| Autor |
Wiadomość |
Temat: Bar Fallen Angel |
Andy Dark
Odpowiedzi: 52
Wyświetleń: 4051
|
Forum: downtown Wysłany: 2018-06-20, 20:30 Temat: Bar Fallen Angel |
Nie dość, że miał na głowie opiekowanie się tymi dwiema pożal-się-Boże istotami, to jeszcze narzekają. PF, jak im się nie podoba, to wiedzą dokładnie, gdzie są drzwi i jak się wydostać z tego miejsca. Droga wolna, Adios, hasta la vista itp. Nie dość, że gości ich u siebie, to jeszcze ten pedałek Aaron ma czelność obrażać jego wodę truskawkową?! No kurwa tak być nie będzie. Widząc ich reakcję, szybko wstał, zabierając jednocześnie butelki z o dziwo - alkoholem. Sam nie wierzył w to, jakim cudem woda truskawkowa przemieniła się w alkohol. Czy to Jezus im się objawia? Nie wiadomo. Co było wiadome jednak to fakt, że na chwilę obecną priorytetem było wyrzucenie alkoholu (smuteg) i wręczenie im nowej wody - tym razem cytrynowej. Matko Bosko, cóż za mieszanka świeżości w tych napojach. - Może teraz będzie lepiej. - Podał im napoje, po czym sam wziął łyka jako pierwszy, co by znów nie zaznać niespodzianki. Na szczęście nic takiego nie wystąpiło, za co był wdzięczny losowi. Wtem usłyszał prośbę Aarona. No fajnie, teraz go o coś prosi - święto lasu.
- Sam nie wiem. A o co chodzi? - Rzucił tak jakby.. Obojętnie? Ta, coś w tym stylu. |
Temat: Bar Fallen Angel |
Andy Dark
Odpowiedzi: 52
Wyświetleń: 4051
|
Forum: downtown Wysłany: 2018-06-16, 17:33 Temat: Bar Fallen Angel |
No cóż.. Tak jak przewidział, Sam nie dała sobie pomóc, choćby nie wiadomo, w jak złym stanie była. Nadal chciała sprawiać wrażenie silnej i niezależnej kobiety. No ale cóż, nie chciał wywoływać żadnych wojen, więc pozwolił jej zadbać o samą siebie i niech się sama odprowadza do braciszka. W następnej chwili coś tam próbowała z siebie wydusić. Starała się złożyć zdania jakoś tak, byśmy coś zrozumieli. O dziwo udało jej się. Nie znał żadnej Alby, jedynie podejrzewał, że mogła być z Bractwa. Co dziwniejszy wydał się fakt, że Aaron tak bardzo się tym przejął.
- Alba? Kto to, Twoja dziewczyna? - Zapytał Andy, kładąc ręce za głowę, jednocześnie opierając się na oparciu krzesła, na którym siedział. Spoglądając w górę, zastanawiał się, jak by ona mogła wyglądać. Patrząc na zachowanie Aarona i jego "wybuchowość" wyobrażał sobie ją coś na kształt.. Demona. Yup, takiego z rogami. Lekko uśmiechając pod nosem wstał, by podejść do wcześniej wspomnianego lustra. Tam zaś przejechał ręką po szkle by sprawdzić, czy to, co widział wcześniej na pewno było prawdziwe. No, jak widać wyobraźnia i zmęczenie płatały mu figle, bowiem dokładnie sprawdził, a pęknięcia jak nie było, tak nie ma. Słysząc słowa Sam o tym, że dzisiaj nie piła, a patrząc na jej stan, coś mi kurwa nie grało 'IKS DE".
- Na pewno nie? Sam, nie wyglądasz na najtrzeźwiejszą osobę tego dnia. - Skomentował krótko, nie odwracając się nawet w jej stronę. Wziął głęboki wdech, po czym podszedł do lodówki, z której wyciągnął zaś 3 wody truskawkowe. Lubił je, więc zapasów ich miał sporo. Krocząc ku towarzyszom, dał każdemu po jednej.
- Macie, może poczujecie się lepiej. - No cóż. Trzeba było odegrać dobrego gospodarza, toteż i to uczynił. Gdyby tylko życie było łatwiejsze, zdążyłby już zbudować willę gdzieś w ciepłym kraju, a tak tkwił tutaj z nimi, patrząc na kabaret nieszczęścia. Nie ma lekko.
