Ruth Duncan - 2018-11-12, 20:26 // powiedzmy, że 09 listopada
Od kilki miesięcy przychodziła tutaj okolice głównej siedziby GC. Obserwując aż w końcu zobaczy swoją siostrę. Jeszcze nie wiedziała co dokładnie jej powie, bo przecież unikały się jeszcze dzieciństwie. Miała pamięci jak Ariel się jej bała, ale to była jej siostra... nie mogła pozwolić by Jamie ją skrzywdzi. Tylko dlatego, że taką drogę obrała. To był jej wybór, a oni musieli go uszanować. Ruth tak bardzo zależało na akceptacji siostry, że bolała myśl o tym iż dołączyła do tych ludzi. Tych, którzy krzywdzą, zabijają takich jak ona. Zawsze miała nadzieję, że Ariel zrozumie ją i zaakceptuje. Jednak teraz traciła ją, by kiedykolwiek się dogadają.
Miała gdzieś, że komuś może się nie spodobać to, że tutaj przychodziła. Przecież była trochę podobna do Ariel. Powie, że czeka za siostrą nie ma zewnętrznej mutacji więc zawsze mogła udać człowieka. Wyjaśnić, że musi pogadać siostrą, bo dawno się nie widziały, że nie szuka kłopotów. A może ich szuka...? Jednak Ruth czuła, że zbliża się wojna między ludźmi, a nimi. Przecież już oddziały z Europy zdobyły kilka miast, powstało getto. Musiała spotkać się z Ariel puki to jeszcze było możliwe. Puki całkiem nie staną po przeciwnych stronach.
Widząc, że z budynku wychodzi jakaś kobieta, pierwszej chwili się ucieszyła, że to jej siostra. Niestety to nie była inna kobieta. Ruth odwróciła się na pięcie i ruszyła w stronę uliczki dyskretnie przyspieszając kroku. Nie chciała mieć kontaktu z nikim innym z tej organizacji niż własną siostrą.Scarlett Reynolds - 2018-11-27, 21:51 // niech będzie 9.11
/ Scarlett chodzi o kulach
Praca w GC była ciężka, wymagająca i niewdzięczna. Człowiek się narażał na każdym kroku, a nie miał z tego jakichś super korzyści. Ostatnia akcja Scarlett była na tyle niebezpieczna, że gdyby nie wkroczenie James'a to pewnie by umarła. W męczarniach, bo jeszcze chwila i nie miałaby oczu. Mutant, który ją torturował był potworem zupełnie takim jak ona. Była świadoma, że sama często zadawała jeszcze większy ból. Tym razem była po drugiej stronie barykady i już nie było tak fajnie. Ledwo to przeżyła, ale jej palce się zrosły, a rany zasklepiły. Teraz borykała się z kolanem, które jeszcze rehabilitowała. Przy użyciu młotka stłukł jej na miazgę to kolano i musieli wymieniać jej jakieś części. Nie znała się na tym, ale najważniejsze, że wszystko poszło zgodnie z planem i jeszcze parę miesięcy rehabilitacji i wróci na pole bitwy. A wtedy odnajdzie tego gnoja, który jej to ufundował i odpłaci mu tym samym.
Nie wróciła jeszcze do pracy, choć codziennie bywała w tym budynku. Lubiła to po prostu, czuła się bliżej tej nieustającej walki. Może trochę potrzebna? A poza tym zawsze zajmowało jej to czas w ciągu dnia. Przychodziła tutaj, na rehabilitację, na spacer. Miała teraz bardzo dużo czasu dla siebie i trochę jej się nudziło, dlatego bez problemu zauważyła kobietę, która przyglądała się budynkowi. Nawet spojrzała na nią, gdy Scarlett wychodziła z GC. Ostatecznie jednak odwróciła się i zniknęła w uliczce między budynkami.
Kobieta postanowiła pójść w jej kierunku i zobaczyć, czy to nie jakiś rodzaj pułapki. Była o kulach, więc jej ruchy były zdecydowanie mniej sprawne niż zwykle, a kiedy wkroczyła na boczną uliczkę, nie zauważyła leżącego na ziemi kartonu. Kula źle się ulokowała, a całość działa się tak szybko, że już po chwili Scarlett leżała na ziemi, a kule opadły bezwładnie po obu stronach.Ruth Duncan - 2018-11-29, 17:53 Widziała, że czarnowłosa kobieta z trudem poruszała się o kulach. Nie wiedziała co ją spotkało i dlaczego ta w taki sposób była zmuszona chodzić. Jednak nie była w stanie wykorzystać tego, że nieznajoma wolniej się poruszała. Bo sama była osłabiona po za tym czuła się ostatnio dziwnie obciążała. Jednak nie przejmowała się tymi objawami zwalając winne na jakieś przeziębienie. Zresztą o ile gorączka się jeszcze nie pojawiła. Nie przejmowała się tym... Później przyrządzi sobie jaką ciepłą herbatę z miodem i cytrą albo też kupi coś w aptece. Przecież nie było możliwość by poszła do szpitala. Nie chciała ryzykować tym, że zrobią jakieś jej padanie i wyjdzie na jaw, że jest mutantem.
