| Autor |
Wiadomość |
Temat: Kuchnia z jadalnią |
Beth Delgado
Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 886
|
Forum: B. Delgado Wysłany: 2018-09-04, 14:19 Temat: Kuchnia z jadalnią |
Nie wiedziałam czy powinna go wpuścić, owszem był nagi i to na mojej wycieraczce dobijając się do drzwi, nie wiedziałam jednak jak zachowamy się gdy otworzę te drzwi, teraz zapewniające mi bezpieczne schronienie. Chciałam zapomnieć o tym wszystkim, zasnąć i uznać ze to, co się wydarzyło to tylko przykry sen mojego umęczonego umysłu, mając nadzieję że niedługo zapomnę o tym wszystkim a moje życie będzie dalej toczyło się tak, jak miało się toczyć. Moje serce krwawiło, boleśnie zranione przez mężczyznę który jeszcze przed chwilą obiecywał mi opiekę, obejmował mnie i całował, kogoś kto był moją nadzieją tak boleśnie zabraną ode mnie przez jeden głupi telefon.
Nadal pozostawałam obojętna na jego słowa dopóki nie wspomniał naszej córki, o czym nie wiedziała Alba? O jego zaręczynach? A może Alba również sądziła że nie żyję...? Chciałam się dowiedzieć jak najwięcej na temat mojej malutkiej córeczki, wiedzieć co może mnie czekać kiedy się spotkamy... Nie wierzyłam, by był w stanie zrobić dla mnie wszystko, chciałam jednak zebrać więcej informacji na temat mojej córki..
Stałam tak, przez chwilę przysłuchując się temu co dzieje się na klatce, po czym ruszyłam do kuchni gdzie szybko wciągnęłam spódnicę i zapięłam moją koszulę, słyszałam że sąsiadka nadal jest na klatce, po tym jak niezbyt pochwalnie komentowała zachowanie Marcosa i już bardziej pochlebnie rozmiar jego przyrodzenia stwierdzając że mimo dużych atutów tak kobiety się nie zdobędzie. Dopiero po dłuższej chwili podeszłam do drzwi i wzięłam głęboki oddech. Powtarzałam sobie jak mantrę że dam radę, nie złamię się i nie dam mu zamydlić mi oczu po raz kolejny. W końcu odblokowałam drzwi i powoli je otworzyłam.
Ta scena, cóż nie mogłam powstrzymać uśmiechu na moich ustach. Ta scena, Marcos stojący nago na klatce i staruszka krzycząca na niego i próbująca wyrwać swoją parasolkę, ach gdybym tylko miała przy sobie jakiś aparat. Wyszłam na klatkę w sam środek tej sceny. - Szkoda że nie pomyślałeś o ratowaniu naszego małżeństwa zanim zaręczyłeś się z jakąś siksą. Masz chwilę żeby wejść do środka, drugi raz ci nie otworzę - powiedziałam karcąco, wskazując palcem na mieszkanie za drzwiami po czym uśmiechnęłam się przepraszająco, po czym przeprosiłam ją za zamieszanie i potwierdziłam że pod koniec tygodnia zabiorę ją na większe zakupy w ramach przeprosin po czym weszłam do mieszkania, zamykając za sobą drzwi. Ignorowałam nagie mężczyznę, po to by pójść do kuchni i tak oprzeć się przez blat, po części pokryty potłuczoną zastawą, tak samo jak podłoga i poczekać na tego łajdaka, w końcu tu były jego ciuchy i mógł chcieć je ubrać postanowiłam więc dać mu na to szansę.
- O czym nie wie Alba?- spytałam chłodnym tonem i zakładając ręce na piersi. Cóż, jeśli mnie znał z pewnością wiedział że w obecnej chwili nie było ze mną żartów. |
Temat: Columbia Tower Club |
Beth Delgado
Odpowiedzi: 39
Wyświetleń: 2749
|
Forum: downtown seattle Wysłany: 2018-09-04, 12:50 Temat: Columbia Tower Club |
Moje oczy zaszkliły się na krótką chwilę.
- Byłabym naprawdę wdzięczna. - odpowiedziałam tylko mając nadzieję że Aaron odezwie się do swojej ciotki gdy dowie się o jej powrocie z Afryki i zechce pomóc mi odzyskać moją małą córeczkę, bardzo na to liczyłam, mając nadzieję że obejdę się bez pomocy Marcosa w tej kwestii,w końcu sama też potrafiłam sobie poradzić a przynajmniej tak sądziłam...
Gdy kelner podszedł do naszego stolika odsunęłam dłonie od swojej twarzy, czekając w napięciu na słowa mojej przyjaciółki i mimo iż jedzenie wyglądało i pachniało cudownie nie byłabym w stanie teraz niczego przełknąć. Chciałam wiedzieć, co o tym wszystkim sądzi moja przyjaciółka.
- Ja nie wiem Selene, cały czas nie mogę odzyskać wspomnień. Nie wiem jaki był, nie wiem też jaki jest przez co nie wiem czy jest ojcem którego bym chciała dla dziecka, jedno już z nim mam. Powiedział mi że to zaręczyny w interesach a on sam sądził że już dawno nie żyję. Ja... Jeśli to prawda zmuszę go żeby powiedział mi, gdzie jest moja Alba. A co do pieniędzy,póki jesteśmy małżeństwem połowa tego co ma należy do mnie...- powiedziałam nie pewnie, w głowie kiełkował mi głupi pomysł szantażu na Marcosie, byleby znaleźć Albę i nie potrzebować go już więcej. Z jednej strony chciałam o nim zapomnieć z drugiej.. Coś w środku bolało mnie na samą myśl o tym że rozbił naszą rodzinę, rodzinę o której zawsze marzyłam.
- Jeżeli to się potwierdzi, poszłabyś ze mną na spotkanie z Marcosem?- zapytałam, mając nadzieję że Selene się zgodzi. Nie sądziłam żeby Marcos próbował coś kombinować w jej obecności, po za tym potrzebowałam wsparcia w tak ciężkiej chwili.
