| Autor |
Wiadomość |
Temat: Salon & Kuchnia |
Adene Victoria
Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 1987
|
Forum: V. Hetfield Wysłany: 2018-06-14, 22:45 Temat: Salon & Kuchnia |
Och Adene z całą pewnością zaczeka na te drinki. W końcu po to tu przyszła. Na pewno też nie będzie prosto ją zadowolić byle czym. Wstała i podeszła do wieży klękając przed szufladą. Co my tu mamy? Większości płyt nie tylko nie znała ale nawet w najmniejszym stopniu nie kojarzyła. Spędziła trochę czasu sortując kolejne płytki i zatrzymując się przy jakiejkolwiek, która wydała się być znajoma. Umówmy się, że są jednak pewne klasyki, które wszyscy znają. Na przykład taki Deep Purple. Złapała go w palce i delikatnie wyłuskała płytkę z opakowania. Przez parę sekund jeszcze się jej przypatrywała zanim wsunęła ją w urządzenie. Ciekawe czy będzie zadowolony z jej wyboru? Zawsze była nadzwyczajnie nerwowa jeśli chodziło o muzykę. Nie lubiła się nią dzielić a tym bardziej wybierać ją w jakichkolwiek sytuacjach.
- Mam nadzieję, że pasuję - skwitowała swoje przemyślenia na głos wracając na swój brzeżek sofy.
Miała okazję poobserwować mężczyznę w swoim fachu. Chyba był zadowolony z całego obrotu sytuacji. W końcu miał przecież wyzwanie! Ona też uwielbiała trudne zagadki w sekwencjach genetycznych mutantów. Dogs nie było może najlepsze ale fakt faktem pozwalało jej dalej się rozwijać za co była wdzięczna. Ujęła szklankę w dłonie i spojrzała na nią krytycznym wzrokiem. Parasolka rozbawiła ją swoją kiczowatością i uśmiechnęła się lekko. Było to ładne ale to dalej zwykły alkohol z sokiem pomarańczowym.
- Pomarańczami mnie raczej nie zachwycisz, Gdyby coś takiego miało mnie przekonać to z pewnością nie stroniłabym od alkoholu - mówiąc to pociągnęła jednak łyk przez słomkę. Świeże pomarańcze skutecznie maskowały smak alkoholu, więc nawet się nie skrzywiła. Nie porwało jej to jednak. Ot coś co mogła w sumie nawet zrobić sama w domu. Albo w ogóle sam sok pomarańczowy bez alkoholu byłby lepszy. Czemu wszystko psuć procentami?
Rozsiadła się wygodniej gdy James usiadł w fotelu. Ile to lat już minęło? Potarła szczękę w zamyśleniu.
- Będą trzy lata jakoś. Czasem tęskni mi się za Londynem i rodziną ale Seattle to całkiem przyjemne miasteczko. |
Temat: Olympic Sculpture Park |
Adene Victoria
Odpowiedzi: 15
Wyświetleń: 1594
|
Forum: downtown seattle Wysłany: 2018-06-14, 22:14 Temat: Olympic Sculpture Park |
Cofnęła się jeszcze parę kroków zanim na dobre się zatrzymała i stanęła w lekkim rozkroku. W dłoniach ściskała obrożę i obserwowała uważnie dziką mutantkę. Monstrum. Uważnie przyglądała się błoniastym skrzydłom gdy zatrzepotały nieporadnie w próbie wzbicia się w powietrze. Na małpi ogon dziwnie zakończony, który dziko kołysał się w powietrzu. Ciekawe czy kobieta miała w sobie cząstki DNA innych zwierząt? Musiała to sprawdzić. Jednak aktualnie takie rozważania mogą zaczekać. Czekała na swoją szansę, aż stwór będzie bardzo osłabiony i klapnie na ziemi nie mogąc się poruszać. Przewiesiła obrożę przez ramię i wyłuskała z kabury pistolet ze strzałkami mutazynowymi. Na wszelki wypadek. Wzięła głębszy oddech i pewniej stanęła na nogach.
