Nikt nie spodziewał się tego co się wydarzyło. Te skrzynie były zamieszaniem które nie było potrzebne, ale wiele osób chciało się dowiedzieć co to i skąd to. Było kilka domysłów i prób zdobycia takich "prezentów".
Nie byłem inny też chciałem zdobyć jedną z nich nawet z ciekawości po prostu musiałem się przejść i poszukać przynajmniej jednej bo każdy to robi, a nie chciałem być inny.
Byłem już w wielu miejscach i żadne z nich nie dało mi tego czego szukałem.
Szedłem tak zamyślony co jakiś czas się rozglądając. Byłem ubrany w czarne spodnie i bluzę z kapturem. Nie chciałem rzucać się w oczy ale w kieszeni gdzie trzymałem ręce bawiłem się nożem. Może nie byłem najlepszy w strzelaniu czy w walce w ręcz, ale na ulicach z jakiegoś powodu długo mi się udało przeżyć. Szedłem tak spory kawałek.
Gdy miałem już zamiar zrezygnować i wrócić do mojego pokoju dostrzegłem jakąś postać przechadzającą się po okolicy. Zaczaiłem się a drzewem i patrzyłem co robi.
Wyciągnąłem nóż i po cichu zacząłem podchodzić do mojego celu.Nicholas Grenville - 2019-05-12, 22:23 Nicholasowi nie zależało specjalnie na zdobyciu jakiegoś "prezentu" ze spadających czy podrzucanych skrzynek. Zbadać teren i ten temat jednak zdecydował się, jeżeli to coś, co mogłoby się przydać dla Rebelii. Nie dla niego. Takim tokiem myślenia, przemierzał okolicę. Uzbrojony w pistolet, który wyjął zza pleców i trzymał go w pogotowiu, wzdłuż swojego ciała w lewej dłoni. Szedł ostrożnie, rozglądając się czujnie, wypatrując zagrożenie.
Nicholas mimo zachowanej ostrożności, nie zorientował się zbyt szybko, że ktoś się na niego czai. Dopiero nieprzyjemne uczucie, iż ktoś czai się za jego plecami, sprawiło że zaczął być bardziej ostrożnym, mocniej zaciskając dłoń na swojej broni palnej. W pewnym momencie, jakby miało dojść do kulminacji zdarzenia, odwrócił się i wycelował w osobę, która zakradała się na niego. Od razu też odbezpieczył broń, gotów będąc strzelić. Celował w czoło intruza.Nicholas Grenville - 2019-07-06, 12:54 W momencie kiedy Nicholas się odwrócił i wycelował z broni, to samo uczynił Conor. Celując jednak swoim nożem. Obaj nie ukrywali zaskoczenia obecnością drugiego, lecz mierzyć do siebie nie przestawali. Jakby to była dla nich dobra okazja pokazać, który jest lepszy. Lecz czy to nie Nicholas miał lepszą broń, gdzie wystarczyło pociągnąć za spust? Czy może Conor jest bardziej zwinniejszy i zdążyłby rzucić owym nożem?
Nie rozstrzygną tego teraz. Opuścili broń i wyjaśnili sobie z jakiego powodu tutaj przybyli. Co świadczyło, że będą musieli współpracować, niechętnie do tego podchodząc. Być może powstrzymywała ich myśl o Esther, która mogłaby sobie nie życzyć widoku ich rannych. Bądź tego, że ze sobą walczyli.
Mimo tego, że za sobą nie przepadali, teren przebadali wspólnie, dochodząc do momentu, gdzie zaczęło robić się niebezpiecznie. Nicholas przypadkowo odkrył ukryte urządzenie, mogące wywołać coś nieprzyjemnego. Szeptem nakazał zachować ciszę Conorowi i wskazał mu podejrzane urządzenie. Cofnęli się, a spojrzeniem dali sobie znać, że muszą być bardziej ostrożni. Szukanie dziwnej skrzynki raczej efektów nie przynosiło, ale dało do zrozumienia, że mogła to być pułapka.
