Znalezionych wyników: 231
|
| Autor |
Wiadomość |
Temat: Kantorek |
Brian Kersey
Odpowiedzi: 45
Wyświetleń: 1621
|
Forum: Abandoned Factory Wysłany: 2020-09-18, 15:25 Temat: Kantorek |
Wygląda na to, że to oni byli w tej chwili kretynami, idiotami, debilami... Brian mógłby tak w nieskończoność wymieniać ich poziom rozumowania. Sądzili, że on nie wie skąd się bierze mutacja? Chyba że to oni twierdzą, że się zarażają jak katarem i próbują mu to wmówić. Brian doskonale wiedział, że i on może mieć w sobie uśpiony gen Jednakże mówiąc, że "nigdy nie będzie mutantem" miało znaczyć, że jest na tyle twardy, że żadne emocje czy wydarzenia nie przebudzą w nim tego cholernego genu. Wiele przeszedł. Stracił bliskie osoby, które kochał. Teraz utracił część kończyn, spotkał Godzillę i kurwa nic!
- Nikt nie porywał dzieciaków.
Bronił Departament. Odpowiadając szczeniakowi dość pewnie, pomimo nadal odczuwalnego bólu w podbrzuszu. A na pewno nie robił to jego oddział. Najczęściej rodzice lub pedagodzy oddawali im dzieci pod opiekę, by pomóc im kontrolować własną moc. Nie leżało to w interesie Briana. Robił to Departament.
- Widocznie mało wiesz, szczeniaku.
Odparł na kolejne słowa Jokera, a następnie musiał słuchać pierdolenia tego drugiego. Normalnie to by się zaśmiał, a jedynie uniósł w rozbawieniu kącik ust.
- Czyżby? Nie pomyśleliście jak to działa w drugą stronę? Że dzięki wam wśród nas też są sieroty pozbawione rodzin i blis...
I nie dokończył, gdyż znów poczuł ból przez co krzyknął odchylając głowę. Ból tym razem sięgał w okolicach palców czy nawet samej całej dłoni jaka mu pozostała. Jakby była miażdżona. Po tym zaczął oddychać ciężko i szybko. Serce waliło. Ból głowy go nie opuszczał. Na huj będą mu protezy, jak straci teraz kolejną dłoń. |
Temat: Kantorek |
Brian Kersey
Odpowiedzi: 45
Wyświetleń: 1621
|
Forum: Abandoned Factory Wysłany: 2020-09-01, 19:17 Temat: Kantorek |
Wykończyć ciało człowieka potrafią. Powtarzająca się co parę sekund tortura, powodująca silne skurcze mięśni w okolicach podbrzusza, rażone taserem, powodowało okropny ból. Z początku Brian dawał radę znieść to przez zaciśnięte zęby wydobywając jęki. Ale im dłużej to trwało, nie dawał rady i musiał dać upust swojemu krzykowi gardłowemu. Ne mówiąc już o tym, jak palce pozbawione paznokci pulsowały bólem. Lecz co to za ból w tym miejscu dla doświadczonego żołnierza, który swoje też przeszedł w życiu?
Tortura została przerwana. Brian miał opuszczoną głowę. Serce waliło mocno, a oddech ciężki i przyspieszony uspokajał się. Nie minęła chyba dłuższa chwila, a poczuł czyjś dotyk na swojej obolałej dłoni, która o dziwo zaczynała boleć mniej. Co tak właściwie się działo? Użyto regeneracji? Mimo opaski przewiązanej na oczach, nie widząc nic, jakby intuicyjnie skierował głowę w tym kierunku. Jakby chciał patrzeć na swoją dłoń, ale jej nie widział. Odezwał się zatem drugi chłopak. Równie młody, który pieprzył o jakiejś mutacji. Ale następnie, mowa była o czymś innym. Jakaś firma? Protezy? To mogłoby mu dać szansę na dalsze życie i pozwolić normalnie funkcjonować. Ale jakim kosztem? Czy oni chcieli mu to zaproponować? Chwila. Czy on powiedział o tym, że on może zostać mutantem? Brian skierował swoją głowę w stronę źródła głosu który do niego mówił. Nie uwierzy tym bzdurom. Nie ma opcji by stał się mutantem. Tyle przeszedł i nic nie jest wstanie przebudzić jego genu X.
