Viggo Hetfield - 2018-07-09, 17:08 Trzeba było przyznać iż mężczyzna czuł się jak ryba w wodzie w obecnej sytuacji. Ubijanie interesów, zwłaszcza w środku nocy w podejrzanym otoczeniu z jeszcze bardziej podejrzanymi osobami było dla niego chlebem powszednim. Widział jednak, po jej niespokojnym spojrzeniu i sposobie, w jaki na niego patrzyła że dla niej było to coś, czego doświadczała po raz pierwszy i ta myśl wywołała na jego twarzy uśmiech. przypominały mu się czasy kiedy to on zaczynał obracać się w takim towarzystwie. Słowa dziewczyny sprawiły że mężczyzna roześmiał się, cóż miała dobre poczucie humoru, gdyż stwierdzenie że coś mogłoby mu się stać wydawało się dla niego iście dobry żartem.
- Mogę cię zapewnić że mi nic tutaj nie grozi, w przeciwieństwie do Ciebie. - Odpowiedział jej, jednak w jego głosie nie dało się wyczuć żadnej groźby, raczej stwierdzenie faktu. W końcu kto rzuci się na rosłego mężczyznę? No właśnie, dziewczyna była o wiele łatwiejszym kąskiem, na który nie jeden lis mógłby się skusić.
- Mnie również miło cię poznać Elise. Viggo Hetfield. - Powiedział po czym wyciągnął ku niej dłoń. Nie wiedział czemu się jej przedstawił, może dlatego że nie lubił robić interesów z ludźmi, których personalia pozostawały dla niego tajemnicą? Zaciągnął się swoim papierosem, zbierał myśli by móc przekazać jej to, co udało mu się załatwić.
- Nie jest łatwo znaleźć nocleg o tej godzinie, zwłaszcza gdy ktoś nie ma ani grosza. Jestem w stanie zorganizować Ci nocleg na dłuższą chwilę dopiero za trzy dni. Warunki nie są najlepsze ale przynajmniej będziesz mieć kawałek dachu nad swoją drogą. Nic szybciej nie uda mi się wyczarować, wszystkie miejsca w których mógłbym cię umieścić nie są odpowiednie dla młodej dziewczyny, no chyba że nie przeszkadza ci zbiorowy gwałt.. - Ton jego głosu wydawał się być beznamiętny, w końcu to nie był jego problem tylko problem tej młodej dziewczyny która stanowczo za późno wzięła się za ogarnianie swoich spraw. Może i rozwiązywał problemy i miał naprawdę dużo kontaktów jednak nie byli to mili ludzie, a dziewczyna powinna być wdzięczna, iż nie rzucił jej na pożarcie głodnym wilkom które rozszarpałyby ją na kawałeczki.Elisabeth Duncan - 2018-07-09, 18:17 Kiedy rozmówca roześmiał się, traktując słowa dziewczyny, jak najlepszy żart ona mruknęła nań coś niewyraźnie. Gdyby mogła to by nogą mocno o beton tupnęła, bo bądź co bądź widać w jej rozbieganym spojrzeniu było, że „ta zniewaga krwi wymaga”. Ale czy mężczyzna bałby się takiej pchły, która co najwyżej mogła mu naskoczyć na odcisk? Wyciągnięcie w jej kierunku dłoni, która jak się później okazało, była sowicie pokryta różnymi tatuażami zostało odebrane jako przyjacielski gest. Jednak w pierwszej chwili zamiast po prostu dłoń uścisnąć zapatrzyła się na nią. To było coś niecodziennego, a że zawsze gdzieś nieśmiało przepadała za tego rodzaju ozdobami nie mogła odpuścić sobie okazji dotknięcia tej obcej, niby to ludzkiej dłoni. Nie była taka jak setki innych, nie można było nazwać ją przeciętną, zwyczajną, nudną. Im bliżej Elisabeth się znajdywała tym lepiej mogła dostrzec inne charakterystyczne cechy rozmówcy. Czy to długie włosy, czy gęstą brodę, z niecodziennym wąsem.
