To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
The Gifted
The war has come...

black lake - Stary hangar nad jeziorem

Mistrz Gry - 2018-07-13, 17:12

Mężczyzna uśmiechnął się tylko do chłopaka, w tym uśmiechu było jednak coś dziwnego, coś czego Alex nie był w stanie rozszyfrować. A może mu się wydawało? Może dzisiejszy dzień był tak dla niego wyczerpujący że oczy i zmysły płatały mu figle?
- Och nie udawaj że nie słyszałeś mojego pytania, chcę wiedzieć czy moja siostra bardzo ci się naprzykrzała ? - Mężczyzna zapytał go jeszcze raz, a ton jego głosu sprawiał wrażenie, jakby tym razem wymijająca odpowiedź nie przeszła, jakby koniecznie chciał usłyszeć prawdę z ust Aleksa.
Bartolomeo skinął głową tak, jakby chciał mu podziękować że nie ma nic przeciwko temu, by zasłonił swoją twarz. Bardzo nie lubił pokazywać swojej twarzy innym ludziom gdyż te wszystkie ciekawskie spojrzenia najzwyczajniej w świecie go irytowały.
- Doskonale wiesz który artykuł mam na myśli. Artykuł o genie X i osobach u których się aktywował, przeglądałeś go ze swojego domowego IP trzy dni temu.. - Ton głosu mężczyzny zmienił się z przyjaznego na bardziej stanowczy, w końcu zaczęli rozmawiać na poważne, biznesowe tematy.
Gdy Aleks tłumaczył się że był to przypadek mężczyzna spoważniał, a jeden z mężczyzn uzbrojony w dość potężnie wyglądającą strzelbę zbliżył się w kierunku mężczyzn siedzących na kanapach.
Zamaskowany mężczyzna zamilkł na dłuższą chwilę.
- Czyli nie znasz się na IT? Nie umiesz łamać zabezpieczeń? - Gospodarz tego spotkania wydawał się być nie zadowolony z tego faktu, Westchnął ze smutkiem po czym machnął na mężczyznę, który już wcześniej zbliżył się w kierunku Aleksa.
- Cóż, jeśli jednak nie jestem tym, kim sądziłem będę musiał cię zabić. Za dużo widziałeś... - Odpowiedział a wyczulone zmysły mężczyzny sprawiły, że słyszał dźwięk przeładowywanej broni.

Alex Parker - 2018-07-13, 18:13

Nie miał zamiaru odpowiadać na pytanie o Catherine. Tak samo nie miał zamiaru padać przed Bartrololo, czy jak mu tam było, na twarz i skomleć o litość. Nawet jak sytuacja robiła się prawie beznadziejna.
Tak. Chodziło o ten artykuł. Artykuł o nim samym, bo w końcu on sam bym mutantem, prawda ?
- Nie wiedziałem, że czytanie artykułów, w tym kraju, jest zabronione . - mruknął, obserwując mężczyznę uważnie.
Odczuwał strach, ale czuł, że jest panem tego strachu. Nie obezwładniał go, wręcz przeciwnie- oczyszczał umysł, pozwalał mu myśleć chłodno
- Po co ta cała szopka, co ? - zmrużył oczy - Przecież doskonale zdajesz się wiedzieć kim jestem i co robię. Masz zabawę z obserwowania moich reakcji? - usłyszał przeładowanie broni - Zdaje się, że czegoś ode mnie chcesz, więc mów wprost a nie baw się w te psychologiczne gierki. Daruj, ale jestem na nie troche za duży.

