To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
The Gifted
The war has come...

Capitol Hill Flea Market - Główna aleja

Nika Orlov - 2018-01-15, 19:46

Z każdym słowem opisującym sukienkę, Nikicie coraz bardziej błyszczały oczka. Jakby nie słyszał nigdy bardziej inspirującej rzeczy. Każda informacja podsyłana przez Sam była dla niego jak perła odnaleziona na dzikiej zapuszczonej plaży. Takiej plaży, no wiecie, która bardziej przypomina śmietnisko niż coś innego i nagle BUM! PERŁA! Kto by się tego spodziewał! Właśnie! Nika w życiu by się nie spodziewał, że Samantha zabierze się za coś takiego. Zawsze robiła takie same nudne rzeczy, żadnej rozpusty i kiczowatości. I tu nagle taka informacja!
- To musi być piękne! Powiedz proszę, że masz szkice! Nie! O Boże! Sam mam z chęcią to naszkicować! Jeeej, pasowałyby do tego rękawiczki! Powiedz mi proszę, że przewidziałaś rękawiczki! Wiem, że może to trochę staroświeckie, ale ile dodają dramatyzmu! - Nikita nieźle się zafiksował na temat sukienki. Na serio. W myślach już układał całą kolekcję.
Z drugiej jednak strony... Jeśli serio opis zgadzał się z rzeczywistością, to będzie na to musiała pójść ładna kupka zielonych. Nic tylko pozazdrościć Sam. Niestety Nikita o każdy element sukienki zazwyczaj musiał się kłócić z mamami jego małych klientek, a potem nie miał nawet co liczyć na jakikolwiek napiwek. Oj, nie. Wredne zołzy, te mamuśki.
O wiele przyjemniej było szyć dla samego siebie. Nie ma to jak urzeczywistnianie swoich fantazji, dokładnie w taki sposób na jaki ma się ochotę. Zero spiny, zero dramy, ale i zero kasy. A nawet na minusie.
Ciekawe czy...
- Jakie wymiary ma ta twoja księżniczka? - zapytał nadal nakręcony. - To na jakąś imprezę co nie? Myślisz, że po wszystkim będzie chciała się pozbyć tej sukienki? Sprzedać, a nawet lepiej wyrzucić?

Samantha Bartowski - 2018-01-15, 19:59

Tak, zdecydowanie można było wyczuć tutaj mocne różnice między Samanthą a Nikitą. A co najzabawniejsze - te różnice w sumie sprawiały, że byli do siebie bardziej podobni, niż mogło się wydawać. Tak jak mężczyzna po nocach przebiera się sam za księżniczki do pokazów, tak Sam za młodego nieraz podszywała się pod swojego brata. Ba. Dalej to czasem robiła, ale już z nie takim samym skutkiem. Kiedyś przynajmniej mogła się ponabijać z każdej wielce zakochanej dziuńki w jej braciszku - dziś co najwyżej sama mogła poudawać jakiegoś chłoptasia na mieście by mieć spokój. Co jak co - piwko w przebraniu faceta zwykle przebiegało zdecydowanie spokojniej i bez zbędnych atrakcji porównując do każdego wyjścia w normalnym ubraniu.
Sam jednak nie rozumiała dziwnej ekscytacji Nikity tą sukienką. Znaczy dobra, czaiła że facet musiał się jakoś pałać tą pracą skoro wciąż szył tego typu sukienki, ale mimo wszystko... To było dziwne.
- Eee... Nie? Miss-Perfect ma aspiracje na zostanie królową balu studniówkowego a "królowa jest tylko jedna i musi to podkreślić swym strojem, dah?!" - mówiąc ostatnie słowa przedrzeźniała swoją klientkę wyciągając jedną rękę jakby trzymała w zgięciu łokcia torebkę a cały ciężar ciała oparła na jednej nodze by jak najlepiej oddać sukowatą postawę pani-królowej-balu. Jeny! Jak ona nie znosiła takich sztucznych lalek barbie!
-Typowa barbie ze średniej. - stwierdziła jak gdyby zapominając, od czego cała ta dyskusja się zaczęła. - Nie mam pojęcia. A co się robi z sukienkami po studniówce? - W sumie Sam serio nie wiedziała. Nawet nie próbowała być teraz złośliwa. W sumie już słyszała o takich ludziach którzy potrafią stare ubrania trzymać w antyramach albo przechowywać do następnych pokoleń. Ale ta różowa lalunia, która zamówiła tą kieckę zdecydowanie nie wyglądała na kogoś, dla kogo sentyment coś znaczy.