Jak tylko skręciła w uliczkę schowała się za pierwszą lepszą kolumną. Czuła, że nie da radę dalej iść przyspieszonym tempem. ,,Przeklęte choróbsko" przeszło jej przez myśli chwili, kiedy usłyszała kroki za sobą. Miała nadzieję, że kobieta nie będzie za daleko szła i jej nie znajdzie. Jednak widząc obliczu szyby, że dziewczyna przewróciła się. Westchnęła cicho nie było szans by sama się podniosła szybko.
- Pomogę ci - powiedziała wychodząc za kolumny i zbliżając się do kobiety. Chociaż była poszkodowana i o kulach nie miała pewność, czy kobieta zaraz jej nie zaatakuje. Czy też będzie żądać wyjaśnień dlaczego się kręciła? Czemu uciekła? Co miała jej powiedzieć? Prawdę..., że jest mutantem i poszukuje swojej siostry by ją ostrzec przed ich bratem również mutantem. Jasne już widzi relacje kobiety. Po za tym nie zamierzała sprzedać brata.Scarlett Reynolds - 2018-12-03, 20:30 No, może nie z trudem, ale łatwo jej nie było. Trochę już trwał ten stan rzeczy, a nie była ofiarą losu. Po prostu się potknęła, zdarza się każdemu. Próbowała sama się jakoś podnieść, ale ciężko jej szło.
- Dzięki - odparła, gdy obca kobieta pomogła jej się podnieść. Stanęła na obie nogi i poprawiła sobie kule. Przyglądała się jej uważnie. Wyglądała jakby coś ukrywała, a akurat Scottie potrafiła to zobaczyć. Od lat wyciągała z ludzi prawdę torturami. Widziała taki wyraz twarzy wielokrotnie. Ciężko ją oszukać, jeśli o to chodzi. Z drugiej strony póki co nie podejrzewała dziewczyny o bycie mutantką, więc nie miała też powodów, by interweniować.
- Widziałam jak wpatrujesz się w budynek GC - stwierdziła fakt. Nie powinna się nawet wypierać. Scarlett potrafiła odczytywać ludzi, o ile nie mieli specjalnych zdolności do ukrywania prawdy. - Szukasz kogoś?
Obserwowała ją przy tym bacznie, by wykryć ewentualne kłamstwo. Zwykle z góry zakładała, że ludzie kłamali, a mutanci tym bardziej. Wobec tego nic dziwnego, że miała sceptyczne podejście do relacji międzyludzkich. Nie żeby sama była inna, po prostu tak już było.
- Dlaczego uciekałaś? - zadała kolejne pytanie. Generalnie nie musiała wcale odpowiadać na jej pytania, ale skąd mogła przypuszczać, że Scarlett należy do GC? W tym budynku kręciło się wiele ludzi, niekoniecznie pracownicy. Zakładanie z góry, że była jedną z nich było mało rozsądne, choć w tym wypadku akurat prawdziwe. Poniekąd, bo aktualnie była na rekonwalescencji.Ruth Duncan - 2018-12-18, 20:39 Wyciągnęła pomocną dłoń do kobiety, by pomóc jej się podnieść. Kiedy ona była na nogach Ruth za bardzo nie wiedziała co ze sobą zrobić. Najchętniej uciekła by stąd jak najszybciej. Przecież i tak by jej nie złapała. Jednak wiedziała, że wtedy była by spalona. Na to nie mogła sobie pozwolić, dlatego też stała za bardzo nie potrafiąc znaleźć sobie miejsca.
Och oczywiście, że ukrywała przed nią wiele. Jak stwierdziła, że widziała ją wpatrującą się budynek ich organizacji. Nie wiedziała co odpowiedzieć, ale kobieta zaraz zadała pytanie.