- Pieprzysz bzdury. Nigdy nie będę mutantem... Takim ścierwem jak Wy... Którzy widzą przyjemność w mordowaniu niewinnych... Jeżeli próbujecie mnie kupić protezami czy chuj wie czym.. Daremnie... Nic Wam nie powiem...
Musiał zrobić trochę przerwy, gdyż ból w podbrzuszu nadal był odczuwalny. Choć nie był torturowany. Jakieś odczucia pozostałości. Oby nie wypaliło mu nerek i spodni.
- A co do wpierdolu... Niekoniecznie ja muszę Go Wam dać... Zrobią to inni.
Przyznał z przekonaniem, że departament zrobi swoje. A czy go znajdą czy nie, nie obchodziło go to. Nie powie im nic, choćby mieli go poćwiartkować, lub wrzucić na pożarcie krokodylom. |
Temat: Kantorek |
Brian Kersey
Odpowiedzi: 45
Wyświetleń: 1621
|
Forum: Abandoned Factory Wysłany: 2020-08-22, 18:47 Temat: Kantorek |
Wyrwać może nie, jako że miał rękę miał przywiązaną do podłokietnika krzesła, ale chciał dłoń schować, szczególnie jej palce aby oprawca Vincent miał utrudnione zadanie. Nie widział, ale na czuja próbował cokolwiek. Coś jednak chwyciło jego dłoń i unieruchomiło palce, że jego paznokcie były brutalnie wyrywane. Krew spływała z poranionych miejsc po paznokciach. Palce pulsowały bólem. Brian jednak nie wydał z siebie krzyku. Dzielnie to zniósł zaciskając zęby ukazując jedynie na twarzy jak go bolało.
Potraktowanie taserem nie było przyjemne. Mięśnie się spięły a mężczyzna przy pierwszym użyciu nie wydał z siebie nic. Kolejne dotknięcia nie były już takie znośne, że przez zaciśnięte zęby wydawał z siebie jęki. Głowę odchylał do tyłu, napinał mięśnie jakby to miało pomóc mu się uwolnić z więzów. Cud że miał silne mięśnie i organizm, że nie sposób go przez taką zabawkę zabić na miejscu.
W końcu dzieciak przestał się bawić i dał chwilę wytchnienia. Głowa Briana była opuszczona a oddech miał mocno przyspieszony jak również bicie serca. Jeżeli chcieli by popuścił pod siebie, niech tak będzie. To oni mają jakiś problem, nie on. Jakby nie rozmieli prostych słów.
- Jeżeli potrafisz zabijać, zrób to od razu... Chyba że jesteś tchórzem...
Odpowiedział mu jak tylko nieco się uspokoił jego oddech. Prowokował? Możliwe. Nic im nie powie. Mogą go torturować tak długo aż wyzionie im ducha. Nic nie tracił. Jedynie swoje życie. Bo nikogo przecież nie miał. |
Temat: Kantorek |
Brian Kersey
Odpowiedzi: 45
Wyświetleń: 1621
|
Forum: Abandoned Factory Wysłany: 2020-08-14, 22:43 Temat: Kantorek |
Czyżby młodzieniec przyjął do wiadomości jego słowa i Brian miałby już nadzieję skonać na tym krześle raz a dobrze? Lecz tak się nie stało. Siedząc słyszał tylko szmery, wzięcie czegoś i podejście ponownie a po chwili ostry koniec przyłożony pod jego paznokieć kciuka. Automatycznie go cofnął, więc aby móc wydłubać mu paznokcia, chłopak musiał przytrzymać jego palec. Jeżeli tego nie zrobił, mieli długą i bolesną drogę, aby tego dokonać. Co mogłoby bardziej poranić palec, jeżeli nie całą dłoń Briana.
Tak czy inaczej, zabieg był bolesny. Dobrze chyba było dla Briana, że nie widział tego jak z jego palca spływa krew. Zacisnął zęby mocno, oddychał głęboko i szybko. Tłumił krzyk bólu w sobie. Jest twardzielem, jest żołnierzem. Nie może pozwolić sobie na chwile słabości. Nie reagował nawet na słowa chłopaka, skupiając myśli gdzie indziej. Być może wspomniał o koleżance, ale Brian nie domyślił się, że mogło chodzić o Caroline. Pierwszą na myśl miał Echo. To z nią był na tym ostatnim patrolu.
