Matilde Wallace - 2018-10-27, 18:45 – Z całym szacunkiem, ale to co pan robi wcale nie jest pomocą – odparowała tym swoim podenerwowanym tonem głosu. Co miała poradzić na to, że czuła się zlekceważona? Tam na konferencji David Hopper wydawał się być kompletnie innym człowiekiem, wobec którego miała pewne oczekiwana. Ale w momencie, kiedy tak brutalnie zderzyła się z rzeczywistością, Wallace była niezwykle rozczarowana. To wszystko. I nie, nie potrafiła dłużej zgrywać nieszkodliwej i szeroko uśmiechniętej Judy Hallen. I tak w całej tej rozmowy pobiła swoje wszelkie rekordy uprzejmości.
– Więc wystarczyło odmówić – skwitowała krótko. Już wolałaby gdyby prosto z mostu jej powiedział, że nie ma zamiaru odpowiadać na to konkretne pytanie niż zachowywał się w ten sposób. Wallace chłodnym, pozbawionym uśmiechu spojrzeniem mierzyła jego twarz. Zastanawiała się, czy to było w ogóle tego warte. Każda jedna część niej wręcz krzyczała, by unieść się dumą i po prostu stąd wyjść. Nie ukrywała tego, jak bardzo jej się nie podobał sposób w jaki mężczyzna ją potraktował. Dziewczyna dosłownie biła się z myślami, co z pewnością nie mogło ujść uwadze pisarze. I po kilku niezwykle długich sekundach, Matilde ostatecznie skinęła lekko głową. I choć nie zamierzała siadać, było dość jasne, że chciała kontynuować tę rozmowę. No, a przynajmniej się przekonać, czy było warto w ogóle znowu się rozsiadać. Jeśli mężczyzna znowu miał zamiar z nią tak grać, była wręcz doskonale przygotowana na ewakuację. Brwi Matilde wzniosły się ku górze.David Hopper - 2018-10-27, 21:00 Może i w złym kierunku trochę poszła ta rozmowa, to jednak widocznie próbował to naprawić. Drugim ważnym aspektem jest to, że z kobietami w ciąży, też należy uważać. Przekonał się o tym, kiedy jego żona miała zmienne nastroje.
Judy czekała na odpowiedź, nie zamierzając siadać. Tak wywnioskował, widząc jej gotowość do kontynuowania ich rozmowy. Więc nie będzie przeciągał.
- Więc... Odpowiadając na pytanie, inspiracja mniejszości wynikła od bardzo bliskich mi osób. Wolałbym nie zdradzać czy to chodzi o rodzinę, przyjaciół czy studentów.
Odpowiedział ze spokojem. Wciąż obserwując studentkę, czy raczy usiąść czy tym razem będzie stać do końca ich rozmowy? Nie jest to korzystne dla niej w takim stanie.Matilde Wallace - 2018-10-27, 22:52 Wallace wysłuchiwała słów Davida, mając prawdopodobnie jeszcze większy mętlik w głowie. To wciąż nie było to czego oczekiwała i na tym etapie rozmowy doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że nie uzyska odpowiedzi na najbardziej nurtujące ją pytania. A mimo to wciąż tam stała. Wciąż nie odchodziła. Zupełnie jakby potrzebowała jakiegoś wyraźnego znaku, że rzeczywiście nic tutaj nie znajdzie. Była upartą bestią. Trzeba jej było przyznać. Po krótkiej chwili milczenia, Wallace odchrząknęła.
– Zauważyłam, że ma pan dość dobre kontakty z młodzieżą – odezwała się suchym i pozbawionym tych wcześniejszych uprzejmości tonem głosu. Co ona właściwie robiła? Powinna stąd zwiewać jak najszybciej. A jednak dała mu ostatnią szansę. – Ma pan dzieci, czy może odpowiada za to jakiś wrodzony dar przemawiania? – zacisnęła usta w cienką linijkę, mrużąc bystro oczy. I nie, wciąż nie zamierzała siadać. Ciągle wydawała się być na tyle zdystansowana, by nie wykrzywiać ust w uśmiechu, jak robiła to do tej pory.David Hopper - 2018-10-27, 23:20 Nadal nie usiadła. Ale też nie wykazywała chęci opuszczenia księgarni a pozostaniu na miejscu i przygotowywaniu kolejnego pytania. Pełna determinacja. No i upartość. W końcu potrzebowała przećwiczyć swoich umiejętności przyszło dziennikarskich do swojej pracy studenckiej.
W końcu zadała pytanie dotyczące typowo jego podejścia do młodzieży.
