Nicholas Grenville - 2018-12-30, 15:42 - A powinno. Już i tak poczyniłeś postępy, że mogłem Cię zabrać do Twojego pokoju i nie odrzuciłeś mnie swoją mocą. Wiem, zwalisz to na chorobę. Ale zauważ, że nic Ci się wtedy nie stało.
Odpowiedział spokojnie. Naciskać nie miał powodu. To decyzja chłopaka.
- Ale pomyśl o tym co będzie w przyszłości. Za kilka lat, jeżeli spotkać kobietę swojego życia. Zapragniesz mieć rodzinę. Będziesz musiał ją dotknąć a ona Ciebie. A kontakt łóżkowy bardziej przybliża parę. Z innej strony, objęcie kogoś, czy to być samemu przytulonym, zmienia wszystko. Masię tę pewność, że można na kimś polegać. Że ma się poczucie bezpieczeństwa.
Możliwe że znów zaczął wywody, ale tutaj jasno nakreślał by Vincent pozwolił sobie pomóc. Ile razy widział, jak mała Vanessa przytulała się do swojego ojca? Bo czuła się bezpiecznie? Ile razy było, że tutaj mu nawet siedząc na kolanach zasypiała?
Nicholas wstał i zbliżył się do krzesła, na którym siedział Vincent, ale nie podchodził zbyt blisko.
- Spróbuj. Zaryzykuj. Nie pogniewam się, jeżeli w odruchu emocji przeszłości mi przywalisz. Ale tu chodzi o to, byś powoli pozwalał innych dopuścić do siebie. Nie żyj w izolacji.
Dodał.Vincent Edams - 2018-12-30, 17:05 Edams zmarszczył czoło, czując coraz większą irytację. Grenville znowu sobie za dużo wyobrażał. Chłopak był wtedy nieprzytomny i nie był w stanie sie bronić.
- Byłem nieprzytomny. A potem w majakach. Nie wyobrażaj sobie niewiadomo czego. - burknął do niego, z ponurą miną.
Kiedy ten jednak zaczął swoje wykłady o relacjach damsko- męskich, to dopiero się zrobiło niezręcznie. A raczej... nieprzyjemnie, przynajmniej dla Vincenta. Nicholas nie znał szczegółów tego, co go spotkało w AlterGen, więc mógł nie rozumieć jego awersji do dotyku i w ogóle bliskości, szeroko pojętej.
- Przestań pieprzyć! - warknął i wstał z takim impetem, że krzesło przechyliło się i huknęło na podłogę.
Z jakiegoś, nieznanego Grenville'owi powodu, chłopaka to rozzłościło bardziej, niż można było się spodziewać
-Idę się umyć. - wymamrotał, stawiając krzesło do pionu i podnoszący koc z ziemiNicholas Grenville - 2018-12-30, 21:36 To już drugi wybuch, kiedy o tym podejmował z nim rozmowę. O tym, by przełamał lęk dotyku. Z jednej strony Nicholas mógł zrozumieć, że to przez tortury z przeszłości. Ale czy tylko to?
Wysłuchał jego buntu, obserwując także zachowanie.
- Nie tylko tortury były tego przyczyną, zgadza się?
Zapytał. Odwracając głowę w jego stronę. Przeczucie, że musiało za tym stać coś jeszcze. Wspomniał o kobiecie, która się nad nim znęcała. Torturowała. Ale pewnie musiała robić coś jeszcze, że ta trauma się w nim nadal trzyma. Jeśli to świeże rany, to na pewno proces ich leczenia potrwa długo.
- Za tym stoi coś jeszcze o czym nie chcesz powiedzieć.
Rzucił, strzelając chcąc sprawdzić czy jego domysły się sprawdzą.Vincent Edams - 2018-12-30, 23:42 Indeed. Nicholas trafił w sedno. Dolores zadawała mu nie tylko fizyczny ból. Zabrała mu coś cenniejszego - godność. Jednak Edams prędzej sobie język odgryzie, niż o tym opowie.
Spojrzał na Grenvilla przez ramię. Miał dziką ochotę rzucić czymś w niego, by choć na chwilę przestał się wymądrzac, by zetrzeć mu ten pewny wyraz z twarzy.
