Znalezionych wyników: 16
The Gifted Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Pokój przesłuchań
Amy Vandom

Odpowiedzi: 66
Wyświetleń: 4741

PostForum: Biuro D.O.G.S.   Wysłany: 2018-04-04, 10:39   Temat: Pokój przesłuchań
Co ja tu robię... Czemu? Czy wszyscy wyszli cało? Czy dalej statystyki trupów rosną? Co z tą małą, czy jej drobne ciało zostało zabrane? Czy zostanie pochowane? Czy jej rodzice to przeżyją? Ja bym nie przeżyła śmierci własnego dziecka. To nie ludzkie tak patrzeć na ludzi. Bo była mutantką? Przecież to było jeszcze dziecko, które musiało wiele w życiu przejść skoro tak szybko odkryło swoją niebezpieczną broń i nie potrafiło jej okiełznać. Zresztą, wielu i dorosłych ludzi by taki widok poruszył. Nie każdy mógłby jeść kanapki podczas oglądania sekcji zwłok na żywo. No, razem ze znajomymi ze szkółki tak robiliśmy. Gościu rozcinał truposza, wyciągał płuca, nabijał je świńską krwią, usuwał jelita i wyciskał z nich zawartość na stół, a my po prostu patrzyłyśmy zafascynowane i jadłyśmy posiłek. To było zajebiste! Cofając się w przeszłość można było naprawdę odpłynąć w inny świat, bez lęków i strachu co prokurator i Dogsi wymyślą dla mnie. Tylko za co? Cały czas nurtowało mnie to pytanie. Dlatego też i nie robiłam pokazówki szału. Nie szarpałam i nie wyzywałam na czym świat stoi. Przecież od razu by to wykorzystali przeciwko mnie i przykleili nalepkę "Świr" obok "Terrorysta". Podniosłam głowę, gdy usłyszałam kroki.
Mimowolnie pojawił się uśmiech na mej twarzy, a oczy czujnie patrzyły na młodą osobę, która ewidentnie bała się być w tym pomieszczeniu. Pierwsze co mi przyszło na myśl, to że jest amatorką i tchórzem. Co ona w ogóle robiła w tej firmie skoro bała się podejść bliżej i po pchnięciu butelki wody odskoczyła jak kucyk z krainy tęczy? Zrobiło mi się jej żal, bo popatrzyła na drzwi jakby liczyła, że zaraz je otworzą. Ja natomiast udawałam, że skupiam się na butelce. Wiecie jakie to spojrzenie? Coś w stylu "Wypić czy nie wypić? O to jest pytanie".
Uczono mnie, że jeśli dają jedzenie czy picie to trzeba korzystać, bo nigdy nie wiadomo kiedy będzie kolejna okazja. Trzymając butelkę między palcami, macałam czy była wcześniej otwierana. Jak to najlepiej sprawdzic? A no poprzez nacisk na plastikowe ścianki. Jeśli jest miękka, to oznacza to tyle, że była wcześniej otwierana i już jest rozszczelniona. A jeśli była twarda? To wtedy ośmieliłam się ją odkręcić i wziąć dwa łyki zawartości. Wiadomo, Dogsi zawsze znajdą sposób żeby czymś nafaszerować nawet hermetycznie zamknięte mięso. W tym momencie to ja byłam ofiarą.
- Zostawili cię - powiedziałam spokojnie, obracając butelkę między palcami - Nie ładnie z ich strony, ja bym rzuciła robotę, gdyby mnie tak wystawili na pastwę losu potwora.
Usmiechnęłam się pod nosem i dopiero po tych słowach podniosłam na nią spojrzenie. Czujnie się w nią wpatrzywałam, a zarazem miałam nadzieję, że sprawiam wrażenie dość przyjaznej osoby.
- Jestem Amy, ale to już chyba wiesz. - skupiłam się na jej oczach. Aż wypływał z nich strach - Podałabym ci rękę na przywitanie, ale no cóż... ciut za daleko mam.
  Temat: Pokój przesłuchań
Amy Vandom

