To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
The Gifted
The war has come...

S. Bartowski - I poziom

Ricky Roseberry - 2018-02-24, 09:14

Brudne myśli? O nieeee.. To tylko powiedzonka i kuszenie. Nikt nie mówi o tym co chodzi mi po głowie. Gdyby Sami znała moje myśli już dawno złapałaby się za głowę i powiedziała, coś w stylu, że jestem gorsza niż faceci. Dobra no statystycznie to facet częściej myśli o takich sprawach, ale tak na prawdę udowodnione jest, że to kobieta ma więcej skłonności do seksoholizmu i częściej same się zabawiają. Nie żebym była seksoholiczką, ale od momentu ucieczki, marzyłam właśnie o Samanthcie. Kochałam ją cały czas i nawet, gdy podobały mi się inne dziewczyny, to zawsze porównywałam je do tej jednej jedynej. Kończyło to się zawsze na świetnym gadaniu i postawieniu przeze mnie im kilku drinków. Nigdy do niczego więcej nie udało mi się doprowadzić. Miałam po prostu mur, którego nikt nie był w stanie rozwalić.
Do tej pory.
Tak właśnie ta jedna osoba, przez którą on powstał zburzyła go. Rozwaliła jednym słowem. Nie żałowałam tego, ale moje myśli bardzo kołowały się przy tym co było wcześniej. Jak bardzo ją zraniłam, a ten prezent przypominał mi o tym jeszcze bardziej. Odganiałam to jak najbardziej się dało, a kuszenie było sposobem, dzięki któremu mogłyśmy obie skorzystać.
- Ja Ciebie prowokować to mogę zacząć. - oznajmiłam i wypiłam mojego ostatniego drinka tego wieczoru na raz. Nie było to najmądrzejsze, ale po co ma się zmarnować. Dopiero teraz zaczynałam czuć wpływ alkoholu na moją osobę. Za dużo na raz i na tak długi okres abstynencji. No cóż teraz nic na to nie poradzę.
- Ty wiesz najlepiej jak bardzo jestem zmienna, a poza tym kto mówi że potrzebne jest łóżko. - zaśmiałam się i poprawiłam to jak siedzę, ponieważ było mi coraz nie wygodniej z jednego głupkowatego powodu. Byłam na nią po prostu napalona.
Poczułam jak się do mnie zbliża i jej usta przywarły do moich. Bez problemu odwzajemniłam pocałunek i bardzo szybko go pogłębiłam. Moje ręce powędrowały na jej talię i udo. Zaczęłam szukać końca jej bluzki, i gdy go znalazłam dotknęłam jej nagiej skóry. Tak bardzo było mi teraz tego potrzeba. Jej bliskości, jej miękkich ust i smaku jej śliny pomieszanym z alkoholem. Chciałam jej dotykać jak najdłużej. Po chwili zeszłam z pocałunkami niżej na jej szyję lekko przygryzając jej delikatną skórę.