- Więc zrobi to ktoś inny...
Wycedził przez zęby w odpowiedzi na ostatnie zdanie, jakby nie przejmował się tym co z nim będzie później. Nie wyda Departamentu ani nikogo do niego należącego. |
Temat: Kantorek |
Brian Kersey
Odpowiedzi: 45
Wyświetleń: 1621
|
Forum: Abandoned Factory Wysłany: 2020-08-10, 23:34 Temat: Kantorek |
Uderzenie z pięści w twarz, a dokładniej w policzek, było nie tylko niespodziewane ale i bolesne. Brian aż splunął krwią na podłogę, cudem nie trafiając sobie na spodnie. Opaska na oczach mu nieco utrudniała widoczność. Ale przyznać musiał, że chłopak posiadał trochę siły w pięści. Wrażenia jednak zbyt dużego nie zrobił na Brianie. Zagranie miał dziecinne.
- Chłopie... Spójrz na mnie. Wyglądam Ci na takiego co będzie współpracował i grzecznie Ci wyśpiewa jak panienka? Z utratą części kończyn nie mam nawet powodu do dalszego życia. Możesz mnie zabić już z miejsca. Odpowiedź udzieliłem. Nie będę się powtarzał.
Odparł dość poważnie i jeżeli przyjdzie mu cierpieć, niech tak będzie. Nie złamią go. Nic im nie powie. Nawet jeżeli mieliby mu powyrywać wszystkie kończyny. Nie zdradzi Departamentu. |
Temat: Kantorek |
Brian Kersey
Odpowiedzi: 45
Wyświetleń: 1621
|
Forum: Abandoned Factory Wysłany: 2020-07-23, 19:05 Temat: Kantorek |
Tak. Brian należy do wyszkolonych żołnierzy, którzy nie jedną misję przetrwali i przeżyli, poświęcając w ten sposób swoje życie i oddanie ojczyźnie. A teraz i rządowi, w ochronie mieszkańców przed terrorystami zwanymi mutantami. Utrata kończyn z jednej strony była poniekąd przekreśleniem jego kariery. Ale czy na pewno? Czas pokaże, co się stanie.
Kersey siedział w milczeniu, nie wiedząc co go czeka. Wtem usłyszał wchodzące dwie osoby, bowiem kroki raczej do jednej nie należały. Wtedy pasły słowa, głos młodzieńca, który myśli że ma uprawnienia do przesłuchiwania, zaczynając od najgłupszych pytań. U Briana nie było emocji strachu. Nie miał nic do stracenia. Nie miał też nikogo, do kogo miałby wracać. Czego oni od niego chcą?
- Wejdź główną bramą do Departamentu i sam przekonaj się jak wygląda system zabezpieczeń.
Odpowiedział mu wręcz obojętnie, jasno dając do zrozumienia, że nie sprzeda im grzecznie takich informacji. Ale za to zaprosił osobiście do piej jamy. A czy z tego wyjdzie? To już nie Briana problem. A co więcej, Brian nawet nie zdradził, gdzie może znajdować się cały kompleks Departamentu. Po co im to wiedzieć? |
Temat: Ściana z graffiti |
Brian Kersey
Odpowiedzi: 23
Wyświetleń: 1618
|
Forum: capitol hill Wysłany: 2020-07-21, 14:04 Temat: Ściana z graffiti |
To był moment, kiedy broń została mu wyrwana z dłoni a następnie otrzymał od niej uderzenie w głowę. Nie stracił przytomności, ale zamroczyło go i trochę ogłuszyło. Nim doszedł do siebie, owej dwójki już nie było w pobliżu, a pistolet jego leżał na chodniku.
- Kurwa...
Przeklął wściekły na siebie, że nie udało mu się ich złapać. Miał dziewczynę, ale niespodziewanie pojawił się jej z pomocą drugi poszukiwany. Być może dyrekcja mu wybaczy ten błąd. Dopiero niedawno wrócił do służby i działał nieplanowanie sam. Podniósł broń i skierował się do swojego auta, by tam jeszcze trochę odpocząć i wtedy odpalił pojazd, odjeżdżając z miejsca zdarzenia. Sprawdził jeszcze, jak dużą miał ranę i czy nie spływała z niej krew.
