Znalezionych wyników: 57
The Gifted Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Chase Stirlingshire
Chase Stirlingshire

Odpowiedzi: 4
Wyświetleń: 772

PostForum: Relacje   Wysłany: 2019-09-15, 00:42   Temat: Chase Stirlingshire
Kwiecień 2019
Kto: Chase Stirlingshire & Arcadia West.
Gdzie: Posiadłość Chase'a -> Salon.
Kiedy: Załóżmy, że jakiś początek kwietnia, o.
Opis: W budowie!
Status: W trakcie!
  Temat: Salon z aneksem kuchennym
Chase Stirlingshire

Odpowiedzi: 3
Wyświetleń: 421

PostForum: c. stirlingshire   Wysłany: 2019-09-15, 00:36   Temat: Salon z aneksem kuchennym
#1 W końcu moja pierwsza właściwa fabuła, yay. XD :lol:
Ubranko :3

Trzeba przyznać, iż trochę wydarzyło się u Chase'a. Kilka miesięcy temu zakrzątała mu myśli pewna rudowłosa dziewczyna, o której obecnie chciał czym prędzej zapomnieć. Sam nie miał pojęcia, skąd tamtego pamiętnego dnia pojawiły się te bliżej nieokreślone uczucia, które niespodziewanie w nim wywołała... Przecież żadna nie miała dostępu do jego serca, aby w nim coś ruszyło i by stracił dla jakiejś maksymalnie głowę. Widocznie było to coś chwilowego, pod wpływem silnych emocji wywołanych przez fakt, iż było to jednak spotkanie pierwszego stopnia z osobą, która posiada moce. A to go niewątpliwie tak bardzo jarało! Poza tym początkowo w ogóle był przekonany, że wyratował psa z opresji, a nie piękną dziewczynę, a tu taka niespodzianka! Budzi się, a tu zamiast sierściucha obok nieco na wygodnym wielkim łożu leży nagie, zgrabne kobiece ciało. Nic zatem dziwnego, że mogło w niego nieźle pierdolnąć niczym magiczny proch prosto w ryj i nawet jeśli było to tylko krótkotrwałe, na tyle dostatecznie silne, by mu zrobić lekką siekę z mózgu. Tym razem o dziwo nie on spierdolił sprawę, a ona. Może by coś z tego było... gdyby ta nie postanowiła następnego dnia wyparować, pozostawiając po sobie durny skrawek papieru, na którym nie było żadnych konkretnych wyjaśnień, a można powiedzieć samo puste przepraszam. Nie potrafił wówczas otrząsnąć się z doznanego szoku, gdyż kompletnie nie rozumiał, co nią kierowało i z jakiego powodu zostawiła go zasadniczo totalnie bez słowa. Tak najwyraźniej musiało być i to nie ona była mu przeznaczona. Trudno. Nie zamierzał płakać nad rozlanym mlekiem. Znajdzie się inna, prawda? Zresztą... tak długo stawiał na jednorazowe przygody i w jego przypadku określenie zmieniać jak rękawiczki zaliczało się do romansów, a nie miejsc jak to działa u Arcadii. Do takiego funkcjonowania zdążył się od dawna przyzwyczaić i nie wierzył, że uda mu się kiedyś z jakąś babeczką w ogóle związać na poważnie. Z tego względu specjalnie po tej przeklętej Amber nie rozpaczał. Prędzej czy później inna równie gorąca laseczka wskoczy mu do łóżeczka. Z tym on nie miał najmniejszego problemu. Co za tym idzie żył sobie dalej, swoim normalnym trybem nie oczekując ani grama zmian. A tu jak grom z jasnego nieba spadła mu właśnie Arcadia, która wywróciła mu wszystko do góry nogami. Oczywiście w pozytywnym sensie! Momentalnie sprawiła, że odechciało mu się ruchać każdą panienkę, jaka mu się napatoczy i zaczęło mu prawdziwie zależeć. Jest pierwszą przedstawicielką płci pięknej, której udało się do niego dotrzeć i rozjebać ten wewnętrzny mur, który w sobie wytwarzał od gówniaka, niszcząc go i pozbywając się otaczającego jego serce lodu, stając się dla niej absolutnie dostępnym, oddanym, wiernym i lojalnym. Sam się sobie dziwił, że jest do tego zdolny, ale tak to jest jak się trafi w końcu na odpowiednią osobę! Można powiedzieć wręcz, że początkowo latał za nią jak taki zakochany szczeniak, robiąc wszystko, aby ta była szczęśliwa i by było jej z nim dobrze. Nie chciał tego wyjątkowo popsuć. Nigdy nie był czymś tak cholernie zaoferowany. Sam się intensywnie zastanawiał, czemu to przy niej tak swobodnie się czuł... Jedynym sensownym wyjaśnieniem było to, że to jego bratnia dusza, zaginiona druga połówka, na którą czekał... jakieś trzydzieści lat. Całkiem sporo, ale kij z tym... Jej umiejętności również go ekscytowały i nie przeszkadzały w tym, aby w pełni ją zaakceptować taką, jaką jest.
