Penelope Mares - 2020-03-22, 19:55 Słysząc, że miała powiedzieć o cokolwiek o DOGS i ludziach tam pracujących poczułam silny ścisk żołądka. Już i tak za dużo powiedziałam wyjawiłam dwie osoby oraz tego, że będą nasz szukać. Wiedziałam, że będą... DOGS nie zapomina o swoich ludziach. Pewnie zdążyli się zorientować, że żyjemy... Przecież tam w tunelach zdążyłam połączyć z oddziałem za nim zabrano mi komunikator. Czułam, że muszę coś zrobić by niezdradzić DOGS oraz uchronić Nicholasa i Vanesse.
- Nie mogę - odpowiedziałam, bo nie mogłam mu zdradzić. Nawet jeśli chciałam ich chronić to nie mogłam zdradzić. Nie Gabriela ani też innych znajomych... Bardziej z tego, że to było głęboko zakorzenione we mnie... NIe była wstanie zdradzić... Poza tym nie chciałam, by DOGS skończyło jak DOM. Wiem to było dziwne... Sama siebie nie rozumiałam, bo czułam się rozdarta między dwiema postaciami. Czułam się tak jakby Penelope i Rebecca toczyły ze sobą walkę.
- Nie atakuj DOGS... Zrób to dla naszych dzieci - powiedziałam do niego prosząc... Nie chciałam by się narażał... Poza tym na jego miejsce przyślą nowych z innych regionów. - Trzeba znaleźć inny sposób by zmienić świat. Nie koniecznie siłą - dodałam do niego, by przemówić do rozumu i serca. Jednak miałam dziwne wrażenie, że już kiedyś to mówiłam. Choć tego nie pamiętam.Nicholas Grenville - 2020-03-26, 00:46 Możliwe że za dużo naciskał. Za dużo chciał od niej teraz wyciągać informacji, kiedy wszystko stawało się dla niej świeżością i nie pamiętała wszystkiego w stu procentach. Był wstanie to zrozumieć, być wyrozumiałym. Westchnął nieco zawiedziony, kiedy odmówiła sprzedania swoich kumpli z DOGS. Trudno. Powie mu o nich innym razem.
Kolejna jej prośba była dla niego dość niespodziewana, ale i pokazywały to jej dawne oblicze, kiedy prosiła go by przestał tak zabijać każdego kogo uzna za wroga. To ona go zmieniła, że przestał zabijać. Pokazywała mu drogę, że wiele spraw można załatwić inaczej. Dotarło do niego dopiero w momencie, kiedy wyznała mu, że jest w ciąży z Vanessą. Wtedy jego spojrzenie na przyszłość się zmieniło. Tak i teraz widocznie próbowała go powstrzymać od atakowania DOGS. Nie tym razem. Oni muszą zostać zniszczeni. Dla ich dzieci, by mogły dorastać w bezpieczniejszych casach, tolerancyjnych dla mutantów.
- I mam pozwolić, by dorastały w takich czasach co my teraz? W strachu i obawie i złapanie przez służby departamentu i zrobienia prania mózgu jak Tobie? Ja nie chcę tego dla nich. Chcę, by dorastali w spokojnych czasach, gdzie mutantów się toleruje. Jeżeli wiesz jak inaczej można ich załatwić, to czekam na propozycje.
Zrobił krótką przerwę by spojrzeć na jej twarz.
- Poza tym... Parę lat temu mówiłaś mi podobne słowa. Jak się poznaliśmy i kiedy zaczęliśmy ze sobą chodzić. Chciałaś, bym przestał zabijać kogo popadnie, ale taka była moja praca. Takie dostawałem zlecenia. Teraz też próbujesz mnie oddalić od tego, co jest tym razem konieczne.
Rzekł dość poważnie, ale też starał się mówić spokojnie. Nie chciał teraz żadnej sprzeczki. Jeżeli będzie naciskała, da jej spokój i temu tematowi. Wrócą do niego w innym dniu. Przypomniał jej tylko to, że kiedyś mieli podobną sytuację. Bo Nicholas był wtedy cichym zabójcą.Penelope Mares - 2020-03-29, 13:51 Nie mogłam ich zdradzić... Nie mogłam niczego mu powiedzieć o DOGS, ani ludziach tam pracujących. Poprostu nie mogłam... Czułam jakąś wewnętrzną blokadę, by cokolwiek mu powiedzieć. Przecież pracowałam z tymi ludźmi, jadłam, miałam się na korytarzach. A teraz? Miałam ich wszystkich zdradzić. Już psia kość, że nie chciałam by atakował DOGS, by zrobił to samo co w DOMie. Czułam się obowiązku by go powstrzymać przed tym. Można powiedzieć, że na miałam na ramionach dwie osobości. Jedna to ta cała Rebecca, która chciała go chronić oraz Vanesse, a druga to Penelope, która czuła lolajna wobec DOGS. Obie zgadzały się co do jednego by powstrzymać Nicholasa. Ale każda z innych popudek... Rebecca, chciała go chronić oraz ich córkę, jak synów. Natomiast Penelopie zależało na ludziach tam pracujących.
