To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
The Gifted
The war has come...

Abandoned Factory - Sala zabiegowa

Christopher Varcer - 2020-07-09, 12:18

Pierwszą osobą, którą Chris zobaczył po obudzeniu się była Mary, jednak nie powitał się z nią w żaden sposób ani nie okazał zdziwienia na jej widok. To zrozumiałe, że nie połączył wszystkich kropek od razu i musiał jeszcze dojść do siebie. Nie rozpoznał jej twarzy, ponieważ dotąd nie miał okazji widzieć jej bez maski, ale po próbie przegryzienia pasów usłyszał jej głos, a go na pewno już kojarzył. Musiał. Może to właśnie jej głos sprawił, że skupił uwagę na niej, a nie na pasach i chęci uwolnienia się. Niestety w żaden sposób nie odwzajemnił jej ciepłego powitania... Był o coś zły? Nie pamiętał jej? A może akurat tych słów nie usłyszał? Wszystko było możliwe.
Wkrótce przy łóżku pojawił się także Nicholas. Fakt, za wcześnie się za tą rozmowę zabierali, jednak skoro Chris już myślał o ucieczkach, musiał w miarę kontaktować. Sensu słów przywódcy Rebelii kompletnie nie zrozumiał.
- O czym... Ty mówisz?
Zapytał go i w tym momencie drgnął całym ciałem, krzywiąc się w grymasie bólu. Miał przestrzelony policzek, to jasne, że mówienie musiało boleć. Wystarczyło jednak ograniczyć ruchy mięśni twarzy i w połączeniu ze środkami przeciwbólowymi było w miarę porządku. Na szczęście mężczyzna odruchowo sam doszedł do tego wniosku. Mogli mu oszczędzić rozmowy, owszem, ale taka rana mogłaby goić się jeszcze przez wiele tygodni. Nicholas na pewno chciał wyjaśnień, a do tego czasu mutant mógłby o wszystkim zapomnieć.
- Co to za miejsce..?
Te białe ściany to na pewno nie był jego pokój. Christopher nie czekając na odpowiedź opuścił wzrok, spoglądając na ciasno krępujące go pasy, po czym zwrócił złote ślepia wprost na oczy Mary.
- Elaine, wy-wypuść mnie...
Pomylił ją ze swoją współlokatorką? Elaine znał lepiej niż Mary, więc miało to sporo sensu, że była to pierwsza rudowłosa osoba, która przyszła mu na myśl. Wkrótce jednak padły niepokojące słowa, które od Chrisa paść nigdy nie powinny:
- ... Dobrze Ci radzę.
To ewidentnie zabrzmiało jak groźba. Mutant zacisnął kły i rozstawił palce prawej ręki, jakby chciał stworzyć pazury. Daremnie. Nie miał wystarczająco siły, a nawet gdyby mu się to udało to i tak pas na nadgarstku uniemożliwiłby atak na Mary. Christopher rozluźnił mięśnie i westchnął zrezygnowany, jakby sytuacja nie miała miejsca. To było zupełnie do niego niepodobne. On i groźby? Przecież Chris świadomie by nawet muchy nie skrzywdził, o ile by nie był głodny. A groźby nie są instynktowne, a wcześniej przemyślane. Można tłumaczyć to zachowanie lekami, ale wciąż było to bardzo niepokojące i wcale nie zachęcało do uwolnienia go.
- ... To wszystko... Twoja wina.
Powiedział ciszej, wpatrując się w sufit. Mógł gadać od rzeczy. Mogło mu się coś wydawać, pomieszać, ale mówił już spójnie i jedno zdanie wynikało z drugiego. Obecnie brzmiało to tak, jakby obwiniał o coś swoją przyjaciółkę. Elaine naprawdę mogła mieć coś z tym wszystkim wspólnego? Była przecież jedną z osób, którym najbardziej zależało na odnalezieniu Christophera. Dlaczego więc Chris tak negatywnie reagował na samą myśl o niej? I gdzie ona właściwie teraz była? Powinna być tutaj z nimi. On jej potrzebował... chyba... To było strasznie zagmatwane.
Czymkolwiek ten stan był, trwał tylko chwilę i na żadne ewentualne pytania mutant nie odpowiedział. Zamrugał i ponownie spojrzał na dwójkę nad nim. Nagle jakby go olśniło. Miał o wiele trzeźwiejsze spojrzenie.
- Chyba... Chyba Cię z kimś pomyliłem. Nick..? Masz... coś brzydkiego na twarzy... Cześć młoda, znamy się?
Chyba zaktualizował system i w końcu ich rozpoznał... No, przynajmniej poparzonego Nicka, bo Mary miał prawo nie znać z widzenia. Tyle dobrego, że przestał patrzeć na nią z tym dziwnym mordem w oczach, a zamiast tego zwyczajnie się jej przyglądał od góry do dołu. Towarzyszyło mu przy tym dziwne uczucie, jakby widział ją już w jakimś swoim śnie, którego treści na tę chwilę nie potrafił sobie przypomnieć. Trochę niepokojące, ale nie straszne. Po prostu dziwne. Jeśli miał ku temu okazję, zawiesił wzrok na jej opatrzonej ręce.
- Boli? Co się tutaj stało?-
Zapytał szeptem, skupiając wzrok na Nicku i licząc, że to od niego wszystkiego się dowie. Nic z tego nie rozumiał i było to widać w jego oczach. On był ranny, oni byli... Nie potrafił sobie niczego przypomnieć, ustalić chronologii wydarzeń. Wyszło na to, że to on oczekiwał wyjaśnień od nich, nie na odwrót... Kiepska sytuacja.