[z/t] |
Temat: Kantorek |
Brian Kersey
Odpowiedzi: 45
Wyświetleń: 1621
|
Forum: Abandoned Factory Wysłany: 2020-07-14, 19:14 Temat: Kantorek |
/ 6 czerwca 2019
Od momentu utraty przytomności, Brian nie miał pojęcia co się z nim dzieje. Jednak jakimś chorym cudem przeżył. Nazbierało mu się parę siniaków, a najgorsze, nie miał jednej dłoni i stopy. Przytomność odzyskał kilka dni później, budząc się w nie znanym dla siebie miejscu. Poruszył się trochę, ale poczuł przy tym opór. Jego lewy nadgarstek był przypięty do łózka. Tak samo lewa kostka. Dodatkowo przypięto go pasami przez tors i uda aby się nie wiercił. Jedynie lewe kończyny leżały swobodnie zabandażowane do łokcia i do kolana. Mimo leków przeciwbólowych, jakie otrzymywał na ten czas, czuł ból. Bolał go brak tych części ciała. To nie ułatwiało mu żadnej ucieczki. Nie miał pojęcia też, gdzie był i kto mu pomógł. Przytłumiony częściej zasypiał. Kiedy chciał dowiedzieć się, pytając o sytuację, nikt mu odpowiedzi nie udzielał. Nie rozumiał, dlaczego. Wtedy gdy wracały do niego obrazy z tamtego dnia, czuł obawy że mógł trafić w ręce mutantów. Niepokój narastał z każdym dniem. Ale nic nie mógł zrobić.
Tego dnia miało być inaczej. Weszło do środka dwóch, których stanęło po obu stronach jego łóżka. Poczuł zakładaną opaskę na oczy. Pytał co robią, gdzie go zabierają. Nie odpowiedzieli. Odpięli go i wyciągnęli z łózka. Musieli go trzymać za ramiona i to mocno by przeciągnąć przez korytarze do innego pomieszczenia. Droga była dla Briana męcząca, gdyż nie mógł chodzić na jednej nodze. Nie dano mu obuwia. Szurał gołą stopą aż w końcu znalazł się na jakimś krześle, na którym go przywiązali. Szarpnął się, jakby sprawdzał stabilność więzów. Nie widział nic. Czuł strach, nie wiedząc czego się spodziewać. Ci dwaj nie odchodzili. Słyszał że ich kroki tutaj się zatrzymały, w pobliżu jego osoby. Co go czeka? Czemu przeżył? |
Temat: Ściana z graffiti |
Brian Kersey
Odpowiedzi: 23
Wyświetleń: 1618
|
Forum: capitol hill Wysłany: 2020-07-05, 19:28 Temat: Ściana z graffiti |
Czy departament mu coś zrobił? Owszem. Pomógł odnaleźć dawnego siebie. Przywrócił mu dawną niechęć do mutantów, którzy go wykorzystywali. A konkretnie ta kobieta. Przez którą miał zniszczoną karierę. Manipulowała nim by wykorzystać do ucieczki. Tak przecież mu powiedziano. Tak było.
Nie wiedząc czemu, wnętrze zakopane i zamurowane obecnymi spostrzeżeniami, krzyczało żeby nie strzelał. A i tak, trafił w mutantkę, która nie mogła dalej biec. Ale niestety, pojawiła się niespodziewana tarcza, która nie pozwoliła mu zabić tej dwójki.
- Kurwa...