Odpowiedzi: 66
Wyświetleń: 4741

PostForum: Biuro D.O.G.S.   Wysłany: 2018-03-29, 18:29   Temat: Pokój przesłuchań
Spodziewałam się, że mnie zgarną. Miałam wręcz pewność, że trafię na przesłuchanie, prędzej czy później. Jak się skończyło, to każdy widział. Bycie dobrym w tym świecie jest przereklamowane. Zostałam mianowana terrorystą, tylko dlatego, że chciałam bronić każdego życia. Szarpano mną gdy prowadzono do wozu, choć wcale nie stawiałam oporu. Wręcz przeciwnie, starałam się dotrzymać im kroku i nie odzywać się zbytnio. Zdziwiło mnie jednak to, że nie założono mi kajdanek oraz nie zabrano broni. W dalszym ciągu miałam przy sobie całe wyposażenie, ale czy planowałam go używać? Nie i jeszcze raz nie. Nie było po co wzbudzać podejrzeń i dawać kolejne powody do zatrzymania.
Wkurzały mnie za to wypowiedzi ochrony. Te ich wyzwiska, te opinie i samosądy, kto jest dobry a kto zły. Nie wiem co mi podali, choć mogę się domyślać, że mutazynę z domieszką środka uspokajającego. Czułam się lekko, jakbym odpływała gdzieś w dal, z dala od tego całego ambarasu, z dala od problemów tego porąbanego świata. Podróż trwała długo, a mnie coraz bardziej morzył sen. W pewnym momencie chyba nawet urwał mi się film, bo ocknęłam się gdy trzasnęły drzwi od strony kierowcy. Moim oczom ukazała się siedziba Dogsów. Nie byłam jeszcze w środku, a teraz widać miałam okazję poznać te tereny z mniej przyjaznej strony.
Nieprzyjemnie prowadzona korytarzami, w dalszym ciągu starałam się zachować spokój, choć serce biło mi jak diabli. Wiecie co mnie najbardziej niepokoiło? Nie czułam swojej mocy, miałam wrażenie, jakby nie istniała, jakby wyrwano ze mnie cząstkę siebie. Nie potrafię opisać tego uczucia, nie potrafiłabym tego pokazać. W pewnym stopniu to trochę takie uczucie, jakbyście nagle nie wzięli telefonu do kieszeni, chociaż dzień w dzień go tam nosicie. Wiecie, że powinien być, brakuje tego ucisku na udzie, a mimo to go szukacie, sięgacie po niego.
W końcu trafiliśmy do sali przesłuchań. Bywałam w podobnych nie raz, ale nigdy z tej strony. Byłam przerażona, choć próbowałam tego nie pokazywać. Posadzono mnie na krześle i przykuto kajdankami. Zostałam sama z lustrem weneckim, wiedząc, że jestem obserwowana i podsłuchiwana. Oparłam się na łokciach i schowałam dłonie we włosy. Chciało mi się wręcz płakać, krzyczeć i szarpać. Te głąby porobili mi rany na nadgarstkach, drobne zadrapania piekły, co mi dawało jedyną świadomość tego, że nadal żyję. Co mi innego pozostało niż czekać? Nic więcej. Gdyby mnie teraz rodzice zobaczyli, nie byliby ze mnie dumni, a przecież nie zrobiłam nic złego. Że co? Że chciałam uratować tą małą dziewczynkę? To dogsi rozpętali ogień wypuszczając w świat te swoje potworki. Obawiałam się, że przydomek terrorysty pozostanie przyklejony do mnie klejem superglu już na zawsze i wyląduję w więzieni, gdzie przebywały największe potwory tego świata. Albo mnie zabiją.
  Temat: Główna ulica
Amy Vandom