-Wiem, że to nie jest odpowiednie miejsce ale... Mam przy sobie test, mogłybyśmy się upewnić już teraz... Poczekasz chwilę?-zapytałam nieśmiało, cóż restauracja nie była najlepszym miejscem na robienie testu ciążowego, ta niepewność jednak spędzała mi sen z powiek o odbierała apetyt. I mimo iż przerażało mnie wychowywanie dziecka jako samotna matka byłam podekscytowana kolejnym maleństwem do wychowania, w końcu Alba była już dorosłą kobietą. Gdy tylko Selene powiedziała że nie ma nic przeciw wstałam i poszłam do łazienki. Zrobiłam test, bałam się zobaczyć co na nim wyjdzie to też wsunęłam go do kieszonki swojej torebki i wróciłam do stolika.
Zastanowiłam się przez chwilę nad słowami mojej przyjaciółki, cóż ten pomysł wydawał mi się niemal idealny! W obecnej sytuacji obie potrzebowałyśmy się czymś zająć przy okazji mogąc zrobić coś pożytecznego.
- Właściwie to całkiem dobry pomysł, przydałoby mi się czymś zająć a i będziemy mogły zrobić coś dobrego. Ostatnio był kolejny zamach, jedna dziewczyna straciła obie nogi może dla niej też, udałoby nam się coś zebrać? To naprawdę świetny pomysł, zwłaszcza gdy uda nam się przyciągnąć tam naszych urwisów- powiedziałam z uśmiechem tak, jakby i Alba i Aaron bawili się z nami w chowanego a my nie mogłybyśmy ich znaleźć. Byłam pewna że jako dwie matki, szukające swoich pociech z pewnością osiągniemy cel.
-Przykro mi że zabrano Ci ich, mam nadzieję że porozmawiacie, bo zasługują na to, by znać prawdę i nadrobicie stracony czas. No i jeśli między Albą a Aaronem jest coś poważnego może nawet staniemy się rodziną- powiedziałam z promiennym uśmiechem, cóż mimo iż nie pamiętałam mojej córeczki Selene była najlepszą teściową o jaką tylko mogłabym dla niej prosić!
Przypomniałam sobie o teście i zerknęłam na zegarek, cóż, najwyższa pora aby sprawdzić czy faktycznie byłam w ciąży czy może jednak nie.
- Już czas...- powiedziałam zdenerwowanym tonem po czym wysunęłam delikatnie test z torebki, oczywiście z dala od stołu. Dwie czerwone kreski. Test pozytywny... - Ja... - zaczęłam ale przerwało mi kilka łez spływających po moich policzkach, cieszyłam się jednocześnie bojąc się tego co ma nadejść... - jestem w ciąży. W moim wieku...- wydusiłam z siebie w końcu. |
Temat: Kuchnia z jadalnią |
Beth Delgado
Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 886
|
Forum: B. Delgado Wysłany: 2018-08-27, 00:12 Temat: Kuchnia z jadalnią |
To co do mnie mówił miało sens, w restauracji w której pracowałam była ochrona nie mniej w godzinach szczytu nawet oni mogli zareagować za późno, zwłaszcza gdyby ta cała Charlotte miała pistolet.. Postrzelenie kogoś było kwestią sekund, westchnęłam ciężko.
- Masz rację, to jednak nie zmienia faktu że muszę się nad tym zastanowić.- dodałam tylko dając mu tym samym znać że na obecną chwilę ten temat jest między nami zakończony, w końcu jaki był sens kontynuować te wywody gdy i tak nie podejmę od razu decyzji? No właśnie.
To wszystko, wydarzyło się naprawdę szybko. W jednej chwili byliśmy spleceni w miłosnym uścisku ciesząc się bliskością między nami i faktem że nasza mala rodzina znów jest razem, że nie musimy już żyć bez siebie tylko po to żeby jeden,prosty telefon to wszystko zrujnował. Moje serce, tak przepełnione nadzieją zionęło teraz pustką i złością na tego mężczyznę. Jak on śmiał mi to zrobić? Udawać że znów mogę mieć szansę na posiadanie rodziny tylko po to by wbić mi nóż w plecy? A sądziłam że ta rana po postrzale była wystarczającym złem, które spotkało mnie tylko dlatego że ten tu mężczyzna był moi mężem.
-Trzeba było się zainteresować i nie pozwolić na wyrzucenie mnie z tego pierdolonego samochodu! - Nie wiedziałam kto to zrobił, w złości jednak ten fakt dla mnie się nie liczył. - Och, to teraz już nawet nie musisz kogoś znać żeby się mu oświadczyć? A może nasze małżeństwo też nic dla ciebie nie znaczy co?!- miałam dość tej całej sytuacji, miałam dość ukrywania przede mną faktów a jeszcze bardziej miałam dość tego że sama nie byłam w stanie stwierdzić która informacja podawana mi do świadomości jest kłamstwem a która nie.
Jego słowa docierały do mnie jak przez mgłę, wypełniała mnie furia i rozpacz którym dawałam upust rzucając w niego przedmiotami a ostatecznie wyrzucając go za drzwi mojego mieszkania. Dopiero w tym momencie byłam w stanie odetchnąć, pozwalając sobie na zalanie się łzami. Ignorowałam jego próby dobicia się do drzwi. Siedziałam oparta plecami o drzwi, zastanawiając się co powinnam teraz zrobić i naprawdę nie przejmując się tym, że ktoś może iść klatką bądź wychodzić z mieszkania, w końcu starsze sąsiadki zrozumieją jak tylko opowiem im co się wydarzyło. To słowo, wypowiedziane przez niego, to przepraszam nie znaczyło dla mnie nic, w końcu kto nie przepraszałby stojąc na klatce schodowej i świecąc gołym tyłkiem? Parsknęłam pod nosem, naprawdę nie rozumiejąc jak ten mężczyzna może mieć taki tupet i mówić mi w obecnej sytuacji co mogę a czego nie mogę robić. Zastanawiałam się czy w obecnej sytuacji w ogóle chcę odzyskiwać wspomnienia, oczywiście nie chodzi tu o moją córkę, tą musiałam odzyskać choćbym miała przeszukać całe stany, miasto po mieście, dom po domu...
Po nie całej minucie wstałam, po to by przynieść sobie popielniczkę z kuchni po czym stanęłam blisko drzwi, trwałam tak przez chwilę słuchając co wypowiada mój, pożal się boże, mąż po czym parsknęłam.