Nika Orlov - 2018-01-15, 20:14

Dla Nikity bycie facetem było zdecydowanie zbyt nudne, więc nie rozumiał czemu ktokolwiek chciałby się specjalnie za faceta przebierać. On sam urodził się facetem i cóż... Nie czuł potrzeby zmieniania tego, ale za to czuł silną potrzebę by urozmaicać sobie życie czymś ekstra. Na przykład czymś takim jak przebieranie się za drag queen. To dodawało mu dodatkowej pewności siebie i poczucia własnej wartości jak nic innego. Sprawiało, że stawał się lepszą wersją siebie. Nie liczyło się to co inni w nim widzą, a co sam czuje (choć dodatkowy podziw też był niczego sobie).
Więc można by było wyróżnić zasadnicze różnice pomiędzy tym dwojgiem.
Wracajmy jednak do sprawy tej sukienki.
- Nie mam pojęcia co się robi - odpowiedział szczerze. - Ukończyłem średnią wieczorowo. A filmy raczej wiele wiedzy na ten temat nie pokazują. Jedynie, że niektóre sukienki są przechowywane jako pamiątki, ale to raczej ślubne... - zrobił małą pauzę, by zaczerpnąć powietrza i odwagi, a potem kontynuował. - Ale słuchaj Sam, ty, ty musisz przekonać księżniczkę, by oddała mi tą sukienkę! - wypalił.
Dobra, może nie była to do końca przemyślana prośba, ale działał pod wpływem emocji. Jak zawsze.
- Proooooszę! Albo chociaż daaaj przymierzyć, pliiiiis! - Naprawdę ładnie prosił. - Wcale nie chcę zgapić tego jak szyjesz, przysięgam!

Samantha Bartowski - 2018-01-15, 20:52

- Hah. Ja na swoim balu byłam w garniaku... - Rzuciła mimochodem, i zanim zdąrzyła cokolwiek więcej powiedzieć, z ust Nikity padły najdziwniejsze słowa, jakich spodziewała się po jakimkolwiek kolesiu. Tej prośby zdecydowanie nie rozumiała. Bo na cholerę dorosłemu chłopu studniówkowa sukienka jakiejś lalki barbie? Nie wątpiła, że o zgapianie tu raczej nie chodzi, bo on sam przecież szył tego typu sukienek w mikro rozmiarach zdecydowanie więcej. Zapewne sam uszyłby tego typu projekt zdecydowanie szybciej.
- Ale... Po co? - Zapytała ze szczerym zdziwieniem. - Co Ty, fetyszysta jakiś? - Zapytała już niemalże z... oburzeniem? W sumie fetyszysta pracujący z dziećmi to nic dobrego, prawda? To by też wyjaśniało jego dziwną fascynację tymi kieckami i fakt, że pracuje tylko z dziećmi. Zważając na to, że Sam nie wiedziała, że facet wyprawia po nocach ten scenariusz wydawał się całkiem logiczny. W sumie jak tak czarne scenariusze zaczęły jej napływać do głowy, miała ochotę jak najszybciej spieprzyć od niego.
- Fuj... - Wymamrotała jeszcze tylko z wymalowanym obrzydzeniem na twarzy. Gdyby tylko wiedziała, że on wcale się nie jarał małymi dziewczynkami...

