Mary Pond - 2020-05-29, 10:53 Mary pozwoliła pomóc sobie przy schodzeniu z dachu. Puszczenie się brzegu zaowocowało krwawieniem z dłoni na razie zatamowanym poprzez zaciśnięcie pięści. Dziewczyna nie wiedziała czy jakiś kawałek szkła nie został w środku. Na razie nie czuła, ale to mogła być kwestia adrenaliny. Kiwnęła głową żeby podziękować. Pomogłaby ze zniesieniem jaszczura, ale jeszcze trochę czuła jakby kłuło ją w piersi więc wolała nie ryzykować forsowania mocy. Zresztą nie było powodu. Zeszła za panami niosącymi jaszczura z Vanessą na rękach żeby Nick nie musiał się po małą cofać.
Już na dole Chris został ułożony pod ścianą i opatrzony tam gdzie byli w stanie w obecnych warunkach. Mary po ogarnięciu swojej dłoni pomogła przy łuskowatym twórcy dzisiejszego problemu. Po wszystkim usiadła na chwilę żeby odpocząć i na spokojnie sprawdzić czy może już oddychać nieco głębiej. Zapytana przez Nicka czy wszystko w porządku spojrzała na swoją dłoń, potem na blondyna.
-Będę potrzebowała kilku dni wolnego.- stwierdziła. Z tym pewnie nie będzie problemu. Nie we wszystkim się zgadzają, że Blondie nie jest bucem -I chyba chirurga. Nie wiem czy mi jakieś szkło nie zostało. Ale to mniej pilne. Chris bardziej potrzebuje.- wskazała ranę na jego pysku na razie prowizorycznie zakrytą opatrunkiem, który pewnie i tak ledwo co dawał. Postrzał uszkodził pewnie nie tylko policzek.Vanessa Grenville - 2020-05-29, 11:17 Czuła tylko jak nagle skręcają a potem jak auto się zatrzymuje, nie wiedziała co się dzieje nie miała sił się podnieść nie wiedziała co się dzieje. Nigdy się tak fatalnie nie czuła a teraz? Teraz nie miała sił w ogóle zareagować. Nie wiedzieć kiedy film jej się nagle urwał. Dopiero gdy poczuła, że ktoś ją unosi i kładzie na czymś twardym i niezbyt przyjemnym pod plecami dotarło do niej, że coś się dzieje. Uniosła powoli powieki, ale przed oczyma miała dosłownie piasek. Jęknęła cicho próbując się podnieść do siadu, ale ostatecznie opadła ponownie czując totalny ból w całym ciele. Nie mogła określić się w którym miejscu, po prostu ból był wszędzie, tak jakby przesadziła z wysiłkiem fizycznym i trenowała biegi nie wiadomo jak długo.
- Tato...
Wyszeptała nie wiedząc nawet czy w ogóle usłyszy.Nicholas Grenville - 2020-05-29, 12:32 Po opatrzeniu poważnej rany postrzałowej Roberta, któremu nie tylko zabandażowano rękę, ale i przewiązano na gięciu łokcia tak, by nie ruszał nią za bardzo. Robiąc ze szmat tak zwany temblak prowizoryczny. Był blady i także mógł potrzebować pomocy chirurga. Siedział pod ścianą blady i wymęczony przez ubytek krwi, że jedynie mógł obserwować otoczenie. Nawet na rozmowy nie miał siły. Albert udał się z pomocą do Jaszczura, pomagając Vadimowi i Mary przy jego opatrywaniu ran. O ile mniejsze pociski nie stanowiły zagrożenia jego śmierci, tego nie można powiedzieć o jego twarzy. Ułożono go na boku, przyłożono dużo gazy i zabandażowano część twarzy. Nie byli jednak pewni na ile to pomoże, ale muszą tu przeczekać... dwie godziny.
Tym czasem Nicholas, mimo iż zajął się córką, nie zapomniał o pozostałych. Nawet podszedł sprawdzić jak sobie radzą z opatrywaniem rannych i w jakim są stanie. Czy zdolni do dalszej podróży, czy będzie konieczne wezwanie później dodatkowej pomocy.
- Dostaniesz tydzień.
Odpowiedział Mary, kiedy zapytał o jej stan ogólny. Kilka dni może nie wystarczyć na zregenerowanie jej dłoń, a już tym bardziej jak mówiła o chirurgu. Tym samym spojrzał na Jaszczuroludzia.
