Jamie Duncan - 2019-01-12, 17:36 Spotkanie Imari z Jamiem nie wyszło na pewnie po myśli chłopaka. Liczył, że ta chociaż pomoże trochę uśmierzyć ból jednemu z jego członków, a zamiast tego poczuł się jakby dostał kamieniem w twarz. Wiedział, że inni też potrzebowali pomocy, ale on sam.. Ze swoją mocą, z tym, że nie znał się na medycynie i iloma innymi rzeczami, wcale nie pomagał reszcie swoich kompanów. Czy naprawie powinien dziś, jutro odwiedzić ten publiczny szpital i zrobić tam zamieszanie by spróbować ukraść szczepionki? Popełnić misję praktycznie samobójczą? Nie, zdecydowanie nie było to w jego stylu. Dalej zastanawiał się nad tym dziwnym zaczerwienieniem na swoich policzkach i dłoniach, wyglądało na to jakby na coś miał alergię, ale ustawało jak tylko wracał do domu.
Jadąc autem myślał, że zaraz coś rozniesie, pomimo tego, że bywał opanowany, tak teraz był wkurwiony na własną bezsilność. Na to, że nie mógł wpaść na pomysł jak pomóc swoim kompanom. To było bolące, bo widział czasem te spojrzenia nienawiści, ze mu nic nie jest, kiedy wszyscy zdychają… Po zaparkowaniu ruszył do Laguny dojrzeć do reszty, zobaczyć czy coś zdziała.
Po wejściu i skierowaniu się od razu do baru, by się napić czegoś mocniejszego na ocucenie nerwów spotkał Nicholasa. Spojrzał na niego trochę zbyt gniewnie, po czym westchnął.
-Chyba wszyscy jesteśmy w tak samo wielkiej dupie jak reszta mutantów. - odparł tylko ze złością, rzucając swoją kurtkę na jedno z krzeseł.
Czuł, że rumieńce znów mu się zrobiły od kiedy praktycznie przekroczył próg tego domu. Ale co mógł zrobić?
-Chcesz się napić? Muszę odreagować. - dodał
Tak Nicholas był jedną z osób, z którą mógł jeszcze porozmawiać, bo nie miał odlotów i dziwnych majaków.. Może z nim mógłby przedyskutować wszystko.. Jamie czuł, że powoli po prostu sam nie dawał rady, starał się jak mógł, ale czuł podskórnie, że nie wykorzystał wszystkich możliwych opcji.
-Musimy zacząć myśleć i działać. - odparł nalewając do szklanek whisky. -Jesteśmy zdani na siebie, a mam wrażenie, że odpowiedź jest praktycznie pod naszym nosem i zwodzi nas za niego. - westchnął dodając kostek lodu.
Jeśli Grenville nie będzie chciał pić, sam wypije obie szklanki...Nicholas Grenville - 2019-01-12, 18:49 Słysząc otwieranie drzwi wejściowych, Nicholas spojrzał w kierunku Jamie'go który wrócił w niezbyt dobrym nastroju. A jego słowa potwierdzały ten stan. Grenville uśmiechnął się kącikiem ust opierając wygodniej o oparcie sofy. Odrywając się na moment od komputera, z zainteresowaniem obserwując młodego Duncana. Skrzyżował ręce na klatce piersiowej.
- Nie. Muszę odpuścić sobie alkohol na jakiś czas.
Będąc chorym i zażywając leki przeciw bólowe jak i inne, musiał uważać z piciem alkoholu. A tym bardziej będąc teraz w stanie choroby nieznanej. Mimo iż nie zaatakowała go do poziomu zaawansowanego, lub bliskiego temu, to i tak musiał się pilnować. Dzieciaki jak i inni tu przebywający chorzy mogli potrzebować pomocy. A jedynie on poza Jamiem mógł jeszcze w miarę funkcjonować.
Nie umknęło uwadze Nicholasowi to, że Jamie znów rumienił się.
- Nie mylisz się.
Sięgnął po swojego laptopa, przełączył na kartę, gdzie znalazł interesujące teksty na jednym z for i odwrócił urządzenie ekranem do Jamiego.
