To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
The Gifted
The war has come...

A. Parker - Mieszkanie

Evie Russell - 2018-07-19, 13:15

Och z pewnością cieszyłaby się jak dziecko na tabliczkę czekolady, a mężczyzna byłby zasypywany skomplikowanymi teoriami na temat jego mózgu. Niestety kobieta nie wiedziała o jego mocach, nie mogła też zaprosić go na tomografię gdyż to było chyba jeszcze bardziej creepy niż gdyby mężczyzna otworzył jej drzwi ubrany w lateksowe wdzianko.
- Och powiedz to moim znajomym którzy przysypiają gdy tylko zaczynam na ten temat mówić.. - powiedziała i zaśmiała się wesoło. Musiała jednak przyznać iż tylko jej koledzy z pracy doceniali ciekawość tego tematu.
Kobieta przycupła na oparciu sofy stojącej nie daleko łóżka, z tego miejsca mogła obserwować chłopaka nie łażąc za nim jak głodny pies. Ją samą by coś takiego na pewno peszyło.
- Zieloną, poproszę -uśmiechnęła się do chłopaka przyglądając się jak robi zarówno kawę jak i herbatę, przez chwilę nawet poczuła się trochę winna iż przyjechała o tej porze, niestety nie ona ustalała godziny swojej pracy a i dojazd również trochę jej zajął.
- Czasem odkurzam klawiaturę odkurzaczem, myślałam że to starcza... -odpowiedziała czując się teraz jak totalna idiotka, cóż, chyba będzie musiała nadrobić braki w wykształceniu technicznym... Przynajmniej odrobinę. kobieta znów zagryzła lekko wargę.
- Mam nadzieję że to nic poważnego... - dodała tylko. Doskonale wiedziała że nie daruje sobie, jeśli straci dane ze swojego komputera. Kobieta przyjęła kubek od mężczyzny i podziękowała mu, uśmiechając się lekko. Trwała tak przez chwilę w milczeniu, cóż nie była przyzwyczajona do prowadzenia uprzejmych rozmów z dopiero poznanymi ludźmi, zwłaszcza gdy coś jej naprawiali.
-Długo już pracujesz w tym zawodzie?

Alex Parker - 2018-07-19, 14:02

Lateksowe wdzianko, chloroform ? Brzmiało jak randka w stylu napalonego Christiana Greya.
- No wiesz. Znajomym może się to wydawać nudne, bo nic z tego nie rozumieją. Jak zaczynam mówić po "swojemu" też patrzą na mnie dziwnie - stwierdził rozkręcając powoli komputer. Być może się biedak po prostu przegrzał z nadmiaru kurzu. Części nie wyglądały na popalone, nie wyczuwał też woni spalenizny...
Evie otrzymała zieloną herbatę, tak jak sobie życzyła i mógł się wziąć do poważniejszych oględzin.
- Odkurzaczem? - w jego głosie pobrzmiala nutka rozbawienia - Obawiam się, że to niezbyt bezpieczne dla sprzętu - nie wyglądał na takiego, co by chciał ją pouczać, więc mogła być spokojna.
W środku laptopa...no cóż, czysto nie było. Ale też nie było dramatu. Zaczął ostrożnie wymiatać kurz pędzelkiem.
- Będzie z 7 lat - powiedział w zamyśleniu. - Ale w sumie już na studiach dorabiałem - w sumie dawno już nikomu nie składał komputera, siedział głównie w programowaniu. - Cóż, jestem na 90% pewien, że to nie usterka mechaniczna... Co oznacza, że być może już dziś będzie czynny. - powiedział krzepiąco.

