Mary Pond - 2020-04-14, 14:16 Leilah nie zaprotestowała w żaden sposób więc Mary pozwoliła sobie założyć, że zgadza się na takie spotkanie. Zatem w następny weekend spotkają się w jakiejś knajpce przy lunchu.
-Rozumiem. W takim razie widzimy się za tydzień.- uśmiechnęła się i wstała uznając spotkanie za zakończone. Rozejrzała się nim wróciła na chwilę spojrzeniem na mężczyznę.
-Odprowadzić gdzieś Pana?- spytała z czystej uprzejmości, bo może Pan Hopper zamierzał jeszcze coś dopowiedzieć albo potrzebował pomocy z dotarciem do autobusu albo postoju taksówek. Niby dotarł tutaj sam i na pewno byłby w stanie sam wrócić, ale jeśli mogła mu stosunkowo łatwo uprościć życie… Chyba były jakieś taksówki niedaleko parku, a na pewno stały w pobliżu galerii i tej karuzeli, przy której się spotkali.David Hopper - 2020-04-15, 20:54 - Zgadza się.
Odpowiedział na potwierdzenie zaplanowanego dnia i godziny na kolejne spotkanie. Jeżeli coś miałoby się zmienić, to zaryzykuje zaproszeniem ich do siebie i tam omówią szczegóły. Śledzić ich nie powinien nikt ani podejrzewać, że David przebywa z mutantami. Te dziewczyny są młode i przecież mogą odgrywać rolę studentek. Choćby sama Mary, jak w tej chwili kiedy zobaczył teczkę i papiery.
Czas pokaże jak to wyjdzie. Wiedział jedno, że czeka go sporo pracy w przygotowaniu się do opublikowania danych. Być może zamiast skomplikowanych procedur, dość proste okażą się być mniej problematyczne?
- Dziękuję, ale nie trzeba, poradzę sobie.
Odparł z uprzejmym uśmiechem. Nie chciał ich zatrzymywać i wykorzystać do tego, by gdzieś go odprowadzały. Tyle lat porusza się sam na wózku, więc da sobie radę. Postój taksówek na pewno znajduje się gdzieś niedaleko.
Spotkanie można było uznać za zakończone. Chyba że przypomną się im jakieś pytania. Spoglądał nie tylko na Mary, ale też na jej koleżankę, czy ona nie chciała czasem coś od siebie powiedzieć? Jeżeli nie, to mogli się wszyscy rozejść w swoją stronę.Mary Pond - 2020-04-16, 02:10 Pan Hopper nie chciał pomocy w dotarciu gdziekolwiek teraz zmierzał, Mary nie chciała się narzucać i nie miała już nic do dodania więc o ile Leilah nie zamierzała się wtrącić jeszcze pod koniec to można było się pożegnać. Ruszyła parkiem w innym kierunku niż do karuzeli, bo tam znajdował się bardziej odpowiadający jej przystanek. Jechała do Laguny, więc pewnie jej towarzyszka szła z nią.
- No, nie było tak najgorzej.- stwierdziła licząc, że i kobieta podzieli się swoimi przemyśleniami o tym spotkaniu. Leilah mogła jeśli chciała ochrzanić rudzielca już teraz. Pewnie wiele miała do powiedzenia choć raczej nie wszystkim będzie chciała się podzielić już teraz, na “wrogim terenie” i z przynajmniej częścią komentarzy zaczeka aż będzie składać raport Nicholasowi albo nawet jeszcze dłużej- aż usiądą z jakimś mocniejszym alkoholem. Ruda nadal nie zamierzała wypić za dużo. Przywykła już do ograniczonej ilości takich napojów w swoim życiu. Jednak coś tam wypije. Choćby dla towarzystwa.