Amber Jackson - 2019-12-15, 12:42 Jackson była ciekawa czy jeszcze spotka tego mężczyzne. Jak na razie ich drogi się rozejdą.
Wzięła swoje wszystkie rzeczy, które wpakowała do torby.
- Dobrze, będę i wzajemnie. Do widzenia - odparła.
Gdy mężczyzna trochę się oddalił, Rudzinka także to uczyniła. Z całym swoim bagażem wróciła do hotelu.
z/t.Aaron Bartowski - 2020-03-14, 23:24 | 10 maja 2019 roku
Szedłem wzdłuż ścieżki, trzymając się jej prawej krawędzi. Patrole były nudą, na którą raczej nie powinienem narzekać. Jeszcze miesiąc temu mieliśmy cholerną sieczkę na terenie D.O.M.’u. Pełno rannych, pełno zabitych. Krzyki, ogień i dym. Dużo krwi, a dziś? Spokój. Cisza. Niejako melancholia. Trochę również irytacja na myśl o ostatnich wydarzeniach.
Chyba codziennie przeglądałem akta mając nadzieję, że w końcu natrafię na coś znajomego, na coś, co mogłoby nas naprowadzić na zbiegłych mutantów. Przeglądałem na okrągło i właściwie za wiele nie potrafiłem dodać do tego, na co natrafiłem za tym pierwszym razem. Trefnie. Byłem bezużyteczny. O, stworzony do takich monotonnych przechadzek przez miejsca, w których kompletnie nic się nie działo. Nawet mój partner rzucił coś o tym, że pójdzie kupić wodę. Pewnie drzemał w aucie…
Podrapałem się po nosie i szedłem dalej. Z niemałą zazdrością obserwowałem biegających tu ludzi i kłaniałem się grzecznie tym, co witali mnie po drodze. D.O.G.S. – cudowna jednostka niosąca spokój w mieście, poprzez nudne spacery. Z drugiej strony, ciekawe, czy za te grzeczne wypełnianie swoich obowiązków, nie dostałbym przepustki na bieganie o poranku w tym miejscu? Wiedziałem, czułem to, że nie miałem okazji tu biegać, że zazwyczaj biegałem gdzieś indziej… Hmm… Może również powinienem powrócić do tamtych miejsc? Może to coś by mi przypomniało?
Stanąłem na moment, patrząc na niemalże bezkresne wody. W międzyczasie odpowiedziałem na powitanie jakiejś biegnącej parze… Wpatrzyłem się w ten szary ląd w oddali, zastanawiając się, gdzie właściwie powinienem powrócić, gdzie był ten mój dom.