Evie Russell - 2018-07-19, 16:16

Takim spotkaniem mężczyzna z pewnością przestraszył by dziewczynę i to tak, że nie umawiałaby się z nikim przez kolejne kilka lat. Kolejne słowa mężczyzny sprawiły, iż dziewczyna zaśmiała się.
- Możesz być pewien że ja też zaczęłabym się na ciebie dziwnie patrzyć, z resztą widzisz jak znam się na temacie. - powiedziała z uśmiechem po czym napiła się herbaty. Przyglądała się mu jak rozkręca jej komputer, a gdy zobaczyła cały ten kurz westchnęła cicho, cóż była niemal pewna iż jej sposób jest naprawdę dobry! W końcu z dywanem działało, czyż nie?
- Z dywanem zawsze działało... Chyba będę musiała się doszkolić w tej kwestii, chociaż szczerze mówiąc nie posiadam żadnych zdolności technicznych... - odpowiedziała z uroczym uśmiechem. Cóż, byłą w stanie przeprowadzić operację na otwartym mózgu jednak rozkręcanie i składanie malutkich elementów było dla niej zadaniem wręcz nie możliwym.
Pokiwała głową słysząc ile lat już mężczyzna pracuje w tym zawodzie, nie komentując tego jednak w żaden sposób. Kolejne słowa mężczyzny sprawiły że kobieta rozpromieniłą się trochę.
- Och byłoby cudownie! Mam cały dzień pracy w plecy.... - powiedziała z nadzieją w głosie, cóż mężczyzna naprawdę poprawiłby jej dzień gdyby okazało się, że będzie w stanie naprawić jej sprzęt dzisiaj.
- Jak mogę Ci się odwdzięczyć za pomoc? - spytała z uśmiechem, dalej przyglądając się mężczyźnie co robi.

Alex Parker - 2018-07-19, 21:26

Alex zachichotał pod nosem. Zadziwiające jak dobrze mu się z nią rozmawiało. Zwykle nie był zbyt śmiały wobec kobiet, chyba że na rauszu.
- Wiesz...z drugiej strony, gdybyś ty zaczęła wywody o neuronach i synapsach, to też bym patrzył co najmniej niepewnie - zauważył, wymiatając ostatni kłaczek z wentylatora i składając z powrotem sprzęt. Podpiął pod niego kabel i zaczął działać z pozycji swojego komputera.
- Odwdzięczyć? - zapytał zdziwiony, bo w sumie nawet nie myślał o żadnej rekompensacie.
Przez jedną, krótką chwilę pomyślał o jakiejś kawie, ale ostatecznie uznał, że to nie jego liga. Ładna, smukła, inteligentna, do tego lekarz. Za wysokie loty, dzięciołku, lepiej uniknąć kwaśnej atmosfery po jej odmowie.
- To drobiazg, naprawdę nic nie trzeba
- zapewnił i wrócił do śledzenia komunikatów na ekranie - Dysk zdaje się jest cały. Przeniose dane i sformatuje go. - wyjaśnił co będzie robił dalej.

Evie Russell - 2018-07-19, 22:16

Kobieta zaśmiała się znów, cóż z pewnością patrzyłby na nią jakby co najmniej jakiś duch by ją nawiedził i kobieta zaczęłaby przemawiać językami. Przynajmniej tak nie raz wyglądali jej pacjenci bądź znajomi na odpowiedź jak idzie jej praca.
- najwyżej uznałbyś że przemawiam językami - dodała żartem. Kobieta przyglądała się z zaciekawieniem co robi mężczyzna, i w tym momencie cieszyła się że wszystkie foldery dotyczące jej badań są pozabezpieczane hasłami. W końcu gdyby mężczyzna otworzył któryś z tych plików i zobaczył na dokumencie logo rządu z pewnością zasypałby ją pytaniami, a póki co nie było jej to w ogóle potrzebne.
Kobieta pokiwała głową potwierdzająco a słysząc iż ten nic od niej w zamian nie chce odstawiła kubek z herbatą na stolik i założyła ręce na piersi.
- tak nie może być Aleksie, poświęcasz twój czas żeby uratować mi tyłek... Może chociaż Ci zapłacę? Głupio mi będzie... - powiedziała wpatrując się w mężczyznę. Ufała mężczyźnie iż wie co robi to toteż przestała obserwować co robi, tu już w chodziła czarna magia. Kobieta wzięła kubek z powrotem do rąk i napiła się herbaty.
- I to zadziała? - spytała z zaciekawieniem.