I za inteligentny, ale to już by nie podchodziło pod skromność. Siedział więc, ze zmysłami wyostrzonymi do maksimum, gotów chyba na każdą ewentualność

Mistrz Gry - 2018-07-14, 13:13

Mężczyzna w masce wstał i zaczął krążyć nerwowo wokół kanap. Ten cały Parker zaczynał działać mu na nerwy, Nie lubił ludzi, którzy próbowali robić z niego idiotę, mógł przecież po prostu przyznać się do swoich umiejętności zamiast owijać w bawełnę normalnie z nim porozmawiać a ten zachowywał się jak mały kogucik, Bartolomeo zaś był tył który miał tuzin strzelb gotowych w każdej chwili odebrać życie młodemu informatykowi.. Mężczyzna przyjrzał się Aleksowi uważnie.
- Ten artykuł był specjalnie przygotowany po to by znaleźć kogoś, kto poradzi sobie z naprawdę ciężkimi zabezpieczeniami, nie potrzebuję byle nerda tylko prawdziwego specjalisty. Przestań więc robić ze mnie idiotę i zacznij odpowiadać na pytania gdyż powoli działasz mi na nerwy. - głos mężczyzny był chłodny, nie znoszący sprzeciwu. Pan Parker mógł bez problemu wyczuć że przekroczył jedną z cienkich granic i balansował teraz na linie rozwieszonej nad wielką przepaścią.
Kolejne słowa wywołały ciężkie westchnienie u gospodarza.
- To nie są psychologiczne gierki. Staram się dowiedzieć czy faktycznie wiesz jak zdjąć takie zabezpieczenia czy był to szczęśliwy traf od losu. Wiesz Aleksie, bardzo cenię sobie swoją prywatność i nie mam zamiaru omawiać swoich interesów z kimś, kto później im nie podoła. Powinieneś wiedzieć też, że nie należę do cierpliwych osób, chciałem być dla ciebie miły zmuszasz mnie jednak do zmiany postępowania, to jak? Opowiesz mi wszystko czy chcesz żeby twoja przyjaciółeczka dostała paczkę z twoimi resztkami zeskrobanymi ze ściany?- wzrok, jak i ton mężczyzny wskazywał na to, iż ten wcale nie żartuje a mężczyzna z przeładowaną strzelbą opierał teraz końcówkę lufy broni o głowę Aleksa.

Alex Parker - 2018-07-14, 13:25

Szlag. No to sam się wjebał. A mówiła mamusia, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła. No i teraz kurwa miał. Musi podporządkować się jakiemuś fagasowi, z twarzą o fakturze roztopionej żelki. I ta przeklęta Helga !!!
Wiedział, że przekroczył granicę, choć do końca nie umiał wytłumaczyć, czemu to zrobił. Zwykle unikał kłopotów jak ognia. Być może to stres i ogromna ilość bodźców, która do niego teraz docierała, zwyczajnie go wyprowadzała z równowagi.
Zacisnął zęby. Koniec pyskowania. Jak ma wyjść z tego żywy, to lepiej obrać inną taktykę.
- Tak, trafiłem na ten artykuł i złamałem wasze zabezpieczenia. - powstrzymał w ostatniej chwili uwagę, że dziecko by sobie z nimi poradziło, bo złamał je naprawdę bezwiednie - I tak, przeczytałem ten artykuł, z czystej ciekawości. Coś jeszcze ? - cóż, jakby nie patrzeć, lufa pistoleta przystawiona do głowy, nieco utemperowała jego butę.
Szlag by to. A mógł teraz siedzieć w domu i grać w WOW-a