Nie pomylili się, kiedy nagle dostrzegli poruszające się postaci w ciemności, odziane w znane mundury z DOGS. Nicholas poprawił chustę na twarzy i wraz z Conorem zaczęli się wycofywać. Nie pomogło to, kiedy i za ich plecami pojawiła się grupa uzbrojonych. Grenville przeklął w myślach, nie ukrywając po sobie wkurzenia całą sytuacją. Poddawać się nie zamierzał, jak to sobie zażyczył jeden z dowodzących oddziałem Niebieskiego Szwadronu. Mutant wytworzył gęstą mgłę, która pozwoliła im na ucieczkę. O wiele lepiej miał Conor, który swoją mocą był wstanie unikać przeszkód. Temu można było pozazdrościć. Niestety DOGS widocznie lepiej przygotowało się na umiejętność blondyna, używając podczerwieni byli wstanie ich namierzyć. Nicholas przez ucieczkę, oberwał w ramię i udo, gdzie jedna kula mu się wbiła a druga jedynie drasnęła. Nie zastanawiając się, odwrócił i oddał kilka strzałów pozbawiając życia conajmniej trzech mundurowych. Conor też nie zamierzał stać i uciekać, a włączył się do walki, swoim darem sobie pomagając i zabijając podobną ilość przeciwników.
Obaj jednak wiedzieli, że używanie mocy nie kończy się dobrze na dłuższą metę. Korzystając więc z ciemności i zarośli, ukryli się by z zaskoczenia eliminować wrogów. Wszystko szło dobrze, do momentu aż Nicholas nie znalazł się w trudnej sytuacji, natrafiając na dość porządnie wyszkolonego żołnierza. Zdawać by się mogło, że nie był Amerykaninem, ale Chińczykiem wnioskując po sposobie ataku i używania nietypowej broni. Spychało to Nicholasa do przegranej aż odrzucony, uderzył w drzewo, gdzie syknął z bólu. Jego przeciwnika nagle przejął Conor, nie poddając się w walce, sprawnie posługując się swoim nożem. To pozwoliło Nicholasowi odetchnąć chwilę i przeładować broń palną, gdzie ostatecznie strzelił chińczykowi w kolano. Dalej Conor wykończył go na dobre. Wiedzieli, że zostać tutaj dłużej nie mogą i głupiej paczki raczej nie odnajdą. Zdecydowali się definitywnie wycofywać.
Ranni i poharatani zmierzali biegiem do wyjścia. Ale i tutaj pojawił się problem kiedy Nicholas padł na ziemię jak kłoda. Conor słysząc upadek, obejrzał się i dostrzegł iż jego towarzysz miał skrępowane nogi. Nicholas podniósł się na łokciach, ze skrzywieniem na twarzy, obejrzał za siebie na swoje nogi, widząc i czując jednocześnie, że jego kostki zostały związane. Widocznie użyto tutaj urządzenia do rzucania lin na krępowanie uciekinierów. Conor podszedł i przeciął liny, pomagając wstać. Wtedy też Nicholas zaproponował, by młody uciekał a on ich zatrzyma. Conor by przyjął od razu taką propozycję, tylko jaką mieli gwarancję, że z takimi ranami Nicholas sobie poradzi? Krew nie ustała po ranie postrzałowej w ramię. Podobnie było na udzie. A nie zatamował ich, nie mając kiedy się tym zająć. Dodatkowo używanie mocy go osłabiało. Każdy z nich jednak starał się kontrolować swoje limity. Według Nicholasa to Conor miał większe szanse na ucieczkę, jako że nie oberwał pociskami. Co sprawiło, że Ci dwaj zaczęli się "troszczyć" o drugiego? Kiedy jeszcze na początku, mierzyli do siebie z broni, mając doskonałą okazję do sprawdzenia swoich umiejętności? Współpraca widocznie ich nieco zmieniła. Wycelowana lufa w Nicholasa otrzeźwiła umysł Conora, że nie wiadomo dlaczego, zasłonił swoim ciałem starszego mutanta przyjmując pocisk prosto w serce. Opadając na jego ciało. Nicholas od razu go złapał, przyciskając dłoń do jego rany. Atak z zaskoczenia. Strzelec dostrzeżony przez Conora. Trująca mgła od razu ich otoczyła. Nicholas zrobił baierę by nie było ich widać jeszcze bardziej. Ostatnie słowa i Conor zamknął oczy. Wściekłość w Nicholasie buzowała. Nie mógł go tutaj zostawić. Zdecydował zabrać go ze sobą. Zarzucił jego ciało na bark, sprawiając sobie dodatkowy ciężar, z utrzymywaniem mgły, zwiał z terenu docierając z trudem do pojazdu. Tam wpakował jego ciało i siebie. Siadł za kierownicą i odjechał...
Otrząsnąć się jednak z tego nie mógł. Jeszcze nikt w taki sposób nie oddał życia. W tak głupi sposób, by ocalić jego.
W tym starciu zginęło około dziesięciu funkcjonariuszy z piętnastu wysłanych. W tym jeden mutant, chroniąc swojego towarzysza.
[z/t x2 - sesja przeprowadzona w skrócie, ustalona z graczem prowadzącym Conora]