- Nie widzisz tego, ze agresja rodzi agresje. Wy zadacie im cios, a oni wam. I tak w kółko Maciejów... TO NIGDY SIĘ NIE SKOŃCZY... Nigdy nie nastąpi ten spokój i bezpieczeństwo, jak obie grupy będą się wzajemnie nakręcać. Trzeba to zrobić inaczej... Pokazaliście siłę to teraz okaż serce... Wiem, że nie jesteś tylko NISZCZYCIELEM, ale też romantykiem - powiedziałam do niego, bo taka była prawda. Przecież jak było z atakiem na siedzibe DOGS przez Bractwo. Ponieśli klenskę, a później DOGS i GC zaatakowało ich zdwojoną siłą o godzinie której się nie spodziewali. Nie było wtedy mnie tutaj, ale słyszałam wiele o tych dwóch atakach. Wiem, że jeśli on teraz zaatakuje DOGS zginą ludzie. Po obu stronach... DOGS się podniesie i będzie szukał zemsty.
- Zniszcz wiarę ludzi w DOGS. Bez ich popracia nie zrobią wiele. Zgromadź materiały o ludziach tam pracujących pokaż, że nie są czyść jak łza. Obnarz ich prawdziwą nature... Jednocześnie pokaż mutantów w dobrej strony nie tylko z tej, że potrafią niszczyć - powiedziałam do niego. Chciał porpozycje to je dostał... Co z nimi zrobi to jego sprawa? Nie miałam na niego wpływu... Może udało by mi się przekonać Christiana, albo tą dziewczynę z tunelu. Co przyszła z Nickiem.
- W tedy miałam racje i teraz też mam. Odwołaj się do swojego serca... Ono ci podpowie - powiedziałam kładąc dłoń na jego piersi i spoglądając w jego niebieskie oczy. Miałam wrażenie jakbym mogła w nich utnąć. Otrząsnęłam się z tego i odsunęłam się.
- Kim była ta dziewczyna z tunelu? Co z nią przyszedłeś? To twoja dziewczyna - powiedziałam do niego. Przy ostatnim zdaniu poczułam dziwne ukłucie... Jednak nic z tym nie zrobiłam tylko spojrzałam na mężczyzne. Licząc, że zdradzi chociaż jej imię...Nicholas Grenville - 2020-03-29, 20:51 Dlaczego ona musiała tak na niego działać? Z jednej strony była jego żoną, z drugiej broniła DOGS. Nie sądził, by jego prawdziwa Rebecca powstrzymywałaby go działań na korzyść mutantów i z zaatakowaniem Departamentu, z którym ich społeczność walczy o swoje prawa od lat. Trochę minie pewnie czasu, nim Rebecca przypomni sobie ich wspólne misje, nie tylko te łóżkowe ale te zlecenia walki z ludźmi choćby z Genetically Clean. Wtedy jak jeszcze istniała ich grupa zabójców, gdzie wykonywali zlecenia najczęściej dla mafii. Odwalając brudną robotę za duże sumy.
Kiedy znów zaczęła przekonywać go do zaprzestania ataków, wstał i westchnął, odchodząc na razie od pryczy na parę kroków. Stanął, lecz wysłuchał jej do końca. Miał zamienić atak i agresję w okazanie serca? Czy on tego nie zrobił? Czy ona powiedziała mu, że jest romantykiem? Coś więc pamiętała. Niszczyciel i romantyk. Niepasujące do siebie porównania.
Mimo tego, wysłuchał także jej propozycji. Ten plan nie był głupi i miał go w opracowaniu. Mieli dokumenty ukazujące departament od najgorszej strony. Od listy przetrzymywanych i zgonów, po przeprowadzane eksperymenty i dane jednej tajemniczej mutantki. Poczuł jej dłoń na swojej klatce piersiowej. Obserwował ją cały czas, wpatrując się w jej oczy. Chwila tak piękna a tak krótka, przerwana została jej pytaniem.
