Imari Blanc - 2018-06-16, 21:59 Odchyliła głowę w tył, półlezała tak póki nie wrócił z pizzą, zerknęła na niego, dopiero po chwili usiadła porządnie, przycisnęła chusteczkę do nosa, a lód w woreczku wrzuciła do pustej już szklanki po alkoholu.
- Czekaj, najpierw te tabletki.. - pewnie musiał jej podać wodę do popicia, sama się nie zamierzała rządzić inie miała pojęcia co gdzie jest w tym mieszkaniu. Musiała więc jak taka krowa siedziec i patrzeć gdy on się krzątał. Łyknęła tabletki i dopiero potem wzieła w ręce pizzę.
- Co? Jak to czemu? - spojrzała na niego zdziwiona, gryząc gorący kawałek i zaraz tego żałując, ale to nie powstrzymało jej przed żuciem dalej.
- Po prostu.. bo uważałam, że tak powinnam. Tak, to było ryzyko, całkiem spore.. ale.. cóż. Intuicja? Nie wiem, pewnie nie.. Po prostu - mogli ją złapać, jasne. Ale tez niewiele by sie od niej dowiedzieli raczej, nei miala pojecia gdzie jest nowa siedziba bractwa i jak kogokolwiek znaleźć więc i szkody nie były by tak duże.Alex Parker - 2018-06-16, 21:59 Podał jej wodę, by ta mogła przełknąć tabletki. Bacznie ją obserwował, jakby się bał, że ta zaraz zemdleje.
- Zdajesz sobie sprawę, że mało kto by postąpił tak jak ty? - zapytał cicho, sięgając po kolejny kawałek pizzy.
On sam by pewnie tak nie postąpił. Pewnie to oznaczało, że był tchórzem...no ale.
- To było OGROMNE ryzyko, a nie spore. - podsumował. - Ale...gdyby nie ty, różnie mógłbym dziś skończyć. Dziękuję.
Odchrzaknął cicho, by ukryć zakłopotanie tym wyznaniem.
- To... Od dawna masz te moce?Imari Blanc - 2018-06-16, 22:06 - Pewnie tak, ciężko mi gdybać na ten temat.. nie siedzę w głowie innym - zgryzła pizze i parsknęła lekko, po czym skrzywila sie z bolu głowy.
- To znaczy siedzę jeśli trzeba, ale takich rzeczy nie widzę - sprostowała, żeby było jasne. Widziała tylko wspomnienia, które dana osoba chciała pokazać, tylko te związane z mocą do tego. Zawężało to sprawę zazwyczaj w większości przypadków, chyba że ktoś miał moc stale używaną jak Hopper i zapewne Alex.
- Ogromne, niech będzie - wzruszyła ramionami - Jeśli jutro nie obudzę się w furgonetce DOGS to znaczy, że przeczucie mnie nie myliło - kolejny gryz, nie jadła tak syzbko jak Parker.
- Od piętnastego roku życia, mniej więcej. Ty? - zainteresowała się, majac nadzieje, ze bedzie teraz trochę więcej mówił niż ona więc bedzie mogła zając się jedzeniem. Pewnie po drugim kawałku i tak skonczy i wroci do niej na rano, bo czula sie okropnie zmęczona, a do tego głowa pulsowała okropnie.Alex Parker - 2018-06-17, 14:12 Nie siedzę w głowie innym. Uśmiechnął się pod nosem. No to akurat było mocne nadciągnięcie rzeczywistości.
- Jak się obudzisz w furgonetce DOGS, to razem ze mną. - skrzywił się na samą myśl. Bo jakby nie marudził na tą inność, to bardzo by nie chciał, by go poddano terapii normalizującej. Obudzenie mutacji zabrało mu wszystko...ale teraz to było jedyne co miał.
- Miałem siedemnaście lat. Lekarze nie mogli się zdecydować co mi jest. Jedni mówili, że uszkodzenie mózgu, inni, że zespół stresu pourazowego, trzeci, że symuluje i mnie wsadzili na tydzień do psychiatryka, nim rodzice mnie stamtąd wyciągnęli.
Wstał
- Znajdę ci jakieś ciuchy i ręcznik. Czuj się jak u siebie. - a by nie było wątpliwości, że w zamian czegoś za to oczekuje, dodał - Nie martw się, rozłożę się na kanapie. Imari Blanc - 2018-06-17, 19:50 Pokiwała głową, nie chcąc sie juz odzywac, nie czula sie bowiem najlepiej. Nie ma co się jej dziwić po tym, co właśnie robiła. Praca jakby cztery osoby ogarnęła na raz praktycznie, była wykończona.