Samantha Bartowski - 2018-02-24, 10:25

Jak dobrze, że nie potrafiłam czytać w myślach. Gdybym wiedziała, z czym zmagała się Roseberry po tamtej nieszczęsnej nocy, zapewne odczuwałabym jeszcze gorsze wyrzuty sumienia za wszystko, co ja robiłam. Co najgorsze - gdy ona próbowała wrócić do względnej normalności, wspierana przez... Mojego brata, ja dalej się upijałam i szukałam szczęścia u innych. Co gorsza, nieraz udawało mi się znaleźć chwilę ukojenia, po których przychodził niemożliwy kac moralny...
Co ja zrobiłam ze swoim życiem?
Wiedziałam, że nie mogę wiecznie utrzymywać tego w tajemnicy. Kiedyś będę musiała jej powiedzieć, bo nie lubię mieć przed nią żadnych tajemnic. Ale wiedziałam też, że jeśli dzisiaj choć słowem o tym wszystkim mruknę... Te magiczne chwile się skończą, a ona na pewno mnie opuści. A na to nie mogłam pozwolić. Już nie chodziło tylko o zbliżenie czy żądze - ja po prostu tęskniłam za nią. Za jej zapachem, dotykiem, głosem... Musiałam się nią nacieszyć, nim znów zniknie z mojego życia - choć oczywiście chciałam wierzyć, ze to się więcej nie powtórzy...
- Prowokujesz mnie odkąd tu weszłyśmy! - Odparłam na jej słowa z lekkim, udawanym wyrzutem, po czym dałam jej prztyczka w nos, od tak, dla śmiechu. Kiedyś cały czas się tak drażniłyśmy - pewnie właśnie dlatego ten związek był tak udany.
Widząc, jak dziewczyna próbuje dopić swojego drinka, nie mogłam pozostać jej dłużna. Sama powoli zaczynałam już odczuwać wpływ kolejnych łyków tego pomarańczowego trunku, ale właśnie dlatego - nie mogłam sobie odpuścić tej chwili, by wlać w siebie jeszcze więcej. Co by jednak było milej - po odkręceniu butelki, stuknęłam nią o szklankę Ricky w znaku toastu. Pociągnęłam kilka łyków, krzywiąc się przy tym i odstawiając już pustą butelkę za siebie. Wolałam na razie też nie wspominać, że mam w domu większe zapasy alkoholi wszelakich... Jak sama o to zapyta, udam zaskoczenie i stwierdzę, że akurat to, co ona lubi - mam! Tak, to świetny plan.
Słysząc jej kolejne słowa, przeszły mnie przyjemne ciarki. Ona tego chciała. Serio tego chciała. Mimo tak długiej rozłąki, mimo tego, że jeszcze przed kilkoma minutami była gotowa stąd wyjść... Chciała mnie. To było tak satysfakcjonujące uczucie...
- I nawet nie przeszkadza Ci fakt, że masz przed sobą kalekę? - zapytałam dość jednoznacznie, wskazując na swoje udo. Co jak co, ale to jednak mogło nam trochę pokomplikować... Dalsze plany. Mimo tego, że kość dobrze mi się zrastała a z rany postrzałowej została już tylko brzydka blizna, wciąż powinnam uważać na to nieszczęsne udo. A to znaczyło, że wielu rzeczy nie mogłam robić... Czy może raczej - nie powinnam...
Nasz pocałunek skutecznie jednak osunął ode mnie te myśli. Byłyśmy za sobą stęsknione, pragnęłyśmy siebie nawzajem. To było widać. Niecierpliwie odwzajemniałam każde zetknięcie naszych ust, zapewne rozmazując jej idealny makijaż. Ale kto by się tym przejmował?
Dostałam gęsiej skórki, czując jej dotyk. To było aż niewiarygodne, jak ta dziewczyna wciąż na mnie działała.
By móc choć odrobinę zwrócić się w kierunku mej kruszyny, podłożyłam zdrową nogę pod tą chorą, a ręką objęłam ją jeszcze mocniej. Wolną dłonią natomiast przejechałam delikatnie od jej ucha, przez policzek, szyję, aż do dekoltu... Zanim jednak ja zdążyłam zrobić jakikolwiek poważniejszy krok, ta mała już całowała moją szyję. Z moich ust wydobyło się krótkie westchnienie, po którym brunetka mogła poznać, że jest mi przyjemnie. Ja w tym czasie jednak wciąż nie mogłam zdjąć ręki z jej dekoltu. Chyba powinnam teraz żałować, że jednak zdecydowałam się ją ubierać...