- Gdy będzie wystarczająco otumaniona założę jej obrożę. Nie wiem czy wróci do swojej poprzedniej formy, więc trzeba będzie ją związać i zabezpieczyć aby nie zrobiła sobie ani nikomu krzywdy - mówiła spokojnie celując w mutantkę |
Temat: Gdy pół roku mija... |
Adene Victoria
Odpowiedzi: 31
Wyświetleń: 2536
|
Forum: fabularne Wysłany: 2018-06-08, 21:26 Temat: Gdy pół roku mija... |
| Adene poprosi! |
Temat: Salon & Kuchnia |
Adene Victoria
Odpowiedzi: 25
Wyświetleń: 1987
|
Forum: V. Hetfield Wysłany: 2018-06-07, 20:39 Temat: Salon & Kuchnia |
Dreptała za Viggo z rękami w kieszeniach. Coraz bardziej traciła pewność siebie ale było już chyba za późno. Gdy Viggo w pewnym momencie się zatrzymał i zaczął włazić do jakiegoś mieszkania, aż ją zmroziło. No super. Dłuższą chwilę stała jak głupek przed otwartymi drzwiami, aż nie wzięła głębszego oddechu i rezolutnie przekroczyła próg. No to teraz już na pewno przekreśliła jakiekolwiek swoje szanse. Wzdrygnęła się lekko słysząc klucze na stoliku. Aaaaaa uspokój się Adene. Powiedział ci już raz, że nie ma złych zamiarów i mu zaufałaś. Więc co teraz odwalasz. Dopiero słysząc pytanie otrząsnęła się lekko i spojrzała na Jamesa. Nie gap się.
- Oh nie ma sprawy. Są ładne - prawie zdążyła się ugryźć w język. Prawie. Podobnie jednak jak mężczyzna nie sprecyzowała o co jej chodzi. Na szczęście każdy normalny człowiek pomyśli o tym, że chodziło jej o tatuaże.
Grzecznie przeszła dalej do salonu rozglądając się z ciekawością wokół. Trochę się już uspokoiła i teraz czuła się tylko zwyczajnie niezręcznie. Nie zwykła przychodzić do mieszkań ludzi w odwiedziny. Nie zwykła też przebywać z dwumetrowym mężczyzną w zamkniętym mieszkaniu. Zamknęła oczy. Jest dobrze. Otworzyła oczy sekundy później nieco podbudowana. Po chwili wahania postanowiła klapnąć w rogu sofy i odłoży torebkę na ziemię obok.
- No nie powiem tego się nie spodziewałam. - Powiedziała lekkim tonem patrząc na zdjęcia na ścianach. Całkiem miał tu ładnie. Była przyzwyczajona do malutkich przestrzeni, białych ścian i surowości wszystkiego. James nie miał też typowego bałaganu jako samotny mężczyzna. Może miał jakąś wybrankę kto to wie? Ktokolwiek to był należy pogratulować wystroju, choć trochę brakowało jej tu kolorów.
- Masz tu całkiem ładnie. Długo tu mieszkasz? - zagaiła przerzucając wzrok na brodacza. Albo raczej w miejsce gdzie był przed chwilą, a teraz słyszała jak grzebie w szafkach. Aergie?
- Owoce wszystkie lubię. Mam uczulenie na mleko natomiast. - Wolała ostrzec zawczasu. Zaczęła stukać palcami o kolano. Chyba tik nerwowy. Usłyszała nagły łoskot i przekleństwo przy czym nie mogła powstrzymać śmiechu. Tego właśnie potrzebowała.
- Za niskie szafeczki? |
Temat: Mostek #2 |
Adene Victoria
Odpowiedzi: 60
Wyświetleń: 3661
|
Forum: Westcrest Park Wysłany: 2018-06-07, 19:26 Temat: Mostek #2 |
Huh? Czyli jednak pan światowy się znalazł. I matulu czemu te nieśmieszne żarty ją akurat całkiem bawiły. Pewnie przez to, że normalnie w życiu nie ma żadnych kontaktów gdzie ktokolwiek by rzucał jakimikolwiek normalnymi żartami.