- Mam dzieci. Trójkę.
Odparł szczerze. Tego akurat nie ukrywał. Wielu wiedziało że Hopperowie posiadali trójkę dzieci, gdzie jedno z nich zaginęło parę lat temu. I to był ich syn. Córki z kolei wyjechały do Kanady do innej rodziny by mogły tam skończyć szkoły. Nie ma co ukrywać, że ukrywanie prawdy było trudne. Ale z obaw że mogłoby się im coś stać w tym kraju, musiał podjąć taką a nie inną decyzję.
Może i dar przemawiania miał również w tym udział, skoro potrafił nawet wychować i rozmawiać ze swoimi dziećmi. Czasami jedno potrafi łączyć się z drugim. A przez posiadanie swoich dzieci, można też nauczyć się komunikacji z młodszym pokoleniem.Matilde Wallace - 2018-10-28, 13:48 – Syna i dwie córki? – wyrwało się z jej ust, ale nie wyglądało na to, by Wallace rzeczywiście oczekiwała od niego odpowiedzi. W tym momencie spoglądała na niego odrobinę inaczej. W tym momencie była już pewna, że naprzeciwko niej siedzi ten mężczyzna, którego oczekiwała poznać. Cała postawa Wallace, całe to nadmuchanie, chłód, dystans… w jakiś magiczny sposób to wyparowało. Wciąż nie zamierzała zdradzać kim jest. Wciąż zamierzała zachować dyskrecję i mieć się na baczności, ale… – Wychowywanie dzieci… czy to nie najtrudniejsze zajęcie pod słońcem? – posłała mu lekki uśmiech, kładąc rękę na swoim brzuchu i… chciała, żeby coś o nim wiedział. Nawet jeśli David Hopper nie miał zielonego pojęcia, jak bardzo to coś w niej było z nim spokrewnione, to chciała, by w jakimś pokręconym stopniu uczestniczył w jego życiu.
– To nasze pierwsze – powiedziała po chwili, na ten krótki moment całkowicie porzucając jakiekolwiek zagrywki dziennikarskie. Chciała, żeby wiedział. Po prostu. Matilde, nie spuszczając wzroku z twarzy mężczyzny, usiadła na tym cholernym krześle. – Nie wiem, czy sobie poradzę. I jestem niesamowicie przerażona tą wizją. Boję się, że… zawiodę. – nikomu o tym nie mówiła wcześniej, ale chciała, by on wiedział. Domyślała się jak absurdalnie musiało to wyglądać z jego perspektywy. Jakaś obca studentka dziennikarstwa zwierzała się mu z życia prywatnego. Boże, Wallace, sięgnęłaś dna.David Hopper - 2018-10-28, 18:51 - Zgadza się.
Potwierdził z lekkim uśmiechem. Zgadywała czy strzelała? Albo może jednak coś z jego biografii i wiedziała, że miał syna i córki. Czasami w niektórych książkach znajdują się pewne informacje o autorze, bądź w internetach na ich stronach, to takie drobne informacje zawsze są publikowane jak posiadanie dzieci czy bycie w związku.
- Wychowywanie dzieci dla mnie było przyjemnością, ale nie ukrywam, że sporo trudów też trzeba było przejść i znieść nieprzespane noce. Ale dzięki temu można obserwować jak dorastają i uczą się.
Stwierdził zgodnie z prawdą tego, przez co sam przeszedł i doświadczył. Poszedł z żoną na ugodę, że będzie dziećmi się zajmował i domem, by ona mogła swoje szkoły skończyć jak i dostać pracę. Gdzieś musiał hamulec puścić, że nie upilnował za bardzo, by kobieta znacznie więcej czasu poświęcała rodzinie. Bo teraz, to chyba o niej trochę zapomniała, żyjąc samą pracą.
Zwrócił uwagę na to, że Judy zaczęła głaskać swój brzuch, oznajmiając że to ich pierwsze.
- Jeżeli ojciec dziecka Cię kocha i jest przy Tobie, to na pewno sobie poradzisz. Najważniejsze jest wsparcie w rodzinie. I nie myśl tak, że zawiedziesz. Mów sobie że dasz radę. Może nawet będziesz wspaniałą matką.
Chciał ją trochę podnieść na duchu, by się nie zamartwiała. Strach w jej sytuacji może być zrozumiały, ze względu na czasy wojny z mutantami.Matilde Wallace - 2018-10-28, 19:30 – Musi być pan niesamowicie dumny z tego co z nich wyrosło – zagadnęła całkiem niewinnie. Nie wiedziała za bardzo o co powinna pytać. Nie umiała w bycie dziennikarką. A zresztą… temat rozmowy zszedł na nieco inne tory, a Wallace nie umiała z nich tak po prostu zboczyć. Nie w tej sytuacji. I kiedy David wspomniał o ojcu jej dziecka, Matilde skinęła lekko głową.
