| Autor |
Wiadomość |
Temat: Pokój #6 |
Andrew Carter
Odpowiedzi: 24
Wyświetleń: 1843
|
Forum: Pokoje Wysłany: 2018-08-26, 17:18 Temat: Pokój #6 |
Andrew zamrugał kilkakrotnie nie będąc pewnym, czy aby wszystko usłyszał poprawnie, po czym zaśmiał się cicho i lekko histerycznie, i potrząsnął głową. Nie była to reakcja, której Mikey mógłby się spodziewać od przyjaciela i nie było to zupełnie w stylu Cartera, szczególnie nie w momencie, gdy temat rozmowy był dość poważny. Mimo to Drew wydawał się być nad wyraz rozbawiony i to na tyle, że przez ów moment nie był w stanie wyjaśnić powodu jego nagłej zmiany humoru. Z drugiej strony, nadmierny brak snu działał na organizm podobnie jak alkohol w większych dawkach, więc równie dobrze starszy z mężczyzn mógł być najzwyczajniej w świecie pijany od zmęczenia.
Dopiero po dłuższym momencie Carter uspokoił się, dłońmi pocierając twarz żeby jeszcze trochę się dobudzić zanim zaczął ponownie mówić. Michael mógł się tylko zastanawiać, czy aby w końcu nie złamał przyjaciela i nie doprowadził go do szaleństwa. – Czyli nie masz zupełnie żadnego planu? – Zapytał w końcu Drew, chociaż przez kolejne dobre kilka sekund nie mógł jeszcze na Ryana spojrzeć. Poczekał tylko moment na odpowiedź Mikey’a zanim kontynuował: - Nie przemyślałeś o co i jak chcesz mnie zapytać, ani jak mnie do czegokolwiek przekonać? – Zrobił kolejną krótką pauzę między pytaniami, choć jego rozbawienie wydawało się tylko rosnąć. Albo Michael nie widział jakiegoś żartu, albo naprawdę powinien upewnić się, że Andrew wystarczająco sypia.
- Wiesz, po tych wszystkich latach przyjaźni byłem przekonany, że nauczyłem cię trochę lepiej jak socjalne interakcje działają. – Carter przyznał, chociaż jego uśmiech nie był okrutny, czy prześmiewczy. Był ciepły i przyjazny, czyli dokładnie taki, jaki Mikey lubił najbardziej. – Bo w tym momencie wychodzi na to, że żadne z nas nie wie, co ze sobą zrobić, a to już trochę niezręczne.
|
Temat: Pokój #6 |
Andrew Carter
Odpowiedzi: 24
Wyświetleń: 1843
|
Forum: Pokoje Wysłany: 2018-08-16, 16:45 Temat: Pokój #6 |
- Nie każę ci go zostawiać, - Andrew odparł i czuł ogarniające go zmęczenie. Wiele by dał by móc w stanie wreszcie się położyć, nie pamiętał ostatniego razu gdy spał dłużej, niż marne trzy do czterech godzin. Chociaż dla niektórych i tyle byłoby luksusem, więc Carter podejrzewał, że nie mógł narzekać. Zawsze znajdzie się ktoś, kto ma gorzej od ciebie. – Ale proszę cię o to żebyś na siebie uważał. Potrzebuję cię żywego. – Martwy przyjaciel na nic by mu się zdał, a Drew nie mógł pozwolić sobie na utratę wszystkiego. A pomimo tego, że kochał Bractwo i to, co dla niego robił, to nie zdziwiłby się gdyby po śmierci Michaela po prostu wstał i odszedł w niewiadomą. I tym razem nie znalazłby już kolejnej osoby, która zastąpiłaby mu to co ponownie stracił.
Andrew w ciszy wysłuchał wszystkiego co Mikey miał mu do powiedzenia. Nadal nie był pewien co powinien o tym wszystkim myśleć, czy miał to zignorować i iść dalej, puścić to w zapomnienie, czy raczej lepiej byłoby to przemyśleć i znaleźć odpowiednie wyjście. O 3 w nocy nie był pewien, czy w ogóle był w stanie myśleć o czymkolwiek, a już na pewno o niczym co wymagało jego pełnej uwagi.