Usłyszała jednak zaraz poważne tony w jego wypowiedzi. Słowo co? Nie lubiła obietnic. Przez dłuższą chwilę milczała zastanawiając się nad jego propozycją. Naprawdę nie powinna. Co jej jednak szkodzi? Gdyby chciała to nie musi się stawiać nawet jutro do roboty. Ile ma takich okazji w życiu? Prawie wcale nie ma oto odpowiedź. Co więc jej szkodzi? Może akurat się jej spodoba. Otworzyła usta mając się już zgodzić jednak je zamknęła i spojrzała jeszcze raz pełna podejrzliwości na Jamesa. To nie jest przyjazny typ. Nie znasz go. Pamiętaj o tym.
- Hmmm okej niech ci będzie - powiedziała w końcu cały czas nie przekonana do słuszności swoich działań. Zaraz jednak nadęła policzki i objęła ramionami nogi. - Moim nogom nic nie jest. Mogę sama iść. - Oznajmiła z udawaną opryskliwością obrażonej nastolatki. Było jej tylko zimno i nic poza tym. Plus była zdecydowanie zbyt dumna by pozwolić się komuś nieść! |
Temat: Mostek #2 |
Adene Victoria
Odpowiedzi: 60
Wyświetleń: 3661
|
Forum: Westcrest Park Wysłany: 2018-06-07, 17:19 Temat: Mostek #2 |
Pokiwała energicznie głową. Gdy uda się jej uprawa tych roślinek z całą pewnością przyniesie Jamesowi nowy szczep w doniczce. Nieważne co mówił i jak groźny chciał być! Klasnęła w dłonie zachwycona jego pomysłem. Zaraz jednak zmarszczyła brwi.
- Nie wolno mi wiercić w ścianach, więc nie jestem pewna co do tych półek. Tak samo haki. Mam pojedyncze doniczki przyklejone do ściany takimi taśmami montażowymi nie wiem jednak jakby to trzymało półki ... - Zastanawiała się na głos w głowie planując już zmianę rozmiesczenia wszystkich roślin. Musiała nad tym dłużej pomyśleć i przysiąść nad tym. Nigdy też z resztą nie iała głowy do montowania czy składania czegokolwiek. Musiałaby więc dodatkowo zlecić komuś owy montaż nawet jeśli tylko na taśmach aby chociaż było to proste i równe. Cóż z jej pensją nie było to żadną przeszkodą.
Trochę się speszyła słysząc słowo urocze. Postanowiła jednak demonstracyjnie przycupnąć chwytając za wyimaginowane poły spódnicy. Nie zwykła słyszeć komplementów jej stronę. Raczej rzucane ukradkiem "suka" za jej plecami przez współpracowników i jeszcze gorsze określenia używane przez mutantów. Takie uroki pracy gdzie podstawową hierarchią jest wyścig szczurów. Cały czas nie do końca przekonana przydreptała jednak do kamienia i grzecznie sobie usiadła zachowując jednak pewną wyczuwalną odległość. Społecznie niezręczna zawsze i wszędzie. Oto Adene, która pomimo ogromnego rodzeństwa nie potrafiła nauczyć się porządnie w ludzi. Chociaż. Teraz całkiem dobrze jej szło.
Kolejny raz zaśmiała się. Tak to zdecydowanie pasowało do Jamesa by z ochotą załatwiać w "magiczny" sposób wszystkie problemy.
- Już dawno zostawiłam go za sobą. Musiałbyś mieć wtyki, aż w Londynie żeby spełnić moją zachciankę. - Podwinęła nogę na której oparła rękę. Oczywiście nic nie miała do swojego ex i niech sobie żyje w słodkiej nieświadomości tam gdzie teraz jest. Chociaż z całą pewnością ciekawie by było wiedzieć co teraz robi. Tak samo jak ciekawie by było wiedzieć kim jest James. Nawet te żarty mogły się okazać pół prawdą dlatego postanowiła to pociągnąć. Kto wie może się czegoś dowie.
