Imari Blanc - 2018-06-29, 17:08 Zmarszczyła brwi, bo to nie była informacja, jaka by ją zadowoliła, ale nie widziała sensu w dopytywaniu, w końcu wyglaało to na dość delikatny temat dla niego. Rozumiała, jeśli dotyczył mutacji - ona sama nie była przecież zbyt chętna by o tym mówić otwarcie, w warunkach takich jak tu - z ludźmi naokoło. Nawet jeśli niby nikt ich nie widział.
- Cóż, nie mam tam aż tak dużego ruchu, a to było raczej miłe towarzystwo - skomentowała. I nie kłamała, tak naprawdę było! Nawet jesli raz czy dwa musiała ich ofuknąć za to, ze są za głośno, ale zawsze się starali.
- Tak, starszego brata i młodszą siostrę - uśmiechnęła się, w końcu brata odnalazła, a raczej on ją odnalazl po cholernych jedenastu latach więc mogła byc zadowolona!
- A ty? Alex Parker - 2018-06-29, 20:31 Jak widać, godzina policyjna oddziaływała nie tylko na życie prywatne mieszkańców, ale i na ekonomię. Ucierpi życie nocne a przy okazji caly rynek. Kawiarnie, restauracje, kina, teatry....Ciekawe co z klubami? Wyglądało na to, że 22 i koniec imprezy.
- Dwójka ? Nieźle - uśmiechnął się - Zawsze zazdrościłem kumplom, którzy mieli rodzeństwo. Jak się już domyślasz zapewne, jestem jedynakiem - kontynuował - Za młodu mówili mi, żebym się cieszył, bo rodzeństwo to wrzód na dupie... Ale teraz rzecz jasna, mają inne zdanie na ten temat
Sięgnął po szklanke, by napić się kawy.
- Także nie mam rodzeństwa. Ale miałem kiedyś psa - no prawie jak rodzeństwo !Imari Blanc - 2018-06-29, 20:51 Faktycznie, Imari też się nad tym zastanawiała. Sama przestawiła godziny działania herbaciarni, bo zwykle była otwarta do 21, teraz myślała nad tym, by zostawić ją otwartą najwyżej do 20:30, a zapewne do 20. Zobaczy jak będa pojawiać się klienci i wtedy zadecyduje. To na pewno nie bedzie podobać się ludziom, właścicielom, zwykłym mieszkańcom.. Taka godzina policyjna to ciężka sprawa. Imari zdawała sobie sprawę, że niektórzy z grup mutantów to ekstremiści, ale tak samo to działało jeśli chodzi o ludzi. Nie miała pojęcia co o tym sądzić, ale fakt faktem, czuła się coraz gorzej.. Bardziej klaustrofobicznie w tym, ponoć, wolnym kraju.
- Wiesz co.. nienawidziliśmy się z bratem, jeśli ktoś by nas spytał, gdy byliśmy dziećmi. Jest rok starszy niż ja. Ale tak naprawde jeśli cokolwiek się działo, to zawsze się za siebie wstawialiśmy. A brat zawsze brał na siebie winę za wszystko, chociaż nie powinien, potem się na niego wkurzałam.. Doceniłam po latach - uśmiechnęła się, smutno. Nie wspominała o tym, że zostali rozdzieleni na kilkanaście lat.
- Psa? Jakiego? Zawsze chciałam mieć zwierzątko, ale rodzice mówili, że nie ma na to czasu.. a potem.. coż, nie było możliwości - wzruszyła ramionami, to w końcu bardziej skompliwkowana sprawa.
- A nie myślałeś, żeby teraz wziąć jakiegoś.. nie wiem, chomika? Krolika? Kota? Twoje mieszkanie jest dość..puste. NIe przeszkadza ci to? Alex Parker - 2018-06-30, 11:14 Ten smutny uśmiech zwiastował jakąś ponurą historię, ale nie chciał ciągnąć Imari za język. Przynajmniej nie teraz. Potrzeba było do tego czasu i wzajemnego zaufania.
- Wiesz co, to był kundelek, ale bankowo krzyżówka z labradorem. Znajda , przygarnęliśmy go jak był szczeniakiem. Jakaś gnida go przywiązała do pnia drzewa i zostawiła w tym lesie, w którym go znaleźliśmy. - powiedział, wracając do wspomnień - Nazwaliśmy go Nuggets. Wyrósł na cholernie inteligentnego psa. Kiedy przyszedł czas mojej rehabilitacji, miał mnie zawsze na oku. - rzecz jasna miał na myśli czas kiedy obudził w sobie moc i go wypuścili ze szpitala. - Kiedy... było ze mną gorzej, przybiegał i mnie uspokajał - uśmiechnął się do wspomnień - Kiedy odszedł, nie byłem w stanie go zastąpić żadnym innym zwierzęciem. I chyba nadal bym nie umiał- westchnąłImari Blanc - 2018-06-30, 13:08 Niechętnie mówiła by o Hopperze, który w sumie był poszukiwany, który sam nie mówił o sobie za wiele, nawet jej. Więc szanowała jego prywatność, ale też nie zamierzała zaprzeczać, że nie ma rodzeństwa - bo miała. W komplecie, co bardzo ją cieszyło. Do tego Hopper był przecież obecnie osobą zarządzająca Bractwem, więc..
