To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
The Gifted
The war has come...

black lake - Opuszczony dom

Aaron Bartowski - 2020-06-20, 20:40

Czułem do siebie wstręt. Rozpalałem ją od wewnątrz, wzburzając w sobie wściekłość. Na siebie. Nie chciałem nikogo ranić, szczególnie niczemu winne osoby… O ile dziewczyna była niewinna. Nie wiedziałem zresztą. To Gabriel ją tu przywiódł, oświadczył, że to siostra Christiana i że trzeba z niej wyciągnąć informacje… Z pewnością coś wiedziała, inaczej by się nie zapierała, że nic nie powie, tylko błagałaby o litość, mówiąc, że nic nie wie, że o niczym nie ma pojęcia.
Może ta myśl mnie nieco zmotywowała? Podbudowała me sumienie? Usprawiedliwiła zadawanie bólu?
Niestety, za bardzo najwyraźniej się we wszystko wczułem, gdyż dziewczyna straciła przytomność. Albo to z osłabienia organizmu…? Ogólnie to było dziwne. Jej skóra… Jakby lśniła. Czy to było moje złudzenie? Może tak ją sobie wyobrażałem, lśniącą od tego pożaru wewnątrz, od narastającej gorączki…? Gabriel zdawał się niczego nie widzieć i spokojnie pytał mnie, co dalej. Czyli niechybnie to moje omamy.
- Nie wiem… Sorry, nie zamierzałem pozbawić jej przytomności – rzuciłem do Gabriela, po czym ponownie spojrzałem na dziewczynę. Zdawała się być normalna, podobnie jak jej skóra, czyli to wszystko było jedynie wytworem mojej wyobraźni. Nie podgrzewałem jej przecież na tyle mocno, by zaczęła realnie płonąć, czyż nie? Poza tym nie wrzeszczała, jakby płonęła żywcem. Co prawda, powstrzymywała jęki i krzyki, ale wrzasku wydobywającego się z gardła osoby palonej żywcem zdecydowanie nie dałoby się powstrzymać.
- A skąd miałbym wiedzieć, który jest do jej brata…? Są jakieś kontakty? Wiadomości? – zapytałem, podchodząc do niego. Chuj, najważniejsze, że już nie musiałem nikogo palić. Może faktycznie uda nam się coś rozszyfrować z telefonu Esther. Tylko że w kontaktach nie widniał żaden Christian Spivey. Za to była jakaś Siostrzyczka.
- A gdyby jej zasugerować, że mamy jej siostrę? Tylko wtedy musimy wznowić przesłuchanie za kilka godzin, by nie miała wątpliwości, że blefujemy. Teraz to by było aż zanadto… wiesz – stwierdziłem, choć zamierzałem jeszcze przyjrzeć się wiadomościom tekstowym, o ile jakieś tam były.

Gabriel Lacroix - 2020-06-22, 19:48

W słowniku Gabriela nie było słów "nie wiem". Trzeba było działać, a nie.... zastanawiać się. Czas uciekał, a Lacroix'owi nie chciało tutaj się siedzieć nie wiadomo ile i czekać aż dziewczyna umrze. Choć widok ten byłby kuszący to wolałby w tym momencie raczej zobaczyć ją nago. No co? Może brunet był jaki był, ale tak czy siak był też facetem i miał swoje potrzeby.
Przy Aaronie nie dało się nic zrobić, bo przecież od był tym milusińskim i Gab by się nie zdziwił jakby był jeszcze świętoszkiem.
Lacroix pokazał mu kontakty i wszystkie wiadomości.
- Tyle mi się udało skopiować. Słuchaj nie wiem czy ta siostra żyję, bo zgarnąłem Esther z cmentarza, więc chyba kogoś tam odwiedziła. Patrz, tu w kontaktach jest jakiś Chris. Może zmienił nazwisko dla bezpieczeństwa. Gdyby mnie to dotyczyło ja bym tak zrobił. To był rozważył, ale resztę olał. - wyznał Gabriel.
Pokazywał dalej swój telefon ze wszystkimi danymi z telefonu Rudej.