Odchrząknęła gdy rozmowa zeszła na alkohol. To nie tak że nigdy nie piła ... Z resztą nie miała potrzeby by mu imponować tym w jakikolwiek sposób. Poruszyła się delikatnie spięta. Trochę był to drażliwy temat dla niej nie ma co.
- Piłam alkohol. Może niezbyt wiele razy tylko po prostu nie widzę w tym celu czy przyjemności. - Zaczęła się bądź co bądź głupio tłumaczyć. Może nie miała odpowiedniego towarzystwa? Może źle się jej to kojarzyło po latach studenckich? Może przywoływało to agresję którą alkohol wywoływał i zwyczajnie się bała? Kto to wie. Na pewno sama Adenie nie do końca rozumiała swojej niechęci. Dlatego też popatrzyła na wielkoluda jak na debila gdy ten wspomniał o barze. Czyli faktycznie był barmanem hipsterem. Czemu jakoś wcześniej nie wzięła tego całkiem na poważnie. Pokręciła głową.
- Mhm no nie wiem. To chyba niezbyt mądre iść pić z nieznajomym spotkanym po zmroku w parku co? Poza tym tak jak mówię nie wiem czy alkohol to taka fajna sprawa. Musiałbyś się naprawdę postarać żeby mnie przekonać. |
Temat: Mostek #2 |
Adene Victoria
Odpowiedzi: 60
Wyświetleń: 3661
|
Forum: Westcrest Park Wysłany: 2018-06-07, 14:44 Temat: Mostek #2 |
Adene przycisnęła ręce do siebie w podekscytowaniu. Nie dość, że wyraził zainteresowanie w roślinach to jeszcze ciągnął temat i wydawał się wiedzieć co nieco o roślinach. Splotła palce i wypuściła powoli powietrze starając się uspokoić. Cichutko Adene, obsesje powinno się leczyć.
- Hoduje mało succulentów akurat ale Echeverie są słodkie. Może jakąś kupię nawet sobie. Mówisz, że Perle von Nurnberg? - Wyciągnęła telefon i wstukała nazwę w przeglądarkę. O mój boziu jakie słodziaki! Szczególnie te drobniutkie odszczepy - Znalazłam chyba nowe dzieci do kolekcji, chociaż nie wiem gdzie je postawię nawet. Mam tylko jedną komodę i już brak na niej miejsca, a zlikwidować ją to tak średnio - zaśmiała się lekko i przyjaźnie.
Hmmmm. Może jednak wyjść z tej wody w końcu? Powoli czuła zbliżające się skurcze w stopach od lodowatej wody. Tak to zdecydowanie czas. Wyszła z wody słuchając kolejnych żartów z jej wzrostu. Tym razem jednak nawet się uśmiechnęła.
- Cóż chyba jestem na tyle dobrym rodzicem, że mnie oszczędziła! - Stwierdziła stawiając stopy na ziemi. Od razu lepiej. Była jednak teraz bliżej mężczyzny. Miłe pogawędki trochę ją uspokoiły i przekonały o braku złych zamiarów Jamesa. Pewnie była naiwna ale trudno. Lubił roślinki jak ona czy więc mógł być jakimś psychopatą? Bez powodu przecież jej nie skrzywdzi. Uspokoiwszy się takim monologiem w myślach wyprostowała się i stanęła pewniej na swoim miejscu.
Postanowiła zwyczajnie zignorować komentarz o martwym świecie. Koleś był ewidentnie po jakiś chorych przejściach. Pewnie było to związane z tymi bliznami. Ewidentnie nie lubił o tym rozmawiać więc nie zamierzała kontynuować rozmowy, która w najmniejszym stopniu nawiązywałaby do tych przeżyć. Musi też pamiętać o tej Rosji. Chociaż ten element akurat jest faktycznie dziwny.
- Na studiach była jeszcze miłość. Strasznie głupia i toksyczna. Sparzyłam się tym. - Mlasnęła zdegustowana przypominając sobie swojego chłopca. Zatwardziałego przeciwnika mutantów. Oh jak śmiesznie potrafi się życie ułożyć. Ciekawe czy wyemigrował do Ameryki? Jeśli tak to na pewno zaciągnął się w szeregi GC.