Kiedy dostał precyzyjniejsze uzasadnienie w esemesie od panny Jackson, czemu wtedy spierdoliła, było już za późno na dawanie jej jakiejkolwiek szansy. Nie chciał – uznał to za zamknięty rozdział, więc zwyczajnie napisał jej jakieś słowa pożegnalne i tyle w temacie. Nie zamierzał już do niej nijak wracać myślami, zwłaszcza że teraz miał kogoś innego na oku i to ona była jego wybranką serca. Gorzej, że niedawno jakaś idiotka zaczęła go stalkować; powoli go przerażała nie na żarty. Śledziła go niemalże na każdym kroku; ewidentnie jakaś odrzucona przez niego laska z przeszłości, która sobie coś ubzdurała. Musi być psychofanką, inne określenie do niej nie pasuje. Dobrze, że chwilowo z groźbami żadnymi nie wyskakiwała! Niemniej i tak wystarczająco jej osoba go niepokoiła, by nie czuć się zarówno komfortowo ani bezpiecznie. Postanowił upiec dwie pieczenie na jednym ogniu... po pierwsze, zwróci się z pomocą do Arcadii, która z pewnością łatwo pozbędzie się natrętnej dziwki. Po drugie... przyzna się wreszcie do swych uczuć, którymi ją żywi i oficjalnie poprosi, by była jego dziewczyną. Och, niemożebnie tego pragnął, co łaziło za nim od kilkunastu dni! Musiał skorzystać z okazji, stąd skrobnął do niej i zaprosił do siebie. Ogółem Chase również nie podawał byle komu swego adresu, właściwie czynił to niezwykle rzadko... Widząc te wszystkie wojny i inne gówna dziejące się na świecie, był jedynie bardziej nieufny, dlatego z wielką ostrożnością podchodził do nowych znajomości. Te parę lat temu było podobnie, ale nie aż tak jak w ostatnim czasie, niestety. Pannie West zaufał jednak na tyle, by bez najmniejszego zawahania zdradzić jej, gdzie konkretnie mieszka.
Nie no, aż tak kiepsko z nim nie jest, obronić się potrafi, ba raz zatłukł dwóch kolesi w obronie niewinnego zwierzaka! Może i nie znał sztuk walki, lecz jest dość pojętny, jego ciało nadaje się na wysiłek fizyczny, a on generalnie uprawia mnóstwo sportów. Jakby go tak podszkolić, byłoby perfecto! Prędzej sobie z tym poradzi, niż z tańcem, w którym nie oszukujmy się... jest totalnym ciapą. Nauczenie go tego może graniczyć wprost z cudem!
Wiedział, że niedługo będzie miał gościa, aczkolwiek nigdzie mu się nie spieszyło i powoli się ogarniał, najdłużej siedząc w łazience. Musiał się dobrze prezentować, szczególnie dzisiaj, skoro miał nastąpić przełom w ich znajomości! Wziął dłuższy, odświeżający prysznic, myjąc też swoją czuprynę. Po doczyszczeniu najdrobniejszego zakamarka swego ciała, włożył na siebie takie lżejsze ciuchy, nie chcąc też się przesadnie wystrajać, bo nie prosi ją jeszcze o rękę... Cóż, może kiedyś będzie i to im dane! Wybór padł na: podkoszulkę z krótkim rękawkiem, a na to skórzany bezrękawnik, a jakby tego było mało spodnie z dziurami na kolanach. Nie mogło także zabraknąć najaczy. Och, jakże on uwielbiał ten styl! Powinien jako zmarzluch teoretycznie trząść się z zimna, lecz jemu było całkiem ciepło; zwisał mu chłód panujący na zewnątrz – w środku swojej wielkiej posiadłości miał klimatyzację, także nie musiał się martwić o nic i mógł ubierać jak zechce. Nie usłyszał żadnych dźwięków dochodzących z salonu przypuszczalnie przez lecącą z kranu wodę. Za cholery nie wpadłby na to, że Arcadia zrobi mu włam na chatę! Oj tam... ona mogła czuć się tu jak u siebie, jemu takie luźne podejście zupełnie nie wadziło! Zakończywszy się pindrzyć w tym kiblu, ostatecznie z niego wylazł i powędrował do salonu, aby tam poczekać na przyjaciółkę... Widok rozwalonej ciemnowłosej na kanapie potężnie go zaskoczył! Jego mina musiała wyrażać więcej niż tysiąc słów, do tego prezentował się w tym momencie przekomicznie. Czuł jak tętno mu wzrasta, a jednocześnie rozluźniające się mięśnie po zarejestrowaniu tak dobrze znajomej mu twarzy. Uspokoiło go to, zdecydowanie.
Po to cię między innymi wezwałem... co ja biedny bym bez ciebie począł! Mógłbym pomyśleć, że to ta świruska mi się tu wkradła... jaka ulga, że to nie ona! – zaczął ciutkę zaczepnie, puszczając jej oczko, poczynając się z nią jakby droczyć. Odwzajemnił rzecz jasna ten promienny uśmiech. Podczas porządnego wyściskania chłopaka, do jej nozdrzy mogły napłynąć piekielnie zajebiste zapachy typowo męskich perfum, którymi Stirlingshire niedawno się wypsikał. Sam uwielbiał wdychać jej zapach... Przytknął aż nos do jej włosów, a rękoma gładził delikatnie plecy, coby należycie się z nią przywitać i napawać jej bliskością najdłużej jak się dało nim przejdzie do poważniejszych spraw... Nie chciał wyskakiwać z tym tak na wstępie!
  Temat: Arcadia
Chase Stirlingshire