- Czytaj. To może być wskazówka.
Domyślał się, że spotkanie z jego znajomą nie powiodło się i nic nie będzie z jej pomocy. Zatem muszą działać sami. Ciekaw jednak był opinii młodego, co sądzi o tym, co napisano w treściach:
The Gifted napisał/a:
[1] nowa wiadomość od Uzdrowiciel dodane 2 grudnia o 23.45
Znamy już lekarstwo! Te kurwy z rządu mogą się gonić. Odpowiedzią są odporni.
9866345
[1] nowa wiadomość od Uzdrowiciel dodane 4 grudnia o 3.56
Dzisiaj o 22 rozpocznie się rytuał! Wszyscy chorzy, zbierzcie się tłumnie przed stacją metra. Damy wam lekarstwo, którego żałuje wam rząd!
132270231
[1] nowa wiadomość od Kathy90 dodane 5 grudnia o 11.23
Jesteście chorzy! Jak można posunąć się do tak okrutnego kroku dla zyskania zdrowia. Ci ludzie są NIEWIINI. Nie możecie ich zabijać w tak okrutny sposób! Co to, 37 rok na Ukrainie, żeby kanibalizm praktykować?! Musi być inny sposób!
327
Jamie Duncan - 2019-01-16, 13:28 Duncan wzruszył ramionami, skoro Grenvill nie chciał pić, to wypije obie na rozluźnienie nerwów. Sytuacja 24 letniego chłopaka, po prostu zaczęła trochę przerastać. A martwienie się o swoich kumpli wcale nie pomagała mu w podjęciu jakiejś racjonalnej decyzji czy planu. Po wzięciu dwóch szklanek do ręki i zobaczeniu laptopa odwróconego w swoją stronę, postawił alkoholowe napoje obok na stoliku i sam biorąc krzesło nachylił się nad ekranem. To co zaczął czytać świadczyło o tym, że poza zarażonymi byli też odporni… Ale jak było można było taką osobę rozpoznać? To było jego pierwsze pytanie, dopóki nie doczytał ostatniego posta z 5 grudnia.. Czyli zjedli odpornych? Chodziło o ich dna? Krew? Czy coś innego.. Może i Jamie by się uśmiał przy tym artykule i powiedział, że to jacyś wariaci i to lepsi od niego, jednak… Teraz nie było mu do śmiechu i każda opcja wydawała się godna sprawdzenia. Może on był odporny, skoro tyle już czasu się nie zaraził? może powinien pójść się przebadać do lekarzy Papy? Przecież mieli całą oprawę medyczną własną… Może to by coś pomogło?
-Dzięki Nicholas. Dobrze, że chociaż jeden z nas zostawił trzeźwy umysł. Dobrze by było sprawdzić ten trop. Skoro istnieją odporni, których jakaś część organizmu jest tak ważna, że niby ludzie ich pożerają, to znaczy, że lekarstwo mogłoby być tuż pod naszym nosem. - odparł i popił ze szklaneczki -Może powinienem zejść do podziemia i umówić się z ludźmi papy by i mnie przebadali pod kątem choroby? - wlepił swoje zielone oczy w jego twarz, może i zbyt intensywnie - A ty co o tym myślisz? Czy jest w ogóle sens?Nicholas Grenville - 2019-01-16, 21:42 Nie tyle co wskazówką dla ich ratunku od choroby byli jacyś "odporni" to z drugiej strony ktoś wymyślił jakieś chore gry w rytuał i zjadanie ludzi. W te ostatnie wiadomości Nicholas nie uwierzył i uważał to za absurd i popierdolenie umysłowe tych ludzi. Z kolei pierwsza wzmianka o odpornych była wręcz bardziej interesująca. Bo jakby nie patrzeć, jedynie Jamie, Papa i kilka innych osób w ich organizacji trzymało się bardzo dobrze.
Wysłuchał opinii Jamiego, by później odwrócić laptopa tak, by obaj widzieli ekran.