~ZABIJ ICH~
I nagle zamarł. Słysząc głos dosyć podobny do jego własnego, spoglądał na nich w przerażeniu. Ci jednak zdawali się nic nie słyszeć, bowiem nie było po nich żadnej reakcji. Andy szybko zbladł, po czym odwrócił się, spoglądając w oddalone kilka metrów od siebie lustro. Mimo to dostrzegał tylko siebie. Szybko otworzył wodę, po czym duszkiem spożył zawartość butelki. Jak się potem okazało, chłód napoju nie tylko przyniósł mu lekkie uspokojenie, ale także zdziwienie, bowiem woda nie smakowała tak, jak powinna. Fermentacja? Bitch Please.. Pił zbyt wiele alkoholu w swym krótkim życiu by bez zastanowienia stwierdzić, że to był właśnie alkohol.
- Co jest kurwa? - Powiedział lekko pod nosem, po czym odwrócił się w stronę pozostałej dwójki, już tym razem w miarę normalny. - Skosztujcie wody - Nie był to rozkaz, oj nie. Raczej chęć sprawdzenia, czy im przytrafiło się to samo. Przecież kurwa niedawno kupował tą wodę i pamiętał, że stała koło tysiąca innych wód, a nie na alkoholowym. Co do chuja się tu odpierdalało.. |
Temat: Bar Fallen Angel |
Andy Dark
Odpowiedzi: 52
Wyświetleń: 4051
|
Forum: downtown Wysłany: 2018-06-14, 17:01 Temat: Bar Fallen Angel |
Czuł, jakby cały świat obrócił się przeciwko niemu. Nieudany atak na D.O.G.S.? Spoko,da się przeżyć. Pluskwy na karku? Spoko, da się przeżyć. Pilnowanie Aarona, by się czasami nie zabił jakimś gwałtownym ruchem? No kurwa bycz plis, już wolałem napieprzać się z armią wojska. No ale nic nie mógł poradzić. Siedział tak z biednym i nieprzytomnym mutantem, starając się zapewnić mu w miarę dobre warunki. Jak długo konsekwencje jednej akcji będą się za nimi ciągnęły? Ile jeszcze musieli wycierpieć, by zaznać upragnionego szczęścia? Nie wiedział, zaś kolejne pytania krążyły coraz to szybciej w jego głowie. Nagle - niczym cięcie samurajskiego miecza - przestały, gdy usłyszał pękające szkło. Odwracając się, ujrzał lustro - gdzieś jego wysokości - które pękło w dość specyficzny sposób, Odbicie Andy'ego wyglądało tak, jakby pół jego twarzy była normalna, zaś druga połowa cała popękana. Dosyć dziwny wzór na pęknięcie, jednak tym się teraz nie przejmował, ciągle spoglądając w lustro. Nie zdążył się jednak zbytnio nad problemem rozwodzić, albowiem z transu wyrwał go wracający do przytomności Aaron. Widząc, jak szaleńczo próbuje się podnieść do pozycji siedzącej, Andy pomógł mu spokojnie i z ostrożnością.
- Nieźle nas nastraszyłeś. Na chwilę obecną powinieneś odpoczywać. - Skwitował, dodając po chwilce milczenia - A jak odpoczniesz, to posprzątasz to, co zakrwawiłeś. - Po czym dodał niewinny, szeroki uśmiech. Gdzieś tam w głębi cieszył się, że wrócił do siebie, jednak ni chuja nie chciał dać tego po sobie poznać. Pasowała mu taka relacja "niby ziomki, ale chuj z tobą". Miał przy tym fajny ubaw. Po chwili zjawiła się i ona i chociaż patrząc na jej elegancko menelski (?) wygląd, od razu wiedziałem, o kogo chodzi. Samantha.. Niegdyś bratnia dusza, dzisiaj - jak widać - okaz "zdrowia i wigoru".