Odpowiedzi: 157
Wyświetleń: 9853

PostForum: downtown seattle   Wysłany: 2018-03-22, 21:10   Temat: Główna ulica
A ja powiem tak, działy się okropności. Padały strzały za strzałem, krzyki, harmider, trącanie się nawzajem. Miałam po prostu tego dość! Dowódca piesków ewidentnie nie reagował, czyżby miał na mnie wyjebane? A może po prostu za bardzo się zauroczył w pannie morderczyni? Trudno, skoro postanowił załapać laga w myśleniu, to ja nie miałam zamiaru czekać aż się odwiesi. Skinęłam głową na nową przybyłą dziewczynę, ciesząc się, że chociaż ona jedna jest po właściwej stronie barykady.
- Zajmij się nią, proszę - powoli się wycofałam, krok za krokiem do tyłu. Obserwowałam również czy broń wystrzeli, czy Seth ściśnie spust. Póki nic się nie działo, to postanowiłam wyrwać się z tego wiru bezsensownosci sytuacji i iść tam, gdzie naprawdę źle się działo. Padały kolejne strzały, a ja biegnąc do najbliższych rannych osób osłaniałam rękoma głowę, taaaaa.... jakby to miało jakkolwiek pomóc. Cieszyłam się, że zwiałam od Setha, a raczej miałam nadzieję, że zwiałam, bo bałam się obejrzeć przez ramię. Czułam się jak idiotka, a zarazem nie miałam pojęcia jak zatrzymać ten szał pocisków. Własnej broni nie wyciągnę, bo do kogo bym miała strzelać? Ciężko jest określić, kto tu jest winny, choć najchętniej to bym wszystkich pozabijała.
- No do cholery! Czy wy głusi jesteście?! Przyślijcie te cholerne posiłki! Grupę antyterrorystyczną! - wykrzyknęłam do krótkofalówki.
  Temat: Główna ulica
Amy Vandom

Odpowiedzi: 157
Wyświetleń: 9853

PostForum: downtown seattle   Wysłany: 2018-03-14, 22:31   Temat: Główna ulica
To były jakieś cholerne jaja! Powoli coraz bardziej się wkurwiałam. Mimo, że nie należę do osób jakże mocno stabilnych emocjonalnie, to na pewno szkolenie wiele mi dało i w samych zakresach pracy staram się być profesjonalistką i korzystać z dobrych rad wykładowców. Także i w ty przypadku, przypomniały mi się podstawowe zasady jednego z moich dowódców "Gdy terrorysta wydaje rozkaz, lepiej go wykonać i oczekiwać na dogodny moment". Wszystko bym zniosła, naprawdę, ale mierzenie do mnie z broni?! No to już kurwa przegiął! Całe szczęście, że nie strzelił, bo rehabilitacja kolana trwa bardzo długo, a niestety potrzebowałam pracy, aby jakoś funkcjonować. Na dodatek te dziady wydali na mnie wyrok, na mnie! No szlag mnie omal nie trafił, choć nie pokazywałam tego, tylko dość mocno zaciskałam wargi. Ten z DOGSów miał się za nie wiadomo kogo. Oczywiście, rozumiałam, w jakim żyjemy świecie, ale czemu panuje aż taka niesprawiedliwość? Ta mała nie musiała zginąć. Równie dobrze, mogli ją nauczyć kontroli. A zresztą, gdyby któryś kretyn nie zastrzelił polityka, to to dziecko w ogóle nie straciłoby kontroli ze strachu. Sceny które rozgrywały się za moimi plecami, były dość istotne, słyszałam krzyki. JESTEŚCIE MORDERCAMI! DLACZEGO WY TO ROBICIE? NIE MACIE SUMIEŃ? NIE MACIE WSTYDU? JESTEŚCIE OBRZYDLIWI! TAK, DO WAS MÓWI?! BRZYDZ? SI? WAMI! Nie potrafiłam przetrawić tych słów. Zamknęłam oczy i próbowałam opanować nerwy by nie palnąć czegokolwiek wbrew sobie. Przecież nie po to tu byłam wysłana, nie taką składałam przysięgę.
- Po pierwsze to nigdzie z tobą idę. Po drugie to nie boję się wyroku, bo nie jestem tchórzem i znam zasady. Nie użyłam broni ani środków przymusu bezpośredniego. Znam sobie prawa. - pozwoliłam sobie to powiedzieć bardzoooo spokojnym głosem, wręcz za spokojnym jak na moją osobę. Opuściłam nawet ręce i wskazałam jedną na scenę odgrywającą się za nami.
- Widzisz co narobiłeś? Ty i te twoje pajączki. Gdzie się podziało twoje sumienie? Tak samo byś potraktował swoich bliskich, gdyby okazali się inni nie z własnej winy? - chciałam mu dać do myślenia, choć wiedziałam, że psycholom się nie przemówi do rozsądku. Mają własny kodeks, własne zasady i myślą tylko i wyłącznie o jednym celu. Powinnam teraz spindalać, a jednak mimo wszystko nadal tu stałam jak osiołek na muszce kolesia, który ewidentnie chciał mieć na mnie jeszcze większego haka poprzez ukrycie mojej osoby przed władzami. Jaki byłby efekt? A no tylko jeden - Policjantka niby wspierająca terrorystów uciekła i ukrywa się, ewidentnie miała coś z ty wspólnego i z mutantami . Dlatego nie ucieknę i nie przyjmę jego propozycji. Nie zniosłabym patrzenia w lustro na siebie, robiącą takie rzeczy jakich on się dopuszcza.
- Chcesz to mnie zastrzel, ale na chwilę obecną mam ważniejszą robotę. Ci ludzie potrzebują pomocy. Wycofaj te swoje stworki, bo narobisz tylko więcej szkód, a później sobie rób co sobie chcesz, byleby ludzie mogli odejść stąd, a ranni trafić do szpitala. - nie mogłam więcej mówić, bo przecież już i tak mi opanowanie wariowało jak huśtawka. Raz miałam ochotę mu przypierdolić, a innym razem po prostu zamienić się w dym i ratować własną dupę. Nie potrafiłabym tak, naprawdę. Nie potrafiłabym żyć ze świadomością, że nie mogę w dalszym ciągu robić tego co robię, a zarazem, że każde wyjście do sklepu może być monitorowane. Czy wspomniałam już o tym, że w krótkofalówce pojawił się i kolejny komunikat? A no właśnie, w tamtym momencie miała m iście szatański uśmieszek. Z wielką satysfakcją patrzyłam, jak suka, która najpierw dziękuje za pomoc teraz musi zostać i się stawić na zeznaniach ups!.
  Temat: Główna ulica
Amy Vandom

