Vanessa Edams - 2018-10-14, 16:48 Ness nie wtrącała się w ich, jeśli można to tak nazwać, rozmowę. Nie odzywała się zbytnio nawet, gdy byli już w tymczasowym schronieniu.
-Dzięki za pomoc...
Wysapała nim jeszcze Vincent się odezwał. Musiała przyznać, że była wykończona. Ostatnimi czasy coraz ciężej było ukraść coś do jedzenia, zwłaszcza za dnia. Pieniędzy nie miała. Bo wszystkie oszczędności jakie miała, już dawno jej się skończyły.
Oparła się plecami o ścianę i pochyliła głowę. Nie sądziła, że jest aż tak słaba, że pada jej na kondycję. Po chwili usłyszała słowa brata. Spojrzała na niego jakby chciała mieć pewność, że na prawdę On wypowiedział te słowa. Niczego nie mogła być pewna w stosunku do niego, zwłaszcza po tym jak potraktował ją chwilę wcześniej.Nicholas Grenville - 2018-10-14, 17:21 Właśnie. Psy tropiące. Lecz wszystko zależy od tego, z jakiego powodu ścigali uciekającą dziewczynę. Kradzież? Wątpił. Napad? Próba zabójstwa? Mutacja? Prawdopodobne. Z tym, że za mutacje to ścigają z organizacji rządowych a nie zwyczajna policja. Po co więc potrzebują dodatkowe wsparcie? Psy niczego nie znajdą a tym bardziej ich, jeżeli dziewczyna nie pozostawiła nigdzie swojego śladu. A na otwartym terenie, zapachy w powietrzu zanikają. Chyba, że ocierała się o coś, to już inna sprawa.
Gdy w końcu znaleźli się w miarę bezpiecznym miejscu, mogli odetchnąć. Nicholas również musiał oprzeć się plecami o ścianę i odpocząć po bieganiu. Niby wiele to nie było, ale ból klatki piersiowej był wkurzający. Nie tak miał wyglądać ich patrol.
Spojrzał pierw na Vincenta a następnie na dziewczynę, którą przedstawił. Póki co na powitania nie było teraz czasu, więc musieli skupić się na ważniejszej sytuacji.
Dziewczyna z kolei podziękowała za pomoc, choć na to było jeszcze za wcześnie.
- Za co Cię ścigają?
Musiał to wiedzieć. By móc wymyślić plan kolejnej ucieczki, tym razem bezpieczniejszej. Na pewno nie zabiorą jej do ich siedziby.
- Trzeba jej znaleźć bezpieczną kryjówkę.
Dodał, słowa kierując do Vincenta. Dziewczyna była mutantem, powinni jej pomóc. A może i w bliskiej przyszłości dołączy do ich organizacji. W końcu Rebelia potrzebuje mutanckich członków.Vanessa Edams - 2018-10-14, 19:09 Spojrzała na mężczyznę, zastanawiając się czy mu wszystko powiedzieć. Nie była zbyt ufna. Z drugiej strony, chciała by jej brat o wszystkim wiedział.
-Rok temu uciekłam z domu wcześniej ujawniając swoją moc... A że nasi rodzice śmiertelnie boją się mutantów, to nie było to trudne. Ale jakiś czas temu zgłosili moje zaginięcie na policję, oczywiście uświadamiając ich, kim jestem. Poza tym poinformowała też o tym wywłokę która przyszła 7 lat temu odebrać nam Vincenta... Rodzice chcą mnie ściągnąć z powrotem by wsadzić mnie do laboratorium, jak jego. Oprócz policji mam na głowie AlterGen i D.O.G.S.