- Oh.. - zrobiła rozczuloną minę - Rozbrajają mnie zawsze takie historie, to urocze.. - schowała się za szklanką z kawą na moment.
- Na pewno nie myślałeś o żadnym.. kocie nawet? Czy jesteś jednak psiarzem? Wiesz.. twoje mieszkanie było dość.. puste. Alex Parker - 2018-07-01, 08:43 Uroczo wyglądała z tą rozczuloną miną, ktorą zaraz ukryła za szklanką z kawą. Uśmiechnął się nieznacznie.
- Kocie? Nie, w życiu ! Jestem psiarzem z krwi i kości. Koty są wredne i nieprzewidywalne. - stwierdził dobitnie - Jeżeli miałby się pojawić w moim życiu zwierzak, to byłby znowu pies. Aczkolwiek, tak jak mówiłem, wciąż pamiętam jak przeżywałem śmierć Nuggetsa i nie wiem czy byłbym gotowy na powtórkę z rozrywki. - powiedział spokojnie - Cóż, wiem, że moje mieszkanie jest dość... bezbarwne. Chodzi o brak drażniących bodźcówImari Blanc - 2018-07-01, 20:25 - Czyli jednk psiarz - uśmiechnęlą się, kiwając lekko glową. Jako, że Imari nie miala nigdy żadnego zwierzęcia - trochę bała się psów, szczególnie tych większych. Kotów nie, bo te zwykle unikały kontaktu, więc nie bylo z nimi aż takiego problemu. Po prostu nie miała pojęcia jak powinna reagować i tak dalej, poza wiedzą, ze psa się głaszcze za uchem najlepiej. Ponoć.
- Ah. No ta k, a taki pies mogłby tez być dość głośny czy coś i wtedy byłby problem.. - zagryzła wargę - Nie pomyślałam o tym. Ale chyba wszystkie zwierzęta jakoś hałasują. Może powinieneś mieć pająka albo węża w takim razie! - zaproponowała lekko rozbawiona taką zmianą z psa w coś do terrarium. W końcu nawet chomiki potrafiły narobić niezłego hałasu.Alex Parker - 2018-07-03, 20:06 Alex uniósł brew ku górze, by po chwili się uśmiechnąć. Zaiste była z niej Matka Teresa z Kalkuty. Jej życie wypełnione było wszelako pojętą troską o każdego, tylko nie o siebie.
- Bardzo to ciekawe jak cię martwi moja samotność - powiedział z rozbawieniem w głosie - Ale nie martw się. Tak jakby się przyzwyczaiłem.
Od wielu lat unikał bezpośrednich kontaktów z ludźmi. Te online były znacznie bezpieczniejsze.
- Tylko pies byłby do zaakceptowania - oznajmił po wymienieniu tych cichszych przedstawicieli fauny - Najlepiej duży, małe kojarzą mi się z zabawkami. A duży nawet cię przeciągnie po podłodze, gdyby coś ci się stało. - gdybal głośnoImari Blanc - 2018-07-03, 20:36 - To może powinieneś o takim pomyśleć. Myślę, że mogłby ci dać dużo dobrego - uśmeichnęła isę. To nei tak, że nei myślała o sobie, wcale nie tak. Po prostu jej własne dobro było na końcu całego łancucha, ale wiedziała, że musi trzymać się w jakiejś tam formie, żeby pomagać innym. Dlatego o siebie dbała, ogarniała, nie pozwalała sobei wpaść w jakąś czarną dziurę rozpaczy.
- U mnie w domu nigdy nie było zwierząt, miałam za to rodzeństwo. To chyba prawie to samo.. - zaczęła bawić się szklanką, przesuwajac ją dookola po blacie. Nagle zerknęła na Alexa i przestała.
- Przepraszam, zapominam - mruknęła lekko skrępowana.
- Gdybyś jechał do schroniska ot chcę się wybrać z tobą! - zadecydowała nagle.Alex Parker - 2018-07-04, 07:17 Alex wybuchnął śmiechem. Wygląda na to, że Imari już wszystko ustaliła. Za chwilę poleci sprawdzać, która karma jest najlepsza, na co musi psa zaszczepić i jakie posłanie będzie najwygodniejsze.
- Hola, hola ! Ja jeszcze nie powiedziałem, że chce psa ! - zasmiewal się - Wstrzymaj konie, panno Imari. Adopcja psa to nie kupno skarpetek. Ja potrzebuję czasu do takich decyzji. Pies to pełno dodatkowych obowiązków - uśmiechnął się - Nic nie szkodzi - póki nad tym panował, było okej, umiał się odciąć od drażniących bodźców.Imari Blanc - 2018-07-05, 12:58 Parsknęła.
