Fay Murphy - 2018-06-29, 14:34 Już myślała, że się przebudza, już, że przejmuje kontrolę. Obraz nad jej głową stawał się wyraźniejszy, potem przeniosła wzrok nieco w dół, na kobietę, która... no właśnie, Fay nie umiała powiedzieć czy odczuła ulgę w związku z tym, że jednak nie odebrała komuś życia, czy strach, że przecież tym samym wszystko zaczynało się na nowo. Blondynka chciała ją schwytać, zabrać do dogs czy cholera wiedziała gdzie indziej, a Murphy... za nic nie mogła na to pozwolić.
Nie dane jej jednak było dłużej zastanowić się nad tym, co robić, bo w jednej chwili z bliżej nieznanej przyczyny przed oczami znowu zrobiło się jej ciemno. Nie widziała nic, nie słyszała, nie czuła i nie miała pojęcia czym, co się dzieje dookoła niej. Jakby na chwilę zasnęła, a gdy ponownie otworzyła oczy, po tamtej scenie nie było już śladu.
Nie trzeba chyba mówić, że była kompletnie nieprzygotowana na fakt, że nagle znalazła się w samochodzie. Co więcej, siedziała za kierownicą. Lekka panika ogarnęła ją, gdy przez chwilę po prostu nie miała pojęcia, co zrobić, przez co auto odrobinę wymknęło się spod kontroli. Koła odrobinę zboczyły z wydrążonego przez liczne przejazdy toru i zjechały lekko na pobocze powodując, że całość prowadziło się jeszcze mniej pewnie. Jakoś jednak Fay udało się nad tym zapanować tak, że nie skończyła na sąsiednim drzewie. Już się nie zatrzymywała. Sprawdziła tylko czy na pewno miała ze sobą pieniądze, w końcu to dla nich tyle ryzykowała. Były, chociaż niestety tego samego nie można było powiedzieć o pistolecie. Upuściła go? Zgubiła w drodze do samochodu? Szczerze nie pamiętała, co było co najmniej niepokojące. Czy możliwe było, że mała dziura w pamięci była związana z tym, że oberwała w twarz? Albo gorzej, że dostała mutazynę. W końcu po preparatach też wszystko jej się mieszało.
Nie zastanawiała się nad tym dłużej, w końcu grunt, że się udało, tak? Że się wydostała. Mimo to nie wróciła od razu do kryjówki jej i Ronniego. Zrobiła przystanek gdzieś po drodze, żeby sprawdzić, czy podczas tej krótkiej chwili komuś znowu nie chciało się bawić w jakieś lokalizatory czy nadajniki. Sprawdziła dwa razy dokładnie czy na pewno może wrócić, nie ściągając za sobą psów, a gdy miała wystarczającą pewność, dopiero wtedy wróciła do domku.