Alex Parker - 2018-07-20, 12:42

Parsknął znowu i kliknął coś na komputerze -zaczął przenosić dane,
- Albo, że masz atak padaczki, albo nawiedził cię jakiś demon. - powiedział w rozbawieniu
Gdyby Alex odkrył, że kobieta pracuje dla rządu, przede wszystkim wpadłby w panikę i uznał to za jakiś podstęp. I pewnie przy okazji nieświadomie ujawnił.
-Głupio mi będzie, gdybyś mi faktycznie zapłaciła. To naprawdę drobiazg a miałem wobec Johna mały dług wdzięczności, więc uznam to za jego spłatę - powiedział spokojnie, odwracając się od komputera, na swoim obrotowym krześle. W końcu trochę to zajmie nim uratuje te dane. - To się okażę. Póki co zabezpieczymy dane, a potem zobaczymy co Twojemu sprzętowi dolega.
Chwycił za swój kubek kawy i uśmiechnął nieco niepewnie. Nigdy nie czuł się zbyt komfortowo w obecności ładnych kobiet. Póki był skupiony na jej laptopie, było okej, ale teraz musiał podtrzymywać konwersację.
- Moi rodzice i nauczyciele nie mogli przeżyć, gdy wybrałem studia na MIT. Byli pewni, że też zostanę lekarzem albo jakimś naukowcem - powiedział

Evie Russell - 2018-07-20, 20:42

Evie zaśmiała się, na słowa o ataku demona.
-[b[ Aż tak chyba nie szaleję żeby wyglądać na opętaną gdy coś opowiadam[/b] - odpowiedziała zamyślonym tonem, tak jakby naprawdę rozważała to za opcję, cóż zdarzało się jej nie raz machać rękami, nie mniej przypominało to raczej dziwny taniec niż jakieś opętanie.
- A mi jest głupio że nie mam jak Ci się odwdzięczyć, jesteś pewien że tak będzie okej? - dziewczyna nadal obstawała przy swoim, czuła że krzywdzi kogoś, kto poświęca swój czas i umiejętności by jej pomóc i nie chce nic w zamian, w końcu w życiu nie ma nic za darmo, czyż nie?
- brzmi jak plan, pliki zabezpieczone hasłem też się skopiują? - spytała, gdyż nie wiedziała na jakiej zasadzie to wszystko działa, a to o te pliki właśnie jej chodziło, przezorny zawsze ubezpieczony, czyż nie?
Kobieta milczała przez chwilę, wykorzystując ten czas na dopicie swojej herbaty, po czym ostawiła kubek na jakiś tam stoliczek.
- Widzisz, jakbyś poszedł na medycynę to może byś mnie wcześniej poznał,miałabym kogo maltretować o popsuty sprzęt - powiedziała, śmiejąc się - Mój tata nie miał nic przeciwko medycynie, póki jeszcze studiowałam w rodzinnym mieście nawet pomagał mi się uczyć do egzaminów - dodała uśmiechając się.

Alex Parker - 2018-07-20, 21:32

Alex upił łyk kawy, uważnie obserwując swoją towarzyszkę rozmowy.
- Tak, będzie okej, naprawdę - zapewnij ją, po raz kolejny - Chyba rzadko spotykasz się z bezinteresownymi gestami, co? - zagadnął - Uznaj zatem, że zapłatą za usługę, jest Twoje towarzystwo. To dla mnie mile urozmaicenie - jak to nerd, rzadko wychodził do ludzi, dochodził do tego strach przed ujawnieniem.
A w sumie fajnie się z nią gadało i nie czuł się aż tak skrępowany jak zwykle.
- Bez obaw, kopiuje się wszystko. - zapewnił ją . Co prawda ktoś mniej ogarnięty miałby z tym problem, ale ona nie musiała się tym martwić.
- Och, moi rodzice biadolili na początku. Mówili wciąż, że marnuję potencjał. Potem jakoś to przełknęli. - uśmiechnął się delikatnie. - Raczej bym się nie nadawał na lekarza, jestem trochę... aspołeczny - nie przeszkadzało mu to jednak się z tego podśmiewać