Odpowiedzi: 157
Wyświetleń: 9853

PostForum: downtown seattle   Wysłany: 2018-03-08, 22:38   Temat: Główna ulica
Udać się udało, choć i tak strzały padły. Ale ej! Były też plusy tej całej sytuacji! Miałam pod sobą strzelca, winowajczynię zamieszania. Poczułam się dumna, a zarazem silna. Miałam tylko nadzieję, że nikt nie został postrzelony. Może spudłowała, może jeszcze była nadzieja na łagodniejszy wyrok, może zdoła przybyć pomoc i uratować ewentualnych poszkodowanych! Było tyle opcji "może", ale przede wszystkim musiałam tą wredną morderczynię skuć i doprowadzić przed sąd. Skubana walczyła zawzięcie, ale ja również nie poddawałam się, walczyłam o swoje prawa, o prawo do życia, do zdrowia, do szczęścia. Też byłam cholernym mutantem! Równie dobrze mogłaby i mnie zastrzelić! Albo każdego innego mutanta! Nie mogłam przecież na to pozwolić, póki na mej piersi widniała odznaka.
I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie ten cholerny sukinsyn. Glock ma charakterystyczny dźwięk przy przeładowywaniu. Nie miałam pojęcia który ma model, bo jest tego wiele, ale wiecie co? Najbardziej wkurwiło mnie to, że nie padły żadne słowa typu " Uspokój się! Vandom, skuj ją, mam ją na muszce!". Ale ten cholerny chuj, skierował swoje słowa do mnie. Ośmielił się rzucać i grozić mojej osobie! I jeszcze celuje we mnie lufą. Znieruchomiałam z wrażenia. Nie dosłownie, bo dyszałam jak po i głęboko wdychałam zimne powietrze. Gdzieś podczas bijatyki zgubiłam gumkę do włosów, dlatego też, moje rude włosy żyły teraz swoim prywatnym życiem.
- Żartujesz sobie? Oddała dwa strzały. Mogła kogoś zabić, jeśli nie zabiła! - może nie powinnam reagować, ani tym bardziej go słuchać. Ale akurat bardzo lubiłam swoje życie, a kulka w co nie których narządach ciała może je utrudnić. Dlatego zaczęłam powoli się podnosić z ziemi i ciała dziewczyny. Podniosłam też lekko dłonie na wysokość ramion, a pomiędzy moimi palcami prawej dłoni merdały kajdanki. Bardzo mi się to nie podobało, wręcz uwłaczało mojej naturze i przepisom prawa, którym ślubowałam wierność. Ale nie miałam wyboru, byłam na muszce, nie ucieknę też w siną dal, nie zmienię się w dym, aby dać Pieskom satysfakcję. Obejrzałam się za siebie, powoli, aby spojrzeć morderczym okiem na tego sukinsyna, przez którego stracę jedynego zamachowca.
  Temat: Amy Vandom
Amy Vandom