- Podaj mi chociaż dwa powody przez które powinnam się na tobie zlitować... I radzę abyś zapomniał o argumencie "jestem twoim mężem"- odpowiedziałam po czym zaciągnęłam się papierosem, w tym momencie usłyszałam z klatki głos jednej z mojej sąsiadek, starszej pani Smith. Na moich ustach zagościł lekki uśmieszek gdyż wiedziałam co ta kobieta potrafiła zrobić.
-Olaboga zboczeńcy na klatce!! Wynoś się bo po milicję zadzwonię !!- usłyszałam najpierw przez drzwi a po chwili dało się słyszeć łoskot jakby starowinka zaczęła obijać Marcosa parasolką, z którą nigdy się nie rozstawała. |
Temat: Columbia Tower Club |
Beth Delgado
Odpowiedzi: 39
Wyświetleń: 2749
|
Forum: downtown seattle Wysłany: 2018-08-24, 15:02 Temat: Columbia Tower Club |
Uśmiechnęłam się w odpowiedzi na komplement mojej przyjaciółki. Ach, nawet nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo brakowało mi jej towarzystwa, kogoś kto znał mnie od wielu, wielu lat i z kim mogłam szczerze porozmawiać. Po śmierci matki zostałam zupełnie sama na tym świecie i mimo że odnalazłam swojego męża, przez jego kłamstwa znów byłam sama. W końcu jak mogłam zaufać teraz komuś, kto okłamywał mnie w tak istotnych sprawach?
Poszłam wraz z Selene do środka gdzie zamówiłyśmy jedzenie i wino. Nie miałam jednak nawet czasu kiedy zastanowić się nad odpowiedzią na pytanie co u mnie gdyż przyjaciółka przekazała mi szokującą informację.
- Naprawdę? Ach Alba... Wiesz, że matka mi o niej nie powiedziała? Nie wiem nawet gdzie zacząć jej szukać.. - odpowiedziałam uśmiechając się smutno. Moja mała córeczka spotykała się z siostrzeńcem mojej przyjaciółki.. Zastanawiałam się przez dłuższą chwilę jak odpowiedzieć na pytanie co u mnie, od czego w końcu miałam zacząć? Westchnęłam ciężko i wbiłam wzrok w swoje dłonie. - Selene, ja spotkałam Marcosa. Żeby było śmieszniej spotkaliśmy się na tarasie widokowym gdzie podobno poznałam go w młodości. To było bardzo emocjonujące spotkanie, z początku wszystko wydawało się być świetnie, wiesz małżeństwo brutalnie rozdzielone wypadkiem wpadło na siebie w ważnym miejscu... To on powiedział mi o Albie. Obiecał pomóc odzyskać mi pamięć...- zrobiłam chwilę przerwy by ciężko westchnąć i poukładać to sobie jakoś w głowie, było mi teraz głupio że tak łatwo mu uległam ale w tamtej chwili to wszystko wydawało mi się takie magiczne... - Poszliśmy do mnie żeby porozmawiać i tak jakoś wyszło że wylądowaliśmy w łóżku.. Teraz najciekawsza część, zaraz po tym dostał telefon, przypadkowo uruchomił głośnomówiący... Okazało się że jest zaręczony z jakąś młodą siksą bo uważał że nie żyję... Jak się o tym dowiedziałam, wyrzuciłam go nagiego za drzwi...- Mój głos delikatnie się załamał,nadal było mi ciężko mówić o tym, jak mój mąż zrobił ze mnie totalną idiotkę. - Nie powiedział mi jak znaleźć Albę a najgorsze jest to że...- znów przerwałam, bojąc się wypowiedzieć na głos tego, co podejrzewałam i co podpowiadał mi rozum. Nie miałam pewności i bałam się że jeśli wypowiem to na głos tak też się stanie. - Selene, okres mi się spóźnia, albo to menopauza albo... Albo jestem z nim w ciąży. Kupiłam dziś test ale nie miałam odwagi go zrobić..- powiedziałam ukrywając swoją twarz w dłoniach. Ja nie chciałam sama wychowywać dzieciątka, nie chciałam też aby coś takiego wydarzyło się zanim odnajdę Albę, jak to w ogóle było możliwe? To był jeden raz a w moim wieku...
Gdy jednak przyznała mi się do tego, że jest matką bliźniaków.. Uśmiechnęłam się wesoło, pomimo łez w moich oczach.
- Naprawdę? Ojej, zaskoczyłaś mnie! Dlaczego w takim razie wychowywała ich twoja siostra? I... Czy Samantha i Aaron wiedzą o tym? Rozmawiałaś już z nimi?- Zalałam moją przyjaciółkę pytaniami podekscytowana tą całą sytuacją, cóż jej z pewnością nie było łatwo przez całe życie udawać ich ciotkę, cieszyłam się jednak że w końcu przyznała się do tego i miałam nadzieję że powie o tym swoim dzieciom, w końcu zasługiwały na prawdę. |
Temat: Kuchnia z jadalnią |
Beth Delgado
Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 886
|
Forum: B. Delgado Wysłany: 2018-08-23, 23:41 Temat: Kuchnia z jadalnią |
Może i dla Marcosa to było coś, dla mnie jednak dbanie o swojego partnera wydawało mi się czymś oczywistym i mimo iż nie jedna śmiało zgodziłaby się na taki układ dla mnie było to coś nie do pomyślenia, lubiłam być choć trochę niezależna a taka decyzja wiązałaby się z dużymi zmianami. W końcu musielibyśmy razem zamieszkać a to wiązało się z przeprowadzką i próbą ponownego związania dwóch, brutalnie rozwiązanych żyć. Czy by liśmy w stanie znów być rodziną?
-Wtedy musielibyśmy razem zamieszkać… Ja zastanowię się na spokojnie i dam ci odpowiedź- odpowiedziałam mu spokojnie, dla mnie to nie była decyzja którą podejmuje się ot tak, bez uprzedniego przemyślenia jej i zastanowienia się nad wszystkimi możliwościami jak i konsekwencjami. Marcos nie miał innego wyjścia niż dać mi kilka dni bym mogła ma spokojnie podjąć decyzję.
