To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
The Gifted
The war has come...

black lake - Stary hangar nad jeziorem

Andy Dark - 2018-03-31, 01:48

Nie dawała za wygraną. Przecież próbowałem wszelakich prób odnalezienia rodzeństwa za pomocą internetu. Była uparta. Sam do końca nie wiedziałem, jak na to zareagować. Z jednej strony wiedziałem, że to nic nie da, lecz z drugiej jej zaparcie upór dawał mi poczucie zadowolenia. Miło było widzieć, że ktoś tak angażuje się dla praktycznie obcej osoby. Bo do koleżeństwa jeszcze trochę brakuje, co nie? Nie wspominając o przyjaźni.
- Jak chcesz. - Skwitowałem obojętnie. Fajnie było w końcu otrzymać pomocną dłoń. Problem zacząłby się wtedy, gdyby i ona nie potrafiła nic odnaleźć, a trzeba przyznać, że prawdopodobieństwo takiego obrotu wydarzeń mogło być w cholerę wysokie. Niby potrzebowała sprzętu, jednak czy to wystarczy? Czy dobry sprzęt będzie mógł załatwić więcej, niż ja przez kilka lat? Nie wiem. Nie chciałem o tym myśleć w tamtej chwili.

Ściany uszy? W sumie racja, popełniłem malutki błąd. Nie powinienem tak otwarcie mówić o Bractwie. Jak sama zauważyła, właśnie dlatego mogli o mnie nie słyszeć. Może trafiasz do Bractwa wtedy, gdy przestajesz go szukać? A ja szukałem go od długiego czasu. Wychylanie się z takimi potrzebami przed szereg mogło już dawno zaowocować obecnością psów w moim otoczeniu. To chyba musiało być szczęście, że jeszcze nie zostałem złapany.
- Downtown, pomost w porcie, jutro. Zrozumiano. - Odrzekłem, niczym w wojsku. Warto było skorzystać z pomocy - niezależnie, czy przyniesie skutek, czy też nie, jednak myśl, że kolejny dobry pomysł może nie wypalić, wprawiała mnie w smutek, zmieszany ze zdenerwowaniem. Mimo tego - niech będzie. Sprawdźmy, na co stać ten twój "lepszy sprzęt", cokolwiek to miało znaczyć. Byle nie wyskoczy mi z jakimś komputerem NASA, skradzionym przy użyciu mocy. Nie no, zejdźmy na ziemię.

Muszę przyznać, że lekko mnie zamurowało, gdy dowiedziałem się, że ów koleżanka, o którą Ricky pokłóciła się z siostrą, jest jej dziewczyną, której nie widziała 4 lata. Dobrze powiedziałem? Nie pogubiłem się? Uff, już myślałem. No to może faktycznie siostra ma jakieś powody do obaw. W końcu związek, który istnieje pomimo 4 lat nie widzenia się, musi być albo zajebiście dobry albo nieźle pierdolnięty. Nie chciałem w to wnikać. Nie moja sprawa i tyle. Gdzieś z tyłu głowy latała jednak myśl, że i z tą "sprawą" da sobie radę.

Wtedy ta wyszła. Hangar znów zaszczycił mnie swą ciszą i spokojem. Mogłem położyć się na środku, oddając się błogości stanu wyjebania, jednak myśl o znalezieniu jakiejkolwiek poszlaki o rodzeństwie zakorzeniła się tak mocno, że i tak nie dałbym rady "nie myśleć".
- Jeszcze tu wrócę, czekaj na mnie. - Powiedziałem do hangaru. Jak nasrane w głowie trzeba mieć, by mówić do budynku? No, może nie nasrane, ale nierówno pod sufitem to już prędzej. Biorąc głęboki oddech, ruszyłem w kierunku wyjścia. Coś mnie jednak zatrzymało. Gdy stałem przy drzwiach, odwróciłem się plecami do nich, zaś moim oczom ukazała się ostatnia ze stojących puszek. Dystans? Około 20-30 metrów. Nie powinno być problemu. Szybkie przymierzenie i strzał jasno dały tej puszce do zrozumienia, że niepotrzebnie powstawała na placu boju. Gdyby tylko miały dusze.. Byłbym seryjnym mordercą.
Jednak najlepszy. - Skwitowałem, po czym wyszedłem, idąc w bliżej nieokreślonym kierunku.

