Simon Miles - 2020-07-11, 21:08 Po raz pierwszy mógł usłyszeć historię, jaka kryła się za niepełnosprawnością Davida. Simon wiedział, o jakim dniu mówił i którego roku się to zdarzyło - media wtedy całe wrzały, a społeczność została podzielona. Nastolatek słuchał go w milczeniu. Wzmianka o żonie przywołała mu przebłyski wspomnień z salonu Davida, gdzie widział zdjęcia pewnej kobiety u boku Davida oraz dzieci. W sumie nigdy o nią nie zapytał. Wiedział o niej tylko tyle, że żyła i dużo pracowała, stąd jej nieobecność w domu, ale nie sądził, że powinien się w to bardziej zagłębiać - w końcu David to tylko kolega jego matki, więc nie wypadało. Z tego samego powodu do tej pory żył w niewiedzy o tym, co takiego przyczyniło się do tego, że mężczyzna skończył na wózku. Nawet ciekawski Simon wiedział, że istniały pytania, których zadawać po prostu nie wypadało.
Wkrótce potem David zaczął opowiadać o byciu uratowanym przez Mandala Girl. Młody poznał okoliczności zdarzenia, ale nie same szczegóły, co nie do końca go usatysfakcjonowało. Chciał wiedzieć jakie wrażenie wywoływała bohaterka na żywo, czy David usłyszał jej głos, czego dokonała swoimi glifami i czy naprawdę jest taka niska jak mówią w telewizji. Mimo to był podekscytowany historią Davida i było to widać w jego oczach. Zupełnie tak, jakby wchłaniał tę wiedzę jak gąbka i przez nią tylko bardziej się nakręcał na bohaterskie akcje.
Już otworzył usta, już chciał zapytać o wszelkie szczegóły i wtedy David wyjaśnił powód, dla którego przez tyle czasu mu o tym spotkaniu nie mówił. Nowe kłopoty? Młody? Ukończenie szkoły..?
- Jak dalej będziemy siedzieć i nic nie robić to ja tej szkoły mogę nie skończyć.
Powiedział poważnym, ale i zmartwionym tonem. Przecież David wiedział jak wyglądała sytuacja. Nie było bezpiecznie. To już nie te czasy co były kiedyś. Trudno było tu mówić o normalnym życiu oraz edukacji, kiedy co chwila następowały kolejne ataki i protesty, każde z coraz większą siłą i obejmujące coraz większe obszary.
- Zresztą mama w te wakacje lub po ukończeniu szkoły ma mnie odesłać do Dzielnicy, pamiętasz? Jak tam wyląduję to na pewno zabronią mi korzystania z daru i inne takie.
Oparł się plecami o ławkę i skrzyżował ręce na piersi. Jego ton brzmiał luźno, obojętnie, jakby myślał o zupełnie innym miejscu. Nic dziwnego. W końcu nie znał prawdy, jaka kryła się za murami DOMu. Był zwykłym mieszkańcem.
- Skoro jakaś drobna dziewczyna może być bohaterką to ja też.
Zmarszczył nos. Nie będzie przecież gorszy od dziewczyny... Tylko jak to Davidowi udowodnić? Chłopak rozejrzał się po okolicy i wpadł na pewien pomysł. Wokół były same drzewa. Znajdowali się w takiej części, gdzie poza nimi nie było żywej duszy. Idealne warunki. Nastolatek wstał z ławki i stanął naprzeciwko mężczyzny w lekkim rozkroku. Czas zaprezentować to, co potrafił. W praktyce!
Z opuszczonymi rękoma zaczął tworzyć powietrzny wir wokół siebie, który stopniowo się zawężał, nabierając prędkości. Podobnie stało w okolicach obu ramion, by zebrane z atmosfery powietrze znalazło ujście tuż po wewnętrznej stronie dłoni. Zadziałało to jak silnik. Chłopak zaczął unosić się kilka centymetrów nad ziemią.
- Zobacz tylko. Też umiem latać! Jak Mandala Girl! Nadal uważasz, że jestem na to za młody?
Zawołał do Davida z dumnym uśmiechem i zaśmiał się. Nie słuchał ewentualnych protestów mężczyzny. Wręcz uznałby je wtedy za powód, aby tym bardziej chcieć udowodnić swojej wartości. Teraz albo nigdy. Widocznie David musiał zobaczyć, żeby uwierzyć, że Simon się do tego nadaje!
Uniósł się znacznie wyżej i za pomocą silniejszych podmuchów powietrza z dłoni zaczął gwałtownie zakręcać, jakby robił uniki w wyimaginowanej walce. Raz w górę, cios z pięści, ostro w lewo, cios z pięści i znowu w lewo!
Chłopak otworzył szeroko oczy, orientując się, że to już jego limit. Będąc tak rozpędzonym nie był w stanie zmienić tak szybko kierunku i z krzykiem wpadł prosto w koronę jednego z pobliskich drzew. Spadając koszulka chłopaka nadziała się na gałęzie i tylko one uchroniły nastolatka przed upadkiem z kilku metrów. Wiszący Simon spoglądał w dół i już nie było mu do śmiechu. Na moment sparaliżował go istny strach, ale po chwili drżącą ręką próbował znowu użyć swojej mocy zanim David zacznie na niego krzyczeć. Trudno stwierdzić czy bardziej bał się upadku z drzewa czy gniewu Davida, który na pewno od samego początku był temu przeciwny. Nastolatek chciał jak najszybciej wybrnąć z tej sytuacji. Na domiar złego zaczęły go obłazić jakieś robale, których nienawidził.
- Wszystko pod kontrolą. Ja... Zaraz to naprawię! W końcu jestem Mandalą!
Uspokajał, starając się zachować optymizm. Przez swoje zabawy podmuchami w zbyt krótkim odstępie czasu w ogóle nie czuł swych dłoni i sam siebie oszukiwał. Gdy spróbował stworzyć wokół swoich nóg wir, który mógłby go unieść, gałęzie zaczęły niepokojąco trzeszczeć i to wystarczyło, aby Simon wybił sobie ten pomysł z głowy. Już przypomniał sobie, dlaczego nigdy nie ćwiczył tego w lesie.