Nika Orlov - 2018-01-15, 21:34

- Jaki fetyszysta? Przecież ją wypiorę... - nie do końca rozumiał jej oburzenia.
Nikita wcale nie ukrywał się z tym, że jest drag queen. Właściwie rozgłaszał to na prawo i lewo kiedy tylko mógł. Ba, na wszystkich mediach społecznościowych pokazywał się zarówno w normalnym stanie, jak i w tym miej normalnym. Estradowym, tak go nazwijmy. Samantha na tyle często go hejtowała w sieci, że Nikita nie zdawał sobie sprawy z tego, że ONA NIE WIE. Oczywiście z całą pewnością mogła nie wiedzieć. Była w końcu hejterem, nie stalkerem i wcale nie musiała z przejęciem śledzić wszystkich jego postów. Te mniej ciekawe (nie o sukienkach) mogła ominąć. Przynajmniej tak kalkulował sobie w głowie Nikita. Wiele złośliwych mamusiek też na początku nie do końca wiedziało wiedziało, kim jest Nika i co robi, ale po krótki wyjaśnieniu, nikt nie robił z tego wielkiego halo.
(Co innego gdyby przyznał się do bycia mutantem...)
W każdym razie Nikita mocno się zdziwił, że Samantha nie wiedziała. Ojaaaa, ojaaaa. Ale teraz będzie! Ale jej szok zafunduje.
Nikita, nie przejmując się wcale jej dziwną reakcją, wyciągnął swój telefon, otworzył instagrama i pokazał go Sam.
- To jest mój instagram. Znasz go, bo pod połową tych zdjęć jest twój inspirujący komentarz. A, tu zobacz. Zdjęcie profilowe. Kojarzysz, jest ono już od pół roku - kliknął w zdjęcie i wyświetliło się na całym ekranie. - To ja! - oznajmił jeszcze entuzjastycznie przysuwając ekran do swojej twarzy, by mogła sobie porównać. - Widzisz to? Tak wyglądam na scenie! Sexy, co nie?

Samantha Bartowski - 2018-01-19, 15:57

// wcześniej się bał powiedzieć że ma pokaz, to uznałam że ma osobny profil do uszytków XD"


Wszystko pięknie i ładnie, tylko że Sam... Wcale nie śledziła profilu Nikity. Wszelkie jego posty uszytkowe znała i komentowała tylko z tego względu, że zawsze, ale to zawsze musiała się trafić jakaś szalona mamuśka, która ZAWSZE musiała pokazywać projekty Orlova i prosić "o takie same". A gdy nie prosiły o takie same, to przynajmniej musiały się pojawiać głupie komentarze na temat "dostosowywania się do rynku", "skoro takich nie robisz to nie potrafisz", czy "gdybyś to wprowadziła do oferty, na pewno byłabyś tak samo sławna". Sam tylko z tego powodu żywiła niechęć do twórczości mężczyzny - jego prace uważała za bardzo infantylne i kiczowate, czego sama strasznie nie lubiła. W życiu nawet nie spojrzała na prywatne posty chłopaka no i teraz ją zatkało.
- Ja.... Co? - Wydukała z niedowierzaniem patrząc na telefon Nikity, po czym wyrwała mu go z rąk i zaczęła przerzucać swój wzrok z twarzy mężczyzny na ekran i z powrotem.
- No nie ma mowy. - Stwierdziła dalej wgapiając się w ekran. - Chociaż... W blondzie Ci lepiej. - Dodała po chwili, jakby zapominając że jeszcze przed chwilą próbowała mu dogryzać. - Przebierasz się dla zabawy czy to większa filozofia? - Dopytała po chwili. W sumie serio ją to ciekawiło - sama w końcu nieraz przebierała się dla rozrywki za faceta. Taki to wielki plus posiadania plastycznej urody, no nie?


____________________________
Ukryta Wiadomosc:
JeÂśli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc ta wiadomosc
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---


Ostatni raz zerkając na telefon Nikity, zauważyłam, jak już późno się zrobiło. Cholera! Czas mnie gonił. Nie mogłam marnować ani jednej chwili dłużej. Oddałam telefon chłopakowi, po czym dopięłam swoją torbę.
- Kurna! Muszę lecieć, bo ostatni autobus mi spieprzy, a księżniczka nie będzie czekać... - Stwierdziłam, po czym rzuciłam ostatni uśmiech w kierunku Orlova. Ten jednak był całkiem... Przyjazny?
- Nara... Królewno. - Rzuciłam mrugając do niego okiem. Chyba mimo wszystko facet nie wydał mi się tak zły, za jakiego go do tej pory uważałam.
Zawinęłam się w swoją stronę, na szybko kupując brakujące mi materiały...