- Viggo... Dziwnie. Ale lepsze takie niż Elisabeth Duncan. - Uśmiechnęła się lekko ale sympatycznie, chcąc jakoś rozluźnić atmosferę, która w jej odczuciach była nieco napięta. Ta sytuacja była nowa. Musiała się jak najszybciej zaaklimatyzować. Tak samo miejsce, chociaż najpewniej niejednokrotnie odwiedzane w ciągu dnia, dzisiaj zdawało się być przeraźliwie obce.
- Muszę Cię rozczarować, ale żaden rodzaj gwałtu mi nie odpowiada. Ani zbiorowy, ani taki w cztery oczy. Gwałt-niespodzianka też nie brzmi miło. - Starała się nie myśleć o tym, jak o realnym zagrożeniu. Nigdy jeszcze nic takiego się jej nie przytrafiło, słyszała tylko historie takiego pokroju tu i ówdzie. Otaczający ją rówieśnicy, z takich zdarzeń stroili sobie żarty. Chociaż nie były one śmieszne, od razu pomyślała, że Viggo najwyraźniej też miał poczucie humoru pokroju wspomnianych znajomych. Oparła się o walizkę, na której równie dobrze byłaby w stanie usiąść. Wpatrywała się w czubki ich butów stopniowo trawiąc sytuację, łącząc wszelkiego rodzaju wątki aż doszła do jednoznacznych wniosków, unosząc na mężczyznę baczne spojrzenie.
- Trudno... Najwyraźniej nie pozostaje mi nic innego jak zabrać wszystkie swoje rzeczy i iść... za Tobą do Twojego domu, czy tego chcesz czy nie. Skoro nie załatwiłeś niczego na dzisiejszą noc - będę u Ciebie nocować. - Zdecydowała. I nie było na świecie siły, która powstrzymałaby ją przed podążaniem za nim w najstraszniejsze miejsca na ziemi... Kiedy o tym pomyślała w ten sposób automatycznie postanowiła zmienić swoje „zdecydowanie” na „ewentualny plan”.
- Zgódź się. - Patrzyła na niego najsmutniejszym, jakie była w stanie z siebie wykrzesać spojrzeniem porzuconego przed sklepem spaniela. Wygięłaby nawet usta w podkówkę, ale nie chciała stoczyć się na samo dno pierwszego dnia ich znajomości.Viggo Hetfield - 2018-07-09, 18:57 Viggo przyglądał się dziewczynie, która przyglądała się jego dłoni. Cóż, to była jedyna sytuacja w której był niemal pewien, iż nie chodzi o jego blizny, gdyż w tak słabym świetle z pewnością nie były łatwe do zauważenia, nie to co jego tatuaże.
- Pierwszy raz widzisz tatuaż że tak się patrzysz?- Spytał, przekręcając lekko głowę w bok. Spojrzenie dziewczyny nie wydawało się jednak być tym, którego nienawidził, tą mieszaniną współczucia i osądu, spojrzeniem którym obdarzał go niemal każdy, kto widział jego blizny i tatuaże.
Słysząc imię dziewczyny, mężczyzna uniósł z zaciekawieniem brew. Kilka razy już słyszał to nazwisko, musiał jednak skojarzyć osobę do której ono należało.. Ach tak, striptizer..
- Duncan? Czemu w takim razie nie zadzwoniłaś do Jamiego? - Spytał się z czystym zaciekawieniem. No kilka razy spotkał tamtego łąjdaka czy to w klubie czy w innych, trochę bardziej szemranych miejscach. Zdziwił go jednak fakt iż to do niego zadzwoniła a nie do kogoś, z kim prawdopodobnie była spokrewniona. No gdyby byłą ruda miałby stuprocentową pewność, tu mógł jednak tylko zgadywać.
Westchnął słysząc o tym co jej odpowiada bądź nie.
- Sądzisz że miałabyś wtedy jakiś wybór? No właśnie. Ciesz się lepiej że nie wsadziłem cię na minę. - Mężczyzna po tych słowach skupił się na swoim papierosie, jednak kolejne słowa dziewczyny sprawiły iż odrzucił niedopałek na bok, po czym jednym, zdecydowanym ruchem złapał ją za szyję i przyparł do pobliskiej ściany. Przyjrzał się jej uważnie, obserwował jak patrzy na niego wystraszonym spojrzeniem, czuł jak próbuje się mu wyrwać.