Szepnął bardziej do siebie, widząc iż jego pociski zostały odbite. Będzie więc musiał skorzystać z innej metody, a więc zbliżał się do nich. Przystanął jednak, kiedy poczuł jakiś niewyjaśniony uścisk na szyi? Jego wzrok z mutanta, przeniósł się w kierunku tej drugiej, która błagała aby go nie zabijał. Niby dlatego? Czemu chciała jego życia a nie śmierci? Przecież tak działa prawo. Jedni zabijają drugich. Albo on to zrobi, albo oni. Raz jeszcze wycelował w mutanta, mając nadzieję że nie utrzyma on tarczy, skoro chce i jego zabić. W Briana oczach też pojawiła się chęć zemsty, chęć ich złapania lub zabicia. Mutant zagrażający bezpieczeństwu mieszkańcom, powinien zostać złapany i uwięziony lub zlikwidowany. Kersey puścił strzał, ale czy był wstanie trafić? Prosto w Bradleya? |
Temat: Ulica #1 |
Brian Kersey
Odpowiedzi: 87
Wyświetleń: 4582
|
Forum: capitol hill Wysłany: 2020-05-01, 10:31 Temat: Ulica #1 |
To był koszmar, to jest koszmar. Brian słyszał przytłumione dźwięki. Ręka i nogi pulsowały bólem nie do opisania. Prawie nie czuł swoich kończyn. Nie stracił ich dosłownie ale pewną ważną dla każdego człowieka część. Jeżeli ma umrzeć, to niech stanie się to szybko. Coś jednak nie pozwalało mu odejść z tego świata.
Ktoś podszedł do niego. Uchylił ledwo powieki, słysząc męski głos. Rozumiał co drugie czy trzecie słowo. Coś o tamowaniu krwi. O rzyganiu już nie zarejestrował.
- Zabij mnie...
Wydusił z siebie ledwie słyszalnie. Nie chciał by ktoś mu pomagał, tylko go zabił. Jako żołnierz i szwadronowiec przecież zawiódł. Nie potrafił powstrzymać bestii, którą podobno był mutant. Ten mężczyzna mógłby mu ulżyć w bólu. Brian ocalałą ręką go nawet dotknął za materiał ubrania, wręcz błagając.
- Zabij... Nie zniosę... takiego życia....
Na co mu takie życie, jeżeli z tego wyjdzie? Nie wróci do służby. Jego kariera tym razem na dobre została skreślona. Nie zniesie życia jako kaleki, bo nikt pewnie nie będzie się nim zajmował .Będzie bezużyteczny. Nie miał też nikogo, dla kogo miałby żyć. Bo po co? Nie miał rodziny, kobiety, dzieci, nikogo. Był cały czas sam. Jego śmierć nic nie zmieni. I wtedy poczuł piekący ból na utraconej części nogi, że wrzasnął z bólu. Ciało niemal wygięło się i chciało od tego bólu uciec. Jeżeli nikt tej jego nogi nie trzymał, będzie nią przesuwał. Lecz to dzięki tej dziwnej umiejętności zatamowane zostało krwawienie. Tak samo poczyniono z jego ręką. Także wrzasnął i był u kresu maksymalnej wytrzymałości, że ostatnie co już widział to niebo i ciemność. Powieki opadły a on stracił przytomność. Jego ręka puściła materiał nieznajomego mężczyzny, upadając na chodnik. Brian nie był wstanie nawet zapamiętać twarzy tego, który chciał mu pomóc. Nie widział już wtedy zbyt dobrze. Czy jego prośba zostanie spełniona? Czy będzie dane mu zakończyć żywot na tej planecie? |
Temat: Ulica #1 |
Brian Kersey
Odpowiedzi: 87
Wyświetleń: 4582
|
Forum: capitol hill Wysłany: 2020-04-26, 18:06 Temat: Ulica #1 |
Patrol szwadronowy pierwszy raz spotkał się z taką postacią mutanta, który przybrał niespodziewanie zwierzęcy wygląd, nie mając pojęcia jak sobie z nim poradzić. Ta niecodzienna sytuacja zaczęła kosztować ich życia. Brian nie miał już pomysłów jak powstrzymać bestię i nie pomyślał wcześniej, że każde atakowanie bardziej doprowadza ją do furii. Stracił właśnie część prawej nogi. Echo nie reagowała, co go jeszcze bardziej zaniepokoiło. Po cholerę im mutant w patrolu, jak sam swoich nie potrafi zatrzymać?