Vanessa Grenville - 2020-07-11, 19:35

Vanessa była bierna typowo bierna. Nie odzywała się ani słowem, dopiero gdy zabrano ją na wolne łóżko drgnęła i cofnęła się by nikogo nie skrzywdzić. Czuła, że nadal mimo to może kogoś poparzyć a nie chciała tego.
- Nic mi nie jest.
Odezwała się spoglądając na ludzi dookoła i własnego ojca. Jednak dała się dotknąć czując, że pod tyłkiem nie wypala już części garderoby nie wspominając już o siedzisku.
- Nic jej nie jest. Kilka siniaków, zadrapań powierzchownych. Ogólnie jest przemęczona przez nadużycie mocy. Nic więcej jej nie jest.
Oznajmił jeden z badających Vanessę. Ta natomiast Zsunęła się z łóżka i zwinęła się w kącie z dala od innych. Nie chciała z nikim nadal rozmawiać. Usiadła i czekała na to co będzie dalej.

Nicholas Grenville - 2020-07-14, 10:16

Może i za wcześnie Nicholas przeszedł do rozmowy z Chrisem, ale chciał pewnie sam się przekonać jak wygląda jego stan umysłowy. W tym czasie przebadano jego córkę i opatrzono, jeżeli miała gdzieś jakieś rany. Chris jak było można zauważyć, faktycznie gadał od rzeczy a Nicholas tylko zmarszczył brwi kiedy ten wspomniał Elaine. Westchnął, pocierając czoło. Jeżeli Elaine faktycznie przyczyniła się do takiej przemiany, to będzie miała z nim mało przyjemną rozmowę. A na pewno nie będzie miała co liczyć na dalszą pracę w Lagunie. Nie po tym, jak nagle zniknęła z miejsca zdarzenia, nie informując ich o nadjeżdżających pojazdach DOGS.
Zdawało się także, że nie kojarzył od razu miejsca w jakim się znalazł, a powinien. Ta sala była mu dobrze znajoma.
- Fabryka. Pomieszczenie zabiegowe.
Wyjaśnił krótko Nicholas i obserwował go cały czas, oraz to jak zwrócił się do Mary. Myląc ją z Elaine i co więcej, używając groźby? Nicholas stanął tak, by uchronić Mary gdyby jakimś cudem ten gad mutancki się uwolnił z mocno zapiętych pasów. Pomimo leków i kto wie czy nie krążącej w jego ciele mutazyny z ataku na mieście, siła mu nie wzrośnie. Ale na szczęście nic takiego się nie stało. Mimo wszystko, Chris wymagał stałej obserwacji. Trzeba było widocznie przeczekać ten moment, ale to dało także Nicholasowi do zrozumienia, że z Chrisem jest inaczej niż ostatnim razem. Przemiana w taką bestię miesza mu w głowie i stanowi rzeczywiście zagrożenie dla innych. Nawet dla nich. A nie można zapomnieć, że i Nicholas miał od niego pamiątkę na prawym przedramieniu.
- Rzeczywiście siadło mu na mózg.
Przyznał chyba bardziej do siebie, niżeli otoczenia. Ale po chwili dało się zauważyć zmianę w zachowaniu Varcera.
- Elaine tutaj nie ma.
Zakomunikował Nicholas do Christophera, bo może to pomogłoby mu zrozumieć błąd myślowy? Na to wyglądało, kiedy po tej chwili Chris zwrócił na niego spojrzenie. Rozpoznając go w końcu. Można było odetchnąć z ulgą.
- Sam nie wyglądasz lepiej.
Skomentował mu krótko, gdyby mieli porównywać swoje policzki, kto miał brzydszą ranę. A Chris miał znacznie więcej opatrunku niż Nicholas, który zaraz miał być opatrzony. Lekarz zwrócił się do niego, przedstawiając stan zdrowia jego córki. Nicholas zbliżył się do łózka na którym jeszcze chwilę temu siedziała jego Vanessa. Ale ta uciekła zaraz do kąta. Chciał do niej podejść, ale zatrzymał go lekarz, na którego spojrzał.
- Teraz Pana wypadałoby opatrzeć.
Skoro wszyscy byli już opatrzeni, jak sam Nicholas zauważył rozglądając się, zgodził, siadając na łóżku i zdejmując górną część odzieży, by mogli sprawdzić czy żadnych innych ran bądź oparzeń nie miał. Te jedynie były na policzku i na dłoniach. Trochę może też na klatce piersiowej, kiedy przytulał dziecko do siebie. Jego blizna na prawym przedramieniu też była widoczna.
- Wyjaśnij mu co się stało.
Poprosił Nicholas Mary, kiedy zajęto się jego oparzeniami na ciele. Nakładano maści i opatrunek.