- Pilnuj swojego nosa - oznajmił chłodno i ruszył na górę, by w końcu się wziąć za siebie, póki zdrowie mu na to chwilowo pozwalało.
Wziął prysznic, pocierając gąbką o ciało nieco zbyt mocno. Umył zęby i podjął nawet próbę obcięcia włosów. Po lekkim przycięciu, uznał że jednak się na tym nie zna, więc wpierw się tego nauczy przez jakiś filmik na YouTube.
Wrócił do siebie, otulając się szczelnie kołdrą. Sen jednak nie przychodził...Nicholas Grenville - 2018-12-31, 00:13 Nie potwierdził, ale też nie zaprzeczył. Było widać, że nie chciał o tym rozmawiać. O ile przez majaczenie wygadał się, tak teraz wydawał się być sobą. Nicholas nie zatrzymywał chłopaka. Pozwolił mu iść się umyć jak to sobie zaplanował młody. On z kolei pozostał w tym pomieszczeniu, przenosząc wzrok na ogień w kominku. Nie wiedział ile tak stał i rozmyślał. Zastanawiając się, czy opowiedzieć mu swoją historię. W końcu on też przez jakiś czas miał uraz na obcy dotyk. W domu co prawda udawało mu się tego nie okazywać, ale nie było to łatwe zadanie. Nawet bratu o tym nie powiedział. Mimo iż to przeszłość, pamiętał jakby było wczoraj. Uwolniony z tej traumy, lękiem pozostawało w jego wnętrzu.
Po dłuższej chwili, cofnął się, odwrócił i skierował na górę.
[z/t x2]Vincent Edams - 2019-04-17, 21:00 05.02.2019 godziny późno wieczorne
Vincent był bardzo zmęczony, ale też dziwnie wytrącony z równowagi. Wiedział, co a raczej kto był tego powodem. Wiedział też, że powinien się wyżyć, najlepiej na jakimś worku treningowym, ale też przez pulsujący ból głowy, nie czuł się na siłach. Wiedział też, że na pewno nie zaśnie, nie w takim stanie.
Chciał już pójść do swojego pokoju, gdy jego spojrzenie spoczęło na butelce z whisky. Od czasu świąt, unikał alkoholu, bo pamiętał co się potem działo i jak źle się potem czuł... Ale też pamiętał tą dziwną błogość...no i czy mógł się poczuć jeszcze gorzej, niż w tej chwili? Bynajmniej.
Chwycił butelkę, pierwszą lepszą szklankę i rozsiadł się przed kominkiem. Był pewien, że nikt o tej porze go nie zaskoczy. W ciszy, przerywanej jedynie wesołym trzaskaniem ognia, nalał sobie ostrożnie trunku i wypił naraz, jednym haustem. Skrzywił się przy tym okropnie, bo alkohol wręcz palił jego przełyk i wnętrzności.
Do tej pory, był pewien, że wspomnienia związane z Dolores, będą co najwyżej motywacją do działania. Nie spodziewał się, że jeden, głupi tekst, tak bardzo wytrąci go z równowagi. Tak, że wpadnie w berserk, niemal natychmiast.
Przymknął na moment powieki. Znów miał głupie wrażenie, że czuje ten obrzydliwy dotyk na swojej skórze, słyszy ten szyderczy szept. Czy to kiedyś go opuści, czy będzie prześladować do końca życia?
Wbił pozbawione emocji spojrzenie w ogień i trwał w ponurych rozmyślaniach, zapijając je co jakiś czas łykiem alkoholu.Nicholas Grenville - 2019-04-22, 20:39 / 5 luty 2019, po powrocie od Caroline
Zajęło mu nieco więcej czasu, ale w końcu wrócił do siedziby, parkując na jej tyłach, wśród innych pojazdów. Wszedł do środka od razu kierując się w stronę baru. Rzucił plecak pod ladę i wszedł za nią, by wyjąć szklankę i nalał sobie pierwszą lepszą whisky. Od razu wypił jej nalaną małą zawartość, czując że i on sam tego teraz potrzebuje. Był wkurzony, wściekły, rozczarowany, załamany. Normalnie wszystko w jednym, kiedy pomyśli że już nigdy może żony nie odnaleźć czy też nie odzyskać. Podobnie jak z bratem. Nie chciał zakładać najgorszego. Wierzył, że są silni i przetrwają. Muszą. A on musi im jak najszybciej pomóc.