- Przepraszam tak, wyglądałam siostry - stwierdziła krótko, bo nie była pewna co Ariel powiedziała im na jej temat. Czy nie zdradziła, że jej młodsza siostra jest mutantką. Zresztą kobieta przed nią nie była pełni sprawna. Więc jeśli czym się zdradzić to będzie mogła uciec lub obalić kobietę. Na razie na to się nie zapowiadało. Po za tym nie chciał przewracać jej ani też się bić i wcale nie dlatego, że nie była pewna iż kobieta nie ukrywa żadnej broni.
- Nie mamy siostrą zbyt dobrych stosunków. Ostatnio się bardzo pokłóciliśmy. Po za tym wystraszyłam się tego co, że ktoś mnie przypał. Chciałam z nią pogadać nim dojdzie do tragedii - odpowiedziała na jej drugie pytanie. Może to dobrze, że nie spotkała Ariel tylko tą kobietę. Kto wie, może ona przekaże jej siostrze wiadomość. By się z nią spotkała i nie będzie musiała dłużej tak ryzykować i wystawać pod tym budynkiem.Scarlett Reynolds - 2019-01-09, 21:14 Wsparła się na dłoni kobiety i kiedy była już na nogach, wsparła się kulami i spojrzała bacznie na nieznajomą. Próbowała ją tak z marszu rozszyfrować, ale nie była zbyt dobra w kontaktach międzyludzkich, więc nie poszło jej zbyt dobrze. Generalnie widać było, że kobieta nie jest otwartą księgą i coś ukrywała. Także nie przypuszczała, że ot tak dowie się o co chodzi. Ale może coś jednak z niej wyciągnie. Poza tym była na rekonwalescencji, a nie na czynnej służbie.
- Siostry? Pracuje w GC? Może mogłabym ci pomóc ją odnaleźć? - zapytała z uśmiechem na ustach, który miał wzbudzać sympatię. Nie zamierzała bić się w takim stanie, a poza tym nigdy nie pomyślałaby żeby atakować bez rozeznania.
- Tragedii? - zapytała z wyraźnym poruszeniem. Czy kobieta powie jej coś więcej? Czy tragedia dotyczyła tylko ich czy była ogólna? Nieco się zmartwiła tymi słowami, co było widać na jej twarzy.
- Wybacz, nie przedstawiłam się. Scarlett Reynolds - powiedziała wyciągając do niej rękę w ramach zapoznania. Oczywiście oczekiwała, że ona również poda swoje dane. Nie były chyba szczególnie tajne?Ruth Duncan - 2019-01-12, 19:40 Czy jej siostra pracuje w GC? Oczywiście, że tak w kocu w tym tkwi cały problem gdyby nie pracowała to nie było o czym gadać. Jej tutaj by nie było, pewnie teraz by szukała potencjalnych klientów lub też zarabiała. Na pewno nie siedziała by po tą wrogą organizacją... Wszędzie było lepiej niż tutaj... Gdzie w każdej chwili można było zarobić kulkę.
- Tak pracuje, moja siostra ma na imię Ariel. Ariel Duncan - powiedziała, bo chyba pracowała pod swoim prawdziwym nazwiskiem. Jednak jeśli kobieta stwierdzi, że nie zna nikogo takiego lub, że ich organizacji nie ma o tym nazwisko osoby. Nie wiedziała co w taki wypadku zrobi. Przecież nie powie, ze mogła zmienić, bo na przykład wstydziła się swojego rodzeństwa, którzy są mutantami.
- Tak tragedii, bo nie wszystkim podoba się to, że pracuje w GC. Boją się o jej życie i uważają, że to nie jest za dobra praca. Ojciec chyba nawet chce ją wydziedziczyć - wymyśliła na poczekaniu, bo cóż to wszystko mogła być prawda i poniekąd była nią. Nie podobało się ich bratu, że pracuje, bo uważał ją za zdrajcę. Wcale nie przejmował się jej bezpieczeństwem tylko tym, że ich zdradziła. - Ale chyba pani rozumie nasze obawy - dodała po chwili nawiązując do tego, że sama doznała nie dawno urazu. Ruth wątpiła by to było zwykły wypadek nie mający nic z ich pracą wspólnego. Zwłaszcza, że kobieta nie wyglądała jej na jakąś łamagę tylko taką, która umiała o siebie zadbać.
