To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
The Gifted
The war has come...

Westcrest Park - Mostek #2

Adene Victoria - 2018-05-25, 22:06

No właśnie Pani Adene? Podziel się z tym jakże miłym panem o pracy dla D.O.G.S. bo na pewno nie ma przecież zatwardziałych przeciwników rządu. Cóż jednak innego wymyślić? Oczywiście, że coś absurdalnego!
- Prywatny detektyw do twoich usług - ukłoniła się z lekką ironią. Swój trafił na swego. Kłamcy doskonali. Kolejne słowa postanowiła zwyczajnie zignorować. Jej piaskownica wypełniona była mutantami, którzy odchodzili od zmysłów. Z takimi raczej ciężko nawiązać jakąkolwiek rozmowę.
James Smith? No to z takim nazwiskiem sobie nie poszpera. Chyba, że będzie dzwonić do pięciu Jamesów z Seattle, których znajdzie w książce telefonicznej. Ah no właśnie. Miała nadzieję, że James nie będzie szukał później jej usług bo wpadnie. A z resztą, I tak go nigdy już nie spotka.
- Miło mi. W takim razie co robisz o tak późnej porze tutaj? Na kogo to czekasz? - zadała jakieś proste pytania które przyszły jej pierwsze na myśl. Jeśli ona miałaby oceniać to założyłaby, że sprzedaje dragi bogatym dzieciakom. Jeśli tak się sprawa przedstawia to ona z chęcią wezwie policję. Tylko że ... trochę jednak zbyt porządny na ulicznego dilera!

Viggo Hetfield - 2018-05-25, 22:29

Uśmiechnął się lekko słysząc o jej pracy. Cóż, nie zawsze się takich spotyka a to dodawało mu tylko ochoty by z niej pożartować. No, nie co dzień spotyka się Sherlocka Holmesa w spódnicy!
- W takim razie gdzie twój kaszkiecik i fajka Sherlocku? - Powiedział pół żartem i zaśmiał się cicho. Cóż, tak właśnie wyobrażał sobie prywatnego detektywa w kaszkiecie, z fajką i irytującym brytyjskim akcentem. No i jeszcze prochowiec! Jak mógł zapomnieć o prochowcu?! Tej luki w pamięci nie wybaczy sobie przez kilka następnych dni, w końcu prochowiec to najważniejsze akcesorium detektywa! Możliwe, że któregoś dnia sprawdzi czym dziewczyna się zajmuje, o ile nie zapomni. Z pewnością miał dużo więcej ważniejszych spraw na głowie niż przypadkowa dziewczyna na jego drodze. Trzeba było mu też przyznać iż nie należał do najbardziej zorganizowanych ludzi, no chyba że musiał, co nie zmienia faktu iż bardzo tego nie lubił.
Spojrzał na Adene gdy ta zadawała mu pytanie po czym wzruszył ramionami.
- Czekałem. Niestety chyba zostałem wystawiony. Wiesz, noc, gwiazdy, kwiatki i te klimaty... Romantyk ze mnie. - Powiedział z uśmiechem. Jego samego rozbawiła idea jego jako nieuleczalnego romantyka, to tak bardzo odstawało od rzeczywistości iż sam siebie zaskoczył. Cóż, trzeba przyznać iż miał dziś nieźle zmienny humor, czyżby dwubiegunowość? Nie, z pewnością to nie to, jego umysł był już tak spaczony iż nic gorszego mu nie groziło. Dopalił swojego papierosa po czym uważnie przyjrzał się kobiecie. Cóż, ona z pewnością nie wyglądała na typa spod ciemnej gwiazdy.
- A ciebie co tu sprowadza? Jakieś poszukiwania podejrzanych? A może szukasz swoich, skrzacie?- Spytał znów zakładając ręce na piersi.