Mary Pond - 2020-07-14, 11:17

Przez chwilę wydawało się, że Chris zaczął mówić bardziej z sensem. Pytał gdzie jest co nawet jeśli znał pomieszczenie wydawało się normalne. W końcu to pytanie mogło zawierać w sobie cały zestaw innych. Skąd się tu wziąłem? Co się stało? Który jest rok? Ile wypiłem? I tak dalej. Jednak nie do końca. Pomylił ją z Elaine i zaczął nawet grozić. Nie były jakoś szczególnie podobne, ale opis ich obu zaczynałby się tak samo: ruda, średniego wzrostu. Więc skoro dopiero wracał do siebie to mogło być zrozumiałe, że pomylił ze sobą dwie rude wiewiórki.
-Nie jestem Elaine.- groźbami się jakoś szczególnie nie przejęła. W końcu nie ona była ich adresatem. No i cokolwiek miałby jej zrobić, nie zrobi póki jest przypięty i w takim stanie. Mary przeczuwała jednak, że przynajmniej jedna osoba w tym pomieszczeniu będzie miała poważną rozmowę z kucharzem Laguny. Możliwe, że nic takiego nie zrobiła. Jakieś drobne zaniedbanie, nie spytanie jaszczurzego lokatora jak się ma, a może to było coś poważniejszego. Tak czy inaczej rozmowa będzie potrzebna, bo Chris wydaje się całkiem przekonany, że zrobiła coś nie tak.
Wreszcie zaczął kontaktować. Przywitał się z Nickiem i przyznał Mary, że z kimś musiał ją pomylić. I teraz wyglądało to już na faktyczne przebudzenie. Mężczyzna rozglądał się trzeźwo i odzywał spokojnie.
-Jestem Mary.- przedstawiła się -Poznaliśmy się, ale chyba nie widziałeś mojej twarzy.- wyjaśniła Chrisowi. Wtedy w fabryce miała nadzieję, że jak wyjdzie potem na ulicę to nikt stąd jej nie rozpozna, ale ostatecznie zostało tak, że Nick ją poznał, pracuje teraz w Lagunie, no i tu na miejscu chodziła bez maski.
-A to tylko kilka szwów. Nic takiego. Przepustka do L4.- zażartowała z rany.
W końcu padło pytanie, które paść musiało. Dodatkowo Nicolas zrzucił na nią ciężar wyjaśnienia co zaszło. Westchnęła.
-Straciłeś nad sobą kontrolę.- powiedziała odblokowując telefon. Miała otwarte w przeglądarce kilka artykułów, które zdążyły do tej pory powstać oraz nagrania. Wybrała jedno z mniej drastycznych: gdy razem z zamaskowaną Mary wskakuje na dach samochodu -Zaatakowałeś patrol DOGS. Stąd te rany. Nie kontaktowałeś za bardzo, ale udało nam się zabrać Cię tutaj.- odpowiedziała pomijając na razie najpaskudniejsze szczegóły. Możliwe, że Chris sam się domyśli, a może nie. Najważniejsze i tak było, że zmienił się w Godzillę i terroryzował ulicę, ale teraz jest związany i bezpieczny.
-Trzymanie Cię w centrum miasta mogło okazać się złym pomysłem. Pamiętasz co doprowadziło Cię do takiego stanu?- starała się pozostać dyplomatyczna, bez przedwczesnego oskarżania. Ostatnie czego w tej chwili potrzebowali (prócz DOGSów wbijających na kwadrat) to żeby się załamał i ześwirował ponownie.

Christopher Varcer - 2020-07-14, 16:11

Czyli to była Mary. Tak, pamiętał ją, choć do tej pory osobiście spotkał ją tylko raz, w dniu ucieczki z DOMu, a całej reszty o niej dowiedział się od Elaine, ponieważ wspólnie pracowały w barze prowadzonym przez Nicholasa. Mężczyzna nigdy nie usłyszał o niej złego słowa.
Uśmiechnął się skromnie kącikiem ust na jej żart o L4 po zapytaniu o ranę na ręce. Miał dość spory problem z kontrolowaniem mięśni twarzy i nie powiedziane, że tak już nie zostanie, ale przynajmniej podzielał pozytywny nastrój dziewczyny. Kiedy jednak zapytał o powody ich pobytu tutaj, Nicholas jakby wymigał się od odpowiedzi i odszedł od łóżka, choć w rzeczywistości zmartwił go stan córki, którą jaszczur dostrzegł dopiero teraz. Była zwinięta w kącie i cicha jak mysz. Musiało stać się coś bardzo złego, choć z zewnątrz nie wydawała się być poważnie ranna. Problem musiał tkwić w jej głowie.
Zerknął potem na krótko na Nicholasa zdejmującego odzienie. Też nie miał groźniejszych ran, ale stara blizna po Chrisie pokaźnie się prezentowała. Winny temu mutant odwrócił wzrok ku Mary, kiedy to jej zostało powierzone zadanie udzielenia wyjaśnień.
Pierwsze słowa nic mu nie mówiły. Jaka utrata kontroli? Znowu podarł firanki? Zjadł butelkę? Gdy Mary pokazała mu na telefonie nagranie z pościgu, Chris obejrzał całość w absolutnym milczeniu, z sennym spojrzeniem. Zupełnie jakby go to wcale nie dotyczyło albo oglądał randomowy film akcji. Był dziwnie spokojny, choć powinno spodziewać się po nim szoku oraz więcej pytań. Jakiejkolwiek reakcji na fakt, że przemienił się w przekokszoną jaszczurkę.
Dopiero gdy Mary wspomniała o ataku na patrol DOGS, Chris uśmiechnął się lekko i wzruszył ramionami.
- Ach... to chyba dobrze. Pewnie zasłużyli.
Ale nie odpowiadało to na pytanie, ile z tego zdarzenia pamiętał. Ani co tam robił. Dość irytujące.
- Wiem, że szykowałem się na randkę i...
Zaczął zdecydowanym tonem, lecz nagle jakby złapała go kompletna pustka w głowie. Chwila, kiedy to było? Był na tej randce czy nie? Znalazł jakąś dziwną wyrwę w pamięci, ale gdy postanowił ją pominąć i pomyśleć, co było kiedy indziej to już lepiej sobie poradził i przypomniał sobie coś, co mogło być istotne.
- Ostatnio... trochę nadużywałem mutazyny, gdy źle się czułem. Pamiętam, że coś się ze mną działo i mnie bolało, gdy byłem zbyt... szczęśliwy. Po mutazynie zawsze mi przechodziło.
To, co mówił, zdawało się nie mieć za wiele sensu. Szczęście powodem odczuwania bólu? Mutazyna uśmierzająca ból?
- W nowym domu mogłem spać na dywanie, jeść bez sztućców, leżeć na kolanach i polować na ptaki na balkonie... byłem szczęśliwy, ale... wtedy coś się działo z moim ciałem. Coś bardzo złego. Bardzo to bolało.
To, o czym opowiadał, sugerowało, że za czterema ścianami nie do końca zachowywał się jak człowiek i że miał na to przyzwolenie. Wraz z upływem czasu coraz gorzej się czuł. Urocze, te typowo-chrisowe zachowania miały w tamtym domu pełną rację bytu. O ile okazjonalnie takie działania nie wyrządzały mu samemu szkody, tak stałe prowadzenie tego trybu życia musiało w jakiś sposób wpłynąć na mutację Christophera. Czyli to rozpieszczenie go i danie mu zbyt dużej swobody mogło być rozwiązaniem tej zagadki. W pewnym momencie Chris po prostu przestał się kontrolować, zapominając, kim naprawdę był - człowiekiem.
- Nie mogę tam wrócić. Nie chcę, by mnie bolało. Czy ja zrobiłem coś Elaine?
Skierował swój pytający wzrok na Mary. Właśnie tak zinterpretował jej nieobecność tutaj.