– Ojciec dziecka jest naprawdę dobrym człowiekiem – stwierdziła, przygryzając policzek od środka. Być może kiedyś David się dowie o kim mówiła. I być może wtedy będzie dumny z własnego syna. Cóż, powinien być. Will mimo tych jego wszystkich wad i dzikich rzeczy, o których wolała w tym momencie nie myśleć, by się nie zdenerwować, był naprawdę dobrym człowiekiem. Zniszczonym przez życie, zranionym, skrzywionym, ale… dobrym. O wiele lepszym niż ona.
– Mam termin na koniec grudnia, ale właściwie nie wiemy czy to chłopiec, czy dziewczynka. Obecnie jest wielkości… – tu przerwała, by się lekko uśmiechnąć. – główki sałaty.
Zapewne musiało być to dla niego niesamowicie dziwne doświadczenie. Normalnie pewnie czułaby się głupio i źle. I choć mężczyzna nie miał wszystkich informacji, pewnie nawet nie rozumiał czemu mówi mu takie rzeczy, liczyła… cóż… że kiedyś się dowie. A tymczasem chyba po prostu naprawdę chciała, by David wiedział to wszystko.David Hopper - 2018-10-28, 22:24 - Tak.
Odpowiedział krótko. Lecz szczerze to w połowie skłamał. O ile wiedział jak radziła sobie Claire, gdzie mieszkała i co porabiała, tak niewiedzą było dla niego życie Williama i Marceline. O tej dwójce nie wiedział w sumie nic, jak sobie radzili i czy coś w tym życiu osiągnęli. Czy dali radę sprostać problemom. Ten temat wolałby już zakończyć, nie chcąc po sobie pokazać zamartwiania o nich. Ale czy nie jest czasem normalne u każdego rodzica, który martwi się nawet o swoje dorosłe dziecko? Zwłaszcza w obecnych czasach.
Słysząc, że ojciec dziecka Judy jest dobrym człowiekiem, to jedynie można jej pogratulować.
- Więc nie masz się czego obawiać.
Zapewnił ponownie, skoro rzeczywiście miała dobrego ojca dla dziecka i dbał jeszcze o nią, to jedyne co może mieć, to strach przy porodzie. Jak on pamiętał krzyki swojej żony. Ale to tylko chwila, poboli, dziecko wyjdzie i po wszystkim. Podziwiał kobiety, że są wstanie tyle bólu znieść.
Słysząc o terminie porodu, uśmiechnął się bardziej. On i jego dwójka dzieci też jest z grudnia. czy to przypadek? A ze swojego syna zawsze był dumny. Jeżeli to się nie zmieniło i nadal potrafił dbać o bliskie mu osoby, to mogłoby trwać nadal. David wierzył w swoje dzieci i starał wychowywać na dobrych ludzi, by przyszłości sobie pomagali i innym bliskim im osobom. I żeby tez umieli współpracować, pomijając te dziecięce kłótnie o niektóre zabawki czy pluszaki.
Zaskakująca właśnie była ta otwartość dziewczyny, by zwierzać się obcej osobie o swoich obawach lub dzieląc się przeżyciem. Zaczynał odnosić wrażenie, że mogła nie mieć nikogo innego, z kim mogłaby tak porozmawiać, albo odczuła potrzebę porozmawiania z zupełnie inną osobą. Jest to dla niego zaskoczeniem, ale jeżeli i w tym potrzebowała rad i pomocy, nie widział problemu jej ich udzielić.
- A planujecie się dowiedzieć, czy poczekacie do narodzin?
Zapytał jak już przy tym temacie byli. Lecz nie można też zapomnieć o jej pracy dziennikarskiej.
- Jesteś wstanie pogodzić rodzinę ze studiami?
Zadał drugie pytanie. Jego żona dała radę, bo miała jego. Więc Judy też powinna, skoro miała swojego partnera, narzeczonego czy męża. Obserwując ją i jej dłonie, to raczej by te dwie opcje wykluczył. Więc musiała mieć co najwyżej chłopaka.Matilde Wallace - 2018-10-30, 17:53 – Panuje wojna. Oczywiście, że mam czego się obawiać – stwierdziła, wzruszając niby obojętnie ramionami. Właściwie prawdopodobnie w ogóle, by się tym nie przejmowała. Nigdy nie angażowała się w sprawy polityczne i wolała zostać na uboczu. Jednak to w jakim stanie się znalazła… całkowicie zmieniało postać rzeczy. Nie chodziło przecież tylko o jej życie.