- Nie związałem się z żadną dziewczyną odkąd Ciebie straciłem. Cierpliwie czekałem aż Cię odnajdę. Więc nie, nie jest moją dziewczyną. Powiedzmy, że znajoma.
Dalej pozostawiał jej domysłom. Skoro nie chciała mu wiele zdradzić o DOGS, nie będzie jej zdradzał informacji o swoich podwładnych, pracujących dla Rebelii jak i tych, którzy mimo nie należenia, to wspomogli swoją siłą, wiedzą i życiem.
- Jeżeli mam działać inaczej, by rozwalić DOGS, to będziesz musiała ze mną współpracować. Powiedzieć mi wszystko o Departamencie, rozmieszczeniu ich budynków, grafiku pracowników, działań kundli, wszystko. Przemyśl to.
Ucałował ją w czoło i wstał zabierając swojego laptopa, zmierzał do wyjścia. Lecz stanął przy kratach, by raz jeszcze spojrzeć na Rebeccę. Może chciałaby mu coś jeszcze powiedzieć.Penelope Mares - 2020-04-15, 16:41 Może nie była już tą kobietą, którą kiedyś znał? Może ona odeszła wraz z chwilą, kiedy pojawiła się Penelope Mares? Jednak zależało mi na mężczyźnie i dziewczynce. Nie chciałam by DOGS ich schwytało bądź coś by im się stało. Dlatego też nie zgadzałam się na to wszystko... Jednak też nie chciałam by atakowali DOGS tam nie pracują tylko ludzie i mutanci, którzy nienawidzą mutantów. Jednak też pracują ludzie tacy jak ja i on. Ludzie, którzy pracują dla nich z różnych powodów. Poza tym byłam tam na tyle długo, że na kilku ludziach zaczęło mi zależeć na swój dziwny sposób. Dlatego też przeciwstawiałam się ataku na DOGS. Trzeba pamiętać, że przemoc rodzi przemoc. Niedługo zobaczą, że DOGS zaatakuje mutantów albo ludzi. Zrobi coś by pokazać swoją siłę. Tak jak oni pokazali swoją atakując DOM. Jednak wystarczy spojrzeć w stecz. Banda mutantów włamuje się do DOGS, a ci kilka dni później niszczą Bractwo w Olimpii. Czy to nie jest dostateczny dowód, że to będzie działo się w kółko. DOGS próbuje pokazać mutantów złej strony. Gdyby tak zastosować ich taktyke obnażyć DOGS i pokazać mutantów z dobrej strony. Nie tylko z tej, że podkładają bomby czy demostrują swoje moce raniąc obywatali. Taką jaką ludzie zapomnieli, że mutanci to też ludzie. Mają swoje rodzinny, przyjaciół, a jedyne czego pragną to normalnego życia.
Słysząc jego wyjaśnienia na temat dziewczyny z tuneli uniosłam brew. Cóż też nie miałam nikogo, bo czułam, że muszę być wierna wobec swojego męża. Jednak jakoś nie mogłam uwierzyć, że nic ich nie łączy. Widać było, że była bardzo młoda i pewnie ładna, chociaż miała twarz zasłoniętą to jednak można było dostrzec pewne kobiece atuty.
- Nie powiem ci nic... Co łatwi ci atak na siedzibe - powiedziałam stanowoczo. Nie musiałam tego przemyśleć ani też zastanawiać. Nie zdradzę nic co ułatwi im atak na DOGS, bo wcześniej powiedziałam mu, że nie chce by atakował. Nie chce by tak sam DOGS skończył, jak DOM. Straciło tam życie wielu ludzi i nie wszyscy byli wrogami mutantów. Część z nich pracowali, bo trzeba utrzymać rodzine.