- Nie wiem, co ci mam powiedzieć, Mike. – Drew odparł szczerze, bo miał wrażenie, że oboje byli równie w tym wszystkim zagubieni. Mimo wszystko Carter wydawał się już spokojniejszy, udało mu się znaleźć jeszcze kapkę cierpliwości do tego wszystkiego, chociaż nie był w stanie powiedzieć, kiedy mu się ona skończy. – Jesteśmy w trakcie wojny z większością świata, nawet gdybyś chciał mnie namówić, a ja bym się zgodził, nie wiem czy któryś z nas ma czas na randki i próbowanie. – Nie wiedzieli, czy po pójściu spać obudziliby się następnego ranka, więc tworzenie planów zawsze było skomplikowane. – Jak ty byś to widział? |
Temat: Pokój #6 |
Andrew Carter
Odpowiedzi: 24
Wyświetleń: 1843
|
Forum: Pokoje Wysłany: 2018-08-11, 22:27 Temat: Pokój #6 |
Drew zacisnął na moment zęby, bo jeśli miał być szczery to zabolało najbardziej. Nie był zazdrosny o nikogo, a już na pewno nie o Richarda. A przynajmniej tak sobie to tłumaczył, chociaż najwyraźniej Ryan w pełni mu nie wierzył, a to zdawało się mieszać w głowie Carterowi jeszcze mocniej. – Wiesz, że to nie prawda. – Andrew powtórzył na głos i spróbował zignorować ukłucie złości w klatce piersiowej. Wcale mu się ono nie podobało, ale w tym momencie miał większe problemy na głowie i priorytety, którymi musiał się zająć. – Cieszę się, że odnalazłeś brata i cieszę się, że zaczęliście ze sobą rozmawiać. Moim problemem jest to, że Richard najczęściej oznacza kłopoty, że odciąga cię od spraw Bractwa. Jesteś jedyną osobą, która mi pozostała i nie mogę pozwolić, żeby i ciebie zabili. - Andrew nie miał pojęcia co by wtedy zrobił. Gdyby został znowu sam na świecie, z rodziną, która nigdy tak naprawdę go nie chciała i z najlepszym przyjacielem w ziemi. Wystarczyło, że stracił jedną ważną dla niego osobę.
- Odpowiedz mi na jedno pytanie, Mike, - Carter poprosił w wyraźną irytacją w głosie. Wszystko działo się tak nagle, może rozumiałby to gdyby Michael wcześniej okazywał jakieś znaki zadurzenia. Ale to było z dnia na dzień, z godziny na godzinę, z minuty na minutę. To po prostu nie miało sensu, nie trzymało się całości. – Sam nigdy nie byłeś we mnie zainteresowany do momentu, aż Imari palnęła jeden głupi komentarz. Dlaczego nagle tak bardzo się to dla ciebie liczy skoro wiesz, że nie wiedziała, o czym mówi. Dlaczego tak bardzo ci na tym zależy i czemu teraz? |
Temat: Pokój #6 |
Andrew Carter
Odpowiedzi: 24
Wyświetleń: 1843
|
Forum: Pokoje Wysłany: 2018-08-11, 21:25 Temat: Pokój #6 |
- Mike, to zupełnie nie ma znaczenia co ja poczułem. – Andrew odpowiedział i uniósł nieco głos. Nie mógł uwierzyć, że jego przyjaciel tak się zachowywał, z brakiem szacunku i rzucający twierdzeniami, które w rzeczywistości nie miały za wiele sensu. Jeszcze kilka minut temu wszystko było w porządku, rozmawiali w ciszy, a potem nawet zaczęli żartować tak samo jak robili to kiedyś, gdy byli młodsi. Teraz ich rozmowa zaczęła przeistaczać się w kłótnię, a to nie było czymś co tak często im się zdarzało. – Nie rozumiesz tego? Nie poznaję cię, odkąd wrócił Richard zachowujesz się dziwnie, znikasz na wiele dni bez znaku życia, ale i tak zawsze masz jakąś wymówkę. – I chociaż wiedział, że szedł z tym za daleko, Drew nie mógł przestać. Coś w nim pękło, coś było nie tak jak trzeba. Dopiero po chwili Carter zdecydował wziąć głęboki oddech i spróbować uspokoić się, krzyki w niczym nikomu jeszcze nie pomogły i nie byłoby mądrym, by po drugiej w nocy ogłaszać całemu światu, jak ci się na siebie obrazili.