Nie sądziłam że mężczyzna tak ochoczo zgodzi się na tą absurdalną propozycję, że ta zwykła prosts czynność aż tak rozpali jego zmysły. Zachłannie badaliśmy nasze ciała, kawałek po kawałeczku, ja uczyłam się jego ciała nal nowo, on zaś upewniał się że nadal nie śni, że naprawdę jest tu teraz, spleciony ze mną w miłosnym uścisku i nie tylko dla niego wydawało się to być wyrwane z rzeczywistości, tak jakbyśmy przenieśli się do innej krainy w której liczyły się tylko nasze spragnione siebie ciała i pożądanie od którego aż drżałam. Wyobrażałam sobie nasze spotkanie odkąd tylko dowiedziałam się o jego istnieniu, w żadnym, najśmielszym nawet scenariuszu nie wyobrażałam sobie tego, co właśnie się działo. Ach, gdybym tylko wiedziała że tak na mnie zadziała z pewnością odszukałabym go dużo wcześniej. Do tej pory każdy mężczyzna mnie odpychał, czego nie czułam w stosunku do Marcosa a może… A może mój umysł robił mi to specjalnie, chcąc jakoś przekazać mi że mam już swojego mężczyznę?
Gdy po wszystkim leżeliśmy, nadal spleceni w uścisku zadzwonił jego telefon i już chciałam zwrócić mu subtelnie uwagę że to do mnie należy twraz jego uwaga gdy głos dzwoniącego do Marcosa mężczyzny odezwał się czysto i wyraźnie… Miałam wrażenie że mój mąż specjalnie wcisnął przycisk głośnika, jego mina jednak szybko rozwiała złudzenie.
Każde słowo wypowiedziane przez mężczyznę sprawiało że moja mina coraz bardziej żedła.. Czy on
… Czy mój mąż zdążył się przez ten czas zaręczyć? Ale dlaczego nic mi o tym nie powiedział tylko perfidnie wykorzystał? I dlaczego do jasnej chlery patrzył się na mnie tak, jakby chciał żebym go zrozumiała? Zagotowało się we mnie, nie miałam najmniejszej ochoty dłużej przebywać w jego towarzystwie. Bez zsstanowienia się, nie czekając aż ten drań się rozłączy z spoliczkowałam go najmocniej jak tylko mogłam.
- Kim do jasnej cholery jest Cassandra i o jakie zaręczy chodzi?! - wysyczałam zrzucając go z siebie i odpychając jeśli tylko próbowalby do mnie podejść. Szybko założyłam swoje majtki i narzuciłam na siebie swoją koszulę, zakrywając jedynie biust bez zapinania jej. - Jak to do cholery jasnej jesteś zaręczony?! Jak w ogóle śmiałeś mi o tym nie powiedzieć i jeszcze mnie wykorzystać?!- bezwiednie złapałam wazon, stojący na jednej z szafek i cisnęłam nim w mężczyznę. Nie trafiłam jednak a szkło rozprysło się na szafce tuż obok głowy tego przeklętego mężczyzny. - Ty podły kłamco! Ty draniu! Myślisz że można od tak bawić się czyimiś uczuciami?!- kolejne obelgi leciały w jego kierunku tak samo jak i kolejne przedmioty. Filiżanka z której przed chwilą pił kawę leżała teraz rozbita pod jego nogami. - A może faktycznie chciałeś mnie zabić co?! -widziałam jak ranią go te słowa teraznie to jednak w ogóle nie obchodziło, oko za oko czyż nie? - A może jest ich jeszcze więcej co?! Ty podły, dwulicowy sukinsynu nie chcę cię znać, nie chcę cięnawet oglądać na oczy, wynoś się!! - moje oczy powoli zalewały się łzami a głos, mimo że cały czas krzyczałm załamywał mi się coraz bardziej. Nawet nie wiem w którym momencie wyrzuciłam nagiego Marcosa za dzwi, odruchowo przekręcając zamek. Dopiero teraz pozwoliłam by nie moc zalała mnie całą swoją rozpaczą, czyli matka jednak się nie myliła… Oparłam się o drzwi po czym osunęłam się po nich na ziemię. Nie mogłam uwierzyć w to jak łatwo zabrał mi tę nadzieję którą zaszczepił dziś w moim sercu, że tak łatwo przyszło mu zniszczyć nasze małżeństwo jeszcze tego samego dnia gdy się odnaleźliśmy. Zastanawiałam się, dlaczego spotkało to akurat mnie, chwilę później plując sobie w brodę i przeklinając chwilę w której postanowiłam mu zaufać. Wyciągnęłam paczkę papierosów ze swojej torebki, stojącej w przedpokoju i odpaliłam papierosa mając nadzieję że nikotyna zabierze chociaż część bólu. Pogrążona w łzach siedziałam tak, zaciągając się papierosem i słuchając jak mój, pożal się boże mąż dobija się do drzwi. |
Temat: Kuchnia z jadalnią |
Beth Delgado
Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 886
|
Forum: B. Delgado Wysłany: 2018-08-23, 15:01 Temat: Kuchnia z jadalnią |
Mężczyzna z pewnością zauważył zadowolenie w moich oczach gdy tylko przyznał mi rację, jak mawiają mężczyzna głową rodziny a kobieta szyją... Nie mogło tak jednak być by ktoś robiący z nim interesy nie szanował jego żony, szczerze mówiąc chciałam również utrzeć nosa tamtej kobiecie, pokazać jej że nie może sobie ze mną pogrywać tylko dlatego że straciłam pamięć.
- W takim razie skoro już wie że źle zrobiła będę czekać na przeprosiny z jej strony.- Odpowiedziałam pewnym siebie tonem i uśmiechnęłam się ślicznie na tego całusa w moje dłonie. Bardzo cieszyłam się że był po mojej stronie i nie pozwoli nikomu mnie obrażać, nie chcący ta głupia sytuacja okazała się swego rodzaju testem dla mężczyzny, nie żebym chciała testować go na każdym kroku.