- Poproś o to Christiana jak ci tak zależy. Zresztą w Seattle była tylko kilka dni nim trafiłam do DOMu. Wcześniej była siedzibie w Nowym Yorku - dodałam, bo była pewna, że iż Chris mu powiedział wszystko. Od de mnie nic się nie dowie nawet, jeśli mam spędzić tutaj resztę swoich dni.Nicholas Grenville - 2020-04-16, 10:41 Wojna będzie trwać tak długo, aż jedna ze stron nie polegnie całkowicie. Jeżeli mutanci zbiorą wszystkie swoje siły i w jednoczesnym czasie zaatakują wszystkie placówki DOGS w Stanach, upadną. Nie będą mieli jak wezwać swoich posiłków do obrony. To byłaby pięknie zagrana taktyka, dobrze przygotowana. Tak samo musiałoby być w drugą stronę. Lecz minus dla nich jest taki, że Rebelia, Bractwo i Armia X potrafi się dobrze ukrywać i przemieszczać. DOGS ma w większości kompleksy budynków, co bardzo łatwo ich namierzyć. Nicholas nie odpuści. Chyba, że straci tutaj swoje stanowisko lidera i wsparcie mutantów, wtedy nie zrobi nic. A sam nie będzie się rzucał do paszczy lwa. Nie był głupi.
Trzeba jedno powiedzieć, że Rebecca jak była tak nadal jest upartą babą i nie chce z nim teraz współpracować. Nick westchnął ale był przekonany, że zmieni zdanie. Lecz to że była cały czas w Nowym Jorku go trochę dotknęło. On idiota szukał jej po stanach, a trzymana była tam, gdzie ich rozdzielono.
- Teraz to czuję się jak przygłup, który szukał Cię w ślepo po Stanach a Ty cały czas byłaś w Nowym Yorku...
Przy tych słowach nie było mu już do śmiechu. Lecz skąd miał wiedzieć? Nikt mu przecież nie powiedział i nie wiedział, gdzie ona była. To Chrisa przewieźli do Seattle, nie ją.
- No nic. Ważne że udało się nam uratować Ciebie i Chrisa. Później do Ciebie zajrzę. Teraz muszę wracać do pracy. Gdybyś czegoś potrzebowała, wołaj. Jeden z naszych pilnuje wejścia.
Powiedział i nawet jeżeli będzie coś kombinowała, nie uda się jej stąd wyjść. Nicholas wyszedł z celi i zamknął na klucz, który schował zaraz do kieszeni. Sprawdził jeszcze kraty czy są dobrze zamknięte, szarpiąc. Posłał żonie pocieszający uśmiech i opuścił piwnicę.
Trochę potrzebowała czasu na dojście do siebie po utracie sił. Ale co poradzić, sama sobie winna. Gdy tylko poczuła się lepiej postanowiła odwiedzić mamę. Nie czekając na pozwolenia i pytania pognała prosto do cel w piwnicy. Przed wejściem spotkała pilnującego wejścia mężczyznę. Wyjaśniła, że przyszła do mamy i nie mając zamiaru się z nim spierać za dużo po prostu weszła. Jeśli chciał, mógł powiadomić jej ojca, ale ona miała prawo spotkać się z mamą. Tak też pojawiła się przed kratami spoglądając na mamę.
- Mamo...
Zaczęła niepewnie zerkając na kobietę uważnie.
- Pamiętasz już mnie prawda?
Zapytała niemal błagalnie jakby chciała upewnić się, że ta już pamięta, że wróciła do niej i taty.Penelope Mares - 2020-06-13, 15:24 // również najnowszy
Szczerze powiedziawszy wiele się nie zmieniło od ostaniej rozmowy z Nicholasem i Vanessą. Jasne teraz miałam trochę przebłyski coraz bardziej do mnie docierały, kiedy spałam. Jednak nie mogłam powiedzieć, że pamiętam wszystko, ale uczucia tak... Pamiętam uczucia, że nie chciałam by coś złego spotkało te dwójkę. Nie rozumiałam czemu Nicholas tak upiera się przy ataku na DOGS. Przecież w ten sposób zamiast gasić ogien jeszcze bardziej go podlewa tylko nie wodą a rozpałką. Im bardziej atakowali tym bardziej oni również. Z tego co wiedziałam ostatni atak Bractwa na DOGS skończył się porażką dzięki której DOGS mogło ich siedzibe zaatakować. Nie chciałam by podobnie było i teraz, bo nie chciałam by coś się stało mojej córce i Nicholsowi.
Usłyszałam jak ktoś wchodzi do pomieszczenia spojrzałam w tamtą stronę, bo rzadko miewam gość. Częściej przynoszą mi jedzenie niż kto przychodzi na pogaduszki. Dostrzegłam Vanessa i spojrzałam na drzwi, jakby za nią miał wejsć on.
- Cześć... Nie do końca - powiedziałam szczerze, bo nie zamierzałem jej robić nadzieję, że będę pamiętać wszystko oraz to, że kiedyś będę taka jak kiedyś. Będę jej mamą, którą znała.