- Sam.. Co ty tu robisz? - zapytał dość zdziwionym głosem, co spotęgowała jego jeszcze bardziej zadziwiona mina. Co prawda mógłby się domyśleć, że "siostra-ciekawe-z-której-strony-bliżniaczka" mogłaby chcieć zajrzeć do brata, jednak to, czego się nie spodziewał to fakt, że przyjdzie w takim stanie. Widząc, jak nietrafnie stawia kroki, Andy momentalnie ruszył pomóc, po czym doprowadził ją obok miejsca, w którym obecnie siedział Aaron. Trzeba przyznać, że nieźle teraz wyglądali. Poturbowany i wycieńczony płomyk i jego bliźniacza, zapijaczona żeńska wersja, która podtrzymywała głowę na jego barku. Wiedząc, że nie zdoła powstrzymać uśmiechu, odwrócił się w stronę lustra. W tym momencie jego uśmiech zniknął, zaś pojawiło się lekkie zakłopotanie, zmieszane ze strachem. Pęknięcie, które kilka chwil temu ujrzał, zniknęło, zaś lustro stało w nienaruszonym stanie. |
Temat: Gdy pół roku mija... |
Andy Dark
Odpowiedzi: 31
Wyświetleń: 2587
|
Forum: fabularne Wysłany: 2018-06-12, 20:53 Temat: Gdy pół roku mija... |
EKHM! Szary koniec należy do mnie!
Poproszę coś dla mnie i Damona :D |
Temat: Bar Fallen Angel |
Andy Dark
Odpowiedzi: 52
Wyświetleń: 4051
|
Forum: downtown Wysłany: 2018-06-04, 10:42 Temat: Bar Fallen Angel |
| Fakt faktem, nie znałem tej całej Cass, jednakże cała reszta jej ufała, toteż postanowiłem położyć swój los w ich decyzji. Nie żebym miał teraz jakiekolwiek inne wyjście. Zdążyłem w jej stronę rzucić jedynie obojętne - Hej - po czym słysząc pytanie Ronniego o broń, ruszyłem na górę do mieszkania. Z zebranych od różnorakiego pokroju klientów fantów zdołałem wyciągnąć jedynie pistolet na race (rac sztuk 8 ) oraz desert eagle (2 magazynki po 9 naboi 9mm). Cóż.. Czego klienci zapomną, staje się moją własnością - krótkie, ale jakże prawdziwe. Odkładając rzeczy na stolik momentalnie ruszyłem pod prysznic. Chciałem jak najdłużej dać swojemu ciału "odpocząć" pod strumieniem wody, jednak obecnie miałem nieco inne problemy na swojej głowie, niż odpoczynek. Krótko, bo po zaledwie 10 minutach byłem już przebrany i gotowy. Wziąłem ze sobą zdobyte przedmioty, po czym ruszyłem z powrotem do baru. Fay i Ronnie siedzieli, gadając ze sobą. Nie słyszałem, co było tematem rozmowy i przyznam, że niezbyt mnie to w tamtym momencie interesowało. Zakładając pistolet na tył spodni, przykryłem go koszulką, co byłby mniej widoczny, po czym ruszyłem sprawdzić, jak radzi sobie Aaron. Gdy byłem już przy wejściu, momentalnie usłyszałem kobiecy krzyk, toteż ruszyłem, co sił w nogach, wbiegając do zaplecza. Wykrwawiający się Aaron może i przez chwilę przyprawił mnie o szczęście, jednakże był na tyle ważnym człowiekiem w naszej paczce, co inni, dlatego momentalnie ruszyłem, by przytrzymać go na krześle. - Mam nadzieję, że będziesz miał siły na sprzątanie - Szybko rzuciłem, wiedząc, że niezbyt teraz kontaktuje. - Co dalej, pomóc z czymś? - Zapytałem Cass, ciągle przytrzymując coraz to bardziej bezwładne cielsko Inferno. |
Temat: Bar Fallen Angel |
Andy Dark
Odpowiedzi: 52
Wyświetleń: 4051
|
Forum: downtown Wysłany: 2018-05-29, 19:04 Temat: Bar Fallen Angel |