Przyglądałam mu się uważnie gdy mówił o swoim pomyśle. Mieliśmy kiedyś bar? Spojrzałam na niego z niemym pytaniem w oczach, przez chwilę zastanawiając się co mu odpowiedzieć. - To nie jest najgłupszy pomysł, nie chcę jednak żebyś utrzymywał mnie za nic, możesz być pewien że o tym porozmawiamy, ponowne otworzenie baru trzeba dobrze zaplanować, zwłaszcza że konkurencja może być duża -odpowiedziałam mu z mu z uśmiechem, cóż, takiej decyzji nie podejmowało się ot tak a jeśli naprawdę chciał ponownie otworzyć ze mną bar, czeka nas naprawdę dużo pracy.
Ja... Ja sama nie byłam w stanie powiedzieć dlaczego go do siebie przyciągnęłam. Gdzieś tam w głębi czułam potrzebę bycia blisko, posiadania świadomości że nie jestem sama, schowania się w czyichś ramionach i poczucia bezpieczeństwa i jako takiej stabilizacji. Podobno pewnych nawyków nie idzie wyplenić, nawet jeśli o nich zapomnimy bądź stracimy pamięć. Dla mnie takim nawykiem było siadanie na blatach i mimo utraty pamięci nadal to robiłam... Może drugim takim nawykiem było dla mnie uczucie bliskości tego mężczyzny i wzajemne okazywanie sobie uczuć? Miałam nadzieję że te małe gesty będą w stanie przywrócić mi chociaż strzępki naszego wspólnego życia.
Czułam jak drżał pod wpływem mojego dotyku, czyżby jednak możliwym było abym na kogokolwiek tak działała? Wiedziałam, że żywił do mnie uczucia, nie wiedziałam jak silne one były a teraz w tych słowach które wypowiedział i spojrzeniu jakim mnie obdarzył byłam w stanie wyłapać ogrom miłości jaką do mnie posiadał i szczerze mówiąc, w tym momencie wydawał mi się najbardziej pociągającym i męskim facetem jaki stąpał po tej ziemi, w końcu nie każdego stać na to by okazywać tak głębokie uczucia. - Nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy, moje Słońce...- powiedziałam cicho i bardzo nieśmiało. Uśmiechnęłam się gdy powiedział mi że mnie kocha i już miałam mu odpowiedzieć, niestety nie miałam jak gdyż zatopił się w moich ustach. Ten pocałunek był jednak inny niż wszystkie, nie był nieśmiały czy ostrożny, o nie. Był w niż żar który podsycał się od momentu gdy mnie ujrzał i uświadomił sobie że wcale nie jestem sennym majakiem, że naprawdę żyję. Ten pocałunek, jego dłonie sunące ostrożnie po moim ciele... Nigdy wcześniej nie sądziłabym że mogę pożądać kogoś w taki sposób, w jaki pożądałam właśnie tego mężczyzny. Odsunęłam się od niego delikatnie i posłałam mu łobuzerski uśmieszek a moje dłonie bawiły się kołnierzykiem jego koszuli.
- Zdaje się że miałeś mi powiedzieć jak to się stało że mamy córkę.... Nie wolałbyś może mi tego pokazać?- spytałam go posyłając mu uwodzicielskie spojrzenie i unosząc jedną brew ku górze i delikatnie przygryzając wargę. Chciałam go, chciałam cieszyć się bliskością, pożądaniem i miłością jakie miał w stosunku co do mnie... A może chciałam mu też wynagrodzić jakoś te dwa lata? To teraz nie było najważniejsze.
Niby przypadkiem objęłam go moimi nogami wokół pasa sprawiając że musiał zbliżyć się do mnie jeszcze bardziej, przysunęłam swoją twarz, bardzo blisko jego twarzy po czym odpięłam jeden guzik jego koszuli - Ups.- moje usta znajdowały się zaledwie kilka centymetrów od ust mojego męża tylko po to by za chwilę obdarzyć je pocałunkami. W tamtej chwili miałam wrażenie że jakikolwiek rozsądek opuścił mnie pod wpływem jego dotyku... |
Temat: Beth Delgado |
Beth Delgado
Odpowiedzi: 2
Wyświetleń: 517
|
Forum: Informatory Wysłany: 2018-08-22, 20:49 Temat: Beth Delgado |
Maj Kto: Beth Delgado & Selene Parr
Gdzie: Columbia Tower Club
Kiedy: 5 maja, 17:55
Opis: W trakcie
Kto:
Gdzie:
Kiedy:
Opis:
Kto:
Gdzie:
Kiedy:
Opis:
Kto:
Gdzie:
Kiedy:
Opis:
Kto:
Gdzie:
Kiedy:
Opis:
|
Temat: Columbia Tower Club |
Beth Delgado
Odpowiedzi: 39
Wyświetleń: 2749
|
Forum: downtown seattle Wysłany: 2018-08-22, 20:45 Temat: Columbia Tower Club |
/5 Maja 17:55
Od wczorajszego dnia nie mogłam doczekać się tego spotkania, Selene, jak zawsze pojawiła się w momencie kiedy najbardziej tego potrzebowałam. Od śmierci matki tylko jej mogłam się zwierzyć a po ostatnich wydarzeniach, naprawdę tego potrzebowałam. Wyszłam z domu wcześniej niż najpierw planowałam po to by zdążyć odwiedzić aptekę. Od kilku dni działo się ze mną coś dziwnego, coś co zarówno mnie ekscytowało jak i przerażało jednocześnie. Gdy tylko wyszłam z apteki schowałam małe pudełeczko do torebki i od razu pojechałam na umówione miejsce spotkania. Bijąc się ze swoimi myślami i mając nadzieję że jakoś to wszystko się jednak ułoży, wiedziałam jednak że są na to marne szanse gdyż mój mąż faktycznie okazał się złym człowiekiem, co prawda w innym stopniu niż twierdziła moja matka - to jednak nie zmieniało tego faktu że bardzo boleśnie mnie zranił i nie wiedziałam czy będę w stanie mu to wybaczyć. Ech, życie... Nigdy nie wiadomo co czeka nas za rogiem, czyż nie?
Po dojechaniu na miejsce spotkania okazało się że mam jeszcze pięć minut to też stanęłam przed drzwiami restauracji odpalając papierosa i powoli zaciągając się jego dymem, próbowałam uporządkować sobie to wszystko w głowie by później nie mieć problemu z opowiedzeniem wszystkie Selene. Tak dużo wydarzyło się zaledwie w ciągu kilku tygodni, przez ten czas czułam tak sprzeczne emocje że aż trudno było mi w to uwierzyć w końcu do tej pory, moje powypadkowe życie przebiegało aż nazbyt spokojnie co sprawiało ze teraz, jeszcze bardziej odczuwałam skutki tego wszystkiego.
