
Ale nie odpowiadało to na pytanie, ile z tego zdarzenia pamiętał. Ani co tam robił. Dość irytujące.
- Wiem, że szykowałem się na randkę i...
Zaczął zdecydowanym tonem, lecz nagle jakby złapała go kompletna pustka w głowie. Chwila, kiedy to było? Był na tej randce czy nie? Znalazł jakąś dziwną wyrwę w pamięci, ale gdy postanowił ją pominąć i pomyśleć, co było kiedy indziej to już lepiej sobie poradził i przypomniał sobie coś, co mogło być istotne.
- Ostatnio... trochę nadużywałem mutazyny, gdy źle się czułem. Pamiętam, że coś się ze mną działo i mnie bolało, gdy byłem zbyt... szczęśliwy. Po mutazynie zawsze mi przechodziło.
To, co mówił, zdawało się nie mieć za wiele sensu. Szczęście powodem odczuwania bólu? Mutazyna uśmierzająca ból?
- W nowym domu mogłem spać na dywanie, jeść bez sztućców, leżeć na kolanach i polować na ptaki na balkonie... byłem szczęśliwy, ale... wtedy coś się działo z moim ciałem. Coś bardzo złego. Bardzo to bolało.
To, o czym opowiadał, sugerowało, że za czterema ścianami nie do końca zachowywał się jak człowiek i że miał na to przyzwolenie. Wraz z upływem czasu coraz gorzej się czuł. Urocze, te typowo-chrisowe zachowania miały w tamtym domu pełną rację bytu. O ile okazjonalnie takie działania nie wyrządzały mu samemu szkody, tak stałe prowadzenie tego trybu życia musiało w jakiś sposób wpłynąć na mutację Christophera. Czyli to rozpieszczenie go i danie mu zbyt dużej swobody mogło być rozwiązaniem tej zagadki. W pewnym momencie Chris po prostu przestał się kontrolować, zapominając, kim naprawdę był - człowiekiem.
- Nie mogę tam wrócić. Nie chcę, by mnie bolało. Czy ja zrobiłem coś Elaine?
Skierował swój pytający wzrok na Mary. Właśnie tak zinterpretował jej nieobecność tutaj.
  Temat: Sala zabiegowa
Christopher Varcer