Wręcz czuł jak serce podskoczyło mu do gardła. Nawet nie mógł się niczego złapać. Cały jego ciężar ciała opierał się na paru gałęziach trzymających tył jego koszulki.
- D-David, b-boję się.
Przyznał się przerażony nastolatek. Żałował, że w ogóle wpadł na pomysł korzystania z mocy w takim miejscu. Że się nie powstrzymał i próbował dorównać profesjonalnej mutantce. Szkoda, że dopiero w takich okolicznościach...David Hopper - 2020-07-12, 00:44 Nie było to żadną tajemnicą, jak David stracił władzę w nogach. Jako publicysta, dziennikarz i pisarz był rozpoznawalną osobą więc w jego biografiach taka informacja się pojawiała. Nie było tu nic do ukrycia. A na konferencjach musiał pojawiać się na wózku. Dlatego niektórych dziwi fakt, że nie znienawidził mutantów i nie ma im za złe tego co mu się przytrafiło. Nie obwiniał nikogo. A jeszcze nikt nie wie, że on z nimi nawet współpracował. Że jego dzieci także są obdarzonymi.
Simon słuchał uważnie, co dało się zauważyć, ale pytań w jego sprawie nie zadawał. W głowie mu ciągle chodziła ta Mandala Girl.
- Nie wyśle Cię. Jeżeli będzie trzeba, wezmę Cię do siebie na wakacje.
David otwarcie wyraził sprzeciw. Wysyłanie swojego dziecka gdzie indziej może kosztować sporo. David przez to przeszedł i nie chciał w swojej rodzinie, nawet przybranego rodzeństwa, widzieć ten błąd. Musi porozmawiać o tym z Isabell. Może da radę jej to wyjaśnić, przekonać do zmiany zdania.
Kolejne słowa chłopaka były jakby wyrzutem, że dziewczyna jest bohaterem a on nie. David aż uniósł brew ku górze, ale zaraz zmarszczył obie, widząc że chłopak się rozgląda a po chwili wstaje, zajmując pozycję w rozkroku przed nim samym. Widząc co zamierza, David zaczynał się obawiać najgorszego.
- Simon, przestań.
Rzekł dość poważnie. Bo to co zamierzał pokazać, łamało reguły bezpieczeństwa. Aż Hopper rozejrzał się sprawdzając, czy nikogo nie ma w pobliżu.
- Natychmiast przestań!
Podniósł głos, gdyby chłopak go nie usłyszał. Zdawało się, że w ogóle go ignoruje. Teraz David mógł przeklinać na swoją niepełnosprawność ruchową, że nie może nic zrobić aby chłopaka powstrzymać. Ogarniała go w tym momencie bezsilność. Ale i strach, że kto niepowołany zaraz się zjawi i zobaczy - mutanta.
To co się później działo, przyprawiało o "facepalm". Można było przewidzieć, że chłopak straci nad mocą kontrolę i źle to się skończy. Porywa się na coś, czego nie przemyśli. Trzeba było mieć teraz potrójną uwagę, na psa, który sobie siedział niedaleko i obserwował otoczenie, Simona wiszącego na drzewie, a także otoczenie, czy nie trafią na DOGS lub innych ludzi.
Mimo zapewnień, że wszystko jest pod kontrolą, Davidowi nie chciało się w to wierzyć. Westchnął, kiedy młody ostatecznie zakomunikował, że boi się.
- Ja Ci nie pomogę. Jedynie można czekać na to aż ktoś przyjdzie i Ci pomoże.
W ostateczności, David wezwałby pomoc telefoniczną. Ale jaka szansa, że chłopak nie spadnie do tego czasu i coś sobie złamie?
Hopper rozglądał się tym razem z nadzieją, że ktoś tędy będzie przechodził.Mary Pond - 2020-07-12, 01:52 Od wypadku z godzillą minęły dwa dni. Mary nie była uszkodzona na tyle poważnie by nie móc funkcjonować w życiu, ale jednak szwy na dłoni ciągnęły lekko, a rana przypominała o sobie gdy próbowała zbyt mocno coś chwycić. Stąd dobrze, że dostała wolne. Zamierzała wykorzystać ten tydzień głównie na zakupy, spotkania ze znajomymi i generalnie raczej aktywny odpoczynek niż siedzenie w domu. Popołudniowy spacer w parku był tego dobrym przykładem. Ot, w ramach zwiedzania miasta. Tutaj jej akurat jeszcze nie było więc dobrze będzie zobaczyć nową lokację w mieście. Nie szła w żadnym konkretnym kierunku. Raczej wątpliwe żeby się zgubiła, a nawet jeżeli, to nie jest tak że w ogóle nikogo tutaj nie widziała.
A propo widzenia kogoś, zauważyła jakiegoś chłopaka wiszącego na drzewie. Czyżby jakiś dzieciak stwierdził “jestem hardkorem” i chciał udowodnić swoją wyższość? Mężczyzna siedzący na ławce obok wózka inwalidzkiego rzucił jej się w oczy minimalnie później. I tak już szła tą ścieżką więc po prostu zbliżyła się. Gdy była dostatecznie blisko by nie musieć krzyczeć przywitała się skinieniem głowy.
-Dzień dobry. Wszystko w porządku?- po jej twarzy i tonie głosu dało się poznać, że znała odpowiedź na to pytanie i bardziej miała nadzieję usłyszeć co zaszło. Po otrzymaniu odpowiedzi tudzież nie przyjrzała się drzewu oceniając jak mogłaby dostać się do młodego. Było dość wysokie, ale raczej umiałaby na nie wejść, zwłaszcza z pomocą jakiegoś glifu. Gorzej ze zdjęciem chłopaka bez otwartego użycia mocy. Tym bardziej, że musiała brać poprawkę na nie bez powodu zabandażowaną dłoń.