Vanessa Grenville - 2020-07-17, 17:25

Słyszała jego słowa i niemal się gotowała od środka. Jak on mógł?! Ciocia Echo nie zasłużyła na taką śmierć! Tamten mężczyzna też nie zasłużył na to co go spotkało. Van podniosła się z miejsca i podeszła bliżej jaszczurowatego.
- Zasłużyli? Nie zasłużyli! Nie ważne jacy byli! Ciocia Echo nie zasłużyła na taką śmierć! Zabiłeś ją a tamtego pana jadłeś jak kawałek soczystego mięsa! Jesteś potworem! Wszyscy jesteśmy!
Krzyknęła z płaczem drżała cała na ciele rozgrzewając się ponownie.
- Nienawidzę tego czym jestem! Nienawidzę!
Wybuchła, musiała w końcu z siebie wydusić wszystko co było nie tak, próbowała żyć normalnie, próbowała stać się normalnym dzieckiem. Ale to na nic. Do tego zdała sobie właśnie sprawę, że nigdy nie będzie normalna, nigdy nie będzie jak inne dzieci. Ruszyła przed siebie nie mając sił tutaj siedzieć i czekać. Musiała zamknąć się w innym pomieszczeniu z dala od nich. Z dala od tego, którego nadal miała przed oczyma gdy zjadał części ciała mężczyzny, który zatapiał swoje zębiska w ciele Echo. Drżała cała nie mogąc się pozbierać.

Nicholas Grenville - 2020-07-21, 17:45

Tylko jedna osoba w tym pomieszczeniu przejęła się losem funkcjonariuszy DOGS. To co zrobiła Vanessa było zaskoczeniem dla jej ojca. Do tego jednak za chwilę. Christopher zapytany przez Mary o powód doprowadzający do przemiany, nawiązał do sytuacji mieszkania z Elaine. Miał iść na jakąś randkę, pytanie tylko z kim? Czy właśnie z tą mutantką, którą pomylił z Mary? Nicholasowi już nie podobała się wersja wspomniana o zażywaniu mutazyny. To musiało skomplikować przebieg jego mocy w organizmie i ją uwolnić. Grenville czuł że to także poniekąd jego wina, że dał Varcerowi wolność i zezwolił na osiedlenie się w mieście. Widocznie nie wszyscy mutanci, mogą tak żyć jak on i muszą być pod stałym czyimś nadzorem.
- Rozpieściła go... Ech...
Westchnął Nicholas, a potem skrzywił się lekko, kiedy opatrywali mu poparzony policzek. Inne miejsca poparzone miał już nasmarowane specjalnymi maściami.
- Będę musiał porozmawiać z Elaine.
To było zdecydowanie konieczne. Nie umiała się odpowiednio zachować i poradzić sobie z takim problemem jakim jest mutancka jaszczurka.
- Nie Chris, ale podczas całej tej akcji zniknęła niespodziewanie i nie ostrzegła nas o zjawiającym się wsparciu DOGS. Przez co mieliśmy problemy z ucieczką, że musieliśmy wyjechać poza miasto.
Dodał Nicholas, przenosząc zaraz spojrzenie na córkę, która poderwała się nagle i ruszyła w stronę łóżka, na którym leżał przypięty mutant.
- Vanessa!
Krzyknął za nią, aby się opanowała i uspokoiła. Niby dziecko ale nie wiedziała do czego Chris może być zdolny. Nicholas pamiętał zalecenia na co powinni uważać przy rozmowie czy obchodzeniu się z Varcerem. Od razu wstał i podszedł do córki, odciągając ją od łóżka mutanta, kiedy tylko zauważył podejrzany ruch. Chrzanił to, że znów dziecko może poparzyć jego ciało swoją mocą, ale musiał ją uspokoić i cofnąć na bezpieczną odległość.
- Vanessa uspokój się proszę. Nie kontrolował się. Nie mógł tego zatrzymać. Zaatakowali Was przecież i jeszcze bardziej go prowokowali do działania. Ci funkcjonariusze zrobili Echo to samo co Twojej mamie. Nie mów, że jesteśmy potworami, bo to oni są nimi.
Tłumaczył córce, tak samo jak kiedyś, kiedy straciła mamę i o nią ciągle pytała. Wtedy mówił jej o DOGS jako złych ludzi którzy nie dają szansy na dobre i spokojne życie takim jak oni. Że przez nich nie mogła być z mamą. Nie widziała jej kilka lat. Czyżby coś się zmieniło w jej toku myślenia? Nawet Nicholas przytulił ją do siebie kucając na jednym kolanie. Miał tylko ją. Jedyne dziecko. Gdyż nadal nie mógł odnaleźć synów, których podobno Rebecca mu urodziła, i zostali jej odebrani.
Kątem oka Nicholas rzucił spojrzenie w stronę Mary i Chrisa, aby ocenić sytuację jak on przyjął słowa jego córki. I czy Mary reagowała gdy Chris chciał coś zrobić.