Próba odepchnięcia gada od siebie nie przynosiła sukcesu. Kersey nie był wstanie celnie trafić w jego głowę. A może i jakimś cudem trafił? Byle nie kogoś innego. Na dodatek kopniaki wkurzyły mutanta do takiego stopnia, że sprawnie, mimo odsuwania się przez Briana, chwycił w paszczę jego drugą nogę. Brian odchylił głowę z głośnym jęknięciem bólu zaciskając powieki i zęby. Znów spojrzał ze strachem na Jaszczura, z przerażeniem i bezsilnością próbując się uwolnić. Nawet gapie, jeżeli byli, nikt z nich nie próbował ryzykować życiem by mu pomóc. Wystrzelił chyba cały magazynek i nie zdążył nawet wymienić go. Poczuł silne uderzenie w rękę, co prawiło że broń mu wypadła z dłoni a zaraz po tym, nim się zorientował, poczuł zęby bestii na swoim prawym przedramieniu. Wrzasnął z bólu, próbując wyjąć rękę. Lecz czuł, że sam traci siły. Zbladł, robiło mu słabo i niedobrze. Drugą ręką próbował otworzyć paszczę Jaszczura aby wyjąć rękę. Na nic, kiedy mutant stwierdził że poszarpie sobie swoją zdobyczą. Brian nie mógł nic zrobić i tak oto pozostał bez części kolejnej kończyny. Leżał już we własnej kałuży krwi. Czuł, że życie mu wylatuje przez otwarte rany. W końcu pozostawiony został samemu sobie. Drżał na całym ciele. Nie wiedział czy to z zimna, bólu, strachu że aż posrać się można. Ocalałą ręką chwycił za ramię drugiej. Czucia nie miał w utraconych kończynach, jakby czegoś im brakowało. W miarę ocalała noga była porządnie nadszarpana i krwawiła. Trudno mu jednak było ocenić co go nie bolało. Strach go nie opuszczał. Panika rosła. W myślach nawet przeklął mówiąc do siebie: "Gdzie jest to pieprzone wsparcie?" Czy los zadecydował, że taki będzie jego koniec? To że tu leżał i nie poczuł kolejnego ataku, musiało sprawić że odwrócono bestii uwagę. Pozostawiła go umierającego, cierpiącego we własnej krwi. Bo dodatkowo miał też ranę na skroni. Ledwo co wrócił do służby. Odzyskał co stracił - swoją karierę. A skończył marnie niczym lalka w paszczy mutanta. To sprawiło z jednej strony jak bardzo znienawidził mutantów, oraz tak samo zaczynał się ich bać. Oby sam nie stał się jednym z nich...
Powieki stawały się być ciężkie, mrużył oczy. Resztkami sił spojrzał jeszcze w bok by w miarę możliwości zobaczyć co się dzieje. Co z Echo? Co z tą dziewczynką? Gdzie jest potwór? Nic nie widział wyraźnie. Jedynie poruszające się zamazane kontury. Zrezygnował. Spojrzał znów w niebo, jakby to miał być dla niego kojący obraz przed odejściem z tego świata. Gdyby ktoś spojrzał na jego twarz, zauważyłby cierpienie wywołane obecnym bólem. Nie miał siły nawet krzyczeć i prosić o pomoc. Wyglądał jakby pogodził ze swoim losem. |
Temat: Ściana z graffiti |
Brian Kersey
Odpowiedzi: 23
Wyświetleń: 1618
|
Forum: capitol hill Wysłany: 2020-04-02, 12:18 Temat: Ściana z graffiti |
Było tak dobrze, nic nie miało prawa się nie powieść. Niespodziewanie los zesłał mu mutantkę, która go wykorzystywała i mieszała w głowie, by osiągnąć swój cel. Nie ważne, że przez nią stracił wtedy pracę i przesiedział dwa miesiące w zamknięciu. Przez wyrok poddany przymusowej terapii, zakończonej sukcesem. Dzięki niej mógł wrócić do pracy. A ją schwytać i sprowadzić przed oblicze Wellerów. Alle ktoś zawsze musi w czymś przeszkodzić.
Brian za późno zorientował się o zagrożeniu i odleciał na pobliską ścianę, uderzając boleśnie prawym ramieniem, upadając z grymasem bólu na tyłek.
- Szlag...
Przeklął słyszalnie i podniósł głowę wstając powoli z chodnika. Nie spodziewał się, że dziewczyna miała pomocnika. I to jeszcze poszukiwany mutant.
- Pięknie...
