Liam Ellsworth - 2020-03-01, 21:31 Trzeba przyznać, że rzadko się zdarzało, by Alex od siebie też zachęcał do przyjemnych "rzeczy" podczas oglądania wspólnie seriali. Co nie da się ukryć, że tym podejściem zaskakiwał nie raz Liama, jak i w tym momencie. Czasami dobrze było się dwa razy zapytać, albo odczytać z jego twarzy, co chodzi mu po głowie. A że chodziło jedno i to samo, Liam odwzajemnił uśmiech. Lecz nie chciał by ten przerywał swój posiłek, przez co spojrzał na jego pozostawiony talerz.
- No dobra.
Skoro jest okazja, to trzeba korzystać. Dopił herbatę, wstawił kubek do zlewu i od razu ruszył za Alexem do jego pokoju, by obejrzeli serial.
[z/t x2]Amber Jackson - 2020-04-17, 18:59 /25 maja 2019/
Jakoś to całe zebranie się skończyło. Amber i inni należący do Bractwa dowiedzieli się nowych rzeczy i na czym stoją.
Jackson poczuła się głodna. Rusza, więc do stołówki. Zaczęła sobie robić kanapki. Obiecała sobie, że jak tutaj znów przyjdzie to ona zrobi zakupy.
Ubrana dalej w kapelusz zaczęła działania kulinarne. Jednak widać jej było... rudy koci ogon.
Jednakże może w Bractwie to norma. Jednak nie wiem czy akurat atrybuty zwierzęce nie przestraszą, albo zainteresują innych. Jakby nie patrzeć była wśród swoich.
Robiąc jedzenie nuciła sobie jedną ze swoich ulubionych piosenek.
Tak naprawdę nikogo się tutaj nie spodziewała, a ludzi stąd zbyt... nie znała.Chloe Harper - 2020-04-18, 12:01 25 maja - po spotkaniu
-Siema - Rzuciła wchodząc do kuchni. Następny rudzielec na horyzoncie! Siedziały niedaleko siebie na spotkaniu. Fawkes wydawała się odprężona, choć marszczyła trochę czoło, a w garści coś trzymała. Przywitała się jednak znowu, w otwarty luźny sposób... w sumie tak też była ubrana, trampy, jeansy, luźna koszulka i luźny kitek.
Poszła od razu w stronę półki ze szklankami, wyciągnęła dwie. Jedną na wodę, drugą na herbatę.
-Pijesz coś? Wstawiam wodę. Kawa herbata? - Zapytała zaraz i jeśli tak, to wyjęła jeszcze jeden kubek. Potem nastawiła dzbanek wody, a do szklaneczki nalała sobie z kranu kilka łyków zimnej. W garści miała dwie tabletki, które zaraz też popiła i połknęła.
Starała się nie gapić, ale... hej nie codziennie widzi się kogoś z ogonem...? Różne rzeczy przestawały ją już dziwić... sama była niezłym odchyłem od normy, ale ogon budził ciekawość.
-To koci...? - Zapytała w końcu z uśmiechem. Nie mogła się powstrzymać. Nie była chamska, czy natarczywa. Jej szczery uśmiech tylko podkreślał niewinną, niemal dziecięcą ciekawość... czystą i prawdziwą. Widziała typka, który wywoływał biegunkę i wymioty, a potem sam dostawał nieżytu... ale ruda dziewczyna z rudą kitą, była dla rudej nowością.Amber Jackson - 2020-04-18, 20:30 - Cześć - powiedziała w odpowiedzi.
Jednak Amber nie miała jak się odkręcić, bo na razie kroiła i musiała skupi się na jedzeniu by nie uciąć sobie przypadkiem palca. Zaraz jednak skończyła piękne przyozdobione kanapeczki.
- Tak, napiję się herbaty - powiedziała.
Słysząc o zauważonym ogonie Jackson odwróciła się.
Patrzyła się na dziewczynę z lekkim uśmiechem.
- Tak, to koci ogon. Wyprzedzają Twoje następne pytanie mam też takie uszy oraz oczy. Tych pierwszych nie widać, bo wiesz kapelusz - przyznała
Na moment znów się odkręciła i wzięła talerzyk z kanapkami.
- Zjesz że mną? - zapytała.
Następnie siadła przy stole.Chloe Harper - 2020-04-18, 21:23 -Wow - westchnęła. Oczy i uszy! Hybryda? Kurczę. Pewnie jakiś efekt mocy. Zaraz woda też się zagotowała i zalała im herbaty. Zaniosła do stołu obie szklanki i wróciła po cukierniczkę, bo przecież ona musiała nasypać tam ze trzy łyżki cukru jeszcze.