Odpowiedzi: 4
Wyświetleń: 535

PostForum: Relacje   Wysłany: 2018-03-04, 21:59   Temat: Amy Vandom
Colleen Marie napisał/a:
przychodzę po coś!
masz do wyboru Colę i Zoellę ^^

Wstępnie jakoś mamy ustalone, co? ^^
  Temat: Główna ulica
Amy Vandom

Odpowiedzi: 157
Wyświetleń: 9853

PostForum: downtown seattle   Wysłany: 2018-03-04, 21:51   Temat: Główna ulica
- Przyjęłam - przekazałam do krótkofalówki i tak jak planowałam zaczęłam biec w stronę dziewczynki. W głowie kłębiło mi się tysiąc myśli, były niemal jak dym, w który potrafię się zamienić. Najbardziej bulwersowało mnie to, że niczego winna istotka zobaczyła czyjąś śmierć i krew. Zresztą nie była jedynym dzieckiem, które będzie miało teraz koszmary nocne. Dorośli i młodzież jakoś sobie poradzą, a mała? Miały prawo puścić jej emocje. Ale żeby od razu zajmować się nią? Cokolwiek by to miało znaczyć. A zapewne nie znaczyło nic dobrego. Przepychanie się między ludźmi nie było przyjemne. Na szczęście byliśmy na otwartym terenie, więc ewakuacja miała się ku końcowi. Najchętniej bym się zamieniła w dym, aby szybciej przemknąć między tłumem lub nawet wzlecieć ku niebu i mieć lepszy widok, ale nie bez powodu ukrywałam swoje zdolności, nikomu nie ufałam, bo nikomu nie można ufać! Patrząc na to wszystko, gdzie człowiek zabija człowieka, bo mają inne poglądy, a organizacje rządowe myślą tylko i wyłącznie o łapaniu takich jak ja i zabieraniu dzieciom dzieciństwa, to mam ochotę zawrócić i zaszyć się pod kołdrę.
Do małej zbliżyło się już wielu ludzi. Mogłam tylko mieć nadzieję, że zabiorą ją, nim ktokolwiek z Piesków się do niej zbliży. Dyszałam jakbym przebiegła maraton. Krew mi dudniła w uszach, krzyki zakłócały normalne myślenie.
- Gdzie to cholerne wsparcie?! - chciałam powtórzyć to do łączności, ale wtedy... moją uwagę przykuła jedna kobieta, która zamiast uciekać, pomagać innym czy po prostu kierować się w inną stronę niż miejsce zbrodni, stała i patrzyła na dziecko. Na mutantkę. O nie, wyciągała broń! Jeśli by mi się udało do niej przebić, nim wymierzy to rzuciłabym się na nią i odebrałabym broń. Nie szczędziłabym siły fizycznej i "paznokci" aby tylko powstrzymać ją przed takim ruchem. Nie mogłam przecież pozwolić morderczyni uciec! Chwila moment zakułabym ją w kajdanki.
  Temat: Główna ulica
Amy Vandom