- Skąd pewność że JA nic ci nie zrobię? - Spytał wpatrując się w jej oczy i nie zwalniając uścisku na jej szyi a trzymał ją tak, iż dziewczyna musiała patrzeć na niego. Sprawdzał ją, chciał zobaczyć jak zareaguje, czy nadal będzie tak pewna siebie jak przed chwilą. W końcu nie znała go czyż nie? Mógł się okazać o wiele gorszy niż banda ćpunów...
Po krótkiej chwili mężczyzna puścił Elise, robiąc krok w tył. Uważał tę sytuację za swego rodzaju ostrzeżenie iż jeżeli naskoczy mu na odcisk nie będzie miał skrupułów by policzyć się z nią, w sobie tylko znany sposób.
To spojrzenie sprawiło iż coś w nim zmiękło, posiadał kiedyś psa który zawsze tak na niego patrzył gdy była burza i chciał spać z nim w łóżku.
- Oj nie patrz na mnie jak zbity szczeniak! Dobra, możesz u mnie przenocować ale tylko do czasu, gdy tamto miejsce się zwolni. Nie hałasujesz przed dwunastą i nie zastawiasz mi całej półki w łazience babskimi kosmetykami. Mam nadzieję że nie będę tego żałować. Chodź. - Powiedział po czym oderwał się od ściany i ruszył przed siebie, w tylko sobie znanym kierunku. Co prawda mógł jej pomóc z walizką, nie mniej musiała jakoś odpłacić za zmuszanie go do przenocowania jej. Żegnaj wieczorze picia w samych gaciach!Elisabeth Duncan - 2018-07-09, 20:37 - Są po prostu ładne. Przepraszam. - Próbowała wybronić się w ostatnim momencie, nie chciała otwarcie przyznawać, że z tatuażami miała tyle wspólnego co najzwyklejsza baletnica z wymianą oleju w chłodnicy, czy ze zmianą koła na środku drogi. Rodzina nie pozwoliłaby jej na takie fanaberie, a nawet jeśli by się ich dopuściła czułaby na sobie ich krzywe spojrzenia. A przecież przykładna z niej była dziewczynka. Grzeczna. Ostrożna. Naiwna. Głupia.
- Z Jamiem mam dość luźny kontakt. Nie mogę na niego liczyć w takich sytuacjach, nie jest zbyt zżyty z rodziną. - Na końcu języka miała wzmiankę o tym, że po prostu boi się go bardziej niż mężczyzny, stojącego naprzeciwko, który mógłby być realniejszym zagrożeniem. Ale Jamie... Jamie był mutantem, czymś nieprzewidywalnym co przerażało w każdym najmniejszym stopniu. Złem. Niezbadanym, nieujarzmionym potworem który brał to na co miał ochotę brutalną siłą. Elisabeth w Viggo widziała tylko człowieka. A ludzie w czasach w jakich żyli teraz wydawali się jej być sobie podobnymi. Oni mieli pewne ograniczenia których nie mogli przeskoczyć. Mieli też ludzkie odruchy, których nie sposób było się w pełni wyprzeć. Nawet Viggo, który miał okazję przez dłuższą chwilę patrzeć w przerażone, przeszklone oczy dziewczyny, która wraz z wykonaniem jednego telefonu stała się jego problemem. Głos na długo zamarł jej w gardle, kiedy mężczyzna zaciskał na nim dłoń. Ale nie pozostawała w pełni milcząca. Wyraźnie dało się słyszeć nerwowe nabieranie powietrza. Nie trudno było wyczuć jak mocno drży jej wątłe ciało, jak nierównomiernie bije serce sprawiając ból z każdym łoskotem. Nie można było przeoczyć tego, że mocno w odruchu obronnym wbijała palce, a później paznokcie w dociskającą ją do ściany dłoń chcąc jak najszybciej się wyrwać. W makabrycznej scenie dało się jednak dostrzec coś więcej, jeśli miało się wprawne oko. Kto przeszedłby obojętnie obok młodej, bezbronnej dziewczyny, o twarzyczce nie pokrytej widocznymi mankamentami? Obok siostry, na której można zemścić się za psychopatycznego brata planującego masowe morderstwa w całym mieście. Po ziemi stąpała ostrożnie, słowa zazwyczaj dobierała rozważnie. Grzechem byłoby nie zerwać takiej róży, nie miała jeszcze dużych kolców które mogłyby pokaleczyć. Odsunęła się o trzy, może więcej kroków w bok by przynajmniej na chwilę mieć złudne poczucie bezpieczeństwa. Złapała się za obolałą szyję, oddychając nadal nierówno posłała mu zawiedzione spojrzenie. Miało być złe, ale takie mogłoby sprowokować następny atak. Teraz już wiedziała, że nie może pozwolić sobie na wiele. Że musi uważać. Przetarła dłonią wilgotne od łez policzki kiedy ruszyła za nim, smętnie ciągnąc za sobą walizkę. Uśmiech na tę chwilę zszedł jej z twarzy, chociaż ostatnie słowa Viggo brzmiały trochę lepiej niż czyny, których się ostatnio dopuścił.