Ricky Roseberry - 2018-02-24, 13:01

Na pewno nie ucieknę.
Przecież obiecałam, a obietnica to świętość. Kochałam ją i kocham. Może to głupie po tylu latach rozłąki, ale czułam jak moje ciało wołało ją. Chciałam by trwało to jak najdłużej. Chciałabym ją przytulać całe życie, a to dla mnie byłoby mało. Nie ważne co by się stało, nie ważne.
Po prostu NIE WAŻNE.
Zdawałam sobie sprawę z tego, że przez te kilka lat mogło dziać się dużo i każdy ma prawo popełniać błędy. Wiedziałam to bardzo dobrze, bo sama przecież popełniłam błąd. Każdy jest człowiekiem, a błędy są ludzkim czynnikiem, którego nie dasz rady zniwelować.
Zaśmiałam się na jej dokuczanie mi. To prawda prowokowałam i kusiłam, byłam wredną osóbką, ale tylko i wyłącznie, dlatego żeby sprawdzić czego ona pragnie. Zawsze w takich sytuacjach myślałam o niej a nie o sobie. Wolałam dawać niż brać, chociaż Sami zawsze mi się odwdzięczała. Nie oczekiwałam tego, po prostu tak było. Świetnie się dogadywałyśmy i rozumiałyśmy. Poznałyśmy swoje ciała do takich granic, że wiedziałyśmy co kto lubi i jakie są granice partnerki.
- Kaleką? - zapytałam z przekąsem i skrzywiłam się na jej komentarz. - Ja tak nie uważam. Jesteś najwspanialszą osobą jaką poznałam i jaką pokochałam. Kaleką jest ten, który nie zna tego uczucia. A ty wydaje mi się że znasz. - odpowiedziałam z poważną miną patrząc w jej piękne oczy. Uśmiechnęłam się lekko. Bardzo dobrze wiedziałam jak odsunąć jej myśli. Zauważyłam że sama się dobijała. Miała dokładnie to co ja, gdy wyjechałam. Miała początki depresji, albo już dawno w niej była. W tym momencie musiałam zająć ją czymś innym.
Czułam jej dłoń na moim dekolcie i chciałam jak najprędzej pozbyć się ciuchów, a reakcja mojej ukochanej mówiło samo przez siebie, że bardzo jej się podobało to co jej robiłam. Uśmiechnęłam się pod nosem i podniosłam materiał jej bluzki tak by ją zdjąć. (Jeśli pozwoliła) Gdy była już bez niej dokładnie się jej przyjrzałam. Pożerałam ją wzrokiem i gładziłam ją. Od szyi, zahaczając o stanik po piękny gładki brzuch. Zahaczyłam również o guzik od spodni, gdy usłyszałam dzwonek do drzwi. Zaśmiałam się patrząc na Sami.
- No to przerwa. Idę odebrać jedzenie, a ty nie waż mi się nawet ubrać. - oznajmiłam całując ją w usta. Wstałam i skierowałam się do wyjścia. Nie przemyślałam jednak, że alkohol zadziała tak bardzo i w pewnym momencie musiałam na chwilę przytrzymać się ściany. Odetchnęłam dwa razy i poszłam odebrać zamówienie.