| Całą droga do mojego baru, zdawała się dłużyć w nieskończoność. Ciężar ciała po raz pierwszy w życiu ograniczał mnie do dosyć ślamazarnych ruchów, co w efekcie nieco wydłużało przeprawę ku miejscu obiecanemu. W końcu jednak dotarliśmy - bez większych problemów po drodze. Bar został otwarty. Wchodząc do środka zdążyłem jedynie rzucić krótko - Czujcie się jak w domu. - W obecnej chwili miałem gdzieś zasady dobrego zachowania. Gdy wszyscy znaleźli się w barze, zamknąłem za nami drzwi na zamek, wywieszając na drzwiach plakietkę z napisem ZAMKNI?TE, co by nie przyciągać niepotrzebnych ludzi. Momentalnie udałem się na zaplecze w celu przebrania się oraz wzięcia kilku drobniaków, o które prosił Ronnie. Wracając, zabrałem też kilka zapiekanek, które odgrzane później w mikrofalówce miały nam dostarczyć wręcz nieziemskiej ekstazy smakowej. Dając im posiłek, zaraz ruszyłem za bar, by każdemu przygotować po dwa shoty Tequilli. Kładąc je na tacce, podszedłem do mutantów, by podać każdemu z osobna dwa kieliszki z trunkiem. - Coś czuję, że się przyda. - Rzuciłem szybko, biorąc jednego shota i przechylając go, radując się momentem błogości. W następnej chwili zasiadłem z resztą, zastanawiając się, co dalej począć. W międzyczasie zdążyłem wyżebrać od Ronniego jednego papierosa i zapalić go. Nie paliłem zbyt często, jednak w tej chwili nie przejmowałem się tym zbytnio. - Więc? Co dalej? - Powiedziałem, zajadając się zapiekanką i licząc na jakieś pomysły towarzyszy. |
Temat: Zniszczone molo nad jeziorem |
Andy Dark
Odpowiedzi: 14
Wyświetleń: 1549
|
Forum: black lake Wysłany: 2018-05-28, 16:25 Temat: Zniszczone molo nad jeziorem |
Nie wsłuchiwałem się zbytnio w to, co mówili. Prawdę mówiąc wiedziałem równie tyle, co oni. Ciągle miotające się w głowie przebłyski tamtej akcji nie dawały spokoju, jednak wszystko zmierzało do tego, że w obecnej sytuacji nie mogliśmy wiele z tym zdziałać. Próbując korzystać ze swych mocy, poczułem coś na wzór blokady. Nie potrafiłem wykrzesać z siebie ani jednego pocisku, nie mogłem wysunąć nawet jednej igiełki. Znów poczułem się bezbronny. Moja podświadomość znów przypomniała mi o dniu, w którym czułem się równie żałośnie. Jedynie dzień, w którym byłem porwany wprawiał mnie w stan takiego przerażenia. Złapałem się za czoło. Głowa pękała, w brzuchu burczało. Każda kolejna sekunda tutaj mogłaby sprawić, że oszaleję. Przejechałem ręką na tył głowy, po czym kładąc ją na karku, strzeliłem nim, by nieco się "rozluźnić". W tym momencie doszły do mnie słowa Fay, która mówiła o ranie na karku. Opuszek palca trafił bezpośrednio na to miejsce, więc niemalże natychmiastowo zdałem sobie sprawę, że również i ja mam coś tam "zaszyte". Spojrzałem na nich. Każdy to miał. Jak mogliśmy wpakować się w takie gówno? - Pewnie tak. - Rzuciłem na słowa Aarona, który wspomniał o tym, że może to być namierzanie. Cholera. Wtedy też zdałem sobie sprawę, że w sumie mogą o nas wiedzieć już niemalże wszystko, więc nieważne, czy to będzie mój bar, czy każdy inny - i tak wiedzą, co, gdzie i jak. - Taa. Myślę, że to dobre miejsce teraz. - Odpowiedziałem, łapiąc się za kark. Kurwa, na chuj to dotykałem? Teraz tylko piecze.
No ale dobra, wraz z oznajmieniem zamiarów wobec niedalekiej przyszłości, ruszyłem na czele gromadki, by zaprowadzić ich wszystkich do ziemi obiecanej - baru.