Dopiero teraz rozejrzał się i dostrzegł Vincenta, siedzącego na fotelu, wpatrującego się w ogień.Vincent Edams - 2019-04-22, 20:48 Vincent upił łyk, gdy usłyszał, że ktoś wraca do Siedziby. Nie przejął się tym zbytnio, bo przecież nie mieszkał tu sam. Spojrzał przez ramię, by skontrolować przybysza i szybko się okazało, że to Nicholas.
Nie był pewien, czy chce z nim teraz gadać. Nie był gotowy na umoralniającą gadkę o traceniu nad sobą kontroli. Po prostu.... Nie teraz, nie dzisiaj.
Zatopił się z powrotem w fotelu, przytykając usta do szklanki. Jakby alkohol, miał w jakikolwiek sposób wypalić jego ukryte lęki.Nicholas Grenville - 2019-04-22, 21:13 Przez jakąś chwilę jeszcze tak stał przy ladzie barowej i nalał sobie ponownie do szklanki alkoholu. Butelkę zakręcił i odstawił. Mimo chęci wypić więcej, nie mógł. Jeszcze córka się obudzi i wyczuje to od niego. Nie mógł pozwolić sobie na upicie się.
Wyszedł zza lady i skierował się do kącika, gdzie siedział Vincent. Stanął przy fotelach i spojrzał na ogień w kominku. W dłoni trzymał swój napój.
- Gdybyś chciał do niej jutro zajrzeć przede mną i zobaczysz że kombinowała, złam jej drugą nogę. Możesz nawet w dwóch miejscach.
Przekazał mu prośbę, gdyby ten chciał jako pierwszy udać się jej nawrzucać za słowa wypowiedziane o Dolores, związane z jego osobą.
Nicholas wręcz zauważył jedno, że takie traktowanie ofiary bardziej ją wzmacnia i uodparnia na ból. Ale też nie pomaga sobie i im, bardziej szkodząc. Nie liczył że od razu zgodzi się na współpracę. Ale że jest jedynym jak na razie "złapanym" neurochirurgiem z DOGS i wie o chipach, musiał ją trzymać. Do czasu, aż uratuje chociażby Chrisa.Vincent Edams - 2019-04-22, 21:30 Przez chwilę milczał. Przetrawiał słowa Nicholasa, czując dziwną, niewytłumaczalną niechęć. Nie rozumiał teraz własnych emocji.
- Sam zdecyduję co jej zrobić - odpowiedział mu nieco cierpko.
Znów zamilkł i zapił tą ciszę alkoholem. Jednocześnie miał ochotę pieprznąć tą szklanką o ścianę, a z drugiej zawinąć się w koc i skryć się przed światem.
- Łatwo ci to przychodzi. - powiedział cicho - Dręczenie ofiary - doprecyzował.
Zacisnął powieki i wypił zawartość szklanki jednym haustem. Powoli zaczął czuć przyjemny szum w głowie.Nicholas Grenville - 2019-04-22, 22:07 - Jak wolisz.
Nie wnikał i raczej nie zamierzał się w trącać w decyzje Vincenta, jeżeli wolał po swojemu karać dziewczynę. Najwyżej Nicholas sam ją ukarze tak, jak zapowiedział. By przypomnieć jej swoje miejsce położenia. Jeszcze chyba ani razu nie zaczęła błagać o śmierć. Jedyne co potrafiła, to ciągle ryczeć.
- Swoje w życiu też przeżyłem. Nie mam litości do pracowników obecnych i byłych z Departamentu Genetycznego i Genetically Clean.
Odpowiedział ze spokojem, w miarę opanowując swoje emocje, jakie przyniósł z garażu. Miejsca gdzie trzymają Caroline.
- Jak głowa? Nie uderzyłem za mocno?