-Dzięki. Zostanę przy herbacie. Mam migrenę, jak coś zjem to chyba się całkiem porzygam. - Westchnęła siadając z kociakiem do stołu. Koszmarnie posłodzoną herbatę pociągnęła z przyjemnością.
-To Twoja moc? Kocie atrybuty fizyczne? W sensie... kurcze no nie wiem, lepiej słyszysz, albo masz kocią zwinność albo coś? - Zapytała pociągając dalej po małych łyczkach swój słodki napój. -Nie chcę Cię urazić. Staram się gadać żeby odciągnąć uwagę od tego paskudnego bólu głowy. - Dodała zaraz. Nie chciała wyjść na jakąś niemiłą, albo wścibską. Nie była taka. Zwyczajnie ruda była otwarta, gadatliwa, lubiła poznawać nowych ludzi, choć może przez to czasami mogła wydać się, że narzuca się lub coś takiego.Amber Jackson - 2020-04-29, 22:07 Zaraz i Amber zasiadła przy stole koło Chloe. Kitty nie słodziła herbaty. Dla niech wtedy lepiej odczuwała smak a posłodzona wszystko to psuła.
- Cóż... kocie atrybuty to skutek i uboczne, bo moja moc to tak naprawdę to zmiennokszałrność. Mogę zmienić się w każdego ssaka. A Ty jaką masz moc? - zapytała swoją towarzyszkę.
Zaraz Jackson napiła się swojej herbaty wcześniej ją dmuchając. Następnie ugryzła kanapkę.
Na chwilę Rogue zamyśliła. W sumie to chyba nic złego pytać nową koleżankę o jej moc prawda?
Amber usiłowała wrócić do tego by być pewniejsza siebie, bo kocie atrybuty były... dość problematyczne.Chloe Harper - 2020-05-03, 17:58 Chloe też usiadła bo i co stać tak będzie jak słup. Nie pomoże to ani na migrenę, ani na nic innego. Ogarnęła dłońmi kubek i słuchała wypowiedzi dziewczyny. Skutek uboczny? Efekt nadużycia? Zmiennokształtność? Niezły czad! Nie spotkała jeszcze zmiennokształtnego, tak w sensie osobiście, żeby mogła pogadać.
-No nieźle. W każdego ssaka? Czadowo. - Przytaknęła kiwając głową z uznaniem. Serio, dziewczyna z kocimi oczami, uszami i ogonem wyglądała osobliwie, ale mega!
Kiedy tamta zapytała o jej moc... cóż, jeszcze niedawno pewnie speszyłaby się bardzo, jakoś tak skuliła zakłopotana, teraz tylko przeciągnęła dłonią po szyi w jakimś odruchowym geście gładząc starą bliznę i przez chwilę wyglądała na zamyśloną. A potem spojrzała na towarzyszkę.
-W zasadzie to trudno powiedzieć, że coś potrafię, albo nad czymś władam. - Zaśmiała się lekko. No nie władała swoją mocą w żaden sposób. Może nie miałaby inaczej tej cholernej migreny. -Najprościej mówiąc, chyba, jestem jak Feniks, albo jestem Feniksem... albo czymś takim. - Wzruszyła ramionami i nim dziewczyna zdążyła zapytać czy Chloe ma na myśli właśnie to, dodała. -Po śmierci moje ciało staje w płomieniach i odradzam się z popiołów. - Tak, dokładnie to miała na myśli wspominając Feniksa.Amber Jackson - 2020-05-07, 20:30 - Ja wiem czy tak czadowo? Człowiek normalnie nie może wyjść na ulicę przez te kocie atrybuty. A związane one są z moimi emocjami. Może jakbym nic nie czuła to by pewnie znikły. Dlatego na co dzień muszę je zakrywać, a to jest męczące. Poza tym nie chce też by mnie wytykali palcami, że jestem inna - wyjaśniła Amber.
Wcale nie jest to tak kolorowo jak sobie myśli Chloe. Jakoś jeszcze Jackson nie umie dojrzeć tych pozytywnych cech jej mocy.
Następnie Kitty przyglądała się swojej nowej znajomej.
- Feniks mówisz? - zapytała niby siebie na głos.
Nie bardzo w tym momencie kocica wiedziała co dalej powiedzieć. W pewnej mierze musi być to straszna moc, ale... Chloe może jakby.... wiecznie żyć.
