Sebastian Morrison - 2020-07-02, 10:53 Kto by nie chciał mieć tak pięknie przyozdobione ciało? Nawet Sebastian na sobie miał kilka tatuaży. Być może Simonowi będzie dane je kiedyś zobaczyć. Tak samo jak z darem, mocą o której młody chłopak nie miał jeszcze pojęcia, co potrafi jego przyszły nauczyciel. Właśnie tą propozycją i również wymuszeniem zgody, Simon zaskoczył Sebastiana prośbą o lekcje panowania nad darem. Jeszcze chyba nikt czegoś takiego nie proponował Morrisonowi. Mimo wszystko, zgodził się. Sam też siebie sprawdzi, czy będzie nadawał się na nauczyciela. Z drugiej strony, dobrze jest mieć tak młodego chłopaka przy sobie.
Mocny ryzykant, nie widzący niebezpieczeństwa wokół, decydując się na zaufanie z marszu obcej osobie. Oby nie żałował tego wyboru.
Seba zgodził się, podając młodemu swoją wizytówkę, którą chłopak od razu z zachwytem skomentował.
- Jak widzisz, nie ma rzeczy niemożliwych. Dla takich jak my.
Odpowiedział z lekkim uśmiechem, pewnością siebie i przekonaniem, że nawet na ogonie nie siedzi mu DOGS. Jak słusznie Simon zauważył, Morrison jest wyluzowany i żyje normalnie wśród ludzi. Pewnie i to sprawiło, że chciał od niego się uczyć.
- Sądzę, że do tego tematu jeszcze wrócimy i pogadamy na spokojnie.
Rzekł Sebastian, chcąc zakończyć temat z dyskusją na temat mutacji, gdyż patrząc na Simona w oddali za nim dostrzegł patrol DOGS, który wyłonił się zza rogu ulicy.
- Będę się zwijał. I nie oglądaj się.
Rzekł nieco ciszej spokojnie do chłopaka ale już z nutą poważnego tonu, jakby zauważył coś lub kogoś, kogo raczej nie chcieliby widzieć. Przy czym dodał.
- Zachowuj się normalnie i nie wzbudzaj podejrzeń.
Poradził tam samo ze ściszonym głosem i najnormalniej w świecie, spojrzał na zegarek.
- Na mnie czas.
W tym momencie Sebastian był sobą jak na początku, mówiąc już normalniej.
- Mam jeszcze jedno spotkanie a z tymi kulami dojście na miejsce zajmie mi wieki.
Zażartował i powoli też zaczął się pakować. Poczekał również ze spokojem aż Simon skończy robić zdjęcia jego pracom, by móc tę teczkę schować do torby.Simon Miles - 2020-07-11, 14:16 Na ten moment Sebastian zrobił na Simonie ogromne wrażenie. Coś było w jego osobie takiego, że chłopak wręcz widział w nim świetnego nauczyciela, którego mogłaby polubić nawet reszta klasy, gdyby faktycznie z takim nauczaniem wiązał się jego zawód.
Zapowiadało się na to, że powoli zmierzali do zakończenia tej niezaplanowanej rozmowy i pójścia w swoją stronę. Gdy jednak mężczyzna odradził odwracania się i wzbudzania podejrzeń, Simon uniósł brew.
- Huh? -
Zdziwił się tym nieco, ale faktycznie posłuchał i siedział jak siedział. W główniej mierze za sprawą odpowiedniego tonu mężczyzny, który nie obudził nagłego poczucia niepokoju. Dosłownie chwilę później do uszu młodego dotarł charakterystyczny dźwięk stąpania grubych podeszew patrolujących w mundurach kundli, dobiegający gdzieś z tyłu.
- Łał...
Chłopak był pod wrażeniem. Nieco zadrżał mu głos, aczkolwiek ledwo słyszalnie. Zaśmiał się szczerze, gdy mężczyzna przed nim ot tak spojrzał sobie na zegarek, jakby w pobliżu wcale nie było groźnych, uzbrojonych ludzi. Jak on to robił? Rozbawiony nastolatek nie czując zdenerwowania u Sebastiana sam nie odczuwał takiego stresu. To było niesamowite.
Simon po zrobieniu już ostatniego zdjęcia, z podziękowaniem oddał mężczyźnie szkicownik i spojrzał na wspomniane wcześniej kule.
- Nic dziwnego, że kogoś mi przypominasz.
Powiedział z ciepłym uśmiechem, pakując swoją butelkę z wodą do plecaka i chowając telefon do kieszeni. Ewidentnie było to jakieś dobre skojarzenie, choć Simon nie zdradził kogo miał na myśli. Sebastian przez te kule trochę przypominał mu Davida Hoppera.
Nastolatek wstał i po przejściu kilku kroków, uniósł rękę w geście pożegnania.
- To do zobaczenia!
Zawołał i zaczął powoli zmierzać w kierunku swojego domu. Mając numer mężczyzny będą w stałym kontakcie. Oglądając się ostatni raz za Sebastianem widział jak ten powoli szedł w tylko sobie znanym kierunku.