Odpowiedzi: 99
Wyświetleń: 5545

PostForum: Abandoned Factory   Wysłany: 2020-07-09, 12:18   Temat: Sala zabiegowa
Pierwszą osobą, którą Chris zobaczył po obudzeniu się była Mary, jednak nie powitał się z nią w żaden sposób ani nie okazał zdziwienia na jej widok. To zrozumiałe, że nie połączył wszystkich kropek od razu i musiał jeszcze dojść do siebie. Nie rozpoznał jej twarzy, ponieważ dotąd nie miał okazji widzieć jej bez maski, ale po próbie przegryzienia pasów usłyszał jej głos, a go na pewno już kojarzył. Musiał. Może to właśnie jej głos sprawił, że skupił uwagę na niej, a nie na pasach i chęci uwolnienia się. Niestety w żaden sposób nie odwzajemnił jej ciepłego powitania... Był o coś zły? Nie pamiętał jej? A może akurat tych słów nie usłyszał? Wszystko było możliwe.
Wkrótce przy łóżku pojawił się także Nicholas. Fakt, za wcześnie się za tą rozmowę zabierali, jednak skoro Chris już myślał o ucieczkach, musiał w miarę kontaktować. Sensu słów przywódcy Rebelii kompletnie nie zrozumiał.
- O czym... Ty mówisz?
Zapytał go i w tym momencie drgnął całym ciałem, krzywiąc się w grymasie bólu. Miał przestrzelony policzek, to jasne, że mówienie musiało boleć. Wystarczyło jednak ograniczyć ruchy mięśni twarzy i w połączeniu ze środkami przeciwbólowymi było w miarę porządku. Na szczęście mężczyzna odruchowo sam doszedł do tego wniosku. Mogli mu oszczędzić rozmowy, owszem, ale taka rana mogłaby goić się jeszcze przez wiele tygodni. Nicholas na pewno chciał wyjaśnień, a do tego czasu mutant mógłby o wszystkim zapomnieć.
- Co to za miejsce..?
Te białe ściany to na pewno nie był jego pokój. Christopher nie czekając na odpowiedź opuścił wzrok, spoglądając na ciasno krępujące go pasy, po czym zwrócił złote ślepia wprost na oczy Mary.
- Elaine, wy-wypuść mnie...
Pomylił ją ze swoją współlokatorką? Elaine znał lepiej niż Mary, więc miało to sporo sensu, że była to pierwsza rudowłosa osoba, która przyszła mu na myśl. Wkrótce jednak padły niepokojące słowa, które od Chrisa paść nigdy nie powinny:
- ... Dobrze Ci radzę.
To ewidentnie zabrzmiało jak groźba. Mutant zacisnął kły i rozstawił palce prawej ręki, jakby chciał stworzyć pazury. Daremnie. Nie miał wystarczająco siły, a nawet gdyby mu się to udało to i tak pas na nadgarstku uniemożliwiłby atak na Mary. Christopher rozluźnił mięśnie i westchnął zrezygnowany, jakby sytuacja nie miała miejsca. To było zupełnie do niego niepodobne. On i groźby? Przecież Chris świadomie by nawet muchy nie skrzywdził, o ile by nie był głodny. A groźby nie są instynktowne, a wcześniej przemyślane. Można tłumaczyć to zachowanie lekami, ale wciąż było to bardzo niepokojące i wcale nie zachęcało do uwolnienia go.
- ... To wszystko... Twoja wina.
Powiedział ciszej, wpatrując się w sufit. Mógł gadać od rzeczy. Mogło mu się coś wydawać, pomieszać, ale mówił już spójnie i jedno zdanie wynikało z drugiego. Obecnie brzmiało to tak, jakby obwiniał o coś swoją przyjaciółkę. Elaine naprawdę mogła mieć coś z tym wszystkim wspólnego? Była przecież jedną z osób, którym najbardziej zależało na odnalezieniu Christophera. Dlaczego więc Chris tak negatywnie reagował na samą myśl o niej? I gdzie ona właściwie teraz była? Powinna być tutaj z nimi. On jej potrzebował... chyba... To było strasznie zagmatwane.
Czymkolwiek ten stan był, trwał tylko chwilę i na żadne ewentualne pytania mutant nie odpowiedział. Zamrugał i ponownie spojrzał na dwójkę nad nim. Nagle jakby go olśniło. Miał o wiele trzeźwiejsze spojrzenie.
- Chyba... Chyba Cię z kimś pomyliłem. Nick..? Masz... coś brzydkiego na twarzy... Cześć młoda, znamy się?
Chyba zaktualizował system i w końcu ich rozpoznał... No, przynajmniej poparzonego Nicka, bo Mary miał prawo nie znać z widzenia. Tyle dobrego, że przestał patrzeć na nią z tym dziwnym mordem w oczach, a zamiast tego zwyczajnie się jej przyglądał od góry do dołu. Towarzyszyło mu przy tym dziwne uczucie, jakby widział ją już w jakimś swoim śnie, którego treści na tę chwilę nie potrafił sobie przypomnieć. Trochę niepokojące, ale nie straszne. Po prostu dziwne. Jeśli miał ku temu okazję, zawiesił wzrok na jej opatrzonej ręce.
- Boli? Co się tutaj stało?-
Zapytał szeptem, skupiając wzrok na Nicku i licząc, że to od niego wszystkiego się dowie. Nic z tego nie rozumiał i było to widać w jego oczach. On był ranny, oni byli... Nie potrafił sobie niczego przypomnieć, ustalić chronologii wydarzeń. Wyszło na to, że to on oczekiwał wyjaśnień od nich, nie na odwrót... Kiepska sytuacja.
  Temat: Pytania, propozycje, zażalenia
Christopher Varcer