- Ale głównie też zawsze nauka i staże. Alkohol i imprezy nigdy mnie nie pociągały. Nie widziałam w nich sensu. |
Temat: Olympic Sculpture Park |
Adene Victoria
Odpowiedzi: 15
Wyświetleń: 1594
|
Forum: downtown seattle Wysłany: 2018-06-06, 13:03 Temat: Olympic Sculpture Park |
Zbliżała się ostrożnie ale metodycznie do Mayi. Usłyszała szept dziewczyny. Niedobrze zaczęła się denerwować.
- Spokojnie to standardowa procedura - powtórzyła chwyciwszy ją już za nadgarstek. No i się zaczęło. Od razu dostrzegła zmieniające barwę oczy kobiety i jej galopujące tętno. Teraz to ją zmroziło w miejscu. Obserwowała zmieniające się ciało dziewczyny z przestrachem. Z odrętwienia wyrwał ją dopiero krzyk mężczyzny i śmigająca obok mutazyna. Otrząsnęła się. Puściła nadgarstek i szybko odsunęła się od potwora. Mutantkę należało unieszkodliwić, złapać i przewieźć do laboratoriów. Wydawała się nie panować nad swoją mocą i sprawiała duże zagrożenie dla otoczenia.
- Nie może nam uciec! - krzyknęła widząc przestraszonych młodzików. No i jak miała unieszkodliwić tak niebezpiecznego mutanta z takim zespołem? |
Temat: Mostek #2 |
Adene Victoria
Odpowiedzi: 60
Wyświetleń: 3661
|
Forum: Westcrest Park Wysłany: 2018-06-03, 00:45 Temat: Mostek #2 |
Cóż Adene na pewno popełniła błąd podając swoje prawdziwe dane. To nie tak, że D.O.G.S. w jakikolwiek sposób ukrywali informacje. Nawet jeśli nie dokopie się do jej aktualnie piastowanego stanowiska na internecie znajdzie wzmianki o jej artykułach i badaniach genetycznych jeszcze z Londynu. A stamtąd bardzo łatwo powiązać przeprowadzoną rozmowę i dojść do pewnych wniosków. Dziewczyna jednak nie miała się czym przejmować. Kto by w końcu chciał szukać w wolnym czasie jakiegoś skrzata w internecie i poza nim?
Uśmiechnęła się szeroko słysząc pytanie co hoduje. Co hoduje? Czego ona nie hoduje?! No dobra nie ma już tyle miejsca w swojej małej klitce, żeby sobie pozwolić na nie wiadomo co ale zdecydowanie podchodzi to już pod obsesję. Zakołysała się leciutko na stopach pełna radości.
- Dużo różnych roślin ale głównie te doniczkowe. Nie mam niestety ogrodu i mam ograniczone miejsce mieszkalne. Przynajmniej tyle, że mam dużo światła. - Była to jedna z tych rzeczy które wywalczyła u zarządu płacząc, że nie będzie miała motywacji do pracy i popadnie w depresję. Następnie przedstawiła badania o sezonowych zaburzeniach i proszę bardzo klitka z ogromnymi oknami była jej. - Mam ogromną Strelicję, która nawet mi kwitnie czasem. Jest wyższa ode mnie!
Cieszyła się jak dziecko. Stanęła na palcach i uniosła dłoń pokazując jak wysoka jest jej cudowna roślinka. Była naprawdę dumna z tego jednego dziecka. Oczywiście wszystkie kochała równomiernie tylko czasem zdarzało jej się niektóre faworyzować.