- Zastanawiam się tylko czy jemu potrzebny jest lekarz czy weterynarz.
Westchnął, skrzywiwszy się z bólu, chwytając w tym momencie za klatkę piersiową. Znajome ukłucie w sercu. Nie przekroczył limitu, ale mógł go osiągnąć przez używanie dużej ilości na terenie otwartym.
Wtedy usłyszał głos córki, w której kierunku spojrzał i podszedł, kucnąwszy.
- Jestem tu skarbie.
Dotknął jej policzka, nie gołą ręką ale przez rękawicę. Pomimo obrażeń jakie sam odniósł przez jej moc, założył z powrotem. Zdjął też córce chustę z twarzy, aby mogła lepiej oddychać. Byli w bezpiecznym miejscu, więc nie powinni obawiać się rozpoznania. Sam swojej jednak jeszcze nie zdejmował.
A skoro wszyscy zostali opatrzeni, on pozostał jako ostatni. Bo tak nawet chciał, by pierw zajęto się tymi z największymi obrażeniami. Vadim podszedł do niego z apteczką. Oparzenia może i groźne nie były, ale wymagały obejrzenia i opatrzenia. Nicholas czy tego chciał czy nie, bohatera zgrywać nie będzie, więc pozwolił sobie opatrzeć rany. Zdjął nawet rękawice, by dłonie mogły nieco pooddychać i zostać posmarowane maścią i w pewnej części zabandażowane. Jeżeli mieli tu także w posiadaniu środki przeciwbólowe, poprosił o taki aby został podany Vanessie. Widział, że dziecko mu cierpiało. Najprawdopodobniej środek przeciwbólowy został podany Robertowi i Christopherowi.
- Musimy tu przeczekać dwie godziny. Dopiero wtedy wezwę ludzi by po nas przyjechali. Więc proszę byście wytrzymali.
Westchnął, a będąc już opatrzonym, wyjął telefon widząc wiadomość od brata. Odpisał mu krótko, siedząc obok córki, drugą ręką znów trzymając się za klatkę piersiową. Ukłucie się widocznie powtórzyło, ale było znośne. Problem w tym, że leków na serce przy sobie nie miał. Musiał wytrzymać te dwie godziny.Vanessa Grenville - 2020-05-29, 12:57 Usłyszała go, słyszała głos taty i poczuła ulgę, małą bo doskonale dosłyszała w jego głosie coś co nie grało jak powinno. Zaniepokojona uniosła wzrok na ojca przyglądając się mu z przymrużonych powiek. Jęk wydobyty z gardła przeszedł w cichy "stęk" gdy próbowała ostatkami sił mimo wszystko się unieść. Nie miała sił nic połykać wiec jeśli chcieli podać jej coś przeciwbólowego do połknięcia nawet nie wzięła go do ust.
- Tato...co się dzieje..
Wydukała spoglądając na niego z niepokojem. Widząc jego rany dotarło do niej, że to ona mu je zadała. Uczucie przytłoczenia jeszcze bardziej ją dobiły. Do tego wspomnienie Echo dodawało jej większego kopa. Gdy dostrzegła jaszczurkę wybałuszyła oczy z niedowierzaniem.
- To coś zabiło ciocię...co to...tutaj robi.
Wydusiła z trudem nie wierząc temu co widzi. Jak mogli go zabrać?! Ona zabiłaby go na miejscu! Przepaliła te przeklęte łuski razem z pazurami za to co zrobił.
- Pić?
Tylko tyle była w stanie już powiedzieć opadając ponownie głową tym razem na kolana ojca. Nie miała sił unieść własnego ciała dłużej niż tego chciała.Mary Pond - 2020-05-30, 10:20 Uff! Tydzień wolnego. Jeśli nic poważnego nie zostało zranione to tyle czasu powinno starczyć. Kiwnęła głową jako podziękowanie i wróciła wzrokiem do Chrisa. Zastanawiała się co z nim teraz. No bo jakkolwiek rozumiała, że to była moc i nie powinno się go winić, tak nie zmienia to faktu, że jest on zagrożeniem. Poważnym. Nie można go zostawić tak całkiem wolnego, bo do takich sytuacji będzie dochodziło cyklicznie.