Victor Brown - 2018-07-14, 15:22

Pan Bartolomeo (jeżeli naprawdę się tak nazywa) popełnił duży błąd. Poinformował Victora o miejscu i godzinie spotkania. Miał baaardzo dużo czasu na przygotowania, bo w okolicach magazynu znajdował się już od 6 nad ranem. Znajdował się dokładnie 2,5 kilometra od magazynu, po drugiej stronie jeziora, na lekkim wzgórzu w lesie. W nocy przestudiował dokładnie całą mapę okolicy, sprawdził zdjęcia satelitarne i w końcu wybrał najbardziej odpowiednie miejsce na spot. Ze sobą wziął dużo zabawek, a dokładniej Karabin McMillan Tac 50, który jest jednym z jego ulubionych karabinów snajperskich. Karabin był wyposażony w lunetę z przybliżeniem 12 razy. Położył się na wzgórzu i obserwował magazyn, jak i okolice. Posiadał przenośny, wojskowy tablet, notes, długopis, dalmierz, specjalne mocowania, które pozwalały na wystrzał mobilny. Na tablecie wyświetlał informacje dotyczące pogody, wiatru, jego kierunku, siły. Wymierzył kąt nachylenia jaki znajdował się pomiędzy hangarem, a nim, uwzględnił także ruch ziemi, grawitacji, a także wilgoci, która była zmienna. Nad taflą jeziora znajdowało się bardziej mokre powietrze, może nie za dużo bo o kilka procent, ale ma to duży wpływ na pocisk, bo powietrze staje się cięższe. Po ustawieniu karabinu obserwował przez cały czas magazyn.
Tak mijały godziny, aż zbliżał się deadline dotyczący spotkania. Wcześniej zauważył, że przyjechał jakiś samochód, z którego wysiadł jakiś mężczyzna, a także kobieta. Mężczyzna nie wyglądał na kogoś z nich, raczej był porwany, a rozpoznał to po zachowaniu ochroniarzy, którzy go popędzali. Spojrzał na zegarek i zamontował na karabinie urządzenie do mobilnego strzału, a następnie ruszył do samochodu. na tylnym siedzeniu samochodu znajdował się lekki karabin szturmowy MP5, a w bagażniku wziózł samopowtarzalny karabin M110. Był przygotowany na wszystko, miał także ustalony plan awaryjny i trzy drogi ucieczki. Za pazuchą posidał także swój wierny pistolet Glock 17. Samochód zostawił 500 metrów od magazynu. Wziął ze sobą MP5, które później ukrył w lesie i resztę drogi przeszedł pieszo, skradając się. Działał wolniej niż zwykle, ponieważ miał cały czas szwy bo wczorajszym postrzale. Przekradł się do magazynu, zwracając uwagę na ochronę, kamery, wszystko co mogło wykryć jego obecność. Przed jego wzrokiem nic się nie ukryje, bo swoje używał swojego wyostrzonego wzroku. Zaszedł magazyn od strony wody i w odpowiednim miejscu ustawił niewielki pakunek, po czym się wycofał.
Przyszedł do magazynu od strony drogi, w ręce trzymał "zaproszenie" na to jakże ciekawe przyjęcie. Pokazał to jednemu z ochroniarzy, ale nie dał się obmacać w poszukiwaniu broni, jeżeli ktoś by się go spytał czy ją posiadał odpowiedziałby twierdząco. Nie da się rozbroić w towarzystwie tuzina uzbrojonych gości.