- Elizabeth Duncan - przestawiła się imieniem swojej młodszej siostry. Wykorzystując fakt, że nie zawsze dawno jej mniej lat niż miała oraz to, że ich siostra była człowiekiem. Nie była pewna czy Ariel mówiła o niej i Jamie. Więc wolała nie podawać swojego prawdziwego imienia.Scarlett Reynolds - 2019-01-14, 22:31 Tego Scarlett nie mogła wiedzieć. Dopiero się dowie o co chodzi, a przynajmniej w jakiejś części. Ale owszem, wystarczył jeden błędny ruch i słowa, by Scarlett mogła podjąć działanie w celu aresztowania kobiety. Póki co nic na to nie wskazywało, ale była wyszkolona, więc zadziała instynktownie.
- Ariel - powtórzyła po niej i próbowała sobie przypomnieć taką osobę. Tak naprawdę w GC pracowało całe mnóstwo osób i nie wszystkich znała z imienia i nazwiska. Część po prostu kojarzyła i nie chciało jej się zapamiętywać nazwisk. W tym przypadku było tak samo, ale udawała zorientowaną i obeznaną. - Nie ma jej dziś.
Była tam i nie widziała żadnej Ariel, więc prawdopodobnie jej nie było. No dobra, mogła być, ale co za różnica. Nie będzie w nieskończoność udawać, że ją zna.
- Praca w GC jest bardzo pożyteczna, czyż nie? Dzięki nam wielu terrorystów nie ma okazji do ataków - uśmiechnęła się do niej, próbując wybadać jej prawdziwą reakcję. - Ojciec chce ją wydziedziczyć za ratowanie ludzi?
Nieco podejrzane. I prawidłowo, bo ostatecznie Ruth przecież kłamała. Coś jej się tu nie zgadzało, ale ostatecznie różne dziwne rzeczy mogły się dziać w poszczególnych rodzinach i nie zamierzała w to wnikać.
- Niektóre zawody są ryzykowne i rodzina musi się z tym pogodzić. Zwłaszcza, że osoba, która podejmuje taką pracę doskonale wie na co się pisze - stwierdziła jeszcze, choć nie chciała też za bardzo wchodzić z butami w czyjeś życie i wdawać się w bezsensowne dyskusje. Coś jej tu jednak śmierdziało.
- Zatem, Elizabeth, chcesz uchronić siostrę przed gniewem rodziny? - zapytała z majaczącym uśmieszkiem. - Skoro praca w GC nie podoba sie twojej rodzinie to z jakiego zawodu oni się utrzymują? Ruth Duncan - 2019-02-10, 19:32 - Tak Ariel... W domu mówiliśmy na nią ,,mała syrenka" przez jej imię i rude włosy - powiedziała do kobiety tak, by ułatwić jej skojarzenie siostry. Przecież zależało Ruth to znaczy Elizabeth, by ta kobieta skojarzyła Ariel i ją ostrzegła. W tedy sama nie musiała by tego robić, a szczerze powiedziawszy wolała by uniknąć spotkania ze siostrą. Nie była pewna jak mogło się ono potoczyć. - Szkoda, a może pani powiedzieć jej by uważała.
Kurczę naprawdę miała nadzieję, że Ariel będzie pracy i ją dostrzeże powie by uważała na siebie i o tym by przemyślała swoje decyzję o pracy dla GC. Zależało jej na siostrze, ale nie wyda brata, że ten chce ją zabić. Nie będzie ratować jednego z rodzeństwa wydając drugie. Tak po prostu nie można robić.
- Taa bardzo pożyteczna... zwłaszcza jak zabija małe dzieci powiedziała trochę bardziej sarkastycznie niż tego zamierzała. Oczywiście nawiązując do wydarzeń z marszu pokojowego. Kiedy to jeden z ich członków zabił małą dziewczynkę. Ciekawe co ona miała wspólnego z terroryzmem. - Ojciec jest pro-mutancki uważa, że nie wszyscy są źli tak jak nie wszyscy ludzie są dobrzy - odpowiedziała oczywiście blefowała, bo nie wiedziała czy ojciec chce ją wydziedziczyć. Jednak prawdą było iż wychował ich z tolerancją dla mutantów. Zwłaszcza jak dwójka z jego dzieci byli mutantami.
- A niektórzy rodzice chcą wywierać nacisk na dzieciach, co do ich zawodów - dopowiedziała do jej stwierdzenia. Ona to wszystko wiedziała, ale musiała ostrzec Ariel przed ich bratem. Wiedziała, że jeśli Scarlett powie jej o tym spotkani to siostra doda dwa do dwóch. Domyśli się przed czym właściciele jej siostra ją ostrzega.