- No dobra, już po Ciebie wchodzę. Staraj się nie ruszać za bardzo.- poleciła chłopakowi zdejmując plecak i zostawiając na ławce obok Davida. Nie odchodziła daleko, zresztą zaufała już mężczyźnie w dużo bardziej delikatnych sprawach niż butelka wody, słuchawki czy nawet portfel z jakimiś drobniakami na lody czy inną przekąskę, która mogłaby jej wpaść w oczy w drodze powrotnej. Odetchnęła i skoczyła w kierunku pnia. Równocześnie utworzyła najmniejszy i najmniej widoczny glif jak tylko była w stanie- półprzejrzysty, nieświecący dysk wielkości dłoni, od którego się odbiła niemal prosto w górę sięgając najniższego konaru drzewa. Mandala zniknęła zaraz po tym zostawiając jednak na korze drzewa ciemniejszy ślad. Miała dużo praktyki w takim używaniu swoich zdolności. Ruszyła w stronę chłopaka ścieżką, którą wybrała z dołu trzymając się możliwie najbliżej pnia. Wyraźnie oszczędzała prawą dłoń. Zresztą bandaż sugerował, że ma ku temu powód.
-Spróbuję do Ciebie sięgnąć. Staraj się nie wykonywać gwałtownych ruchów, bo możesz coś zerwać.- tłumaczyła spokojnie powstrzymując się od używania karykaturalnie niskiego głosu MandalaGirl. Ostatnio pomagając innym to właśnie w taki sposób musiała się do nich zwracać. Jej planem było wydostanie chłopaka z jego niestabilnej pozycji, a następnie pomoc w bezpiecznym zejściu jak najniżej i zeskoczeniu na ziemię. Glifów zamierzała użyć tylko jeśli w przeciwnym razie dzieciak zleciałby na kark.Simon Miles - 2020-07-12, 12:30 O ile przyznał się otwarcie do strachu, tak nie oznaczało to od razu, że się poddał. Jeszcze nie było za późno, aby to odkręcić i udowodnić, że jednak potrafił o siebie zadbać. Zamiast bezmyślnego wiercenia się, postanowił wziąć kilka głębokich wdechów na uspokojenie się, aby obmyślić sensowny plan działania. Upadek z takiej wysokości mógł się skończyć czymś znacznie gorszym niż złamanie nogi, więc miał tylko jedną szansę. Tyle dobrego, że nie miał lęku wysokości.
Dostrzegając w oddali dziewczynę, Simon zaprzestał wszelkich prób otwartego użycia mocy i gapił się na nią jak debil, jakby licząc, że jak będzie nieruchomo to ta kompletnie go oleje, pójdzie sobie dalej i da mu kontynuować. Raczej nie wierzył w to, że nieznajoma mu jakkolwiek pomoże. Nie robiła jakiegoś wielkiego wrażenia. Ot zwykła dziewczyna. Co ona może?
Zagadką mogło być to w jaki sposób nastolatek dostał się na tak wysokie drzewo i albo David wyjaśnił zdarzenie Mary, albo na wyjaśnienia przyjdzie pora później. Gdy do uszu młodego dotarły słowa o pomocy, Simon jakby się oburzył.
- Nie trzeba, poradzę sobie!
Zawołał z góry. Przecież nie przegra z jakimś drzewem! Jaki z niego bohater, skoro nawet z tym by sobie nie poradził? Potrzebował tylko trochę czasu. Zresztą dziewczyna miałaby mu pomagać? To by naruszyło jego młodzieńczo-męską dumę...
Simon jednak nie mógł zrobić nic, póki Mary była w pobliżu. W końcu nie chciał używać mocy przy kimś zupełnie obcym. Może to nawet lepiej, że nic nie kombinował, bo mógłby tylko pogorszyć sprawę. Na szczęście nieznajomej, chłopak znajdował się w takim miejscu, że nawet nie miał możliwości obserwowania jej działań, które mogłyby wzbudzić jakieś podejrzenia.
- Przecież wiem!
Burknął, słysząc jej rady o unikaniu gwałtownych ruchów. Miał już okazję się o tym przekonać. W tym samym momencie poczuł jak coś łazi mu pod koszulką. Zacisnął usta, czując obrzydzenie i lęk. Robactwo to jedna z jego największych zmór. Teraz by to najchętniej strzepnął, ale przecież nie mógł. Jęczał cicho, a głos mu się w dość zabawny sposób załamywał. Teraz to sam brzmiał jak dziewczyna.
W czasie gdy nieznajoma się wspinała, chłopak rozglądał się i szukał ewentualnego miejsca do awaryjnego lądowania, gdy już nieznajoma wreszcie sobie odpuści i da mu pracować. Nie sądził, że nieznajoma swymi drobnymi rączkami da radę wspiąć się wyżej niż metr, więc kompletnie zignorował jej obecność.
Nieźle się więc zdziwił, gdy w pewnym momencie dostrzegł ją kątem oka tak wysoko. On sam by nie dał rady tego dokonać. Jak..?
- Co Ty wyprawiasz? Zaraz spadniesz.
Może i wciąż brzmiał jakby trochę narzekał, ale tym razem jednak słyszalna była również troska. Nie chciał, aby przez niego ucierpiał ktoś jeszcze. Chłopak spojrzał w stronę Davida z wyraźnym poczuciem winy. Chciał to cofnąć. Przecież jak sobie teraz nie poradzi to David na pewno będzie na niego zły. Simon naprawdę się obawiał, że usłyszy od niego słowa w stylu "Nie nadajesz się na bohatera, odpuść."
- Daj mi jeszcze tylko chwilę... proszę...
Zwrócił się do nieznajomej, masując swoją dłoń. Nawet gdyby dziewczynie udało się go sięgnąć, Simon wciąż nie czuł swoich dłoni, co utrudniłoby bezpieczne zejście na dół. Chłopak naprawdę zaczynał sprawiać wrażenie, jakby nie zdawał sobie sprawy z powagi sytuacji. Wciąż chciał coś udowodnić. Wciąż stał przy swoim. Kryła się za tym jednak świadomość, że jeśli zacznie w siebie wątpić to w takich warunkach może stracić kontrolę nad swoją mocą.