- Słuchaj, nie rozumiem co ciebie naszło na to wszystko, ale ja wolałbym się już położyć. Już ustaliliśmy, że rano mamy obowiązki, których nie można zaniechać, i że potrzebujemy odpoczynku. Proponuję porozmawiać o tym gdy będziemy spokojniejsi. – W innym wypadku Andrew miał wrażenie, że będzie potrzebował czegoś więcej niż kilka dni przerwy od widzenia się z Ryanem. – I jeśli musisz już wiedzieć, jestem zły bo zrobiłeś coś przeciwko mojej wyraźnej woli.
Westchnął cicho i pomasował tył szyi, już czuł nadchodzący ból głowy. Ostatnio były one coraz gorsze, a pojawiały się nawet gdy nie używał mocy. Może po prostu się starzał. - Straciliśmy tylu przyjaciół w ostatnim czasie. Nie mogę stracić i ciebie. |
Temat: Pokój #6 |
Andrew Carter
Odpowiedzi: 24
Wyświetleń: 1843
|
Forum: Pokoje Wysłany: 2018-08-11, 20:46 Temat: Pokój #6 |
Pocałunek nie trwał długo choćby ze względu na to, że Drew odpychał przyjaciela już w następnym momencie. Nie był tylko zły na to, że Michael zupełnie zignorował jego zdanie czy brak chęci, przede wszystkim czuł się zdradzony. Ryan zazwyczaj był tą jedyną osobą, której starszy z mężczyzn mógł ufać bezgranicznie nawet ze swoim życiem. Teraz Carter miał wrażenie, że ten balans został zachwiany, co było tym, przed czym próbował ich obu uchronić. Andrew czuł się jakby jego oddech został od niego skradziony, serce biło mu zbyt mocno, a on był zbyt zgubiony by być w stanie ocenić z jakiego powodu tak się działo. Zdecydowanie nie czuł się w porządku.
- Zawiodłem się na tobie, wiesz? – Zapytał przyjaciela zanim zrobił kolejny krok w tył by umieścić nieco dystansu między nimi, chociaż Drew szybko zauważył, że niewiele to pomogło. Miał wrażenie, że jego twarz płonęła i nie był zbyt zadowolony z tego odkrycia, nie mógł pozostać tak neutralny, jakby chciał. – Ze wszystkich ludzi ty powinieneś wiedzieć lepiej niż ignorować kiedy ktoś ci odmawia. Co w ciebie w ogóle wstąpiło? – Mike nie zachowywał się jak on sam i Carter nie miał pojęcia, czy to była wina Richarda i jego podejścia do wszystkiego czy stres. A może to w jaki sposób Imari wszystko ujęła sprawiło, że Ryan był zbyt wściekły by myśleć zanim zaczął coś robić. Zresztą, nie było to aż tak ważne. |
Temat: Pokój #6 |
Andrew Carter
Odpowiedzi: 24
Wyświetleń: 1843
|
Forum: Pokoje Wysłany: 2018-08-11, 19:52 Temat: Pokój #6 |
Drew odchrząknął cicho, rzeczywiście czując się do pewnego stopnia niezręcznie. Miał wrażenie, że prośba Mike’a przyszła z nikąd i nie można się jej było spodziewać, tak samo jak nie mógł się spodziewać tego jak bardzo jego przyjaciel będzie na to nalegał. Carter mógł zrozumieć pewną niepewność jaką Michael musiał odczuwać po słowach Imari, nie był nawet do końca tym zdziwiony. Ale fakt, że był w to wszystko wciągany tak gwałtownie i bez uprzedzenia sprawiało, że sam miał wrażenie, że jest mocno zagubiony. Andrew zaoferował Ryanowi słaby uśmiech, chociaż i to zawiodło gdy zauważył jak blisko jego przyjaciel się znajdował. Za blisko, za szybko.
Carter potrząsnął szybko głową i zrobił krok do tyłu, delikatnie pociągając za nadgarstki Mike’a aby mężczyzna puścił jego ramiona. Nie podobało mu się jak chaotyczne to wszystko było, a prośba przyjaciela brzmiała zbyt desperacko i tak naprawdę trudno było nie stwierdzić, że wszystko to musiało być winą momentu. Byli sfrustrowani i zmęczeni, zestresowani i po wystarczająco wielu przeżyciach dzisiaj i przez ostatni miesiąc. Kopanie pod sobą dołków w postaci komplikowania własnej przyjaźni jeszcze bardziej nie mogło być pomocne. Teraz potrzebowali siebie nawzajem bardziej niż zwykle i ryzykowanie utracenia tego mogło po prostu nie być tego warte.