Odpowiedzi: 7
Wyświetleń: 535

PostForum: Relacje   Wysłany: 2019-08-25, 23:26   Temat: Arcadia
Zgadza się! :lol: Och tak, nic dodać, nic ująć i tyle w temacie! Nie pozostaje nam nic innego, jak wcielać wszelkie zacne plany w życie! :love: *.* :dance: :lol: :lofki: :angry: :fire: :owca: :omg: :pedober: :boss: :yay: 8)
  Temat: Arcadia
Chase Stirlingshire

Odpowiedzi: 7
Wyświetleń: 535

PostForum: Relacje   Wysłany: 2019-08-25, 23:01   Temat: Arcadia
A ratuj, przystojny głupek nie pogardzi! Będzie czuł się przynajmniej bezpieczniejszy w tych zUych czasach! ^^ Ale! Jak się powiedzie sama wiesz co - wtedy będą epickim duetem, który przypuszczalnie będzie nie do zatrzymania huehue! 8) :lol: :angry: Jestem podjarana w ten czy inny sposób, będzie mega jak zawsze w naszym przypadku, aaa! *.* *.* *.* :owca: :owca: :fire: :omg: :yay:
  Temat: Arcadia
Chase Stirlingshire

Odpowiedzi: 7
Wyświetleń: 535

PostForum: Relacje   Wysłany: 2019-08-25, 21:44   Temat: Arcadia
No cześć piękna! ^^ *.* :love: :omg: :lofki: :yay:
  Temat: Amber
Chase Stirlingshire

Odpowiedzi: 8
Wyświetleń: 826

PostForum: telefony   Wysłany: 2019-08-15, 21:21   Temat: Amber
(1) nowa wiadomość od: Chase
Gdybyś mi tylko dała szansę, może byłbym w stanie to pojąć... cokolwiek. Jednak Ty nie pozwoliłaś mi nawet się wykazać, ani spróbować... Może i nie wiem, co nie zmienia faktu, że poczułem się wystawiony i odrzucony... mimo wszystko Twe nagłe zniknięcie bez cienia wyjaśnienia mnie zakuło w serce. Wiesz co? Chętnie bym się zamienił z Tobą miejscami, skoro widzisz to w tak negatywnym świetle... Uwierz mi, chciałbym się przekonać jak to jest być mutantem, ale wątpię, bym miał tę przyjemność.
Tak? Może numer Ci się pomylił, bo właśnie nic nie mam od Ciebie... gdybym miał, to na pewno bym tego nie olał! :facepalm: Widocznie tak miało być... Ja też nie zapomnę. Ja Tobie życzę tego samego. Inaczej bym to ujął... to nie tak, że nie chcę mieć z Tobą nic wspólnego. Nie jestem gotowy na to spotkanie. Może kiedyś, jak już ta rana się całkowicie zabliźni i wtedy nie będzie to tak niezręczne, jakie mogłoby być teraz. No nic... to do usłyszenia i bądź szczęśliwa!
  Temat: Amber
Chase Stirlingshire

Odpowiedzi: 8
Wyświetleń: 826

PostForum: telefony   Wysłany: 2019-08-15, 18:21   Temat: Amber
(1) nowa wiadomość od: Chase
Przecież Cię zapewniałem, że mi to ani trochę nie przeszkadza, pomógłbym Ci ze wszystkim, obronił w razie potrzeby... nie należę do tchórzy, którzy spierdolą przy pierwszej lepszej okazji, kiedy sytuacja zrobi się nieciekawa, ale widocznie moje słowa Ci nie wystarczyły... Ja bym Cię zaakceptował, sam cholera chciałbym mieć moc, co tam, że na tym porąbanym świecie większość mutantów jest gnojona! Ja bym się czuł z tym zajebiście, ale nie było mi jak widzisz to dane... Nie wiem, co mam o tym sądzić. Minęły miesiące... a ja mam już kogoś na oku, powoli sobie układam z tą osobą życie i może wreszcie mi się poszczęści. Myślałem, że znalazłem ją wcześniej i to Ty byłaś tą jedyną, ale niestety... najwyraźniej nie jesteśmy sobie przeznaczeni.
Nie jestem pewien, czy spotkanie to dobry pomysł w tym momencie... mam nadzieję, że znalazłaś tych ludzi i jakoś sobie radzisz.
  Temat: Czego teraz słuchasz?
Chase Stirlingshire

Odpowiedzi: 96
Wyświetleń: 5734

PostForum: off-top   Wysłany: 2019-07-22, 01:28   Temat: Czego teraz słuchasz?
Bullet for My Valentine - Not Dead Yet
  Temat: I am your Batman!
Chase Stirlingshire

Odpowiedzi: 20
Wyświetleń: 2026

PostForum: retrospekcje   Wysłany: 2019-07-22, 01:22   Temat: I am your Batman!
+18

To dobrze, że Chase trafił na nią właśnie teraz, a nie wcześniej. Oboje nieco różnili się od swych obecnych wersji, przez co ich relacja pewnie skończyłaby się równie prędko, co zaczęła. A teraz przynajmniej oboje dowiedzieli się, że postrzegają siebie zupełnie inaczej niż resztę ludności czy mutantów. A to z kolei prowadzić mogło do nawet przedłużającej się znajomości, która mogła zakończyć się czymś więcej niż tylko romans. Może i był to niespodziewany zwrot akcji, ale ciemnowłosemu bardzo on pasował. Dzięki temu mógł lepiej poznawać tę fantastyczną istotkę, jaką była Amber, a nawet spędzić z nią bardzo przyjemne chwile... Teraz nie zamieniłby tego na nic innego! Bo on sam jeszcze nie odczuwał niczego podobnego do żadnej innej kobiety... I było to po nim widoczne aż nadto!
Pomruki wydawane przez pannę Jackson tylko bardziej nakręcały go do dalszego działania. W jej wnętrzu poruszał się rytmicznie, niezbyt mocno, ale w dalszym ciągu z dosyć sporą siłą. Mimo wszystko starał się nie robić jej krzywdy, nieważne jak bardzo pragnął doznać szczytowania samemu, czy wywołać je u swojej partnerki. Jej ciasne wnętrze wręcz doprowadzało go do obłędu, prowokując mimowolne jęki i pomruki wydostające się z jego ust. Oddech mu przyśpieszył i stał się świszczący, a ciepło zalewające jego ciało sprawiało, że świat wręcz wirował mu przed oczyma. Zalewająca go rozkosz z minuty na minutę stawała się coraz większa, a napięcie bolesnego do granic możliwości członka nie bardzo mu pomagało. Pragnął wypełnić jej wnętrze tu i teraz, sprawić, by oboje unieśli się w nieskończonej przyjemności. Dążył do własnych doznań, lecz najbardziej skupił się na sprawieniu rozkoszy Amber. Dlatego oprócz idealnie dopasowanych ruchów w głębi jej ciała, rękoma błądził po jej plecach i pośladkach, ściskając je i masując, gdy tylko jego dotyk sięgał niżej. Usta Chase'a również nie pozostawały bezczynne – nieprzerwanie składał gorące pocałunki, to na wargach Amber, to na jej szyi czy ramionach. Wciąż było mu mało tej bliskości. Pragnął więcej i więcej, jego czynności stawały się coraz bardziej zachłanne i pożądliwe. Do brutalności było im jednak daleko. Mimo wszystko starał się kontrolować, by nie przesadzić ze swoją siłą. W końcu mieli odczuwać rozkosz, a nie ból, czyż nie?
I cóż, spędzili upojne chwile pod prysznicem, a po doszczętnym, a wraz z tym dogłębnym wzajemnym wypieszczeniu się do imentu, skończyli na nowo w sypialni, padając na łóżko będąc totalnie wypranymi z jakichkolwiek sił. Chase nie chciał, aby dziewczyna go zbyt szybko opuszczała, więc pozwolił jej zostać o jeden dzień dłużej, aby ta mogła odzyskać w pełni siły i zregenerować się po tej nieprzyjemnej akcji z kolesiami, którzy usiłowali ją poprzedniej nocy zajebać. Niestety, ciemnowłosy przeliczył się mocno i jak się okazało rudzielec okazał się być fatalnym wyborem. Natomiast te jakże dziwne uczucia, którymi go uderzyła, prysły niczym bańka mydlana i po całym zauroczeniu nie pozostało ani śladu. Następnego dnia nie zastał jej w swym łóżku... Chciał ją zatrudnić, tak jak mu zaproponowała, gdyż uznał to za spoko pomysł. Jednak ona zniknęła, nie zostawiając mu do siebie żadnego kontaktu, dlatego uznał, że ta go zwyczajnie olała. No nic... czas pokaże, co z tego wyniknie koniec końców!