W międzyczasie obudziła się Vanessa. Mary postanowiła się nie wtrącać do rozmowy ojca z córką. Nie, że nie miała nic do powiedzenia, ale nie chciała żeby na jej wypowiedzi wpłynęła poprzednia frustracja, która na oskarżenie dziewczynki wróciła. Rudej cisnęło się na usta żeby dodać, że młoda miała swój udział w śmierci kobiety, ale to nie ona powinna jej to tłumaczyć. Poza tym możliwe, że teraz zrobiłaby to zbyt dosadnie. Sprawę panowania nad sobą przy użyciu mocy też sobie odpuściła, bo cisnęło jej się, że Vanessa za to poparzyła ojca i gdyby jej moc była w stanie zrobić faktyczną krzywdę to jak najbardziej mogło by się skończyć jakimś okaleczeniem. Generalnie dużo cisnęło się rudej na usta. Przez chwilę można było zauważyć zmarszczony nos i ściągnięte brwi, ale odwróciła głowę. Zajęła uwagę Chrisem choć jeśli usłyszała zbliżające się kroki lub odgłos odblokowania broni momentalnie między nią a potencjalnym napastnikiem pojawił się glif.
Nie podobało jej się jak jaszczur traci temperaturę. To był zły znak. Chyba. Rozejrzała się za jakimś kocem żeby go nakryć. Przy okazji zakryje się ewentualne elementy 16+.Nicholas Grenville - 2020-05-30, 11:32 Nicholas wolał, aby Vanessa leżała i dochodziła do siebie powoli. Nie przemęczała ciała. Ale że to dziecko było uparte, podniosła się i tak. Spojrzał na nią, kiedy zadała pytanie chowając telefon do kieszeni.
- Czekamy na uciszenie sytuacji na zewnątrz. W tej chwili jesteśmy bezpieczni.
Odpowiedział córce, przekonanym będąc że pytała o ogół. Straciła przytomność, to mogła nie zarejestrować co wydarzyło się w tym momencie aż do teraz. W sytuacji jej tak silnego działania mocy, był zaskoczony że tak szybko się wybudziła. I jeszcze mogła się poruszać. Lek przeciwbólowy raczej podano dożylnie. Bo nawet nieprzytomnym nie było dane podać leku doustnie.
Nicholas podążając za wzrokiem córki, spojrzał na Christophera i westchnął.
- Dlaczego wyszłaś z baru i nic mi nie powiedziałaś?
Spojrzał na córkę dość poważnie. Skoro myślała trzeźwo i mieli dużo czasu oczekiwania na uspokojenie sytuacji na zewnątrz, podjął z nią rozmowę.
- Gdyby Mary nie dała mi znać, nie mam pojęcia czy kiedykolwiek bym Cię jeszcze zobaczył. Tyle razy Cię prosiłem byś nie wychodziła sama z baru.
Był bardzo poważny i nie ukrywał niezadowolenia z zachowania i postępowania dziecka. O ile wykazała się znakomicie podczas całej akcji, tak nie pochwalał samowolki.
- Podaj butelkę wody.
Poprosił Vadima, który zapewne wykonał prośbę. Nicholas odebrał butelkę, odkręcił i podał córce, skoro czuła pragnienie. Organizm jej się musiał przegrzać przez działanie mocy i potrzebował napojenia. Jeżeli Vanessa przyjęła i zaczęła pić, Nicholas oparł się plecami o ścianę, zakładając że przy niej się ulokowali, co by było jakieś oparcie za plecami i musiał uspokoić swoje nerwy. Bo czuł, że przez to jego serce zacznie się buntować i nie będzie tu za wesoło.
Rzucił okiem na przykrywanego przez Mary Chrisa.
- Znajdźcie coś i zwiążcie mu kończyny z ogonem. Może teraz jest niegroźny, ale nie wiemy co będzie jak się obudzi.
Polecił. Albert z pomocą Vadima poszukali zapewne coś, co nadawałoby się do związania nóg i rąk jaszczura. Albo posłużyli się pozostałym bandażem, albo znaleźli jakieś liny, bądź podarli materiał z jakiejś odzieży. Ręce związano mu w nadgarstkach z przodu, pomimo iż leżał na boku. Nogi złączono w kostkach z ogonem.Vanessa Grenville - 2020-05-30, 12:14 Nie odezwała się od razu potrzebowała wpierw dojść do siebie na tyle na ile to tylko było możliwe. Woda dodała jej ulgi czując się jakby oblewała rozgrzane ciało wodą. Ulgę niemal miała wypisaną na twarzy. Przeniosła wzrok na tatę gdy zapytał.