- Mike, myślę, że… To jest coś o czym powinniśmy porozmawiać na spokojnie i o innej porze dnia. – Andrew powiedział cicho próbując być subtelny i delikatny. W tych sprawach był zupełnym przeciwieństwem Michaela. Ich priorytetem było teraz wypoczęcie i wzięcie się za siebie, bo oboje po ostatnich wydarzeniach wyglądali jak dwa wielkie chodzące bałagany. |
Temat: Pokój #6 |
Andrew Carter
Odpowiedzi: 24
Wyświetleń: 1843
|
Forum: Pokoje Wysłany: 2018-08-11, 18:39 Temat: Pokój #6 |
Brwi Andrew uniosły się znacząco na prośbę przyjaciela, mężczyzna stanął przez chwilę w kompletnym bezruchu i mrugnął kilkaktotnie. Będąc w dość ciężkim szoku nie do końca był pewien czego się spodziewać, czy czego by rzeczywiście oczekiwał. Prawdopodobnie tego, że Mikey wybuchnie śmiechem, że przyzna, że to był żart i wytknie jaką to minę Carter przybrał. Tak w końcu zazwyczaj wszystko między nimi działało, a dlatego, że byli sobie bliscy to nie takie kawały były robione. Dlatego też Drew postanowił machnąć ręką na Ryana i uśmiechnąć się szeroko uznając, że była to tylko kolejna próba rozśmieszenia starszego z mężczyzn. A przynajmniej tak to wyglądało z jego perspektywy, w końcu to co było pomiędzy ich dwójką nigdy nie wychodziło poza pewne konkretne granice. – Bardzo śmieszne, ha-ha. – Andrew powiedział wywradzając figlarnie oczami. – Rozumiem przez to, że te wysokie temperatury rzeczywiście ci nie służą?
Problem w tym, że Michael wcale nie zaczął się śmiać razem z przyjacielem. Nawet się nie uśmiechnął, zaś jego spojrzenie przeniosło się gdzieś na podłogę. Uśmiech Cartera bardzo szybko zbladł, starszy z mężczyzn nadal częściowo czekał na to, aż Ryan nagle odwróci się i dostarczy puentę, a teraz czekał tylko i wyłącznie by przedłużyć dramatyczną pauzę. Ale im dłużej Drew obserwował przyjaciela tym mniej wierzył w to, że jakakolwiek puetna w ogóle istniała. Albo czy to w ogóle miało być żartem.
- Mike… Nie mówisz chyba poważnie? |
Temat: Pokój #6 |
Andrew Carter
Odpowiedzi: 24
Wyświetleń: 1843
|
Forum: Pokoje Wysłany: 2018-08-08, 20:25 Temat: Pokój #6 |
Niestety, Andrew znał swojego przyjaciela odrobinę zbyt dobrze, by tak łatwo dać mu się zaskoczyć i złapał koszulkę na czas zanim ta uderzyła go w twarz, po czym wywrócił oczami na Mike'a. Ryan rzeczywiście potrafił zachowywać się czasami jak małe dziecko, ale i to nie było tak do końca złe biorąc pod uwagę wszystko to, co w młodym wieku przeszedł. Moment czy dwa na zabawę i żarty nie mógł nikogo skrzywdzić, szczególnie, że mieli na to wszystko teraz czas. A przynajmniej tak myśleli dopóki któryś z ich sąsiadów nie uderzył kilkakrotnie pięścią w ścianę by ich uciszyć. Oboje bardzo szybko ucichli czekając na możliwie nadchodzące skarcenie, a kiedy to nie nadeszło zaczęli chichotać jak głupi.
- To chyba znak, że powinniśmy się zbierać. - Drew wyszeptał z figlarnym uśmiechem i obserwował jak przyjaciel musiał zasłonić twarz, by się nie zaśmiać głośniej. I rzeczywiście, zegar wybijał już 2:14 w nocy, a z rana obaj mieli się stawić na treningu dla młodszych z mutantów. Carter wolał nie myśleć jak bardzo będzie siebie przeklinał za to, że ponownie zarwał sporą część nocy. Tym razem przynajmniej nie będzie sam cierpiał z rana.