/zt

Mistrz Gry - 2018-07-11, 21:19

Samochód w którym znajdował się Alex, ze swoją śliczną towarzyszką powoli przemierzał ulice, niestety chłopak zgubił się już za pierwszym zakrętem. Okna z tyłu pojazdu były zrobione w taki sposób iż nic przez nie nie było widać. Należy też zauważyć iż tylna kanapa oddzielona była od przednich foteli ścianką, to też mężczyzna był teraz zupełnie sam na sam z ciemnowłosą seksbombą. Kobieta nalała dwie szklaneczki whisky, jedną z nich zostawiła na małej podstawce wbudowanej w drzwi przy sobie, drugą zaś postawiła po przeciwnej stronie, ot gdyby mężczyźnie zrobiło się gorąco i chciałby przepłukać czymś gardło. Oczywiście nie omieszkała przy tym otrzeć się zalotnie o jego ciało, jakby była kotką łaszącą się o atencję. Po mimo nie miłego incydentu w alejce nie miała zamiaru odpuścić sobie możliwości skosztowania tak smakowitego kąska. Kobieta usiadła tak, by widzieć mężczyznę po czym powoli i bardzo seksownie założyła nogę na nogę.
- Nikt tutaj nie chce ci zrobić krzywdy przystojniaku, Mój przełożony chciałby zaoferować Ci współpracę, nie mniej więcej na ten temat dowiesz się w najbliższym czasie, ja nie mam głowy do interesów w takim towarzystwie. - powiedziała po czym mrugnęła zalotnie do mężczyzny. Kobieta przysunęła szklaneczkę do ust i upiła kilka łyków. Jej dłoń w tym czasie niby przypadkiem zaczęła jeździć po udzie mężczyzny, najpierw kreśląc tylko sobie znane wzorki w okolicach kolana, po woli przesuwając się wyżej i wyżej...
- Zmusiłeś mnie do użycia siły tygrysie, ja wolałabym zrobić co innego z twoją męskością.. - kobieta wyszeptała te słowa wprost do ucha mężczyzny.

Alex Parker - 2018-07-12, 07:41

Nie wiedział czy bardziej jest tym wszystkim przerażony czy wkurwiony. Chyba to drugie, bo w końcu się dowiedział, że (póki co) nikt nie ma zamiaru go zabijać, lub ładować do laboratorium i poddawać eksperymentom.
Powinien też w sumie cieszyć się z faktu, że laleczka-wysłannik, wyraźnie chce na niego wskoczyć i bawić się w rodeo, ale to też go już irytowało. Chwycił szklankę whisky i zawahał się. Cholera wie, czy nie naszprycowali tego środkami nasennymi, czy czymś innym ? Używając wyczulonego węchu, niby to zaciągnął się zapachem alkoholu, nim go skosztuje, ale w rzeczywistości szukał obcej woni. Nic nie wyczuł...więc chyba mógł się napić? Nic tak nie koi skołotanych nerwów, jak dobra łycha.
- Twój przełożony musi przestać oglądać bajki Disneya, bo wygląda to jak żywcem zerżnięte z "Atlantydy, zaginionego lądu". Tylko ty nie jesteś blondynką i zapewne nie nazywasz się Helga - mruknął, zwilżywszy gardło alkoholem
A mogłaby być w sumie Helgą, Z taką parą w łapach...
- Wiesz, żyjemy w XXI wieku. Są komunikatory, telefon, list mógł wysłać, gołębia nawet! Porwania i szantaż nie nastrajają na rozmowy o biznesie. - miał nadzieję, że Imari dotarła bezpiecznie do domu. W obecności tej harpii, nie było szans dyskretnie napisać wiadomości.
Kobieta zdawała się być bardzo niedopieszczona, bo znów zaczęła się łasić, mimo incydentu w parku.
- Powiem ci coś, kocico, - położył dłoń na jej dłoni, wędrującej znów ku jego kroczu, które było teraz obolałe i bardzo...niespokojne. - Ja bym za to wolał...- zaczął odwracając ku niej twarz, tak że ich usta były naprawdę blisko siebie. Aż kusiło, by ją ugryźć w tą głupią, kuszącą wargę. -...żebyś sobie darowała podchody, gdy parę minut wcześniej mi prawie zmiażdżyłaś jądra, siłą i szantażem zmuszając do pojechania z Tobą. - zsunął jej dłoń niżej, z powrotem na kolano. Nie dla psa kiełbasa ! - Nie jestem fanem sado-maso, śliczna. Ładna buzia i dekolt, to nie wszystko.- zsunął jej dłoń z kolana, odwrócił od niej twarz i wypił jednym haustem co miał w szklance.
Pewnie gdyby był wcięty, to by z chęcią skorzystał, w końcu zrobił to nie raz. Ale nie by... był pod wpływem nie alkoholu, a silnego stresu, bo wciąż nie wiedział dokąd zmierzają. Wyostrzył na maksa wszystkie zmysły szukając czegokolwiek - strzępów rozmów za ścianką, mysiej dziury przez którą mógłby uciec, czegokolwiek kurwa.
- To kim jest ten Twój przełożony, co ? Prestonem Whitmore, profesorem X, Tonym Starkiem?

