To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
The Gifted
The war has come...

A. & E. Goth - Salon z telewizorem

Emma Williams - 2020-06-13, 13:27

Wzięłam talerz w jedną rączkę, a drugą Anie by razem z nią wejść po schodach. Widziałam, ze Mickael idzie za nami oraz papugę i psa. Ciekawy to był widok moim zdaniem trójka dzieci i dwa zwierzaki. Weszła z nią pierwsze lepsze drzwi okazał się to pokój jakieś dziewczynki. Rozejrzałam się za miejscem do schowania się. Aż spojrzałam na biurko przy łóżku... Pierwszej chwili chciałam iść dalej do następnego pokoju, bo czy to nie jest zbyt oczywiste, że dzieci chowają się pod biurkiem czy łóżkiem, a nawet szafie... Jednak w tedy słychać był strzały. Wystraszyłam się, ale też starałam się być dzielna dla Ani. Miałam się nią zaopiekować oraz zawsze chciałam ją chronić. Byłą dla mnie jak siostra, a już zwłaszcza po tym jak Layla zmarła ona stała się dla mnie jak siostra, którą straciłam.
Pociągnęłam ją pod te biurko niech to będzie już takie oczywiste, może ci źli ludzie, którzy do nas strzelają również tak pomyślą. Po pewnym czasie zauważyłam, że Mickael nie przyszedł za nami. Może poszedł szukać innej kryjówki byśmy wszyscy nie schowali się razem. Przyleciał tutaj za to Zefir, który usiadł nie daleko biurka przy nas i patrzył na drzwi. Przytuliłam do siebie Anie. Chciałam dodać jej odwagi, by się tak nie bała. Jednak ciężko to było bo sama się bałam. Nie wiedziałam, czemu strzelali. Przypominało mi to jak Bractwo było atakowane i jak tata i Layla zginęli.
- Nie bój się twoja ciocia nas obroni. Wszystko będzie dobrze - wyszeptałam do niej... Prosząc boga by tak rzeczywiście było...

Annabeth Wilson - 2020-08-01, 22:19

Bała się... Tak bardzo się bała czuła jak łzy spływają jej po policzkach, a to coś w niej się naśpiewa z niej. Nazywa ją beksa i twierdzi, ze zaraz pokaże jej... Nie chciała by jej pokazywała przez co próbowała się uspokoić przytulając się bardziej do swojego króliczka... Nawet słowa Emmy nie pomagały się uspokoić. Z każdym kolejnym strzałem krzyczała... A łzy coraz bardziej spływały jej po policzkach...
- Gdzie jest Micki..,? Ja chce by tutaj był - krzyknęła do Emmy ściskając ją za rączkę... Bała się nie tylko o siebie ale i brata, a nawet panią, która była jej ciocią. Nie wiedziała cos się dzieję. Czemu ktoś strzela do domu... Czemu strzelają do nich? Czy to ci źli ludzie...?
Nie potrafiła się uspokoić... Króliczek był cały mokry od jej łez ciągle patrzyła na drzwi... Gdzie jest Miki? Czemu go tutaj nie ma.
Zostawił cię.... Wszyscy cię zostawią. Nie możesz im ufać. Powiedziała bestia do niej... A ona pokręciła głową...
- Kłamiesz! Nie zostawił mnie... Na pewno pomaga cioci - powiedziałam do niej i spojrzałam na Emmę. - Powiedz jej, że Miki nas nie zostawił- powiedział do niej wiedziała, że będzie wiedzieć o kim mówi, a raczej o czym. Bo to coś było w niej... Czuła jak chce z niej wyjść jak wszystko zaczyna ją boleć.
- Emma- wyszeptała do dziewczynki obok siedzącej.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group