Niby czuł się zadowolony z tego, że miał dwójkę uciekinierów razem, to jeszcze sam musi sobie z nimi poradzić. Nie czekał na reakcję. Wyciągnął pistolet, który posiadał prawdziwe naboje. Od razu wycelował i wystrzelił w kierunku nóg Samanthy aby uniemożliwić jej ucieczkę. Gdyby zaś jakiś ruch wykonał drugi mutant, strzeliłby także i do niego, celując w jego klatkę piersiową. |
Temat: Ulica #1 |
Brian Kersey
Odpowiedzi: 87
Wyświetleń: 4582
|
Forum: capitol hill Wysłany: 2020-03-27, 20:18 Temat: Ulica #1 |
To nie mogło się dziać na prawdę. Brian w tej chwili myślał, że to jakiś koszmar. Strzelał do potwora, ale strzałki to się odbijały, to nie trafiały i leciały w ślepy punkt, a jednak na nieszczęście koleżanki - trafiła nią. Wszystko to wina jej mocy, która spowodowała mocny ból głowy i uszu. Drugą ręką Brian próbował zatkać jedno ucho, by zminimalizować napływ dźwięku z jej ust, co zaś niewiele dawało. W dodatku przy przytłumiony bólem z lewego barku. Pech jednak chciał, że kiedy ostatnie strzałki trafiły jednak w bestię. Wtedy to Brian ujrzał jej zakrwawioną twarz. Mimo naciskania za spust, broń nie wyrzucała z siebie nic.
- Kurwa...
Przeklął pozbierawszy się na równe nogi, wyrzucając na razie broń z dłoni wyjmując szybko pistolet na prawdziwe naboje. Zrobił to tak szybko, jak było możliwe, widząc że bestia szykowała się na niego. Brian zdążył wyjąć broń, ale Jaszczur rzucił się na niego powalając na ziemię. Mężczyzna jęknął z bólu, mając przed sobą ludzką Godzillę. Serce waliło mu mocno, w uszach nadal świszczało, głowa od bólu pękała, nawet jeżeli jego towarzyszka milczała. Lecz to także nie był dobry znak.
Potwór zszedł z niego, co pozwoliło Brianowi się podnieść szybko do siadu, gdy nagle poczuł silne ugryzienie w nogę. Jęknął z bólu słyszalnie, próbując wycelować w gada. Jednak szarpanie jego kończyny nie pozwalało mu złapać celność
- PUSZCZAJ JEBANA POKRAKO!
Warknął do niego wkurzony z domieszką strachu, kiedy w tym momencie poczuł łamanie kości. Krwi było sporo wokół nich. U Briana na dodatek zabarwione na czerwono miał miejsce na lewym barku. Co również cholernie bolało. Teraz jednak impuls bólu przerzucił się na nogę. Drugą próbował skopać jego pysk, by ten zostawił go w spokoju. Tak, jakby odpędzało się rekina. Aż w końcu wycelował w jego głowę i strzelał nawet na oślep, próbując gdziekolwiek trafić. Istniało prawdopodobieństwo, że mógł w ogóle nie trafić w jaszczura, ze względu na jego poruszanie się. Brian już czuł jak traci krew i siły, jak stracił czucie w części swojej nogi, której już w sumie nie miał. To było dość boleśnie dziwne uczucie.
- ECHO!
Krzyknął do niej, by mieć choć cień nadziei, że ona żyje. Bo jeżeli tak, to niech się wynosi i sprowadzi wsparcie. Bo nawet nie otrzymał potwierdzenia, czy przyjęli zgłoszenie. Nie miał czasu by na to czekać. Zgłosił problem, może do tego czasu przeżyją i zabiją ludzką Godzillę? |
Temat: Ulica #1 |
Brian Kersey
Odpowiedzi: 87
Wyświetleń: 4582
|
Forum: capitol hill Wysłany: 2020-03-22, 00:18 Temat: Ulica #1 |
Ugryzienie, szarpanie rany jakby chciało się wyrwać kawał mięsa przez ubranie a następnie krzyk kobiety wręcz ogłuszający. Brian zamknął oczy, mimo przytłumienia, poczuł silny ból głowy i brak ciężaru na swoich plecach. Echo właśnie uratowała go od najgorszego. Co nie zmienia faktu, że cały lewy bark teraz mu krwawił i bolał ogromnie.