[z/t x2]
  Temat: I am your Batman!
Chase Stirlingshire

Odpowiedzi: 20
Wyświetleń: 2026

PostForum: retrospekcje   Wysłany: 2019-06-08, 03:17   Temat: I am your Batman!
+18

Taka jest prawda i jeśli chce się kogoś ocenić, należy najpierw go lepiej poznać, a dopiero potem wysnuwać jakiekolwiek wnioski na czyjś temat. Ot, cała filozofia.
Tego typu przyciąganie nie zdarza się zbyt często, dlatego w tym przypadku to musi być coś specjalnego. Niewykluczone, że ta dwójka to wręcz bratnie dusze, które siebie wzajemnie poszukiwały przez długi, bliżej nieokreślony czas. A teraz wreszcie nadarzyła się idealna okazja na to, by ich ścieżki się ze sobą skrzyżowały, a ostatecznie los połączył ich serca węzłem miłosnym. Och, z pewnością w pewnym momencie doskonale zorientują się, co jest w istocie na rzeczy! Chase akurat nie przejmował się specjalnie niczym, on po prostu... żył teraźniejszością, starając się zarówno nie wracać myślami do przeszłości, jak i nie wybiegać nimi bardzo daleko w przyszłość. W każdym razie w obecności rudowłosej piękności poczuł tak potężne emocje, że już z góry wiedział, że nie pozwoli jej nikomu skrzywdzić i zrobi wszystko, aby ją ochronić przed złem tego świata. A przede wszystkim przed tymi, którzy nie pojmują odmienności i ją tępią. Odnosił silne wrażenie, że gdyby ją stracił... straciłby część samego siebie i to by go mogło zniszczyć. Może sam nie należy do mutantów, ale w czasach szkolnych nie miał lekko i wie jak to jest być odrzuconym, a zarazem pomiatanym przez innych z powodu swych poglądów, sposobu bycia, ubierania i tak dalej. Zawsze czuł się od nich oddalony, nie pasował do nich i stąd ukształtowało się w nim zrozumienie wobec podobnych przypadków, niezależnie od tego czy ktoś jest zwykłym człowiekiem, czy istotą nadprzyrodzoną postrzeganą przez sporą część społeczeństwa jako wynaturzenie. Jeśli kiedyś Amber spyta go, czemu ją taką zaakceptował... chętnie jej to wyjaśni!
Owszem, pretekstów do przyjemnych gestów można wynajdywać multum, niemniej nie jest to konieczne w każdej sytuacji, o. Rumieńce tak już mają, że dodają większego uroku, choć zapewne u Stirlingshire'a efekt był dodatkowo podwojony ze względu na to, że na pierwszy rzut oka wygląda jak taki typowy bad boy. Tak, Jackson musi być wyjątkowa, to nie podlega żadnym wątpliwościom! Przy innych kobietach czerwone barwy na jego twarzy jak dotąd nigdy się nie ujawniły, więc można sobie wyobrazić, jaki ona ma na niego niesamowicie olbrzymi wpływ! Od dawna był maksymalnie rozpalony nie ukrywając, że jej cholernie pragnie każdą komórką swego ciała, a w te namiętne pocałunki przelewał wszystko to, co obecnie odczuwał. Jego precyzyjne i finezyjne ruchy także to udowadniały. Coraz mocniej na nią napierał i przyciskał do mokrej od lejącej się wody spod prysznica ściany, której krople spływały strumieniami również po ich nagich, gorących ciałach. Uśmiechnął się półgębkiem w trakcie doszczętnej penetracji językiem jej jamy ustnej, gdy mu się tak ochoczo poddawała. Poczuł jej zgrabne nogi oplatające jego biodra, przez co wydobył z siebie kolejny jęk rozkoszy, tym razem znacznie głośniejszy od tych poprzednich. Jej urocze kocie pomruki go bardziej podniecały. Słysząc jej słowa nie wahał się już ani trochę. – Och, poczujesz... z dosadną intensywnością. Ja ciebie też Amber... niemożebnie! – schylił na sekundę głowę, aby móc wyszeptać te słowa prosto do jej ucha, którego płatek przygryzł ciut boleśnie zębami, lecz nie tak, by miała cierpieć z bólu. Przerobił przy tym jednocześnie swój głos na taki seksowniejszy, z wyraźnym napaleniem w nim słyszalnym. Po zainicjowaniu przez Amber pocałunku, naturalnie go odwzajemnił, starając się nadążyć i całować ją w dalszym ciągu z taką samą, jak nie większą obsesją.
Długo nie musiała czekać, gdyż jemu nie trzeba nic dwa razy powtarzać... Będąc wciąż wpitym w jej usta, naprężył swego już nieźle nabrzmiałego penisa i wcelował nim prosto do odpowiedniej dziurki, wchodząc w nią ze swoistą swobodą, stosunkowo szybko, ale bez zbytniej brutalności. Nie chciał przy pierwszym zbliżeniu aż tak szaleć. Może następnym razem będzie mu dane wyzwolić z siebie dziką bestię i przejdą w tryb ostrzejszego seksu. Na razie postawił na taki powiedzmy średniego stopnia, by nie było też zaraz totalnie delikatnie, ani właśnie przesadnie agresywnie. Tak w sam raz!
  Temat: I am your Batman!
Chase Stirlingshire

