To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
The Gifted
The war has come...

Część socjalna - Kuchnia

Michael Ryan - 2019-01-02, 18:13

Przysłuchiwał się jego słowom i szczerze trochę go to śmieszyło. Byli takim przeciwieństwem siebie. Ten gburowaty, ten aż nazbyt koleżeński.
-Wolę nie wiedzieć jak było ci ciężko. Schowałeś się niczym Batman w swojej jaskini i nie chciałeś wynurzyć z niej nosa. W sumie to taki Gacek z charakteru z ciebie. - dodał z uśmiechem
Nie miał jednak bladego pojęcia jak mutacja Alexa się uaktywniła, ani jakie z nią rewolucje przechodził. Może kiedyś dane mu będzie poznać tą historię, póki co naprawdę widać było, że starali się chociażby trochę polubić.
-Liam też się sporo otworzył od kiedy go poznałem parę lat temu, a Imarka.. Cóż nie dziwie się, ona ma serduszko na dłoni i jest wspaniałą dziewczyną. Chciałbym móc mieć taką siostrę jak ona. - zaśmiał się na ostatnie swoje słowa.
Zauważył również jak ten się uśmiechnął mówiąc o swoich relacjach. Byli mu naprawde bliscy i to się ceniło, że znalazł ludzi, którzy go wspierali. Mike chciałby też być dla Alexa wsparciem, ale szczerze nie wiedział czy kiedykolwiek do tego dojdzie.
Zdążył zjeść dość szybko posiłek, rozmawiając z nim jeszcze na dość luźne tematy, chociaż tak naprawdę dalej czuł się lekko skrępowany rozmową z nim i starał się nie podniecać by nie paplać jak najęty. Po zjedzeniu jednak umył szybko naczynia i poszedł z Parkerem do swoich pokoi.

z/t x2

Liam Ellsworth - 2019-07-24, 22:10

/ 22 marca 2019

Niby miało się wrażenie, że wszystko dobrze układa, ale los jednak figle plata nadal. To co miało miejsce w mieszkaniu Thomasa, nie dawało Liamowi spokoju. A i tak wydarzenie to pozostało między nimi. Wewnętrznie był niemal rozdarty. To było z jednej strony dziwne uczucie. Nikomu jednak o tym nie mówił. Po sobie nawet tego nie okazywał, udając że wszystko jest dobrze. Pojawił się jednak inny problem - nałóg. Przez to że wypił z bratem, trudno było mu na nowo się tego pozbyć. A i tak sukcesem był fakt, że nie pił w Brractwie. Starał się. Choć czasami przemycenie jednej butelki było silniejsze.
Wieczór, godzina dość późna. Miał dyżur nocny. Alex pewnie poszedł spać, a on musi nadzorować monitoring i pilnować innych systemów bezpieczeństwa, przy okazji kończąc inną sprawę. Postanowił zrobić sobie przerwę i zajrzał do kuchni nie dziwiąc się, że ktoś mógłby tam przebywać i robić sobie coś do picia, czy jedzenia, ale zapewne było w tym jedno miłe zaskoczenie - Imari.
- No proszę. Wyszłaś z mysiej nory?
Wsadził ręce do kieszeni i oparł się o framugę drzwi, stojąc w przejściu. Skoro Imari wyłoniła się ze swojej "klatki", nie zamierzał jej tak szybko pozwolić wrócić do niej. Obserwował ją ze spokojem, opanowaniem i łagodnością. Choć też z obawą o jej stan psychiczny. W końcu traktował ją jako przyjaciółkę. Liam na sobie miał popielaty sweter i granatowe jeansy.. A co więcej, nie jechało z niego alkoholem, co znaczy że nie pił. Ale kto wie, po co przylazł do kuchni?

Imari Blanc - 2019-07-24, 22:17

W przydużej bluzie, zwykłych jeansach i krótkich włosach nie wyglądała wybitnie, ale mało ją to obchodziło. Było późno, większość Bractwa spała, a ona akurat zgłodniała na tyle, by wyjśc z pokoju poza czasem swojej pracy.
Nie spodziewała się tutaj nikogo, a zatopiona we własnych myślach aż podskoczyła, gdy usłyszała Liama. Nóż wypadł jej z dłoni, obróciła się w jego stronę, przeczesała palcami odrastajace, niesforne kosmyki i podniosła wzrok na mężczyznę.
- Zgłodniałam. Już wracam - brzmiało to jakby się tłumaczyła i jakby.. mu przeszkadzała? Ograniczyła kontakty z kimkolwiek, pracowała i robiła co do niej należało, ale brakowało w tym jej zwykłej ciekawości ludzi, potrzeby kontaktu, rozmowy, bliskości fizycznej i psychicznej. Odcinała się.