Zamknął oczy, chcąc skupić powietrze wokół siebie. Jeśli dobrze pójdzie to będzie ono w stanie zamortyzować upadek. Nie robił tego wcześniej, nie miał gwarancji, że to zadziała... Mary jedyne co wyczuła to silniejsze podmuchy wiatru, ponieważ u Simona trudno było zauważyć moment aktywowania mocy. W końcu władał powietrzem. Nie dało się tak łatwo przewidzieć jego kierunku, namierzyć źródła.
Chłopak zaczął się szarpać i zsuwać z trzymających go dwóch gałęzi, które stopniowo pruły jego koszulkę. Wyglądało to tak, jakby kompletnie stracił rozum. Wystarczyła chwila i nastolatek zaczął spadać. Nie krzyczał, leciał jak głaz i o ile nieznajoma z jakiegoś powodu nie zainterweniowała (chociażby wysłuchawszy jego prośby lub przez wzmożony, zbyt silny wir w jakim się znalazła), nastolatek spadł na ziemię, a nienaturalny podmuch powietrza w chwili uderzenia rozniósł się na średnicę paru metrów. Nastolatek po chwili obróciłby się na plecy i... nic by mu nie było. Byłby cały i zdrowy.
Jeśli jednak Mary zdołałaby go złapać i nastolatek znalazłby się na glifie, Simon miałby mnóstwo pytań... i prawdopodobnie byłby zły za to, że go powstrzymano. Zamiast podziękować dziewczynie, pierwszą rzeczą jaką by zrobił po znalezieniu się na ziemi to schowanie się za Davidem, zapewne pod wpływem przeżytego szoku. Musiałoby to oznaczać, że zrozumiał, kim była ta dziewczyna.David Hopper - 2020-07-13, 13:05 Uparty dzieciak z tego Simona. W ogóle go nie słuchał. Że on aż tak upartych dzieci nie miał. A raczej nie doczekał tego okresu ich buntu. Mimo iż syn zaginął mu mając czternaście lat, do tego czasu nie sprawiał problemów. A tutaj, widział z czym musi zmagać się sama Isabell. Chłopakowi zdecydowanie brakuje męskiej ręki wychowania.
Niespodziewanie jednak znalazła się dobra dusza, którą okazała się być Mary.
- A to niespodzianka. Dzień dobry. Nie jest dobrze. Chłopak wylądował na drzewie.
Odpowiedział Mary, w chwili obecnej pomijając szczegóły, gdyż nie wiadomo było jak długo gałęzie utrzymają Simona. Ale David wskazał jej gdzie jest bohater dzisiejszego dnia. A jako że David nie mógł nic zrobić, to jedynie przypilnował bagaż Mary, obserwując tym samym całe zajście.
- Słuchaj jej!
Krzyknął dość poważnie do Simona, który nadal zgrywał bohatera wiszącego na drzewie, aby posłuchał się Mary. Nawet jeżeli je nie zna. Jeszcze będzie jej wdzięczny za to, że uratowała mu tyłek i kark.
Przy dalszych zagrywkach Simona, David westchnął i nie miał ochoty na to patrzeć. Wzrok skierował na swojego psa Aleca, który bawił się z jakimś innym psem. Znalazł sobie kolegę, albo koleżankę.
Uwagę Davida zwrócił dopiero silniejszy podmuch wiatru, który na pewno i w jego stronę został skierowany. Nie był może na tyle silny, by go miał zwalić z ławki, ale odczuwalny. Wtedy Hopper spojrzał na wyczyny - dzieciaków. Zadowolony nie był z tego zajścia. Bał się o Simona ale wierzył, że Mary mu pomoże. Znał i jej możliwości. Niezależnie od tego jak Simon wylądował na ziemi, David był na niego zły. Popisywanie się w miejscu publicznym, nie posiadając pełni kontroli nad swoim darem, było nierozsądnym podejściem i mogło przynieść dla nich kłopoty.
Niezależnie też od tego, czy Mary musiała używać swojego daru by pomóc chłopakowi, David skierował w jej stronę swoje spojrzenie, nieco łagodniejsze.
- Dziękuję Ci.
Dziękował chociażby za to, że była w pobliżu, że zareagowała.Mary Pond - 2020-07-13, 16:15 Pan Hopper zdecydowanie ucieszył się na jej widok. Nie zdradził szczegółów tego co zaszło, ale też nie były potrzebne. Chłopak utknął na drzewie i teraz nie wie jak zejść. Eh, a w komiksach misje w stylu "Mruczek nie może zejść z drzewa" są zwykle tymi robionymi przez początkujących bohaterów. Oczywiście, że zdecydowała się pomóc, nawet pomimo zapewnień chłopaka, że da sobie radę. Ten jednak mimo nieprzyjemnej sytuacji i upomnień Davida, który najwidoczniej był jego opiekunem czy kimś w tym stylu uparł się, że sobie poradzi.
Skutkiem było, że w końcu gałęzie i koszulka trzymające jego ciężar się poddały, a młody zaczął spadać. Mary czuła ten dziwny ruch powietrza i domyśliła się, że musi to być związane z mocą blondyna. Może poradziłby sobie sam, ale Mary wolała nie ryzykować. Chłopak poczuł zderzenie z powierzchnią dużo wcześniej niż przebył choćby połowę drogi na dół. Glif był większy niż poprzedni, ale wciąż mniej widoczny niż te używane otwarcie przez Mandala Girl. Ciemniejszy i bardziej przejrzysty. Opadł na ziemię dość szybko, ale nie za tyle by chłopakowi stała się krzywda. Mary w tym czasie zeszła na najniższy konar i zeskoczyła z niego lądując z przewrotem. Rozejrzała się czy ktoś mógł zobaczyć to zdarzenie. Dwa bawiące się psy. Właściciel... Może były to psy Pana Hoppera albo tego dzieciaka. W każdym razie wyglądało, że obyło się bez niechcianej widowni. Oprócz... Jej wzrok padł na blondyna. Westchnęła.
