Emma Williams - 2020-05-19, 17:01 Dorośli zawsze powtarzają, że nic ich tak nie potrafi zaskoczyć, jak właśnie dzieci. Tak samo jak ja teraz zakoczyłam panią Esther. Wiedziałam to wyraźnie jej spojrzeniu oraz też jak próbuje znaleźć odpowiednie słowa. Uśmiechnęła się do niej, a słysząc jej słowa jeszcze bardziej mój uśmiech się powiększył. Rzuciłam się jej na szyje przytulając...
- Dziękuje - powiedziałam do niej, bo tak bardzo chciałam nazywać ją inaczej niż pani Esther. Jednak nie umiałam o to wcześniej zapytać. Jednak odważyłam się na to rozmowie z Vanessą. Przecież ona tak zachwalała Ciocię. Boże te słowo nawet mojej głowie brzmi cudownie.
- Co będzie teraz? Czy pan Nicholas jest bardzo zły na mnie? - zapytałam się zaraz cioci... Chciałam wiedzieć to wszystko... Już wiedziałam, że źle zrobiłam, bo wcześniej ciocia Esther mi to wyjaśniła. Teraz chciałam wiedzieć co też tata Vanessy myśli o tym. Nie chciałam, by moja przyjaciółka miała przez mnie kłopoty. Chociaż ten dzień był świętny. Nadal jeszcze miałam wilgotne włosy po kąpieli w fontanie.Esther Goth - 2020-05-27, 21:37 Faktycznie nikt nie potrafi tak zaskakiwać jak dzieci. Jednak nie tylko do tego są zdolni. Potrafią prócz zaskoczenia potrafią prawić zakłopotanie osoby dorosłe. Jednak Esther powinna powoli się przyzwyczajać do Emmy i jej zachowań. Nawet trudnych pytań, jakie mogą paść z ust dziewczynki. Wiedziała jedno... Nie zamierzała nigdy jej kłamać czy oszukiwać inny sposób. Chociaż była dzieckiem miała prawo wiedzieć to i owo... Dzieci potrafią nas zaskoczyć, bo nie często nie bierzemy ich poważnie. Uważamy je za coś... Co jest delikatne i nie zrozumie wie rzeczy. Jednak one rozumieją, ale widzą świat swój własny sposób.
Uśmiechnęła się, kiedy dziewczyna rzuciła się jej na szyje z słowem dziękuje. Cóż nie widziała nic przeciwko by się nie zwracała do niej po prostu ciociu. Przecież opiekowała się nią, a przyszłość mogło to sprawić wiele kłopotu, jakby Emma zwróciła się do niej na pani. Zaraz pojawiłyby się pytania o jej rodziców i o to czemu jest pod jej opieką.
- Nie długo się stąd wyprowadzimy... Przez jakiś czas będziemy mieszkać z Nicholasem i Christianem oraz Anią i Vanessą. A później się zobaczy - odpowiedziała jej na pierwsze pytanie. - Co do Nicholasa cóż martwi się o was i nie bój się nie jest na ciebie zły. Po prostu wszystko widzi w czarnych barwach - powiedziała do niej... Nie wierzyła w to, że Nick jest zły na Emme. Raczej boi się o nią, jak i o Vanessę. Chce je chronić i widzi same najgorsze scenariusze... Trochę zapominając, że to są jeszcze dzieci.Emma Williams - 2020-06-04, 18:04 Słysząc coś o wyprowadzę byłam przerażona.... Nie chciałam się znowu przeprowadzać z ciocią robiliśmy to co dwatygodnie. Teraz miało być wszystko inne. Mieliśmy zatrzymać się w jednym miejscu i zacząć wszystko od nowa... Jaka znowu wyprowadzka? Dobrze, że chociaż z Vanessą i Annabeth. Jednak to nie zmienia faktu, że nie chciałam się wyprowadzać.
- Czy to przez to, że nie powiedzieliśmy, że chcemy iść na plac zabaw? - zapytałam się cioci Esther, bo skoro mogłam tak do niej mówić to zamierzałam to robić jak najczęściej... Lubiłam zwracać się do niej CIOCIU, bo była naprawdę super. Z każdym kolejnym dniem przekonywałam się, że moja ciocia i Cornelia dobrze zrobiły oddając nas pod opiekie pod nią. Jeszcze tylko nie wiedziałam czemu to zrobiły.
- Pan Nicholas jest straszny... Zawsze jak się wkurza to na czole mu pulsuje taka żyłka - powiedziałam do cioci... Nie chciałam jakoś uwierzyć, że on się martwi... Jak tylko zakazuje i mówi co mamy robić.Esther Goth - 2020-06-08, 13:29 Uśmiechnęła się pocieszająco do dziewczynki, ponieważ przeprowadzka nie była wcale przez nie. Jak również nie przez ich wypad na plac zabaw, bo już mówiła Emmie, że wcale nie jest o to zła. Rozumiała, że byli dziećmi chcieli się bawić i czerpać z życia ile się dało. Dzieci nie wie rozumiały z tego, że ktoś może je skrzywdzić tylko dlatego, że są inne od innych. Jednak często to właśnie w tym wieku przejawia się największe okrucieństwo...
- To wcale nie przez plac zabaw ani ucieczkę... Po prostu stwierdziliśmy, że nie możemy mieszkać dłużej nad barem. Potrzebujemy większego domu - powiedziała do Emmy próbując jej wytłumaczyć dlaczego się przenoszą, by nie sądziła, że to przez nią. - Wiesz wybraliśmy super dom z prywatnym placem zbawa oraz dużym ogrodem, że Yogi będzie zadowolony... Będziesz mogła z dziewczynami wychodzić na ogród, kiedy będziecie chciały - dodała przekazując dobre strony tej całej przeprowadzki, ale nadal myślała o swoim domu, który pewnie nadal stał tam zniszczony. Musiałą do niego pójść... Chociaż na groby. Jednak nic nie mówiła na razie Emmie, bo jeszcze nie wiedziała kiedy. Zaśmiała się na wzmiankę o tym, że Nicholas ma żyłkę na czole, która pulsuje.
- Wcale nie jest taki straszny... Brakuje mu mamy Vanessy i próbuje pogodzić wychowanie niesfornej córki z prowadzeniem baru. A wy mu tego nie ułatwiacie... Dlatego się denerwuje, ale szybko mu przechodzi - powiedziała do Emmy z uśmiechem, bo przecież musiała jakoś brata przestawić w dobrym świetle. Sama się zastanawiała czemu bywa taki surowy...