Odpowiedzi: 83
Wyświetleń: 6031

PostForum: techniczne   Wysłany: 2020-06-23, 00:02   Temat: Pytania, propozycje, zażalenia
Aaron Bartowski napisał/a:
Co prawda, nie mamy wyznaczonych ram czasowych, jeśli chodzi o okres trwania jednego miesiąca, jednakże wskazałam w mojej wcześniejszej odpowiedzi, że jeśli zmiana się powiedzie, to za jakieś półtorej miesiąca (data przypuszczalna, wzorowana na długości trwania fabularnego maja) wejdziemy subtelnie w lipiec.


Właśnie na te przypuszczenia zwracałem uwagę. Przypuszczenia nie są gwarancją, że w danym miesiącu nastąpi zmiana i gracze nie będą musieli (znowu) czekać. Historia znowu może zatoczyć koło. Znowu coś wypadnie i realizacja nie dojdzie do skutku. Zdarzy się np. podobna sytuacja, o której wspomniała Inna - MG znów nie będzie wyrabiać (może tym razem ja? Nie wiadomo.) i pewnie z tego względu przypuszczalny termin zawędruje o kilka tygodni dalej. Szkoda, że ten temat nie został pociągnięty dalej i nie dowiemy się czy znajdzie się na to jakieś rozwiązanie (o ile w ogóle). Jako Mistrz Gry chciałbym wiedzieć czy uwagi Innej zostały wzięte pod uwagę. Czy coś się w tej kwestii zmieni i MG faktycznie będzie miał już obowiązek ścisłego trzymania się terminów przy eventach? Chciałbym chociaż wiedzieć czy to również będzie omawiane.
No i wraz z przytoczonym fragmentem dochodzi też kwestia poruszona wcześniej przez Liama, czyli jak to będzie z tym "subtelnym wchodzeniem w lipiec" jak to teraz wspomniałaś, skoro gracze mają otwartą drogę do rozpoczęcia sesji na tamten miesiąc już teraz? Pytam poważnie, nie chcąc nikogo urazić. Szczerze nic im nie broni, aby skoczyli już teraz o dwa miesiące w ramach jakiejś fabuły, więc ten plan wyżej jest nijak precyzyjny. Liczę, że sprawa dokładnych ram czasowych co do trwania miesięcy zostanie omówiona z Sam i gracze już wkrótce będą znali konkretne daty zmian miesiąca, bo widzę, że są osoby, które to rozwiązanie popierają i jest szansa na wcielenie tego w życie. Jestem z nimi. Dokładne daty są tym, co przestanie trzymać graczy w wiecznych domysłach i wojnie o skrócenie/przedłużenie danego miesiąca. Dzięki temu nie będzie też myślenia, że administracja kogoś bardziej lubi i dlatego na jego prośbę coś odkłada lub skraca.

Aaron Bartowski napisał/a:
To, iż nazwałam naszą wyjątkową zmianę czasu eksperymentem, nie znaczy, że mam Was za chomiki doświadczalne. Wręcz przeciwnie, za zgrany team forumowy, z którym będziemy mogły – jako administracja – się dogadać i tą rozmową wynosić TG ponad wyżyny naszych oczekiwań.