Adene Victoria - 2018-05-26, 17:21

Gdy tylko usłyszała o Sherlocku zaraz w jej wnętrzu rozpalił się jej wewnętrzny Brytyjczyk. Odchrząknęła raz, drugi, oparła rękę na biodrze.
- Oh darling. I forgot about my evening tea with the Queen - włączyła swój akcent z lat spędzonych w Londynie. Przyszło jej to z łatwością w końcu Anglia zawsze pozostanie w jej krwi. Była niezwykle dumna ze swojego pochodzenia i niejednokrotnie przez te 3 lata tęskniła za królową.
- Kaszkiecik zostawiłam w innej parze spodni. A akcentów mam wiele, to jeden z uroków mojej pracy - dodała na wszelki wypadek żeby też się nie chwalić swoim pochodzeniem. Cholera wie jakie ten człowiek może mieć podejście do takich spraw. A jakby chciał usłyszeć jakieś inne to zawsze ma jeszcze rosyjski w rękawie.
Romantyk? Na pewno nie wygląda na romantyka. Gdzie jego tomik wierszy? Gdzie róża w zębach?! Automatycznie spojrzała w górę jednak na wspomnienie o gwiazdach. Miło. Jedno z niewielu miejsc gdzie nie zaćmiewa ich światło ulicznych latarni. Wracając jednak na ziemię. Matulu ile papierosów można wypalić podczas jednej tak krótkiej rozmowy? James to już chyba poważny nałóg słuchaj.
- Źle mi było w moim ciasnym mieszkanku więc postanowiłam się trochę przewietrzyć. - wyjaśniła znów ignorując wszelakie zaczepki o wzroście. Ciekawe czy w końcu mu się znudzą?

Viggo Hetfield - 2018-05-26, 17:57

Tego z pewnością się nie spodziewał! Gdy zaczęła mówić z brytyjskim akceptem skrzywił się lekko, po czym zaśmiał się, o dziwo szczerze.
- Teraz to na pewno ci wierzę! - Powiedział nadal się śmiejąc. Czy mówił zgodnie z prawdą? Na pewno nie, co jednak nie przeszkadzało wykorzystać tej krótkiej chwili relaksu jaka mu się trafiła. Nie zdarzało mu się również często by ktoś raczył z nim żartować, co też było dla niego małym zaskoczeniem.
- Czyli jesteś detektywem międzynarodowym? Jakie jeszcze masz w zanadrzu? - Spytał zaciekawiony. Miał cichą nadzieję że dziewczyna może znać język z kraju jej matki w którym tak bardzo uwielbiał rozmawiać. Kto jak to ale on naprawdę bardzo chętnie porozmawiałby z kimś w rodzimym języku, tylko po to by znów usłyszeć jego brzmienie. A mogłeś idioto wrócić do domu kiedy był na to czas. Przeklnął się w myślach.
Gdy dziewczyna spojrzała na gwiazdy również przeniósł na nie spojrzenie, jednak tylko i wyłącznie na krótką chwilę. No w końcu jako romantyk mógłby i nich pisać zamiast w je oglądać. Ta… Pokiwał głową na jej słowa. Cóż, chyba nawet rozumiał to o czym mówiła, nie jednokrotnie nie umiał sobie znaleźć miejsca w mieszkaniu, to też wychodził wtedy szlajać się po ulicach lub zalewać smutki alkoholem.
- Chyba rozumiem. Mieszkasz w okolicy? - Spytał. Cóż, może nawet chciałby być na tyle uprzejmy co by odprowadzić dziewczynę? Może. Cóż, zaczepki o wzroście z pewnością nie prędko mu się znudzą, uznajmy to za atut jego wzrostu i przywilej jaki samo sobie nadał.

Adene Victoria - 2018-05-26, 18:24

Sama Adene była zdziwiona przebiegiem tej rozmowy. Nie zdarzało jej się żartować. Codziennie musiała pamiętać o utrzymaniu zimnej fasady, aby nie zdradzić się przy przełożonych jak i poddanych. W ciągu tych 3 lat szybko pięła się w górę drabiny i nie zamierzała na tym poprzestać. Stołek szefa działu naukowego na nią czekał. Co prawda najpierw powinna się niby skupić na zdobyciu stołka w swojej dziedzinie zwłaszcza, że ukończyła wymagany wiek do tego. Była jednak przekonana, że prędzej czy później ta fucha sama do niej przyjdzie. O ile nikt wcześniej nie odkryje jej działań w ramach pomocy mutantom.
- Znam doskonale rosyjski. Ja nie panimaju szto ty gawarisz! - pierwsze słowa wypowiedziała oczywiście z okropnym rosyjskim akcentem. Jak prawdziwy rodzimy gopnik z tamtych stron.
Zakołysała się na piętach. Ups. Gdzie mieszka? Szybko trzeba wymyślić jakąś bajeczkę. Międzynarodowy detektyw w parku w Seattle. Gdzie możesz mieszkać? Chinatown? Trochę niebezpieczny wybór jak na niską czarną kobietę. Raczej nie byłaby tam mile widziana więc gdyby była detektywem to wybór jeszcze gorszy. Hotel. Jakiś hotel. Gdzie tu były hotele? Chyba jakiś w tej dzielnicy poetów był! Trochę daleko ale no na pewno to była lepsza wersja niż poprzednia.
- Wynajmuje pokój w hotelu, jestem tu właściwie przejazdem. Jeszcze nie wiem na ile zostaje.