- W jakiś sposób możesz cały czas żyć. A to działa przy wypadkach czy takich podobnych rzeczach? - zapytała.
Na chwilę się zastanowiła.
- Wybacz nie chciałam Cię urazić. Ta Twoja moc musi być naprawdę trudna i... bolesna - podsumowała.Chloe Harper - 2020-05-08, 17:57 Chloe uśmiechnęła się delikatnie. Pokręciła jednak leciutko głową wypuszczając nosem powietrze.
-Tutaj nikt Cię palcami wytykać nie będzie. Każdy z nas jest na swój sposób inny. Tu jesteśmy rodziną, wspieramy się, troszczymy o siebie. - Westchnęła przenosząc spojrzenie na towarzyszkę. Upiła kolejny łyk.
-Przez tych jebanych rasistów nawet bez ogona czy uszu można zarobić kulkę. - Wzruszyła ramionami robiąc kwaśną minę i palcami gładząc, znów odruchowo, miejsce przy skroni, w które ona zarobiła kulą. -Każdy z nas ma prawo do bycia takim, jakim jest. To nie wstyd. Pamiętaj o tym, zawsze z uniesioną brodą. - Dodała i uśmiechnęła się pewniej, tak pocieszająco. Wierzyła w te słowa.
Na jej zaś komentarz pokręciła głową.
-Za co przeprasza, przed chwilą ja Ciebie za język ciągnęłam. - Kolejny łyczek. -Trudna czy bolesna...? Sama moc nie. Wstawanie z popiołów w sumie też nie. Trudność i ból jest raczej wielowymiarowy... nie chcę filozofować, bo prawdziwy ból to pewnie będę czuła za 85 lat jak wszyscy przyjaciele umrą ze starości lub inaczej, a ja znowu się odrodzę w ciele zdrowej dwudziestolatki. - Westchnęła. O tym póki co nie myślała. To raczej długoterminowy problem, z którym jeszcze się nie borykała.
-Ale każda śmierć zostawia jakieś pamiątki. - Dodała i uniosła lekko głowę pokazując bliznę na szyi. -Nie mówiłam prawie rok. A po strzale w głowę... dokuczają mi migreny. Żrę górę prochów przeciwbólowych. No i to jest taka moc, której nie bardzo mam jak trenować, czy ją kontrolować... Świadomie raczej samobójstw popełniać nie będę. - Zaśmiała się już pół żartem pół serio. Bo o ile żył sobie nie podetnie, żeby umrzeć i się odrodzić, a tyle z ładowaniem się w kłopoty... albo komuś na linię strzału, nie ma problemu.Amber Jackson - 2020-05-15, 12:04 Amber słuchała dziewczyny. Tak naprawdę Chloe miała nie ciekawą tą moc. Jackson nie chciałaby odradzać się ponownie.
- W sumie masz rację. Nawet za cichy chód po ulicy można dostać - przyznała.
Wcale zaakceptowanie samej siebie znaczy tej mutackiej strony nie jest taka prosta.
- Postaram się, ale tak nie mogę chodzić po ulicy. Dlatego maskuje się jak mogę. Nie chcę nieprzychylnych pytań odnośnie moich kocich atrybutów - wyjaśniła.
Zastanowiła się.
- Tak naprawdę z Bractwa prawie nikogo nie znam - wyznała że smutkiem.
Co mogła jeszcze Rudzinka powiedzieć? Na razie jadła kanapkę.
- To cieżkię masz skutki uboczne, ale jesteś jakby... nieśmiertelna - powiedziała.
Zamyśliła się znów.
- A jesteś tylko tutaj w Bractwie czy masz życie prywatne? Wiesz chodzi mi o to... pracę, hobby - wyjaśniła.
Następnie znów zaczęła jeść kanapeczki.Chloe Harper - 2020-05-15, 19:38 Chloe przytaknęła. Domyślała się, że na mieście z takimi rzeczami nie było łatwo. Z drugiej jednak strony po co się na miasto pchać? W sensie nie było raczej potrzeby żeby łazić po mieście w dzień, po zatłoczonych ulicach, na zakupy czy spacery. To każde z nich mogło i powinno sobie darować. To nie był świat, w którym byłoby to rozsądne... jeszcze...
Choć nie było co kryć... Harper miała łatwiej... ogon jej za tyłkiem nie dyndał.
-To trzeba to zmienić. - Zaśmiała się lekko. Ciepło jakoś tak zachęcająco. Ruda też nie znała wszystkich,,, pewnie nawet nie połowę z nich, nie wiedziała czy wszystkich choć raz kiedyś gałki jej zobaczyły. Nic jednak straconego. Miały czas, będą okazje żeby się poznawać, trzeba tylko chcieć.