- Przepraszam, wolę spać na kanapie.. - zapowiedziała od razu. Dziwnie by się czula w obcym lozku po prostu i nie bardzo wiedziała jak to rozegrać. Miala nadzieje, ze Alex nie odbierze tego źle, zwyczajnie nie była to dla niej komfortowa sytuacja, a przy okazji czula się okropnie. Poza tym wchodzenie po tych schodkach do gory obecnie? Nie ma opcji. Wolala zostac tutaj.
Dojadła drugi kawałe, popiła wodą i zamknęła opakowanie, bo więcej w siebie dzisiaj nie wciśnie. Pewnie gdyby nie te użycie mocy nie zjadła by w ogole za wiele.Alex Parker - 2018-06-17, 20:34 Nie należał do osób obrażalskich. W każdym razie nie obrażał się za głupoty. A to była głupotka.
- Nie no...spoko. Rozumiem. - uśmiechnął się delikatne. - Ale łóżko jest po prostu wygodniejsze.
W końcu była to bardzo dziwna sytuacja , dla obojga. Zgoła inaczej wyobrażał sobie z nią spędzenie mocy. No ale to było wtedy, gdy oboje byli ostro wcięci i do siebie przyklejeni w tańcu.
Skoro planowała zająć kanapę ( a przynajmniej miała taki plan) pozostało mu nie protestować. Chwilę później miała do dyspozycji ręcznik, jego przydużą koszulkę z Pacmanem do spania , ko, poduszkę i sizklankę wody, na porannego kaca.
- Skoczę pod prysznic - poinformował ją, nim to uczynił.Imari Blanc - 2018-06-17, 20:44 Być może gdyby to miała być jednonocna zabawa i żadne z nich nie wiedzialo by o swoich mocach.. czemu nie? Ale sytuacja diametralnie się zmieniła jakis czas temu.
Imari podziękowała za koszulkę, uśmiechnela sie na Pacmana na niej, pewnie rzucila jakis komentarz, chociaz ledwo byla w stanie. Gdy Parker poszedl pod prysznic starala się nie zasnąć na kanapie, wiec podniosla sie i zaczęla krązyc po mieszkaniu, po parterze, troche bez celu, zeby po prostu nie zasnąć.
GDyby byla w lepszym stanie pewnie myslala by nad wystrojem ,nad tym czy tamtym, ale teraz po prostu zauwazala rzeczy, ale nie analizowała ich wcale.
W koncu, po kilku minutach długich dla siebie jak wieczność, usiadła na kanapie, zwinela sie na niej "tylko na chwilkę" i zasnęła tak, z poduszką w objęciach i koszulką z pacmanem na oczach, by nei przeszkadzalo jej swiatlo.Alex Parker - 2018-06-17, 20:59 Tak jak się tego spodziewał, gdy wyszedł z łazienki, odziany w spodenkach od piżamy, Imari już spała jak zabita. Uśmiechnął się na ten widok, który w pewien sposób był rozbrajająco uroczy. Pokręcił głową, po czym zgasił górne lampy. Jedynym źródłem światła była teraz lampa przy TV. Pochylił się i bardzo delikatnie podniósł Imari z kanapy. Zakładając, że ta się nie obudziła, wniósł ją na antresolę, położył na łóżku i okrył kocem. Niby było ciepło, ale nad ranem, gdy już alkohol z nich wywietrzeje do końca, mogłaby zmarznąć. odgarnął delikatnie kosmyki włosów z jej twarzy, obserwując ją uważnie. Było w niej coś,...naprawdę niezwykłego.
Zostawił jej szklankę wody na szafce nocnej a sam zszedł i umościł się na kanapie. Jednym haustem wypił resztę alkoholu ze szklanki, włożył zatyczki do uszu, otulił szczelnie kocem i dopiero wtedy usnął.
I tak nadszedł ranek.Imari Blanc - 2018-06-17, 21:05 Pewnie w normalnych warunkach bez problemu dała by radę wyczekac, ale tutaj.. to co zrobiła wiązało się z ilością pracy normalnie poswiecana pieciu osobom, więc było bardzo ciężko.
Poza tym, nie spała poprzedniej nocy prawie wcale. Koszmary.
Obecnie, gdy padła nie był jej w stanie obudzić Alex, który zaniósł ją na górę - na co pewnie by nie pozwoliła, gdyby nie spała jak zabita.
Do czasu.
Zaczęła budzić się w nocy, najpierw po dwóch godzinach.
Wypiła wodę, przysnęła, obudziła się godzinę później, zasnęła kolejne czterdzieści minut później.. I tak resztę nocy.