Odpowiedzi: 20
Wyświetleń: 2026

PostForum: retrospekcje   Wysłany: 2019-05-24, 03:45   Temat: I am your Batman!
Ogólnie rzecz biorąc Chase nigdy nie lubił nikogo z góry oceniać, bo zdawał sobie doskonale sprawę z tego, że można się cholernie pomylić co do kogoś przez zbyt szybkie wysnucie pochopnych wniosków. Ludzie niestety często tak robią, gdyż ślepo podążają za ogólnymi stereotypami, debilnie zakładając, że tak do jasnej ciasnej musi być i koniec kropka. Nie dopuszczają do siebie niczego, nie chcąc kompletnie nikogo słuchać, skąd zaś z kolei bierze się pieprzona nietolerancja. Przykre, ale jakże prawdziwe. Z tego względu Stirlingshire zawsze stawiał na szczerość. Wolał komuś przytoczyć okrutną prawdę, niż wcisnąć piękne kłamstwo, nie zważając na to, iż tym sposobem mógłby kogoś słownie zranić. Nie da się zaprzeczyć, że ciemnowłosy był dotychczas niezłym podrywaczem i dupkiem, który często szukał przygód na jedną noc, lecz jednocześnie unikał właśnie niezwykle łatwych dziewczyn. On wolał się o wiele bardziej wysilić. W każdym razie zazwyczaj jego podboje odbywały się w tempie błyskawicznym, zresztą on nigdy nie przykuwał do danej laski większej uwagi... jemu w głowie było tylko przeruchać i zaliczyć. Nie myślał o niczym stałym, nie chciał się angażować. Aczkolwiek miał również swoje preferencje i nie zwracał uwagi na takie puste lale, które go niemożebnie irytowały. Natomiast Amber... dostrzegł w niej wyjątkowość i wartościowość; naprawdę go zainteresowała. Po raz pierwszy w życiu zapragnął przełamać swą jak dotąd niesamowicie oporną barierę i spróbować z kimś czegoś więcej. Być może zakończy się to szczęśliwym związkiem... wszystko wyjdzie w praniu!
Od razu zorientował się, że nie ma do czynienia z płytką kobietą i dlatego gdyby dostał od niej bezpośrednio kosza, nie zdziwiłoby go to. Lubił być zaskakiwany w ten sposób, nie miał na co wybrzydzać! Cholernie mu taki obrót wydarzeń odpowiadał. Nie mógłby odtrącić jej ręki, skoro okazywała mu taką czułość, toteż chciał odwdzięczyć jej się dokładnie tym samym i uświadomić, że on też potrafi odczuwać te cieplejsze emocje. Jego zmysły świrowały w jej obecności, co było dla niego istną nowością, niemniej podobało mu się to. Poddał się temu świadomie i całkowicie, chcąc z radością dzielić te jakże intrygujące doświadczenie razem z rudowłosą pięknością.
Och... wcale nie musisz szukać pretekstów, żeby mnie pocałować. Nie protestowałbym... – przyznał ochoczo, pokazując jej, że jeśli najdzie ją chrapka, niech się nie krępuje i czyni swą powinność. Dla niego takie namiętne całusy to istny raj, a otrzymywanie takowych od kogoś nadzwyczajnego to już w ogóle! Na widok tych uroczych rumieńców, uśmiechnął się słodko. Sam nie był pewien, czy jego policzków też takowe nie oblały, gdyż mógłby przysiąc, iż odczuwał w obu z nich wręcz palące gorąco, a taka reakcja i jemu nigdy w życiu się nie zdarzyła, także... jak nic to ich łączyło! Cóż ona z nim wyprawiała... Fascynowała go pod każdym względem. Rozczuliła go tym ułożeniem dłoni na jego torsie. Poczuł kolejne prądy pod wpływem jej nieziemskiego dotyku, od którego powoli zaczynał się uzależniać. Rozpaliła ogień w jego lodowatym sercu, które teraz nawalało w jego klatce piersiowej jak szalone. Usłyszawszy twierdzącą odpowiedź na jego pytanie, spełnił jej prośbę i jedynie pokiwał głową na znak, że jej słowa do niego dotarły. Amber nie musiała niczym się martwić... już on się nią należycie zajmie! Dołoży wszelkich starań, aby było jej z nim dobrze. Nie ociągając się, przeszedł bez ceregieli prędko do działania. Ulżyło mu, że nie miała nic przeciwko przeniesieniu jej do łazienki na rękach. Nie miał złych zamiarów, więc strach był tutaj absolutnie zbędny. Chase by jej bynajmniej nie skrzywdził. Początkowo przycisnął ją lekko do ściany obok prysznica, który uruchomił w celu ustawienia odpowiedniej temperatury wody, by przypadkiem krople tej przezroczystej cieczy muskające w późniejszym czasie ich skórę nie były ani za gorące ani za zimne. Dopiero po tej czynności jednym zwinnym ruchem ściągnął z niej koszulkę z jej niewielką pomocą, a gdy ta pozbyła się jego ostatniej części garderoby, przesuwał się wraz z nią w kierunku kabiny. Niedługo potem znaleźli się w środku i ponownie plecy rudzinki spotkały się w tym przypadku z mokrą ścianą. Tym razem rozszerzył jej nogi, a następnie chwycił ją za seksowny tyłek i ją za niego nieznacznie uniósł nieco w górę, sugerując ów gestem, coby splotła nogi na jego biodrach. Zdążyli rzecz jasna w międzyczasie dokumentnie zmoknąć. Zaciskał mocniej palce na jej obu pośladkach, obdarowując je pieszczotami, a zarazem je bezwzględnie obmacując. Nie odrywał się od jej smakowitych ust, które co rusz atakował swoimi, wydając przy okazji z siebie coraz donośniejsze dźwięki rozkoszy.
  Temat: I am your Batman!
Chase Stirlingshire