Powiedziała co po chwilę spoglądając na brata. Zastanawiała się, co mu się stało, że stał się taki a nie inny. Nie poznawała go.Vincent Edams - 2018-10-14, 19:55 Vincent milczał, jedynie słuchając tej wymiany zdań. Jego siostra, którą szczerze znienawidził, nie dość, że okazała się być mutantem to teraz była ścigana przez tych samych ludzi co on. Nie wiedział w ogóle co o tym myśleć. Jego stosunek do Vanessy się nie zmienił i z pewnością nie zmieni, tylko dlatego, że okazała się być obdarzona aktywnym genem X.
Była jednak jedna rzecz, która wymagała sprostowania.
- To nie ona mnie wam odebrała,wy wepchnęliście mnie w jej szpony - mruknął, obserwując ją ponuro.
Skrzyżował dłonie na piersiach. Nie miał pojęcia, co zrobić z tym balastem jaki pojawił się, w postaci Vanessy. Nie mogli jej zabrać do siedziby Rebelii. Z drugiej strony była mutantem, a w końcu walczyli o wolność każdego z nich.
Wrócił spojrzeniem na Nicholasa.
- Może tam, gdzie mnie ukrył Payne ? - zagadnął do towarzysza - Dobre miejsce na kryjówkę, jest wszystko niezbędne do przeżycia. Nicholas Grenville - 2018-10-14, 20:13 Wysłuchał dziewczyny, która właściwie miała tak samo przechlapane co jej brat. A ogólniej mówiąc, tak jak wszyscy mutanci. Jakby tego było mało, Vincent musiał sprostować siostrę. A na sprzeczki rodzeństwa nie mieli czasu.
- Dobra dobra. Rodzinne sprawy załatwicie później.
Spojrzał na jedno i na drugie. Po czym skupił wzrok na chłopaku, który zarzucił dobrą propozycję.
- Świetnie. To teraz trzeba pomyśleć, jak stąd wyjść by nas nie widzieli i badać jak daleko są.
Chwila namysły aż spojrzał na dziewczynę.
- Co potrafisz?
Zapytał. Mieli smog, mieli wektory i co jeszcze? Każda moc się przyda w opracowaniu planu. A może i nawet nie będzie konieczne, jeżeli znajdą szybko jakieś skróty na przemieszczanie się.Vanessa Edams - 2018-10-14, 20:24 Słysząc słowa brata spojrzała na niego zszokowana.
-Co? Na pewno nie ja...Ja bym Ci tego nigdy nie zrobiła...
Nie sądziła, że Vincent kiedykolwiek będzie i ją obwiniał za to, że wylądował w laboratorium. Ale dzięki temu dowiedziała się, dlaczego wcześniej zachował się tak a nie inaczej. Niemniej jednak, to co teraz usłyszała zabolało ją jeszcze bardziej. W tej chwili nawet nie zwróciła uwagi na to, że był z nimi jeszcze ktoś.
Dopiero pytanie o jej umiejętność sprowadziło ją na ziemię.
-Mogę stać się niewidzialna. Mogę też sprawić trzymając w dłoni jakąś rzecz lub osobę za rękę by i ta stała się niewidzialna. Jednak z osobą dodatkową nie trwa to zbyt długo. Dlatego, ciężko jest mnie złapać...Bo po prostu znikam... Vincent Edams - 2018-10-14, 21:40 No cóż, ich relacje należały do delikatnie skomplikowanych. W zasadzie przez te siedem lat nie istniały, a on żył w przekonania, że Vanessa nie chciała go znać.
Niewidzialność. A więc tak udawało jej się chować przed policją. Po co więc ta cała farsa z pościgiem, skoro mogła skryć się w pierwszym, lepszym miejscu? Bawiła się, czy co?
- Prościej byłoby ich pozabijać - stwierdził beznamiętnie. - A siedem lat temu, jego jedynym przewinieniem była szkolna bójka!
- Z drugiej strony, moglibyśmy narobić sobie tym więcej problemów, niż byłoby z tego pożytku.