-Tak dokładnie - uśmiechnęła, bo chciała uchronić siostrę przed gniewem rodziny. - Tatko jest nauczycielem, a mama utrzymuje dom. Jeden z braci jest lekarzem, a bliźniacy to podróżnicy - powiedziała krótko, zastanawiając się jak powiedzieć o pracach pod szczególnych członków rodzinny. W tym swoim i Jamie..., bo nie powie obcej kobiecie, że sprawiają radość swoim klientom.
[b]- Skoro jej nie ma to muszę iść -[b] powiedziała do kobiety z kieszeni wygrzebała numer telefonu domowego. [b]- To mój numer... Mogę odebrać ja albo jedna z moich współlokatorek.[b]
//zt (należy to skończyć za długo się ciągnie :) )Vincent Edams - 2019-05-08, 20:03 07.02.2019
Vincent spojrzał dyskretnie na telefon. Robiło się późno, musiał powoli wracać. Upewnił się, że kaptur skutecznie go chroni, po czym ruszył powoli w kierunku siedziby Rebelii.
Jakby nie patrzeć, mógł nazwać to miejsce swoim domem. Miał tam coś na kształt rodziny, mial kogoś na kształt ojca i młodszej siostry. W nogach jego łóżka spała Pepper, wyczuwając swoimi psimi zmysłami, gdy zbliżał się atak i potrafiła go nieco uspokoić.
Więc tak.... można było powiedzieć, że wracał do domu.
Nicholas miał się dziś zająć więźniem, Vincent więc zamierzał usadowić się przed kominkiem, zakopać pod kocem i studiować książkę o psychologi, którą otrzymał od Nicholasa.
Wektory miał w gotowości, choć wątpił, czy ich dzisiaj będzie musiał użyć.Vanessa Edams - 2019-05-08, 21:53 /po długiej nieobecności/
Van nareszcie mogła ponownie przekonać się czym jest wolność... Niestety, nieznana jej osoba przypłaciła życiem za to, by ona miała szansę uciec. Ludzie Dolores na prawdę byli okrutni. Jednak sama sobie po części była winna. W pewnym momencie poczuła się zbyt pewnie, co za tym idzie - była nieostrożna i ją dorwali. Wolała by zapomnieć jakie tortury tam przechodziła, jednak tego tak szybko nie była w stanie wymazać z pamięci. O ile w ogóle kiedykolwiek by jej się to udało. Nie łudziła się jednak, że to się stanie. Ostatnie miesiące sporo ją nauczyły. Początkowo buntowała się, nie chciała w ogóle współpracować... I za każdym razem żałowała. Jednak za każdym razem gdy próbowali wyciągnąć od niej informacje odnośnie jej brata, milczała jak grób. Co też się na niej odbijało.
Minęło zaledwie kilka godzin od jej ucieczki. Dzisiejszą noc miała zamiar spędzić w tej uliczce pod schodami ewakuacyjnymi jednego z budynków. Te miejsce wydawało się najciemniejsze. W miarę możliwości, pomimo złamanego żebra i kilku raz które co po chwila się otwierały i krwawiły, skuliła się jednocześnie usilnie starając się uaktywnić swoją moc. Co nie było takie proste. Najwyraźniej mutazyna, którą ją faszerowali, wciąż krążyła w jej organizmie. Niestety nie dane było jej choć na chwilę poczuć się w pewnym stopniu bezpiecznie, gdyż usłyszała czyjeś kroki. Była niemal przekonana, że to jeden z ludzi Dolores, przez co nie zważając na okropny ból, skuliła się jeszcze bardziej. Nie przewidziała jednak, że niekontrolowanie z gardła, wydobędzie się cichy jęk. Była przerażona. Nie chciała by znów ją złapano, jednak była sama. Nie miała nikogo, kto by mógł jej pomóc. Zwłaszcza, że wcześniej, dała kompletnie ciała podczas "testu" by dostać się do Rebelii. Wolała się nie pokazywać ani Nicholasowi, ani Vincentowi na oczy. Choć może też bardziej chodziło tu o to, by nie ściągnąć na nich Dolores i jej ludzi. Nie chciała by mieli przez nią problemy. I to nie takie małe...Vincent Edams - 2019-05-09, 08:07 Vincent zatrzymał się w pół kroku, usłyszawszy czyjś jęk. Czmychnął za róg, badając ostrożnie teren. Wiedział, że DOGS i AlterGen wciąż go szukają, więc nie mógł sobie pozwolić na żaden błąd.
