south westside - Dach kamienicy
Bradley Grey - 2019-01-16, 21:31
Wyczuł w alkoholu coś dziwnego i znajomego. Nie zapominajmy, że mężczyzna był więziony przez dłuższy czas i pojono go tam mutazyną, więc doskonale znał jej smak. Niestety mocny alkohol stłumił znajome wrażenie i Brad nie poznał się na planie Nory. Byłby na nią wściekły.
- Dopóki jesteśmy kumplami nie mam powodów, żeby cię ciąć - uśmiechnął się do niej, dając jednocześnie znać, że mimo znajomości nie zawahałby się przed takim krokiem, jeśli wystąpi przeciw niemu.
Gdy zapytała co jej ofiaruje, zaśmiał się. Lubił jej poczucie humoru i droczenie się. Zwłaszcza, że ostatnio powoli odzyskiwał dobry nastrój.
- Szkoda, podobała mi się ta zapłata w naturze - puścił jej oczko i poczuł się troszkę słabiej. Pokręcił głową, ale póki co nie powiązał tego z napojem, który wypił.
Uśmiechnął się na jej kolejne słowa, że zabrałaby go natychmiast. Od razu nie mógł iść, ale ewentualnie i tak tam trafi. Nie widział się w szeregach bractwa, a w pojedynkę ciężko zwojować świat.
- Okej, w co ty grasz? - zapytał, nie dając się tym razem podjudzić. Coś było nie tak, za bardzo jej zależało, żeby wypił ten alkohol.
Gdy zaczęła sypać wymijającymi odpowiedziami, pokręcił głową zawiedziony. Naprawdę liczył na jej pomoc, a okazuje się, że nie może na nią liczyć.
- Przykro mi, ale nie wypiję tego. I w zasadzie to muszę już iść. Wybacz, że straciłem twój czas. Trzymaj się - powiedział nieco oschle, zbierając swoje rzeczy. Wstał i bez większego pożegnania ruszył w swoją stronę. Będzie musiał znaleźć kogoś innego, kto mógłby wprowadzić go do rebeliantów. Zrobi to prędzej czy później, ale widać nie z pomocą Nory.
z/t
|
|
|