- Jest tak roślina Zanzibar Gem. Podlewa się ją raz na miesiąc i może stać nawet w super ciemnych pomieszczeniach. Zabicie jej jest prawie niemożliwe. Jest też Epipremnum tylko to takie pnącza więc trzeba je wstawić gdzieś na półkę. - Uważała, że każdemu w życiu przydadzą się rośliny. Cóż, niektórzy woleli zwierzęta, jednak rośliny są zdecydowanie dużo mniej roszczeniowe, mniej ruchliwe i nie obserwują cię cały czas. No kto by nie chciał małej zielonej roślinki! - Myślę, że to tym lepiej mieć coś żywego w mieszkaniu. Coś co sprawi, że świat nie będzie taki ... martwy? - Zakończyła niepewnie. Nie wiedziała do końca jak ująć w słowa swoje uczucia. Mieszkania zawsze wydawały jej się straszne i puste bez roślin.
Na następne słowa mina nieco jej zrzedła. Pracoholiczka. Nie lubiła tego określenia. Zwłaszcza biorąc pod uwagę robotę jaką wykonywała. Przesunęła dłonią po oczach delikatnie je pocierając. Mimo tego, że jej się to nie podobało to z całą pewnością w to wpadała.
- Kariera jest dla mnie ważna. Nigdy też specjalnie nie przepadałam za socjalizowaniem się z ludźmi. W pewnym momencie życia zabawa zeszła na dalszy plan. - Mruknęła. Głupio też tak powiedzieć, że jak rano wstrzykuje się mutazynę w mutanty to ciężko później wyjść wieczorem i dobrze się bawić. Poza tym nie miała znajomych. Najprostszy powód. W pracy zawsze była chłodna i zdystansowana. Wzruszyła ramionami. Była dumna z tego co osiągnęła i normalnym jest, że wiele musiała dla tego poświęcić. |
Temat: Olympic Sculpture Park |
Adene Victoria
Odpowiedzi: 15
Wyświetleń: 1594
|
Forum: downtown seattle Wysłany: 2018-06-02, 00:08 Temat: Olympic Sculpture Park |
A więc Maya. Przejęła obrożę od jednego z mężczyzn i ruszyła pewnym krokiem do dziewczyny widząc, że pies grzecznie sobie postanowił postać dalej i poszczekać jak debil. Miała za dobre serce do kopania psów, ale gdyby go nie miała to z pewnością by go kopnęła. Stop stop. Trochę za bardzo zapada się w swoją rządową część osobowości. Była jednak zwyczajnie zła. Dalej odczuwała skutki po najeździe na bractwo i nadzwyczajnie irytował ją fakt, że została oskarżona o spoufalanie się z mutantami i spiski.
- Pójdzie pani z nami. Proszę o niestawianie oporu i zgodną współpracę aby nikt nie ucierpiał. - Mówiła spokojnym tonem zbliżając się do kobiety. Wykorzystywała jej niezdecydowanie, jej przerażenie. Jeśli tylko Maya wciąż stała w miejscu to chwyciła ją bardzo silnym i zdecydowanym chwytem za nadgarstek otwierając sobie drogę do założenia jej dźwigni, która mogłaby sprowadzić ją w szybki sposób na ziemię.
- Nie ma czym się denerwować. To rutynowe działania mające zapewnić bezpieczeństwo pani i ludziom |
Temat: Olympic Sculpture Park |
Adene Victoria
Odpowiedzi: 15
Wyświetleń: 1594
|
Forum: downtown seattle Wysłany: 2018-06-01, 18:38 Temat: Olympic Sculpture Park |
/ Pierwszy