Szczerze trudno mówić tutaj o zgranej współpracy między "teamem forumowym" a administracją, skoro wszystko zostało ustalone z góry i raczej nikt poza Tobą i Sam nie miał za wiele do dodania w tej sprawie (mnie uznano za negatywnie nastawionego i olano argumenty po całości, szczerze nie wiem jak sprawa wyglądała z Liam) albo po prostu nie wiedział, że coś takiego nastąpi, czyli normalny, tak samo ważny gracz, który powinien również o tym wiedzieć przed faktem dokonanym. Wszystko zostało wprowadzone na żywca. To właśnie przez to nagle okazuje się, że są ludzie, którzy nie są z tego obrotu spraw zadowoleni i rozmowa odbywa się w tym temacie, a tak naprawdę można było tego uniknąć - poruszając ten pomysł na forum publicznym przed ogłoszeniem zmian. Dopytywać ludzi co o tym myślą, co zmienić, dodać, usunąć. Być otwartym na propozycje, ale i na krytykę. Niestety, ale to, że taki system jest na jakimś innym forum nie oznacza od razu, że jest on dobry. Po prostu... warto było zapytać graczy wcześniej. Może by to bardziej rozbudowali, dodali coś od siebie... Co jak co, ale głupio jest wysłuchiwać graczy i wprowadzać zmiany na czymś dopiero wtedy, gdy zostało to (co ważne) oficjalnie wprowadzone i ogłoszone chwilę wcześniej. To nie jest sposób, w jaki team forumowy i administracja powinny współpracować. Tak jest moim zdaniem. Może się mylę. Późno już.
I tak sobie teraz myślę, że jeśli tak chcecie się trzymać tych dwóch miesięcy to lepiej niech nie będzie czegoś na zasadzie "subtelnego wchodzenia w lipiec" i ustalania ile trwa jeden miesiąc, gdy gracze mają już de facto otwartą drogę i nikt nie będzie ich pilnować. Wystarczy wtedy ustalić ile ten okres dwóch miesięcy będzie trwać w całości. I tyle. Od-do, a po ukończonym upływie czasu odliczamy od nowa. Oczywiście z konkretnymi datami.
  Temat: Pytania, propozycje, zażalenia
Christopher Varcer

Odpowiedzi: 83
Wyświetleń: 6031

PostForum: techniczne   Wysłany: 2020-06-21, 11:29   Temat: Pytania, propozycje, zażalenia
Rosalie poruszyła istotną sprawę. Skoro to "eksperyment", który ma szansę wtopić się w forum już na stałe to istotne, aby gracze jako społeczność forum wiedzieli o tym wcześniej. Aby było wiadomo czy jest jakikolwiek sens się w to bawić i ilu jest zainteresowanych. To jeden z tych zabiegów, którego po wprowadzeniu nie będzie można zatrzymać ani zresetować i ten stan rzeczy może trwać nawet pół roku, więc należało to wcześniej starannie przeanalizować (a na miszczowym dowiedziałem się, że ten pomysł padł z dnia na dzień i sama nie byłaś na to przygotowana, Mru). Poza tym nazywanie "eksperymentem" tego, jak zachowają się gracze w nowym systemie czasowym robi z nich chomiki doświadczalne. Przecież oni mają głos, na pewno wiedzą już teraz jak oni widzą ten pomysł i nie muszą przekonywać się o nim w trwającym x czasu eksperymencie.
Jak już pisałem na discordzie, według mnie największą wadą w obecnym systemie jest to, że to eventy potrafią przedłużyć czas trwania miesiąca. Eventy, z którymi wielu graczy nie miało nic wspólnego, nawet ich nie czytało, a i tak musiało czekać aż ludzie tam zakończą, zanim planowany już miesiąc w ogóle się pojawi. Tak stało się z czerwcem, który miał zostać wprowadzony zgodnie z czasem realnym, ale nie wyszło. Nie obwiniam tutaj MG czy graczy z eventu, a system, który do tego doprowadził. Oni powinni móc pisać w swoim tempie, bez doświadczania na sobie wzroku innych graczy, którzy czekali aż ich sesja się zakończy. A przyznam, że kilka takich osób było i w tym przypadku byłem w stanie je zrozumieć.
Rozwiązaniem na cały problem wydaje mi się najprostsze w świecie wprowadzenie przedziału czasowego ile dany miesiąc trwa i nie powiązanie z tym eventów, które mogłyby ten bieg zakłócić. Czy rozłożenie czasu na (nie wiadomo ile trwające, co najwyżej w domysłach) dwa miesiące zmieni cokolwiek? Moim zdaniem niestety nie. Gracze wciąż nie będą wiedzieć w jakim tempie pisać. Czy wolno, czy szybko, ile sesji, bo nie wiedzą ile zostało im czasu. Dowiedzą się tydzień przed zmianą. Tak samo jak wcześniej będą mieli wiele niedokończonych sesji, bo ktoś wolniej odpisywał. Dostali jedynie większy plac zabaw, co w teorii wydaje się super pomysłem, lecz w praktyce niewiele zmieni w kwestii głównych problemów z jakimi musimy się zmierzyć, bo to właśnie na nie trzeba spojrzeć w pierwszej kolejności, a nie na "więcej fabuł" czy możliwość większych przeskoków czasowych między sesjami. To fajne, owszem, ale podstawowe problemy pozostają i powinno coś się z nimi zrobić.
Wprowadzenie licznika czasowego do każdego miesiąca byłoby rozwiązaniem sprawiedliwym dla wszystkich. Nie na zasadzie, że czyjaś sesja jest ważniejsza i dlatego trzeba czekać. Albo że komuś odpowiada taka data zmiany a nie inna i ludzie zaczną się wykłócać dokładnie jak wtedy, gdy wprowadzono maj. Niestety bądź stety, ale wielu graczy nie obchodzi co się dzieje w innym wątku i chciałoby na spokojnie poprowadzić swoje własne sesje, które już zaplanowali na następny, obiecany od dawna miesiąc. Liczę, że moje argumenty zostaną tutaj bardziej rozpatrzone i ktoś się do nich odniesie.