Samantha Bartowski - 2018-02-24, 13:58

Jej słowa, mimo, że w sumie niewiele odnosiły się do mojej rzeczywistości, przywołały szczery uśmiech na mojej twarzy. Przecież dobrze widziała, jak poruszam się o kulach, kuśtykam do szafy, czy nawet nie mogę swobodnie zgiąć tej cholernej, prawej nogi. A mimo to, nawet o tym nie wspomniała, zgrabnie przechodząc na zupełnie inny temat. Jak można nie kochać tak cudownej, wrażliwej osoby? Jak zignorować jej wyczucie?
Pogładziłam lekko jej policzek, kręcąc z niedowierzaniem głową, że udało mi się wyhaczyć taką partię. Znaczy... Czekaj... W sumie... Która którą wyrwała? Pamiętam dobrze, że to właśnie Ricky zrobiła pierwszy krok, to ona jako pierwsza powiedziała o swoich uczuciach. Ale jednak to ja nie zawahałam się, by podjąć to ryzyko. Tamta noc na pewno była jedną z lepszych w moim życiu. I powinnam ją chyba po stopach całować za to, jak bardzo zmieniła mój sposób myślenia.
Tak, zdecydowanie była najlepszym, co mnie w życiu spotkało. Nawet mimo tego, ile bólu później mi sprawiła.
- Tylko dzięki Tobie, kruszyno. - Odparłam w końcu, nie przerywając tego kontaktu wzrokowego. Rany... Mogłam się całkowicie zgubić w jej oczach... Tak bardzo brakowało mi tego uczucia... Przy niej naprawdę mogłam zapomnieć o wszystkim, zatopić się w tej chwili, uciec, od wszystkiego co złe...
Poddałam jej się. Całkowicie się poddałam wszystkiemu, co chciała mi zrobić. Zdobyła mnie - moje ciało i mój umysł, należały tylko do niej. Nawet nie ważyłam się przywoływać jakichkolwiek innych wspomnień poza tymi, które razem dzieliłyśmy. Dostałam gęsiej skórki na samą myśl o naszych dawnych nocach, które dziś mogły się znowu spełnić...
Bez większego problemu dałam jej się rozebrać z tej górnej części garderoby. Ba, nawet jej lekko pomogłam, unosząc swoje ręce. Już chciałam ją objąć, znowu wpić się w jej usta, gdy jednak skutecznie przeszkodził nam dzwonek do drzwi. Rany... Dobrze, że teraz to Ricky ogarniała lepiej ode mnie, bo ja byłam już gotowa całkowicie zignorować tego dostawcę. Zapomnieć o tym nieszczęsnym jedzeniu i po prostu... Dać się ponieść chwili.
Zacisnęłam swoje wargi, gdy dziewczyna wstała ze śmiechem. - Zaczekaj. - wyszeptałam tylko, przecierając kciukiem okolice jej ust, gdzie miała rozmazaną szminkę. - Teraz leć. - Dodałam po chwili, klepiąc ją otwartą dłonią po pupie. Cóż... I ja mogłam mieć dziś w sobie odrobinę zaczepnego chochlika, czyż nie?
Gdy tylko dziewczyna zniknęła za framugą drzwi, odetchnęłam głęboko, starając się ogarnąć swoje myśli i poprawiłam dłonią swoją grzywkę, zgarniając ją do tyłu. Rany... Pokonała mnie. Jak bardzo nie chciałam, by to wszystko tak szybko ruszyło... Jak bardzo chciałam jej udowodnić mój szacunek... Tak bardzo mi to nie wychodziło. Tu po prostu było zbyt gorąco. A wiedziałam, że niedługo będzie jeszcze cieplej...
Rozejrzałam się po pomieszczeniu i zasłoniłam żaluzje w oknach - co jak co, nie chciałam sąsiadom zapewniać żadnej nieprzyzwoitej rozrywki dzisiejszego dnia... W pokoju wciąż jednak było dość jasno, więc nie było sensu zapalać światła. A może właśnie atmosfera teraz będzie nam jeszcze bardziej sprzyjała?
Wzięłam ostatni głębszy wdech i mnie olśniło - to siedzisko jest w tym momencie chyba najmniej komfortowym miejscem. Szybka decyzja i pokuśtykałam - bez kul - ku kanapie. Tak, tu będzie o wiele wygodniej... O ile oczywiście w drodze po jedzenie Roseberry nie stwierdzi, że wszystko co tu się działo było jednym wielkim błędem, i nie wyjdzie razem z tym dostawcą...