[z/t]

Evie Russell - 2018-07-15, 23:17

/14.04

Dzisiejszy dzień był dla Evie poniekąd wyjątkowy. Pierwsza wolna sobota od dawien dawna. Dla kobiety było to coś tak niecodziennego iż od rana nie wiedziała co dokładnie zrobić z tą całą masą czasu, jaki dziś posiadała. Jako iż pogoda dziś dopisywała postanowiła nie siedzieć w ośrodku tylko skorzystać z okazji i udać się na lokalny market. Kobiecie brakowało możliwości wyskoczenia w tygodniu na zwykłe, babskie zakupy, w końcu od wielu miesięcy zawalona była pracą w laboratorium i prowadzeniem badań które choć trochę powiększyły by wiedzę departamentu, jak i może przybliżyły ją do awansu, na który przecież tak czekała.
Koło południa, ubrana zwiewną, czerwoną bluzkę, ciemne jeansy i standardowe dla niej szpilki kobieta przechadzała się wzdłuż głównej alejki marketu, szukając stoisk na których mogłaby upolować jakieś ciekawe rzeczy. Przyznać trzeba było iż miała szczęście gdyż wiele stoisk oferowało rzeczy, które były w stanie ją zainteresować. Powiedzmy sobie szczerze, kobietę na zakupach jest w stanie zainteresować naprawdę dużo rzeczy, zwłaszcza gdy ta była na głodzie zakupowym od kilkunastu miesięcy.
Evie stała się posiadaczką nowej sukienki, kilku płócien, nowych lampek do udekorowania jej pokoju w ośrodku, który trochę za bardzo przypominał jej szpitalne sale. Nie łatwo jest mieszkać w miejscu, w którym się pracuje, zwłaszcza jeśli tym miejscem był ośrodek rządowy.. Kobieta kupiła również kilogram pięknych, zielonych jabłek gdyż zawsze narzekała na brak owoców w ośrodkowej kantynie. I tak, jej dzień przebiegałby wręcz idealnie gdyby nie to, co wydarzyło się gdy kobieta przechodziła od stoiska z owocami do stoiska na którym znajdowały się stare książki.
Otóż nasza słodka Evie zapatrzyła się na jeden z tomów znajdujących się na stoliku przed nią że nie zauważyła mężczyzny który akurat stał na drodze do upragnionej książki. Kobieta wpadła na niego, zrobiła krok w tył i niestety usłyszała dźwięk łamanego obcasa w swojej szpilce. Pani doktor wylądowała na ziemi, rozsypując zakupione jabłka i upuszczając resztę toreb z zakupami.
Kobieta rozejrzała się zdezorientowana po otoczeniu.
- Ja bardzo pana przepraszam, zagapiłam się.... Seth? - przepraszałaby go jeszcze dłużej gdyby nie fakt, iż ujrzała znajomą jej twarz. Ba, nawet udało jej się zapamiętać imię tego mężczyzny a to już coś jak na osobę spędzającą większość czasu w laboratorium.

Seth Ambrose - 2018-07-16, 22:04

Seth po ostatnich wydarzeniach mógł mianować się bezwzględnym strategiem czy wodzem. Skąd ten przydomek? Otóż za wszelką cenę pragnął dopaść bractwo mutantów i pokazać im swoją siłę. Wiedział, że nie obędzie się bez ofiar, ale nie zamierzał pomimo tego przeczucia zrezygnować. Można by rzec, iż ten z premedytacją posłał swych pracowników na śmierć. Czy nasz bohater odczuwał wyrzuty sumienia? Raczej nie, gdyż tłumaczył sobie, że tak należało postąpić. W jego głowie zapisane zostały twarzy bohaterów, którzy mieli w najbliższym czasie otrzymać ordery za zasługi na rzecz poprawy sytuacji ludzkiej na tym pochrzanionym świecie...
W ten wolny dzień chciał zakupić jakąś starą książkę, albowiem w jego mniemaniu współczesne tomy są po prostu zbyt nasączone politycznym gówne*. Ukryte podteksty nawiązujące do mutantów i ich prawa bytu były tak oczywiste, że aż się chciało wymiotować. Ambrose spokojnie sobie przeglądał wystawę, aż nagle ktoś na niego wpadł. Za jego plecami rozległ się lekki trzask łamanego przedmiotu, po czym jakieś pierdoły potoczyły się po twardej ziemi, Lider miał już zrypać ofiarę losu, lecz gdy tylko się odwrócił zobaczył dobrze wszystkim znaną lekarkę. Jak na gentlemana przystało wysunął on swoją prawą dłoń po czym powiedział:
- Nic się nie stało Panno Russell. Mam jednak ogromną nadzieję, że w laboratorium jest Pani bardziej zorientowana i skupiona, bo jeżeli tam się również Panno Russell zachowujesz jak tutaj to słabo widzę nadchodzący awans. Proszę wstać i może będę w czymś Pani pomocny. - Seth później zaczął zbierać jabłka.