- Wiem tato. Przepraszam.
Westchnęła cicho i przeniosła wzrok na jaszczurkę.
- Go tam nie było. Pojawił się niespodziewanie. A ciocia Echo...ona była w ciąży wiesz? Czułam ruchy jej dziecka gdy się spotkałyśmy w barze. Potem zniknęła ale dzisiaj, wiedziałam że to ona. Nie podałam przecież im prawdziwego imienia. Poza tym. Rozmawiałam z nią więcej niż z innymi. Na koniec rozpoznała mnie.
Odezwała się i spojrzała z nienawiścią na bydle leżące, które właśnie krępowali.
- Poza tym, to już nie jest ważne...
Mruknęła pod nosem stawiając butelkę obok.
- Owszem zakazałeś. Wszystkiego zakazujesz tato. Nie mogę wyjść się bawić z innymi, nie mogę wyjść nawet od tak na spacer. Nie mam żadnego rówieśnika. Wszyscy, których znam są dorośli.
Odparła z żalem i odwróciła wzrok spoglądając w milczeniu przed siebie.Christopher Varcer - 2020-05-30, 18:33 Z nieprzytomnym Chrisem dużo łatwiej było współpracować. Przekonano się o tym nie pierwszy raz. Cały proces obandażowania go przebiegł bez zarzutów. Dostał także środek przeciwbólowy, który pomógł mu lepiej znieść obrażenia. Co ciekawe niedługo po otrzymaniu go jego dotychczas spięte mięśnie się rozluźniły, a ręce i nogi stopniowo zaczęły wracać do normalności. To dobry znak. Przez połowicznie zabandażowaną głowę przypominał jakąś mumię, ale przynajmniej udało się ograniczyć utratę krwi i oszczędzić tego nieprzyjemnego widoku.
Mary postanowiła go na koniec okryć kocem, jednak Nicholas uznał, że to jeszcze nie koniec i trzeba było przygotować się na ewentualne przebudzenie mutanta. Naturalnie postanowiono oszczędzić cenne bandaże i do związania nadgarstków i ogona wykorzystano podarty materiał z odzieży. Ogon złączony z kostkami uniemożliwiał jakiekolwiek manewry. Dopiero potem dano mu spokój.
Minęło trochę czasu, podczas którego Nick odbywał poważną rozmowę ze swoją córką. Możliwe, że w międzyczasie do dyskusji przyłączyła się także Mary. Christopher nic nie słyszał i zwyczajnie spał. Przynajmniej do momentu, aż do jego głowy nie zaczęły docierać stłumione dźwięki. Stawały się coraz głośniejsze, skupiały uwagę i pobudzały zmysły do działania. Nie poruszając się jeszcze, Chris delikatnie uchylił powieki. Najdrobniejsze źródło światła w piwnicy raziło go niczym słońce. Zamknął złote ślepia, chciał znowu odpłynąć, jednak tocząca się rozmowa utrzymywała go przytomnego. Otworzył lekko oczy ponownie, było już lepiej, a już na pewno bardziej znośnie. Wciąż jednak nie rozumiał ani słowa z rozmowy odbywającej się w tle. Ani też nie widział, że ktoś się tam znajdował. Byli zbyt daleko, aby wśród tych rozmytych plam mógł kogoś dostrzec.
Chwilę zajęło nim zorientował się, że leży w mało wygodnej pozycji. Właśnie wtedy zaczął się poruszać i zwracać na siebie uwagę. Bez świadomości, że był związany. Chciał się położyć po swojemu. Spróbował zerknąć na swoje zablokowane czymś ręce, ale przeszkodził w tym okrywający go koc. Chyba tylko dzięki temu nie spanikował na widok więzów. Jeśli w tym momencie ktoś znajdował się w odległości mniejszej niż metr od niego i poruszał się, jego półprzytomny wzrok za nim podążał. Czyli w pewnym stopniu Chris by kontaktował.