- Szczerze Ci powiem, że w jakieś rytuały nie wierzę. Jeżeli to prawda, że praktykowali kanibalizm i zjadali ludzi, to czemu w mediach jest o tym cicho? W dodatku Rząd refunduje szczepionki. Zobacz.
Przełączył kartę na informator z wiadomościami, gdzie widniał artykuł o nazwie nagłówka "Rząd na ratunek: Obowiązkowe szczepienia".
- Odnosząc się też do Twojego pytania. Myślę, że powinieneś udać się na przebadanie. Bo nie dość, że za każdym razem widzę jak się rumienisz na nasz widok, to o dziwo nie zaraziłeś się od nas. Musimy próbować wszystkiego.
Wyraził swoje zdanie, kiedy tylko Jamie przeczytał ten krótki artykuł, co rząd zakomunikował dnia poprzedniego.Jamie Duncan - 2019-01-17, 19:50 Jamie spojrzał na niego popijając znów ze swojej szklaneczki. Wsłuchiwał się w jego słowa. No tak media.. Po chwili Jamie się roześmiał.
-Dajmy hipotezę, że to jest prawda. Akty kanibalizmu się zdarzały. Myślisz, że Rząd by chciał by postronny człowiek się o tym dowiedział? Przecież by to znaczyło, że są bezużyteczni, a typowy John Smith nie może czuć się bezpiecznie nawet we własnym domu, bo grasują ludożercy. Więc pewnie zamietli by wszystko pod dywan. - spojrzał z ukosa na Nicka -Na świecie świrów nie brakuje, z resztą sam wiesz jak ta choroba zmienia ludzi. Kto wie może i zaczęli jeść innych ludzi, bo ktoś im tak powiedział? Ludzie przystawieni do muru potrafią się łapać nawet najmniej humanitarnych rzeczy. Wierzę, że może mieć to jakiś sens. Jeśli ktoś jest w stanie takim już że majaczy i widzi jakieś zupełnie inne rzeczy, mógłby nawet i pożreć drugiego człowieka, nawet jeśli wydaje się to niedorzeczne
Spojrzał na ekran komputera i na informator codzienny. Czytał go wczoraj, to jedyna rzecz, którą ostatnio czytał by się zaśmiewać dco też ich wrogowie wykonują za jakiś ruch.
-Te darmowe szczepionki, śmierdzą mi wyłapywaniem nowych mutantów też do DOMU, może i mają szczepionki, ale przepłacić za to życiem, bym nie chciał. Jeśli byśmy mieli co najmniej połowę ludzi co by byli zdrowi moglibyśmy pokusić się na zaatakowanie szpital i odbicie szczepionek, a tak to musimy znaleźć inny sposób. -dopił jedną szklankę jednym haustem -Poza tym o wydarzeniu Z DOMU pisze też o nie ludzkich zachowaniach, więc może kanibalizm ma jednak jakąś rację bytu. - pokazał palcem na starszy artykuł.
Tak zastanawiał się co by było jeśli serio byłby odporny, naprawdę mało ich było w Rebelii zdrowych, a on się tutaj najczęściej pojawiał by ich doglądać.
-Udam się, ale nie dzisiaj, jutro. Niech mnie przebadają. Muszę iść na czczo, wtedy wyniki są lepsze. -odstawił na bok drugą szklankę -I tak zauważyłem od początku miesiąca, kiedy nasiliły się wam objawy, moje ciało zaczęło mieć dziwne brzydkie zaczerwienienia, które mnie wkurwiają. Może tak moje ciało stara się zwalczać tego wirusa? Albo jakieś inne dzikie gówno przypałętało się do mnie, jakaś lżejsza wersja waszego wirusa. - spojrzał na towarzysza - Masz jeszcze jakiś pomysł co byśmy mogli zrobić poza zbadaniem mnie? Nicholas Grenville - 2019-01-20, 00:21 Musiał przyznać, że poniekąd Jamie mógł mieć rację. Chorzy ludzie w takiej sytuacji jak ta obecna, mogliby zrobić wszystko byleby wyzdrowieć. Kanibalizm był gdzieś praktykowany, ale żeby coś takiego odtwarzać w tym kraju? Nie do zaakceptowania. Ale faktycznie, mogli zamieć pod dywan całe wydarzenie, jeżeli miało ono miejsce.