Ricky Roseberry - 2018-02-25, 17:34

Nie wiem, czy ogarniałam lepiej od niej. Może i tak, ale również z chęcią oddałabym się tej chwili.
Przyjemnej, gorącej atmosfery, którą same podgrzewałyśmy. Chciałam tego. Byłam pewna tego co robię. Przynajmniej na tę chwilę. Nie zastanawiałam się za dużo, po prostu działałam. Szanowałam Sami i siebie, ale tęsknota za jej głosem, zapachem i ciałem mnie pokonała. Kocham ją, a tego nie zmienię. Już nigdy to się nie zmieni. Nawet nie będę tego próbowała zmieniać. Po prostu się temu poddam, tak jak stało się teraz. Uśmiechnęłam się, gdy mój skarbek zadbał o to żebym wyglądała jak człowiek, a gdy dostałam klapsa poczułam ciarki. Chciałam się do niej wrócić, ale rzuciłam jej tylko wyzywające spojrzenie.
podeszłam do drzwi i otworzyłam je. Miałam świadomość, że się rumienię, więc wzięłam głęboki oddech i spojrzałam na dostawcę. Był to młody chłopak który zmierzył mnie wzrokiem. No tak przecież miałam bluzkę od Sami na sobie, która miała duży dekolt.
- Dziękuję. - oznajmiłam i odebrałam pudełka. Brunet uśmiechnął się do mnie łobuzersko.
- Nie ma sprawy. Jeśli Pani sama jest to mogę jeszcze pomóc. - powiedział patrząc prosto w mój dekolt. Zaśmiałam się.
- Nie dziękuję. W pokoju czeka na mnie moja kobieta. - oznajmiłam i zauważyłam jego zdziwione spojrzenie. Zatrzasnęłam za nim drzwi i wróciłam do pokoju, gdzie były zasłonięte okna. Uśmiechnęłam się widząc moją Sami na kanapie. Chyba uznała, że będzie tam nam wygodniej. Rozstawiłam jedzenie na biurku i spojrzałam na moją półnagą dziewczynę.
- Tanie podrywy nastolatków będą codziennością jak będę chodziła w tej bluzce? - zapytałam ze śmiechem oglądając goły brzuch mojej ukochanej.
- Jemy główne danie czy masz ochotę na słodki deser? - zapytałam robiąc w jej stronę dwa kroki i zdejmując z siebie koszulkę, a gdy mówiłam o deserze pokazałam na siebie. Miałam nadzieję, że wybierze mnie, więc długo się nie zastanawiałam i uklęknęłam przed nią kładąc swoje ręce na pasku od spodni i dobierając się do guzika.
- Nie za ciepło mojej Pani jest w tych ciuchach? - zapytałam i spojrzałam w oczy mojej pięknej Sami, która stała dla mnie na pierwszym miejscu.

Samantha Bartowski - 2018-02-25, 18:09

Wciąż starałam się uspokoić swój oddech i ogarnąć myśli, w oczekiwaniu na tą ślicznotkę. Wciąż też miałam przed oczami ten czarny scenariusz, że pójście po to jedzenie jest tylko argumentem, by wyjść po cichu z mojego mieszkania, gdy ja się nawet nie zorientuję, czekając tu jak głupia... Miałam obawy i to wielkie. Powinnam się chyba sama skarcić za takie myślenie, czy za to, że pozwoliłam sobie w nią zwątpić...
Usłyszałam trzaśnięcie drzwiami i na moje szczęście - po nim również kroki, a nie tylko martwą ciszę. Uśmiechnęłam się, ciesząc się w duchu.
I oto ona, wróciła - nawet z jedzeniem. Uważnie przyglądałam się jej, gdy rozstawiała nasze zamówienie, podziwiając każdą krzywiznę jej ciała, jej zgrabne ruchy i wciąż widoczną czerwień na policzkach...
- Hah, to całkiem prawdopodobne. Bo w sumie... Chyba szyłam tą bluzkę też ku swojej uciesze. - Odparłam, śmiejąc się radośnie. To była prawda - to odzienie miało być nie tylko idealnie dopasowane do Ricky, ale również do moich... preferencji. Lubiłam ją w takiej odważniejszej wersji i chciałam móc ją podziwiać w każdych okolicznościach - nie tylko za zamkniętymi drzwiami sypialni. Nie wzięłam chyba jednak pod uwagę, że i inni mogą mieć podobne plany...
Na jej kolejne słowa, uniosłam jednoznacznie jeden z kącików mych ust i podniosłam znacząco brew.
- No nie wiem... Ten deserek wydaje się całkiem kuszący... - stwierdziłam, przyglądając się dokładnie jej poczynaniom. Nie powiem, podobało mi się, co zrobiła. Była zdecydowanie odważniejsza, niż kiedyś. Trudno było mi stwierdzić, czy to wina alkoholu, czy jednak tęsknoty. Ale... Nie mogłam marudzić. Wręcz chyba łapałam na nią coraz większą ochotę.
Nawet nie zdążyłam się obejrzeć, gdy dziewczyna wylądowała przede mną i już zaczęła dobierać się do moich spodni. - Hej, ale panience spieszno... - skomentowałam z łobuzerskim uśmiechem jej poczynania, na które nie mogłam pozostać dłużna. - Ciepło, to dopiero będzie... - dodałam po chwili, gdy Roseberry uwinęła się już z tym nieszczęsnym guzikiem, bym sama mogła się do niej nieco zbliżyć. Objęłam ją obiema rękoma, jednocześnie składając krótkie pocałunki na jej ustach, brodzie, policzku, szyi czy uchu... Liczyłam, że ten drobny zabieg skutecznie odwróci jej uwagę, od moich dłoni błądzących po jej plecach, od moich palców, które pieściły delikatnie jej skórę, w poszukiwaniu mojego obecnego największego wroga, którym było zapięcie od stanika... Na spodnie na pewno za chwilę znajdę nieco czasu, gdy tylko nacieszę swe oczy czym innym...