Mistrz Gry - 2018-07-12, 12:44

Kobieta obserwowała uważnie jak mężczyzna wącha alkohol zanim się go napije. Czyżby to, czego dowiedzieli się na jego temat rzeczywiście było prawdą?
Kobieta zaśmiała się, na porównanie tej całej sytuacji do jednej z bajek Disneya, kiedyś mówiono jej że może być księżniczką... Co prawda nie śpiewała ze zwierzątkami ale nosiła sukienkę i miała władzę, czyż nie jest to podobne?
- Uwierz mi, mój przełożony nie lubi bajek i nie, nie nazywam się Helga. A Ty mój drogi Milo nie masz co liczyć na dziką Kidę gdy dojedziemy na miejsce... - ręka kobiety błądziła po jego udzie, zdawało się to naprawdę ją bawić, to jego oburzenie że musiała zmusić go do współpracy... Ech.
- Och bo przyjąłbyś nasze zaproszenie wysłane pocztą? Nie możemy czekać w nieskończoność, po za tym to bardzo delikatna sprawa, chyba nie chciałbyś mieć na głowie rządowych kundli, co? - Spytała unosząc zalotnie brew. Cóż, jej przełożony nie chciał mieć nic wspólnego z rządem, po za tym chłopak zdawał się chcieć wiedzieć o wiele więcej niż powinien w tym momencie.
Gdy mężczyzna odwrócił do niej twarz, tak że ich usta niemal ocierały się o siebie kobieta zamruczała zadowolona. Jednak słowa które wypowiedział wyraźnie zdenerwowały kobietę, nie lubiła jak ktoś nią gardził i bardzo, ale to bardzo nie lubiła gdy ktoś się jej sprzeciwiał. Kobieta złapała mężczyznę za szczękę zmuszając go by na nią spojrzał. Oczy kobiety pałały złością, cóż mężczyzna z pewnością przekroczył pewną granicę, gdyż zachowanie kobiety zmieniło się diametralnie.
- Słuchaj no chłopczyku, trzeba było być grzecznym i rozsądnym i pójść ze mną bez stawiania oporu. Ty wolałeś jednak się stawiać, musiałam więc pokazać ci że z nami nie ma żartów. I lepiej zastanów się nad swoim podejściem, szkoda by było abyś skończył martwy.. - Kobieta niemal wysyczała te słowa w jego stronę, po czym puściła jego szczękę. Och Alexie, naprawdę musisz nauczyć się postępować z kobietami... Ciemnowłosa zajęła się swoją szklanką whisky, zupełnie ignorując fakt iż szklanka mężczyzny była pusta.
- Dowiedziałbyś się gdybyś współpracował teraz się wal.- Głos kobiety był pełen złości, i mężczyzna mógł być pewien, że w ten sposób nic się nie dowie.