Akurat gdy gasiłam papierosa w popielniczce, wystawionej przed drzwi restauracji zauważyłam zbliżającą się kobietę to też pomachałam jej, a gdy już do mnie podeszła przytuliłam ją mocno. - Selene! Nawet nie wiesz jak bardzo się stęskniłam..- powiedziałam wesoło po czym puściłam ją, uważnie się jej przyglądając - Świetnie wyglądasz, to jak idziemy? - spytałam z szerokim uśmiechem na twarzy, ciesząc się z zaplanowanego przez nas spotkania. |
Temat: SkyCity Restaurant |
Beth Delgado
Odpowiedzi: 64
Wyświetleń: 3838
|
Forum: Space Needle Wysłany: 2018-08-22, 19:57 Temat: SkyCity Restaurant |
Bardzo mi się nie podobało w jaki sposób rozmawiała ze mną ta kobieta. Wydawała się uważać za dużo lepszą ode mnie mimo iż wcale nie miała do tego powodów. To że pracowała z moim podobno mężem wale nie sprawiało że była ode mnie w czymś lepsza. Naprawdę rzadko zdarzało się bym czuła do kogoś niechęć od samego początku w tym wypadku doskonale wiedziałam że raczej nigdy się nie polubimy.
- Och, jeśli te koleżanki są tak wredne jak ty wcale nie dziwię się tym żonom. W końcu nikt nie lubi mieć w swoim otoczeniu żmii...- Odpowiedziałam spokojnie z aż nazbyt przyjaznym uśmiechem na moich ustach, tak jakbyśmy wymieniały między sobą uprzejmości i gdy zwykle czułam się źle w takiej sytuacji, teraz nie miałam żadnych wyrzutów sumienia, nie mogłam pozwolić żeby traktowała mnie tak, jak tylko sobie chciała. Nie skomentowałam tego, gdzie pracują nie mniej wydawało mi się to naprawdę podejrzane skoro pracowali w zaopatrzeniu dlaczego tak się uniosła?
Uśmiechnęłam się kącikami ust przyglądając się jej uważnie.
- Aż tak niskich lotów osobą jesteś że nabijasz się z chorej osoby? To naprawdę żałosne.. - odpowiedziałam spokojnie wstając od stolika i zabierając swoją torebkę, nie miałam ochoty dłużej kontynuować tej bezsensownej rozmowy.
- Oczywiście że nie i radzę ci zapłacić chyba że chcesz żebyśmy zadzwonili po policję- powiedziałam posyłając ochroniarzowi spojrzenie by wiedział że ta osoba może sprawić nam problemy. Gdy już zapłaciła i wyszła odetchnęłam lekko i wróciłam na zaplecze, w kilku słowach opowiadając o całym zdarzeniu menadżerowi i wróciłam do pracy, Opuściłam restaurację dopiero późno wieczorem...
[z/t] |
Temat: Kuchnia z jadalnią |
Beth Delgado
Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 886
|
Forum: B. Delgado Wysłany: 2018-08-22, 16:45 Temat: Kuchnia z jadalnią |
Nie podobały mi się słowa które padły z ust mojego męża. Może i faktycznie prowadzili jakiś wyjątkowy biznes, produkując coś unikatowego to jednak nie sprawiało ze jego wspólniczka mogła tak sobie odnosić się do mnie w taki sposób, w jaki się odnosiła ani mi grozić, zwłaszcza jeśli wiedziała że jestem żoną Marcosa, nie ważnie że tego nie pamiętałam. Z tego powodu należała mi się chociaż odrobina szacunku i naprawdę zdziwiło mnie że nadal ją tłumaczył. Czy naprawdę chciał pozwolić swojej współpracownicy grozić mi, kiedy ta tylko miała na to ochotę? Przyjrzałam mu się uważnie z wyraźnym nie zadowoleniem w oczach. Podeszłam do mężczyzny i położyłam swoje dłonie na jego policzkach, delikatnie głaszcząc je kciukami.
-Kochanie, dla mnie ona być nawet angielską królową dopóki jednak pracujecie razem należy mi się szacunek, bo jestem twoją żoną nawet jeśli tego nie pamiętam.- jedna z moich dłoni zjechała na szyję mężczyzny delikatnie ją gładząc, miałam nadzieję że w ten sposób moje słowa dotrą do mężczyzny jeszcze dobitniej - Jeżeli twój współpracownik nie szanuje mnie, nie szanuje również i ciebie, mój drogi. Porozmawiasz więc z nią żeby taka sytuacja nie miała już więcej miejsca, prawda ?- posłałam mu naprawdę śliczny uśmiech, po czym wróciłam na miejsce w którym wcześniej stałam. Pozostawała tylko jeszcze jednia kwestia o której z pewnością będziemy musieli porozmawiać. - Musiałam pokazać jej te dokumenty inaczej zamiast rozmawiać teraz ze mną szykowałbyś mój drugi pogrzeb, ona chciała mnie zabić mój drogi, zabrać mnie od ciebie zanim znów się odnaleźliśmy...- dodałam mając nadzieję że to przekona mojego męża do podjęcia jakichś kroków, w końcu to on powinien załatwić tę sprawę a nie ja... - Marcosie ja nie mogę sobie pozwolić żeby rzucić pracę. Ubezpieczenie matki pokryło koszta pogrzebu ale dużo z tego nie zostało, nie będę miała z czego się utrzymać...- powiedziałam mu spokojnie, cóż nie wyobrażałam sobie innej możliwości utrzymania się, w końcu nikt nie da mi pieniędzy miałam co prawda przyjaciółkę nie chciałam jednak się do niej wprowadzać, nie po to zaczęłam pracę by znów być na czyimś utrzymaniu. Co prawda mogłabym wynająć komuś pokój mojej matki, nie czułabym się jednak zbyt komfortowo z kimś zupełnie obcym w moim mieszkaniu...