Mary Pond - 2020-07-22, 17:47

Sposób w jaki Chris się wypowiadał nie objaśniał wprost kiedy i jak stał się Godzillą, ale dawał pewien trop dlaczego tak się stało. Czyli wyglądało na to, że idea "spokój i wolność" nie sprawdzała się tak dobrze jak Elaine myślała. Czy można ją winić? Być może, ale też nigdy wcześniej nie musiała opiekować się kimś takim. Nie musiała wiedzieć co się z taką opieką wiąże, a z pogaduszek w pracy Mary wnioskowała, że Nicholas zostawił ich bez większego nadzoru, pytając tylko od czasu do czasu czy Chris nie zjadł jej mebli czy coś w ten deseń.
Zaraz odpaliła się Vanessa, która nagle straciła cały ten strach, który sparaliżował ją podczas samej akcji. Ta, na przywiązanego do łóżka łatwo się wkurzać. Mary zaraz stanęła między młodą, a łóżkiem Varcera. W razie potrzeby był gotowa nawet zbudować młodej małą celę z glifów, ale Nicholas również się włączył zatrzymując córkę. Normalnie Ruda pewnie dałaby rodzinie rozwiązać rodzinną sprawę tak jak te kilka godzin temu w piwnicy, ale emocje zebrane od początku akcji nadal jeszcze nie uleciały.
-Potworem nie czynią umiejętności tylko podejmowane decyzje. On nie miał wyboru. W przeciwieństwie do Ciebie. Ty mogłaś przestać upierać się, że zrobisz więcej niż potrafisz i dać mi go zatrzymać.- miała coś jeszcze na końcu języka, ale zdała sobie sprawę, że chyba się zagalopowała. Odetchnęła żeby zebrać myśli i słowa.
-Nicholas, zabierz ją stąd i porozmawiaj z nią. Chris jest przykuty do łóżka. Może zaczekać. Spróbuję go pozbierać tak żeby nadawał się do rozmowy i może się czegoś jeszcze dowiem.- to nie był rozkaz. Ton głosu wskazywał raczej na propozycję podziału obowiązków. Miała nadzieję, że Blondyn na to przystanie i nie spruje się o te słowa, które skierowała do Vanessy.
Jeśli to ustalili to podeszła do łóżka Chrisa próbując ocenić jego stan psychiczny. Wyglądał na wstrząśniętego. Ta, news od młodej zdecydowanie na niego wpłynął. Wyglądał jakby potrzebował przytulenia, ale w przeciwieństwie do dziewczynki ruda wolała nie ryzykować położenia czegokolwiek zbyt blisko tych gadzich zębów. W końcu położyła dłoń na jego dłoni. No żeby tutaj sięgnąć pyskiem to już by musiał być z gumy.
-Spokojnie, nic Ci nie będzie.- mówiła cicho -Pewnie nie wrócisz do domu Elaine, ale gdziekolwiek Cię przeniosą pewnie będzie mogła Cię odwiedzać.- potrzebowała go trzeźwego na umyśle i nie rozproszonego strachem przed tym co zrobił.

Christopher Varcer - 2020-07-22, 23:23

Czyli z Elaine wszystko w porządku... Widać było, że Chrisowi od razu ulżyło. Miał jednak obawy przed rozmową, jaką Nicholas chciał odbyć z jego współlokatorką. Mutant szczerze nie wiedział, co będzie z nim dalej. Kierowała nim jedynie myśl, że nie może tam wrócić.
Ze słów Chrisa wynikało, że nie żałował swojego ataku na DOGS, ale też nie wiedział, co dokładnie tam zaszło. Nie był wtedy sobą. Gdy mała dziewczynka wstała i zmierzała w ich stronę, Chris widząc kątem oka ruch, powoli zwrócił głowę ku niemu. Zmrużył swe złote ślepia, gdy młoda nagle zaczęła krzyczeć. Od razu chciał odwrócić głowę w przeciwną stronę i poczekać, aż mała skończy się na nim wyżywać, jednak gdy padły słowa morderstwie oraz jedzeniu, Chrisowi odebrało dech w piersi, a przed oczami w ułamkach sekund przemknęły obrazy z całego tego zdarzenia. Zakręciło mu się w głowie. Poczuł, jakby zaraz miał zemdleć. Pojawiło się zbyt wiele negatywnych informacji, by mógł to znieść. Mary była bardziej ostrożna.
To było jak odruch. Jakaś siła wyższa. Chris szarpnął się z zamiarem ugryzienia Vanessy, jednak ta była stanowczo za daleko, a pasy ograniczyły mu swobodę ruchów. Mutant niemal natychmiast po próbie ataku zaskomlał nieludzko, prawdopodobnie z bólu wywołanego naruszeniem szwów. Zamiast się dalej szamotać i próbować uwolnić, sam się "uspokoił" i zaczął się lekko trząść na swoim łóżku, rozglądając się niespokojnie. Przez Vanessę znowu przestał kontaktować, ale przynajmniej zdążyli się czegoś od niego dowiedzieć.
To dało im okazję, by coś z dziewczynką wyjaśnić. Jej słowa zapewne nie miały na celu zaszkodzić Chrisowi, a wyrazić to, co czuła i z jakim ciężarem się teraz zmagała. Nicholas po całym wydarzeniu poświęcił jej zbyt mało czasu i Vanessa do tej pory musiała to wszystko tłumić w sobie. Szkoda tylko, że w całości wyżyła się na jaszczurce.
Wyczuwszy dotyk Mary, Chris zareagował dość nietypowo, ponieważ zamiast spróbować ją ugryźć, chciał od tego dotyku uciec, jakby dłoń rudowłosej go parzyła. Znowu wydał z siebie ten nieludzki skowyt i dopiero teraz było widać, że jego oczy... wyglądały jak wtedy, gdy był jaszczurem. Złote tęczówki pokrywały całą widoczną część ślepi. Mutazyna przestawała działać i zaczął się przemieniać? Na to wyglądało, ale wcale nie zrobił się przez to bardziej agresywny jak można było się spodziewać. Wręcz przeciwnie - przywarł bardziej do łóżka i zamknął oczy, gdy Mary zaczęła do niego mówić, zachowując się tak, jakby miała go zaraz pobić. Wciąż drżał, ale z każdym jej kolejnym słowem, oddech się uspokajał i mutant nieśmiało otwierał oczy, jakby zdając sobie sprawę, z kim miał do czynienia.
Znał ten głos...
A dziewczyna dobrze znała tego Chrisa. Jego bardziej zwierzęcą stronę. To był ten sam jaszczur z ulicy, tyle że na ten moment w swojej mniejszej wersji. Groźny, jeśli zostanie sprowokowany. Posłuszny, gdy ma się pojęcie, jak się z nim obchodzić. Mógł być uznawany za bestię, ale żadne stworzenie kierujące się między innymi instynktem nie było samo w sobie złe. Wystarczyłoby mu podać mutazynę, aby wrócił do bycia ludzkim sobą, ale wątpliwe było, aby pamiętał, co Vanessa mu powiedziała.