Odpowiedzi: 157
Wyświetleń: 9853

PostForum: downtown seattle   Wysłany: 2018-03-03, 08:00   Temat: Główna ulica
Że co proszę? Oburzenie we mnie wzrastało. Po pierwsze dlatego, że pakowali się w to D.O.G.Si, a po drugie, że mieli tyle cholernych uprawnień. Boże, żeby nasza policja nie miała nic do gadania odnośnie bezpieczeństwa ludzi?! To jest jawna niesprawiedliwość.
- Jaja sobie robicie. - stwierdziłam sama do siebie pod nosem. Jeszcze ci debile mieli czelność ukrywać się w ciężarówkach. Nie chciałam może i zbytnio pakować się w ich sprawy, bo nie mają za dobrych opinii, a już tym bardziej nie u mnie. Nim jednak zdążyłam zareagować jakąś bardziej wredną odzywką nastała niewyobrażalna scena. Strzał padł prosto w jednego z typów na scenie. W tym momencie żałuję, że bardziej się nie przygotowałam do tego kto jest kim, jaki cel miał ten marsz i za co odpowiadają PIESKI. Wybuchła panika wśród ludzi. Nie żebym i ja spanikowała. Przeanalizowałam szybko skąd mógł nadejść strzał, ale najgorsze, że było tu multum miejsc, chociażby w budynku. Ciężko będzie samemu ścigać snajpera, z tego względu, że każdy zamachowiec po udanym ataku porzuca miejsce i ucieka. Precyzja i staranność.
- Strzelanina, jedna osoba nie żyje. Powtarzam, mamy zamach, jedna osoba nie żyje. Wezwijcie wsparcie - szmery, stuki i harmider. Chyba już wiedzieli o co chodzi. Kusiło mnie, by rzucić się w pogoń za typem ze spluwą, ale to nie pora na odgrywanie superbohatera, którym po prostu nie byłam. Zaczęłam się przedzierać w stronę sceny, po drodze pomagając staranowanym ludziom wstać z ziemi. Ale oczywiście, nawet tego nie można robić w spokoju, bo w krótkofalówce odezwał się nieznany mi dotąd głos. Ta, chciał mnie w swojej organizacji. Dobre sobie.
- Miło mi i nie miło. Macie swoje drony i nie wiecie co dzieje, jak się sytuacja ma? Oh jak mi przykro. Albo ruszycie dupy i pomożecie, albo dalej zajmujcie się zabawkami. Siedzenie w oddali od problemu nie jest tym czego sobie życzę przez resztę zycia - czyli innymi słowy spieprzaj dziadu, nie chcę do twojej bezsensownej organizacji, bo to ani miejsce ani czas na takie rozmowy, a po drugie... dla mnie liczy się każda ludzka istota. Czy to mutant czy człowiek, a dla nich pole ratowania żyć się zawęziło. Miałam w nosie, czy ludzie to słyszą, niech się poczują pewniej, z policją po tej samej stronie. Może i trochę za chamsko odpowiedziałam temu Seth'owi, ale sam się o to prosił. Miał nadzieję, że połechta moje ego? Że odwrócę się od swoich ideałów? Że nagle spojrzę inaczej na ludzi? Chociażby na tą małą dziewczynkę, która użyła swojej mocy, co było widoczne dla kogoś wtajemniczonego. Musiałam się do nich dostać, nim PIESKI ruszą tyłki i coś tej bezbronnej istotce zrobią.
  Temat: Główna ulica
Amy Vandom

Odpowiedzi: 157
Wyświetleń: 9853

PostForum: downtown seattle   Wysłany: 2018-02-26, 21:57   Temat: Główna ulica
Zaczęły się przemówienia. Jakoś nie byłam nimi zainteresowana, ale póki trwały mogłam śmiało obserwować każdego po kolei. Najpierw jednak, tak jak zaplanowałam, przeszłam się wokół ciężarówki ze sceną i nawet kawałek dalej. W pewnym momencie zauważyłam samochód policyjny, właściwie pojazd, a raczej nawet wielkie cosik niczym kolejna ciężarówka. Co do cholery? Nacisnęłam palcem guzik wywołujący w mikrofalówce na ramieniu.
- Sprawdźcie mi, proszę, numery rejestracyjne - po czym wyrecytowałam te przeczytane z pojazdu. A żeby nie wzbudzać podejrzeń i zbytniego zainteresowania wróciłam w kierunku sceny, aby zobaczyć kto teraz podejdzie do mikrofonu. Szczerze? W dalszym ciągu nie było tu nic ciekawego, a ich wypowiedzi były doprawdy nużące. Czego tak naprawdę chcieli? Żeby świat zaakceptował mutantów? To nie jest wykonalne. Objęłam się ramionami i poszłam dalej na obchód. Nie żebym się jakoś załamała, bo nikt nie miał pojęcia czym byłam, co mi uratowało życie i paru innych ludzi. Jeśli to co mówili na scenie było prawdą, to nigdy nie będzie można być bezpiecznym. Najlepiej się ukrywać, bo ludzie są złośliwi. Zresztą zawsze byli i będą.
W pewnym momencie coś mnie oślepiło, podniosłam więc głowę i ujrzałam spindalającego drona. Bez chwili wahania ruszyłam za nim.
- Czy po niebie mają prawo fruwać drony? Przecież tu jest wielu ludzi, jak straci zasięg, to runie komuś na łeb! - powiedziałam do krótkofalówki. Musiałam się dowiedzieć, czy to jakieś wybryki młodzieży czy celowe zachowanie patrząc na charakter imprezy.
  Temat: Główna ulica
Amy Vandom