2x z/tNicholas Grenville - 2018-10-13, 12:55 / 10 października 2018
/ Rozegraj polowanie na samotnie działających mutantów.
Relacja między Nicholasem jak i Vincentem się polepszyła, co pozwoliło im nawet brać udział we wspólnych patrolach. Możliwe też, że Nicholas sam wziął chłopaka na spacer poza Bar, aby nie siedział ciągle w zamknięciu. Zwariować przecież można. Póki innej roboty nie było a dziewczynka pozostawała pod opieką innej osoby, Nicholas mógł obczaić ulice miasta. Ubrany typowo na czarno. Skórzana kurtka, jeansy, buty sportowe wygodne do biegania, czapka z daszkiem i rękawice. Dodatkowo arafatka na szyi przewiązana. Gdyby czasem nadarzyła się jakaś akcja do narobienia bałaganu. Miałby jak sobie część twarzy zakryć.
Tego wieczora, wraz z Vincentem szli spokojnie ulicą, mijając kilka bocznych, ciaśniejszych i zaglądając jedynie do nich, czy czasem nie chowa się jakiś mutant. Byłoby bardzo fajnie, gdyby dało się zwerbować kogoś jeszcze.Vincent Edams - 2018-10-13, 13:06 Cóż, Vincent w pewien sposób zaakceptował towarzystwo Nicholasa...pewnie dlatego, że dali sobie po razie, w ramach treningu i nikt nikogo przy tym nie zabił. Do tego mężczyzna zrozumiał, że chłopak ani myśli robić za niańkę córeczki, więc nie narażał go zbytnio na jej towarzystwo. Można więc to uznać za pewien kompromis.
Kiedy okazało się, że Grenville zabiera go na patrol, z wielkim trudem udało mu się ukryć ekscytację. Poza epizodem z ucieczką z AlterGen, praktycznie nie wychodził na zewnątrz. Laboratorium zapewne wciąż go szukało, plus był nowym członkiem Rebelii, więc musiał odsiedzieć swoje, nim mu zaufano.
Takim oto sposobem, szedł u boku Nicholasa, napawając się tym pierwszym od lat spacerem, będąc święcie przekonanym, że ten patrol nie ma sensu. Mutanci zwykle się nie chowali ot tak, po kątach, z wytatuowanym na czole "Jestem mutantem".
Odziany był w przydużą bluzę z kapturem, zasłaniająca twarz, również z arafatką, by w razie czego zasłonić się i utrudnić identyfikację.Vanessa Edams - 2018-10-13, 16:41 /początek
/ZMG: Ucieknij policji.
Dla Vanessy ostatnie dni nie były takie spokojne jakby się wydawało. Ostatnimi czasy okazało się, że rodzice zgłosili zaginięcie córki. Co zdawało się dla niej chore. Uważała, że tylko dlatego, żeby później przekazać ją dla AlterGen podobnie jak zrobili z Vincetem. Nie miała zamiaru dać im tej satysfakcji.
