To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
The Gifted
The war has come...

Część socjalna - Pokój informatyków

Liam Ellsworth - 2018-10-05, 11:06

Miło że go teraz tak pocieszali. Alex na prawdę wydawał się być taki wyluzowany i dowcipny. Szybciej zaaklimatyzował się niż on sam w tym Bractwie. Może to dlatego, że mieli różne podejście do życia? Zupełnie inne przeżycia otoczenie? Liam był zawsze sam, po rozłące z bratem i opiekunem. Jak z kolei było z Alexem? Tego jeszcze nie wiedział. Nie mieli za bardzo okazji pogadać o życiu z przeszłości, zajęci tylko pracą komputerową.
Skończywszy kanapkę, siedział w milczeniu popijając kawę, słuchając tym samym wymiany zdań między Alexem a Imari. Z lekkim uśmiechem.
- Nie. Nie jestem zły.
Odpowiedział Imari szczerze.
- Po prostu... Nadal widocznie uczę życia w towarzystwie, więc na niektórych żartach mogę się jeszcze nie znać.
Tłumaczył się, choć nie musiał. Ale też nie chciał, by brano go zaraz za strzelającego focha dorosłego mężczyznę. Przesiąkł życiem w samotności, więc doświadczenie nowego otoczenia to lekcja u niego nadal trawająca. Odpowiadając, spojrzał na Alexa jak i Imari. Mając nadzieję, że będą wobec niego wyrozumiali.

Alex Parker - 2018-10-05, 11:32

Szczęśliwie Liam nie okazał się obrażalską księżniczką, więc mogli się zgrywać dalej.
- Przywykniesz. Ostatnie siedem lat spędziłem praktycznie w samotności, więc i ty się przestawisz - co prawda, nie wiedział jaka była historia Liama i co obudziło w nim mutację...pewnie w końcu kiedyś siądą przy piwie i sobie o tym opowiedzą.
Chwycił kanapkę i wgryzł się w nią. Dopiero teraz poczuł, jaki jest głodny. Do tego Imari była tak łaskawa, by nie użyć zbyt intensywnych przypraw.
- Jedyne czego mi tutaj brakuje, to odrobiny rozrywki. - zadumał się- Lubiłem co jakiś czas się nieco wyszumieć - spojrzał z porozumiewawczym uśmiechem na Imari, którą podczas takiego wyszumienia poznał. - Teraz jesteś skazany na pracoholizm - podniósł dłonie w akcie poddania się losowi.

Imari Blanc - 2018-10-05, 11:38

- tak, ale akurat ty się przyzwyczaiłes naprawdę szybko. I odżyłeś - odezwała się do Parkera, bo taka prawda. Nie chciał, nie chciał, a jednak dobrze mu zrobiło trafienie tutaj i kontakt z innymi mutantami. Miała nadzieję, ze z Ellsworthem będzie tak samo.
- Tak, mi trochę też - przyznała, gdy Alex mówił o wyszumieniu się - Ale jakoś.. nie wiem. Nie aż tak tragicznie - wzruszyła ramionami - Tylko ja chyba potrzebowałam tego rzadziej niż ty - uśmiechnęła się lekko do meżczyzny.
Tak, kanapki nie miały specjalnie duzo przypraw, Imari wolała dostawić obok solniczkę i pieprzniczkę i pewnie jeszcze coś, czym mozna było posypać czy posmarowac kanapki jak majonez, musztarda i keczup. Weszło jej już w nawyk, ze jeśli robiła coś, co Alex miał zjeść to ograniczała przyprawy do minimum, a jeśli mogła to w ogóle ich nie uzywała i dawała mu doprawić wszystko po swojemu juz na talerzu. Co prawda nie zdarzało się to jakos specjalnie często, ale jednak.

Liam Ellsworth - 2018-10-05, 13:07

- O ile Twoje siedem lat może równać się z prawie całym moim życiem.
Wyjaśnił, choć też nawiązał do ich porównania. Ponad dwadzieścia lat a siedem to spora różnica. Wychowując się trochę z rodzicami, samemu z bratem a potem resztę z opiekunem. Ale nigdy nie miał przyjaciół. Dlatego teraz było mu trochę trudniej przestawić swój tryb życia jak i niektóre zachowania ludzi mogły wydawać mu się obce. Lecz dzięki właśnie tym kilku osobom z Bractwa, mógł się zmienić. Robił postępy.
Ze słowami Imari mógłby się zgodzić, bo sam pracując z Alexem, zauważył jak szybko ten się rozkręcił w przeciwieństwie do niego. A ten pokój był tak jakby ich mieszkaniem. Co dobrze zauważyła ich przyjaciółka.
- Akurat ja o wyszumieniu się nie myślałem. Unikałem zatłoczonych miejsc.
Nie trzeba było tłumaczyć dlaczego. Jako że oboje wiedzieli o jego mocy, mogli się tego domyśleć. A Imari to już w ogóle, będąc świadkiem czegoś niezbyt przyjemnego. Tak więc na temat klubów nie wypowiadał się.
A co do pracoholizmu, jego uśmiech poszerzył się, bo tu akurat zgadzał się z Alexem. Przez ostatnie miesiące, chyba oboje tym przesiąkli. Jedno co ciekawe, że Liam zaczynał się już bardziej otwierać na ludzi i mówić nieco więcej o sobie.