Viggo Hetfield - 2018-05-26, 19:11

Skrzywił się słysząc pieprzony rosyjski. Czy ze wszystkich języku świata ten skrzat musiał mówić akurat w języku który tak nienawidził? W języku w którym mówili jego pierdoleni oprawcy? Dziewczyna mogła zobaczyć jak jego mięśnie się napinają a mina tężeje. Viggo zacisnął pięści. Od wielu lat nie słyszał tego przeklętego języka to też gdy tylko go usłyszał wspomnienia powróciły. Wnętrze jakiegoś magazynu, jasne światło lampy, paskudna gęba Rzeźnika cały stojak ostrzy, drewniany stożek… Nie, nie, nie, nie... Hej dalej naostrzcie nóż.. Szaleństwo błysnęło w jego oczach. Jego mózg rozrywały przerażające wspomnienia. Chciał się od nich oderwać, odciąć jak te jebane noże odcinały kawałki jego ciała. ...nowe ciało pod niego idzie już. Nie wytrzymał.
- Zabiję każdego ruska który tylko stanie mi na drodze, zniszczę cały ten zapyziały kraj że pierdolony kamień na kamieniu nie zostanie ! - Wysyczał perfekcyjnym rosyjskim. Wspomnienia zalewały jego głowę, miał wrażenie że zaraz rozerwą mu głowę... Że znów obudzi się w tym pierdolonym pomieszczeniu z pyskiem Rzeźnika nad sobą. Mężczyzna uderzył pięścią w mostek tak mocno że wiekowa poręcz złamała się na dwie części. Musiał w końcu uwolnić się od tego napięcia nim popełni jeden błąd za dużo. Że zrobi krzywdę tej dziewczynie tylko dlatego, że wypowiedziała kilka słów w tym języku. Zacisnął oczy.
- Nigdy więcej nie chcę słyszeć tego języka -Mruknął już po angielsku, jego ciało drżało z gniewu który obecnie go przepełniał. Zeskoczył z mostku. Nie przeszkadzała mu lodowata woda w butach ani grząskie podłoże. Ruszył w kierunku dużego głazu ignorując wszelkie przeszkody. Wydawał się iść przed siebie niczym taran niszcząc gałęzie. Usiadł na głazie niedaleko rzeczki i westchnął ciężko. Był wkurwiony na siebie iż dał się ponieść wspomnieniom i emocjom, że usłyszał ten język, że ktoś widział, jak dostaje ataku szału i że ma jakąś słabość. Ukrył twarz w dłoniach i przetarł palcami powieki. Po drodze dotarły do niego słowa kobiety na które pokręcił głową.
- Nie wierzę ci, nie wyglądasz na turystkę i sama stwierdziłaś że masz tu mieszkanie. Nie wydaje mi się również żebyś była detektywem. - Mruknął tylko zmęczony jej grą, a może bardziej swoją grą? Potrzebował złapać oddech, ochłonąć i znów zablokować nawracające wspomnienia.