Andrew wyprostował się i wyciągnął by rozprostować trochę mięśnie, zauważył, że po poprzednim treningu miał jeszcze trochę zakwasów. Ale nie było to nic z czym by sobie nie poradził, więc na ten moment postanowił to zignorować i skupić się na tym, by ponownie trafić do swojego łóżka. Choć biorąc pod uwagę wielkość ich pokoju to naprawdę nie było skomplikowane zadanie. - Ale zanim pójdziemy spać, - Carter dodał i wzruszył lekko ramionami. - Widziałem twój nagi tyłek prawdopodobnie więcej razy niż swój własny, ale jeśli to co powiedziała Imari sprawiło, że poczułeś się źle, to mogę się odsunąć na kilka dni. Każdy czasami potrzebuje przerwy. |
Temat: Pokój #6 |
Andrew Carter
Odpowiedzi: 24
Wyświetleń: 1843
|
Forum: Pokoje Wysłany: 2018-08-02, 13:26 Temat: Pokój #6 |
Gdyby Richard w końcu zdecydował się dołączyć do Bractwa i zajął miejsce w ich szeregach, Drew podejrzewał, że mógłby go zaakceptować jako jednego z nich. Co prawda nie przepadał za Richardem, za tym z jak wysoko uniesioną głową chodził, jak uważał się za lepszego i że przez większość czasu był źródłem wszystkich problemów Michaela. Ale jeśli utrzymanie bliźniaka w zasięgu wzroku i zaangażowanie go w sprawy Bractwa było czymś, co uszczęśliwiłoby jego przyjaciela, Carter byłby w stanie zignorować swoją niechęć do drugiego z braci Ryan. Może nie nazwałby samego siebie człowiekiem honorowym, zbyt wiele miał na sumieniu, by przyjąć ten tytuł, ale z pewnością był kimś, kogo słowo niosło za sobą pewną wagę.
Andrew zasmucił się nieco gdy zrozumiał, że nawet humorem nie był w stanie poprawić Mikey'mu samopoczucia, co było zjawiskiem raczej rzadkim. Ryan był osobą, która sama wykorzystywała żarty i śmieszne historie, by rozbawić ludzi wokół siebie jak i dać każdemu szansę na wzięcie oddechu. Jego przyjaciel już dawno temu nauczył się, że był to również sposób na podniesienie samego Mike'a na duchu, a nauczenie się kilku absurdalnych wręcz fraz nie było wielką ceną do zapłacenia w zamian za uśmiech kompana. Ale jeśli ratowanie sytuacji wymagało tym razem trochę więcej pomyślunku niż pojedynczy głupi żart, to Drew był gotów próbować.
- Jeżeli myślisz, że wywyniesz mi się tak łatwo, to jesteś w błędzie. - Carter odparł i tym razem to on poklepał miejsce obok siebie, zachęcając Michaela do ponownego przycupnięcia. Był w pełni świadomy, że brzmiał teraz bardziej jak rodzic niż przyjaciel, ale równie dobrze zdawał sobie sprawę, iż Ryan nie byłby w stanie nie parsknąć śmiechem w odpowiedzi. "Brzmisz zupełnie jak mój ojciec." Mawiał zazwyczaj młodszy z mężczyzn zanim zdecydował się wywrócić oczami i podejść bliżej. Jeszcze parę lat temu Mikey nienawidził, gdy Drew to robił, teraz zaś było to jak zaproszenie to wspólnego wygłupiania się. Najwyraźniej wszystko zmienia się z czasem. - Mówię poważnie, jeśli nie ruszysz tutaj swoich czterech liter to po ciebie wstanę. Spędziłem dwa dni martwiąc się o ciebie, mam więcej niż jeden powód, by dać ci popalić. - Drew zagroził, jego uśmiech poszerzał się z każdym słowem.