Alex Parker - 2018-10-05, 13:17

Uśmiechnął się na słowa Imari i pokiwał głową.
- Tak...nie zdawałem sobie nawet z tego sprawy, jak bardzo przez te siedem lat się zamykałem przed światem. - stwierdził nieco zadumany. - Trochę taka śmierć za życia - chwycił kolejną kanapkę
Parsknął na słowa Imari o wyszumieniu się. Fakt, potrzebował tego częściej niż ona. Z drugiej strony, od czasu przeniesienia się do Bractwa, rzadziej nadużywał mocy, rzadziej więc tracił panowanie nad zmysłami i rzadziej musiał się znieczulać alkoholem. A to znaczyło, że rzadziej go ciągnęło na balety.
Zerknął na Liama.
- A fakt. Dla Ciebie musi to być wyjątkowo upierdliwe. - zauważył i usiadł sobie w końcu, bo do tej pory krążył po pokoju.
- Ty też odżyłaś - zauważył, zwracając się do Blanc

Imari Blanc - 2018-10-05, 15:07

- Prawda jest taka, że większość mutantów odcinała się od świata w taki czy inny sposób, ze strachu albo z innych powodów.. - zerknęła na Liama, jego moc potrafiła być.. straszna, o czym się przekonała, aż za dobrze, ale też mogła w wielu miejscach pomagać, chociaż była to bardzo specyficzna i trudna pomoc.
- Jak się tu czujesz, Liam? - w końcu mineło już kilka miesięcy jego życia tutaj, zacieśnili więzi miedzy sobą i zdążyli się raczej polubić. Mieli naokolo ludzi takich jak on, jasne, to nie była sielanka, nie była utopia, ale każdy starał sie jak umial, choć każdy też miał gorsze dni.. ale byli tylko ludźmi, do tego zyjącymi na ograniczonej przestrzeni.
Na komentarz Alexa wzruszyła lekko ramionami.
- Staram sie. Marian mi pomaga swoją mocą wciąż, ale jest.. jakoś tam lepiej - przeczesała palcami włosy - Po prostu wiem, że jakbym nic nie robiła.. to bym się chyba zapadła w sobie - w depresyjnych myślach i całkiem nieciekawym świecie. Dlatego robiła.. wszystko, co mogła dla każdego, dla kogo mogla. Żeby się zająć, nie dać się złapać temu, co w niej siedziało.

Liam Ellsworth - 2018-10-05, 17:45

Zamknąć się przed światem. Unikać kontaktu z ludźmi, obawiając się ich dotyku i zobaczenia ich lęków, by potem to przed nimi pokazać. Nawet nieświadomie. Izolacja. Widocznie i Alex miał podobnie, co zapewne też było winą jego mocy. Czy może z innej przyczyny?
To była prawda. Wielu mutantów się odcinało, bo ze względu na ich zdolności, byli postrachem dla ludności. Jak tam Liam myślał, to obecnie dobrze trafił. Znalazł podobnych sobie. Znalazł z większością wspólny język.
- Dobrze. Zupełnie inaczej niż będąc samemu. Mimo iż na początku nie byłem do tego przekonany, tak teraz czuję, że nie żałuję tego wyboru. Przyznaję, że dobrze jest być otoczonym takimi ludźmi jak Wy. .
A myślał, że nie uda mu się zaaklimatyzować. Że unikanie każdego w Bractwie coś da. Nie dało. Każdy niemal zwracał na siebie jakąś uwagę. Wszyscy byli jakoś ze sobą zgrani, powiązani, życzliwi, sympatyczni i pomocni. Budowanie zaufania tutaj nie było trudne
Odpowiedział Imari spokojnie i jakoś tak, z nutą radości? Uczuciem którego nie potrafił opisać. A być może było zakopane w nim w dniu utraty rodziców. Nie umiał tego opisać.
- Cieszę się, że dbasz o siebie. Ale przyznaj. Na terapeutę to ja się nie nadaję.
Uśmiechnął się, chcąc chyba usłyszeć potwierdzenie, że lepiej mu chyba wychodzi bycie informatykiem niż jakimś lekarzem od traum. A nie da się ukryć, że sam te parę miesięcy temu był przejęty stanem zdrowia Imari, po pierwszej fazie zaprezentowania jej swojej mocy i próbie pomocy.

