Była Siedziba GENETICALLY CLEAN - Pokój spotkań
Scarlett Reynolds - 2019-03-03, 01:30
- To mnie trochę uspokoiłeś - uśmiechnęła się do Briana. Wiedziała, że nad całym projektem pracują łebscy ludzie i nie pozwolą mutantom na oszukiwanie systemu. Choć pewnie byli tacy cwaniacy co to robili. Niemniej cieszyła się, że nie robili tego na odwal się tylko przemyśleli swoje kroki.
- Taa. Był wyszkolony - mruknęła niechętnie. Nie chciała chwalić swojego oprawcy, ale pokonał ją niestety. Wstydziła się tego, bo okazała się nie dość dobra, żeby się uwolnić. Gdyby nie jej brat już jej by tu nie było.
Nienawidziła mutantów już wcześniej. Byli zakałą społeczeństwa i nie powinni mieć racji bytu. Byli niebezpieczni. Ale żądza zemsty faktycznie ją przepełniała. Była jak sącząca się w jej ciele trucizna. Dążyła do pełnej sprawności, żeby jak najszybciej odegrać się na mutantcie.
Nie wyczytała jego brak szczerości w tym potwierdzeniu. Nie wiedziała, że ma wątpliwości i nie podziela jej zdania. Dobrze, że nie wiedziała. Dla niej każdy kto przystawał z mutantami był zdrajcą. Nawet własnego brata przeklęła. Przynajmniej na jakiś czas.
- Jasne, już widzę przystojniaków, którzy podbijają do dziewczyny o kulach - zaśmiała się i wywróciła oczami. Nie była typem ślicznotki, więc na podryw nie liczyła. Ale może nie powinna odtrącać każdej osoby, która chciała ją poznać albo się zbliżyć? Powinna mieć bardziej zdrowe podejście do relacji międzyludzkich, a nie każdego traktować jak potencjalnego wroga. Tym sposobem nie miała nikogo.
- Skoro nie będę pływała w różach i oglądała romantycznych komedii w twoim towarzystwie to muszę się zastanowić nad propozycją - zaśmiała się i wow!, naprawdę zażartowała. Chyba to otwieranie się na ludzi zaczęła już teraz.
- Dobra, to zgadamy się. Muszę iść, bo spóźnię się na rehabilitację. A moje tempo chodzenia jest teraz dużo wolniejsze. Dzięki, że przyszedłeś. Trzymaj się - powiedziała i zaczęła wstawać. Zanim pozbierała wszystko to chwilę zajęło. Wyciągnęła do niego rękę, by do niej podszedł i przytuliła go na pożegnanie, po czym poszła w swoją stronę.
z/t x2
|
|
|