Vanessa Grenville - 2020-07-28, 19:27

Krzyk ojca sprawił, że umilkła, jednak to słowa kobiety sprawiły, że od nowa wpadła w szał. I że co? Że to jej wina, że ten jaszczuro-ludź się tam pojawił?! No chyba sobie kpiła! Ale jak to Van, zdenerwowana, przerażona i zrozpaczona wszystko brała na opak. Mimo odciągnięcia przez ojca wyrwała się i nie podchodząc do nich spojrzała tylko nienawistnym wzrokiem.
- Tak, bo wszelka wina jest z mojej strony! Nie ja go sprowadziłam na ulicę! Ja chciałam tylko odzyskać bliskich! Gdyby nie on wszyscy by byli cali i zdrowi!
Słysząc słowa ojca parsknęła z niedowierzaniem.
- To nieprawda! Oni nie zaczęli! Nic nie zrobili! To On ich zaatakował, Echo próbowała mnie ochronić przed nim i odciągnęli jego uwagę, przez to zginęła a ten drugi został niemal pożarty! Nie mów, że to tylko ich wina! Widziałam co zrobili bo mnie nie poznawała...dopiero gdy oddała ostatnie tchnienie zawołała mnie po imieniu...
Wyszlochała tracąc przytomność gdy jej moc znów przybrała na sile a ciało zaczęło słabnąć. Osunęła się nieprzytomna nie mając sił nawet protestować. Była wycieńczona, zmęczona i przerażona.

Nicholas Grenville - 2020-08-02, 23:19

Ta sytuacja poszła za daleko. Gdyby nie pasy krępujące Christophera, przytwierdzające go do łózka, mieliby zapewne powtórkę z ostatnich miesięcy, kiedy to rzucał się na każdego z agresją. Na szczęście udało się zatrzymać Vanessę i nie pozwolić jej podejść zbyt blisko. Nichols jednak musiał podnieść głos, by się uspokoiła, ale i to nie pomogło, kiedy odezwała się Mary a Vanessa musiała jej dopowiedzieć z jeszcze większą dozą emocji.
- DOŚĆ!
Nicholas podniósł już tym razem stanowczo i głośno do obu dziewczyn aby się zamknęły. Na domiar złego, Vanessa straciła mu przytomność opadając na jego ramiona. Chwycił ją w ostatnim momencie. Teraz to się dopiero zmartwił a lekarze od razu do niego podeszli, aby zabrać dziewczynkę na przebadanie, kładąc ją na najbliższym łóżku.
- Nic jej nie jest, tak? Tylko siniaki i obicia? Umrze, to Was zabiję.
Rzekł do nich dość chłodno i z groźbą. Zdolnym nawet to zrobić, jeżeli nie znajdą przyczyny jej stanu i nie wyleczą z tego by doszła do siebie. Być może to tylko wyczerpanie organizmu.
Chłodny wzrok Grenvilla przeniósł się na Mary.
- Musiałaś dolewać oliwy? Widziałaś w jakim jest stanie!
Zrobił Mary wyrzuty. Bo o ile udało się mu w miarę uspokoić córkę, że nie odzywała się już i mógłby nawet bez propozycji Mary zabrać ją z tego pomieszczenia to nie. Słowa Mary podniosły ciśnienie i dziewczynka wybuchła ponownie.
Tym samym spojrzeniem Nicholas spojrzał na Christophera, ale nic nie powiedział. Z nim pogada później. Jak będzie bardziej trzeźwy na umyśle. Najważniejsze w tym, żeby Jaszczur nie mógł się stąd uwolnić i zwiać. Jeżeli zajdzie taka potrzeba, Nicholas wyda polecenie by podawać mu codziennie środek uspokajający. Do czasu aż zacznie lepiej kontaktować i nie będzie wyglądał na takiego, co zacznie się rzucać. Trzeba mieć nad nim kontrolę. Być może nawet miał pomysł jak tego dokonać. Ale o tym będzie musiał porozmawiać z szefem.
W sali najpewniej zapadła cisza. Nicholas krzyżując ręce na klatce piersiowej, obserwował działania lekarzy. Jeżeli ktokolwiek teraz spróbuje go zdenerwować, znów może spotkać się z jego chłodnym spojrzeniem, oraz otaczającą co czarną mgiełką jako ostrzeżenie, że nie żartuje.