– Chyba zrobimy sobie niespodziankę – stwierdziła po części zgodnie z prawdą. Nie sądziła, by do porodu mieli dowiedzieć się płci dziecka. Mimo, że Will w jakimś stopniu zadbał o bezpieczeństwo pierwszej wizyty u lekarza, kiedy upewniali się, że heroina nie wyrządziła dziecku żadnych szkód, to Matilde nie była skłonna ryzykować kolejnymi badaniami.
– Tak sądzę – stwierdziła krótko. Nie miała za wiele do powiedzenia w sprawie jej studiów, bo… nie studiowała. Nie wiedziała nawet do końca na jakich zasadach kobiety w ciąży zdobywały dyplomy. Starała się jednak swoją postawą dać mężczyźnie do zrozumienia, że jest to ostatnia pozycja na liście rzeczy, o które powinna się stresować. I cóż, Wallace zauważyła, że David świdruje wzrokiem jej dłonie. Niemal od razu domyśliła się, że mężczyzna próbuje wyłapać na nich obrączki, czy coś.
– Nie jesteśmy małżeństwem, właściwie nie znamy się zbyt długo – wytłumaczyła, po raz kolejny robiąc to tylko i wyłącznie ze względu na to kim był David Hopper. W tej sytuacji było jej trochę głupio udawać kogoś kim nie była. Wszystko co mówiła wydawało jej się tak cholernie sztuczne. – Ale to chyba nie ma znaczenia, bo nikomu nie ufam tak jak jemu. Ma dość specyficzny charakter i właściwie to często się kłócimy, ale na nikogo nie można tak liczyć jak na niego. Wie pan, to ten typ co dla swoich bliskich zrobiłby dosłownie wszystko. – chciała, by David to wiedział. I cóż… gdyby jakimś cudem Hopper dowiedziałby się jak wychwalała go pod niebiosa, Wallace wyparłaby się każdego jednego słowa. I… właściwie chciała, by David wiedział coś jeszcze. Dlatego z jej ust wydobyło się ciche i niezwykle prywatne: – I ja też zrobiłabym dla niego wszystko.David Hopper - 2018-11-02, 21:43 To akurat było wiadome, że przez panującą wojnę, każdy będzie się bał o siebie i innych. Co jest w rzeczy zrozumiałe w sytuacji Judy. Jednakże mając kochającego ją chłopaka i ojca dziecka, przy nim nie powinna się niczego obawiać. W tym kierunku David myślał. Chodziło o wsparcie w przyszłej dla nich rodzinie.
Niespodzianka to był najlepszy prezent jaki mogliby sobie zrobić. Tak samo było u Davida, gdzie z żoną nie chcieli wcześniej dowiadywać się płci dziecka. Pokój jaki mieli przygotowany, był zawsze w neutralnie dobranych barwach, by nie wyróżniało czy to dziewczynka czy chłopiec. A i tak nieco zmieniali, kiedy już swoje pociechy przyszły na świat.
- Niespodzianka i to w grudniu, to najlepszy prezent jaki można sobie sprawić.
Przyznał tutaj szczerze, jako że sam miał taki prezent blisko urodzinowy, kiedy urodziła się mu pierwsza córka. Tego dnia nie da się zapomnieć. Marceline... Jak tylko o niej wspomina, wewnętrzny smutek go dopada.
Bystra z tej dziewczyny osoba, że zorientowała się czemu tak pobieżnie zlustrował jej dłonie. Od razu wyjaśniła mu iż nie jest mężatką ani zaręczona. Zatem wybrali wolny związek, albo ojciec jej dziecka nie spieszy się jeszcze z oświadczynami. Ta dzisiejsza młodzież.
- To trochę szybko zdecydowaliście się na dziecko. Nie nadążam za dzisiejszymi czasami młodzieży.
Stwierdził z uśmiechem i pokręcił też głową. Ale, gdyby jednak wiedział, że to jego syn jest ojcem tego dziecka - inaczej by mówił. Dziecko przed ślubem? Po krótkiej znajomości z dziewczyną? Czy aż tak bardzo jego moc popsuła racjonalne myślenie?
- Rozumiem.
Rozumiał to oddanie między tą dwójką. Jedno zrobiłoby wszystko dla drugiego, jak i odwrotnie.
- Wasze dziecko będzie miało wspaniałych rodziców.