Zwykle wieczorami nie trafiała na policję, tylko bardziej na DOGS i inne tego typu ścierwa. Jakie było jej zdziwienie gdy na trafiła na policję która ścigała ją już od miesiąca. Zaczęła czym prędzej uciekać, jednak aktywację daru zostawiła sobie na sam koniec. Nie raz już tak robiła i zawsze działało. Niektórzy ludzie byli tacy głupi....
Biegła przed siebie co chwila oglądając się za siebie by sprawdzić czy ją doganiają czy też nie. Nawet nie zauważyła kiedy wpadła na dwóch mężczyzn.
-Sorry.
Powiedziała tylko po czym spojrzała za siebie jednak policjanci byli coraz bliżej. Słyszała jedynie jak wzywają wsparcie do pościgu za mutantem. Oczywiście podawali też jej imię i nazwisko. Szybko wyminęła mężczyzn i pobiegła dalej chowając się za jednym z drzew i uaktywniając swój dar.
Gdyby tylko zauważyła i zdała sobie sprawę, że jednym z ów mężczyzn był jej brat...Nicholas Grenville - 2018-10-13, 18:49 Dali sobie po jednym razie, ale tak porządnie. Na całe szczęście Nicholas nie oberwał zbyt poważnie, kiedy moc Vincenta bez ostrzeżenia się skumulowała i wybuchła. Żebra jeszcze dawały o sobie znać, co ograniczało trochę jego ruchy z pochylaniem się. Musiał usztywnić sobie tors, inaczej żebra nie zrosną się tak szybko. A dopiero minęły trzy dni.
Ujrzenie na twarzy Vincenta tej ukrytej ekscytacji czy wielkiej chęci na wyrwanie się z samotnego zamknięcia było zauważalne dla Grenville'a. Jak widać, jeżeli się wie co dzieciak potrzebuje, wie się też jak mu pomóc. Sam nie wyjdzie, bo to dla niego ryzykowne. Ale z kimś od siebie starszym i może nieco silniejszym, to czemu nie?
Owy spacerowy patrol odbyłby się spokojnie, gdyby nie nagłe pojawienie biegnącej dziewczyny, która nie widziała ich i nagle wpadła. Nicholas skrzywił się, bowiem trochę naruszyło to jego obolały jeszcze tors. Obejrzał za młodą, po czym spojrzał przed siebie w stronę ulicy. Zza odległego rogu głównej ulicy wybiegli policjanci.
- Biegnij za nią.
Rzucił polecenie Vincentowi, chcąc dać mu tym samym do zrozumienia, że sam spróbuje ich jakoś zatrzymać. W tym czasie zdjął swoje rękawiczki i schował do kieszeni. Nie było czasu do zastanawiania się i jeżeli Vincent nie chce paść tutaj zatruty, lepiej by ruszył swoje zwinne dupsko. Nicholas zaczął ze swojego ciała wypuszczać czarny dym, który wydobywał się z pod ubrania z każdej strony. Z pod nogawek, rękawów i kołnierza. Nasunął sobie bardziej arafatkę na nos a następnie owy dym skierował z dużą siłą w stronę policjantów. Jeden minus dla nich, że nie mieli masek.Vincent Edams - 2018-10-13, 21:55 Z zamyślenia wyrwało go pojawienie się na horyzoncie jakieś dziewczyny.
Jego siostry.
Choć nie widzieli się z Vanessą ponad siedem lat, rozpoznał ją niemal od razu. Choć znienawidził ją z całego serca, jak resztę rodziny, nie potrafił usunąć z pamięci tego jak wyglądała i tych dobrych chwil, jakie razem przeżyli.
Oczywiście zmieniła się.... Ale nie tak bardzo jak on.
Nie potrzebował zaproszenia Nicholasa do ucieczki i pościgu, zrobiłby to tak czy siak. Ruszył biegiem za Vanessą i już był pewien, że ją dopadnie za rogiem, gdy ta...po prostu zniknęła. Rozpłynęła się jak kamfora.
Stał do niej plecami, nieświadomy jej bliskości.