Odpowiedzi: 157
Wyświetleń: 9853

PostForum: downtown seattle   Wysłany: 2018-02-23, 10:47   Temat: Główna ulica
A miał być wolny dzień od pracy. Dźwięk przychodzącego sms nie wróżył nic dobrego, ale cóż. Trzeba było sprawdzić od kogo to, a może akurat jakiś przystojny i wolny mężczyzna pomylił numery? Chętnie bym kogoś schrupała, ot co. Wyciągnięta spod kołdry ręka wymacała telefon i wciągnęła go niczym bestia pod kołdrę razem z zawartością, czyli ładowarką, która uruchomiła domino, a efektem końcowym była stłuczona lampka.
- Już wiem, że to nie będzie dobry pomysł dzisiaj wstawać - wymruczałam pod nosem i szybko odpisałam na eska. Ok, pójdę na marsz. Jak najbardziej... ale dobrze, że jutro, bo teraz idę dalej spać.
Po leniwym dniu musi wrócić rzeczywistość, a ta uderzyła mnie jak wredna małpa. Na marszu miałam być na 9:00, aby już zacząć obserwować, ale wiadomo, wszystko na ostatnią chwilę. Wpadłam na komendę, zabrałam co moje do wyposażenia i środki przymusu bezpośredniego. Ale tylko te podstawowe, typu 1/2 normatywy amunicji, glocka 17, środki łączności, przedmiot służący do obezwładniania za pomocą energii elektrycznej i pałka. Zapakowana niczym Rambo wystrzeliłam jak poparzona mając w myślach tylko jedno zdanie Kurwa, spóźnię się!. Punktualnie o 9:00 zjawiłam się na placu. Oblookałam swoim czujnym okiem wszystko i wszystkich. Co chwilę musiałam zdawać relację, co się dzieje, gdzie i skąd może nadejść atak. Powiem szczerze, że zastanawia mnie to wszystko. Mutanci byli wśród nas, czego sama byłam dowodem. Ale będąc w tłumie i wiedząc, że oni też tu są... to nie było miłe uczucie. Skąd mam wiedzieć jakie inne są mutacje? Przecież nie mam pod czapką metalowego kapelusika aby odpychać wszelkie ataki psychiczne. Trudno, dziś mam tylko obserwować i pilnować porządku.
Znalazłam sobie miejsce obok samej sceny, od strony kabiny kierowcy. Miałam tu całkiem niezły widok na wszystkie okna z naprzeciwka oraz tłum, a także na scenę. W zasadzie to dopiero do mnie dotarło, że tu będzie nawet ponad tysiąc ludzi.
- Niech ktoś puści "Przeżyj to sam" - pomyślałam, zakładając łapki na piersi. Część ludzi już była, jedni patrzyli, drudzy już czekali. W stronę ciężarówki zbliżała się nawet mała dziewczynka z... może mamą? Na pewno był to jakiś opiekun. Postanowiłam się przejść wokół ciężarówki i posprawdzać czy nic nigdzie nie ma. Miałam nadzieję, że nikt nie planuje jakiegoś zamachu...
  Temat: Deptak #1
Amy Vandom

Odpowiedzi: 2
Wyświetleń: 529

PostForum: downtown seattle   Wysłany: 2018-02-21, 20:49   Temat: Deptak #1
#Start!