-No... nieśmiertelna... tak jakby. To trafione w cel określenie. - parsknęła w kubek. Wytarła usta i z szerokim uśmiechem popatrzyła na towarzyszkę. Nieśmiertelna, tylko nie tak do końca. -Tak jakby... z tym, że już dwa razy zdążyłam wykorkować. - Dodała rozbawiona. To był trudny temat, umieranie nie było przyjemne, a skutki po odrodzeniu jeszcze mniej, ale jakoś chyba zaczęła się z tym godzić. Może przyczyniało się do tego to, że ostatnim razem jej poświęcenie uratowało inne życie... kulkę dostała ona, a nie dziewczyna, która by się nie odrodziła... niewielki koszt, jej ból, za czyjeś życie.
-Nie. Moi rodzice zginęli. Mam wcześniej. Ojciec był Pirokinetykiem, razem trafiliśmy do starego Bractwa. Jako córka mutanta nie mogłam liczyć na edukacje, pracę, traktowanie fair gdziekolwiek. A potem DOGS napadło na Bractwo rok temu, zginęło tak wiele osób, mój tata... ja... oficjalnie chyba wciąż uznana jestem za zmarłą. Całe moje życie i rodzina jest więc tutaj. - Wyjaśniła bez zbędnych szczegółów, ale na tyle jasno by sytuacja była zrozumiała. -Jest to co robić i dla kogo się starać. - Przytaknęła lekko się zamyślając. Jak zacznie się myśleć o tym miejscu jak o domu, a o mieszkańcach jak rodzinie, to wszystko nabiera innych kolorów.
-A hobby. Odkąd nauczyłam się chodzić trenuję karate. Zdążyłam zdobyć czarny pas. A teraz trenuję, medytuję, doskonale się sama. A Ty, praca hobby?Amber Jackson - 2020-05-16, 22:52 Może to było nie rozsądne, ale Amber nie lubiła siedzieć w czterech ścianach. Lubiła chodzić po słońcu, być wśród ludzi. Kamuflowała się jak mogła. Poza tym gdyby nie wyszła z domu nigdy by nie poznała Chrisa i nie odkryła, że tylko ona ma problem ze zwierzętymi atrybutami. Jakoś tak się zdarzyło, że Kitty i Pan Gekon wpadli sobie od razu w oko, choć Ruda jeszcze przeżywała "romans" czy "zauroczenie" Chasem, który aktualnie gdzieś zaginął. Jednakże tak musiało być i każdy poszedł w swoją stronę. Choć Jackson miała wrażenie, że to ten. Nie raz jak sobie wspomina to myśli, że gdyby uczucie było prawdziwe on by poczekał na nią i zrozumiał jej zachowanie. No, ale co wymagać od człowieka, który nie musi się ukrywać kamuflując swoje kocie atrybuty. W jakiś sposób to też wina Rogue, bo się po prostu przestraszyła i uciekła.
No, ale to przeszłość.
Słuchała dalej swojej towarzyszki.
- Ci D.O.G.S to straszni ludzie. Nie raz zastanawiam się co oni robią tym mutantką, że są przekonani, że dobrze robią - odpowiedziała.
Zamyśliła się chwilę. Smutne to wszystko co przytrafiło się Chloe.
- Dobrze, że znalazłaś tutaj swoje miejsce. Wiesz ja spotkałam jeszcze jedną osobę co ma zwierzęce atrybuty. Bardzo mi on pomógł. Jednakże smutna jestem, że bardzo rzadko się widujemy - wyjaśniła wzdychając.
Naprawdę Amber chciałaby częściej widywać się z Panem Gekonem. Jednak z jego wyglądem nie było to łatwe. Rogue to nie przeszkadzało, a nawet gadzie atrybuty dodawały mu uroku.
Dalej słuchała dziewczyny.
- Kiedyś byłam kosmetyczką, a teraz jestem rysowniczką i malarką. Pracuję w domu na zlecenia. Jest to w sumie i moje hobby. Choć zastanawiam się czy nie powrócić do persingu w salonie tatuażu by mieć dodatkowe pieniądze - odpowiedziała.
Zamyśliła się.