Mary Pond - 2020-08-03, 19:48

To tyle jeśli chodzi o to całe kokszenie sprzed chwili? Zdenerwowała się nieco za bardzo i organizm nie wytrzymał? I ona chciała jakkolwiek tam wtedy pomóc? Oczywiście, Mary nie życzyła jej źle. Wręcz przeciwnie. W końcu próbowała jej tam wtedy pomóc. Odprowadziła Vanessę już neutralnym, trochę zmartwionym spojrzeniem gdy lekarze ją zabierali. Ruda spojrzała na Nicholasa. Nie była nabuzowana już w momencie gdy młodej ponownie się świat zamroczył. Nadal była zła, ale przede wszystkim było jej po prostu przykro.
-Nie miałaby na co narzekać gdyby po prostu siedziała na dupie i dała mi zrobić swoje.- powiedziała spokojnie i z oczami tak szklistymi, że prawie przezroczystymi. Rozumiała, że Van była dzieciakiem, nie kumała i reagowała emocjami, ale to nie zmienia faktu, że z jej powodu nie mogła pójść tam i pomóc tym ludziom. I jeszcze młoda narzekała głośno jak to wszyscy są do bani przypominając Mary, że dzisiaj nie zdążyła uratować dwóch żyć. Tamta kobieta już nie żyła, a facet pewnie nie dożyje wakacji w rękach Rebelii. A nawet jeżeli to co to za życie bez ręki i nogi. W jego dotychczasowym zawodzie to się na pewno nie utrzyma. No ale Nicholas tego nie zrozumie. Nie zrozumiał uczuć po pierwszym morderstwie i teraz też nie przyjmie do wiadomości, że komuś może być żal DOGSów. Tymczasem życie to życie. A życie jest cenne. To był główny powód, dla którego NIGDY nie dołączy do Rebelii. Nie mogła podążać za człowiekiem, który nie potrafił sobie wytłumaczyć prostego “zło jest złe” i traktował swoje dotychczasowe problemy jak kartę wyjścia z więzienia w monopoly. A, i jeszcze argument “bo oni źle robią” jakoś pozostając ślepym na to jak sam rujnuje życie niejednej rodzinie. Przez chwilę patrzyła na reakcję pana dowódcy, po czym skierowała się w końcu do łóżka Chrisa. Jeśli Nicholas postanowił za nią pójść, stworzyła glif na jego drodze. Jeśli chciał go obejść to jasne, nie było problemu, ale był to jasny sygnał, że raczej nie jest to pora na rozmowy.
Varcer zareagował na jej dotyk dziwnie alergicznie. Zamarł cały spięty, wyraźnie przestraszony. Eh, wygląda na to, że miała do czynienia z jaszczurem. Tyle chociaż, że rozpoznawał jej głos i zdawał się od niego uspokajać. Więc kontynuowała. Znalazła sobie jakieś krzesło, na którym usiadła i cicho opowiadała o spokojnych miejscach i wspomnieniach. Czasem pierdoły, czasem zapewnienia, że nic mu nie będzie. Raz czy drugi podjęła próbę nawiązania kontaktu z jego ludzką stroną.
- Chris? Będziemy musieli porozmawiać. Poważnie. Elaine na pewno się martwi. Dobrze żeby mogła z Tobą porozmawiać jak przyjdzie.- nie wyglądało jakby rozumiał słowa, ale może coś tam do niego docierało?

Nicholas Grenville - 2020-08-11, 19:05

Nicholas westchnął już chyba bardziej ze zrezygnowaniem. On sam ma ostatnio problem z wychowywaniem własnej córki. W dodatku nie znalazł złotego środka, jak pomóc jej w momencie, kiedy traciła kontrolę nad swoją mocą i nie można było jej złapać. I to w takich momentach jak dzisiejsza. Naraził swoje ciało i miał teraz gdzieniegdzie poparzenia. Na szczęście znośne, ale nie obejdzie się bez maści czy opatrunków. Jego także jeden z lekarzy obejrzał, kiedy próbował uspokoić swoje dziecko. Pozostali zajęli się stanem zdrowia dziewczynki, wnioskując raczej przemęczenie organizmu. Podano jej środek uspokajający, na wypadek gdyby niespodziewanie się miała znów przebudzić. Dodatkowo podłączono ją do kroplówki aby uzupełnić organizm i pewne minerały czy coś.
Stan Roberta mimo iż był stabilny, to jednak krytycznie wyglądał. Cud że wytrzymał do momentu otrzymania pomocy.
Tym samym Nicholas po ubraniu na siebie koszulki spojrzał na Mary przy Christopherze. Podszedł do niej, ale nagle i niespodziewanie pojawiła się przed nim tarcza glifowa jej wykonania. Zrozumiał przekaz - nie miał się zbliżać. Szanując jej wolę, postanowił stać przed jej tarczą i czekać na pozwolenie, albo wyczerpanie jej limitu. Potarł czoło, potem przejechał dłonią po włosach ostatecznie układając dłonie na bokach. Mary uspokajała Jaszczuroludzia a on jedynie obserwował, czy ta metoda działa. Mógłby w sumie też usiąść obok łózka córki i czuwać przy niej, ale jest też liderem Rebelii. Nie tylko ona tutaj była najważniejsza. A wszyscy co dzisiaj brali udział w nieplanowanym zdarzeniu.
Gdy usłyszał wzmiankę o Elaine, zwrócił się w stronę Mary i Chrisa. Mógł obejść tarczę, ale nie widział takiej potrzeby.
- Nie będzie takiej możliwości. Chyba, że Chris uzyska zgodę na poruszanie się w terenie. Po dzisiejszym zdarzeniu, nie mogę wyrazić na to zgody. Pozostaniesz tutaj. Będziesz miał opiekę, dach nad głową i szkolenie.
Powiedział zdecydowanie. Innego rozwiązania nie widział, a nie mogą pozwolić na to by Chris znów trafił w ręce DOGS.