Póki co, nie skomentował tej wypowiedzi, ale wysłuchał kolejnej, odnoszącej się do szpitala ze szczepionkami. Jak na złość, kaszel go dopadł, więc Nicholas się odwrócił na moment by odkaszlnąć. Po chwili znów wrócił do rozmowy z Jamiem.
- Tak samo pomyślałem o ataku na szpital, albo raczej włamaniu się tam i wykradnięciu szczepionek. Sam raczej nie podołałbyś tego. A ja mogę narobić w takim stanie problemów, nawet jako towarzysz.
Ani wejście do szpitala nie wchodziło w grę, bo to jak wchodzenie w paszczę lwa, ani też atak, kiedy u nich prawie cała organizacja została dotknięta tym wirusem. Równie dobrze mógłby Duncanowi przydzielić innego towarzysza misji, ale a osoba nie była jeszcze gotowa by brać w tym udziału. Mowa zaś o Vanessie Edams. Dziewczyna się nadal ukrywała. Nicholas miał z nią kontakt i musiał przeprosić, że przez najbliższy czas jej nie odwiedzą.
Nicholas rzucił okiem na powyższy artykuł jaki pokazał mu Jamie. Fakt, to o czym rozmawiali i co jest i było napisane, może mieć rację bytu i to w tym DOMu. Zaczęła brać go obawa o brata. Czy on jest tam zdrowy? Czy jemu nic nie grozi? Jaka tam faktycznie panuje sytuacja?
- A kiedy wracasz do siebie, te plamy znikają?
Dopytał z ciekawości zjawiska objawiającego się u Jamiego na skórze.
- Nie czujesz się inaczej jakbyś był chory czy coś? Objawów żadnych nie masz?
Jeżeli nic nie odczuwał wewnętrznie w zmianach, to nie mógł złapać jakiegoś wirusa. A kto wie, może Jamie jest dla nich kluczowym ratunkiem?
- Po za tym, byś poszedł się przebadać i planowaniem chujowego włamania do szpitala po szczepionki, na chwilę obecną nie mam pomysłu. Z moim myśleniem też jest ciężko ostatnio. Bóle głowy mi się nasilają. Jak ostatnio widziałeś, krwawienia też.
Odpowiedział na pytanie i westchnął. Sięgnął po swój kubek z mlekiem i upił kolejne łyki. Skrzywił się lekko, ponieważ domowe sposoby lecznicze niezbyt mu smakowały. Ale musiał próbować wszystkiego. A tutaj miał poza mlekiem wymieszane inne składniki jak czosnek, imbir, miód i coś tam jeszcze.
- Poczekajmy na wyniki badań Twojej krwi i ogólne. Wtedy zadecydujemy co dalej.
Dopowiedział.Jamie Duncan - 2019-01-24, 17:28 Niestety misje samobójcze nie były czymś co Jamie by chciał kiedykolwiek praktykować, dlatego szpital od razu odpadł jak tylko zobaczył tę informację. Nawet jeśli Nicky byłby zdrowy we dwóch raczej za wiele by nie zdziałali, a nie było trzeba co ryzykować, lepiej było cokolwiek zadziałać. A przynajmniej próbować coś wykombinować.
Po chwili spojrzał na swojego towarzysza i skinął głową.