Alex nie znalazł jej na rano w łożku do góry. Na szafce zostawiła mu swój numer, a sama zniknęła zanim zaczęło robić się jasno, korzystając z tego że Parker się nie obudził - miał w końcu w uszach zatyczki i sam też był wykończony.
ztEvie Russell - 2018-07-18, 19:49 /1 kwietnia późne popołudnie
Evie przyjechała pod adres, który podał jej przyjaciel późnym popołudniem, zaraz jak skończyła pracę i się przebrała. Niestety, laptop na którym miała większość danych ze swoich badań a że technik w pracy mógł mu się przyjrzeć dopiero za trzy dni... Cóż musiała skorzystać ze swoich kontaktów. I tak została umówiona przez swojego znajomego z mężczyzną, który podobno czyni cuda z wszelkim sprzętem.
Kobieta ubrana w wysokie jeansy, bluzkę z odkrytymi ramionami i jak zawsze szpilki stała tak przed drzwiami zastanawiając się czy powinna zapukać czy nie. W końcu nie wiedziała w ogóle kim ten człowiek jest, a spotkanie z nieznanym mężczyzną i to informatykiem w jego mieszkaniu nie wydawało się jej zbyt idealne. Niestety, sytuacja zmusiła ją do wyjścia po za swoją strefę komfortu.
Po kilku minutach gapienia się w drzwi kobieta w końcu zapukała do nich, nerwowo przestępując z nogi na nogę. Gdy mężczyzna w końcu otworzył jej drzwi, odetchnęła w duchu z ulgą gdyż nie wyglądał ani na psychopatę, ani na seryjnego mordercę, ba wydawał się być nawet miły.
- Alex Parker? Mój kolega John umówił mnie na dzisiaj, laptop się na mnie obraził.... Evie Russell. - powiedziała uśmiechając się do niego przyjaźnie i wyciągając rękę aby się z nim przywitać.Alex Parker - 2018-07-18, 20:07 John był ich wspólnym znajomym. Grywali razem w World od Warcraft i pewnego dnia poprosił go, czy nie zająłby się sprzętem koleżanki. Parkerowi nie bardzo było w smak- wszak był stworzeniem aspołecznym. Miał jednak wobec Johna mały dług wdzięczności, więc chcąc, nie chcąc, zgodził się. Dowiedział się, że dziewczyna będzie nazywać Evie Russel i podobno jest całkiem ładna.
Uzbrojony w te informacje, otworzył nieznajomej drzwi. Nie wyglądał jak o informatyk, ani psychopata, wręcz przeciwnie. Nieświadom, jak bardzo niebezpieczna może być znajomość z tą kobietą , uśmiechnął się do niej i uścisnął jej dłoń.
- Cześć Evie. - wpuścił ją do środka. - To co się dzieje ? Uruchamia się w ogóle, czy nie da się na nim pracować ?
- zagadnął, wskazując jej kanapę.
Mieszkanie bardziej przypominało hotel niż czyjś dom. Było bardzo jasne, czyste, wręcz sterylne, jakby Parker rzadko tu przebywał. Jedyne ślady obecności można było zauważyć przy biurku, gdzie leżały jakieś dokumenty i coś co wyglądało jak rozkręcony zasilacz.Evie Russell - 2018-07-18, 20:23 Kobieta odwzajemniła uśmiech dłoni po czym weszła do mieszkania mężczyzny, przez chwilę zawahała się czy by nie zdjąć swoich szpilek, wiedziała jednak iż niektórzy nie lubią gdy obce osoby chodzą po ich domu na boso to też zaniechała pomysłu. No i była w nich tylko trochę niższa niż on, co dodawało jej pewności siebie.
Kobieta uśmiechnęła się uroczo do mężczyzny, mając na dzieję że nie wyjdzie przez to na kompletną idiotkę, bo trzeba było przyznać iż nie miała w ogóle pojęcia na temat spraw technicznych, no chyba ze chodziło o respiratory i maszyny do tomografii...
- Miałam nadzieję że ty mi to powiesz... Pewnego ranka uruchomił się, po czym ekran zrobił się cały czarny, powydawał jakieś dziwne dźwięki i to byłoby na tyle, mam na nim bardzo ważne dane w sumie pięć lat moich badań... - opowiedziała mężczyźnie najdokładniej, jak tylko potrafiła. Cóż, widać było po niej iż bardzo jej zależy na tym, by odzyskać zapisane na komputerze dane.
Kobieta weszła trochę głębiej do mieszkania mężczyzny i rozejrzała się. Cóż, nie tak wyobrażała sobie mieszkanie typowego informatyka, to było takie... Czyste. I uporządkowane. Spodziewała się bardziej jakiejś nory, zawalonej pudełkami po pizzy i puszkami od energetyków...
- Bardzo ładne mieszkanie - dodała nadal się uśmiechając, uważny obserwator mógł zauważyć, że na jej twarzy malowało się zdziwienie.Alex Parker - 2018-07-18, 21:07 Nie oczekiwał od niej takiej wiedzy, w końcu tu on był tu informatykiem/programistą/hakerem/cholera wie czy jeszcze. Za to ona zdawała się być...