Liam Ellsworth - 2019-07-24, 22:26

Wystraszył ją, a nie miał takiego zamiaru. Było cicho, jak wspomniano, większość osób spała. Jedynie Ci co pełnili dyżur nocny pozostali na straży. Liam przyznałby, że Imari wybiera nieodpowiednie godziny na jedzenie. Dało się zauważyć, nie przebywała w stołówce wraz z innymi. Nie utrzymywała z nikim takiego kontaktu jak kiedyś. Wyglądała jak chodząca skorupa dawnej Imari. To był smutny widok. Od jej porwania i odbicia minęło nie całe pół roku. A ona nadal siedziała w egoistycznej przestrzeni, odcinając się od kogokolwiek.
- Zostaniesz i tutaj zjesz. Dotrzymam Ci towarzystwa. Przy okazji sobie porozmawiamy. Zgoda?
Rzekł z lekkim i przyjaznym uśmiechem. Wręcz nalegał spojrzeniem, by się zgodziła. Jeżeli mu odmówi, nie podda się. Właściwie to chyba w swoich słowach podjął za nią decyzję. A sam za chwilę skierował się do czajnika, gdzie uzupełnił go o wodę i wstawił sobie, by zrobić kawę. Wyjął z szafki kubek i nasypał sobie zmielone ziarna. Gdy skończył, spojrzał w stronę Imari, by sprawdzić czy spełni jego prośbę.

Imari Blanc - 2019-07-24, 22:30

- Jasne - wzruszyła ramionami lekko, podniosła nóż z ziemi, umyła go w zlewie i dokończyła krojenie pomidora na sandwicha. Rozmawiała z ludźmi nadal, w końcu to była jej praca, po prostu.. nie mówiła o sobie, Nie czuła potrzeby zajmowania kogokolwiek swoimi problemami. Ludzie naokoło mieli dość swoich własnych i musieli się z nich wygadać. W końcu to była właściwie jej praca. Poza tym czasem więc nie za bardzo wchodziła w interakcje z innymi.
Złośliwi mówią, że psychologowie mają najwięcej własnych problemów.. chyba coś w tym było.
- Coś się stało? - zapytała, odkładając wszystko i przekładajac późną kolację na talerz.

Liam Ellsworth - 2019-07-24, 22:49

Zgodziła się zostać i porozmawiać. Nawet nie wiedziała jak Liama to ucieszyło. A szczerze, to dawno między sobą nie rozmawiali. Zawsze coś się działo. A jak chciał podjąć próby, zaszywała się u siebie, albo była zajęta. Czasami ich rozmowy mogły nawet dotyczyć innych spraw a nie osobistych. Przy czym Liam przez upływ miesięcy zauważył zmiany, które od paru miesięcy nie uległy zmianie. Niby było z nią dobrze, ale coś czuł że tak nie jest.
- Właściwie to...
Odparł przyglądając się temu, jak robiła sobie kolację, po tym jak umyła nóż i zajęła swoim posiłkiem, by go dokończyć.
- Pamiętasz jak do bractwa przybył młodzieniec, który izolował się od innych i nie był jakoś z początku skory do nawiązywania relacji? Dzięki pewnej dziewczynie, powoli otwierał się na nowe znajomości. Również dzięki jej pomocy i cierpliwości, niemal wyleczył się z nałogu, jakim był alkoholizm. Pomijając pomoc również z innej strony. Dawała mu rady, opieprzała i mimo wszystko nie zostawiła go. Ale o siebie nic nie dbała.
Można było odnieść wrażenie, że Liam właśnie opowiedział o sobie, nawiązując również do niej. Chcąc przypomnieć jej, jak to on wtedy unikał ludzi, ze względu na swoją moc, która okazywała się być niebezpieczna. Co w sumie mogła też zauważyć, Liam od dość długiego czasu nie nosił na dłoniach rękawiczek. Co prawda, miał schowane w kieszeni, ale prawie w ogóle ich nie wyjmował przebywając w bractwie. To był sukces, że panował dobrze nad mocą i nie obawiał się jej już w otoczeniu innych osób. Pomijając jeden fakt, że na początku miesiąca moc dała mu popalić i myślał, że tego nie przeżyje. Cuda jednak istnieją.
Kontynuując jednak:
- Imari, od miesięcy widzę co się z Tobą dzieje. Nie podejmowałem tematu wcześniej, ale wiecznie to trwać nie może. Jeżeli jesteśmy przyjaciółmi, powiedz mi prawdę. Unikasz przebywania w większym towarzystwie, mimo iż nas wszystkich tutaj znasz. Czemu nie pozwolisz sobie pomóc?
Wiedział, że to delikatny temat, dlatego próbował spokojnie i stopniowo do niego wejść, by nawiązać do jej problemów. Jeżeli nie Alexowi, to komu się zwierzy?