Evie Russell - 2018-07-21, 00:24

Kobieta zagryzła lekko wargę, jak zawsze gdy się zastanawiała bądź czuła się trochę niezręcznie, a słysząc iż to tego nie przywykła pokiwała tylko głową.
- Nie lubię jak ktoś coś dla mnie robi ot tak, mam wrażenie że okradam ich wtedy z czasu..-odpowiedziała zakładając ręce na piersi i przyglądając się mężczyźnie przez chwilę -[b] No tak, w końcu kobieta dla was, informatyków jest niczym niespotkany wcześniej gatunek nie? - powiedziała po czym uśmiechnęła się, dając mu tym samym poznać iż żartowała ze stereotypowego postrzegania ludzi o podobnym zawodzie co on. Evie ucieszyła się, że wszystko idzie tak jak powinno. W końcu bez tych danych nie byłą w stanie prowadzić swoich badań dalej, a były one niezbędne by mogła dostać jakże upragniony awans.
- Ratujesz mi tyłek naprawdę, gdyby te pliki mi przepadły mój szef chyba by mnie udusił.. - zwróciła się do niego z wyraźną ulgą. Nikt chyba nie lubił tracić kilkuletniej pracy, tylko i wyłącznie z powodu złośliwego urządzenia. Zwłaszcza gdyż tą pracą były badania na ludziach a powtórzenie ich z pewnością zajęłoby jej kolejne kilka lat, jak nie więcej biorąc pod uwagę, to co obecnie działo się na świecie.
Kobieta uśmiechnęła się do mężczyzny przyjaźnie.
- Och rodzice często tak mają, na szczęście mój staruszek zawsze uważał że powinno się robić w życiu to co się czuje.- powiedziała z dumnym uśmiechem. Cóż, wiedziała że pod względem mądrości życiowych jej ojciec mógłby spokojnie konkurować z Dalaj Lamą. - Ostatni raz, kiedy usłyszałam że marnuję potencjał było w moje dwudzieste piąte urodziny, jak pijany wujek stwierdził że nie posiadanie dzieci przed dwudziestką piątką to marnowanie potencjału.. - powiedziała po czym zaśmiała się cicho na wspomnienie tamtego pamiętnego wieczoru,
Gdy mężczyzna wspomniał że jest trochę aspołeczny, kobieta uniosła z zaciekawieniem brew.
- Na razie dobrze ci idzie. To to nie jest tak że na informatykę przyjmują tylko tych, aspołecznych?

Alex Parker - 2018-07-21, 13:45

Uniósł brew w rozbawieniu. No tak, przecież informatycy to widują kobiety jedynie w formacie jpg albo mov !
- No tak, to moje pierwsze spotkanie, od jakichś dwunastu lat, zżera mnie trema ! - stwierdził chichocząc pod nosem,
Dokładnie dwanaście lat temu wyjechał na studia i opuścił rodzinny dom, praktycznie zrywając kontakt ze wszystkimi których znał. Nawet by pasowało. W końcu na swoim kierunku miał góra trzy dziewczyny i to na całą grupę. A co do ich urody może nie będzie się wypowiadał, w końcu to nie jest w życiu najważniejsze.
- Powinnaś trzymać te dane na jakiś wirtualnym dysku, albo serwerze....ostatecznie na dysku przenośnym. Jakbyś nie miała szczęścia, wszystko byś straciła - zauważył
Na uwagę o dzieciach uśmiechnął się nieznacznie. z Tym babki miały znacznie gorzej od facetów.
- Ja bym powiedział, że raczej odwrotnie, to zmarnowanie potencjału - nie był zbyt chętny zostania rodzicem. No i też bał się, że przeniesie swoją mutancką przypadłość na niewinne dziecko.
- Och tak, przechodzimy specjalne psychotesty. Jeżeli odkryją choć najmniejszą chęć socjalizacji, zostajesz oficjalnie przeklęty, usunięty ze studiów i przeniesiony na socjologię, filozofię lub stosunki międzynarodowe. - parsknął śmiechem
W sumie Evvie mogłaby się zdziwić, gdyby prześledziła jego życiorys. Bo jak na programistę to w jego sypialni (tudzież innym miejscu) pustką nie hulało.