Mistrz Gry - 2018-07-14, 16:20

Mężczyzna uśmiechnął się słysząc odpowiedź Aleksa, w końcu udało mu się uzyskać odpowiedzi, na które tak długo czekał. Skinął głową na mężczyznę za Aleksem aby ten się odsunął i przestał w niego celować. Zamaskowany mężczyzna powrócił na swoją kanapę, i nachylił się lekko ku swojemu blondynowi.
- Potrzebuję pomocy kogoś, kto jest w stanie złamać wszelkie zabezpieczenia, włamać się do czyjegoś komputera nie zostawiając po sobie śladu... Oczywiście jestem w stanie bardzo dobrze panu zapłacić... - Bartolomeo już miał przejść do szczegółów gdy nagle jeden z mężczyzn podszedł do niego i zakomunikował iż jego drugi gość w końcu zadecydował się do nich dołączyć. Mężczyzna uśmiechnął się przyjaźnie.
- Zaraz wszystko omówimy, to na tego Pana czekaliśmy, Aleksie.. - zwrócił się do siedzącego na kanapie mężczyzny po czym ruszył w kierunku Viktora, rozkładając ręce w przyjaznym geście, tak jakby znali się od wielu, wielu lat.
- Witam Pana, Panie Brown. Przybył pan w samą porę! Nazywam się Bartolomeo a ten pan tutaj to Alex Parker, możliwe że będziecie współpracować. Zapraszam, niech pan usiądzie. - Mężczyzna uśmiechnął się po czym wrócił na swoje miejsce. W tym samym momencie wróciła Caterina. Niosła dużą tacę, tak samo jak dwóch mężczyzn którzy jej towarzyszyli. Gdy kobieta podeszła do nich, położyła na stoliku tacę na której znajdowało się kilka butelek alkoholu i szklanki. Kobieta uśmiechnęła się zalotnie do Viktora.
- Och braciszku będę Ci mieć za złe że nie dałeś mi przyprowadzić również drugiego z naszych gości... - Powiedziała smutnym tonem głosu i puściła oczko do Viktora. Na kolejnych dwóch tacach znajdowały się najróżniejsze przekąski. Kobieta przeszła z tyłu kanapy, na której siedział Viktor, przejechała dłonią po jego ramionach po czym nachyliła się nad mężczyzną.
- Spięty jesteś przystojniaku... - mruknęła mu do ucha.
- Caterina! Nie teraz, zostaw panów, mówiłem ci że możesz próbować się z nimi bawić dopiero po tym, jak nam pomogą. - Mężczyzna skarcił kobietę a ta usiadła koło niego. Aleks znał już tę niezadowoloną minę nawet za dobrze.
- Otóż panowie, jestem w stanie zaoferować panom ofertę pracy, naprawdę opłacalną. Sprawa jest jednak delikatna i trochę ryzykowną. Proszę się częstować... Obserwowaliśmy panów od jakiegoś czasu i zdolności zarówno Pana Parkera, jak i Pana Browna są naprawdę imponujące! Wierzę jednak że wszystko dobrze się skończy a potem spotkamy się we trzech i podziękujemy sobie za wspólne przeżycia. Czy są panowie zainteresowani moją ofertą - mężczyzna uśmiechał się cwanie przez całą tę rozmowę,a gdy skończył mówić nalał sobie szklaneczkę wihsky i upił z niej łyk. Obserwował to Aleksa to Viktora a jego siostra posyłała im zmysłowe spojrzenia.

Alex Parker - 2018-07-14, 21:07

Alex zmrużył oczy, słuchając co tam Bartrololo ma mu do powiedzenia. Parker dawno nie czuł takiej irytacji. To było dla niego jakieś przejaskrawione. W filmach - jasne, tak się robiło filmy, ale w prawdziwym życiu ?
Wtedy też pojawił się nieznany mu mężczyzna i tu IT-owiec zwęszył szansę na rozejrzenie się i ocenę sytuacji, Gdy koleś w masce zajęty był witaniem się z niejakim panem Brownem, wiedząc, że potem to odchoruje, podkręcił znów wszystkie zmysły do maksimum.
Piętnastu mężczyzn w samej hali, wszyscy uzbrojeni. Drzwi strzeżone, nie do sforsowania. Górą też będzie ciężko, bez narażenia się na podziurawienie a'la ser szwajcarski, Gdyby tylko udało mu się dostać do tablicy rozdzielczej, mógłby odciąć zasilanie. W ciemnościach miałby większą szansę niż oni. No chyba, że mają noktowizory, wtedy już jest w dupie.
Odgłos obcasów, brzęk lodu w szklankach, woń alkoholu, zapach kobiecych perfum, który już zdążył nienawidzić. Zapach gazu i prochu, koleś który się zjawił najpewniej też był uzbrojony.
Koniec rekonesansu. Przymknął powieki i gdy Bartrololo siadał, zmysły Parkera był już wyciszone. Chłopak obrzucił Victora krótkim spojrzeniem. Potem przeniósł je na Bartrololola czyjakmutamkurwabyło. Zwracał się do swojej siostry jakby byli jej seksualnymi zabaweczkami,
Zmrużył znów oczy, ale nie skomentował tego. Wiedział,że rzucanie się jak piskorz nic mu nie da. Mogł jedynie wkurwiać się w duchu na tego błaznowatego jebańca, który niczym sinusoida wpadał w stany wręcz euforyczne, przez tryb "dobry wujek", na "zaraz cię rozsmaruje na ścianie, bo sie kur*o stawiasz"
- Zakładając dotychczasową narrację i metody waszego działania, jak odmówię, władujecie mi serię w potylicę, bo "za dużo widziałem". - mruknął zobojętniałym tonem, nie chwytając za alkohol. Póki nie wywącha, że jest w porządku, nie miał zamiaru nic pić-Więc chyba nie mam specjalnego wyboru?
Rzecz jasna, było to pytanie czysto retoryczne. Bo wiedział, że nie ma.