Alex Parker - 2018-07-12, 13:11

I tak z miłej kocicy, kobieta ewoluowała w tygrysa szablastozębnego. Helga (bo od tej pory, tak Alex nazywał kobietę w myślach) się zdenerwowała i już nie była taka miła. W sumie trochę sobie zasłużył, ale to w końcu ona zaczęła. Gdy trzymała go za szczękę, patrzył na nią, chłodno kalkulując. Jasnobłękitne oczy obserwowały ją uważnie.
Wyglądało na to, że nic z niej nie wyciągnie, jeżeli się choć trochę nie dostosuje. Wolał się jednak przygotować na tego pracodawcę, kimkolwiek on nie był. Musiał zacisnąć zęby i przeżyć te tańce godowe. Nie był za dobry w podrywaniu, jak mu już uświadomiła Imari, ale być może z Helgą będzie mu trochę łatwiej.
- Oj, no już dobrze – westchnął, odłożył pustą szklankę, po czym przysunął się do Helgi – To nerwy, nie złość się już – wyciągnął szklankę z jej dłoni. – Zwykle nikt mnie nie uprowadza.
Cóż….nie było tu zupełnie w jego stylu, ale nie miał też specjalnego wyboru. Oparł ramię o oparcie i zaczął bawić się kosmykiem jej włosów.
- Proszę? – przeniósł dłoń na jej ramię, by zjechać po nim, przez dłoń, na jej udo. - Nie powiedziałaś mi, jak się nazywasz.

Mistrz Gry - 2018-07-12, 13:59

Och Alexie, nigdy nie słyszałeś że kobieta zmienną jest? Że powinieneś się strzec złej kobiety ale i nie ufać dobrej? Cóż, dzisiaj z pewnością dostaniesz lekcję na temat traktowania kobiet, może nawet pomoże ci ona w przyszłych relacjach.
Zakładanie z góry iż z kobietą która przed chwilą nie mogła się od ciebie oderwać a teraz nie uraczyła cię ani jednym spojrzeniem było naprawdę ryzykowne. W końcu każdy mężczyzna wie iż łatwiej jest poderwać kobietę niż przeprosić tą, która jest na ciebie wściekła. A kobieta towarzysząca Aleksowi nie dość że była wściekła, była jeszcze niebezpieczna.
Kobieta zdawała się nie słyszeć słów chłopaka, tak jakby była teraz sama w samochodzie. Nie zareagowała jednak gdy zabrał jej szklankę z rąk, cały czas na niego nie patrzyła ani nie odzywała się do niego. Nie zareagowała gdy bawił się jej włosami, nie reagowała również na dotyk jego dłoni na ramieniu a ni na to iż po chwili jego dłoń znajdowała się na jej udzie. Dopiero słowo Proszę Wywołało u kobiety jakąkolwiek reakcję. Ciemnowłosa odwróciła głowę w jego stronę, patrząc na niego gniewnie.
- Dopiero teraz mnie prosisz? Co chcesz się czegoś dowiedzieć więc dopiero teraz jesteś miły? Kochanie gram w te gierki dużo więcej niż Ty, miałeś szansę i z niej nie skorzystałeś... - Powiedziała obrażonym tonem głosu. Bądź co bądź jej zabawka nie była grzeczna i ją uraziła, jedno przepraszam wcale jej nie wystarczy by cokolwiek mu powiedzieć, nawet jeśli tego od niej oczekiwano.
- Caterina. - Odpowiedziała mu jednak, zdradzając swoje imię.