Evie Russell - 2018-07-16, 22:46

Kobieta uśmiechnęła się przepraszająco do mężczyzny, cóż nie zdarzało jej się często wpadać na ludzi, to też w obecnej sytuacji była naprawdę zakłopotana. Kobieta przyjęła dłoń mężczyzny i powoli wstała, uważając aby znów się nie przewrócić z powodu tej nieszczęsnej szpilki. Kobieta zdjęła buty, po czym z jednej z toreb wyciągnęła zapasową parę, niestety na płaskim obcasie. Trzeba być przygotowanym na każdą ewentualność, czyż nie?
-Och, w laboratorium nie mam za bardzo na kogo wpadać. Dziękuję za troskę, moje obecnie badania mają się naprawdę dobrze. - tu kobieta uśmiechnęła się uroczo do mężczyzny - Dziękuję za pomoc, moje ulubione buty okazały się zdradzieckie, - dodała po czym szybko zabrała się do zbierania swoich rzeczy z pomocą napotkanego mężczyzny. Gdy miała już wszystko pozbierane, a torby znów wróciły na jej ramię dziewczyna sprawdziła jeszcze, czy płótna które kupiła są całe po czym wróciła wzrokiem do znanego jej mężczyzny.
- Nie sądziłam, że tutaj Pana spotkam. Z tego co słyszałam, nie często opuszcza Pan posterunek. Mogę spytać co Pana tu sprowadza? - spytała uprzejmie, cały czas uroczo się do niego uśmiechając. Cóż, nie jedno słyszała już na temat tego mężczyzny zarówno od ludzi z oddziałów, jak i swoich kolegów z laboratorium. I mimo iż pracowała już kilka lat w ośrodku, jeszcze nie miała okazji zamienić z nim więcej słów, to też cieszyła się, że trafiła akurat na tą osobę... No i że wpadła na kogoś znajomego.
Kobieta podeszła do stoiska, uważnie przyglądając się książkom, po czym wzięła do ręki opasłe tomiszcze traktujące o neurologicznym podejściu do chorób wszelakich.
- Mają tu całkiem niezły wybór. Szuka Pan czegoś konkretnego? - spytała z ciekawością przyglądając się mężczyźnie. Słyszała już od kilku osób iż nie jest najlepszym rozmówcą, Evie jednak chciała poznać go na swój sposób, nie biorąc pod uwagę komentarzy czy plotek na temat Pana Ambrose.

Seth Ambrose - 2018-07-18, 20:56

Seth wysłuchał tego, co miała mu do powiedzenia kobieta. Ta stwierdziła, że jej badania idą w dobrym kierunku, lecz czy aby to nie była tylko ułudna śpiewka? W końcu ta cała sytuacja z mutantami i ich skażonymi genami stoi od dawna w miejscu i nawet nie drgnie choćby na cholerny milimetr. To mocno go wkurzało. Może nie było to po nim widać, ale wewnętrznie odczuwał niezadowolenie z działu medycznego i ich badań. W końcu jednak postanowił poruszyć ten męczący go temat.
- No to niech mi Pani z łaski swojej powie, co takiego odkryła bądź do czego doszła w swych badań, ponieważ odkąd zarządzam organizacją nic się nie porusza w temacie mutantów. Oczywiście moja gałąź już kilkukrotnie odgryzła się tym wybrykom natury, ale medycy chyba jedynie popijają sobie kawkę w białych fartuszkach. Może czas je ubrudzić? Nie uważa Pani? - zapytał się z nutką ironii w głosie. Nie liczył na tłumaczenia ze strony rozmówczyni, tylko pragnął by ta wzięła się w garść i mu pomogła. Ostatnio zbyt wiele ofiar padło ze strony ludzi.
- Szukam sobie książek z mitologią grecką lub rzymską. Przynajmniej tam nie ma aluzji to tych wypierdków natury. No chyba, że ci bogowie byli mutantami? Cholera...