-Nie ma za co, Panie Hopper.- odpowiedziała uśmiechając się i biorąc swoje rzeczy -Powinnam zacząć planować wyprowadzkę?- chodziło jej o młodego. Podkabluje?Simon Miles - 2020-07-14, 22:36 Czyli jednak nieznajoma zainterweniowała... lecz w sposób, w jaki Simon o nią nawet nie podejrzewał. Po uwolnieniu się od trzymających go gałęzi i przy - zdawać by się mogło - nieuniknionym upadku, grawitacja jakby przestała istnieć. Chłopak upadł plecami na niemal przejrzysty twór, a zebrana przez nastolatka niewidzialna energia rozeszła się na wszystkie strony, tworząc efekt niewielkiej fali uderzeniowej.
Simon był zdezorientowany, wiedział, że za krótko spadał, aby już dotknął ziemi. Zanim doszedł do siebie i spojrzał gdzie się znajduje, pech chciał, że obracając się na bok zleciał te ćwierć metra w dół, twarzą na trawę, całując kochaną Matkę Ziemię. Był cały obolały, ale dzięki interwencji nie będzie miał na ciele żadnego siniaka, a kości pozostaną na swoim miejscu. Ból był wywołany wyłącznie użyciem przez niego mocy, nie upadkiem.
Gdy uniósł głowę, właśnie usłyszał jak ta dziwna nieznajoma zwracała się do Davida po nazwisku. To nie wszystko, bo przecież dosłownie przed chwilą doświadczył na sobie jej mocy. Był tym faktem wstrząśnięty. Był przekonany, że jakaś zwykła dziewczyna przez niego ogromnie się narażała. Gdyby wiedział, że rudowłosa nie była taka bezbronna, może by poczekał przed podjęciem swoich ryzykownych działań.
- Jesteś mutantką...
Wyszeptał zlękniony. Teraz udawał, że sam nim nie był? Nie, autentycznie był tym faktem zszokowany. Nie na co dzień doświadcza się na sobie mocy drugiego mutanta. Właściwie to był jego pierwszy raz, kiedy miał kontakt z czyimś darem. Nie wiedział, jak się zachować, co zrobić w tej sytuacji i po wszystkim nie miał także odwagi spojrzeć w oczy Davida, słusznie obawiając się kary.
Pomimo że milczał, po twarzy widać było, że tą akcją ratunkową wcale nie był zachwycony, a przybity. W końcu to on wpakował się w kłopoty, z których ktoś inny musiał go wyciągnąć.
Usiadł na tyłku i zgiął uniesione kolana, pokornie pochylając głowę i odwracając wzrok od pozostałych. Zbierało mu się na łzy, które w ten sposób starał się ukryć. Płacz w przypadku Simona nie był niczym wyjątkowym. To wrażliwy nastolatek, który tylko zgrywał twardziela, usilnie kreując swój wymarzony wizerunek bohatera.
Młody zapewniał, że da radę, ale jeszcze chwilę temu sam przyznał, że się bał. Zwątpił w siebie i nie wiedział, czy sobie poradzi. Nawet zwykłe owady prawie przyczyniły się do tego, że spadł. Prawdopodobnie więc te łzy nie wynikały ze złości na Davida czy nieznajomej, a ze świadomości istnienia własnych niedoskonałości, które niefortunnie zaprezentował na oczach pozostałych. Mimo to pewien uraz do mężczyzny również się pojawił. Hopper nakrzyczał na niego, ani przez moment nie wydawał się być po jego stronie (co akurat było uzasadnione, ale wyjaśnij to dziecku). No i najważniejsze... Jakie miał jeszcze przed nim tajemnice? Nagle okazało się, że zna jakąś kolejną mutantkę. Pojawiła się znikąd i zrobiła te swoje czary-mary, które... przypominały mu kogoś, ale zbyt wiele rzeczy się nie zgadzało.
Tak więc siedział w milczeniu, pozwalając dorosłym omówić sprawę. Nie chciał angażować się w żadne kłótnie i jakby po prostu czekał na swój wyrok.David Hopper - 2020-07-15, 22:56 Na całe szczęście, Simon wylądował bezpiecznie na ziemi. David poczuł ulgę, że chłopakowi się nic nie stało i jedynie skosztuje trochę trawy. Nie da się ukryć, że to uderzenie siły jego mocy mogło być odczuwalne w tej najbliższej wokół nich otoczenia, ale na szczęście poza psami nikogo więcej nie było.
Mary należały się podziękowania a że nie zrobił tego Simon, uczynił to David. Pomogła, choć nie musiała. Żeby tylko Simon jeszcze wiedział, że to ta jego uwielbiana Mandala Girl. Jednakże widząc reakcję chłopaka, jak to usiadł sobie jakiś taki załamany. Już raz go takiego widział. Bo coś poszło nie po jego myśli. Uwagę przeniósł na Mary, która zadała pytanie.
- Nie. Simon jest fanem Mandala Girl. Chciał mi coś pokazać, ale nie wyszło mu za bardzo.
Odpowiedział David ze spokojem i łagodniejszym tonem. Gdyż mógł być już bardziej spokojniejszy iż Simon nie szalał już ze swoimi popisywaniami się. Przeniósł na niego wzrok.
- Simon, usiądź obok mnie.
Poprosił go. A w tym samym czasie znalazł się przy nich Alec. Najwyraźniej wyczuł że coś się działo i przystanął przy siedzącym i skulonym Simonie. Nosem szturchając jego przedramię.Mary Pond - 2020-07-16, 10:45 Mary już na ziemi i spokojna, że nikt jej nie wyda kilkukrotnie delikatnie zamknęła i otworzyła dłoń żeby sprawdzić czy nie nadwyrężyła sobie szwów za bardzo. Trzeba przyznać, że była nieco zaskoczona słysząc, że chłopak jest jej fanem. Widziała już i słyszała pozytywne komentarze na jej temat, ale nie spodziewała się kogoś takiego po prostu spotkać. Może faktycznie lepiej nie przyznawać się do swoich talentów. Miejmy nadzieję, że młody nie będzie miał kontaktu z lustrem dopóki się nie wykąpie ani nie będzie przyglądał się swojej koszulce przed wyrzuceniem, bo znając swoją moc ruda wiedziała, że ma on teraz na plecach ślad po jej mocy.