Victor Brown - 2018-07-16, 10:50

Nie wiedział czego dokładnie się spodziewać po tym spotkaniu. Niby mieli dobić jakiś interes, ale nie podobał mu się sposób w jaki się kontaktowali. Victor żył tylko dlatego, że był mądry i niewiele osób o nim wiedziało.
Na razie pozwolił na rozdawanie kart przez Bartolomeo, chciał zobaczyć dokąd to będzie prowadzić. Victor w stu procentach ignorował słowa jego siostry, bo od razu zobaczył, że była zwykłym pionkiem. Miał zamiar rozmawiać tylko z szefem. Jeżeli już doszło do interesów, Victor zachowywał powagę i profesjonalizm. Nawet nie drgnął o centymetr, gdy kobieta przejechała dłonią po jego ramionach i zaczęła do niego szeptać. Był teraz zupełnie innym człowiekiem. Pan Brown poszedł spać a obudził się Eagle Eye, poszukiwanym w większości krajów świata, za liczne morderstwa, przemyt i fałszerstwa.
- Jeżeli Pan, Panie Bartolomeo mnie obserwował, to wie Pan dobrze jak działam. Nie spotykam się z klientami i załatwiam interesy za pomocą DarkWeb'u. Jak na razie jestem skłonny nie przyjmować tego zlecenia, przez pogwałcenie tej zasady. Teraz tylko czekam na cenę i szczegóły zlecenia. - powiedział poważnie, ale zachowując spokój. Jeżeli Bartolomeo myślał, że tuzin strażników powstrzyma Eagle Eye przed wyjściem stąd to przeprowadził chujowy research.

Mistrz Gry - 2018-07-16, 23:16

Bartolomeo poprosił swoją siostrę, aby napełniła mu szklaneczkę whisky po czym przyjrzał się uważnie obu mężczyznom. Wiedział, że z Parkerem nie będzie miał problemu, o nie on był zupełnie nie doświadczony w tych kwestiach.. Brown natomiast wydawał mu się mniej groźnym pionkiem, okazało się jednak że z pewnością jest o wiele groźniejszy, niż mężczyzna w masce przypuszczał.
- Oczywiście Panie Brown, problem jest taki iż ja i moja siostra musimy być bardzo ostrożni, wystawiono za nami więcej listów gończych niż za Panem, Panie Brown. Dlatego też podjęliśmy takie kroki, a nie inne by skomunikować się z Panem. Pan Parker złamał bez problemu zabezpieczenia, które wykorzystywaliśmy do kontaktu z takimi profesjonalistami jak Pan. - Mężczyzna zrobił chwilę przerwy, ignorując na razie młodego informatyka. Ta chwila ciszy wydawała się ciągnąć niemal w nieskończoność.
- Zlecenie, które mamy dla państwa jest sprawą delikatną i będzie wymagało współpracy obu Panów. Biorąc pod uwagę to, co dzieje się obecnie w stanach nie chcemy tu dłużej zostać. Doskonale jednak Panowie wiedzą, iż nie łatwo jest teraz opuścić stany. Dlatego też potrzebujemy kogoś, kto pomógłby nam wrócić w rodzinne strony - tu mężczyzna przyjrzał się uważnie Viktorowi - Oraz kogoś, kto byłby w stanie włamać się do systemu włoskiej policji i usunąć z ich bazy danych wszelkie informacje na nasz temat. - wzrok mężczyzny spoczął teraz na Aleksie, a na jego ustach znów pojawił się cwany uśmieszek - Oczywiście co do zapłaty z pewnością się dogadamy, jesteśmy w stanie zapłacić Panom ile tylko Panowie sobie zażyczą, pieniądze nie stanowią problemu. Oczywiście jeśli uda się Panom osiągnąć wszystko w trzy dni, nie mamy więcej czasu. - W tym miejscu uśmiech zniknął z twarzy mężczyzny, a oczy chłodno lustrowały zarówno jednego, jak i drugiego mężczyznę. Bartolomeo znów napił się swojego alkoholu, po czym kontynuował - Z Pana znajomościami, Panie Brown, Pan Parker nie powinien mieć większego problemu z usunięciem bazy danych. Znów zdolności Pana Parkera z pewnością ułatwią w jakimś stopniu Pana Pracę, Panie Brown. Co Panowie powiedzą na taką ofertę?