-Tak wszystkie objawy znikają. - chrząknął -Zero plam. Tylko one w sumie mi wyskakują, poza tym nawet kataru nie mam. Okaz zdrowia można powiedzieć. - westchnął, wcale nie uradowany tym, że był jednym z nielicznych żyjących ludzi w Rebelii
Przysłuchiwał się kolejnym słowom swojego towarzysza i ponownie westchnął, jeszcze tego mu brakowało by i jedyna jeszcze w miarę na chodzie osoba po prostu mu nagle znikła w oczach. Nawet nie byłoby do kogo gęby otworzyć, a pilnowanie ich 24h bez opcji ratunku nie wchodziło w grę. I tak Duncan dziwił się, że siedziba jeszcze stoi…
-Zatem pójdę z rana się przebadać i zobaczymy co będzie dalej. Miejmy nadzieję, że to jednak pomoże, bo jak nie to chyba cud nam zostanie, byśmy z tego wyszli żywi... - spojrzał jeszcze w ekran komputera a potem przyjrzał się bledszej niż zwykle twarzy swojego kolegi, ta epidemia to było cholerstwo.Nicholas Grenville - 2019-01-26, 17:48 Jeżeli by dobrze rozplanowali kradzież leku i wybrali odpowiedni moment na atak, przy swoich mocach może i by coś zdziałali? Problem tylko w tym, że może faktycznie w dwójkę im być ciężko. Patrząc też na to, że moc każdego mutanta ma swoje limity i niesie ze sobą skutki uboczne. Niekiedy też poważne.
Odpowiedź kolegi była ciekawa, że te plamy znikają z jego ciała, kiedy jest oddalony od ich siedziby, a dokładniej od chorego, zarażonego. Jego organizm bronił się i to dość widocznie. Jakby nie patrzeć, Jamie był dla nich jak na razie jedyną nadzieją by mogli posiąść lek z jego krwi czy czegoś tam.
- Interesujące, nie powiem. Możesz być naszą nadzieją do wyzdrowienia.
Dodał już z uśmiechem i pół żartem, jako że słowo "odporni" tutaj było jasno widoczne. Na tym czarnym czacie nie kłamali z odpowiedzią na epidemię.
Nicholas jeszcze się trzymał, ale to kwestia czasu, kiedy i u niego pojawią się objawy takie, jak u pozostałych, poważniej chorych członków Rebelii. O ile bóle głowy i krwawienia na razie dały o sobie znać, czasami zanikając, tak powinni się bardziej cieszyć, że Grenville panował nad swoją mocą. Nie wspomniał jednak o tym, że i z jedzeniem bywa u niego gorzej. Coraz mniej jadł i zaczynało brać go na wymioty. Nic więc dziwnego, że Jamie zauważył iż jego kolega jest bledszy. Niewyspane noce również mają w tym swój odcisk.
- Więc jesteśmy wstępnie umówieni.
Nic więcej do omówienia nie mieli. Nic więcej nie wymyślą. Muszą poczekać na to wyniki badań, na które uda się jutro Duncan.
- Pójdę się położyć. Nie sypiam ostatnio w ogóle.
Stwierdził. Niedawno był u Vincenta jak i Vanessy. A że oboje spali, mógł w końcu o siebie zadbać. Inaczej siostra jak się dowie, że nie dbał o siebie, zatłucze go.
Zamknął laptop i stał, ale zaraz usiadł z powrotem, łapiąc się za głowę i marszcząc brwi. Nie tyle co poczuł się słabo, ale i zakręciło mu się w głowie. Z pomocą Jamiego, dopiero mógł udać się do swojego pokoju, będąc odprowadzonym.
[z/t x2]Vincent Edams - 2019-05-09, 14:37 07.02.2019, godziny wieczorne
Vincent z pewnością nie spodziewał się takiego znaleziska. A jednak - wtaszczył na swoich plecach młodszą siostrę. Droga zajęła im dwa razy dłużej, bo chłopak wybrał trasę okrężną, by nie zostawić za sobą śladów. Szczęśliwie, dzięki wrodzonej ostrożni, dotarł na miejsce bez problemów.
Zamknął drzwi, po czym szybkim krokiem udał się na jedną z kanap, na której ułożył Vanessę. Nie wyglądała za dobrze, a przecież jeszcze nie widział jej pleców.
-Nick? - rzucił w eter, ale póki co odpowiedziała mu cisza. Musiał więc radzić sobie sam. W końcu przeżył noc, z przestrzeloną na wylot ręką, miał jakieś tam pojęcie o opatrywaniu.
Równie spiesznie udał się do magazynku, w którym trzymali środki do odkażania, bandaże i wszystko, co mogło mu się teraz przydać.