Adene Victoria - 2018-05-26, 19:56

Okej. Trochę się wystraszyła. Cofnęła się uważnie obserwując mężczyznę. Trochę gwałtowny jest chłopak nie ma co. Miała jednak kolejny fragment układanki. Cokolwiek mu się stało, musiało nastąpić to w Rosji. Zrobiło jej się niedobrze na myśl o eksperymentach z tamtego miejsca. Zamknęła oczy i wzięła głęboki oddech wstrzymując na kilka sekund powietrze zanim znów je wypuściła. Nie miała ochoty wracać teraz do swojej lodowej powłoki. Otworzyła oczy z wyrazem zdecydowania na twarzy tylko po to aby zobaczyć brodzącego w wodzie wielkoluda. No super zamień się w shreka i idź na swoje bagno panie jestem jak cebula i mam warstwy. Potrząsnęła głową. Co ona w ogóle w tym momencie myślała?
- Wybacz. Nie wiedziałam, że to u ciebie trigger - próbowała się tłumaczyć wchodząc na mostek. Prześlizgnęła wzrokiem po złamanej belce. No nieźle. Dobrze, że postanowiła trzymać dystans. Wróciła wzrokiem do Jamesa. Siedział na jakimś głazie i wydał się jej wyjątkowo samotny. Powinna go zostawić samemu sobie. Zrobiło się jej jednak go szkoda. Szkoda jego i głupio jej samej za swoje czyny. Czy nie mogła znać grnic dobrego taktu? I w ogóle nabrać trochę mądrości zamiast dotrzymywać towarzystwa niestabilnie psychicznemu człowiekowi. Ściągnęła buty.
- Widzisz James. Mi również wydaje się, że kłamiesz. Nie wydaje mi się aby jakaś dziewczyna była na tyle odważna i równocześnie romantyczna, aby spotykać się z tobą w środku nocy w parku. No chyba, że lubicie przygodny seks to dobra nie oceniam. - mówiąc to zeskoczyła w zimną wodę sięgającą jej łydek. Kobieto chyba cię pogrzało. Wracaj do swoich roślinek. Spojrzała jeszcze raz kolejno na złamaną barierkę i na postać brodacza. To było zupełnie nie w jej stylu. Włączył się jej jakiś mod patronki uciśnionych mutantów. Super. Tutaj jednak nie było kamer i ciągnącego się rzędu klitek, który wywoływał u niej zawroty głowy. Mogła sobie na to pozwolić. Mogła do kogoś wyciągnąć rękę. Być lepszym człowiekiem i naprawić tę swoją cholerną ciekawość.
- Obawiam się, że nie mogę ci powiedzieć kim jestem i dla kogo pracuję. Nie znam cię wystarczająco i nie miałabym szans z tobą gdybyś postanowił zrobić mi krzywdę. - mówiła gdy brodziła w ślady Jamesa w górę potoczku. Postanowiła sobie jednak postać w zimnej wodzie z założonymi na krzyż rękoma na piersi. Może się pochoruje ale wciąż nie chciała skończyć jak ta przemiła drewniana barierka. Jakiś patyk wyjątkowo mocno wbijał się w jej stopę więc schyliła się i go wyrzuciła dalej w drugą stronę.
- Czemu nie przekonałam cię do swojego detektywowania? Mam idealny brytyjski akcent i obejrzałam wszystkie sezony Sherlocka! Co poszło nie tak? - postanowiła wybrać jakiś lekki temat. Postanowiła na razie nie pytać się go o świerzbiące ją pytanie czy jest mutantem. Jeśli on postanowi jej zadać jakieś pytania gotowa była teraz odpowiedzieć na nie szczerze. No w granicach zdrowego rozsądku i jej bezpieczeństwa.

Viggo Hetfield - 2018-05-26, 20:33

Przez długą chwilę się nie odzywał. Ba, przez nawet bardzo długą chwilę. Próbował poukładać sobie to wszystko w głowie. Z jednej strony chciał zdemolować połowę miasta, wykrzyczeć to wszystko, co dusiło się w nim tyle lat. Nawet z własną matką nie rozmawiał o tamtych wydarzeniach, złamałby jej wtedy serce. Z drugiej strony wiedział iż przerazi opowieścią nawet największych śmiałków, że każdy kto usłyszy jego historię będzie traktował go jak biedną ofiarę a na to, nie mógł sobie pozwolić. Blizny dodawały mu szacunku w towarzystwie którym się otaczał. Sprawiały iż ludzie brali go na poważnie i to był chyba jedyny ich plus. Wiedział też iż kobieta z pewnością ucieknie z krzykiem zanim doszedł by do połowy opowieści. O czym ty myślisz idioto? Dałeś radę tyle lat, dasz i teraz! Uniósł w końcu głowę ze swoich dłoni, po czym jedną z nich przeczesał niesforne kosmyki włosów. Pokiwał głową w zamyśleniu co jej odpowiedzieć.
- Nie wiedziałaś... Sorry. - Mruknął tylko. Widział iż dziewczyna się przestraszyła i wiedział iż powinien powiedzieć coś więcej, jednak nie miał na to ochoty. Zbyt dużo rzeczy musiał poukładać sobie w głowie by móc 'normalnie' funkcjonować.
Kolejne słowa dziewczyny sprawiły iż na jego ustach pojawił się półuśmiech. Osobiście miał nie jedną taką akcję za sobą i te wspomnienia delikatnie ukoiły jego skołatany umysł.
- Och, nie wierzysz w mój urok osobisty?- Powiedział siląc się na w miarę pogodny ton głosu, co nawiasem mówiąc, nie za bardzo mu wyszło. Przyglądał się jej uważnie jak zeskakuje z mostka i brodzi w rzeczce, która dla niego była tylko marną kałużą wlewającą mu się do butów. Jej słowa sprawiły iż spojrzał na nią z satysfakcją. Cóż, robił się coraz lepszy w wykrywanie kłamstw, pewnie dla tego iż sam z każdym kłamstwem coraz bardziej opanowywał tę piękną sztukę.
- Nie moja sprawa - Wzruszył ramionami - Wielu pracodawców ceni sobie prywatność - Dodał przyglądając się jak stoi w wodzie z założonymi rękoma. Próbował ocenić ile czasu wytrzyma w tej wodzie zanim przemarznie, ot z czystej ciekawości, Może i ona chciała się pobawić w zbawiciela, on jednak nie miał zamiaru mimo iż z łatwością mógłby ją przestawić w inne miejsce. Jeśli chce marznąć, proszę bardzo.
Na jego twarzy pojawił się wyraz zadowolenia i podstępny uśmiech.
- Bez ogródek mi to powiedziałaś. Żaden detektyw nie mówi wprost o swojej pracy, no i nie nosisz prochowca.- Odpowiedział. Nie miał zamiaru ją o nic wypytywać, za bardzo był pochłonięty powracaniem do stanu bazowego zero.