Alex Parker - 2018-07-17, 08:27

Za-je-bi-ście. To słowo przewijało się przez głowę Parkera enty raz, podczas tej godziny, która zapewne minęła odkąd rozstał się z Imari.
Słuchał w milczeniu tego, co Bartolololo ma do powiedzenia i nawet nie zaszczycił spojrzeniem wygłodniałej Helgi. W zasadzie to nawet nie patrzył na jej brata, wzrok miał utkwiony w jakimś nieokreślonym punkcie, jakby miało mu to się pomóc skupić. Powoli docierał do niego sens tego wszystkiego co się działo
Mutanci.
Przedsięwzięcie jakiego miał się podjąć było cholernie niebezpieczne. Ten artykulik to był pryszcz, w porównaniu z tym, co miałby zrobić. Zapewne niejeden próbował dokonać tego co oni i mało komu się to udało. Jak nawali to nie dość, że będzie miał przerąbane ze strony władz, tak Bartolololo się pewno wkurwi i mu właduje kulę w łeb. A jak się nie zgodzi, to też mu właduje kule w łeb, więc w zasadzie był udupiony.
Nie interesowała go zapłata. Nie miał problemów z pieniędzmi, w jego branży się dobrze zarabiało. Jedyne czego pragnął to...
- Nie interesują mnie wasze pieniądze. Chce świętego spokoju. Chcę gwarancji, że po tej akcji, nigdy więcej się ze mną nie skontaktujecie ani żadni wasi kumple. Nie chcę mieć z tym nic wspólnego - mruknął w końcu, patrząc już na Bartolomeo.

Victor Brown - 2018-07-17, 13:21

Słuchał w ciszy to co facet w masce ma do powiedzenia. Czyli potrzebował kogoś, kto wyprowadzi go ze stanów. Teraz Victor miał już pewność po co tutaj jest. Wyciągnął z kieszeni notes, a także telefon. Na telefonie zaczął sprawdzać mapę, a w notesie coś pisał.
- Mój system komunikacji jest nie do złamania. Gdyby był już bym siedział w celi DOGS lub Interpolu. - mówił, ale także coś cały czas pisał i sprawdzał. Co jakiś czas patrzył na zegarek obserwując telefon. Ustalenie tak zwanej dziury radarowej nie jest łatwą rzeczą. Gdyby tak było, pewnie każdy mógłby być przemytnikiem, albo rząd by już je łatał.
- Bezpośredni lot do Włoszech będzie można przeprowadzić za dwa dni. O 3:23 wylot, a podróż zajmie dziesięć godzin. Za nagły transport samolotem zazwyczaj zbieram 200 tysięcy, teraz jednak naruszyliście moją przestrzeń prywatną i załamaliście zasady więc cena wyniesie 400 tysięcy. - mówił to poważnie i spokojnie, niczym prawdziwy biznesmen. Poniósł moralne szkody, więc jakoś musieli mu to wynagrodzić. Oderwał kartkę z notatnika i podpalił ją zapalniczką. Poczekał aż spłonie do końca i puścił końcówkę.
- Pan Parker będzie miał dużo czasu na włam z pokładu samolotu. - dodał spoglądając raz na jednego i drugiego.