Gdy jego palce ujęły mój podbródek by sprawić żebym na niego spojrzała gdzieś tam w środku poczułam przyjemne ciepło, uniosłam swój wzrok na Marcosa starając się wytrzymać jego spojrzenie jeszcze dłużej niż poprzednio, patrzyłam na niego tak, jakbym próbowała przeniknąć go na wskroś, tak jakbym chciała dowiedzie się o nim wszystkiego zalewie przez to spojrzenie w jego oczy. Byłam tak w nie zapatrzona że nawet nie zauważyłam kiedy jego twarz zbliżyła się do mnie a jego usta znów dotykały moich ust, trwało to jednak tylko krótką chwilę po której odsunął się ode mnie i przeprosił. Patrzyłam na niego przez chwilę z zaskoczeniem w oczach i już chciałam coś mu powiedzieć gdy ten rzucił mi wyzwanie, uśmiechnęłam się tylko pod nosem po to by złapać go za rękę gdy chciał ode mnie odejść. Delikatnie przyciągnęłam jego rękę do siebie, dając mu tym samym do zrozumienia że chcę żeby wrócił na miejsce w którym stał przed chwilą, żeby nie uciekał ode mnie...
- Marcosie...- zaczęłam spokojnie, ujmując również jego drugą dłoń po to by przyjrzeć się naszym splecionym rękom w czasie, gdy zastanawiałam się jak sformułować to, co chcę mu przekazać. - Nie musisz mnie przepraszać, wiem że dla ciebie to naturalne, zwłaszcza gdy miałeś świadomość że nie żyję przez ten cały czas...- zaczęłam spokojnie. Zrobiłam krótką pauzę, po to by jedną z moich dłoni znów dotknąć jego policzka, szorstkiego przez dwudniowego zarostu, druga splatając z jego dłonią i uśmiechnąć się z lekkim zakłopotaniem - Dla mnie to wszystko... To wszystko jest nowe, czuję się jakbym nagle znów miała osiemnaście lat, muszę przyzwyczaić się do tego że jest ktoś, kto mnie kocha, do twojego dotyku... - Nadal siedząc na szafce przyciągnęłam mężczyznę do siebie po to by po chwili objąć go mocno i wtulić się w niego. Oprzeć moją głowę o jego ramię i wdychać jego zapach. - Nie wiem czy kiedykolwiek odzyskam wspomnienia ale zawsze możemy poznać się na nowo... Nie chcę znów zostać sama... - wyszeptałam cicho do ucha mężczyzny i delikatnie przejechałam nosem po jego szyi. Uścisk moich ramion stał się mocniejszy a moje dłonie delikatnie głaskały plecy mężczyzny. Sytuacja w jakieś się znaleźliśmy była ciężka dla nas obu, nie chciałam jednak się cofać a iść na przód, na nowo poznać mężczyznę który był moim mężem. Po za tym było w tym mężczyźnie coś, co przyciągało mnie do niego... |
Temat: Selenka Alicja Parr |
Beth Delgado
Odpowiedzi: 2
Wyświetleń: 358
|
Forum: Telefony Wysłany: 2018-08-22, 00:17 Temat: Selenka Alicja Parr |
 (1) nowa wiadomość od Beth O 18? Będę akurat po pracy. Nie mogę się doczekać ! |
Temat: Selenka Alicja Parr |
Beth Delgado
Odpowiedzi: 2
Wyświetleń: 358
|
Forum: Telefony Wysłany: 2018-08-22, 00:04 Temat: Selenka Alicja Parr |
 (1) nowa wiadomość od Beth Super ! Musimy, mam Ci dużo do opowiedzenia, kiedy masz czas? |
Temat: Kuchnia z jadalnią |
Beth Delgado
Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 886
|
Forum: B. Delgado Wysłany: 2018-08-19, 16:48 Temat: Kuchnia z jadalnią |
Uśmiechnęłam się lekko słysząc że nic w tym miejscu się nie zmieniło, z moich odzyskanych wspomnień jak i zdjęć które pokazywała mi moja matka również wiedziałam że to mieszkanie od wielu lat wygląda tak samo, no może szafki były trochę bardziej zagracone...
- Nie miałam jeszcze czasu pozmieniać kilku rzeczy, próbuję uporać się z rzeczami które zostawiła matka a naprawdę tego dużo- odpowiedziałam spokojnie, cóż wszystko po kolei czyż nie ? Miałam jeszcze czas by wprowadzić zmiany w tym mieszkaniu.
Uśmiechnęłam się lekko pod nosem.
- Tak? To już chyba wiem czemu jej zapach mi się podoba..- odpowiedziałam wzruszając ramionami. Czyżby tak było nie tylko z zapachem kawy ale i innymi rzeczami które po wypadku miło mi się z czymś kojarzyły? Z pewnością będę musiała go o to zapytać...
Widziałam że nie podoba mu się to co ode mnie usłyszał, mi natomiast nie podobał się ton, jakim się do mnie zwracał. Może i nie pamiętałam swojego życia ale przecież byłam jego żoną i chociażby z tego powodu należał mi się szacunek, nie ważne jak zdenerwowany właśnie był. Założyłam więc ręce na piersi i przyjrzałam mu się uważnie dając mu chwilę na wytłumaczenie się. Cóż, dopiero po jego kolejnej wypowiedzi zrozumiałam dlaczego zareagował tak a nie inaczej... Z drugiej strony jednak ciekawiło mnie czym są te interesy.
- Jedyne co mi powiedziała po za groźbami to to, że razem pracujecie, niektórzy mają mnie za zmarłą i podobno za sobą nie przepadałyśmy... Szczerze mówiąc tylko to ostanie wydaje mi się jasne, gdybym przypadkiem nie miała ze sobą dokumentów od lekarza jestem pewna że byśmy dziś nie rozmawiali, mój drogi.- odpowiedziałam mu uważnie mu się przyglądając. Byłam ciekawa jak Marcos zareaguje na fakt, że któryś z jego współpracowników mi groził. Nie, wcale go nie sprawdzałam, chciałam po prostu dowiedzieć się czegoś więcej na jego temat, w końcu słowa mogą kłamać...
Słysząc jego kolejne tłumaczenia posłałam mu jeden z moich najpiękniejszych uśmiechów i machnęłam ręką tak, jakby to nie był już najważniejszy temat.