- Badania? Jesteś jakimś naukowcem? Albo lekarzem? - zagadnął, zaciekawiony tematem. Bo w sumie nic o niej nie wiedział - Napijesz się kawy, herbaty? To może chwilę potrwać - nie proponował nic mocniejszego, bo to jednak byłoby trochę kriperskie.
W końcu dopiero się poznali. Równie dobrze mógłby jej zaproponować uncję chloroformu.
Na komplement uśmiechnął się pod nosem.
- Dziękuję. No dobra. Zobaczymy co się tu dzieje. - podpiął laptopa Evie pod swój komputer.
I Evie nie mogła tego wiedzieć, ale zmysły Pana Parkera wyostrzyły się, gotowe do współpracy. Po chwili na ekranie zaczęły pojawiać się kolejne linijki kodu, które dla kobiety wyglądały jak chińskie znaczki.
- Czyścisz go czasem ? - zagadnął, pochylając się nad jej laptopem, - Albo nie wiem, zalał ci się kiedyś, albo upadł? - wykluczał czynniki mechaniczne
Dobrze, że nie zapytał " czy próbowała Pani go zrestartować?"Evie Russell - 2018-07-18, 21:25 Kobieta uśmiechnęła się do mężczyzny zastanawiając się jak powinna mu odpowiedź. No w końcu nie będzie straszyć nowo poznanego mężczyzny całym elaboratem co jej przyszło robić w ramach zawodu.
- Właściwie to i jednym i drugim. Jestem doktorem neurologii, pracuję w zawodzie i prowadzę badania dotyczące pracy mózgu, tak w dużym skrócie - odpowiedziała w końcu, ujmując to, czym się zajmuje w najprostsze możliwe słowa, jakie tylko potrafiła. Była pewna iż gdyby bardziej weszła w temat poczuł by się tak, jak ona mogła się poczuć gdyby on zaczął jej tłumaczyć zawiłą, komputerową magię.
- herbaty, bardzo chętnie -fakt mogłoby wydać się kriperskie, bardziej jednak przeraziłaby się dziewczyna słysząc o chloroformie, mimo iż kilka razy przyszło jej z nim pracować.
Kobieta podeszła za mężczyzną do jego biurka, z ciekawością przyglądając się temu co robił i szczerze mówiąc, widziała w tym czystą magię i zaczęła powoli podziwiać mężczyznę iż jest w stanie to wszystko ogarnąć.
- Odkurzam go z kurzu... Ale to chyba nie o to chodzi? - tak, widać było iż kobieta znała się jedynie na używaniu programów naukowych nie wiedząc nic na temat maszyny na której je uruchamia. Na kolejne pytanie zamyśliła się, przygryzając przy tym delikatnie wargę. - Raczej nie, staram się pilnować żeby coś takiego się nie stało - odpowiedziała w końcu po dłuższej chwili.Alex Parker - 2018-07-19, 08:18 Czyli jednak doktor. I to jeszcze nuerolog ! Bardzo ciekawe co by Evie powiedziała na jego zmiany w mózgu, których "normalni" lekarze nie potrafili rozszyfrować. Uśmiechnął się do swoich myśli.
Mniej by się uśmiechał, gdyby wiedział, dla kogo kobieta pracuje.
- Och, brzmi....skomplikowanie, - zaśmiał się, bo jednak medycyna była dla niego czarną magią - Ale na pewno jest to ciekawe. - przynajmniej dla niej. Grunt to robić co się lubi, prawda?
Odszedł od komputera, by wstawić wodę na herbatę. Wyciągnął z szafki dwa kubki i zajrzał do półki.
- Czarną, zieloną, owocową, yerbę? - bo tylko to miał, musiał uzupełnić zapasy.
Sam postanowił napić się kawy, włączył więc ekspres, podstawił filiżankę i pozwolił by maszyna robiła wszystko za niego.
- Nie, nie, mam na myśli czy oddajesz go czasem do czyszczenia, albo sama go czyścisz w środku sprężonym powietrzem....ale zakładam po Twojej minie, że nie - uśmiechnął się znowu, - W takim razie wpierw sprawdzę czy się po prostu nie sfajczył a jak tak, to co z dyskiem. - żeby jednak nie było tak pesymistycznie dodał - Być może to niegroźna awaria i go zaraz postawię na nogi. - pocieszył ją
Chwilę później wrócił do niej z kubkiem herbaty, którą tam sobie wybrała a sam usiadł z kubkiem kawy, zestawem śrubokrętów do elektroniki, pędzelkiem i sprężonym powietrzem.