Spojrzał na Nicholasa. W końcu on tu chwilowo rządził.Nicholas Grenville - 2018-10-14, 21:57 Skończyli jak na razie sobie tłumaczyć, kto kogo szukał, kochał i nie nawidził. Dokończą w miejscu, gdzie dziewczyna będzie miała bezpieczne schronienie. A potem zobaczy się co dalej. Może i nawet będzie możliwość wciągnięcia ją do Rebelii. Ale o tym później.
Moc Vanessy była dość interesująca, ale widocznie źle wykorzystana. Bo faktycznie, mogła się dobrze ukryć i zbyć ten jeden pościg policyjny, że później daliby sobie z nią spokój. A tak, zaciągają oni posiłki, bo nie potrafią znaleźć jednej dziewczyny.
- Jakbyś dobrze się ukryła, już dawno byś zgubiła policyjny pościg.
Stwierdził, po czym wysłuchał Vincenta.
- Dobrze zauważyłeś. Problemów jednak nie chcemy.
Chwilę musiał się zastanowić jak zadziałają, spoglądając na każdego.
- Vanessa. Tak? Użyj swojej mocy u wyjrzyj na chwilę by ocenić sytuację. Psów raczej nie mają, inaczej byśmy usłyszeli szczekanie. Jeżeli droga będzie czysta, Vincent będziesz prowadził. Ja będę w tyle by w razie ogona zmylić im położenie. Jakieś pytania?
Patrzył na dwójkę, czy zgadzają się w ich planem. Mówiąc do konkretnej osoby, przenosił na tego spojrzenie. Wymyślone na szybko. Nic innego nie przychodziło mu do głowy. A czasu też przecież nie mieli. O dziwo to tym samym poczuł dziwną odpowiedzialność za tę dwójkę. W końcu to dzieciaki.Vanessa Edams - 2018-10-14, 22:05 Uśmiechnęła się lekko pod nosem. Jakże dla nich było to proste...
-To tak nie działa. Nie mogę stać się niewidzialna na długo. Wciąż uczę się to kontrolować. Jeśli np teraz użyję mocy, to przez najbliższe kilka, może kilkanaście minut, nie uda mi się jej użyć. Dlatego zwykle używam jej w skrajnych sytuacjach.
Powiedziała im obu. tak bardzo żałowała, że nie potrafiła kontrolować mocy nieco bardziej.
-Ok...
Powiedziała po czym nie patrząc nawet na brata podeszła do drzwi, po czym w mgnieniu oka, po prostu zniknęła. Widać było tylko uchylające się drzwi jakby działały na nie jakaś paranormalna anomalia.
Wyszła na zewnątrz i rozejrzała się w jedną i w drugą stronę.
-Czysto...
Powiedziała na powrót stając się widzialna dla nich po czym odwróciła się w ich stronę i zrobiła przejście bratu.Vincent Edams - 2018-10-15, 08:31 Vincent kiwnął jedynie głową. Przyzwyczajony był do krótkich komend, a jeżeli te miały jakiekolwiek sens, przyjmował je bez mrugnięcia okiem. Nicholas miał większe doświadczenie w dywersji, więc zwyczajnie mu w tej kwestii zaufał.
Chłopak obserwował umiejętności siostry. Cóż za ironia losu...rodzice musieli być co najmniej zdruzgotani, gdy i ona się ujawniła. A jak musiała czuć się ona, gdy wcześniej wyparła się brata, a potem doświadczyła tego samego.
Gdy wróciła do świata widzialnych, pomyślał, że będzie im łatwiej, gdy nie będzie się tak rzucać w oczy. Zdjął z siebie bluzę i rzucił ją dziewczynie. Pod spodem miał jedynie t-shirt z krótkim rękawem, odsłaniający pokiereszowane ramiona..
- Weź to, załóż kaptur na głowę, schowaj pod niego włosy. - powiedział do niej i nasunął arafatę na usta i nos. Grunt to nie dać się zdemaskować.