Alex Parker - 2018-07-12, 14:18

Kobiety. Nie dość, że ona zaczęła, to teraz jeszcze musiał ją przepraszać. Pieprzona kobieca logika - pomyślał ze złością. Wydawało się, że będzie musiał się bardziej nagimnastykować, by wyciągnąć od niej informację. Tylko czy zależało mu na tyle, by się poniżać do tego stopnia, przed jakąś Helgą?
- Spójrz na to z drugiej strony....ja czułem się tak samo, gdy ty na mnie napadłaś. Możemy powiedzieć, że jesteśmy kwita. - przechylił głowę na bok, by musnąć nosem płatek jej ucha - Caterina. Ładnie. - gładził dłonią jej udo. - No dobrze, zaproponuję Ci kompromis. - powiedział cicho - Mnie już nie będzie interesował Twój pracodawca i będę grzeczny, a ty już nie będziesz zła, hmm ?
Odchylił się nieznacznie, by na nią spojrzeć. Jak teraz odmówi, trudno. Weźmie na klatę, cokolwiek lub kogokolwiek tam zastanie i co mu zaproponuje.

Mistrz Gry - 2018-07-12, 14:44

Niestety Aleksowi trafiła się kobieta, która uwielbiała grać w gierki zwłaszcza z tak przystojnymi pionkami jak Parker, nie lubiła jednak przegrywać ani być ignorowana a mężczyzna w tak krótkim nie dość że jej odmówił, ignorował jej zaloty to jeszcze nie dał jej tego, czego chciała. Według niej, miała więc prawo być zła i się obrażać, w końcu miała naprawdę dobre zamiary, chciała sprawić, by ta przejażdżka samochodem stała się dla niego niezapomniana, by mógł o niej myśleć podczas spotkań z tą nudną blondyną.
Kobieta spojrzała na mężczyznę i ostentacyjnie wywróciła oczami.
- Wcale cię nie napadłam, zaprosiłam cię tylko na przyjemną przejażdżkę, chciałam cię docenić podczas tej drogi to wolałeś się opierać. A ja nie lubię nie dostawać tego, co chcę. A może nadal masz nadzieję że tamta blondyna zmieni zdanie? Cóż, nie łudź się. - Odpowiedziała mu niby od niechcenia, tak jakby wcale nie była niczemu winna. Specjalnie też poruszając temat jego towarzyszki, cóż nie obchodziła ją w ogóle chciała jednak zobaczyć jak chłopak zareaguje, czy nadal będzie taki miły i potulny czy nie. Kobieta również, jakby od niechcenia przesunęła się delikatnie w stronę mężczyzny. Ot, zaczęli nową rundę tej samej gry i tym razem to ona chciała wygrać.
- Dobrze, może być kompromis, wiedz jednak że to Twoja ostatnia szansa. - Powiedziała uśmiechając się zalotnie, doskonale wiedziała iż nie będą tak jechać w nieskończoność to też zgrabnie wślizgnęła się na kolana mężczyzny oczywiście ocierając się swoim ciałem o jego ciało. Mężczyzna teraz miał twarz centralnie na przeciwko jej dekoltu, co wydawało się zadowalać kobietę która błądziła swoimi dłońmi po ramionach mężczyzny.

Alex Parker - 2018-07-12, 15:07

Ała. Ta uwaga o Imari go nieco ubodła. Być może dało się to wyczytać z jego twarzy. Bądź co bądź, panna Blanc trochę mu zawróciła w głowie i mimo, że wyraźnie dała do zrozumienia, że nic z tego nie będzie, gdzieś w środku tlił się promyk nadziei. W każdym razie do teraz, bo ta harpia go zgasiła dość dosadnie.
No cóż. Nie pierwszy, nie ostatni raz, Parker. Świat się nie kończy na złamanym sercu.
- Nie lubisz przegrywać, co ? - mruknął, gdy ta usiadła na nim okrakiem, a on położył dłonie na jej pośladkach. Czuł irytację, wymieszaną z podnieceniem. i to było jeszcze bardziej irytujące. Można to wręcz uznać za mentalny gwałt. Bo choć ciało zdradzało, że nie ma nic przeciwko, tak umysł wciąż chłodno kalkulował.
Zawsze mógł pomyśleć o czymś miłym. Albo wyobrazić sobie, że to ktoś inny. Jego oddech przyspieszył nieznacznie, palce zacisnęły się na jej ciele mocniej.
Boże, czuł się jak kurwa.