Adene Victoria - 2018-05-26, 22:15

Kobieta nie potrzebowała usłyszeć nic więcej. Nawet to sorry ją pozytywnie zaskoczyło, bo oznaczało, że nie miał w gruncie rzeczy złych zamiarów. Och jakże łatwo było siebie w taki sposób oszukiwać. Na następne słowa parsknęła śmiechem i lekko się zgięła. Naprawdę ją to rozbawiło.
- Chyba nie rozumiem po prostu koncepcji złych chłopców - wyjaśniła nie zaprzeczając mu jednak. Był wysoki, miał brodę, tatuaże ... pod niektórymi dziewczynami na pewno uginały się kolana na jego widok. Jaki jednak ona miała typ faceta? Nie miała żadnego. Miłość była dla niej zdecydowanie zbyt przereklamowana. Nie wyobrażała sobie aby była w stanie pokochać kogokolwiek po tym co zobaczyła. Z resztą i tak już poświęciła całe swoje dawne życie dla kariery więc dlaczego miałaby tego nie kontynuować?
- Wszystko przez prochowiec! Wiedziałam! - Westchnęła teatralnie i załamała ręce - w takim razie co ty robisz? Jesteś tatuażystą? Barmanem? A może przynależysz do gangu motocyklistów?

Viggo Hetfield - 2018-05-26, 22:42

Viggo skrzywił się lekko gdy dziewczyna zaśmiała się na wzmiankę o jego uroku osobistym. No kto jak kto ale sam mężczyzna za takiego się uważał! Co prawda ten urok był porównywalny do uroku jaki ma huragan niszczący twoje miasto ale jednak był! Jej kolejne słowa sprawiły iż zamyślił się trochę. Czy był złym chłopcem? Cóż, patrząc na jego obecne znajomości z pewnością mógł być za takiego uważany. Nie sądził jednak by zaliczał się do standardowej klasyfikacji, w ogóle nie uważał się za przynależącego gdziekolwiek. Ot samotny wilk na swoim szlaku.
- Uważasz ze jestem złym chłopcem? - Spytał unosząc brew z ciekawością. Cóż,ciekawiła go jej opinia na jego temat. Zwykle nie miał za dużo czasu na rozmowy z kobietami, praktycznie w ogóle z nimi nie rozmawiał, no bo czy żeby którąś zaliczyć trzeba rozmawiać? Raczej nie.
Zaśmiał się na jej reakcję o prochowcu. Chociaż w tej jednej kwestii się zgadzali.
- Spieprzyłaś - Skwitował tylko nadal się śmiejąc. Jej kolejne pytanie nie co wybiło go z rytmu. Nie mógł podać jej prawdziwego powodu dla którego tutaj przybył, mimo iż nie znała jego prawdziwego imienia i tak powinien pozostać ostrożny, zwłaszcza w kwestii informatorów.
- Załóżmy że zażywałem świeżego powietrza.- Wzruszył ramionami, jednocześnie dając jej odczuć iż więcej na ten temat się nie dowie. - Bingo! Pracuję za barem. Jakieś jeszcze pomysły co do mojej osoby?- Spytał. Cóż, może dziewczyna pominęła się z powołaniem i jednak powinna zostać detektywem?