Aktywował wektory, których oni nie mogli widzieć. Liczył na to, że nie doświadczy kolejnego wybuchu mocy, bo mogłoby to się skończyć źle dla każdego z nich. Wyjrzał ostrożnie, kiwnął na nich i ruszyli szybko przed siebie, starając się nie zwrócić na siebie uwagi policji.Nicholas Grenville - 2018-10-15, 16:41 Nie było uwag ani pytań. Młodzież przyjęła jego polecenia i od razu przystąpili do działania. Pierw swoje umiejętności pokazała Vanessa, która mimo iż może tylko na chwilę stać się niewidzialna, będzie wstanie ocenić im sytuację na zewnątrz. .
Gdy mieli już pewność, że droga jest czysta, kolej na Vincenta, aby ich poprowadził. Jednakże zrobił coś bardzo miłego dla dziewczyny, oferując jej swoją bluzę. Mimo arafatki na twarzy, Nicholas uśmiechnął się lekko.
Po wszystkim, mogli ruszać. Wybiegli z budynku. Grenville pozostawał z tyłu, aby robić im za wsparcie tyłów oraz mieć dzieciaki przed sobą.
Jednakże, kiedy połowę drogi mieli za sobą, mogli usłyszeć syreny pojazdów policyjnych i dostrzec je po drugiej stronie ulicy, kiedy mijali inne boczne przejścia. Nie było jednak wiadomo, czy to ich szukano, czy ktoś inny odwrócił uwagę policji. Nicholas miał nadzieję, że chłopak jest czujny prowadząc przodem.Vanessa Edams - 2018-10-15, 17:17 Vanessa się go nie wyparła. Nigdy. Jednak póki co, nie miała okazji by mu o tym powiedzieć czy mu tego wyjaśnić. Ale jeśli później da jej szansę, zrobi to. Przynajmniej się postara. Niemniej jednak gest brata zadziwił ją. Jednak nie wiedziała, czy chodzi mu tylko o to by nie zostali rozpoznani czy o coś innego. Ostatecznie bardziej pasowała jej ta pierwsza wersja. Spięła włosy w kucyk po czym założyła bluzę i naciągnęła kaptur na głowę. Bluza była jej o wiele za duża, jednak nie miała zamiaru narzekać z tego powodu. Bardziej mogłaby narzekać na fakt, iż nagle zakręciło jej się na chwilę w głowie, ale nie dawała nic po sobie poznać. Nie chciała by któreś z nich coś zauważyło.
Po chwili ruszyła biegiem za bratem. Jak zawsze miała nieco problem by go dogonić. Już wiedziała, że to za pomocą jego dodatkowej pary rąk. Przez chwilę poczuła się jak wtedy gdy byli dziećmi i ganiali się po domu czy podwórku. Jakie to życie było łatwiejsze, gdy nikt o niczym nie wiedział.
Kaptur przeszkadzał jej trochę, gdyż spadał jej co po chwila na oczy i zasłaniał drogę, jednak starała się jakoś dać radę. W połowie drogi, usłyszeli policyjne syreny, była niemal pewna, że to ich szukano. Miała dziwne wrażenie jakby wszyscy już wiedzieli, że znalazła brata i, że towarzyszy im jeszcze jeden mutant.Vincent Edams - 2018-10-15, 19:39 Połowa drogi minęła bezpiecznie. Potem było już gorzej, bo usłyszeli syreny policyjne. Pytanie tylko czy był to zbieg okoliczności, czy ponownie ich wyśledzono. Może jego siostra miała nadajnik ? Nie, wtedy by ich odnaleźli natychmiast.
Wtedy usłyszeli w niedalekiej odległości kroki, Spojrzał przez ramię na swoich towarzyszy i kiwnął im głową, by się schowali za rogiem. Sam Vincent pozostał na swoim miejscu. Ledwie Vanessa i Nicho się ukryli, Edams stanął twarzą w twarz z dwuosobowym patrolem policji.