// zt Dla wszystkich, ziomki |
Temat: Zniszczone molo nad jeziorem |
Andy Dark
Odpowiedzi: 14
Wyświetleń: 1549
|
Forum: black lake Wysłany: 2018-05-27, 09:40 Temat: Zniszczone molo nad jeziorem |
| Czułem się, jak wypalony i zdeptany pet papierosa. Nie było to najprzyjemniejsze uczucie. Nim otworzyłem oczy, poczułem lekkie kopnięcia w moje ciało. - Spierdalaj - Rzuciłem obojętnie, przemęczonym głosem. Nie ważne było, kto mnie kopał, miał w tamtej chwili wypierdalać. Otworzyłem oczy. Rozmazany obraz dochodził powoli do normalności, zaś moim oczom ukazała się sylwetka Aarona. Wziąłem głęboki oddech. Czułem, jak każda komórka mojego ciała woła o pomstę do nieba. Wiedziałem, że coś się schrzaniło, tylko co? No właśnie. Wspomnienia z D.O.G.S. zlewały się, dając uczucie pustki w głowie. Na dodatek wszystko odczuwalne było, jak przeogromny kac. Starałem się zebrać wszystko do kupy - na daremno. Nic nie było takie samo. Podniosłem się do pozycji siedzącej, przecierając oczy. Ujrzałem 3 postacie. Aaron, Ronnie i Fay. Cała nasza czwórka znalazła się tutaj, Bóg jeden wie, dlaczego. - Gdzie my kurwa jesteśmy? - Rzuciłem, niby w ich stronę, ale też trochę do siebie. Nie poznawałem tego miejsca. Nie wiedziałem, gdzie jesteśmy i ile czasu nas nie było. Kurwa, nie tak wyobrażałem sobie życie. Wstałem na nogi, po czym ruszyłem w ich stronę. Będąc przy nich odruchowo złapałem się za brzuch. - Wiem, że to nie najlepsza pora, ale może skoczylibyśmy coś wszamać? - Nie chodziło o to, że myślałem tylko o jedzeniu, oj nie. Wtedy byłem akurat głodny. Pf, co ja gadam. WYGŁODZONY. Czułem się, jakbym nie jadł od kilku dni. - Jak się czujecie? - Kolejne pytanie, na które nie musiałem szukać odpowiedzi. Wystarczyło na nich spojrzeć. Każdy był zdewastowany. - Możemy iść do mnie do baru - O! Świetny pomysł, Andy! A dziękuję, staram się jak mogę. Co prawda nie zrobię tam wykwintnego dania, jednakże zapiekanka z mikrofalówki na pewno by nas postawiła na nogi. |
Temat: Z zewnątrz |
Andy Dark
Odpowiedzi: 111
Wyświetleń: 8224
|
Forum: Centrum Administracyjne Wysłany: 2018-05-24, 23:20 Temat: Z zewnątrz |
Moment, w którym strzała przemknęła obok mojej głowy, był nie do opisania. Nim zdążyłem ogarnąć, co się działo, słyszałem tylko trzask bezwładnego ciała, uderzającego o ziemię. Co mogliśmy zrobić? Staliśmy tam, jak kaczki na odstrzał, zdając się na łaskę jakiegoś popierdoleńca. Wiele w tamtej chwili przechodziło przez moją głowę. Najwięcej myśli krążyły wokół sposobów na oskórowanie tego chuja. Nie mogłem jednak dać ponieść się agresji.