Adene Victoria - 2018-05-26, 23:21

Czy uważała go za złego chłopca? Oczywiście, że tak! Ocenianie ludzi po samym ich wyglądzie zawsze było i będzie urokiem gatunku ludzkiego. Skinęła powoli głową przypatrując mu się uważnie.
- Myślę, że to głównie przez tatuaże. Wiesz to takie punk. Plus może jeszcze niszczenie mienia publicznego i szlajanie się po nocach. - Jej głos był lekki i pozytywny. Miała nadzieję, że James nie odbierze jej krytyki negatywnie. Była to tylko subiektywna ocena. Z resztą odezwała się ta co nie szlaja się po nocach tylko stoi w lodowatej wodzie. Poruszyła nogami i poczuła jak zimno przyjemnie ją kąsa. Wycieczka chyba się opłaciła bo oprócz paru niewielkich incydentów ze strony mężczyzny naprawdę dobrze się teraz bawiła.
- A ty jak mnie ocenisz? Grzeczna dziewczynka która wyrwała się z podstawówki? - również była ciekawa jak uchodzi w towarzystwie gdy nie musi być panią profesor. Byli pewnie podobnego wieku ale z racji swojego wzrostu zawsze uchodziło jako młodsza. Nawet pomimo pierwszych zmarszczek i pojedynczych siwych włosów, które jednak uparcie farbowała. Mieć niecałe trzydzieści lat i siwiejące włosy ze stresu. Śmiech na sali.
- Spoko spoko chodziło mi tylko o to czym się zajmujesz - wyjaśniła szybko to drobne nieporozumienie - Hmmm. Sam płacisz za abonament netflixa i nie masz zwierząt. - Strzeliła jakieś durnoty które przyszły jej na myśl.

Viggo Hetfield - 2018-05-27, 00:10

Zaśmiał się cicho słysząc wyjaśnienia dziewczyny. No co jak co ale do punka nikt go nigdy nie porównywał! Nie wiedział czy powinien czuć się jakoś specjalnie tym zaszczycony, nie mniej nie uznał tego za komplement.
- Punk? Poczekaj zaraz skoczę po tanie wino co by dopełnić Ci obrazka!- Powiedział ze śmiechem a na wzmiankę o niszczeniu mienia uśmiechnął się do niej tylko niewinnie i puścił do dziewczyny oczko - Zdarza się- Dodał z miną niewiniątka. No przecież nie będzie się teraz przed nią tłumaczył ze swojego napadu szału, wolał uznać to za nie jaki wypadek przy pracy a najchętniej wymazałby to ze swojej pamięci. Słysząc pytanie zastanowił się przez chwilę, głaszcząc swoją brodę dłonią.
- Mam wrażenie że pracujesz w polityce lub czymś równie popapranym lub że szukasz drogi powrotnej do krainy skrzatów. Po za tym, uważam że twoja empatia przewyższa jakiekolwiek instynkty obronne. - Powiedział spokojnie obserwując dziewczynę i jej reakcję na jego słowa. No, gdzie indziej mogła pracować jeśli ta informacja wydawała się jej niebezpieczna? Mężczyzna do głupich nie należał jak i jego zdolności dedukcji były dość dobrze rozwinięte. Cóż, dość dobrze mu się z nią rozmawiało czym sam się zdziwił. Przyjrzał się jej uważnie.
- Nie za zimno w tej wodzie?- Sam czuł chłód na swoich przemoczonych stopach, cóż nie było to jego ulubione odczucie jednak było konsekwencją jego nieprzemyślanych decyzji.
Posłał dziewczynie kolejny uśmiech słysząc jej pytania.
- Nie posiadam ani netflixa ani zwierząt.- Oznajmił. Ech, zdecydowanie za dużo się dziś uśmiechał i był niemal pewien że jutro odczuje to bólem mięśni. - Teraz moja kolej..- Powiedział o dziwo przyjaźnie po czym zlustrował ją uważnym wzrokiem, jak gdyby oglądał psa na wystawie dokładnie go oceniając. - Masz jakieś zwierzątko i udzielasz sie charytatywnie.