Mistrz Gry - 2018-07-12, 16:28

Och Caterina doskonale wiedziała iż ten komentarz go zaboli. uśmiechnęła się nawet z zadowoleniem widząc ten krótki grymas bólu na jego twarzy, osobiście uważała że im szybciej mężczyzna zaakceptuje ten fakt tym dla niego lepiej, w końcu zamiast trafić na Imari mógł równie dobrze trafić na nią, a wtedy z pewnością od dawna łasiłby się do jej stóp, robiąc wszystko co mu rozkaże i ta wizja jeszcze bardziej ją nakręciła.
- A Ty, lubisz przegrywać mój słodki? - odpowiedziała mu pytaniem na pytanie, widać było iż tylko z grzeczności czeka na jego odpowiedź. Gdy tylko poczuła ręce na swoich pośladkach zamruczała mu do ucha, lekko je później przygryzając. Chciała go, tu i teraz nawet jeśli jej przełożony musiałby na nich czekać.
Ukryta Wiadomosc:
JeÂśli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc ta wiadomosc
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---


W tym też momencie mężczyzna poczuł iż samochód zatrzymuje się a kierowca, najwidoczniej dobrze znając kobietę z którą musiał współpracować zastukał w okienko oddzielające kabiny po czym wyszedł trzaskając drzwiami. Caterina uśmiechnęła się zadowolona do Aleksa, nie dość że wygrała to jeszcze jej plan działał tak, jak powinien.
- Jesteśmy na miejscu. - powiedziała po czym lekko przygryzła jego wargę. Bardzo sprawnie się ubrała, w końcu jedyne co musiała na siebie narzucić to obcisła sukienka. Kobieta wydała się nie przejmować lekko rozmazaną szminką.
- Masz pół minuty żeby wysiąść. - Powiedziała beznamiętnie, tak jakby nic między nimi się nie wydarzyło.
Gdy mężczyzna wyszedł z samochodu, czekało już na niego dwóch, uzbrojonych po zęby mężczyzn którzy od razu stanęli za nim, nie miał innego wyjścia jak podążać za Cateriną do starego, opuszczonego hangaru znajdującego się po za miastem. Kobieta ruszyła od razu w sobie znanym kierunku a mężczyźni zaczęli pośpieszać Aleksa, cóż, mężczyzna był już bardzo blisko dowiedzenia się kto i czego od niego śmiał.
Kiedy tylko przeszli przez drzwi hangaru, zamknęły się one tak jakby one również współpracowały z porywaczami. Alex mógł zauważyć tuzin mężczyzn, uzbrojonych po zęby, chodzących po całej hali. Na środku ustawione były trzy, skórzane kanapy. Na środkowej z nich siedział mężczyzna z twarzą zakrytą maską karnawałałową. Uśmiechnął się do kobiety.
- Caterina ! Dobrze się bawiłaś? - to powiedziawszy podszedł do kobiety i ucałował ją w policzek.
- Nie było najgorzej, braciszku to Alex Parker, spec od IT z którym chciałeś porozmawiać. - kobita wskazała ręką Aleksa, a mężczyzna w masce uśmiechnął się tylko i gestem zaprosił go do spoczęcia na kanapie.
- Musi mi pan wybaczyć, Panie Parker naszą ostrożność, coś do picia? - Ton jego głosy był uprzejmy, jakby byli na popołudniowej herbatce gdzieś w kawiarni.