Otworzył usta, jakby chciał coś powiedzieć. A może jednak syknie jak na Godzillę przystało? Starał się wyostrzyć zmysły i zrozumieć sytuację. Dopiero wtedy poczuł nieznany, metaliczny posmak na języku. Tak właściwie to poczuł smak surowego człowieka, którego kawałki miał we własnym żołądku. Momentalnie zrobiło mu się od tego dziwnego smaku niedobrze i zaczął mieć odruchy wymiotne. Trochę też wtedy spanikował, gdyż zaczął się krztusić. Z interwencją czy bez, Chris po chwili uspokoił się i przełknął to, co mu się gromadziło w przełyku, po czym opadł głową na posadzkę, wyrównując i wyciszając oddech. Może nawet lepiej, że nie pochwalił się zawartością swojego żołądka i zachował to dla siebie. Zmrużył oczy i powoli znowu odpływał, wpatrując się pusto w przestrzeń przed sobą. Można było próbować utrzymać go przytomnego lub pozwolić mu odpoczywać dalej, ale wtedy z kolei nie było wiadomo, kiedy obudzi się ponownie.
Nie było to cudowne i pełne wdzięku przebudzenie niczym u śpiącej królewny, ale takie zachowanie świadczyło o tym, że Chris jednak nie przywykł do jedzenia ludzi. Chyba miał już odrębne zdanie co do ich smaku niż jego jaszczurkowa wersja. O ile w ogóle wiedział, skąd ten smak pochodził. Tego nie zdradził.Mary Pond - 2020-05-31, 13:00 Mary nie protestowała gdy wiązali jaszczura. Skoro zapowiedzieli co zamierzają zrobić i że nie planują go skrzywdzić to ich przepuściła. W gruncie rzeczy to nawet pomogła w razie czego. Mogła chcieć żeby Chris przeżył to zdarzenie, ale nie zamierzała ryzykować, że po przebudzeniu będzie dalej zachowywał się bardziej jak wściekłe zwierzę niż jak człowiek i rzuci się na nich.
W rozmowę jej szefa z córką dalej nie interweniowała, nie dotyczyło jej to. Nie jej cyrk, nie jej małpa, a więc i nie jej obowiązek. Było jej trochę szkoda dziewczynki praktycznie zamkniętej w domu, ale dobrze rozumiała czemu Nicholas nie puszczał jej nigdzie samej. Zwłaszcza, że instynkt samozachowawczy Vanessy zdawał się być znacznie słabszy niż jej własny, a to w połączeniu z raczej średnim panowaniem nad swoją mocą i brakiem zrozumienia dla zasad dzisiejszego świata mogło łatwo doprowadzić do sytuacji takich jak ta dzisiaj. Już pomijając fakt, że dzieciaki w jej wieku generalnie nie powinny się szlajać po ulicach w centrum miasta bez opieki.
Wyjęła telefon i zaczęła przeglądać wiadomości w internecie zerkając co jakiś czas na przykrytego kocem jaszczurzego mutanta. Westchnęła cicho zdając sobie sprawę, że wytworzona przez nią w ostatnich miesiącach persona ucierpi po tym incydencie. Już ktoś rozpoznał Mandala girl jak to była nazywana przez nieduży kącik w internecie. Takie sytuacje mogą doprowadzać do nieodwracalnych upadków symboli, zwłaszcza takich młodych i póki co niewiele znaczących.
Przebudzenie Chrisa Mary zauważyła krótko przed tym jak zaczął się krztusić. Podniosła się odsuwając nieco i rozejrzała za jakimś pojemnikiem. Jednak zanim coś takiego znalazła, mężczyzna się uspokoił i wyrównał oddech. Położyła mu dłoń na ramieniu i pogładziła lekko, uspokajająco. Niech na razie śpi.Nicholas Grenville - 2020-06-03, 16:31 Córka przeprosiła. Nicholas westchnął, bo jednak czuł, że ona nie wie. To nie pierwszy raz kiedy mu tak wychodzi bez jego wiedzy. O ile wychodził z nią na zewnątrz ktoś z dorosłych, było dobrze. Bo wiedział że jest bezpieczna. Vanessa to jeszcze dziecko. W miastach jest niebezpiecznie. Nie chciał by coś jej się stało. Ale nawet teraz, próbowała odwrócić uwagę problemu na zbędne szczegóły. Pamiętał, że Echo była w ciąży. Ale później zniknęła w niewyjaśnionych okolicznościach.
- Dzisiejsze zdarzenie niczego cię nie nauczyło? Nie zdajesz sobie sprawy z tego, że ktokolwiek z nas mógł dzisiaj zginąć?