Adene Victoria - 2018-05-29, 18:22

Nieee. Wino nie pasowało. Chociaż alkohol to alkohol. Paskudztwo które omijała szerokim łukiem. Wyciągnęła ramiona w górę przeciągając się. Polityka co? James trafił zaskakująco blisko.
- Powiedzmy, że coś równie popapranego. Natomiast jeśli chodzi o moją empatię to zdecydowanie. Sama sobie to codziennie powtarzam ale jak widzisz średnio działa. - Mówiła ostrożnie i powoli. Z rozmysłem. Jeśli mężczyzna pomyśli, że spłoszyła się przez to, że trafił w samo sedno sprawy tym lepiej. Polityka to jeszcze nie taka zła opcja
Zimno? Przestąpiła z nogi na nogę znów chcąc troszkę rozruszać mięśnie. Problem w tym, że było zimno ale nie chciała się ruszać z tej wody. Zimno utrzymywało jej skupienie i jasne myślenie. Jeśli miałaby uciekać to musi być w szczytowej formie używając instynktów ofiary. Znowu ma jakieś poronione myśli w głowie.
- Troszkę. Ale tak jest przyjemnie. - Powiedziała w końcu po dłuższej chwili. Prawdziwa filozofia stania w lodowatej wodzie. Rozminęła się z powołaniem powinna pójść na psychologa. Albo raczej do psychologa.
Co? Netflixa nie mieć w tych czasach? Dla Adene niezrozumiałe. Natomiast jego oceny były już prześmieszne. Ona i zwierzęta. Aż się wzdrygnęła na myśl, że miałaby mieć w swojej klitce jakąś dodatkową parę ślepi.
- Nie przepadam za zwierzętami. Mam natomiast roślinki. Jakbyś chciał mogę ci dać jakiś szczep czegoś prostego do hodowli. Bardzo ożywiają mieszkania. - Jak zwykle od razu rozgadała się gdy temat schodził na jej zielonych przyjaciół. Nie mogła się już doczekać gdy wróci do kompleksu i położy się w łóżku otoczona z każdej strony tą zielenią. Żyć nie umierać.
- Wpłacam pieniążki na akcje charytatywne jednak sama się nie udzielam nigdzie jako wolontariusz. Praca zajmuje mi większość wolnego czasu. - no chyba, że w wolontariat wliczyć litowanie się nad bezbronnymi mutantami w laboratorium i ryzykowanie swoją karierą.

Viggo Hetfield - 2018-06-02, 16:51

W tej kwestii mogliby dyskutować bardzo długo, gdyż mężczyzna był wielkim wielbicielem alkoholi wszelakich. W końcu musi wiedzieć co komu sprzedaje, czyż nie?
Uśmiechnął się zadowolony, słysząc jej odpowiedź. Na obecną chwilę taka odpowiedź mu wystarczyła, nie mniej miał zamiar sprawdzić co jest równie popaprane to też odnotował sobie w głowie by skontaktować się z jednym ze swoich informatorów. Podskórnie wyczuwał iż przypadkowa znajomość z tą dziewczyną może być naprawdę interesująca, możliwe iż nie tylko dla niego.
- To mi wystarczy. Widać jesteś mało przekonująca skoro działa to średnio – Odpowiedział. Jego instynkty również nie działały najlepiej tego wieczora. W końcu siedział tu tak z nią, rozmawiając zamiast najzwyczajniej usunąć ją ze swojej drogi, no i może przywłaszczyć kilka z rzeczy które do niej należały jednak obecnie wcale nie miał na to ochoty. Było w niej coś co go ciekawiło i Viggo miał dużą ochotę dowiedzieć się co dokładnie to było. Niestety, nie był w stanie swoją mocą grzebać w jej umyśle. A szkoda..
Wzruszył ramionami słysząc jej odpowiedź, cóż jeśli chciała stać w tej wodzie nie miał zamiaru jej w tym przeszkadzać w końcu to nie jego problem jeśli się przeziębi. Już chciał jej odpowiedzieć coś gdy wspomniała iż może dać mu sadzonkę jakichś kwiatków. Przed oczami zobaczył swój dom z dziecięcych czasów, jeszcze w Norwegii. Jego matka uwielbiała rośliny, zawsze wszystkie parapety zastawione doniczkami z kwiatami i ziołami. Jego matka uwielbiała z nimi eksperymentować, raz nawet udało jej się wyhodować drzewko mango i awokado. Westchnął cicho na wspomnienia swoich najlepszych czasów.
- Co hodujesz? -Spytał. Zawsze chętnie pomagał swojej matce przy roślinach, kiedy jednak zmarła sprzedał je razem zresztą rzeczy które posiadali. - Moje mieszkanie nie za bardzo nadaje się do hodowli roślin, plus bardzo często mnie tam nie ma – dodał.
Zaśmiał się cicho gdy dziewczyna potwierdziła po części jego zgadywanki. Cóż, robił się w tym coraz lepszy co z pewnością podniosło go nieźle na duchu no jego męska duma była prawie zaspokojona.
- Pracoholiczka huh? Niech zgadnę pracujesz od rana do nocy i nie masz prawie w ogóle życia? Wiesz w ogóle co to zabawa? - Powiedział, a jego głos zdradzał zarówno zaciekawienie jak i lekką prześmiewczość. On sam może nie utrzymywał jakichś specjalnych więzi z ludźmi, wiedział jednak jak się zabawić. Uniósł brew z zaciekawieniem przyglądając się jej uważnie.