W pewnej chwili poczułem, jak moje nogi nieco drżały. Stawka była wysoka i mimo tego, że chciałem jakoś zapobiec, to stałem jak wryty, obserwując ich wszystkich. - Rusz się! - Krzyknąłem do siebie w głowie, co by jakoś otrząsnąć się z całej tej sytuacji. Najchętniej przydałby się teraz porządny kopniak w tyłek, który pobudziłby mnie całego. - Jesteśmy sami. - powiedziałem cicho, jednak tak, by wszyscy usłyszeli. Słowa w głowie latały, jak popierdolone, a ja starając się coś z nich wyłapać, starałem się sklejać je w jakieś sensowne zdania. - Nie wiemy, gdzie się ukrywają.. Jesteśmy sami. - Jakoś się udało. Z chwilą, gdy zakończyłem swój jakże krótkawy, lecz sensowny monolog, wróciłem do siebie. Nogi - wcześniej drżące ze strachu - zaczynały się powoli uspokajać. - Jeśli nam nie wierzycie, to tak jak kolega wcześniej wspomniał - jesteśmy martwi. - Skwitowałem, lekko nie dowierzając we własne słowa. Jednak takie były fakty. Nic nie poradzisz. Boże, dopomóż. Ześlij jakąś zarazę na nich i daj nam uciec. Albo chociaż pierdyknij w nich prądem. Proszę? |
Temat: Z zewnątrz |
Andy Dark
Odpowiedzi: 111
Wyświetleń: 8224
|
Forum: Centrum Administracyjne Wysłany: 2018-05-23, 11:14 Temat: Z zewnątrz |
Po dostaniu mutazyną nie wiedziałem, co ze sobą począć. Byłem bezradny. Pierwszy raz czułem się bezsilny. Niemoc wprawiała mnie we wściekłość, jednak wybuchy agresji na nic by się zdały w obecnej sytuacji. Oparłem się o ścianę, rozważając jakiekolwiek opcje. Niestety i dla nas sytuacja była równie gówniana, co moje obecne samopoczucie. Każdy zły ruch mógłby skutkować oberwaniem kulki lub zamknięciem w jednej z tych cel. Pikanterii dodawała też prośba jednego z psów o zdradzenie lokalizacji bractwa. Co prawda słyszałem pogłoski o możliwych przenosinach, jednakże nie wiedziałem, w jakim dniu mają zamiar wykonać ruch i spakować walizy.
Słysząc słowa Fay, czułem się zmieszany. Z jednej strony byłem wściekły na to, że nas porzuciła, zaś z drugiej zdawałem sobie sprawę, że ta decyzja nie należała do najłatwiejszych i co ważniejsze - uratowaliśmy chociaż jedną osobę, chociaż tyle. Pytanie tylko, czy jedną uratowaną osobę nie przypłacimy zaraz kilkoma innymi. Starając się uporządkować nieco myśli, usłyszałem słowa Ronniego, które - pomimo sytuacji - trochę mnie rozbawiły. - Chyba masz rację. - Powiedziałem, unosząc lekko lewy kącik ust ku górze tak, by inni ledwo go dostrzegli. |
Temat: Z zewnątrz |
Andy Dark
Odpowiedzi: 111
Wyświetleń: 8224
|
Forum: Centrum Administracyjne Wysłany: 2018-05-19, 22:20 Temat: Z zewnątrz |
Przyznam, że ostatnie chwile działy się na tyle szybko, że nim zdążyłem całkowicie ogarnąć sytuację, byłem opiekunką dla kilkoro mutantów. Odpowiadałem za nich i - czy mi się to podobało, czy nie - na mnie spadł obowiązek ochrony ich. Sytuacji również dodał pikanterii fakt, że właśnie teraz byliśmy na celowniku kilku psów. No, nieciekawa sytuacja. Ciekawił mnie jedynie fakt, że pomimo moich wycelowanych pistoletów, żaden ze służbistów nie śmiał wycelować do mnie broni. Nie doceniają mnie? Szydzą ze mnie? A może się boją? Nie, na pewno nie boją. W każdym razie miałem farta, to fakt. Szukając jakiegoś rozwiązania, usłyszałem, jak Ronnie wykrzykuje jeden, ale to zajebiście prosty rozkaz. Teraz liczyły się sekundy. Szybko zasłoniłem mutanta swoim ciałem, po czym otwarłem dłonie, by w tym samym czasie, co Ronnie cisnąć salwą pocisków - po dwa z każdej dłoni. Karabiny miały przy mnie na noc. Nic, tylko podziwiać show.