- Hej! Co ty tu robisz szczeniaku ?! Nie wiesz, że jest godzina policyjna!? - warknął do niego typowy przedstawiciel amerykańskiej policji - niski i grubiutki. - Pokaż twarz i podnieś ręce do góry !
Chłopak powoli podniósł dłonie i równie wolno zaczął się zbliżać do patrolu.
- Zasiedziałem się u dziewczyny - powiedział do policjantów- Dogadamy się jakoś?
Mężczyźni spojrzeli po sobie. Chłopaszek wyglądał dość niewinnie. On nie chciał mieć problemów, oni roboty a mogli jeszcze na tym zarobić.
- No nie wiem. Co proponujesz ? -powiedział ten gruby, gdy VIncent był już bardzo blisko -Wpierw zdejmij tą szmatę z twarzy,
Chłopak wykonał ruch, jakby miał arafatę zsunąć z nosa i ust, ale nagle wydarzyło się coś dziwnego. Mężczyźni, jakby przyciągnięcie niewidzialną silną, wpadli na siebie, zderzając się czołami z taką siłą, że aż słychać było dźwięk pękającej kości. Obaj padli zemdleni na ziemię.
Nie mógł ich zabić, ani dotknąć, by nie zostawić śladów. Użył wektorów, by otworzyć najbliższy kontener na śmieci, po czym tym samym sposobem wrzucił omdlałych funkcjonariuszy do środka i zatrzasnął wieko.
- Czysto - oznajmił do Nessy i Nicho. - Już niedaleko. Nicholas Grenville - 2018-10-15, 21:04 Jeżeli dziewczyna czuła się słabo i mogła im zemdleć po drodze z powodu użycia mocy, wtedy Nikolas mógłby przyspieszyć i wesprzeć ją ramieniem. Był z tyłu, więc widział przed sobą młodych, zatem mógł szybko zareagować. Ignorując swój ból w klatce piersiowej. Lecz nie tylko ten. Czuł że serce od biegania mocno mu wali. Oby tylko wytrzymał do samego końca, aż znajdą się w tym bezpiecznym miejscu.
Vincent najwyraźniej dostrzegł funkcjonariuszy przed sobą, zatem Nicholas odebrał jego sygnał, skinąwszy głową. Jeżeli i Vanessa odebrała to samo, złapał ją za rękę i ściągnął na bok za ścianę jednego z budynków. Schowali się, by przeczekać akcję którą miał się zająć chłopak.
Mimo iż Grenville obserwował kątem oka jak Vincent sobie radzi, Vanessa mogła odnieść wrażenie, że nie jest nim za dobrze. Zwłaszcza, że położył dłoń na klatce piersiowej w okolicy serca i trzymał, jakby tam doskwierać zaczynał go ból.
Gdy chłopak załatwił policjantów, wyszedł z ukrycia, chyba tylko w głowie pocieszając sie, że to niedaleko. Oby. Jeżeli nic więcej nie stało im na drodze, mogliby ruszać dalej.Vanessa Edams - 2018-10-15, 21:27 Vanessa nie miała problemów z osłabieniami z powodu mocy. Bardziej chodziło tu o to, że nie miała zbytnio przez ostatnie miesiące gdzie spać, i ciężej było jej ogarnąć sobie coś do jedzenia przez co jej organizm był też osłabiony. Ale za odnalezienie brata, mogłaby poświęcić życie. Byleby miała szansę jeszcze mu tylko wszystko wyjaśnić....
Dziewczyna może by się nie schowała gdyby nie to, że Nicholas nie złapał jej za rękę i nie pociągnął na bok za ścianę.
-Wszystko ok?
Spytała szeptem by nie wydać ich kryjówki. Wiedziała, że mogłoby to się dla nich źle skończyć.
Po krótkiej chwili Vincent oznajmił, że droga wolna i już niedaleko. Pocieszyło ją to, zwłaszcza, że czuła się coraz słabsza.