Mistrz Gry - 2018-07-17, 21:54

Mężczyzna uśmiechnął się słysząc słowa Aleksa.
-Ależ oczywiście, Panie Parker. Może być pan pewien że nikt więcej się z panem nie skontaktuje, ma pan moje słowo. - odpowiedział poważnie. Cóż, nie sądził iż z drugim z mężczyzn pójdzie tak łatwo, wydawał się być jednak o wiele bardziej konkretny, co działało tylko na korzyść mężczyzny w masce.
- Nie będziesz za mną tęsknił, przystojniaku? - Caterina spojrzała na Aleksa wzrokiem smutnego, niewinnego szczeniaczka. Widać było iż liczyła na jeszcze kilka przygód, zanim przyjdzie jej wrócić w swoje rodzinne strony. Mężczyzna jednak rzucił jej nie zadowolone spojrzenie, widać było iż nie podobało się to kobiecie.
- Nie mogliśmy ryzykować, Panie Brown. Sam pan rozumie jak upierdliwy jest Interpol. - odpowiedział na wzmiankę o zabezpieczeniach stron, przez które pan Brown kontaktował się z klientami, nie miał zamiaru tłumaczyć się w stu procentach dlaczego wybrał taką formę komunikacji a nie inną. W końcu to nie to należało do obowiązków przemytnika.
Mężczyzna słuchał uważnie tego, co mówił do niego Viktor po czym uśmiechnął się.
- Skąd będziemy wylatywać? - mężczyzna zapytał tylko, kiwając głową na wzmiankę o cenie, nie miał zamiaru komentować ustawionej stawki to też dał jedynie do zrozumienia że cena została zaakceptowana.
Na kolejne słowa Viktora, mężczyzna skrzywił się.
- Pan Parker nie poleci z nami, ma załatwić sprawę przed wylotem, najlepiej jak najszybciej by nie było żadnych podejrzeń. Nie sądziłem, iż uda się to Panu, Panie Brown załatwić tak szybko. Jeśli jeszcze dzisiaj uda się Panom usunąć bazę danych potroję zapłatę oraz dorzucę kilka istotnych informacji. Oczywiście płacę od ręki. Jeśli panowie chcą, mogę panom udostępnić nasze prowizoryczne biuro. Przy tym obrocie sytuacji, chyba nam wszystkim zależy by zamknąć tę sprawę. - mężczyzna napił się swojego trunku, po czym przyjrzał uważnie mężczyznom. Nie zdawał sobie sprawy, jaką szansę dał obojgu mężczyznom.

Alex Parker - 2018-07-18, 08:47

Tak, na tym dokładnie mu zależało - pozbyć się ich raz na zawsze i wrócić do swojego spokojnego, acz nudnego żywota w ukryciu. Przynajmniej nikt go nie właduje do laboratorium. Słowa Cateriny skwitował milczeniem, obrzucając ją obojętnym spojrzeniem. Mieli umowę, nie dotrzymała jej. Niech wie, że biznes to obopólne korzyści. Radzimy Heldze znaleźć inną ofiarę.
No dobra. Skoro ma to zrobić jak najszybciej, niech tak będzie - nawet i lepiej. Kawa, prochy na ból głowy, bo mu się przy nadużyciu mocy przydadzą i do roboty.
- Potrzebuję swojego sprzętu - oznajmił. Wątpił by ci mieli komputer lepszy od jego, pan Parker bardzo dbał o jakość narzędzi pracy. Poza tym cholera wie co to za ludzie byli, nie miał zamiaru bawić się w uszczelnianie zabezpieczeń jakiegoś obcego komputera.
- I spokoju - dodał, by Helga nie wpadła na to, by znów go napastować. - Poza tym wasze pełne dane osobowe, by nie doszło do pomyłki. - to by było dość niefortunne.
Chciał to mieć już z głowy i wrócić do swojej strefy komfortu.