- Dobrze, dobrze. Domyślam się! Ale i tak uważam, że powinieneś mieć jakieś zwierze w tym pustym mieszkaniu. Tym bardziej, jak masz mało kontaktu z ludźmi face to face, a sam mówiłeś, że masz. Chociaż ja też chętnie bym się zakopała za monitorem, ale.. no, tak nikomu nie pomogę. A jak już sam zauważyłeś, tym się głównie zajmuje - uśmiechnęła się. Miała nadzieję, ze wyśle jej kiedyś zdjęcie jakiegoś psa. Szczeniaka czy nie, nieważne! Ale mógłby trochę odżyć. A może wystawienie na bodźce pomogłoby mu opanować niechciane reakcje na nie, te zależne od mutacji oczywiście. Taka mała terapia przy okazji sprawienia sobie psa albo innego zwierzęcia.
Spojrzała w okno, poobserwowała na moment ludzi naokoło i zagryzła wargę, zanim przeniosła wzrok na mężczyznę.
- ...Alex? Nie myślałeś, żeby.. poznać więcej osób z podobnymi zainteresowaniami? - więcej mutantów! Ale tego pytania nie może zadac wprost, wiec oby zrozumiał.Alex Parker - 2018-07-05, 14:25 Uśmiech nie schodził z jego twarzy od kilku dobrych minut. Dawno tak dobrze nie spędzał czasu.
- Kolejny raz określiłaś moje mieszkanie pustym. A mam trochę klamotów - parsknął - Książki...gry...komiksy...sprzęt komputerowy. Nawet mam kaktusa. - tak, ogrodnikiem, to on był fatalnym. O ile był osobą poukładaną i zorganizowaną, tak nie przekładało się to na jego zdolności , utrzymania przy życiu roślin zielonych.
- Mam sporo znajomych...ale utrzymujemy kontakt głównie online. Wiesz, tak jest...wygodniej - raczej bezpiecznej, ale wolał ostrożnie dobierać słowa. - Ale nie ukrywam, kiedyś byłem bardziej towarzyski.
Zanim obudził w sobie moc, przecież miał przyjaciół. Miał swoje życie, z którego był dumny. Miał nawet pierwszą miłość, którą bezpowrotnie utracił. Wszystko to umarło razem z nim, w dniu wypadku.
Normalnie mógłby nie zrozumieć ukrytego pytania, ale tak się ślizgali między słowami, że tym razem się domyślił o co jej chodzi.
- Nie, nie myślałem o tym. Uznałem, że tak będzie lepiej. - może był tchórzem, trudno. Dzięki temu mógł prowadzić względnie normalne życie, biorąc pod uwagę nadnaturalne okoliczności.Imari Blanc - 2018-07-06, 11:31 - Tak, klamoty to dobre określenie. Wiesz czego tam nie masz? Duszy. To.. jakbyś wynajmował pokój w hotelu. Tak wygląda. Bardzo ladnym hotelu, jasne, ale nadal hotelu. Jakbyś miał tam być tylko na chwilę i nie oplacało ci się mieć niczego więcej, żadnych.. sentymentalnych rzeczy, żadnych swoich rzeczy - wzruszyła ramionami - Kaktus się nie liczy. Dlatego mowiłam, ze pies - dodała jeszcze, usmiechając się do niego.
- Łatwiej? - sprostowała.
Cholera.
Ona też mogła zostać w ten sposób.
Nic z tego, co sie stalo.. nie stalo by się jej. To trochę samolubne, bo stało by się i tak, niezależnie od jej osoby. ALe nie brala by w tym udziału.Alex Parker - 2018-07-06, 13:56 Ledwo zauważalny cień przemknął przez jego twarz. Cóż....jej słowa były jak najbardziej prawdziwe. W końcu nie trzymał (przynajmniej na widoku) niczego, co by mu przypominało poprzednie życie. Żadnych zdjęć w ramkach, żadnych pamiątek. Być może Imari kiedyś się dowie, dlaczego tak postępował. A być może już się domyślała.
- To się nazywa minimalizm,. Nie jestem zbieraczem - powiedział z delikatnym uśmiechem - Mniej sprzątania.
Zastanawiał się przez moment, jak przekazać to co chciał, by nie powiedzieć za dużo. W końcu uznał, że nie ma co popadać w aż taką paranoję.
- Bezpieczniej,. - obrzucił krótkim spojrzeniem mężczyznę siedzącego w kącie. Miał niejasne przeczucie, że jest przez niego obserwowany. - Co powiesz na spacer? - zaproponował nagleImari Blanc - 2018-07-06, 14:03 Nie popadać w paranoję? Właśnie to robił.
- Nazywaj to jak chcesz, ja już mam wyrobione zdanie i go nie zmienisz! - uśmiechnęła się lekko rozbawiona tym jak próbuje się bronić. Jej zdania nie zmieni! Była uparta, jeśli była o czymś przekonana, wiec nie będzie tak łatwo. Spojrzała na niego uważniej, zmarszczyła lekko brwi.
- Jasne, zapłaćmy i możemy iść - zaproproponowała, szuakjac wzrokiem kelnerki, by ta podeszła do stolika. Nie wiedziała skąd ta nagła zmiana u niego, ale widziała ją - być może przez to, że wcześniej zachowywał się inaczej. I to dosłownie chwilę wcześniej.