-Tak. Na imię mam Mary.- odpowiedziała na nad wyraz spostrzegawcze stwierdzenie chłopaka wyciągając rękę żeby pomóc mu wstać - To dobrze, że ta idea przyciąga więcej osób. To może dość komiksowe stwierdzenie, ale ten kraj potrzebuje bohaterów.- uśmiechnęła się szeroko-Najlepiej takich, którzy nie utkną na drzewie, ale to już kwestia praktyki.- dodała. Chciała go jakoś zmotywować, ale nie mogła pochwalić korzystania z mocy w miejscu publicznym. Może i nie widziała jak wylądował na drzewie, ale tylko jedno wytłumaczenie było najbardziej prawdopodobne. Mary wzięła swoją torbę.
-Cieszę się, że mogłam pomóc.- czuła, że nadchodząca rozmowa raczej nie będzie wymagała jej asysty. Miała jednak przygotowaną listę nazwisk, o której rozmawiali i była to okazja żeby umówić następne spotkanie, bo nie miała wydrukowanej wersji przy sobie.
Chociaż w sumie... Jeśli nikt d ok niej nie mówił to usiadła na ławce naprzeciwko i wyjęła swój szkicownik. Prosty, zamykany, z trzymadełkiem na ołówek i gumkę umieszczonym w zgięciu oraz klipsem trzymającym kartki. Na szaro-błękitnej okładce widniał fragment mandali. Tak, był to ślad po glifie. Swego czasu dziewczyna używała tego do swoistego podpisywania swoich rzeczy. Otworzyła na telefonie notatkę z nazwiskami i zaczęła je przepisywać. Było to dość sporo osób, ale pomiędzy Simonem, a Panem Hopper szykowała się chyba dłuższa rozmowa więc miała czas. Starała się pisać wyraźnie. Co bardziej egzotyczne nazwiska zapisywała wręcz drukowanymi.Simon Miles - 2020-07-16, 23:05 Matka na pewno nie podaruje mu tej podartej koszulki. Tyle dobrego, że nie wiedziała, iż tego dnia Simon wybrał się z Davidem na spacer. W przeciwnym wypadku nie tylko chłopak miałby z tego powodu problemy. Tylko czym jest podarta koszulka w porównaniu do ocalonego życia?
Zauważywszy psa, który zaczął go szturchać, blondyn objął jego szyję ramionami i mocno przytulił, Jako miłośnik psów nie potrafił być obojętny na te zaczepki. Od razu mu się polepszyło i nawet się skromnie uśmiechnął. Zważywszy na kolor włosów Simona, wraz z golden retrieverem wyglądali na dobrany zespół.
Mary musiała chwilę zaczekać, aż Simon zwróci na nią swoją uwagę, ale gdy tylko dostrzegł wyciągniętą ku niemu dłoń, zaśmiał się nieco nerwowo i podał jej dłoń, która... no dziwnie zwisała. Jakby była połamana, przez co trzeba było go chwycić za nadgarstek bądź po męsku - za przedramię.
- Simon.
Przedstawił się cicho, gdy tylko stanął na równe nogi. Niby David już to zrobił za niego i Mary poznała jego imię, ale to było jak odruch. No i Hopper wręcz musiał wspomnieć o jego fascynacji Mandala Girl. Chłopak był tym faktem nieco speszony, co było widać po jego wyrazie twarzy. Raczej mało komu o tym mówił. Ludzie zbyt często łączyli inspirację z zakochaniem... a on ją po prostu podziwiał. Jak mężczyzna swoje ferrari.
Na jej dalsze słowa o idei i bohaterstwie, Simon zaśmiał się już pewniej. Dziewczyna szybko zarażała swoim pozytywnym nastawieniem.
- Właśnie praktykowałem latanie, ale chyba Mandala Girl lepiej sobie z tym radzi. Jeszcze nie widziałem jej na drzewie. Podobno każdy od czegoś zaczynał, ale...
Miles przerwał i zwrócił oczy ku drzewu, na którym jeszcze chwilę temu wisiał.
- ... Trudno mi o postępy...
Natura jego mocy była bardzo skomplikowana. Mutacje o szerokim zasięgu działania wymagały o wiele większych przygotowań i zapewnienia odpowiednich warunków. A on próbował latać w lesie. Ograniczona przestrzeń, mniejsza siła a tym samym kontrola wiatru. Aż dziwne, że Simon tak zaryzykował, skoro na pewno musiał o tym wiedzieć.
- Ja chciałem tyl...
Prawdopodobnie chciał się jej z tego jakoś wytłumaczyć, ale przerwał swój półszept, kiedy w tym samym czasie odezwał się David. Młody spojrzał ku niemu, a następnie na Mary, która właśnie chwyciła za torbę i odeszła ku ławce. Zapewne przewidywała, że męską część towarzystwa czekała poważniejsza rozmowa. Znikąd ratunku...
Wolnym, ostrożnym krokiem szedł do mężczyzny, ani na moment nie unosząc wzroku, co najwyżej lekko oglądając się za siebie. Zupełnie jakby David miał zaraz wstać z wózka i go pobić. Simon wiedział, że przegiął. Pewnie Hopper zamierzał mu to teraz wytknąć osobiście. Usiadł nieopodal niego, kładąc pozbawione czucia dłonie na kolanach. Wciąż nie mógł nimi ruszać, ale to wkrótce minie. Nic poważnego.
- Myślałem, że mi się uda i powiesz, że się nadaję.
Mruknął niewyraźnie pod nosem. Zamiast patrzeć na Davida, skupiał wzrok na tym, co robiła Mary. Widać było dystans między Simonem a Hopperem na ławce. Nagle jakby coś się w ich relacji zmieniło. Zdawać się mogło, że nastolatkowi wciąż chodziło o Mandala Girl, ratowaniu ludzi i o inne szalone sprawy, jednak w głowie Simona to wszystko było dużo bardziej skomplikowane.David Hopper - 2020-07-21, 11:18 David miał już tę styczność z runami Mary, kiedy mu tamtego pamiętnego dnia pomogła wyjść cało z wypadku samochodowego, spowodowanego zamieszkami na mieście. Wtedy w domu, zauważył dziwnie brudne spodnie. Tak i teraz widząc co ma na plecach Simon, nie skomentował tego w chwili obecnej. Ale z drugiej strony, dobrze byłoby się tego pozbyć. Bo może rzucać w oczy i zaciekawić nieodpowiednie osoby. Co za tym idzie, nim wrócą do domu, David zabierze go do sklepu by kupić mu nową koszulkę. Matka nie może go widzieć w takim stanie, a nie wiadomo czy jest ona w domu.