Victor Brown - 2018-07-20, 09:50

Miał przemycić dwóch przestępców do Europy... nie będzie to wcale trudne. Jak już ustalił bezpieczny wylot, do będzie w stanie ustalić bezpieczną trasę i poprowadzić ich do celu.
- Wylot będzie z okolic Seattle, prywatne lotnisko. Cel podróży to Sycylia, stamtąd mogą państwo dostać się gdzie tylko chcecie. - powiedział dalej się nie ruszając na krześle. Nie za bardzo miał powód, aby się poruszać.
Ponownie zaczął słuchać zleceniodawcy i nie do końca rozumiał sytuacji.
- Mam także ochraniać Pana Parka gdy będzie próbował zniwelować Państwa kartotekę? - nie spodziewał się, że będzie jeszcze ochroniarzem, albo niańką, bo Parker nie wyglądał na takich jak Oni. Mógłby spróbować uciec. Było to głupie rozwiązanie, ale ludzie pod wpływem strachu nie są mądrzy.

Mistrz Gry - 2018-07-21, 14:44

Bartolomeo uśmiechnął się do Viktora, wolałby co prawda uzyskać dokładne informacje, był jednak pewien iż te dostarczą mu jego podwładni, w końcu udało im się wyśledzić sławetnego Eagle Eye i obserwować go przez dłuższy czas, bez zwracania na siebie uwagi i totalnie mężczyznę zaskakując, doskonale wiedział że wśród tego tuzina którym się otoczył posiadał naprawdę zdolne jednostki.
- Sycylia to nasze miejsce docelowe, dlatego cieszy nas wybór akurat tego miejsca, Panie Brown - mężczyzna naprawdę wydawał się być zadowolony z takie obroty sprawy, gdy jednak usłyszał od Pana Parkera, iż chce to zrobić w zaciszu swoich czterech ścian na jego twarzy pojawił się przebłysk niezadowolenia, w końcu nie miał zamiaru podawać swoich danych byle komu, zwłaszcza gdy ta osoba nie miała wcześniej do czynienia z półświadkiem.
- Jestem pewien iż Pana pomoc może się przydać Panu Parkerowi, co prawda nie mówi Pan po włosku, nie mniej jetem pewien że zna Pan więcej osób niż nasz informatyk, a bez znajomości tego języka raczej się to Panom nie uda. Plus będzie to na pana korzyść, gdyż podwyższona stawka nadal obowiązuje - Czy przez to chciał mieć pewność że Pan Parker nie ucieknie bądź nie zrobi czegoś głupiego? Cóż, z pewnością o to też mogło chodzić, w końcu to od powodzenia jego działań, Viktor mógł liczyć na naprawdę duży przypływ gotówki, a tej nigdy za mało zwłaszcza gdy jesteś poszukiwany niemal w każdym zakątku świata.
Mężczyzna zamyślił się na chwilę, popijając swój trunek po czym wstał, przeprosił mężczyzn i opuścił pomieszczenie razem ze swoją siostrą idąc do miejsca, z którego wcześniej przyszła. Widać było iż musieli przedyskutować tę, dla nich nie wygodną kwestię to też Pan Parker i Pan Brown zostali można powiedzieć że sami w pomieszczeniu nie licząc kilku uzbrojonych mężczyzn którzy zdawali się nie zwracać uwagi na dwóch gości swojego pracodawcy. Czyżby mężczyźni mieli w końcu okazję porozmawiać ze sobą na osobności? Czyżby mogli ustalić swego rodzaju wspólny front działania?



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group