Kiedy myślał, że Dolores położyła swoje tłuste łapska na jego siostrze, w środku gotował się ze złości. Zwłaszcza, gdy wiedział, dlaczego. Nie mogła przeżyć, że jej ulubiony Obiekt uciekł. Musiała dopaść Edamsa za wszelką cenę i to przed DOGS.
Zdjął siostrze kurtkę, która nosiła sporo plam z krwi w środku. Rzucił ją na bok i umył porządnie ręce. Nie mogło się wdać zakażenie.
- Musisz wytrzymać - powiedział cicho
Pierwsze co zlokalizował, to rana cięta na ręce, którą zajął się w pierwszej kolejności
- Gdzie cię boli ? - dopytywał.Vanessa Edams - 2019-05-09, 17:13 Gdy tylko Vinc wziął ją dzięki wektorom na plecy, początkowo wystraszyła się jeszcze bardziej. Chciała też zaprotestować, jednak nie miała na to siły. Mimo tej świadomości, że to jej brat, którego nota bene długo szukała, to jakoś nie mogła przełamać strachu. Całą drogę starała się nie stracić przytomności. Jednak z orientacją w tym wszystkim było u niej ciężko.
Nie była pewna czy przypadkiem nie straciła świadomości na chwilę bo "ocknęła" się dopiero gdy poczuła jak Vinc ułożył ją na kanapie. Nie miała pojęcia gdzie się znajduje.
-Wszędzie...
Odpowiedziała słabo. Nie kłamała. Cała była obolała, nawet niezbyt czuła to, że Vinc opatrywał właśnie jej rękę. Mogłoby się zdawać, że nic nie czuje. Jednak ona po prostu opadała z sił.
-Gdzie jestem?
Spytała nagle. Nie chciała ściągnąć ani na niego, ani na Nicholasa problemów. Zwłaszcza, że wiedziała, że Nick ma córkę. Jeszcze tego by brakowało. Niemniej wiedziała, że gdziekolwiek się teraz znajduje, nie może tu zostać. Jakby czuła, że prędzej czy później Dolores znów ją znajdzie. Bała się, że tym razem dorwą też innych...Vincent Edams - 2019-05-09, 17:28 Wszędzie. No to mu za bardzo nie pomogła. Ranę na ręce widział, mógł też wywnioskować, że być może poszło któreś z żeber. Będzie musiał się temu przyjrzeć.
-. W bezpiecznym miejscu. Tu cię nie znajdą. -, uspokoił ją, odrzucając zakrwawiony wacik na podłogę.
Póki co, Van niekoniecznie kontaktowała, co utwierdzało go w fakcie że podjął słuszną decyzję. Wiedział, że może narazić się na gniew Nicholasa, ale teraz nie bardzo go to obchodziło.
Zabandażował jej rękę, po czym zaczął oglądać siostrę z każdej strony. Gdy zauważył kres na plecach, zamarł na moment. Wiedział co to oznacza.
- Podnieś ręce do góry. - nakazał, chwytając za materiał koszulki tak, by go jej zdjąć przez głowę.
Nie miał teraz tego wstrętu przed jej ewentualną nagością. To w końcu była jego siostra, nie myślał o niej w kategorii kobiety. Nawet jeżeli nie była już małą dziewczynkąVanessa Edams - 2019-05-09, 18:27 Nie była tego taka pewna, że tu jej nie znajdą. Była niemal przekonana, że znajdą ją wszędzie. Wielu było takich, co próbowali uciekać, ale gorzko tego żałowali. Niemal co krok zapewniali ich w tym, że gdziekolwiek by się nie schowali - znajdą ich. A Edams w pewnym momencie zaczęła w to wierzyć. Jak w to, że jest sama.