Alex Parker - 2018-07-12, 17:18

Ukryta Wiadomosc:
JeÂśli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc ta wiadomosc
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---

- Jasne...- wychrypiał, chyba wciąż wstrząśnięty tym, co tu się właśnie odjebało. Zapiął drżącymi dłońmi spodnie i wylazł z samochodu, jak gdyby nigdy nic.
A potem było już trochę mniej miło. Panowie uzbrojeni po zęby i niezbyt zachęcająco wyglądający hangar. Wszedł do środka, znów cały spięty, modląc się, by zaraz nie załapać kulki w łeb i...
No bez jaj. Koleś nosił KARNAWAŁOWĄ MASK?. Jak w jakimś kiepskim niskobudżetowym filmie. Nie wiedział czy bardziej chce mu się śmiać czy płakać.
-Braciszku?... - powtórzył za nią, czując, że kolor mu odpływa z twarzy.
Zajebiście. Przeleciał (a raczej ona przeleciała jego) SIOSTR? typa, który go tu kazał przytargać i jedno słowo, a mogli mu zrobić z pleców ser szwajcarski.
Za-je-bi-ście.
- Em...nie dziękuję. - mruknął, siadając na kanapie, całą siłą woli opanowując drżenie rąk. - Emmm...daruje Pan, że zapytam, ale kim do diabła Państwo są? I czego ode mnie chcą? Ja jestem zwykłym IT-owcem, nie trzeba całej tej...otoczki - spojrzał na jednego ze snajperów.

Mistrz Gry - 2018-07-12, 17:58

Caterina uśmiechnęła się szeroko widząc zaskoczenie na twarzy Aleksa. No przecież nie pytał ją, czy jest spokrewniona z jej biznesowym przełożonym czyż nie? Kobieta wydawała się być zadowolona, z obecnego obrotu spraw.
Mężczyzna zaś spojrzał na niego z zaciekawieniem, widział jak krew odpływa mu z twarzy i domyślał się co mogło się wydarzyć, chciał jednak wykorzystać to na swoją korzyść.
- Tak, Caterina to moja młodsza siostrzyczka. - Odpowiedział tylko dumnym tonem głosu, nie trudno było się domyślić że kobieta jest oczkiem w głowie swojego brata. Ta informacja z pewnością mogła zmartwić porwanego mężczyznę.
Mężczyzna z maską na twarzy uśmiechnął się do swojej siostry.
- Kochana, bądź tak dobra i przynieś nam coś do picia, przekąski też się przydadzą. - mężczyzna doskonale wiedział że jego siostra ogłupiała niektórych mężczyzn. Caterina pokiwała głową, po czym puściła oczko do Aleksa, wstała i ruszyła w stronę schodów z tyłu hangaru. Oczywiście najpierw przeszła przed mężczyzną a gdy była za sofą na której siedział przejechała palcem po jego ramionach, naglące spojrzenie jej brata sprawiło jednak że wróciła do powierzonego jej zadania.
- Caterina nie powiedziała ci, dlaczego cię tu zaprosiliśmy? - Mężczyzna zapytał chłopaka patrząc na niego uważnie i z zaciekawieniem. Cóż, był przekonany iż pilnowała się instrukcji, które jej wyznaczył. Alex mógł zauważyć iż mężczyzna zacisnął jedną dłoń w pięść, tak jakbym nagle go coś rozzłościło.

Alex Parker - 2018-07-12, 19:50

Zajebiście. Jak jakimś cudem nie zginął wcześniej, tak teraz zginie za bycie ujeżdżanym przez tą modliszkę. I
nawet nie dotrzymała słowa i nie udzieliła mu żadnych informacji ! Tyle przegrać.
Mięśnie, które Catherina musnęła palcem, były napięte do granic możliwości, tak samo zmysły pracowały teraz na pełnych obrotach. Badał dyskretnie otoczenie, pod kątem możliwości ucieczki. Wyczuwał wręcz zapach prochu i perfum jakich używał mężczyzna, siedzący przed nim.
- Nie, nie powiedziała. Wspomniała, że wszystkiego dowiem się tutaj - powiedział beznamiętnie - No więc słucham