- Jazda, dzieciarnia! Do klapy, już! - Rzuciłem do swoich podopiecznych, po czym zasłaniając ich, naparzałem ciągiem nefrytu aż do momentu, gdy wszyscy z nich zdołają się uchronić. Po tym czasie sam udałem się do wcześniej wspomnianej klapy. W końcu mieliśmy ich ratować, tak? To oni byli - jakby nie patrzeć - priorytetem. |
Temat: Gif talks |
Andy Dark
Odpowiedzi: 89
Wyświetleń: 4543
|
Forum: off-top Wysłany: 2018-05-19, 12:14 Temat: Gif talks |
 |
Temat: Z zewnątrz |
Andy Dark
Odpowiedzi: 111
Wyświetleń: 8224
|
Forum: Centrum Administracyjne Wysłany: 2018-05-11, 20:06 Temat: Z zewnątrz |
| W obecnej chwili mieliśmy strasznie mało czasu na decyzję. Pomimo wyboru drogi, moja uwagę bardziej przykuła otwierająca się brama z kartą. Jak widać, nie tylko moją, bowiem Aaron ruszył przed siebie, jak poparzony, nawołując nas do pójścia za nim. Nie był to trudny wybór i pomimo lekko złych przeczuć, ruszyłem za naszym przywódcą, wytężając swoją uwagę i będąc gotowym do jakiejkolwiek konfrontacji. W końcu nigdy nie wiadomo, czy nie wchodzimy prosto w pułapkę. Cóż.. Jeśli zginiemy, to Aaron ma u mnie przejebane. |
Temat: Z zewnątrz |
Andy Dark
Odpowiedzi: 111
Wyświetleń: 8224
|
Forum: Centrum Administracyjne Wysłany: 2018-05-08, 19:24 Temat: Z zewnątrz |
Po przedostaniu się do budynku, mym oczom ukazało się pomieszczenie na wzór graciarni. Porozwalane rzeczy, krzesła i stoliki ułożone w chaotyczny sposób a w dodatku dość spora ciemność utrudniały poruszanie się i orientację w terenie.
- Boże, serio? - Rzuciłem pytaniem na widok potykającego się Leona. Weź najlepiej zacznij rozpierdalać wszystko i ściągnij całą uwagę. Na chwilę obecną tylko tego nam brakuje. Wtem do mego ucha dobiegł dźwięk głosu Fay, która oznajmiła, że ma aktualizację mapy. Dzięki Bogu, teraz powinno być łatwiej. Ekhm, "powinno".
- Więc co, szefuńciu? Prowadzisz? - Rzuciłem pytaniem w stronę Aarona. Nie chciałem się wychylać i robić niepotrzebnie zbędnych rzeczy, które w efekcie mogły przysporzyć nam problemów. To nie moja działka. Działamy po cichu? To po cichu, niech przywódca decyduje.
- W sumie, może coś tu znajdę. - Pomyślałem, po czym ostrożnie - co by nie narobić zbędnego hałasu - zacząłem się rozglądać, a nuż może coś się znajdzie przydatnego. |
Temat: Z zewnątrz |
Andy Dark
Odpowiedzi: 111
Wyświetleń: 8224
|
Forum: Centrum Administracyjne Wysłany: 2018-05-06, 20:43 Temat: Z zewnątrz |
Gdy ujrzałem ptaka, który dosłownie pierdolnął w łeb Aarona, od razu do głowy przyszedł mi czarny scenariusz. Miałem nadzieję, że naszej informatorce nic się nie stało i na szczęście miałem rację. No, nie do końca, ale grunt, że nic jej nie jest. Widząc, że na próżno poszły moje poszukiwania alternatywnych rozwiązań, zerknąłem na chłopaków. Inicjatywę przejął Aaron, czego oczywiście spodziewałem się od początku. W końcu to on był tutaj inicjatorem całej tej sytuacji. Tego buntu i wywalenia z bractwa. Miałem tylko nadzieję, że nic nie pójdzie na darmo. Słuchając poleceń, postanowiłem obejść się bez zbędnych komentarzy. Musieliśmy współgrać, a niepotrzebne zdania mogłyby tylko zepsuć zgranie grupy.
- Ta jest - Rzuciłem bez sprzeciwu. Taki układ wydawał się bardziej sensowny. Kolejność odpowiadała mi bardzo. Grunt, że nie dostanę, jako pierwszy, co nie? Ruszyłem do klapy za Aaron'em spokojnym krokiem, musząc jednocześnie czuwać nad tym, by nikt mnie nie dostrzegł. Może kamery były zamazane, jednak nigdy nie wiadomo, czy ktoś przypadkiem nie wyjdzie i nie dostrzeże naszej akcji. W przypadku bezproblemowych, związanych z otwarciem klapy po prostu ruszyłem za Płomykiem w dół. Jeśli zaś jakiś problem by wystąpił, no to cóż.. W kupie siła, co nie? Można udzielić pomocnej dłoni. |
| |
| Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group |
Saphic 1.2 // Theme created by Sopel |
| | Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 10 |
|