Ricky Roseberry - 2018-02-25, 21:29

Zdecydowanie nie miałam teraz w głowie ucieczki. Cieszyłam się z tego, że Sami tak na mnie reagowała, ale miałam pewne wątpliwości co do tego co będzie później. Nie przeszkadzało mi to jednak we flirtowaniu z nią i używaniu moich atutów.
Faktycznie zmieniłam się przez te parę lat, ale chyba każdy człowiek zmienia swoje nawyki, zwłaszcza, gdy chciał o czymś zapomnieć. Niestety, albo może i stety nie udało mi się wymazać tych wspomnień.
Wspomnień związanych z moją maleńką Sami.
Cieszyłam się jak głupia w momencie, gdy zaprosiła mnie do siebie. Wiedziałam jak to się skończy, a i tak z tego nie zrezygnowałam. Jeszcze specjalnie ją podpuszczałam, żeby dała ponieść się emocjom. Wiedziałam, że alkohol nam pomógł. Tego byłam pewna w stu procentach, ale czułam, że ta jedna butelka była za mała. Nie chciałam teraz o tym wspominać, po pierwsze bawiłyśmy się świetnie, a po drugie upijałam się dotykiem Sami.
- Jest piękna, ale wolę jednak być bez niej. Przynajmniej przy tobie i w tym momencie. - mówiłam z uśmiechem na ustach patrząc na nią znacząco. Była piękna. Uwielbiałam ją w całości, jej styl, jej tatuaże, jej ciało. Działała na mnie samym wyglądem i tym że się niczego nie wstydziła. Była moim ideałem, nawet teraz gdy sama nazywa się kaleką. Dla mnie nią nie jest i nigdy nie będzie. Mój kącik ust podniósł się w momencie kiedy nazwała moją propozycję kuszącą. Podobało mi się to i jeszcze bardziej mnie to nakręcało. Dość szybko uporałam się z jej spodniami, a na jej słowa zaśmiałam się krótko. Może faktycznie mnie ponosiło i działałam za szybko, ale Sami chyba by mnie powstrzymała gdyby jej to nie pasowało, a zrobiła coś odwrotnego.
- To na pewno. - zerknęłam na nią, a ta się przybliżyła. I w tym momencie poczułam jej usta.
Jej miękkie usta na swoich i schodziła coraz niżej. Uwielbiałam, gdy to robiła od zawsze. Doskonale wiedziała, że mam do tego słabość. Jedna z moich dłoni powędrowała na jej biodra, za to drugą położyłam na jej biuście. Chciałam mieć ją jak najbliżej.
- Kocham Cię Sam - wyszeptałam łapiąc powietrze, a po sekundzie poczułam jak mój stanik zsuwa mi się z ramion i domyśliłam się, że to był cel mojej ukochanej. Nie miałam nic przeciwko więc zdjęłam go do końca i rzuciłam go na podłogę celując mniej więcej tam gdzie leżała moja nowa bluzka. Położyłam moją dłoń na klatce piersiowej Sami odsuwając ją trochę od siebie. Powoli zsunęłam się na podłogę i złapałam za nogawki spodnie mojej towarzyszki zdejmując je. Uśmiechnęłam się do niej i odpięłam swoje przy okazji wyciągając telefon i go wyłączając. Rzuciłam go na siedzisko i wróciłam do tego co zamierzałam zrobić. Zaczęłam lekko kręcić biodrami i zsuwać swoje spodnie w dół, gdy było widać już prawie całe moje majteczki akurat stałam “przypadkowo” tyłem, więc schyliłam się specjalnie wypinając pupę i je zdjęłam. Po wyprostowaniu się odwróciłam się spowrotem przodem do Sami i przybliżyłam się dotykając jej nóg brzucha, piersi, aż moja ręka wylądowała w krótkich włosach mojej wybranki. Przybliżyłam swoje usta do jej, ale nie pocałowałam jej tylko lekko się uśmiechnęłam czując jej przyśpieszony oddech.
- Brakowało mi Ciebie.- Szepnęłam do niej i po chwili wpiłam się w jej usta.