Christopher Varcer - 2020-08-12, 23:10

Mary naprawdę się starała, rozmawiając z Chrisem. Była to trochę jak rozmowa z dzieckiem, które mimo iż niewiele rozumiało, spoglądało z zainteresowaniem. Rudowłosa mogła mówić o obiedzie z mamą i innych zwyczajnych, niby mało ciekawych rzeczach. Dla mutanta nie miało to znaczenia. Chris jej słuchał, choć wyraźnie odczuwał on ból związany z mutacją, z którą wciąż walczył, a która wciąż chciała zdeformować jego ciało i przywrócić jego "prawdziwy" wygląd. Było to widać w jego oczach. Po prostu cierpiał. Mutacja stała się u niego chorobą, nie darem, i choć słowa Mary nie mogły jej wyleczyć, na pewno sprawiały, że mutant z czasem się uspokoił i tym samym przestawał odczuwać ten cały ból. Nadal zachowywał ludzką postać, a to świadczyło o jego poczuciu komfortu. Dzięki zwykłym słowom Mary zapobiegła jego przemianie w potwora i wcale nie trzeba było do tego mutazyny. Niesamowite.
- Elaine...
Powtórzył zaraz po Mary i w tym samym czasie wtrącił się Nicholas. Chris zacisnął powieki i powoli pokręcił przecząco głową. Tęczówki nadal miał gadzie i to aż dziwne, że kontaktował.
- Szkolenie?
Nie rozumiał. Szczerze nie rozumiał... Ten wyraz wydawał mu się dziwnie obcy. Kojarzył go jedynie... z DOM'u. Tam szkolono więźniów, aby wykonywali wszelkie rozkazy kundli. Kary cielesne także były tam częścią szkolenia.
- To coś złego?
Odezwał się od razu na samą tę myśl i zwrócił głowę ku Mary. Widocznie to do niej skierował to pytanie. O dziwo nie brzmiał na przerażonego. Gdy Vanessa siedziała cicho i u boku była Mary, Chris czuł się bezpiecznie. Może by się to zmieniło, gdyby nagle jej zabrakło. Chris od czasu wydarzeń na uliczce wydawał się o niej przywiązany. Jeśli Nick miał jakieś plany, chyba powinien uwzględnić w nich tę dziewczynę. Jako jedyna zdawała się mieć rękę do takiego rodzaju mutanta.

Mary Pond - 2020-08-14, 01:36

Glif zniknął po zaledwie ośmiu sekundach. Taki jest najdłuższy czas istnienia tych płaskich tworów, a dziewczyna nie czuła potrzeby tworzenia następnego. Chodziło tylko o sygnał- powiedziałam co miałam do powiedzenia, a teraz daj mi spokój. W końcu nie mogła się jakoś poważniej przeciwstawić dowódcy rebelii w jego własnej bazie.
-On do niej nie pojedzie, ale stoi coś na przeszkodzie żeby wpadła go tutaj odwiedzić jeśli zechce?- spytała na stwierdzenie Nicholasa, że spotkanie z Elaine nie będzie możliwe. Ruda wiedziała doskonale, że po tym co zaszło Chris nie będzie mógł wyjść sobie po prostu na miasto, ale wciąż Elaine mogła przyjechać tutaj. To zresztą Mary miała na myśli mówiąc o niej. Miała wrażenie, że mimo wcześniejszego wyznania mężczyzny o tym co działo się z nim w Seattle, nadal uważał swoją dotychczasową współlokatorkę za przyjaciółkę. Stąd wniosek, że powinien się z nią zobaczyć po dzisiejszym wypadku chociaż raz. Pytał o nią wcześniej i teraz zdawał się reagować pozytywnie na jej imię.
W przeciwieństwie do słowa “szkolenie”, którego chyba się bał. Mary mogła tylko zgadywać, że słyszał je do tej pory w raczej nieprzyjemnym kontekście. Chris zaskoczył dziewczynę swoim pytaniem, ale oczywiście odpowiedziała.
- Nie. W tym wypadku nie. Może być czasem trudno, ale celem jest żeby Ci pomóc.- zapewniła- To po to żebyś lepiej panował nad sobą. Żeby nie bolało.- odniosła się w ostatnim zdaniu do tego jak mutant opisywał swoje stopniowe dziczenie mimo mieszkania w cywilizowanych warunkach. Obejrzała się na Nicholasa.
- Odpuściłabym sobie stresy pokroju szkoleń bojowych i skupiłabym się na opanowaniu samym w sobie. Spokojne miejsce i codzienne czynności. Może nauka czegoś niegroźnego…- zaznaczyła. Blondi raczej nie zamierzał zrobić Chrisowi szkoły oficerskiej, ale i tak wolała to zaznaczyć. Nie oferowała, że się tym zajmie, ale w pewnym stopniu liczyła, że przynajmniej czasem będzie mogła brać udział w tym szkoleniu.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group