Spojrzał na niego, mając nadzieję że nie przesadził. Lecz w tamtym przypadku było to konieczne. Vincent dobrze o tym wiedział.Vincent Edams - 2019-04-23, 09:08 Vincent w końcu spojrzał na mężczyznę. Irytowało go to, że tak mało o nim wiedział. Wciąż i wciąż odkrywał jakieś drobne szczegóły z jego życia, a tak naprawdę nie wiedział nic, bo Nicholas nigdy nic nie mówił wprost. Nigdy nie mógł być pewien, co tak naprawdę wydarzyło się w życiu Nickiego, poza tym, że jego żona i brat byli w niewoli.
- Nie wiem czy jest sens ją urabiać w jakikolwiek sposób. - mruknął cicho, wstając i podchodząc do baru, by nalać sobie znowu. - To przypadek beznadziejny jak dla mnie.
Zapytany o głowę, pokiwał przecząco głowę.
- Zrobiłeś co musiałeś. Zabiłbym ją w szale- powiedział - Nie powinienem tracić nad sobą panowania z tak błahego powodu - wrócił na fotelNicholas Grenville - 2019-04-30, 20:11 Vincent nie pytał. Nie wykazywał widocznie zainteresowania przeszłością Nicholasa. Grenville nie był skłonny do zwierzania się ze swojego życia, nie chcąc by zbyt wiele osób o nim wiedziało. A w prawdzie, znało jego historię. Nie był zbyt wylewny jak inni. Dość dobrze kamuflował swoją tożsamość, uśmiercając w sobie Andrewa Spiveya.
- Przynajmniej doświadcza tego, co oni robią mutantom. Za jakiś czas zmienię taktykę.
Wziął łyka i zajął fotel przy kominku, kiedy młody poszedł sobie dolać alkoholu. Na odpowiedź o uderzenie w głowę, przyjął spokojnie, że młody zrozumiał jego czyn, który zdecydowanie był konieczny.
- Musisz popracować nad emocjami. Takie reakcję Cię kiedyś zgubią i zwycięstwo przeniesie się na drugą stronę. Nie można pozwolić sobie na wyprowadzenie się z równowagi.
Sam również przez to przeszedł, lecz nie okazywał jawnie frustracji i agresji, stosując inne podejście do swojej ofiary. Choć gniewu nie ukrywał. Alarmując tym samym ofiarę, że nadepnęła nie tam gdzie powinna.Vincent Edams - 2019-04-30, 20:27 No i mieli błędne koło. Vincent nie pytał, bo nie uważał, że ciągnięcie za język, to dobry pomysł, a skoro Vincent nie pytał, to Nicholas nie opowiadał. I tak w koło Macieju.
- Wiem - burknął, bo był cały czas wściekły i na Caroline i na siebie. Za to, że tak łatwo stracił panowanie nad sobą.
- Po prostu... Przez tą zdzirę przypomniałem sobie to wszystko. I się wściekłem. - zakończył kulawo i zacisnął palce na szklance tak mocno, że ta aż zarzegotała niebezpiecznie.
To była niebezpieczna mieszanka. Wściekły Edams plus alkohol, trudno było przewidzieć czy go to uspokoi, czy wręcz przeciwnie. W Święta był absolutnie nieszkodliwy, leżał na kanapie i tulił do siebie Pepper, z maślanym wyrazem twarzy. Dziś trudno było ocenić, jaj to się skończy.Nicholas Grenville - 2019-05-04, 21:58 Gdyby jednak Vincenta bardzo interesowała przeszłość Nicholasa, kto wie czy by coś więcej o sobie nie powiedział, skoro młodemu udało się zorientować, że jego opiekun posługuje się fałszywym nazwiskiem, ukrywając swoją prawdziwą tożsamość.
Nicholas obserwował reakcję Vincenta na wspomniane wydarzenie wieczoru dzisiejszego. Dostrzegł, że ten nawet teraz próbuje panować nad sobą.
- Uspokój się. Inaczej będę musiał znów Cię uderzyć.
Rzucił mu ze spokojem, obserwując jego zachowanie. Na dzisiaj było już wystarczająco dość wrażeń.
Po chwili Grenville przeniósł wzrok w stronę ogniska i upił łyka. Przez moment wyglądając jakby nad czymś myślał. Zastanawiał się.