Alex Parker - 2018-10-05, 20:14

Z tym zgadzali się wszyscy - dobrze było być razem. Może było tylko ciut bezpieczniej, ale za to zdecydowanie raźniej. Członkowie Bractwa (przeważnie) się wspierali, mogli na siebie liczyć.
Uśmiechnął się i kiwnął głową i wtedy odezwał się Liam. Terapeuta?
Czyżby maczał w swoje paluszki w tej wielotygodniowej traumie, której skutki musiał niwelować? To mu się chyba nie spodobała. Blanc dużo wtedy wycierpiała, a on miał za sobą wiele średnio przespanych nocy.
- Terapeutę? - zagadnął - Zrobiliście sobie jakąś...terapie?

Imari Blanc - 2018-10-05, 20:21

Spojrzała na Liama o pół sekundy za późno, wiec ostrzegawcze spojrzenie dopadło go jak już powiedział o terapii. Imari nie wygadała się co do tego Alexowi, nie chcąc o tym rozmawiać - mimo, że minęło sporo czasu.
Nikomu o tym nie powiedziała.
Sądziła, ze Liam w życiu dość odrzucenia przeszedł i sam mocno dystansował się od ludzi.. Wiec nie może dopuścić do tego teraz.
To była jej swiadoma decyzja i tylko jej.
Zagryzła na moment wargi.
- Tak - odpowiedziała, bo co niby mialaby nnego powiedzieć? Kłamać? To bez sensu - I myślę, że chyba powoli byłabym chętna na drugą sesję.. - spojrzała na Liama i uśmiechnęła się - Choć, chyba, trochę delkatniejszą niż pierwsza - dodała, bo moze tamto to było po prostu za dużo na raz i tyle.

Liam Ellsworth - 2018-10-05, 20:37

Spojrzenie Imari zgasiło Liama totalnie. Że nawet spuścił wzrok na swój kubek i przestał się uśmiechać. Sam nie mówił o tym nikomu, czego dokonał z Imari. Mimo iż sama tego chciała. Temat był tabu, jej pomysłem. Nie chodziło mu w jego słowach konkretnie o niej. A Bradley? Jemu przecież też pomagali. To się już nie liczyło? Sama tez pewnie myślała o tym, by porozmawiać o takiej praktyce z Williamem. Z jakimś drugim terapeutą. I co? Czyżby nie wyrażali zgody?
Pytanie Alexa jasno dawało mu do zrozumienia, że właściwie to nie powinien czegoś takiego robić. Sam po sobie wiedział, że się nie nadaje do tego zadania.
Stwierdzenie Imari, że chciałaby powtórki, zwróciło uwagę Liama. Spojrzał na nią, ale dość poważnie.
- Nie.
Odmówił.
- Odpuść sobie. Dla własnego dobra.
Sama powinna to dobrze przemyśleć, czy faktycznie tego chce. A on ma już dość tego bycia ignorowanym przez kogoś, kogo polubił i to bardzo. Ostatnio przez długi czas go unikała i teraz wiedział, że będzie tak samo.

Alex Parker - 2018-10-05, 20:45

Nie podobało mu się to. Nie, kiedy miał coraz większe obawy, że to Liam mógł maczać palce w fatalnym stanie Imari. Patrzył to po Blanc, to po Ellsworth'cie.
- Co jest ? Jaka terapia? O co wam chodzi ? - oj nie był zachwycony - To ma coś wspólnego z mocą Liama? I twoim stanem sprzed kilku miesięcy ? - wstał, obserwując ich uważnie.
Yup. Gdyby teraz naokoło hasały króliczki i latały skowronki od wcześniejszej sielanki, tak teraz rozpierzchałyby się naokoło, chowając w krzaczkach

Imari Blanc - 2018-10-05, 20:50

Uniosła lekko brew, kieyd odmówił.
- Myślę.. że chciała bym to z tobą przedyskutować jeszcze - bo teraz wyraźnie nie był na to najlepszy czas, gdy Alex się aktywował i to w całkiem niedobry sposób.
A króliczki chowały się za biurkami aż miło. Zagryzła wargę, obserwując Parkera. Odstawiła herbatę.
- Poprosiłam Liama o pomoc z własnymi lękami, ale przeceniłam swoje możliwości - wyjaśniła w bardzo dużym skrócie i uproszczeniu to, co sie jej tam stało. - Przepraszam, ze oberwałeś rykoszetem przez to. Jeśli cię to uspokoi, to po drugiej sesji poradzę sobie lepiej i nie będziesz musiał spędzać miesiąca śpiąc na raty - rzucała obietnice w ciemno, bo nie miała pojęcia jak sobie poradzi, ale.. musiała być dobrej myśli, tak? Poza tym, mogła wcale Alexa nie męczyć i nie przychodzic do niego, jeśli by tego potrzebowała, po drugim razie.