Gdyby ktoś nie miał pojęcia o ich wspólnej historii mógłby stwierdzić, że ta dwójka zna się jeszcze od swoich dziecięcych lat, bo zachowywali się zupełnie w taki sposób. Nie zwracali uwagi na przestrzeń osobistą i twardo parli na przód, nawet gdy drugi z nich wyraźnie chciał uniknąć danej rozmowy. I równie dobrze mogłoby to być prawdą, bo Carter wstawał już w następnej chwili, gotów powalić przyjaciela na ziemię, byleby dał mu dokończyć. - Obiecuję ci, że na ciebie usiądę i już nie będziesz w równie dobrym humorze. |
Temat: Pokój #6 |
Andrew Carter
Odpowiedzi: 24
Wyświetleń: 1843
|
Forum: Pokoje Wysłany: 2018-07-31, 18:28 Temat: Pokój #6 |
Andrew wsłuchał się w dalszą część historii z pewnym zmartwieniem. Tym razem DOGSi mogli puścić Richarda wolno i pozwolić mu odejść w spokoju, ale nikt nie był w stanie przewidzieć jak sprawy potoczyłyby się po ich następnym możliwym spotkaniu. Carter miał wiele pytań związanych z tą sytuacją, dlaczego brat Mike'a w ogóle był przesłuchiwany i z jakiego powodu tak szybko go wypuścili, czy aby na pewno nie znali prawdy o mutacji Richarda, czy aby próbowali użyć go jako przynęty? Andrew zdecydowanie nie lubiał tej perspektywy, zbyt blisko agenci rządowi otarliby się o Bractwo, a oni nie mogli znieść kolejnego ataku. Nadal byli zbyt słabi aby być w stanie odeprzeć wrogie siły i zbyt wiele z ich doświadczonych ludzi poległo ostatnim razem. Większość ze zgromadzonych przez nich mutantów stanowiła teraz dzieci i młodzież, wciąż niewytrenowanych i niepanujących nad swoimi mocami. Nawet jeżeli część z nich chciała wierzyć, że byli gotowi na starcie i walkę o swoją wolność, żadni z nich byli żołnierze. Drew wolałby nie myśleć o tym jak szybko DOGSi stłumiliby jakąkolwiek rebelię przeciwko nim.
- Nie przejmuj się, miałeś swoje powody. - Carter powiedział z ciężkim westchnieniem. Teraz po wszystkim był wdzięczny za to, że dane mu było odetchnąć w spokoju. Przez chwilę zastanawiał się, gdzie też mógłby się sam podziewać z rana, że Mikey nie był go w stanie znaleźć, gdy w końcu sobie przypomniał - był poza miastem z zadaniem odebrania wiadomości od jednego z ich zaufanych ludzi. Zawsze był wdzięczny za wszelką pomoc, chociaż z drugiej strony rosnące niebezpieczeństwo sprawiało, że wysyłanie swoich poza granice terytorium Bractwa było coraz mniej opłacalne.
Druga część opowieści Michaela była już nieco mniej poważna, a bardziej... niespodziewana. Drew nie ukrywał swojego zaskoczenia tą nagłą zmianą w tonie ich rozmowy, chociaż z drugiej strony wolał to, niż ciągłe myślenie o nadciągającej burzy. Niewielki uśmiech wpłynął na usta starszego z mężczyzn i nie zniknął dopóki Mikey nie spojrzał w jego stronę ponownie. To nie było tak, że Andrew się z przyjaciela naśmiewał, wręcz przeciwnie, mógł zrozumieć sytuację. Niemniej jednak w perspektywie nie był to największy problem z jakim się w życiu spotkali, trudno więc tak go traktować. Mimo to Michael wyraźnie się wszystkim bardzo przejął, co było niecodzienne. Niemal niczym nastolatek, który przejmował się reputacją w szkole, a który sam jeszce niewiele o sobie samym wiedział. - Wiesz, - Carter zaczął, choć tym razem uśmiech nie mógł przestać cisnąć mu się na usta. Miał nadzieję, że uda mu się rozweselić trochę przyjaciela, Mikey miał ostatnio zbyt wiele na głowie by pamiętać o oddechu. - Są gorsze rzeczy. Jeśli sam nie wiesz co do niej czujesz, to kupi ci to trochę czasu. Jeżeli zdecydujesz się na zrobienie kroku, wtedy możesz jej wyznać prawdę. - Ale chyba nie do końca tylko o to chodziło, bo pomimo jego słów Ryan nadal nie chciał na niego spojrzeć i to martwiło Drew. Nie tak powinno być, w końcu byli ze sobą zbyt blisko, by przejmować się takimi głupotami. Postanowił więc spróbować coś z innej beczki.