Napisałem w sumie to samo, co na Discordzie, aby ludzie uwierzyli, że próbuję coś w tym kierunku zdziałać. Można mnie dalej nazywać pesymistą, ale zwyczajnie spoglądam na to z szerszej perspektywy. Nie tylko ze swojej, bo z mojej taka zmiana jest na plus. Jedna z moich sesji ma trwać aż pół miesiąca i dodatkowy miesiąc da mi większe pole do popisu, ale nie zmienia to faktu, że widzę sporo niedociągnięć, które mimo wprowadzania zmian nie zostały poprawione i będą kontynuowane. Rozumiem, że zmiany są robione w dobrych intencjach, ale podstawowe, powtarzające się odkąd tu jestem problemy nadal tutaj występują i nie zapowiada się na to, aby cokolwiek miało być zmieniane w tym kierunku. Nawet po wprowadzeniu czerwco-lipca.

Dziękuję za uwagę, świerszcze z Wami.
  Temat: Ścieżka w lesie
Christopher Varcer

Odpowiedzi: 37
Wyświetleń: 1984

PostForum: Westcrest Park   Wysłany: 2020-06-14, 20:38   Temat: Ścieżka w lesie
Pojęcie medytacji wydawało się brzmieć tak potężnie oraz magicznie, że niejedna osoba mogłaby zwątpić w istnienie takiej wewnętrznej mocy. Chris sprawiał wrażenie nieco sceptycznego, ale nie zniechęconego, a to spora różnica! No bo skąd mógłby wiedzieć, że coś nie działa, skoro jeszcze nie spróbował? Nie był jaszczurką tego pokroju, aby od razu odpuszczać i widać po nim było, że kierowała nim silna ciekawość i chęć odkrycia czegoś nowego. No i nie zaprzeczał przed samym sobą - w ten sposób mógł także spędzić trochę więcej czasu z Chloe i poznać jej zainteresowania, poprzez bezpośrednie praktykowanie ich! Czy to nie fajne? Zapowiadało się na niezłą zabawę.
Ale kiedy Chloe zaczęła wszyściutko tłumaczyć, zapowiadało się jednak na coś innego niż mutant początkowo myślał. Nie będzie skakania po drzewach i wycia do księżyca, ale wbrew wszystkiemu to wciąż brzmiało niemniej interesująco! Bardzo obrazowe przykłady szybko zostały przeanalizowane i wchłonięte przez Chrisa.
- O, czyli to coś takiego jak wygrzewanie się na słońcu? Lubię wygrzewanie się na słońcu. Słońce jest fajne.
Wtrącił się w jej słowa, kiedy dziewczyna zaczęła wymieniać swoje przykłady na wyciszenie się. Zaraz jednak zacisnął usta i z lekkim zawstydzeniem na twarzy pozwolił jej kontynuować. Jego natura ekstrawertyka dawała o sobie znać. Ledwo dawał radę z trzymaniem języka za zębami w czyimś towarzystwie. Osiągnięcie stanu medytacji będzie w jego przypadku sporym wyzwaniem.
Ale spróbował! Posłuchał pierwszych wskazówek Chloe i zamknął oczy.
- Myśleć o czymś przyjemnym... nie wiem o czym. Wiele rzeczy jest przyjemnych...