Młodzi przedstawili się sobie, co u Davida wywołało lekki uśmiech zadowolenia, że się w końcu poznali. Są mutantami, więc chłopak w razie problemów będzie miał do kogo zwrócić się o pomoc. I jak zwykle, młody zaczął się tłumaczyć z tego swojego cyrku, jaki mu nie wyszedł. O tyle dobrze, że nie było tu świadków.
Mary po chwili zajęła wolne miejsce na ławce po przeciwnej stronie, a Simon zgodnie z prośbą Hoppera, podszedł ale usiadł nieco dalej niż został o to poproszony.
- Simon. Jeżeli wiesz, że nie panujesz w chociażby siedemdziesiąt procent nad tym, nie popisuj się. A tym bardziej w miejscu publicznym. Teraz mieliśmy szczęście, że nikt tego nie widział. Przez ostatnie wydarzenia w mieście i w kraju, jest coraz więcej patroli Departamentu i nie wiesz, kiedy zawitają tutaj.
Mówiąc te słowa, David patrzył na Simona. Mając nadzieję, że chłopak zrozumie swój błąd.
- Masz szczęście, że Mary była w pobliżu. Ja nie jestem wstanie Ci pomóc, o czym dobrze wiesz.
Po chwili przeniósł spojrzenie w stronę dziewczyny.
- Myślę, że ona będzie wstanie Ci pomóc z kontrolą.
Stwierdził szczerze. Bo to Mary David ufał, niż nieznajomemu adwokatowi jakiego Simon poznał jakiś czas temu. To będzie bezpieczne dla młodego Milesa.Mary Pond - 2020-07-22, 19:19 Mary schyliła się trochę bardziej żeby chwycić za przedramię chłopaka. Jego ręka była dziwnie luźna. Może to przez użycie mocy? Pamiętała, że jej ciotka jak przesadziła to jej zaczynały bardzo mocno mrowić dłonie. Do tego stopnia, że trudno jej było coś chwycić. Może chłopak ma pod tym względem podobnie. Znaczy moc ma na pewno inna, ale skutek nadużycia może jest taki sam. Na słowa Simona, że nie widział MandalaGirl na drzewie zaśmiała się.
-Wtedy MandalaGirl pewnie jeszcze nie było, ale każdy człowiek musi przynajmniej raz w życiu wylądować na drzewie.- coś w tym nawet było. Jeśli nie przez przypadek to celowo, ale wiele dzieci prędzej czy później w swoim życiu znajdzie się na jakimś konarze -Trudno jest teraz znaleźć miejsce do ćwiczeń. Ale na pewno coś by się znalazło.
Rozmowy Simona z Davidem nie słuchała zbyt uważnie skupiona na liście nazwisk. Jednak zwracała na nich uwagę na tyle, by usłyszeć swoje imię. Podniosła wzrok znad kartki na kolanie.
- Czemu nie. Jeśli wymyśli się jakieś bezpieczne miejsce to można się czasem spotykać.- wyraziła zgodę. Jeśli Simon się zgodzi to będzie miała ucznia. Dziwne uczucie. Przecież sama się jeszcze uczyła. Jednak pamiętała jak w jej rodzinie taka nauka wyglądała. No i nie jest całkiem żółtodziobem. Jakoś to będzie.Simon Miles - 2020-07-23, 12:29 Mandala Girl od momentu pojawienia się w mediach odnosiła wiele sukcesów. Gołym okiem dało się dostrzec, iż posiadała duże doświadczenie w kontroli nad swoją mocą, a także w innych dziedzinach. W końcu ratowanie ludzi to nie tylko umiejętne władanie darem, ale i wiedza, którą posiadać mógł już każdy. Choć moc Mandali różniła się od mocy Simona, ten poprzez długą analizę widział w niej pewne zależności.
Siedząc obok Davida wysłuchiwał go uważnie, lecz ani razu nie spojrzał w jego stronę. Zacisnął usta, chcąc kilka razy wtrącić się w słowa mężczyzny, ale ostatecznie się powstrzymał. Dopiero gdy skończył, chłopak w końcu to z siebie wydusił.
- Wiem o tym, tylko że... chciałem, żebyś był ze mnie dumny.
Wyszeptał, aby tylko rozmówca obok mógł go usłyszeć. "Dumny"? Dlaczego duma Davida miałaby mieć dla Simona takie znaczenie? Przecież przez matkę Simona okazało się, że był dla nich tylko znajomym rodziny. Nikim więcej. Jeśli jednak mężczyzna chciał wyciągnąć od nastolatka coś więcej, ten po prostu milczał, jakby go nie słyszał.
- Ale ja mam już nauczyciela.
Mruknął cicho, odzywając się dopiero wtedy, gdy padł temat ćwiczeń. Wybrał już Sebastiana i nie chciał nikogo innego. Po spotkaniu Imari nie do końca ufał znajomym Davida.
- ... ale jak coś nie wyjdzie to o Was pomyślę.
Dodał, gniotąc w dłoniach liść zebrany wcześniej spod ławeczki i próbując w ten sposób przywrócić czucie w dłoniach. Czyli jednak słowa Hoppera coś dały i Simon okazał pewną wątpliwość co do intencji nieznajomego mężczyzny. Na chwilę obecną nie wiedział, komu mógłby bardziej zaufać. Mary go uratowała, ale wciąż znał ją krócej. Z Sebastianem dużo rozmawiał, ale nie znał jego mocy. Było jeszcze za wcześnie, aby już teraz był gotów podjąć taką decyzję. Po tej akcji z drzewem nie miał do tego głowy. Chciał odpocząć.David Hopper - 2020-07-23, 20:06 Chciał, by David był z niego dumny? Być może Hopperowi się wydawało, ale miał wrażenie że te słowa brzmiały tak, jakby chłopak chciał uzyskać wsparcie od ojca, który chciałby widzieć w swoim synu kogoś więcej. Stąd pewnie wspomnienie o dumie. To przez moment dało do myślenia Davidowi.