Samantha Bartowski - 2018-02-25, 22:58

Te chwile... Znaczyły dla mnie tak wiele.
To było dla mnie istne zmierzenie się z demonami (czy może jednak aniołem?) przeszłości. A każdą kolejną chwilą coraz bardziej odczuwałam, jak bardzo za nią tęskniłam. Jak wiele dla mnie znaczyła. Jak wiele nas opuściło i jak bardzo chciałyśmy to nadrobić...
- Hmmm... No, w drodze wyjątku, nie będę marudzić. - Mruknęłam, przewracając teatralnie oczami. To chyba było oczywiste, że gdyby sama nie zdjęła tej bluzki - zrobiłabym to za nią. Mogłam się jednak cieszyć, że dziś dziewczyna mnie nieco wyręczała. Pytanie tylko - czy było to spowodowane stanem, w jakim ja się znajdowałam, czy jednak jej wewnętrzną potrzebą na przyspieszenie wszystkiego wspartą promilami we krwi?
Nie to jednak było moim największym problemem, gdy kreśliłam ścieżki na jej idealnej szyi moimi ustami, czasem lekko przygryzając jej skórę. Jeszcze miałam na tyle rozumu, by powstrzymać się przed zostawianiem na jej ciele malinek - w końcu zdawałam sobie sprawę, że i tak będzie musiała się grubo tłumaczyć siostrze z tego, gdzie była. Nie chciałam jej dokładać kolejnego problemu - przynajmniej na razie...
- Ja Ciebie też... Ummm... Teraz, to chyba nawet bardziej... - odpowiedziałam z wyraźnym uśmieszkiem na ustach. No, no, nic się nie zmieniło, wciąż było na co popatrzeć. Tak, nie ma co. Roseberry stała się znacznie odważniejsza a mi... Serio to się podobało.
Nie protestowałam, gdy brunetka zdecydowała się mnie odsunąć, choć przyznam... Liczyłam na kolejnego namiętnego całusa. Zamiast tego jednak, brunetka kolejny raz tego wieczoru postanowiła mi pomóc. Sama uniosłam biodra, by nieco ułatwić jej to trudne zadanie, które sobie narzuciła, w postaci pozbawienia mnie spodni. Tak, szczególnie teraz powinnam docenić taki gest, bo ściąganie tej partii odzieży ostatnimi czasy było dla mnie wyjątkowo trudne, biorąc pod uwagę fakt, że nie do końca byłam w stanie zginać prawą nogę...
Gdy już liczyłam na powrót do naszych małych pieszczot, moim oczom ukazał się znacznie przyjemniejszy widok. Oparłam się wygodniej o oparcie kanapy, podziwiając to, co Ricky miała mi do pokazania. - No, no, mały, prywatny pokaz? - zapytałam zaczepliwie, przygryzając swoją dolną wargę. Rany... Co też ta mała robiła z moją głową?
W swojej wyobraźni już widziałam wszystko, co będzie mogło się dziś wydarzyć. Zapomniałam o wszystkim i nic się nie liczyło poza tym, by ona była obok. Chciałam tylko niej. A ona na pewno mogła wyczytać moje pożądanie, jeśli tylko odważyłaby się spojrzeć w moje oczy...
Widząc, jak ma sympatia ponownie się do mnie zbliża, wyciągnęłam ku niej moje dłonie, a sama lekko się podniosłam. O nie, teraz nie było szansy, że sobie odpuszczę. Już zbyt mocno skokietowała mnie ta mała diablica, żebym mogła sobie odpuścić dotykanie. Teraz będzie moja...
Sama zareagowałam gęsią skórką i cichym westchnieniem na jej dotyk. Byłam za nim stęskniona, tak bardzo mi go brakowało...
Swoje ręce umieściłam na jej plecach tak szybko, jak było to możliwe, by móc delikatnym ruchem zjechać jedną dłonią na jej zgrabną pupę, a drugą - pokierować przez linię żeber, aż do jej biustu. Nie przeszkadzał mi nawet fakt, że prawdopodobnie w tym momencie Ricky niszczyła moją... jakże cudowną fryzurę. Nie zdążyłam też odpowiedzieć na jej ostatnie słowa, bo wtedy nasze usta znów się połączyły, w tęsknym pocałunku pełnym namiętności...