Evie Russell - 2018-07-18, 22:21

Kobieta spojrzała na niego unosząc brew do góry po czym założyła ręce na piersi. Cóż, trzeba przyznać iż mężczyzna wjechał jej na ambicję, nawet bardzo. Nie po to spędzała większość swojego wolnego czasu eksplorując ten jakże ciężki temat i szukając dodatkowych materiałów żeby teraz ktoś zarzucał jej iż jedyne co robi to pije kawkę. W końcu nie raz nie miała nawet na to czasu.
- Och większość z nich z pewnością przestało się starać, z resztą nie dziwię się gdy szef działu ma gdzieś nawet nagłe wypadki... - zaczęła porzucając jednak temat kiepskiego zarządzania laborantami, w końcu to nie była ani jej praca ni jej wina. Ona miała swoje badania i tylko one ją obchodziły. Kobieta rozejrzała się po otoczeniu po czym przybliżyła się do mężczyzny, stanęła na palcach a dla stabilności położyła swoje dłonie na jego ramionach, cóż dyskrecja w takim miejscu była wskazana, w końcu wśród ludzi mogą czaić się niepowołane uszy.- Jak by to ująć prosto... Pracuję nad zmianami zachodzącymi w mózgach mutantów oraz w ciekawszych wypadkach w ich organizmach. Wprowadzam pacjentów w różne stany emocjonalne by zobaczyć w które części są odpowiedzialne za hm, moce są najbardziej aktywne. Niestety nie jest możliwym przeprowadzenie wszystkich opcji badania na jednym obiekcie jednego dnia, nie wszystkie obiekty nadają się również do wprowadzenia w moje badania. Staram się też sprawdzić czy jesteśmy w stanie na to wpłynąć...Musi mi pan wybaczyć, mówienie o moich badaniach w takim tłumie na głos mogłoby nam zaszkodzić.. - wyszeptała tuż koło ucha mężczyzny, cóż zdawała sobie sprawę że przekroczyła granicę przestrzeni personalnej, chciała jednak być pewna że wiadomości trafią tylko do uszu Pana Ambrose. Dziewczyna zamyśliła się, jakby nagle zaczęła znów rozmyślać czym da się osiągnąć jej cel. Po czym uśmiechnęła się do mężczyzny niczym mała dziewczynka i odsunęła się- O reszcie niestety nie mogę Panu powiedzieć. - powiedziała już normalnym tonem głosu. Cóż, może i jej ostrożność wydawała się zbyt wielka, nie chciała jednak aby ich 'wróg' przypadkiem dowiedział się co planują, a w takim tłumie nigdy nic nie wiadomo. Miała tylko nadzieję iż mężczyzna zrozumie, czemu postąpiła jak postąpiła.
- Och słyszałam o Pana sukcesach zarówno podczas włamania do ośrodka, jak i późniejszym ataku na tę organizację. Gratuluję, żałuję tylko że w pierwszym przypadku zabił Pan mojego najlepszego pacjenta. - dodała spokojnie, cóż w pierwszej chwili gdy dowiedziała się kto został zastrzelony naprawdę się wściekła, w końcu tamten mutant mógł przyśpieszyć jej badania. Wiedziała jednak iż mężczyzna tego nie pojmie tak, jak ona to pojmowała.
Kobieta zaśmiała się cicho, znajdując to rozmyślanie za zabawne, cóż kto wie może kiedyś również był czas gdy uaktywnił się gen? Tego raczej się nie dowiedzą.
- Kto wie, istnieje taka możliwość, niewielka ale jednak jest. Radziłabym spróbować z literaturą XIX lub XX wieku. - powiedziała cały czas przyjaźnie uśmiechając się do mężczyzny. - Kilka lat temu zalewano nas książkami o wampirach, a teraz...Wie Pan, że ostatnio wydano nawet romans w tej tematyce? Przystojny dowódca oddziału taktycznego i piękna mutantka walcząca o sprawiedliwość, pokazujący że miłość powinno stawiać się ponad podziałami.... - cóż, nawet dla niej,bardzo lubiącej romanse był to nie trafiony temat, zwłaszcza w obecnej sytuacji gdy rząd starał się zwalczać ludzi z aktywnym genem. Kobieta przyjrzała się mężczyźnie, ciekawa co na ten temat myśli.