Dodał z ojcowskim uśmiechem, jakby na prawdę życzył jej tego szczęścia jak i przyszłemu dziecku. Inaczej być nie mogło, skoro tak pozytywnie Judy opisywała swojego partnera. Kłótnia to nie jest dobra rzecz w związku, ale on sam swoje też przechodził z żoną. Może nie dosłownie, ale mocne wymiany zdań mieli. Lecz nie okazywali tego przy dzieciach. Bowiem to były dość delikatne sprawy, które ich w sumie dotyczyły.
- Zatem... Czy potrzebujesz jeszcze pomocy przy swoim projekcie?
Przyjemnie się rozmawiało o rodzinie, ale ze względu na przypływające wspomnienia, wolał wrócić już do ich pierwotnego tematu spotkania.Matilde Wallace - 2018-11-03, 12:43 Matilde uśmiechnęła się kącikiem ust, nie zamierzając za bardzo tłumaczyć mężczyźnie, który był ojcem jej faceta, że dziecko, którego się spodziewali wcale nie było zaplanowane. I wcale się na nie tak po prostu nie zdecydowali. To ono się zdecydowało na nich. Dlatego było Obcym, czyż nie? I niesamowicie dziwnie się czuła, ale chyba naprawdę zaczęła przerażać ją wizja, że mężczyzna zacznie jej ojcować i jojczyć na posiadanie dzieciaka przed ślubem. To była naprawdę kiepska wizja. A jeszcze bardziej kiepski był ból w klatce piersiowej, kiedy właściwie uzmysłowiła sobie, że chciałaby takiego jojczenia. Ale nie miała nikogo. Była sama jak palec i właściwie… właściwie tylko jednej osobie na świecie na niej zależało. Matilde spuściła wzrok.
– Mam taką nadzieję – wyrzuciła w końcu. Nie sądziła, by byli dobrymi rodzicami. Mieli być chujowi, doskonale zdawali sobie z tego sprawę. Ale… ale przynajmniej mieli nimi być, a to już wystarczająco dużo dla dziecka. Matilde postawiła sobie za jakiś cholerny punkt honoru być o niebo lepszą matką od jej własnej…
– Nie, dziękuję. Właściwie mam już wszystko czego potrzebowałam – stwierdziła bez ogródek, powoli podnosząc się z krzesła. Tym razem jednak nie robiła tego ze złości. Nie chciała zabierać więcej czasu. Oboje go nie mieli. Poza tym… jeszcze chwila, a pewnie rozmowa potoczyłaby się w naprawdę niebezpiecznym kierunku, a to nie była jej rodzina. Nie mogła decydować. – Cieszę się, że pana poznałam – skwitowała jeszcze na odchodne, a potem po prostu opuściła księgarnię, wcześniej upewniając się, że zabrała ze stolika swoją książę.
/ztDavid Hopper - 2018-11-03, 14:45 Nie zmienia to faktu, że jego syn zachował się nieodpowiedzialnie, zapłodniwszy dziewczynę po krótkim czasie znajomości, pewnie jeszcze nieświadomie. Czy on w ogóle o zabezpieczeniach myślał? Ta moc zdecydowanie mu mąciła w umyśle. David jednak o tym nie wiedział. Nie miał pojęcia jak sobie życie ułożyła ta dwójka i jak długo się faktycznie znają. Ale skoro wyszła im wpadka, mówi się trudno. Trzeba z tym żyć, bowiem czasu i tak już nikt nie cofnie.
Gdyby tylko David znał przeszłość Judy, wiedząc że nie ma ona nikogo na kim może polegać w takiej sytuacji, być może spróbowałby jej jakoś pomóc. Choćby na tyle, by kobieta miała jakieś wsparcie przy wychowywaniu dziecka. Ale tutaj z kolei był obowiązek jej partnera. Jeżeli chociaż na nim mogła polegać, powinna z tego korzystać. Sama wspomniała o tym, jak bardzo się kochają i zrobiliby jeden dla drugiego wszystko. Nie powinna też załamywać się i przerażać wizją bycia matką. Może faktycznie okaże się dobrą? Tak jak jej to powiedział?
Skinął głową w zrozumieniu, że skoro miała wszystko co potrzebowała, nie musieli ciągnąć rozmowy. Odjechał trochę wózkiem do tyłu, by zrobić jej więcej przejścia.
- Mnie również było miło poznać.
Odpowiedział i odprowadził ją wzrokiem do wyjścia. Po chwili skierował się na zaplecze gdzie organizatorka pomogła mu się ubrać na zewnątrz i wziął swoje rzeczy. Zamówił taksówkę, która później odwiozła go do hotelu.