Ricky Roseberry - 2018-02-25, 23:20

Dla niej mogłam robić takie występy codziennie, oczywiście jeśli się jej nie znudzę, a to było mało prawdopodobne. Uśmiechnęłam się widząc, to jak mnie pożerała wzrokiem. Miałam wtedy świadomość, że nadal mnie chciała. Faktycznie moje ruchy mogły być spowodowane alkoholem, ale czy też całe? Na pewno nie. Przez treningi stałam się bardziej pewna siebie co za tym idzie odważniejsza by pokazywać swoje ciało, zwłaszcza takiej osobie jaką była moja Sami. Wiedziałam, że by mnie nie odrzuciła, ale to nie zwalnia z obowiązku dbania o siebie. Oczywiście również wykorzystałam sytuację i szybko pozbyłam się stanika mojej ukochanej, gdy siędo niej zbliżyłam. Miałam w planach jeszcze parę niespodzianek i gierek w kuszenie, a to że jest chociaż trochę mniej ruchliwa pomagało mi w ich wykonaniu. Przecież dobrze wie, że lubię kusić, żeby miała na mnie większą ochotę, a ja sama robię się wtedy bardziej nakręcona widząc jej wzrok i to jak potrzebuje mojego ciała.
Ukryta Wiadomosc:
JeÂśli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc ta wiadomosc
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---

Samantha Bartowski - 2018-02-25, 23:53

A ja bym się wcale nie obraziła za tak wyjątkowe pokazy...
Tym bardziej, gdy było na co popatrzeć.
Jeny... Już od dwóch tygodni zmagałam się z tym pieprzonym złamaniem i raną postrzałową, ale dopiero teraz poczułam, jak wiele przez to tracę. Lubiłam przejmować inicjatywę, a dzisiaj musiałam być całkowicie poddana tej mojej uroczej kruszynce. Gdyby nie ta moja tymczasowa niesprawność, to wszystko potoczyłoby się zupełnie inaczej. Cóż mi jednak pozostało, poza cieszeniem się tak wyborowym towarzystwem i wizją, na spędzenie miło reszty tego dnia, a może i nocy?
Wiedziałam już, że na pewno nie pozwolę jej stąd wyjść. Nie dzisiaj. Skoro zdecydowała się tu przyjść, to jest już skazana na śniadanie ze mną. I nie będzie mogła mi odmówić, nawet, jeśli siostra będzie miała ją jutro zabić...
Ukryta Wiadomosc:
JeÂśli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc ta wiadomosc
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---

Ricky Roseberry - 2018-02-26, 00:21

Ukryta Wiadomosc:
JeÂśli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc ta wiadomosc
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---

Samantha Bartowski - 2018-02-26, 00:36

Ukryta Wiadomosc:
JeÂśli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc ta wiadomosc
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---

Ricky Roseberry - 2018-02-26, 09:40

Ukryta Wiadomosc:
JeÂśli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc ta wiadomosc
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---

Samantha Bartowski - 2018-02-26, 19:33

Ukryta Wiadomosc:
JeÂśli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc ta wiadomosc
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---

Ricky Roseberry - 2018-02-26, 20:25

Ukryta Wiadomosc:
JeÂśli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc ta wiadomosc
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group