Seth Ambrose - 2018-07-19, 21:39

Tak, jak myślałem. Wszystko zalane aluzjami o mutantach. Ci aktualnie autorzy dzieł nie mają za grosz szacunku dla sztuki. Zdecydowanie kasa przysłania im te zaropiałe od ciemności oczy. Chyba jednak sobie daruję poszukiwanie jakichkolwiek książek. Może da się Pani zaprosić na wspomnianą przed chwilą kawę i porozmawiamy o przyszłości? Kogo? Twój skarbie, ponieważ uważam, iż powinnaś dowodzić laboratorium. Ewentualnie z chęcią zatrudniłbym taką laskę do siebie. - zakończył to zdanie swoim charakterystycznym uśmieszkiem. Czy był to podryw? Raczej tak, ale znając mężczyznę mógł jedynie tak paplać aby zająć sobie czas wolny, którego od dawna nie miał. Po krótkiej pauzie postanowił on jednak kontynuować swoją przemowę.
- Bardzo mi przykro z powodu zabicia Pani potencjalnego obiektu badań. Jednakże nie była to zbyt wielka strata, gdyż po ziemi nadal łazi tysiące tych wybryków natury. Jak oni mi działają na nerwy. Wszyscy uważają się za niewinnych i bezbronnych, a tak naprawdę gdzie się nie pojawią to musi jakiś cywil umrzeć. I oni śmią zwać mnie zwyrolem! Mnie? Dobrego i fantastycznego łowcę mutantów? Ehh szkoda gadać. Nie mniej jednak gdyby chciała Pani bezpośrednio pracować to mógłbym zagwarantować pierwszeństwo w wyborze mutantów na obiekt badań.

Evie Russell - 2018-07-19, 22:40

Kobieta przyjrzała się mężczyźnie uważnie, Przez długą chwilę mu nie odpowiadała, zamiast tego zapłaciła za wybraną siebie książkę życząc przy tym miłego dnia sprzedawcy. Dopiero teraz wróciła wzrokiem do mężczyzny.
- Och oni po prostu znaleźli swoją żyłkę złota, wiele osób chętnie sięgnie po taką książkę, zwłaszcza młode i nierozważne nastolatki. - kobieta uśmiechnęła się do mężczyzny, który wcale nie wydawał się tak straszny jak o nim mówili - Z przyjemnością napiję się kawy i porozmawiam z Panem, nic jednak nie obiecuję - odpowiedziała mężczyźnie nadal się uśmiechając, po czym schowała książkę do jednej z toreb. Cóż, ciekawiło ją, jaką on ma wizję na jej przyszłość, wyczuła również możliwość nawiązania naprawdę ciekawej współpracy, w końcu może znajdzie się ktoś, kto pomoże jej przy jej badaniach? Kto wie.
- Niestety nie wszyscy z tych tysiąca nadają się do przeprowadzania na nich badań ot tak, z marszu. - tu kobieta zaśmiała się - Och nie sądziłam iż ta opinia do Pana dotarła, krąży bardzo wiele plotek na pański temat, w większości znajdzie Pan zarówno zwyrola jak i socjopatę.- Cóż, coś w tym zbiegu okoliczności, że użył tego określenia jakie pierwsze usłyszała na jego temat od osób trzecich naprawdę kobietę rozbawiło.
- O tym porozmawiamy już przy kawie. - gdyby nie przyjazny uśmiech na jej twarzy z pewnością to zdanie mogło zabrzmieć jak rozkaz, nie miała jednak tego na celu. Kobieta zastanowiła się przez chwilę po czym ruszyła z powrotem, w okolice wyjścia z marketu gdyż widziała tam stoisko jednej z kawiarni, razem ze stolikami ustawionymi gdzieś na poboczu. Wydawało jej się to niemal idealnym miejscem na takie rozmowy, w cieniu z dala od głównych atrakcji marketu, gdzieś, gdzie nikt nie będzie zwracał na nich uwagi. Nie sprawdzała nawet, czy mężczyzna za nią podąża gdyż była tego niemal stuprocentowo pewna.
- Myśli Pan że się nadaje? - spytała gdy doszli już na miejsce, wskazując na stolik najbardziej oddalony od uliczki, gdzieś w kącie tego wszystkiego.