- Jeśli mnie zapytasz to mogło być gorzej. Przynajmniej nie wyglądam jak gnom, który swoją jaskinię opuszcza raz na pół roku by się odlać. - Rzucił, używając humoru typowego dla Michaela, mając przeczucie, że to mogłoby mu pomóc. - Przynajmniej wie, że masz dobry gust, a to już dużo. |
Temat: Pokój #6 |
Andrew Carter
Odpowiedzi: 24
Wyświetleń: 1843
|
Forum: Pokoje Wysłany: 2018-07-29, 16:43 Temat: Pokój #6 |
Andrew dał sobie chwilę na ostrożne dobranie słów zanim odpowiedział na pytanie przyjaciela. Nie był zły za nieobecność Michaela, w końcu to nie o to tu chodziłoo. Obaj byli mniej lub więcej odpowiedzialnymi dorosłymi, którzy potrafili się zatroszczyć o siebie i bliskich. Czasy, gdy byli dziećmi, minęły dawno temu, a jednak każdy z nich miał tego drugiego do dotrzymania mu towarzystwa i upewnienia się, że jest w jednym kawałku. A przynajmniej tak było aż do momentu, gdy miesiąc temu Mikey wyznał mu prawdę o swoim bracie bliźniaku. Od tamtej pory Drew miał wrażenie, że przyjaciel się od niego oddalał, a co z tym zazwyczaj się wiązało - pakował się w co rusz nowe kłopoty. Wszystko zdawało się zmieniać w zbyt dużym tempie aby starszy z mężczyzn mógł za tym nadążyć i to go martwiło najbardziej. Nie był przekonany co to tego, czy mu się to podobało.
- Jestem zły, że mnie nie ostrzegłeś. Wiesz, że DOGSi siedzą mam na ogonach. - Andrew wytłumaczył zanim posłuchał się Michaela i zajął miejsce obok przyjaciela. To nigdy nie były proste sprawy do omawniania, nie po niedawnych atakach na ich kryjówki, czy powtarzające się w wiadomościach zdanie: "Nowi mutanci zostali przechwyceni przez siły policji, są teraz przesłuchiwani w ramach próby odkrycia lokacji pozostałych grup przestępczych." Ciężko było żyć w czasach, gdy każde wyjście między ludzi równało się podejmowaniu niebezpieczeństwa.
Drew przysłuchiwał się historii Mikey'a w ciszy, w zamyśleniu lekko mrużąc oczy. Czymś, co spostrzegłby każdy głupiec, był fakt jak bardzo Michael troszczył się o swojego brata bez względu na to ile razy on i Richard rozchodzili się po kolejnej kłótni. Andrew nie był zbyt szczęśliwy obserwując, jak przyjaciel naraża samego siebie raz za razem i zazdrość nie miała tu nic do rzeczy. Była to raczej pewna niechęć do samego Richarda i jego podejścia do wszystkiego, włącznie do własnej relacji z bratem. Carter miał wrażenie, że przez znaczną większość czasu nie rozumiał bliźniaków.
Wspomnienie o DOGSach i ich znajomości z Richardem tylko bardziej zmartwiło Drew, oznaczało to bowiem kolejne kłopoty. Niestety, mógł tylko potrząsnąć głową w niemej złości i wreszcie zabrał głos, gdy nastała jego kolej na odpowiedź. - Tak, teraz rozumiem. - Powiedział cicho i przeczesał zmierzwione włosy palcami. Czasami czuł się dużo starzej niż powinien i ten moment do tych chwil należał. Mógł tylko żałować, że był równie bezradny. - Masz z nim jakikolwiek kontakt? |
Temat: Pokój #6 |
Andrew Carter
Odpowiedzi: 24
Wyświetleń: 1843
|
Forum: Pokoje Wysłany: 2018-07-28, 22:51 Temat: Pokój #6 |
- Czy ty w ogóle wiesz, która jest godzina? - Odpowiedział mu nieco przytłumiony, acz znajomy głos. Michael mógł tylko się wzdrygnąć i przygryźć dolną wargę, z góry wiedział, że jego przyjaciel będzie wściekły, a ton Andrew tylko to potwierdził. Starszy z mężczyzn podnosił się już w następnym momencie, włosy zmierzwione i zdenerwowanie widoczne na pierwszy rzut oka. Dwa pełne dni i jedna noc, przez tak długi czas Mikey nie dał nawet znaku życia. Nie zadzwonił, nie wysłał wiadomości, a Drew nie mógł zrobić nic innego niż czekać. Może w innych okolicznościach nie byłoby to takim przestępstwem, ale w ich świecie nie mogli sobie pozwolić na zaniechania i lekkomyślność. Nie wtedy, gdy byli poszukiwani i łowieni niczym zwierzyna.