Imari Blanc - 2019-07-24, 22:57

Nie widziała problemu w rozmowie, jeśli tylko nie dotyczyła ona jej samej. Zwykle tak bylo, więc wszystko było ok. Teraz jednak Liam najwyraźniej zamierzał iść w tę stronę.. a na to nie miała ochoty. Aż jej się odechciało jeść.
- Niemal? - skupiła się na czymś innym, znajdując tam punkt zaczepienia do zmiany tematu rozmowy i przekierowania jej na inne tory. Oparła się o blat za sobą i splotła dłonie na piersi, gdy zaczął mówić dalej.
- Nie wiem o co ci chodzi, Liam - pokręciła głową - Po prostu dużo pracuję, a po tym jestem zmęczona. - co prawda zawsze było tak, że to wlasnie ludzie, kontakt z nimi, rozmowy i emocje dawały jej siłę i napędzały ją do działania.

Liam Ellsworth - 2019-07-24, 23:04

Powinien lepiej dobierać słowa, albo specjalnie o tym wspomniał, że nadal z tym ma problem. Mimo iż tego po nim już nie widać, pociąg nadal pozostał. Dzięki braciszkowi, który był przecież nieświadomy tego, że Liam nie może pić alkoholu. Jednakże, Ellsworth dostrzegł iż Imari uczepiła się tego słowa, po czym dając wymówkę o pracy.
- Zawsze tak mówiłaś i mówisz nadal. Przepracowujesz się. Kiedy Ty ostatnio byłaś na zewnątrz? W parku? W wesołym miasteczku? W kinie? Masz w ogóle czas dla siebie?
Przez moment przeszła mu myśl, że winą może być także "rozstanie" z Alexem, bo przecież byli ze sobą przez jakiś czas. Na razie jednak o tym nie wspominał. Za daleko nie chciał posuwać się w jej prywatnym życiu. Ale jako przyjaciele, powinni mówić sobie wszystko. Ona kazała mu tak robić. Czemu więc, nie działa to w drugą stronę?

Imari Blanc - 2019-07-24, 23:20

- Na zewnątrz? Niedawno, byłam pomagać. A poza tym dobrze wiesz, że nie mogę się pokazywac publicznie, bo najprawdopodobniej mają moje dane, a złapanie mnie.. mogło by mieć opłakane skutki - nei tylko dla Bractwa, ale tez dla Rebelii. Więc nie mogła sobie pozwolić na takie akcje, to zbyt niebezpieczne i lekkomyślne. To bardzo mocno ograniczało jej możliwości pokazywania się gdziekolwiek i robienia czegokolwiek. Cóż, sama to na siebie ściągnęła.
- Czasu dla siebie mam dość - zapewniła go - Ale wspomniałes o tym "niemal". Coś się dzieje..?

Liam Ellsworth - 2019-07-24, 23:34

Brnęła dalej przy swoim. Widocznie nie jest łatwa do złamania, by powiedziała co ją dręczy. Niby tego nie widać, ale widać, że za dużo pracuje, zamyka się w pokoju i prawie z nikim nie rozmawia. Albo to jego wyobrażenia, albo faktycznie tak jest. A chodzi o jej stan po pracy. Nie w trakcie.
Liam zmarszczył brwi, ignorując znów jej zmianę tematu. Gdy woda się zagotowała, zalał sobie kubek i odstawił czajnik na miejsce. Zastanowił się przy tym nad jedną opcją i postanowił to dobrze wykorzystać. Następnie podszedł do Imari, by stanąć dosłownie przed nią.
- Wiem, że sama nie możesz wychodzić i zdaję sobie sprawę z tego, jakie mogą być konsekwencje. Miałem jednak na myśli, czy z kimś wychodziłaś. Jeżeli powiesz mi co się dzieje, czy masz problemy, to może odpowiem na Twoje pytanie.
Odwrócił "grę" pytań. Jeżeli tak bardzo interesowało ją, co z jego nałogiem, to w zamian oczekiwał od niej tego samego. Wymianę problemów. Jeżeli nadal mogą mówić i traktować się jako przyjaciele. Ufają sobie, chyba że u Imari to się zmieniło. A do najgorszego nie chciał się posuwać. Co to dla niego, sprawdzić jakie ma obawy? Lęki? Czego się boi? Odpowiedź być może by znał, ale kto wie czy nie pojawiło się coś nowego.
Liam nadal zachowywał spokojny ton głosu, ale też był nieco wymagający, pragnący jej pomóc. Potrafił być troskliwy i nie ukrywał tego, że zależało mu na tym by jej pomóc.