Odpowiedzi: 20
Wyświetleń: 2026

PostForum: retrospekcje   Wysłany: 2019-05-09, 03:32   Temat: I am your Batman!
Każdy ma inny gust, to samo tyczy się typu urody. Wiele kobiet nie podoba się Chase'owi, co jest naturalną koleją rzeczy. Wbrew pozorom i tak nie należy on do wybrednych osobników. Kolor oczu, tudzież włosów nie miał dla niego zbytnio znaczenia. Wiadomo, że niektóre barwy przykuwały bardziej oczy, niemniej nie były one żadnym wyznacznikiem. Przynajmniej on miał takie podejście do tych spraw. Amber jest na tyle pociągająca, że ci, którzy uważają ją za nieatrakcyjną są cholernie ślepi! Byłby w stanie zrozumieć, że kogoś mogłaby nie kręcić, ale zdecydowanie nie pasuje do niej określenie brzydka. Gdyby spotkał po drodze tak myślącego idiotę, niepodważalnie wyśmiałby go. O nie, teraz jej nie da zniknąć ot tak... Wywołała w nim tak dużo emocji, jakich żadna nigdy nie wywołała. Nie potrafiłby jej odrzucić, zwłaszcza że w tak krótkim czasie zakręciła mu w głowie... Cóż, zazwyczaj to on czynił ten pierwszy krok. Rudowłosa piękność pozytywnie go zaskakiwała i tym wyjściem z inicjatywy zdobyła u niego dodatkowego plusa. Nie spodziewał się, że w podzięce za swój bohaterski czyn pocałuje go w tak żarliwy, a zarazem namiętny sposób.
Ciemnowłosy ogółem był świadom istnienia ludzi obdarzonych mocami, jednakże sam nadal nie posiadał na ten temat wszystkich informacji. Nie wiedział, czy to faktycznie wygląda jak rodem z X-menów, czy jeszcze jakoś inaczej. Acz z miłą chęcią się w to wgłębi i dowie więcej, głównie żeby pomóc swej ślicznej towarzyszce w odnalezieniu się w nowej sytuacji! Wspólnymi siłami na pewno uda im się rozgryźć tę zagwozdkę.
Kiedy nastawił policzek i był przygotowany na tak zwanego plaskacza, zacisnął swe powieki czekając na przyjęcie ciosu. Ku jego olbrzymiemu zdziwieniu to nie nastąpiło. Wręcz przeciwnie, zamiast dostać w ryj, poczuł jej alabastrową skórę w tym miejscu, w którym myślał, że mu się oberwie. Ona go delikatnie głaskała! Doznał szoku i tego nie ukrywał, bo tego to on się bynajmniej nie spodziewał! Po jego ciele znów przeszły przyjemne prądy. Chyba powoli zaczynał uzależniać się od jej dotyku... i nie tylko. Drastycznie otworzył oczy i począł się w nią głupkowato wpatrywać. Po tym co od niej usłyszał, przytknął swą dłoń do wierzchniej części jej dłoni i trochę mocniej docisnął do swej twarzy, muskając ją opuszkami palców. – To miłe z twojej strony... – aż mu się te niebieskie tęczówki zaświeciły; tryskały z nich takie wesołe iskierki. Z nieznacznym zawahaniem, lecz nieco pewniej niż dotychczas, sięgnął drugą ręką, pierw wtykając ją między kosmyki jej rudych włosów, coby je pomierzwić przez chwilę. Następnie przesunąwszy nimi wzdłuż jej policzka, przeniósł ją na biodro, na którym zacisnął palce. – Jesteś niesamowita... ja również chcę zaryzykować. Może dane będzie mi być twym Batmanem więcej niż ten raz... choć wolałbym, aby ratowanie ciebie nie było konieczne zbyt często. – stwierdził z lekkim rozbawieniem, przylegając do niej ciałem na tyle, że bardziej stykał się z jej własnym. Rzecz jasna odwzajemnił kolejny jej pocałunek z radością i równie gorliwie co ona, nie chcąc być gorszym. Boże... jakże ona go nakręcała i podniecała! Serce przyspieszyło bicia, rozpędzając się stopniowo do takiej prędkości, że aż waliło niczym młotem, praktycznie wychodząc z jego klatki piersiowej. – Pamiętaj, że jak już zaczniemy... nie będzie odwrotu. Na pewno tego chcesz...? – spytał dla pewności, ponieważ nie chciał, żeby potem czegokolwiek żałowała. Zamruczał uroczo, gdy poczęła go pieścić po wytatuowanym torsie. Po uzyskaniu zgody, pod wpływem rozmaitych gorących emocji, po prostu chwycił ją na ręce, wygodnie ułożył w swych ramionach chroniąc przed upadkiem i udał wraz z nią do łazienki. Może i nie wygląda na jakiegoś mięśniaka, ale jest dostatecznie wysportowany, że dla niego taka Amber to żaden ciężar. Z łatwością mógł ją podnieść i nieść.
Dotarłszy do odpowiedniego pomieszczenia, postawił ją na posadzce, po czym przycisnął plecami do pobliskiej dość chłodnej ściany. Po omacku odkręcił wodę pod prysznicem, znajdującym się tuż obok i wsunął obie dłonie pod jej koszulkę. Pragnął zbadać poszczególne partie jej nagiego ciała, których wcześniej nie miał sposobności dotknąć. Tym razem to on zaatakował jej usta z dzikością, przelewając w ów czynność jak najwięcej uczucia. Na tym póki co poprzestał, oczekując na jej dalsze ruchy. Nie musiała się o nic martwić, to bezapelacyjnie będzie pełen niesamowitych doznań dzień, który na długo oboje zapamiętają. Chase już o to zadba!
  Temat: Skojarzenia
Chase Stirlingshire