Nie skomentowała jego słów. Niby coś tam jeszcze kontaktowała, jednak z minuty na minutę było gorzej. Gdy tylko spróbowała podnieść ręce do góry, lewe żebro zabolało ją tak mocno, że automatycznie, chwyciła się za obolałe miejsce z jękiem. Z każdą chwilą coraz bardziej odczuwała ból w tym miejscu. Do tego stopnia, że aż się skuliła jakby miało jej to pomóc. Plecy również w tym wszystkim nie pomagały a dodatkowo pogarszały sprawę.Vincent Edams - 2019-05-09, 19:31 Dziewczyna mu tego nie ułatwiała. Musieli pozbyć się tego materiału i to zaraz. Skulonej, trudno było go zdjąć.
- Musisz wytrzymać, słyszysz? Wiem, że cię boli, ale muszę to opatrzyć - musiał podnieść jej ręce na siłę.
Gdy koszulka była zdjęta i ujrzał w jakim stanie są plecy jego siostry, miał ochotę czymś rzucić, by dać upust wściekłości. Doskonale pamiętał, jak on się nabawił swoich blizn, więc wiedział, co musiało się wydarzyć z Vanessą.
Zajebie tą kurwę, po prostu zajebie gołymi rękoma. Niech no tylko ją dorwie.
Będzie miał do Vanessy dużo pytań. Była najświeższym źródłem informacji o AlterGenetics, ale musieli poczekać, aż dziewczę dojdzie do siebie. Podał dziewczynie poduszkę.
- Możesz w nią krzyczeć, jak ci to jakoś ulży - powiedział cicho i wziął się za odkażanie świeżych ranVanessa Edams - 2019-05-09, 20:39 Wiedziała, że musi. I na prawdę nie chciała robić bratu pod górkę, jednak ból był okropny. Gdy tylko podniósł jej ręce na siłę, aż krzyknęła z bólu a z oczu popłynęły łzy. Normalnie to zapewne zdziwiłaby się, że ma jeszcze czym płakać. Ile łez wylała w AlterGen, to tylko ona i osoby z jej otoczenia wiedziały.
Krzyki może by jej nie ulżyły, jednak ciężko było jej nie krzyczeć czując jak dotyka jej pleców. Czuła się jak wtedy, gdy jej to wszystko robili, chcąc wyciągnąć z niej informacje na temat jej brata. Ale przecież nie po to tyle go szukała, by go wydać... Poza tym, to jej brat. A sama Kate, zapewne kiedyś pożałuje. Przed oczami stanęły jej obrazy z dni gdy siostra patrzyła na to jak ją dręczą bez mrugnięcia okiem. Czy Kate na prawdę nie widziała w niej już swojej siostry? Przecież nie była potworem... Vinc też nie. Ale jak widać, w oczach Kate, wszystko wyglądało zupełnie inaczej. Na całe szczęście (dla niej) obrazy szybko minęły. Jednak pojawił się drugi problem. Wszystko co widziała nagle zaczęło się zlewać w jedną całość a następnie zapadła ciemność. Krzycząc w poduszkę zużyła resztki sił które jeszcze jakoś trzymały ją przytomną. Niestety ból zwyciężył a Edams straciła przytomność.Vincent Edams - 2019-05-09, 21:19 Zawsze byli mocniej zżyci z Vanessą. Młodsza siostra była jego oczkiem w głowie, zawsze jakoś lepiej się dogadywali. Nie znaczyło to jednak, że nie kochał wtedy Kate. Była po prostu starszą, nieco irytującą siostrą, ale tak już jest w rodzeństwie. Nigdy by się nie spodziewał, że będzie ona zdolna patrzeć na cierpienie swojego rodzeństwa, tylko dlatego, że byli mutantami.
Cóż, to mu ułatwi decyzję, gdy ich drogi się zejdą. I przede wszystkim, gdy się dowie, że Kate pracuje dla AlterGen. Póki co, jedyne co słyszał, to stłumione krzyki młodszej siostry.
Utrata przytomności, z pewnością nie była dla Vanessy najprzyjemniejsza, ale Vincentowi nieco ułatwiła sprawę. Przytrzymując siostrę wektorami, opatrywał jej okaleczone plecy, bez obaw, że ta nagle wykona jakiś gwałtowny ruch.
Kiedy wszystkie było już opatrzone, położył siostrę delikatnie, nakrył kocem i czuwał