- Szlag...- jego głos również się zmienił. Trudno byłoby key rozpoznać po nim swojego braciszka, którego szukała od tak dawna.Vanessa Edams - 2018-10-14, 09:52 Ness już więcej nie obracała się za siebie. Jednak słyszała, że ktoś biegnie za nią. Była pewna, że policja nie daje za wygraną. Nie zwróciła nawet uwagi, że biegnie za nią jeden z tych na których wpadła, a drugi, zatrzymywał policję sam. Będąc już w ukryciu chwyciła kawałek metalowego pręta leżącego na ziemi, i po tym jak sprawiła by również zniknął, obserwowała chwilę mężczyznę który nie był zbyt zadowolony z faktu, że jej nie znalazł. Przeszła bezszelestnie naprzeciw niego by spojrzeć mu w twarz i zamarła. Rysy twarzy a przede wszystkim jego oczy... Wiedziała, a raczej była niemal pewna, że to on. Że to jej brat, którego planowała odbić z AlterGen.
Nagle stała się na powrót widzialna stojąc na przeciw niego.
-Vincent?
Szepnęła jakby z niedowierzaniem.
-To na prawdę Ty...
Powiedziała uradowana po czym po prostu puściła pręt na ziemię i podeszła do niego by go przytulić.
-Szukałam sojuszników by Cię odbić... Tęskniłam za Tobą.
Była tak szczęśliwa, że go widzi, że aż oczy naszły jej łzami.Nicholas Grenville - 2018-10-14, 11:01 Może i nie musiał mówić Vincentowi co ma robić, ale równie dobrze chłopak mógł uznać, że sam się rozprawi z policją. Problem w tym, że jeżeli znów dojdzie do wybuchu jego mocy a on straci nad sobą kontrolę? Nie mieli jeszcze pewności.
Tak czy inaczej, wytworzony przez Nicholasa dym pognał w stronę policjantów skierowany bardziej na ich twarze, powiększając swój zasięg na dwa metry wokół nich. Mieli problem z oddychaniem, jakby nawdychali się jakiegoś trującego smogu. Tylko jeden odważniak, ośmielił się strzelić w stronę Nicholasa, lecz spudłował. Kula przeleciała obok, a Grenville odruchowo się przesunął w bok. Odpuścił w końcu, widząc jak co niektórzy upadają z powodu zatrucia. Ruszył więcej biegiem w stronę, gdzie pognał Vincent za dziewczyną. Czarna mgła rozmywała się w powietrzu, ułatwiając widoczność funkcjonariuszom, ale wroga nie widzieli. Z kolei nie można zapomnieć o tym, że wezwana pomoc dla policji może być lada moment.
Nicholas dogonił dzieciaki, ale te zamiast uciekać dalej stały jak kołki.
- Biegiem! Wezwali posiłki.
Rzucił w biegu, stając zaraz przy nich by popchnąć do przodu aby sprawy sercowe zostawili sobie na później. Chyba że ruszyli w końcu biegiem, to nie musiał ich poganiać. Sam z kolei musiał mieć oczy wszędzie. Poprawił nawet arafatkę na twarzy, by mieć pewność że trzyma się dobrze.
Nim opuścił policjantów, słyszał jak rozmawiali przez krótkofalówkę, więc był przekonany, że póki nie złapią dziewczynę, nie odpuszczą. Co takiego nabroiła? Czyżby też była mutantem? Jak ich zastał, to dziewczyna była w swojej widocznej formie. Nie miał pojęcia, że potrafiła być niewidzialna. A to bardzo przydatna zdolność.Vincent Edams - 2018-10-14, 12:32 I oto, zaledwie kilka dni po rozmowie z Nicholasem, stał przed swoją młodszą siostrą. Nie potrafił nawet zdefiniować co teraz czuję. Nie chciał jej zabić, ale też nie chciał by go dotykała. No i była mutantem, trudno było tego nie zauważyć.
Jej brat zmienił się. Nie tylko urósł i zmężniał. Jego oczy już nie były jasne i radosne. Miała przed sobą osobę zniszczoną emocjonalnie, której spojrzenie nie wyrażało niczego.