- A chciałabyś się że mną kiedyś wybrać na wieczorne zakupy czy tylko przebywasz w Bractwie? - zapytała.Chloe Harper - 2020-05-17, 11:51 Chloe wolała się nie zastanawiać co DOGS mają w łbach, że zdolni są do takich rzeczy. Widziała już sporo i naprawdę nie potrafiła tego pojąć. Oni musieli mieć robione jakieś pranie mózgów. W sumie to co widziała w AG tylko potwierdzało to podejrzenie.
-Okazuje się, że jest nas całkiem sporo. Mam nadzieję, że jeszcze się spotkacie, skoro jest dla Ciebie w jakiś sposób ważny. - Uśmiechnęła się i przytaknęła. Ból głowy zaczynał słabnąć. Jaka ulga.
-Uuuuu artystka. - Pokiwała głową z uznaniem. Nie jej działka. Nie taka sztuka w sensie, bo jakby się uparł to sztuki walki, też były rodzajem... sztuki... swoistym tańcem przecież.
-Zastanawiałam się czy nie zrobić sobie tatuażu. Ale jakoś wcześniej nie miałam pomysłu. A teraz nie bardzo jest jak. - Westchnęła. -No a dla Ciebie w sumie to praca w domu aktualnie to chyba jedyne rozsądne wyjście. Dla kilku groszy nie warto się narażać. - Z uszami i ogonem praca na mieście raczej odpadała.
-Zakupy? Jasne. Staram się nie przepuścić okazji do wyjścia, no i jestem w tej dość komfortowej sytuacji, że DOGS nie lata za mną z listem gończym. - Dorzuciła żartobliwie. Chloe wychodziła przecież poza Bractwo. Do lasu, czy na miasto na mały rekonesans czy po fanty. Zakupy więc jak najbardziej wchodziły w grę.Amber Jackson - 2020-05-17, 13:38 - Jest on dla mnie ważny tylko problem w tym, że nie może sobie od tak wychodzić jak ja. Nie da się zakamuflować jego mutacji - powiedziała że smutkiem.
Zamyśliła się na chwilę.
- Jednakże moim zdaniem jego zwierzęce atrybuty dodają mu uroku - dodała i wtedy bardziej wesoło.
Zaraz sobie przypomniała złote oczy Chrisa oraz ogon i pręgi na twarzy. Ktoś jakby go zobaczył przestraszył się tak jak te osoby wtedy jak się go wystraszyły gdy pierwszy raz się spotkały. Najbardziej podobne i Pan Gekon i Kocicą mieli oczy.
- A byś kiedy mnie pouczyła karatę? - zapytała z nadzieją w głosie.
Zastanawiała się co mogła by zrobić by odwzieczyć się Rudej.
Jak usłyszała, że Chloe by chciała iść na zakupy ucieszyła się.
- Zawszę mogę Ci coś doradzić i polecić co jest modne - wyznała.
Zamyśliła się.
- Tatuaż mówisz? Ostatnio myślałam by złożyć CV do salonu tatuażu - powiedziała.Chloe Harper - 2020-05-19, 21:38 Temat jej przyjaciela zostawiła już w spokoju. Nie była dobra w babskich plotach o facetach i sprawach sercowych. Może dlatego, że sama jest... sama...? Nigdy nie miała faceta... poza ojcem... na którego mogła by liczyć, który by ją kochał, bronił, opiekował się... oddał życie...
Trudno było jej tutaj coś odpowiedzieć, zmyślać... cokolwiek.
-Jakoś mi to tito co jest modne. Lubię rzeczy, w których czuję się swobodnie... nie ważne czy to leginsy, kimono czy rozciągnięty sweter. - Zaśmiała się swobodnie. Nie była typem lalki, która musi mieć ubrania pierwszy krzyk mody. Nie miała nic do osób, które podążały za światowym stylem, ubierały się ładnie i elegancko. Widać tak lubiły, taki ich styl więc gitarra. Ona miała swój własny... luźny i nieokreślony trampkowo - glanowy.
-O treningi się martwić nie musisz. Chciałaby, żeby każdy w Bractwie poznał co najmniej tajniki samoobrony, a Łowców już na pewno czeka pełne szkolenie. - Dodała w zapałem kiwając głową.
Miała zamiar naprawdę poważnie podejść do swojej nowej, nieoczekiwanej roli w Bractwie. A skoro miała umiejętności, którymi mogła się podzielić... to czemu by nie.
-Myślałam o jakimś wzorze Feniksa. Ognisty Ptak, ekstra, ale nie wiem czy jest sens... jak znowu wykorkuje, to po odrodzeniu tatuażu nie będzie. - Westchnęła niepocieszona. No bo i skąd miałby być, na nowym ciele? Eh...