Szła nerwowo za tym małym oddziałem agentów D.O.G.S. Serdecznie współczuła osobie, którą szukali. Przez ich laboratoria często losowo przewijały się różne próbki krwi aby je przebadać pod kątem aktywności genu X. Maya Rekulak naprawdę miała pecha. Najpierw odwiedzili kwiaciarnię w której pracowała jednak rozminęli się w drodze. Rozpytując kolejne osoby Adene dotarła do Olympic Scultpture Park. Ściskała w rękach jej podobiznę gdy przedzierała się koło kolejnych osób. Następna młoda dusza miała zostać obiektem doświadczalnym. Może nie miałabym taki wyrzutów sumienia gdyby prowadziła badania na starszych od siebie. Niestety ofiarami prawie zawsze padali młodsi przez swoją nieostrożność. Było zimno. Narzuciła na siebie kurtkę spod które wystawał lekarski kitel. Jakoś w pośpiechu zapomniała go ściągnąć a teraz i tak to nie miało już sensu. Uzbrojony oddział bardzo rzucał się w oczy. W końcu dostrzegła dziewczynę. Zatrzymała się i trąciła dowódcę wskazując ją głową. Rzucała się w oczy, ciężko było przeoczyć jej srebrne włosy. Zaraz jej życie miało wywrócić się do góry nogami. Machnęła dłonią i zdecydowanym krokiem zaczęła iść w stronę dziewczyny. Jej wzrok ześlizgnął się na psa. Gdyby nie była teraz profesjonalną sobą na pewno by się wzdrygnęła. Wielkie bydle. Miała nadzieję, że nie będzie z nim kłopotów. Zwierzęta mają różne odchyły tworzące się w ich małych móżdżkach. Nie ufała im. Z resztą, chciała załatwić wszystko polubownie. Szybko, miło i przyjemnie. Bez zbędnych przepychanek. O ile dziewczyna nie zaczęła jeszcze uciekać na sam jej widok przystanęła w pewnej odległości od psa i wbiła oczy w dziewczynę
- Maya Rekulak? |
Temat: Sala Badań MRI |
Adene Victoria
Odpowiedzi: 16
Wyświetleń: 1435
|
Forum: Laboratoria Wysłany: 2018-06-01, 18:17 Temat: Sala Badań MRI |
Grzebała dłuższą chwilę w torbie siedzącej na krześle wyławiając potrzebne rzeczy. Wyprostowała się trzymając w łapach kartonowe pudełka. Nie rozumiem? Zmarszczyła brwi.
- Czego nie rozumiesz? Służysz aktualnie D.O.G.S. swoją mocą. Nie jesteś już królikiem doświadczalnym w klatce. Prawda nie muszę ci pomagać ale to chyba dobrze, że chcę ci ułatwić życie? - wytłumaczyła spokojnym głosem odstawiając kartoniki na stół. Piętrzyły się na sobie kolejno dwie paczuszki paracetamolu i dwie solpadeine rozpuszczalnej w wodzie. Na dobry początek powinno jej to wystarczyć.
- Są to wszystkie środki łatwo dostępne w aptece ale pewnie ci ich brakuje. Jeśli będziesz potrzebowała czegoś mocniejszego to postaram się załatwić jakiś ketoprofen. Masz tu mój numer telefonu. - Urwała kawałek papieru i zanotowała jej swój numer, którym zwieńczyła tą wieżę piękna. Podniosła uważny wzrok na Echo. Miała nadzieję, że nie jest ćpunką i nie zeżre tego wszystkiego za szybko bo na pewno jej nie da następnym razem tyle opakowań. To był jej dobroduszny prezencik dla niej.
- Jeśli masz jakieś pytania nie bój się ich zadawać. Mogę ci też załatwić inne rzeczy gdybyś potrzebowała. Zatyczki do uszu przed akcjami, żółte okulary, cokolwiek co się przyda - Zaczęła wyliczać wyginając palce jednak szybko skończyły się jej pomysły. Co w sumie może być przydatne takim odizolowanym obiektom? - Papierosów ci nie kupię bo to szkodzi zdrowiu - zastrzegła marszcząc gniewnie brwi jakby to naprawdę była ważna rzecz w tym wszystkim. |
Temat: Mostek #2 |
Adene Victoria
Odpowiedzi: 60
Wyświetleń: 3661
|
Forum: Westcrest Park Wysłany: 2018-05-29, 19:22 Temat: Mostek #2 |
Nieee. Wino nie pasowało. Chociaż alkohol to alkohol. Paskudztwo które omijała szerokim łukiem. Wyciągnęła ramiona w górę przeciągając się. Polityka co? James trafił zaskakująco blisko.