Seth Ambrose - 2018-07-21, 23:18

Seth ochoczo zgodził się na propozycję swojej rozmówczyni, co do miejsca krótkiego odpoczynku przy filiżance gorącej kawy. Skąd taki dobry humor pojawił się w szeregach mężczyzny? No nie ukrywajmy Panna Evie należała do wybitnych kobiet, dodatkowo była zjawiskowo gorąca. Wystarczy tylko spojrzeć na jej nogi, no mistrzostwo świata i to bez szpilek. Gdyby je posiadała to wspomniane szyny byłby arcydziełem. Warto w tym miejscu wspomnieć, że dowódca organizacji walczącej z mutantami przepuścił przodem Russell. Dlaczego? Czyżby był dżentelmenem. Poniekąd nim był, ale on miał w tym ukryty cel. Mógł sobie bezkarnie zerkać na jej kształtną pupę, która rytmicznie kołysała się niczym łódź na morskich falach. Ahhh to było coś. Niestety to nie trwało zbyt długo, ponieważ droga zajęła im tylko kilkadziesiąt sekund. Tam zasiadli i kobieta od razu zadała mu pytanie. Ten będąc pod wpływem jej czterech liter odpowiedział bez zastanowienia.
- Oczywiście, że tak. To byłaby sama przyjemność. Oprócz pierwszeństwa w badaniach, mianowałbym Cię Evie na moją prawą rękę. Potrzebuję kogoś takiego jak ty. Miła, inteligenta i zarąbiście piękna. Niepodziewanie przemowę przerwał kelner. Seth zamówił małą czarną kawę, a kobieta...?

Evie Russell - 2018-07-21, 23:44

Niestety szpilki Panny Russell uległy zniszczeniu, gdy ta miała bliskie spotkanie z ramieniem Pana Ambrose i gdyby Evie była choć troszkę nie miła z pewnością powiedziałaby że to jego wina, niestety taka nie była i cała winę przyjęła na siebie. Gdy mężczyzna przystał na wybrane przez nią miejsce kobieta usiadła przy stoliku, zakładając nogę na nogę a swoje torby odstawiając na krzesełko obok.
Kobieta zaśmiała się słysząc odpowiedź mężczyzny, nie miała pojęcia co sprawiło iż odebrał jej pytanie w taki a nie inny sposób, nie mniej wysłuchała co miał do powiedzenia a gdy kelner do nich podszedł zamówiła latte z pianką gdyż nigdy nie lubiła typowo czarnej kawy.
- Pytałam się czy to miejsce nadaje się do naszej rozmowy, nie mniej dziękuję za komplement. - powiedziała z uśmiechem. Kobieta zawsze dziękowała za pochwały, zamiast jak wiele innym przedstawicielek jej płci, od razu zacząć im zaprzeczać. Doskonale zdawała sobie sprawę że ma dużo atutów i podoba się mężczyznom, nie widziała dlatego sensu by zaprzeczać potwierdzeniom tego faktu.
-Nie mniej, jeżeli jesteśmy już w temacie, chciałabym dowiedzieć się więcej na ten temat. Doskonale rozumie Pan że nie mogę podjąć żadnej decyzji na podstawie kilku obietnic i pochwał.- zaczęła temat spokojnie, z przyjaznym uśmiechem na twarzy. Kelner powrócił z ich zamówieniem to też kobieta podziękowała mu po czym upiła łyk puszystej pianki swojej kawy.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group