Powiedział z niepewnością, ale wraz z pierwszym powiewem wiatru, który poruszył liście w koronach drzew, Chris zaczął nasłuchiwać. Postarał się na moment zamknąć i wsłuchać się w otoczenie. Słyszał pojedyncze ptaki. Swymi zmysłami mógł stwierdzić, skąd dochodził ich śpiew i jak daleko od nich się znajdowały. Z czasem różne zapachy zdawały się być intensywniejsze. Zapach wilgotnej ziemi, liści. Natura, las, czyste powietrze... Christopher przestał czuć potrzebę mówienia. Dał się pochłonąć w świat zmysłów i wewnętrznego spokoju. Zupełnie tak, jakby jego świadomość gdzieś odeszła, zostawiając po sobie jedynie puste naczynie.
Ale w pewnym momencie dotychczas siedzący po turecku mężczyzna upadł na swoje plecy wprost na miękką trawę pod sobą i w żaden sposób na to nie zareagował. Coś mu się stało? Nie, oddychał tak samo spokojnie, a wyraz twarzy okazywał ukojenie jakby od wielu godzin nie zmrużył oka i w końcu mu się to udało.
Tak więc zasnął...? Nie minęło kilkanaście minut odkąd tryskała od niego energia, a teraz spał w lesie jak niemowlę. Że się nie bał, że ktoś go ukradnie. Czy wina w takim zachowaniu leżała w jego naturze mocy? Bardzo prawdopodobne, bo to nie było do końca normalne. Chris miał to do siebie, że gdy czuł się dobrze i bezpiecznie to potrafił zasypiać w rozmaitych miejscach w różnym czasie, ale o tym wiedziały tylko te osoby, które go znały. W jego przypadku medytacja weszła chyba odrobinę za mocno i za bardzo się wczuł. Kto by pomyślał, że z nim tak się da, bez środków nasennych... Nicholas byłby zachwycony tą wiedzą.
  Temat: Ogłoszenia administracji
Christopher Varcer

Odpowiedzi: 52
Wyświetleń: 8506

PostForum: techniczne   Wysłany: 2020-06-14, 10:09   Temat: Ogłoszenia administracji

ogłoszenie #49


Drodzy gracze!

Powoli zbliżamy się do zakończenia obecnego miesiąca fabularnego i przeskoku na czerwiec. Wątki prowadzone w maju mogą być na spokojnie kontynuowane, lecz za tydzień wraz ze zmianą wszelkie nowe sesje będą zaczynane od nowego miesiąca, więc jeśli mieliście jeszcze jakieś plany na maj i nie chcecie rozgrywać ich w Retrospekcjach, warto zacząć wątki już teraz. Proszę przygotować okulary przeciwsłoneczne, zbliża się upalne lato!

Dodatkowo już wkrótce pojawią się nowe artykuły w Informatorze Codziennym. Co takiego się wydarzyło w ciągu ostatniego miesiąca, o czym huczą okoliczne media? Jest tego naprawdę sporo!
 
Strona 1 z 11
Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 10