Mistrz Gry - 2018-07-12, 21:43

Mężczyzna widział doskonale jak bardzo napięte mięśnie ma Alex, domyślił się więc że musiał być zdenerwowany, w końcu kto by nie był w takiej sytuacji? Porywają cię ludzie, których nie znasz ale oni znają ciebie, później zostajesz zgwałcony przez kobietę która okazuje się być siostrą gościa, który to porwanie zlecił, niezły ambaras czyż nie?
Słysząc kolejne słowa mężczyzny, gospodarz uśmiechnął się przyjaźnie. Jeżeli będzie zestresowany z pewnością nie będzie logicznie myślał, a to teraz działało na ich niekorzyść. Potrzebował go skupionego i myślącego logicznie, nie przestraszonego jak sarenka która zobaczyła wilka.
- Nie wymęczyła Cię za bardzo, co? - Spytał mężczyznę nadal się uśmiechając. Cóż doskonale wiedział jaka jest, jego siostra i nawet jeśli zabronił jej dobierać się do jego gościa przed wykonaniem zadania wiedział że go nie posłuchała. Przynajmniej słowa mężczyzny na to wskazywały.
Brat Cateriny z wahaniem zdjął maskę karnawałową ze swojej twarzy. Alex mógł zauważyć że w miejscach które zasłaniała maska twarz mężczyzny wyglądała na niemal stopioną, nie posiadał on brwi a nos zdawał się być mocno zdeformowany.
- Nazywam się Bartolomeo, moją siostrę Caterinę już poznałeś. Ci tutaj z bronią znajdują się tutaj by zapewnić nam bezpieczeństwo. Pozwolisz, że założę znów maskę? - głos mężczyzny był spokojny i opanowany. Wiedział iż w tym przypadku groźbami nic nie zdziała, widzał to w zachowaniu Aleksa. Mężczyzna znów założył maskę na twarz.
- Wychodzę założenia że nie przedstawia się z zakrytą twarzą, powiedz mi Aleksie jak udało ci się przeczytać ten artykuł? Mój najlepszy spec od IT go zabezpieczał.. - Mężczyzna zadał pytanie, wlepiając wzrok w swojego gościa.

Alex Parker - 2018-07-13, 07:53

Jego pytanie, jeszcze bardziej zbiło go z tropu. Bo albo koleś był zupełnie świadomy tego, jaką ma siostrę...albo sam jej to zlecił, co byłoby jeszcze bardziej popierdolone. Nie miał rodzeństwa, ale wyobrażał sobie, że gdyby miał siostrę, byłaby jego oczkiem w głowie i każdy facet, który by ją potraktował lekceważąco, dostałby w zęby. No, ale ani brata ani siostry nie miał, więc nie było co gdybać.
-Słucham? - rżnął głupa, bo jednak nie był nienormalny, by przyznać wprost, że oczko w głowie nieznajomego mu osobnika, uprawiało sobie na Parkerze rodeo,
W ostatniej chwili powstrzymał syknięcie na widok twarzy mężczyzny. Skóra wyglądała jak stopiona, jakby oblana kwasem a nos był dziwnie zdeformowany, Skojarzyło mu się to trochę z przejściową formą Voldemorta.
- Eee jasne. - mruknął, gdy niejaki Bartolomeo zasugerował, że znów zasłoni twarz. Może i lepiej, nie będzie chociaż niezręcznie, gdyby Alex się zagapił na te blizny.
- Jaki artykuł ? - w pierwszym momencie naprawdę się zdziwił, bo nie miał pojęcia o który może chodzić. Czytał codziennie wiele materiałów... Potem jednak zrozumiał. To musiał być TEN artykuł. Mógł odbezpieczyć go zupełnie bezwiednie, już parę razy mu się to zdarzyło, gdy zmysł wzroku działał na najwyższych obrotach. Tylko jak do cholery ma to wytłumaczyć? Nie miał żadnej gwarancji, że osobnik przed nim jest mutantem. Równie dobrze mógł zostać wciągnięty w pułapkę i tylko czekali aż się ujawni z mocami.
-Ach...ten... To był....zwykły przypadek - mruknął - Nie był zbyt dobrze zabezpieczony, szukałem czegoś innego.
Nie kłamał. Przynajmniej w 100%. Bo to serio był przypadek, że na niego trafił. A, że z ciekawości go przeczytał....to inna sprawa.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group