- Nie podchodź- wysyczał, robiąc krok do tyłu, nie dając jej nawet możliwości przytulenia brata.
Wtedy go też na horyzoncie pojawił się Nicholas. Wyglądało na to, że ich nie załatwił
- Spadamy stąd.
Obrzucił krótkim spojrzeniem Vanessę i cała trójka ruszyła biegiem przed siebie. Chłopak aktywował wektory i w biegu przewrócił kontenery na śmieci, by opóźnić pościgVanessa Edams - 2018-10-14, 12:44 Spojrzała na brata zszokowana. Zabolało ją jego zachowanie. Jednak nie chciała po sobie tego pokazywać. Nie tak sobie to wszystko wyobrażała. Po chwili pojawił się drugi mężczyzna ponaglając ich. Pobiegła wraz z nimi słysząc jednocześnie przewracające się kontenery na śmieci. Jednak Vanessa wciąż miała wrażenie, że ktoś siedzi im na ogonie. Odkąd tylko zaczęła w miarę panować nad mocą, nie mogła pozbyć się wrażenia, że ktoś ją obserwuje, goni... Często było to prawdą, jednak czasem okazywało się to tylko jej złudzeniem. Paranoja dawała jej się we znaki.
Teraz jednak nie do końca to zaprzątało jej głowę, tylko zachowanie brata. Nie rozumiała, dlaczego się tak zachowuje. Czyżby pani Johnes nie przekazywała mu listów które pisała w sumie przez te wszystkie lata dopóki nie zwiała z domu? Widocznie nie. Widocznie też nie mówiła mu nic o tym, że Vanessa nie raz chciała by kobieta zaprowadziła ją chociaż na chwilę do brata, bez wiedzy rodziców którzy byli temu przeciwni i nigdy nie wyrażali zgody.Nicholas Grenville - 2018-10-14, 13:43 Zatrzymał pościg na tyle, że obecny ich nie dogoni. A nim pojawi następny, zdążyliby się ulotnić i schować, by przeczekać moment paniki wśród policji. Dzieciaki ruszyły swoje tyłki, lecz nie widział powodu, dla którego Vincent zaczął robić bałagan na ulicy, przewracając kontenery.
- Przestań! To tylko da im trop na nas!
Zwrócił uwagę chłopakowi. Mieli uciekać a nie robić przeszkody, które z jednej i tej właściwiej strony zaczną wskazywać ich drogę ucieczki.
Biegli mijając różne uliczki, będąc już dość daleko od miejsca, gdzie Vanessa wpadła na nich. Znaleźli w innym bocznym przesmyku. Nicholas zaczął sprawdzać, czy któreś drzwi z kamienicy są otwarte od tyłu. Pierwsze były zamknięte. Drugie także, dopiero trzecie okazały się być otwarte. Ponaglił ich, by weszli do środka. Jeżeli to uczynili, wszedł za nimi i zamknął drzwi. Mieć nadzieję, że ich tutaj nie znajdą. Ale też musieli trochę od biegania odpocząć. Szczególnie Nicholas, któremu żebro jeszcze się nie zrosło do końca. Nie wspominając o tym, że z sercem też może mieć problemy. Miał nadzieje, że organizm nie zrobi mu teraz numeru przez jego wysiłek. Oby.Vincent Edams - 2018-10-14, 15:52 Nie zrobił yummy bez powodu, ani dla zrobienia niepotrzebnego hałasu.
- Mogą mieć psy tropiące - syknal
Jeżeli tak było, zgubią wtedy zapach a przynajmniej będzie im trudniej ich wywęszyć.
Kiedy udało im się znaleźć schronienie, Edams zaryglował drzwi i weszli niech głębiej. Stali chwilę w milczeniu, uspokajając oddech i nasłuchując.
Wyglądało na to, że póki co, było bezpieczni.
- To mutant - wydyszał do Nico, wskazując
na siostrę
Zrzucił kaptur z głowy. Bez wątpienia to był jej długi poszukiwany brat. Pytanie tylko, co z niego zostało?
- I moja siostra - dodał po chwili ciszy, ale nie wyglądałoby, by mieli się rzucić sobie w ramiona.