Evie Russell - 2018-07-21, 16:04

W takim razie rzeczywiście mógł wybrać zawód lekarza, przynajmniej widywałby te mistycznie stworzenia praktycznie codziennie, może wtedy udałoby mu się oswoić z tymi dziwnymi stworzeniami i nie miałby aż takiego problemu z komunikacją z nimi, chociaż Evie uważała że jak na informatyka wcale nie szło mu źle, ba nawet kilka razy udało mu się ją rozbawić, a to już przecież coś, czyż nie ?
Kobieta zaśmiała się, słysząc iż to jego pierwsze spotkanie od dwunastu lat, była niemal pewna, że jest to stuprocentowy żart i szczerze mówiąc, byłaby naprawdę zdziwiona gdyby dowiedziała się że w pewnym sensie słowa mężczyzny są prawdą. Ona nie wyobrażała sobie nawet jednego dnia bez kontaktu z innymi ludźmi, co prawda musiała z nimi pracować każdego dnia, nie mniej była bardzo społeczną osóbką którą smucił długi brak kontaktów międzyludzkich.
- Serio? Nawet nieźle ci idzie, jakby minęło może 5 lat odkąd ostatni raz spotkałeś żywą kobietę. - powiedziała z uśmiechem, kontynuując wypowiedź która w jej mniemaniu była żartem. Jego mieszkanie wyglądało na wręcz niezamieszkałe, dlatego też sądziła iż jednak Alex nie jest jakimś trollem jaskiniowym.
Pokiwała głową na wspomnienie o przenośnym dysku, cóż z pewnością będzie musiała o czymś takim pomyśleć, po czym znaleźć jakieś bezpieczne miejsce do przechowywania.
- Chmury odpadają. Moja firma jest czymś w rodzaju medycznego NASA także chmury odpadają. Nie mogę ich umieścić w firmowej bazie danych gdyż jeszcze nie są skończone, będę musiała pomyśleć o jakimś dysku. -odpowiedziała spokojnie, omijając temat jej firmy jak najbardziej tylko mogła. Nie mniej zgodziła się z mężczyzną w kwestii dysku, notując sobie w głowie iż będzie musiała poszukać czegoś takiego.
Westchnęła na jego kolejne słowa, cóż najwidoczniej w tej kwestii się zgadzali, Evie nie miała zamiaru mieć dzieci zanim nie ustabilizuje swojej sytuacji, no i z pewnością nie w czasie, gdy pracuje dla rządu na swoim stanowisku, nie wyobrażała sobie wychowywać dziecka w ośrodku.
- Och nie wszyscy tak sądzą i nie wszyscy są przyzwyczajeni do kobiet które wolą skupić się na zapewnieniu sobie przyszłości niż randomowym małżeństwie i niańczeniu dzieci. - powiedziała uśmiechając się lekko, cóż w jej rodzinie nadal znajdowały się osoby, które uważały sam fakt iż poszła na studia za idiotyzm, niestety tego łatwo się nie zmieni.
Kolejne słowa mężczyzny sprawiły iż kobieta zaśmiała się, cóż prawie mu nawet uwierzyła że coś takiego naprawdę istnieje.
- Ha! Wiedziałam ! To by tłumaczyło dlaczego ludzie po filozofii są tacy dziwni! - powiedziała zadowolona z siebie, że udało jej się w końcu rozwiązać jakże nurtującą świat zagadkę, w końcu nie każdy ma okazję porozmawiać z jakże rzadko spotykanym programistą który nie ucieka na widok dekoltu!

Alex Parker - 2018-07-21, 21:20

Oczywiście, że to by żarty. Z tydzień temu spała u niego Imari, choć akurat w części dosłownym sensie. No, ale prawiczkiem to on nie był na pewno. Po alkoholu mu się zdarzały przygody one-night stand. Być może dlatego, że też nie wyglądał jak stereotypowy informatyk - wysoki, szczupły, wiedział co to żel pod prysznic i nie próbował rwać niewiast na porównania do Amidali.
- Jestem wzruszony. Mogę starania nie idą do marne - przyłożył dłoń do serca i teatralnie westchnął z ulgą.
Słuchał jej dalej z zainteresowaniem. Wzbudziła w nim ciekawość.
- Medyczne NASA. Rany, co wy robicie? Klonujecie kosmitów, budujecie cyborgi? - parsknął i upił łyk kawy - A wujków olewaj. Nie żyjemy w średniowieczu. Ważne, żebyś ty się z tym dobrze czuła - nie cierpiał takich mędrków, którzy uważali, że pozjadali wszystkie rozumy i najwyraźniej uwielbiają żyć życiem innych ludzi.
- Filozofia to pikuś, w porównaniu z socjologią. Ci z filo sobie po prostu dywagują. Co z socjo próbują swoimi ciekawymi teoriami naprawiać wszystko i wszystkich naokoło i to często wbrew woli - stwierdził i odwrócił głowę, by zerknąć na ekran. Mógł już działać, więc odjechał na obrotowymi krześle od Ev i zaczął formatowanie.