- Nie szukam w tym drugiego dna, chciałam tylko wiedzieć czy faktycznie się znacie czy raczej powinnam powiadomić o niej ochronę restauracji.. - wytłumaczyłam mu spokojnie dlatego w ogóle zapytałam o tą osobę, chciałam po prostu wiedzieć czy mi zagraża czy nie w końcu wiedziała doskonale gdzie pracuję, a jej wczorajsze zachowanie zaniepokoiło mnie.
Przyglądałam się jak odstawia filiżankę i podchodzi do mnie. Wzięłam niewielki łyk kawy i również odstawiłam ją na blat obok, sama nie wiem czemu. Spojrzałam mu w oczy a to, co w nich zobaczyłam sprawiło że oblałam się rumieńcem niczym głupia nastolatka. Cały czas nie potrafiłam zrozumieć tego, jak się czuję przy tym mężczyźnie. Nie pamiętałam go, dzisiejszego ranka nie wiedziałam nawet jak ma na imię, mimo to wydawał mi się dziwnie dziwnie znajomy, tak jakbym spotkała dawno nie widzianego przyjaciela...
- Naprawdę? - spytałam tylko i nie wytrzymując dłużej tego spojrzenia spuściłam wzrok na swoje uda. Uśmiechnęłam się do mężczyzny z zakłopotaniem, czyżby faktycznie to spotkanie przeniosło nas w czasie o te dwadzieścia lat wstecz? Czyżby mimo moje amnezji znów zauroczył mnie swoją osobą?
-Ja... - zaczęłam nie wiedząc jak dokończyć, milczałam przez dłuższą chwilę po czym westchnęłam, postanawiając że zmienię temat - Obiecałam ci obiad ale nie wiem co lubisz... |
Temat: Kuchnia z jadalnią |
Beth Delgado
Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 886
|
Forum: B. Delgado Wysłany: 2018-08-18, 23:41 Temat: Kuchnia z jadalnią |
24 Kwietnia, Z tarasu widokowego
Nie spodziewałam się że mężczyzna odpowie na ten pocałunek, zabawne jak wiele z pozoru prosta rzecz może znaczyć, dla Marcosa z pewnością było to potwierdzenie że nie jestem wymysłem jego umysłu, albo kimś kto tylko się pode mnie podszywa. Dla mnie ten pocałunek, był pierwszym pocałunkiem jakiego doświadczyłam, nie pamiętam ani jednego który miał miejsce przed wypadkiem, coś jednak mi mówiło że doświadczałam swojego pierwszego pocałunku po raz kolejny z tym samym mężczyzną.
W jego zaszklonych oczach widziałam ile ten prosty gest dla niego znaczył a gdy przejechał nosem po mojej szyi zaśmiałam się cicho. Nie spodziewałam się jednak takiego wyznania, i naprawdę nie wiedziałam co powinnam mu odpowiedzieć. Czułam, że coś silnego było między nami, ja jednak tego nie pamiętałam...
- Widzę... - powiedziałam tylko cicho mając nadzieję że nie będzie miał mi tego za złe i że zrozumie tą całą sytuację.
Chwilę później szliśmy już ramię w ramię w kierunku mojego mieszkania, trochę dziwnie czułam się z tym, że nie muszę mu tłumaczyć drogi - Marcos wydawał się doskonale wiedzieć gdzie idziemy, mieszkanie które odziedziczyłam po matce nie znajdowało się daleko to też po kilkunastu minutach przekroczyliśmy próg mieszkania. Nie wiedziałam, jak wyglądało przed tym zanim tu zamieszkałam widać jednak było kilka zmian które powoli wprowadzałam mieszkając z matką. Zdjęłam szpilki ze swoich nóg, dopiero teraz uświadamiając sobie o ile niższa jestem od mężczyzny...
Jako że obiecałam mu obiad skierowałam kroki do kuchni połączonej z jadalnią gdzie powitał nas zapach świeżych lilii stojących w skrzyneczce na stole. Mimowolnie uśmiechnęłam się, widząc ulubionej kwiaty i czując ich piękny zapach.
- Rozgość się, napijesz się kawy?- zapytałam nieśmiało podchodząc do ekspresu, nie wiedziałam czy mężczyzna również lubi ten czarny napój, ja jednak potrzebowałam go w tej chwili, wiedząc że pewnie usłyszę kolejne informacje które mogą różnie na mnie podziałać. Wsypałam kawę do ekspresu, po czym wlałam wodę do odpowiedniego pojemnika. - Wiesz, to nawet trochę zabawne że dziś na siebie wpadliśmy. Pracuję jako kelnerka w restauracji i wczoraj przyszła do niej jakaś kobieta upierając się że jestem jakimś tajnym agentem, podobno nazywa się Charlotte Shelby i z tobą pracuje. To wygląda trochę jakby powiedziała ci gdzie mnie szukać...- powiedziałam spokojnie, obdarzając mężczyznę uśmiechem i przyglądając się jego twarzy, byłam ciekawa czy faktycznie zna tą kobietę i czy powiedziała mu cokolwiek na mój temat. Dopiero teraz, gdy pierwsze emocje minęły i byłam na swoim 'terenie" zaczynałam myśleć trochę trzeźwiej, wczorajsze spotkanie wydawało mi się dziwne to też szukałam potwierdzenia u mojego męża. W końcu jeśli tamta kobieta tylko zmyślała będę przynajmniej o tym wiedzieć, uprzedzić ochroniarzy w restauracji...
Gdy ekspres zakomunikował że kawa jest już zrobiona wyjęłam z szafki dwie filiżanki po czym powoli i uważnie nalałam do nich napoju. Podeszłam do mężczyzny i wręczyłam mu filiżankę, po to by po chwilę usiąść na blacie kuchennej wyspy. Cóż, chyba nigdy nie oduczę się siadać na kuchennych blatach, teraz przynajmniej nie musiałam zadzierać głowy do góry, by spojrzeć mu w oczy. |
Temat: Kuchnia z jadalnią |
Beth Delgado
Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 886
|
Forum: B. Delgado Wysłany: 2018-08-18, 20:24 Temat: Kuchnia z jadalnią |
|
| |
| Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group |
Saphic 1.2 // Theme created by Sopel |
| | Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 10 |
|