Andrew włączył jedyne źródło światła jakie w swoim pokoju mieli, stara jarzeniówka zamrugała kilkakrotnie zanim się rozpaliła na dobre. Gdy mrok ustąpił jasności Michael skrzywił się jeszcze bardziej, musiał się domyślać, że tym razem nie ujdzie mu na sucho.
Drew jeszcze przez moment był wyraźnie zły, ale wyraz ten szybko ustąpił zmartwieniu, gdy lepiej przyjrzał się przyjacielowi. Ulgą było to, że Michael nadal wydawał się być w jednym kawałku i bez widocznych ran czy siniaków. Z drugiej strony jednak coś poważnie go trapiło, bo nawet nie śmiał podnieść oczu znad własnych butów. - Mike, - Andrew mruknął raz jeszcze, tym razem już dużo spokojniej i delikatniej. - Mów do mnie. Co się stało? |
Temat: Drew |
Andrew Carter
Odpowiedzi: 8
Wyświetleń: 544
|
Forum: Relacje Wysłany: 2018-07-28, 21:49 Temat: Drew |
| A proszę panią bardzo, choć to najpierw trzeba będzie rozegrać fabularnie. A jak wyjdzie i czy się polubią to zobaczymy :D |
Temat: Drew |
Andrew Carter
Odpowiedzi: 8
Wyświetleń: 544
|
Forum: Relacje Wysłany: 2018-07-28, 14:24 Temat: Drew |
Matilde, Scarlett, Co prawda spóźniony, ale przychodzę z już uzupełnionymi propozycjami. Starałem się oddać charakter obu postaci, nie bijcie, jeśli coś jest nie tak W razie czego czekam na możliwe poprawki i oferty
Michael, ja ci nic tu nie poradzę, sam się musisz namyśleć xD |
Temat: Andrew Carter |
Andrew Carter
Odpowiedzi: 0
Wyświetleń: 382
|
Forum: Informatory Wysłany: 2018-07-28, 13:54 Temat: Andrew Carter |
Andrew Carter alias Spectre, 26 lat  Choroby i alergie: × Alergia na pyłki wszelkich roślin
| Obrażenia: Kilka starych blizn, jedna z nich przechodzi przez kącik jego ust, inna przecina jego szczękę | Frakcja i pozycja: Bractwo, Łowca
| Rodzina: Nie utrzymuje z nikim kontaktu | Opis mocy i poziom mocy: Hydrokineza, panuje nad wodą w jej płynnej postaci, jest w stanie wytwarzać ją samemu lub pobierać ją ze środowiska. Poziom opanowania mocy: 73%
Dodatkowe umiejętności: Walka wręcz i posługiwanie się bronią palną, znajomość kilku języków, choć nie w każdym jest w stanie się porozumieć, jazda na motocyklu | Mocne i słabe strony: Mocne:
×Duża ilość doświadczenia
×Pozostaje spokojny w stresujących sytuacjach
×Dobrze radzi sobie z dziećmi i młodzieżą
×Na ogół lubiany
Słabe:
×Tendencja do ignorowania własnych potrzeb
ףatwo traci wątek, zamyśla się
×Przy dłuższych rozmowach zdarza mu się gubić lub pomieszać języki | Przyjmowane leki: | Ukryta Wiadomosc: | JeÂśli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc ta wiadomosc --- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message --- |
|
|---|
Cele życiowe i marzenia: | Ukryta Wiadomosc: | JeÂśli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc ta wiadomosc --- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message --- |
|
|---|
Lęki: | Ukryta Wiadomosc: | JeÂśli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc ta wiadomosc --- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message --- |
|
|---|
Uwagi do MG: | Ukryta Wiadomosc: | JeÂśli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc ta wiadomosc --- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message --- |
|
|---|
|
| |
| Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group |
Saphic 1.2 // Theme created by Sopel |
| | Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 10 |
|