Była Siedziba GENETICALLY CLEAN - Mini bar
Jane Atwell - 2018-05-29, 22:49
Teoretycznie nie chodziło o to, by okazać swoją wyższość czy by nie dać sobie w kaszę dmuchać. Teoretycznie wiedziała, że należało po prostu przełknąć ten prześmiewczy komentarz, ani nie biorąc go do siebie, ani nie odpowiadając w równie drwiącym tonie. To nadal nie było nic personalnego, a jednak prychnęła cicho pod nosem, nie przestając uprzejmie się uśmiechać.
- Pozostawiam to w rękach profesjonalistów. - Odpowiedziała, kląskając językiem o podniebienie po wypowiedzeniu ostatniego słowa. W końcu za kogoś takiego miał się Sanders, czyż nie? Za kogoś takiego uważano także słynną Verę, której metody - tak tylko szczerze mówiąc - w większości nadawały się do kosza, bo były oparte na czystej brutalności, nie na przemyślanych planach. To zaś sprawiało, że GC było... Chaotyczne. Nie wzbudzało szacunku, nie imponowało poziomem inteligencji, opierało się wyłącznie na sztucznym respekcie. Uśmiechach twarzą w twarz, ale pluciu za plecami.
- Vera doskonale wie, jak szanuję jej pracę. - Cóż, ona też tak robiła. Dobra mina do złej gry, odpowiednia porcyjka fałszu i wyrachowania. Ot, tak na dobry przebieg dnia. - Będąc na miejscu mutanta, zrobiłabym wszystko, by nie trafić w czymkolwiek ręce. - Poprawiła go z uniesionymi brwiami. Przecież chodziło o to, aby nie dać się złapać. Nieistotne już, komu. To akurat wiedziała nawet aż za dobrze.
- Ale to dosyć jasne. - Dodała po chwili, spoglądając na niego i wzruszając ramionami, nim nie zaczęła się zbierać. - Dzięki za... Dyskusję. - Może to nie było najambitniejsze, ale coś musiała powiedzieć. Bo wypadało.
[align=center][z/t] x2[/center]
|
|
|