Adene Victoria - 2018-06-02, 23:45

Cóż Adene na pewno popełniła błąd podając swoje prawdziwe dane. To nie tak, że D.O.G.S. w jakikolwiek sposób ukrywali informacje. Nawet jeśli nie dokopie się do jej aktualnie piastowanego stanowiska na internecie znajdzie wzmianki o jej artykułach i badaniach genetycznych jeszcze z Londynu. A stamtąd bardzo łatwo powiązać przeprowadzoną rozmowę i dojść do pewnych wniosków. Dziewczyna jednak nie miała się czym przejmować. Kto by w końcu chciał szukać w wolnym czasie jakiegoś skrzata w internecie i poza nim?
Uśmiechnęła się szeroko słysząc pytanie co hoduje. Co hoduje? Czego ona nie hoduje?! No dobra nie ma już tyle miejsca w swojej małej klitce, żeby sobie pozwolić na nie wiadomo co ale zdecydowanie podchodzi to już pod obsesję. Zakołysała się leciutko na stopach pełna radości.
- Dużo różnych roślin ale głównie te doniczkowe. Nie mam niestety ogrodu i mam ograniczone miejsce mieszkalne. Przynajmniej tyle, że mam dużo światła. - Była to jedna z tych rzeczy które wywalczyła u zarządu płacząc, że nie będzie miała motywacji do pracy i popadnie w depresję. Następnie przedstawiła badania o sezonowych zaburzeniach i proszę bardzo klitka z ogromnymi oknami była jej. - Mam ogromną Strelicję, która nawet mi kwitnie czasem. Jest wyższa ode mnie!
Cieszyła się jak dziecko. Stanęła na palcach i uniosła dłoń pokazując jak wysoka jest jej cudowna roślinka. Była naprawdę dumna z tego jednego dziecka. Oczywiście wszystkie kochała równomiernie tylko czasem zdarzało jej się niektóre faworyzować.
- Jest tak roślina Zanzibar Gem. Podlewa się ją raz na miesiąc i może stać nawet w super ciemnych pomieszczeniach. Zabicie jej jest prawie niemożliwe. Jest też Epipremnum tylko to takie pnącza więc trzeba je wstawić gdzieś na półkę. - Uważała, że każdemu w życiu przydadzą się rośliny. Cóż, niektórzy woleli zwierzęta, jednak rośliny są zdecydowanie dużo mniej roszczeniowe, mniej ruchliwe i nie obserwują cię cały czas. No kto by nie chciał małej zielonej roślinki! - Myślę, że to tym lepiej mieć coś żywego w mieszkaniu. Coś co sprawi, że świat nie będzie taki ... martwy? - Zakończyła niepewnie. Nie wiedziała do końca jak ująć w słowa swoje uczucia. Mieszkania zawsze wydawały jej się straszne i puste bez roślin.
Na następne słowa mina nieco jej zrzedła. Pracoholiczka. Nie lubiła tego określenia. Zwłaszcza biorąc pod uwagę robotę jaką wykonywała. Przesunęła dłonią po oczach delikatnie je pocierając. Mimo tego, że jej się to nie podobało to z całą pewnością w to wpadała.
- Kariera jest dla mnie ważna. Nigdy też specjalnie nie przepadałam za socjalizowaniem się z ludźmi. W pewnym momencie życia zabawa zeszła na dalszy plan. - Mruknęła. Głupio też tak powiedzieć, że jak rano wstrzykuje się mutazynę w mutanty to ciężko później wyjść wieczorem i dobrze się bawić. Poza tym nie miała znajomych. Najprostszy powód. W pracy zawsze była chłodna i zdystansowana. Wzruszyła ramionami. Była dumna z tego co osiągnęła i normalnym jest, że wiele musiała dla tego poświęcić.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group