Aaron Bartowski - 2020-07-02, 19:01

Okej, pomysł z siostrzyczką ewidentnie dla Gabriela okazał się być słabym. Tak słabym, że kompletnie uznał, że owa siostrzyczka nie żyje. Okeeej... Równie dobrze mogła odwiedzać na cmentarzu Christiana Spiveya, nie? W ogóle, czy to nie chore, że Gabriel porwał Esther z cmentarza...? Nie naruszało jakichś zasad przyzwoitości...? Czy tak, że tak rzeknę, wypadało?
Podrapałem się po głowie, nie mogąc znaleźć tego Chrisa wśród kontaktów. Wzruszyłem ramionami i nacisnąłem klawisz w dół, by zacząć szaleńczo przeskakiwać pomiędzy kontaktami. Czy tam smyrnąłem ekran. Kwestia tego, co to za technologia była. Ostatecznie chodziło o to, że zatrzymałem się palcem czy też wskaźnikiem na losowym kontakcie. Brad. Może to zamaskowane słowo brother?
- Dzwoń do Brada. Tak mi mówi ten... KOSMOS. Wiesz, wróżki, karty i te sprawy - odparłem do Lacroixa. Ja odwaliłem robotę z wróżeniem, to niech działa dalej ze swoją zakładniczką. Zresztą, przecież uznawał moje pomysły za chujowe, samemu będąc guru złoczyńczego światka, więc nie zamierzałem się nawet kłócić.
- Ogarniemy typa. Jeśli to nie Christian, to go po prostu pogryziesz i zostawisz półmartwego, nie? - zaproponowałem, tak kątem oka patrząc na Esther. Kto tam ją wie? Może zaraz się przebudzi? I pokrzyżuje nam plany? Albo, wręcz przeciwnie, nakieruje na odpowiedni kontakt?

Esther Goth - 2020-07-07, 20:12

Ciemność... Przez jakiś czas miała wrażenie, że jakieś dźwięki do niej docierały. Jednak nie była wstanie zrozumieć słów. Jakby były strasznie zniekształcone albo dochodziły z daleka. Nie wiedziała o czym jej prześladowcy rozmawiali. Stopniowo czuła, że powoli jej zmysły powracają. Najpierw czuła zimno... Miała też wrażenie, że aż zadrżała przez nie. Jakby dookoła w niej panował chłód, a może ona była tak rozgrzana. Miała nadzieję, że raczej drugie. Nie zamierzała wydawać się przed nikim tego, że posiada moc. Nie wiedziała co wydarzyło się krótko przed tym za nim odpłynęła. Nie pamiętała za wiele. Jedynie przerażające gorąco, które rozpalało ją coraz bardziej i ten przypływ energii. Jednak nie wiedziała jak daleko to doszło nim straciła przytomność.
Później byłą wstanie zrozumieć słowa... Chcieli dzwonić do Brada... Na ironię do tego, który był przy niej w czasie śmierci Annalisy oraz uratował z pierwszego uprowadzenia. Ironia... Czy raczej prześladujący pech? Jakoś nie chciała go mieszać w to... Znowu, bo nadal miała dług po ostatnim razie.
- Brad to nie Christian... nawet go nie zna. Christian zniknął za nim go poznałam. Brad od Bradley to kolega z pracy - powiedziała do nich, a raczej wychrypiała. Miała wrażenie, że w ustach miała prawdziwą pustynie.

Gabriel Lacroix - 2020-07-29, 16:00

Gdy Gabriel usłyszał o jakiś kosmosie zmrużył oczy.
- Czy ty naprawdę wierzysz w takie bzdury? - zapytał.
Jednak Lacroix nie oczekiwał odpowiedzi od Aarona. Dla Francuza było to jakieś pierdzielenie. Nie istniało nic takiego jak wróżby, przeznaczenie czy ludzki los.
Tak zły pomysł z porwaniem? To lepsze niż strata czasu na nic nieróbstwem i siedzeniu na dupsku oraz czekaniu, że obaj panowie sami do niego przyjdą.
A porwanie jest najlepszym wyjściem z tych dwóch.
- Sam nie wiem. A może to nie on. Od razu po gryzę, a ty co będziesz się stał i patrzył? - fuknął.
Już Gabriel miał zadzwonić pod dany numer z zastrzerzonego, a królewna się obudziła.
- Co ty powiesz? Skąd mam wiedzieć, że mówisz prawdę? Dopiero co nie chciałaś ze mną rozmawiąć. Bardzo mam chęć poznać tego całego Bradleya - powiedział.
Chwilę czekał co jeszcze powie Ester. Lacroix już wyszukiwał numer i naprawdę miał zamiar do tego gościa zadzwonić.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group