Evie Russell - 2018-07-22, 00:12

Evie podejrzewała że pomimo wykonywanego zawodu i w jego mnniemaniu braku ogłady w stosunkach damsko - męskich, mężczyzna z pewnością podoba się kobietom. Ba, doskonale wiedziała że czasem takie zachowanie wydaje się nawet dla niektórych naprawdę bardzo urocze i poniekąd pociągające.
- Gratuluję osiągnięć- powiedziała po czym zaśmiała się widząc gest, jaki wykonał i szczerze mówiąc, sama uznała iż jest to nawet urocze, na jego dziwny, pokręcony sposób. Kobieta uśmiechnęła się słysząc jego próby trafienia w to, co robi. Nie znała tego mężczyzny i nie wiedziała jakie ma poglądy na sprawy mutantów, wiedziała też że obecnie wszystkie jej badania są na jego komputerze i bardzo łatwo będzie mógł je usunąć a wtedy kobieta byłaby w wielkiej, czarnej... Kropce.
- Nic z tych rzeczy to co robimy jest często źle odbierane przez większość ludzi, to bardzo delikatny temat badań..- kobieta przerwała w tym momencie nie za bardzo wiedząc czy powinna kontynuować czy nie. Cóż, może wyjawi mu prawdę gdy wszystkie pliki będą z powrotem bezpieczne na jej komputerze, żeby nie musiała ryzykować całej swojej kariery.
- Serio? Aż tak dobrze się nie znam, na mojej uczelni byli głównie biolodzy, lekarze i chemicy, kolejna porcja dziwnych osobistości i charakterów, ba jestem w stanie założyć się że na medycznym nie mieliśmy życia bardziej niż nie jeden, szanujący się super nerd. - powiedziała uśmeichając się do niego.

Alex Parker - 2018-07-22, 20:40

Kaciki jego ust uniosły się ku górze,
- No wiesz...jaki obiekt, takie osiągnięcia - wyraźnie miał dłuży dystans do siebie...albo niskie mniemanie o sobie, ciężko było go obecnie rozszyfrować.
Choć gdyby się dowiedział,że Evie uważa go za, w pewien sposób, uroczego, to na pewno by mu to poprawiło nastrój, No bo jednak niezaprzeczalnie to byłby komplement a o te u niego trudno. Pewnie byłoby łatwiej, gdyby częściej się umawiał na randki lub w ogóle wychodził z domu.
Kiedy zauważył, że Russel miga się od odpowiedzi na pytanie gdzie pracuje, postanowił odpuścić. W sumie nie interesowało go to aż tak bardzo, by naciskać na obcą mu kobietę.
- Spoko, nie naciskam - uniósł dłonie w akcie kapitulacji, Poklikał chwilę na komputerze - O u was to na pewno. Słyszałem wiele ciekawych historii o studentach medycyny. - ostatni klik i miał teraz dłuższą przerwę. Trochę to potrwa. Wstał od komputera i usiadł na kanapie. - To prawda, że studenci mają taki zapieprz i tyle nauki, że dają sobie w żyłę, by to wszystko ogarnąć? Czy to tylko kolejne urban legend? - zagadnął

Evie Russell - 2018-07-22, 20:54

Kobieta uśmiechnęła się przyjaźnie do mężczyzny.
- Och zawsze mogłoby być gorzej! Przynajmniej masz osiągnięcia, a to już coś!-- powiedziała z uśmiechem po czym poklepała go pocieszająco po plecach. Cóż, może jeszcze kobieta będzie miała okazję mu to powiedzieć, a wtedy swobodnie będzie mógł się puszyć z samozachwytu!
Evie uśmiechnęła się, słysząc iż mężczyzna na nią nie naciska. Naprawdę to doceniała, gdyż nie jedna osoba drążyłaby ten temat, prawdopodobnie tylko po to by później robić jej wyrzuty i wyzywać od potworów czy zwyrodnialców.
- Dzięki.
Evie zaśmiała się słysząc słowa chłopaka po czym zamyśliła się na chwilę, zastanawiając się ja to u niej było, bo szczerze mówiąc za dużo okazji do towarzyskich rozmów nie miała.
- Kilka takich przypadków chyba było, ciężko mi powiedzieć większość czasu spędzałam w książkach, a po przeprowadzce w książkach lub w pracy ale fakt, zapieprz jest - odpowiedziała uśmiechając się lekko po czym po krótkiej chwili dosiadła się do mężczyzny na kanapie, zakłądając nogę na nogę.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group