Mając chwilę na dojście do siebie, podniósł się powoli na kolana, łapiąc od chwili za ramię. Zmarszczył brwi i rozejrzał się po terenie, zauważając jedynie oddalające się dwie dziewczyny, które się oddaliły. Może i dobrze zrobiły, ze względu na dziecko. Ale pytanie teraz, czym lub kim jest ta bestia?
Póki Wielka Jaszczurka jest skupiona na nich a szczególnie na Echo, Brian postanowił wezwać wsparcie. Cały czas obserwując bestię, wyciągnął krótkofalówkę i włączył.
- Potrzebujemy wsparcia. Zaatakował nas....
Chwila namysłu, nie wiedząc jak określić osobnika dość nietypowego
- Duża Jaszczurka. Capitol Hill, ulica XXX.
Właśnie w tym momencie Brian wezwał wsparcie DOGS. Teraz pozostawało tylko czekać aż przyjadą, a jego jakoś zatrzymać, by nie uciekł dalej. Zaraz po tym wysłaniu zgłoszenia, Brian wziął swój pistolet i jeżeli bestia zaatakowała Eco, Brian nie zastanawiając się, zaczął strzelać do bestii. Warto dodać, że broń wypełniona była nabojami z mutazyną. |
Temat: Ulica #1 |
Brian Kersey
Odpowiedzi: 87
Wyświetleń: 4582
|
Forum: capitol hill Wysłany: 2020-03-12, 02:52 Temat: Ulica #1 |
Nie miała rodziny? Więc ta dziewczynka musiała ją z kimś pomylić. Albo znała ją wcześniej, zanim Echo stała się jednym z ich ludzi do walki przeciw mutantom. Byłaby to bardzo pomocna sytuacja, przechwycić dziecko lub podążyć za nim, by nakierowało ich do kryjówki mutantów. Jeżeli sama nim jest albo zna takich jak Echo.
Brian miał dobrą pamięć do imion i zapamiętywania twarzy. Przyglądał się dziewczynce, która nie dawała za wygraną i przekonana była święcie, że zna Echo. Lecz również jej opiekunka, znajoma czy ktoś z jej rodziny, twierdziła inaczej.
Do rozmowy się na razie nie wtrącał skoro Echo jak na razie dawała radę, ale czujność zachowywał, rozglądając się czasem po otoczeniu. Jeżeli i teraz dziewczynka nie odpuści, będzie musiał prosić o możliwość rozmowy z jej ojcem.
Tak czy inaczej, co spokojne miało się skończyć. A intuicja nigdy go nie zawodziła. Miał dziwne przeczucie, że ktoś ich obserwuje. Dlatego też rozglądał się chwilami, jakby czegoś obawiał. Jego powaga na twarzy nie znikała i nie mylił się. Ledwo się odwrócił a dostrzegł rzucającego się w ich stronę stworzenia. W ostatniej chwili zdążył pchnąć Echo na bok, aby nie stała się jej krzywda, samemu najwyraźniej zostając powalonym przez mutanta? Trudno było to stwierdzić, czy to człowiek. O ile zapewne udało mu się odepchnąć towarzyszkę, sam oberwał ranę w plecy i został przygnieciony nieznanym osobnikiem. Próbował się podnieść, ale nic z tego. Gigantyczna jaszczurka przytrzymała nagle jego ramiona tak, by nie był wstanie się podnieść. Syknął wkurzony sytuacją a po chwili jęknął z bólu, zaciskając zęby po wieki czując silne ugryzienie w barku. Zacisnął dłonie w pięści czując w tej sytuacje bezradność. Nie był mutantem by sobie poradzić z czymś, co na nim siedziało. Uderzenia głową o chodnik przytłumiły jego umysł i doprowadziły do pojawienia się rany na prawej skroni. Przez to Brian został tymczasowo wykluczony z obrony i ataku. Czując w pewnym momencie ulgę, że to coś zeszło z niego, próbował się podnieść chociażby do siadu szumiało mu w głowie i miał mroczki. Ledwo dając radę utrzymać ciało na swoich ramionach, przez obolały i krwawiący bark. Spojrzał w stronę kobiet i dziecka. Nie da się ukryć, że to także był szok. Takiej bestii jeszcze nie widział. Pomimo tego, że obraz mu się zamazywał i próbował dojść do siebie w tej chwili. |
| |
| Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group |
Saphic 1.2 // Theme created by Sopel |
| | Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 10 |
|