Odpowiedzi: 227
Wyświetleń: 8707

PostForum: off-top   Wysłany: 2019-04-30, 14:57   Temat: Skojarzenia
Wampiry :psycho:
  Temat: I am your Batman!
Chase Stirlingshire

Odpowiedzi: 20
Wyświetleń: 2026

PostForum: retrospekcje   Wysłany: 2019-04-30, 14:49   Temat: I am your Batman!
Sam pokój Chase'a miał kilka ozdób z Batmanem, więc już na wstępie można łatwo się zorientować o jego obsesji na punkcie tego konkretnego superbohatera. Reszta posiadłości skrywa tego znacznie więcej, co po zwiedzeniu jej rozmaitych zakamarków od razu powinno rzucić się każdemu w oczy. Po takiej wycieczce po wszystkich pomieszczeniach, najmniejsze wątpliwości zostaną definitywnie rozwiane.
Och tak, Amber jest totalnie w jego typie. Drobna, seksowna, zgrabna, do tego nieziemsko piękna z unikalnym kolorem włosów. Bądź co bądź naturalna rudość wcale nie jest tak często spotykana, bo to raczej rzadka barwa u ludzi. Gdyby nie poczuł tych dziwnych prądów, takich jakby elektrowstrząsów, które przeszyły jego ciało na wskroś, pewnie nie wziąłby jej na poważnie i stałaby się kolejną krótkotrwałą przygodą w jego licznej kolekcji romansów. W tym przypadku było zupełnie inaczej, jakby jakiś Kupidyn pierdolnął go z całej siły strzałą amora w łeb. Czuł to dosłownie każdą komórką swego ciała, pomimo iż dopiero co zaczęli się nawzajem poznawać i wciąż niewiele o sobie wiedzieli. Nigdy nikogo nie pokochał, a tu wystarczyło jedno spojrzenie, aby dziewczyna w błyskawicznym tempie skradła jego serce. Miłość od pierwszego wejrzenia bez dwóch zdań, a to cholernie dużo znaczy. Takie coś trafia się raz od wielkiego dzwonu i niestety nie każdemu jest to przeznaczone, chyba że w innym wcieleniu...
Niekoniecznie musi tutaj chodzić tylko o Seattle. Przypuszczam, że mutantów można znaleźć również w innych częściach świata. Wierzę ci. Spokojnie, pomogę ci w rozwikłaniu tej zagadki. – zaoferował jej się widząc, że była w tym wszystkim faktycznie nowa, na co wskazywało to przeogromne zdziwienie i zakłopotanie wymalowane na jej ślicznej buźce. Sam wprawdzie nie był ekspertem w sprawach nadprzyrodzonych mocy, ale wystarczająco się tym interesował, by chociaż spróbować się tego podjąć. Na pewno jej tak z tym samej nie zostawi, o to martwić się nie musiała!
Chase starał się ze wszystkich sił sprawić, by mieć u niej większe szanse, stąd też podszedł do tej znajomości nieco inaczej niż zwykle. Gdyby zachował się typowo dla siebie, z góry byłby skazany na porażkę, a tego nie chciał. Zraziłby ją do siebie i być może zranił. Szybko się zorientował, iż należy ona do tych wrażliwszych osób, a z takimi powinno się obchodzić ostrożnie i delikatnie. Dotychczas jeśli na podobne natrafiał i tą jedną cechę w takiej lasce wyczuł, wycofywał się natychmiast, nawet nie próbując uwodzić w celu zaciągnięcia do łóżka. Jako trochę taki casanova żył w przekonaniu, że nie poradziłby sobie z tego typu osobowością. Nie chciał mieć potem problemów w postaci kompletnie zdruzgotanej kobiety, albo takiej, która by się do niego przyczepiła i odczepić nie dała. Tym razem... coś się zmieniło i intuicja wprost mu podpowiadała, żeby zaryzykował, gdyż nie pożałuje.
Ciemnowłosemu nie przeszło w ogóle przez myśl, że Amber jest łatwa. Gdzie tam... Był świadom swych atutów i tego, jak mocno działa jego wygląd na kobiety. Niech się nie śmie obwiniać, że nie potrafiła się powstrzymać przed pocałowaniem go. Jego atrakcyjność była niczym silny magnez – nie do powstrzymania. Stirlingshire był do tego od dawna przyzwyczajony, że niewiele musiał robić, a i tak każda przedstawicielka płci pięknej na niego leciała. I takie z silniejszą wolą w końcu wymiękłyby prędzej czy później. Także ten stan jest jak najbardziej normalny. Skoro do tego ona go do siebie przyciągała... nic dziwnego, że odwzajemnił z taką żarliwością jej odważny pocałunek, którego sam niewyobrażalnie pragnął. Kiedy się tak namiętnie i z pasją całowali, sam czuł się tak, jakby był w siódmym niebie, a otaczający go świat wirował mu przed oczyma.
Nie, nie uważam tak. Równie dobrze mógłbym zostać za taką propozycję uznany za dupka i bezpośrednio dostać od ciebie z liścia. – próbował ją nieco rozbawić i rozluźnić atmosferę śmiesznymi tekstami, aczkolwiek powaga po chwili wróciła na jego facjatę. Dodatkowo lekko posmutniał i mina mu zrzedła. Aż spuścił głowę w dół, wpatrując się tępo w podłogę. – Jeśli na takiego wyszedłem i mi się należy... zrób to. – skwitował cicho i nastawił jeden z policzków, będąc gotowym na ewentualne uderzenie z jej strony. Liczył, że mimo wszystko obejdzie się bez tego, ale... cóż, wyjątkowo był gotowy przyjąć coś takiego z godnością na klatę. Tak czy siak udowodnił jej, iż nie postrzega jej w sposób w jaki założyła. Prędzej to on mógłby zostać tutaj postawiony w negatywnym świetle. Chase nie zamierzał nalegać i nie zacznie na nią uparcie naciskać. Jeśli mu definitywnie odmówi, po prostu odpuści. Wybór należy tym samym do niej.
  Temat: I faced it all and I stood tall and did it my way.
Chase Stirlingshire