Początki zawsze bywają trudne, tutaj też nie było łatwo. Nadal jestem nikim na komendzie, choć naprawdę się staram. I wiecie co jest najdziwniejsze? Z jednej strony się cieszę, ze nikt mnie nie zauważa, bo dzięki temu nie jestem brana nawet pod lupę jako kto inny niż człowiek, a z drugiej... Musiałby się zdarzyć cud, abym zabłysnęła w oczach dowódcy. Mniejsza o to, pracę na dziś zostawiam za sobą, a teraz pora się zrelaksować. Jako, że urodziłam się w Londynie i dużo czasu spędzałam też nad Tamizą, tak i teraz lubiłam patrzeć na wodę i wbrew wszystkiemu wdychać świeże powietrze. Kupiłam kawę i przysiadłam na krawędzi deptaka, spuszczając nogi w kierunku wody, jak mała dziewczynka. Po prostu sobie siedziałam i popijałam smakowitą kawusię, gdy nagle ktoś mi musiał zepsuć zabawe. Koleś, który od dłuższego czasu stal obok mnie, odpalił papierosa. Kurde, nic bym nie miała do tego, gdyby jeszcze chuchał w inną stronę, a nie w moją. Wciągnęłam dym, normalnie bym się zaczęła krztusić i wyzywać gościa za tak bezczelny czyn. Jednak teraz... Po prostu go wciągnęłam i znikł. Nawet poczułam się ciut lepiej, bo jakby nie patrzeć tego typu substancje są częścią mnie. Ale ej, musiałam chociaż zgrywać pozory normalności.
- Ej! Dmuchaj szampanie w inną stronę! - podniosłam głowę, ale promienie słońca oślepiły mi jego twarz, więc nie byłam pewna z kim mam do czynienia - Chcesz to truj siebie, ale z łaski swojej zgaś to, albo sobie pójdź w cholerę.
No takim zachowaniem to może i nic dziwnego, że nie dostaje awansu. Ale w tym życiu nie warto być miłym. Podniosłam się i stanęłam przed nim niebezpiecznie mocno ściskając kubek kawy. Wszystko mnie kusiło, aby wyrwać mu tego papierosa.
  Temat: Event: MARSZ POKOJOWY!
Amy Vandom

Odpowiedzi: 15
Wyświetleń: 1201

PostForum: fabularne   Wysłany: 2018-02-18, 21:23   Temat: Event: MARSZ POKOJOWY!
Imię i nazwisko: Amy Vandom
Rola w trakcie wydarzenia: Obstawa policyjna 8)
Inne: No czo? Stróż prawa niezrzeszony też jest potrzebny 8)
  Temat: Amy Vandom
Amy Vandom

Odpowiedzi: 0
Wyświetleń: 340

PostForum: Informatory   Wysłany: 2018-01-22, 19:59   Temat: Amy Vandom
Amy Vandom
alias 23 lat
Choroby i alergie:
Nie toleruje mleka, a tak po za tym to na nic nie choruje i nie ma żadnej alergii.
Obrażenia:
Blizna po pożarze na podbrzuszu. Mała ciut jaśniejsza plamka przypominająca w kształcie australię

Zawód:
Jest policjantką.
Rodzina:
Rodzeństwa nie ma, a rodzice wyjechali po za granice kraju.
Opis mocy i poziom mocy:Zamiana w dym. 60%

Dodatkowe umiejętności:
potrafi strzelać z każdej broni palnej. Potrafi przywalić.
Mocne i słabe strony:
Wredna, ale lojalna. Miła, choć często ironiczna. Wesoła, ale tajemnicza
Przyjmowane leki:
Ukryta Wiadomosc:
JeÂśli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc ta wiadomosc
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
Cele życiowe:
Ukryta Wiadomosc:
JeÂśli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc ta wiadomosc
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
Marzenia:
Ukryta Wiadomosc:
JeÂśli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc ta wiadomosc
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
  Temat: Amy Vandom
Amy Vandom

Odpowiedzi: 4
Wyświetleń: 535

PostForum: Relacje   Wysłany: 2018-01-22, 19:41   Temat: Amy Vandom
Amy Vandom

Znasz mnie? No chyba nie...
pozytywne
IMI? I NAZWISKO - opis relacji
IMI? I NAZWISKO - opis relacji
IMI? I NAZWISKO - opis relacji
negatywne
IMI? I NAZWISKO - opis relacji
IMI? I NAZWISKO - opis relacji
IMI? I NAZWISKO - opis relacji
neutralne
IMI? I NAZWISKO - opis relacji
IMI? I NAZWISKO - opis relacji
IMI? I NAZWISKO - opis relacji

  Temat: Amy Vandom - Dryń dryń!
Amy Vandom

Odpowiedzi: 0
Wyświetleń: 385

PostForum: Telefony   Wysłany: 2018-01-22, 19:26   Temat: Amy Vandom - Dryń dryń!
 
Strona 1 z 2
Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 10