- Powiedzmy, że coś równie popapranego. Natomiast jeśli chodzi o moją empatię to zdecydowanie. Sama sobie to codziennie powtarzam ale jak widzisz średnio działa. - Mówiła ostrożnie i powoli. Z rozmysłem. Jeśli mężczyzna pomyśli, że spłoszyła się przez to, że trafił w samo sedno sprawy tym lepiej. Polityka to jeszcze nie taka zła opcja
Zimno? Przestąpiła z nogi na nogę znów chcąc troszkę rozruszać mięśnie. Problem w tym, że było zimno ale nie chciała się ruszać z tej wody. Zimno utrzymywało jej skupienie i jasne myślenie. Jeśli miałaby uciekać to musi być w szczytowej formie używając instynktów ofiary. Znowu ma jakieś poronione myśli w głowie.
- Troszkę. Ale tak jest przyjemnie. - Powiedziała w końcu po dłuższej chwili. Prawdziwa filozofia stania w lodowatej wodzie. Rozminęła się z powołaniem powinna pójść na psychologa. Albo raczej do psychologa.
Co? Netflixa nie mieć w tych czasach? Dla Adene niezrozumiałe. Natomiast jego oceny były już prześmieszne. Ona i zwierzęta. Aż się wzdrygnęła na myśl, że miałaby mieć w swojej klitce jakąś dodatkową parę ślepi.
- Nie przepadam za zwierzętami. Mam natomiast roślinki. Jakbyś chciał mogę ci dać jakiś szczep czegoś prostego do hodowli. Bardzo ożywiają mieszkania. - Jak zwykle od razu rozgadała się gdy temat schodził na jej zielonych przyjaciół. Nie mogła się już doczekać gdy wróci do kompleksu i położy się w łóżku otoczona z każdej strony tą zielenią. Żyć nie umierać.
- Wpłacam pieniążki na akcje charytatywne jednak sama się nie udzielam nigdzie jako wolontariusz. Praca zajmuje mi większość wolnego czasu. - no chyba, że w wolontariat wliczyć litowanie się nad bezbronnymi mutantami w laboratorium i ryzykowanie swoją karierą. |
Temat: Sala Badań MRI |
Adene Victoria
Odpowiedzi: 16
Wyświetleń: 1435
|
Forum: Laboratoria Wysłany: 2018-05-29, 18:45 Temat: Sala Badań MRI |
Dopiero teraz zauważyła zaciśniętą dłoń na przycisku kobiety. Huh. Dziwne. Czyżby przewody nie stykały? Coś ewidentnie się popsuło. Machnęła dłonią na przeprosiny i wzruszyła ramionami.
- Zdarza się, zwłaszcza młodszym mutantom, którzy nie mają jeszcze całkowitej kontroli nad mocami. Nie zepsułaś maszyny więc nic nie szkodzi. - uspokoiła ją podchodząc raczej frywolnie do faktu, że Echo mogła zepsuć rządowy sprzęt.
Obserwowała ją uważnie czy na pewno jest w stanie chodzić i czy doszła do siebie. Pomijając nadmierne spięcie i wyraźny stres wyglądała okej. Z pewnym opóźnieniem co prawda ale jednak nawet potwierdziła jej teorię, że jest w porządku.
- W takim razie zapraszam cię z powrotem po swoje rzeczy i jesteś wolna. Mam też coś dla ciebie na początek naszej mam nadzieję dobrej współpracy. - Otworzyła i przytrzymała jej drzwi cały czas bacznie ją obserwując czy przypadkiem nie trzeba będzie jej łapać gdyby jednak jej skłamała i wcale dobrze się nie czuła. Równie dobrze mogła się przecież czuć jak ptaszek w klatce i rozpaczliwie obijać się o pręty szukając drogi wyjścia.
- Powoli, nie spiesz się - upomniała ją jeszcze raz na wszelki wypadek. |
Temat: Szymek |
Adene Victoria
Odpowiedzi: 11
Wyświetleń: 898
|
Forum: Relacje Wysłany: 2018-05-28, 00:52 Temat: Szymek |
| Może będą ziomeczkami co sobie razem na Krav Mage chodzą i ćwiczą ze sobą ale w gruncie rzeczy nie wiedzą o swoich drugich życiach? |
| |