Odpowiedzi: 12
Wyświetleń: 1318

PostForum: retrospekcje   Wysłany: 2019-04-17, 05:23   Temat: I faced it all and I stood tall and did it my way.
Oj tak, mocno trafione w punkt – z Chase'a naprawdę jest niesamowita gaduła. A kiedy się dodatkowo nakręci, to już w ogóle zaczyna nawijać jak potłuczony i nie potrafi wówczas przestać, zwłaszcza gdy w grę wejdą ulubione tematy! W jego przypadku zupełnie nie chodzi o brak towarzystwa, gdyż tego zawsze ma pod dostatkiem. Taka jego natura, ot co.
Nie da się temu zaprzeczyć, a on istotnie uwielbia poznawać nowe osoby, także wszystko się wprost zgadza.
Dokładnie tak. – jeszcze tak dla potwierdzenia bardziej podkreślił prawdziwość tego słowa, które Liam wypowiedział odnośnie jego zawodu. Szybko zorientował się, iż zaczął szczegółowiej oglądać jego prace w otwartym na paru stronach szkicowniku, który wciąż leżał na stoliku obok. Nie miał absolutnie nic przeciwko temu. Może z tego co tam widać coś go urzeknie, albo ewentualnie styl Stirlingshire'a przypadnie mu do gustu na tyle, by jednak przyjść do jego studia i zrobić sobie tatuaż? Zobaczymy, nic nie jest wykluczone! – W takim razie wpadnij do mnie w wolnej chwili. Zapewniam cię, że nie pożałujesz. – zachęcał go dalej z tym swoim szerokim, powalającym uśmiechem, ale też nie po chamsku, bo przecież nie chciał się z tym bynajmniej narzucać i wciskać czegokolwiek na siłę. A mężczyzna jakieś minimalne zainteresowanie wykazywał, dlatego nie widział w swych nakłanianiach niczego złego, ani czegoś nie na miejscu. – Kumam. Ja nie miałem do tej pory sposobności zwiedzić zbyt wielu miejsc na świecie, choć bardzo bym chciał. Taki dalszy wyjazd zapewne dobrze by mi zrobił. Cóż, może w końcu się uda. – przyznał szczerze z niezmienną radością wymalowaną na twarzy i pozytywnym nastawieniem. Obecna praca pochłaniała mu większość czasu, a jak ją kończył, wykorzystywał jego resztkę w jak najlepszy sposób się dało. Zresztą musiał wyjść na prostą odkąd wyprowadził się od rodziców i otworzył Damask Tattoo. Przez jakiś czas nie mógł sobie zbytnio pozwolić na takie podróże do innych krajów. Niemniej pewnego dnia szarpnie się na jakieś zacne wakacje; było do tego coraz bliżej. Nie chciał po prostu wyciągać od matki więcej kasy, wolał zdecydowanie sam sobie to ogarnąć i za własne zarobki.
Ciemnowłosy był w sumie ciekawy, jaki wzór chodził po głowie Liamowi. Pod tym względem mógł na niego liczyć, ba nawet pomoże mu go podrasować, gdyby go nagle jakaś wizja twórcza naszła! To mu się często właściwie zdarza; nie bez powodu tak świetny artysta z niego. – Jasne, już ci daję. – odpowiedział krótko, acz treściwie, po czym na moment wstał i podszedł do swoich rozrzuconych manatków. Pogrzebał w torbie wyciągając z niej swą wizytówkę, na której był podany zarówno adres jak i numer telefonu do jego salonu tatuażu. Naturalnie była ładnie oprawiona w jakąś grafikę autorstwa Chase'a, nie jakaś byle jaka. Od razu zabrał stamtąd wszystkie swoje rzeczy, łącznie z niedokończoną kawą, coby mieć je już przy sobie, skoro i tak ruszył tam tyłek. Następnie wrócił do nowego znajomego, z powrotem siadając na krzesło, które dotychczas okupywał i podał mu kolorowy kartonik z kontaktem do ręki. – Proszę. Mam zatem nadzieję cię niedługo tam zobaczyć. – ponownie się doń wesoło uśmiechnął, a jednocześnie puścił mu oczko, oczywiście w innym znaczeniu, niż robił to w kierunku kobiet, które usiłował oczarować i poderwać. Faceci specjalnie go nie kręcili i raczej nigdy nie będą, żeby nie było!
Pewnie wymienili jeszcze parę słów między sobą, a potem się rozeszli w swoje strony. Ponadto Chase szczerze liczył, że zobaczy Liama w najbliższej przyszłości u siebie w salonie tatuażu!

[z/t]
 
Strona 1 z 4
Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 10