Imari Blanc - 2019-07-24, 23:38

Gdy podszedł cofnęła się o te ćwierć kroku, o które mogła, czując się nagle niekomfortowo. Zacisnęła mocniej dłonie na ramionach i uciekła wzrokiem gdzieś w bok.
- Nie mam problemów, jakie miała bym mieć? Pomagam tutaj i poza Bractwem, z zachowaniem wszelkich środków ostrożności jakie zachować mogę.. - a to, że bez tabletek nie spała i właściwie nie funkcjonowała normalnie to już co innego. Nie musiał tego wiedzieć, zresztą ona sama nie przyjmowąła tego do wiadomości. One.. po prostu jej pomagały. Zresztą Hopper sam je jej podrzucił na początku.

Liam Ellsworth - 2019-07-24, 23:52

Cofnęła się i spuściła wzrok. Wystarczający dowód na to, że kłamie. Denerwowała się? Można byłoby tak powiedzieć.
- Ja Ci mówiłem o swoich problemach, kiedy chciałaś mi pomóc a nawet nalegałaś. Czemu sobie utrudniasz? Z tego co widzę, bliski kontakt fizyczny nadal stanowi dla Ciebie trudną barierę do przebicia. Nie przebywasz z nami jak dawniej w salonie by pogadać nawet o pierdołach. Nie siedzisz z nami podczas posiłków w stołówce. Każdy docenia Twoją pomoc i każdy ją przyjmuje z wdzięcznością, ale Ty odrzucasz pomoc od innych.
Liam nie miał jednak pojęcia, czy ktoś jeszcze chciał jej pomóc, ale zakładał że takie osoby mogły na pewno się pojawić. Choćby jej brat, Alex czy Michael, którzy byli z nią w bliskiej relacji. Przynajmniej tyle znał i wiedział.
Wpatrywał się w jej twarz, jak to patrzyła w podłogę. Był z nią szczery, lecz ona z nim wręcz przeciwnie. Gdyby faktycznie nic jej nie było i nie miała problemów, byłoby to po niej widać.
Swojego miejsca Liam nie zmieniał. Nada stał dość blisko Imari, pomimo kroku jakby wykonała w tył.

Imari Blanc - 2019-07-24, 23:56

- To dlaczego się nie cofniesz, skoro widzisz, że to dla mnie niekomfortowe? - odezwała się po chwili dopiero, nadal wbijając palce w ramiona. Obecnie to ją głównie zajmowało i przeszkadzało i tym mniejszą ochotę miała na dalszą rozmowę.
Fakt, kiedyś usadawiała isę między chłopakami, byle blisko, by pogadać, pomóc, pożartować. Teraz tego nie robiła. Może tez dlatego, że relacja między nią a Alexem się zepsuła? Równocześnie więc trochę odsunęła się od Liama, który przecież z Parkerem był blisko.

Liam Ellsworth - 2019-07-25, 00:04

To w niczym nie pomagało. Liam westchnął niemal z rezygnacją. Chciał pomóc, ale widocznie nie był w tym dobry. Nie taką pamiętał Imari. Nawet jeżeli chodziło o Alexa, dlaczego i Liam miał zbierać żniwa tego iż ich związek się popsuł? Za przyjaźń z kumplem po fachu? Pomijając już fakt, że między nimi zaczęło być zdecydowanie "bliska relacja". O tym jednak nikt nie wiedział. A przynajmniej Liam nie chwalił się tym dookoła. Jedynie brat o tym wiedział. Nikt poza tym.
- Bo być może zaczniesz się do tego przyzwyczajać i uświadomisz sobie, że nie stanowię dla Ciebie zagrożenia? Kiedyś chciałaś walczyć ze swoimi lękami. Teraz widzę że się poddajesz i niczego nawet nie próbujesz.
Cofnął się o krok, wedle jej życzenia, skoro tak bardzo jej to przeszkadzało. I mógłby być złośliwy w iny sposób. Jednocześnie będąc ciekawym, co by zrobiła, gdyby teraz wyjął butelkę piwa...

Imari Blanc - 2019-07-25, 00:11

- Dziękuję - wysunęła się, wzięła talerz z kolacją i przeszła do blatu kawałek dalej, by jednak zwiększyć dystans.
- Wiem, że nic mi nie zrobisz. Po prostu tak mi lepiej - wytłumaczyła się. Pomijając tez to, że jakoś podskórnie bała się, że jednak moc Liama odpali się przy niej. A tego tez nie chciała, chyba by sobie nie poradziła z tym.
- I co mi to dało? Nic dobrego, o ile pamiętasz - pokręciła głową, przypominając sobie tamtą sytuację, wściekłośc Alexa.. brakowało jej go. Ale co z tego. Tego nikt nie musiał wiedzieć. Podjęła dobrą decyzję.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group