Poniosły go nerwy, że nie oszczędzał surowego tonu i spojrzenia. Tyle razy ją prosił, ale to widocznie nie skutkuje. Vanessa wciąż rzuca się w wir niebezpieczeństwa, nie słuchając rodzica.
Nerwy te nie pomogły Nicholasowi w zapanowaniu nad skutkami swojej mocy i przez to poczuł mocniejsze ukłucie w klatce piersiowej. Skrzywił się lekko, odchylając głowę i zamykając oczy na moment, by się uspokoić, rozmasowując klatkę piersiową. Na domiar złego tego wszystkiego, zadzwonił mu telefon. Wyciągnął telefon, spojrzał na ekran i zamarł na moment. Delgado. Przeklął w myślach, że jeszcze tego mu teraz brakowało, by szef dzwonił. Oby nie chodziło o dzisiejszą akcję. Odebrał połączenie, ale niestety, rozmowa jednak dotyczyła tego co się chwilę temu wydarzyło. Nicholas starał się wyjaśnić sytuację na spokojnie, by raczej sobie nie zaszkodzić bardziej. Tym samym zauważając ruch Jaszczura, zwrócił na niego uwagę, gestem dłoni dając dwóch chłopakom znać, żeby byli w pogotowiu, na wypadek gdyby Christopher zamierzał coś zrobić. Również i Mary przy nim czuwała. A że nie stało się nic niespodziewanego, wszyscy mogli odetchnąć. Rozmowa z Delgado nie trwało zbyt długo, ale też potrafiła Nicholasa zmęczyć, kosztując cierpliwość.
- Mary... Wiesz, że moja propozycja jest nadal aktualna? Z dołączeniem do nas.
Zapytał, widocznie nie zamierzając się poddać i próbując stopniowo przekonać mutatkę aby dołączyła do Rebelii. Pytanie zadał dopiero jak skończył rozmowę telefoniczną i sytuacja z Chrisem była stabilna.Vanessa Grenville - 2020-06-07, 15:32 Widziała wściekłość ojca i to nie tylko. Jego furia niemal kipiała, wiedziała że zrobiła źle, ale oni i tak by nie zareagowali na widok Echo. Spojrzała tylko na tatę czując jak znów zaczyna się denerwować.
- Przepraszam...może ta jaszczurka powinna była mnie zabić to nie było by problemu.
Burknęła cicho przez zły i nie patrząc na nikogo schowała się w ciemnym szarym kącie z dala od nich. Nie chciała z nimi siedzieć i słuchać wyrzutów. Martwiła się o ciocię, o wszystkich ale zawsze jak coś robiła to się gniewali. Czuła się niepotrzebna i bezwartościowa. Skulona w cieniu podwinęła nogi pod siebie i nie zwracała uwagi na nikogo. Chciała by dali jej spokój, pragnęła zapaść się pod ziemię i nie wychodzić nigdy. Zniknąć może wtedy byłoby im lepiej? Tak, zdecydowanie tak powinna była zrobić zniknąć i nie stwarzać nikomu problemu.Mary Pond - 2020-06-07, 16:40 Nicholas zirytował się na Vanessę. Słusznie. Jeszcze odpowiedź młodej. Jeden z gorszych typów szantażu emocjonalnego jaki może dziecko zastosować na rodzicu. ”Może jakbym nie żyła to wszystkim byłoby łatwiej”. Jasne, że by było, ale rodzicowi nie o to chodzi. Nie bez powodu nadal trzyma ze sobą dzieciaka zamiast wrzucić go do okna życia czy własnymi rękoma ukatrupić. Mary zastanwiała się czy się nie włączyć, ale prawda jest taka, że nie miała nic istotnego do powiedzenia. Była wkurzona na bachora, ale jednak nie chciała jej śmierci, a takim zachowaniem prędzej czy później mała wyczerpie limit przysługującego jej szczęścia. Najlepiej byłoby zapewnić jej po prostu pójście do szkoły. Tam miałaby okazję do bezpiecznego obcowania ze światem i miałaby znajomych w jej wieku. Niestety to nie było możliwe. Proponowanie tego… kiepski pomysł.
- To niby nie moja sprawa, ale powinnaś nauczyć się mierzyć siły na zamiary.- rzuciła w końcu.
W pewnym momencie Nick zaczął znowu z dołączeniem do Rebelii. Ruda powstrzymała przewrócenie oczami i ciężkie westchnięcie.