Liam Ellsworth - 2018-10-05, 21:07

Po tym jak Imari przeszło i znów zaczęła akceptować jego obecność w Bractwie, tak w skrócie pisząc, Liam nie powracał do tematu z tym co przeszła. Aby nie odświeżać zasklepionych ran. Już wystarczyło jej tego co widziała. Według niego.
Reakcja Alexa zdawała się być chyba na miejscu. Liam przez te parę miesięcy był wstanie dostrzec, jak ta dwójka jest bliska sobie. Co po trochu go też wewnętrznie dotykało. Ale nie okazywał tego. To przecież jego uczucia i odczucia. Lecz skoro Imari zamiast obejść temat swojej osoby i przyznać ogólnie próby Liama bycia terapeutą pomagając innemu mutantowi, obrała siebie za przykład.
- Powiedziałem, nie.
Powtórzył, jakby do niej to nie dotarło. Zaraz po tym, jak wytłumaczyła Alexowi przepraszając go, za nachodzenie. Teraz już Liam miał idealny przykład, że jego moc dla takiej dziewczyny jak Imari był za silna. Za mocny dał obraz iluzji.
- Widziałaś co potrafię. Tak się zawsze kończył kontakt każdego, kto zetknął się z moją mocą. Bezpieczniej będzie, jeżeli zrezygnujemy z Twojego pomysłu. Bowiem z drugiej strony, źle to działa na mnie. Dołączyłem do Bractwa, poznałem wspaniałych ludzi i wiesz jak to boli, kiedy oni się potem od Ciebie odwracają?
Mówił dość poważnie, bowiem często się z tym spotykał. To nie było dla niego przyjemne doświadczenie. W takim przypadku samotność dla niego była znacznie lepsza niż budowanie przyjacielskich relacji.
- Nie wierzę, że poradziłabyś sobie z kolejną wizją. Bo na pewno nie odtworzę tego samego co ostatnio.
Ostrzegł. Żeby nie myślała, że gdyby się zgodził, to będzie tak samo. Nie. Wybierze inny pokój i zmieni całą scenerię. I sytuacja z jej zachowaniem będzie podobna.. A on potem tym razem zbierze baty od naładowanego teraz Alexa. Lżejsze czy delikatniejsze wersje nie pomagają tak szybko pozbyć się lęku. Ponieważ osoba ta potem cały czas wie że to iluzja i że to zabawa a nie terapia.

Alex Parker - 2018-10-06, 13:49

Ktoś tu chyba się zdenerwuje i tą osobą był pan Parker. Trzeba było przyznać, że rzadko podnosiło mu się ciśnienie, a w tej chwili oscylowało w granicach, wymagających interwencji lekarskiej.
- Chcecie mi oboje powiedzieć... - zaczął a ton głosu świadczył o tym, że jest bliski apopleksji - Że Imari sama, na własne życzenie, zrobiła sobie TERAPIĘ, mającą ją uodpornić na jej lęki... - kontynuował, rzucając im wściekłe spojrzenie - ... i dlatego potem tygodniami była emocjonalnym i fizycznym wrakiem, niezdolnym do normalnego funkcjonowania.... - wyglądało na to, że Liamowi może się nieźle oberwać... - i teraz chcesz POWTÓRKI ?! - skierował wzrok na...Imari - Co ty do diabła sobie myślisz ?! Po tym co przeszłaś, co PRZESZLIŚMY, ty masz zamiar znowu się w to ładować?! - wyglądało na to, że nie winił Liama, w końcu, to była decyzja Blanc, a widział, że Ellsworth nie jest też tym zachwycony
- Nie ma mowy. I ty jej też na to nie pozwolisz - wskazał na towarzysza - To nie jest czas na rycie sobie psychy, jesteśmy w stanie wojny !

Imari Blanc - 2018-10-06, 14:17

Imari też nie wyglądała na zadowoloną. Alex na nią fuczy, Liam odmawia dalszej pomocy. Splotła ręce na piersi, niezadowolona. Z Ellsworthem sobie jeszcze porozmawia i wyjaśni wszystko, miała nadzieję, bo nie zamierzała sobie odpuszczać tej terapii i tego, co mogła nią zyskać. Nawet jeśli ciężkim kosztem..
Wysłuchała wyrzutów obu stron, chociaż niezbyt zadowolona, co było po niej widać.
- I właśnie dlatego tym bardziej powinnam coś takiego zrobić, starać się przemóc własny strach.. bo co, jeśli to się naprawdę stanie? - Alex w sumie nie wiedział co Imari widziała, a co przerażało ją najbardziej. Może i dobrze. Dla niej, na pewno, bo chyba by wybuchł jeszcze bardziej.
Starała się podejść do tematu racjonalnie, chociaż w niej też zaczynało buzować.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group