Wychylił się ostrożnie i wtedy dojrzał skulony kształt pod schodami ewakuacyjnymi. Nie wyglądał niebezpiecznie, ale pozory często myliły. W końcu on sam, pozornie wyglądał nieszkodliwie.
Był tylko jeden sposób, by sprawdzić źródło tych jęków. Mając wektory w gotowości, podszedł bliżej i święcąc latarką w telefonie, dotarł do dziewczęcia. Dłuższą chwilę zajęło mu zrozumienie, na kogo patrzy.
- Nessa! - wyszeptał, zgasił latarkę i sam zaszył się z nią pod schodami. - Gdzie ty do cholery byłaś tyle czasu, czemu uciekłaś z kryjówki? - świętował ją spojrzeniemVanessa Edams - 2019-05-09, 10:56 Widząc jak ów osoba do niej się zbliża, skuliła się nieco bardziej (o ile to było możliwe). Po chwili spojrzała, w kierunku chłopaka, jednak dopiero słysząc szept chłopaka, zdała sobie sprawę, że to jej brat. Kogo jak kogo ale jego się kompletnie nie spodziewała.
Gdy tylko się zbliżył, miała ochotę zapaść się pod ziemię. Nie chciała by widział ją w tym stanie. Mimo, że był jej bratem, przez to co przeszła, jego również się bała. Patrzyła się na niego ze strachem w oczach pilnując, by nawet jej palcem nie dotknął.
-Ja...
Zaczęła słabym głosem. Nie wiedziała ile i czy w ogóle może mu cokolwiek powiedzieć. Bała się, że ktoś ją podsłuchuje i że zaraz zjawią się po nią i co gorsza, jeszcze dorwą Vincenta.
-Vincent.... Uciekaj... Oni po mnie wrócą... Znowu będą chcieli wiedzieć gdzie jesteś... Ale nic im nie powiem... Nic im nie powiedziałam... Próbowali ode mnie wyciągnąć informacje... O Tobie, o Rebelii... Ale nic nie mówiłam. Udało mi się uciec ale Obiekt 98 stracił życie... Kate im pomaga... Nie jeden zginął...
Słowa same z niej wychodziły. Jednak ze strachu nie potrafiła wypowiedzieć się na tyle sensownie by od początku zrozumiał o co jej chodzi. Ze strachu aż cała się trzęsła.Vincent Edams - 2019-05-09, 11:51 Myślał gorączkowo. Nietrudno było się domyślić z tych półsłówek, co spotkało jego młodszą siostrę. Problemem było...co teraz? Nie mógł jej tu zostawić. Nawet, mimo negatywnego stosunku do swojej rodziny, nie chciał zostawić Vanessy na pastwę lodu. Jakby nie patrzeć, było mutantem. I do tego rannym, bo nietrudno było zauważyć plamy krwi i sam stan dziewczęcia.
- Ci, - uciszył ją krótko - Nie tutaj. Ściany mają uszy - rozejrzał się, ale nikogo nie było w pobliżu.
Nie mógł ją zabrać do garażu, gdzie trzymali Caroline. Vanessa była młoda i nierozsądna, mogłaby zrobić coś wybitnie głupiego i nieprzewidywalnego.
Zostawała tylko jedna lokalizacja, ale wpierw musiał mieć pewność, że nie ściągnie na swoich braci kłopotów.
- Skup się, Nessa. Masz w sobie chip? - do tej pory AlterGen tego nie praktykowało, ale być może coś się zmieniło po jego ucieczce?Vanessa Edams - 2019-05-09, 13:43 Nessa coraz bardziej opadała z sił a ból stawał się nie do zniesienia. Jednak wciąż nie chciałaby, aby Vincentowi coś się stało, więc z jednej strony, wolałaby, aby ją zostawił samą, jednak z drugiej, nie chciała zostać sama.
Gdy tylko kazał jej się uciszyć, zamilkła. Nie odzywała się już ani słowem. Nawet nie miała na to siły.
-Nie...
Odpowiedziała tylko. Nie mówiła już nic więcej. Zamiast tego, przyłożyła dłoń do obolałego żebra i zacisnęła zęby. Tak bardzo chciałaby już nie czuć tego bólu. Obwiniała siebie samą, za to wszystko co ją w ostatnich miesiącach spotkało. Żałowała, że wyszła z kryjówki i próbowała na własną rękę udowodnić nie tylko sobie ale też Vincentowi i Nicholasowi, że nie jest taka, za jaką ją mieli. Dopiero teraz po czasie, uświadomiła sobie jaki błąd popełniła.