-Tak samo jak moja odpowiedź.- Mary miała swoje powody by nie chcieć dołączać do Rebelii i żaden z nich nie uległ zmianie. Może prócz tej persony, którą chciała stworzyć, a która pewnie runie teraz jak domek z kart. Wciąż jednak ruda miała nadzieję, że zdoła uratować wciąż kształtujący się wizerunek Mandala girl. Nazwa może i leniwa, ale nie można powiedzieć, że nie pasuje.Nicholas Grenville - 2020-06-08, 21:17 Nicholas jako rodzic miał prawo być zły na córkę, ponieważ wielokrotnie prosił by nie wychodziła z baru bez poinformowania go czy kogokolwiek dorosłego. Pamiętał jak panikowała w momencie, braku kontroli nad mocą, widoku krwi że aż zwymiotowała. Że musiała wyleczyć rany wrogowi. Tak szybko o tym zapomniała? Ciągle myślała tylko o Echo. Inni się nie liczyli? Zapomniała jak ojciec ją chronił?
- Nigdy więcej tak nie mów!
Przegięła że mu aż serce ścisnęło. Granie na emocjach w tej chwili nie było dobrym pomysłem ze strony Vanessy. Nie zdążył jej zatrzymać, za to złapał się za klatkę piersiową, skrzywiwszy znacznie.
O ile przeprosiny przyjął, tak mówienie o swojej śmierci dotknęło Nicka.
Obaj panowie, Vadim i Albert zauważyli że z Nicholasem nie jest dobrze. Pierwszy z nich podszedł by mu trochę pomóc. Poszukał jakieś leki przeciwbólowe, co może tymczasowo złagodzą bóle.
Odpowiedź Mary nie była taką, jakiej Nicholas oczekiwał. Powtarzała to za każdym razem jak pytał. Nie wnikał w to powiedziała do Vanessy. To dziecko. Jeżeli jej nie przejdzie, będzie musiał długo z nią rozmawiać, ale nie tutaj.
- Zapewnione miałabyś bezpieczeństwo. Mogłabyś się rozwijać. Wiem, że to nie jest dobry moment na taki temat, ale dzisiejsza akcja jest zbyt nagłośniona.
Nie ukrywał, że nieco martwił się o Mary. Jej zdolność była wręcz wspaniała. Nie da się ukryć, że po raz kolejny przyszło im walczyć i uciekać razem.
- Vadim, na słowo mogę cię prosić?
Zapytał Nicholas, kiedy rozmowę z Mary zakończył. Spojrzał też na Vanessę.
- Oczywiście. - potwierdził mężczyzna.
- Na osobności.
Poprosił Nicholas. Chciał porozmawiać z nim jak z członkiem Armii X, jeżeli do niej należał. Mężczyzna się zgodził i pomógł Nicholasowi wstać. Przeszli jakiś kawałek dalej, gdzie było bezpieczniej. Albert miał pilnować Jaszczura, nawet jeżeli ten nie wykazywał niebezpiecznego zachowania.
Nicholas omówił z Vadimem sprawę z przetransportowaniem ich do fabryki. Miejsca, które było obu grupom znane. Tym samym poprosił, aby dwóch mundurowych DOGS, którzy byli w ich rękach, zostali także tam dostarczeni. Udało się także dogadać tak, by mogli otrzymać chirurga, którego potrzebowały trzy osoby.
Wrócili z rozmowy do pozostałych a w tym momencie Robert osunął się po ścianie na posadzkę.
- Robert...
Od razu Albert i Vadim do niego podbiegli. Mutant stracił sporo krwi i nie odzyskiwał przytomności. Co znaczyło, że było bardzo źle. Nicholas spojrzał w stronę córki siedzącej w kącie. Zdjął swoją kurtkę i podszedł do niej, kucnąwszy otulając swoim odzieniem. Trochę wysiłku go to kosztowało, z powodu niewielkich obrażeń i dokuczliwych skutków ubocznych.
- Ubierz to chociaż.
Nim znajdą tu ubrania dla niej, nie chciał by siedziała jak biedna sierotka Marysia, widząc co jej moc zrobiła z jej ubraniem. Kocha swoją córkę ponad życie i sam nie wie co by zrobił, gdyby miał ją stracić.
Czas oczekiwania na transport minął. Wtedy Vadim skontaktował się z Armią X i na prośbę Nicholasa przetransportowano na dwa razy wszystkich z tego miejsca.