- Jestem z Ciebie dumny.
Nie ukrywał tego, że Simon dawał z siebie wszystko. Otwierał się na innych. Jedzie z kolegami na wycieczkę. Nie boi się jakoś wychodzić na zewnątrz wiedząc, że jest mutantem.
- Już wykazujesz odwagę otwierając się na innych. Nie potrzebuję dowodów w takiej postaci jak przed chwilą. Nie o to tutaj chodzi.
Wyjaśnił krótko że aby ktoś go docenił, nie trzeba się popisywać. można udowodnić to w inny sposób. I gdyby nie obecność Mary, David pewnie powiedziałby młodemu prawdę o tym, że są w pewnym stopniu rodziną. Widocznie ten temat będzie musiał znów poczekać na inną okazję. Czy może los specjalnie tak sprawił, aby to Isabell powiedziała swojemu synowi a nie David, który chciał skorzystać okazji?
Kwestia nauczyciela pozostawała bez zmian. Simon nie zamierzał rezygnować z adwokata, który miał mu pomóc z kontrolę daru. Oby chłopak się nie przejechał na tej znajomości. Niech więc będzie jak zadecydował.
Hopper zauważył że z dłońmi Simona nie jest jakoś dobrze. A że siedział blisko niego, ujął jedną z nich w swoje, jakby chciał wybadać.
- Skutek uboczny?
Zapytał. Nieco wiedział o mutacji i tym, że mogą przejawiać problemy psychiczne lub fizyczne. Dzięki wypracowaniom żony, które kiedyś odkrył a zapewne nie powinien. Jeżeli wystarczyło rozmasować dłoń, aby pobudzić krążenie, David mógłby mu w tym pomóc.
Alec usiadł sobie na trawie obok i obserwował pana oraz towarzyszące mu osoby z zaciekawieniem.Simon Miles - 2020-07-23, 22:10 Wyjaśnienia Davida wywołały cień uśmiechu na twarzy Simona. Nie uśmiechnął się szerzej, ponieważ rozumiał, że źle postąpił i nie zamierzał tego nigdy więcej powtórzyć. Szkoda, że dopiero po fakcie, ale ważne, że otrzymał nauczkę i coś z niej wyniósł.
Chłopak mimo to nie do końca był pewien czy dobrze postępował, otwierając się na nowe znajomości. Owszem, miało to sporo zalet, ale i tyle samo wad. Ryzyko zawsze istniało i istnieć będzie, jednak skoro przez tyle lat stał w miejscu i nic dobrego z tego nie wynikło, powinien to zmienić. Jak dotąd nie pożałował otwarcia się przed Sebastianem i Tao. Właściwie odkąd ich poznał, czuł się znacznie... lżej. Swobodniej. Dzięki Sebie pierwszy raz nie przestraszył się, gdy obok przechodził patrol DOGS, a dzięki Tao po raz pierwszy miał okazję spędzić kilka dni poza domem i zasmakować nieco niezależności.
A ile mogłaby mu umożliwić znajomość z Mary? Chłopak przyglądał się jej, próbował z niej coś więcej wyczytać, ale bez rozmowy było o to trudno. Wyglądała raczej... przeciętnie. Drobnej budowy, łatwo wtapiająca się w tłum. Potrafiła się za to niebywale świetnie wspinać i posiadała dziwny dar, którego działania Simon nie do końca pojmował ze względu na tempo sytuacji. Coś z grawitacją? Simon stawiał na grawitację. Gdy dziewczyna siedziała na ławce, blondyn co jakiś czas na nią zerkał. Chciał ją przyłapać na ponownym korzystaniu z mocy, ale zapominał o jednym - ona to nie on. Raczej kontrolowała się z używaniem swojego daru.
Uwagę od Mary odwróciło pytanie Davida. Nastolatek skierował wzrok na swoje dłonie, Ledwo był w stanie nimi poruszać, a liść, który chłopak starał się za ich pomocą uszkodzić miał się bardzo dobrze. Nie stawiał oporu, gdy mężczyzna postanowił ująć jedną z jego dłoni i mu nieco pomóc z przywróceniem krążenia.
- Tak, czasem się zdarza, kiedy przesadzę. Nie znam swoich limitów.
Przyznał otwarcie Simon. Nic dziwnego, skoro bardzo rzadko ze swojej mocy korzystał. Mutantów, których znał, mógłby policzyć na palcach jednej ręki. Żadnych profesjonalnych szkoleń, a jedynie własne doświadczenie. Na pewno było jeszcze wielu młodych mutantów w takim samym położeniu jak on. Przykre, ponieważ to właśnie dzieci miały najczęstsze problemy z kontrolą swojej mocy.
- Zaraz powinno minąć. Nawet nie boli.
Zapewnił chłopak z uśmiechem. Humor już się polepszył. Po chwili spojrzał na zajętą Mary.
- Przepraszam za... no wiesz... że Cię nie doceniłem.
Teraz wydawało mu się to wyjątkowo głupie i złośliwe z jego strony. Z boku mogło wyglądać to tak, jakby wcale nie martwił się o nią, a po prostu uważał się za lepszego i wiedział wszystko lepiej od innych. Choć dziewczyna nie wydawała się być na niego urażona, chłopak wolał przeprosić. Czuł się jej to winien.
- Właściwie... co tutaj robiłaś? Mało kto się zapuszcza w tą część parku.
Wydawało mu się to nieco dziwne. Niby mógł być to zwykły przypadek, ale Mary wyłoniła się znikąd jak Mandala Girl. Pierw myślał, że David miał coś z tym wspólnego, ale to raczej nie to. Chyba też był zaskoczony spotkaniem jej tutaj.
- ... Rysujesz? -
Dopytał od razu, widząc jej szkicownik. Coś robiła, ale trudno było określić, co. Wydawała się przy tym bardzo skupiona.