Bradley Grey - 2020-07-27, 22:57 Po kilku minutach czekania, Ann dotarła na miejsce. Gdy ją zobaczył, jego serce od razu przyspieszyło, a usta wyszczerzyły się w mimowolnym uśmiechu. Jakiś czas jej nie widział i musiał przyznać, że wyglądała dziś bardzo dobrze. Chyba nabierała nieco pewności siebie po tych ćwiczeniach z Liamem i Chloe. Chciał wiedzieć jak jej idzie, bo smsy i rozmowa przez telefon to nie to samo. Tutaj będzie mógł wyłapać jej reakcje, mimikę twarzy itd.
Niemal od razu się do niego przytuliła, a Brad zamknął ją w uścisku swych ramion. Wtulił twarz w jej włosy i wdychał jej zapach z niemałą przyjemnością. Gdy powiedziała, że się stęskniła, pocałował ją czule w głowę.
- Ja bardziej - odpowiedział szczerze. Trochę martwiło go, że teraz widywali się rzadziej i generalnie lżej nie będzie, ale co jak co, nie zamierzał rezygnować z ich relacji na rzecz swoich rebelianckich planów.
- Chodź - złapał ją za rękę i pociągnął w stronę najbliższej ławeczki. Gdy usiedli, spojrzał na nią, wyraźnie zadowolony, że się spotkali.
- Pięknie wyglądasz. Opowiadaj jak w bractwie. Jak nauka? - zapytał, ciekawy jej postępów.Anna Payne - 2020-07-28, 20:16 Fakt, na pewno wyglądała lepiej niż poprzenim razem. Teraz miała wrażenie jakby wszyscy wokół, uwzięli się za nią i na każdym kroku pilnowali jej diety i ćwiczeń. Choć nie mogła narzekać. Źle nie miała. Ba! Nawet udało jej się znów nie spaść z wagi, co jest ogromnym plusem patrząc na to jak na nią działał stres.
Uśmiechnęła się pod nosem gdy tylko pocałował ją w głowę i powiedział, że to On bardziej tęsknił. Na upartego mogłaby się powykłócać, ale stwierdziła, że nie ma sensu.
Pozwoliła się poprowadzić do najbliższej ławki. Cieszyła się, że w końcu udało im się spotkać.
-Dziękuję. W bractwie, niewiele się dzieje poza różnymi szkoleniami. Liam dużo mi pomaga ale idzie kiepsko. Przynajmniej na moje. Oprócz tego walka wręcz... A co u Ciebie? Jak w Rebelii?
Spytała. Była ciekawa jak mu idzie, co u niego. Czy coś się zmieniło? Zbyt długo się nie widzieli.Bradley Grey - 2020-07-28, 22:49 Brad cieszył się, że kobieta jest teraz w bractwie. Po pierwsze nie była sama, po drugie trenowała swoją moc, a po trzecie była bezpieczniejsza w grupie mutantów niż jako samotna mutantka. Nawet Brad wiedział, że do pewnych celów jest potrzebna praca zespołowa, choć był raczej typem samotnika.
- Początki zawsze są trudne, ale i tak myślę, że nie jest tak źle jak mówisz - uśmiechnął się pokrzepiająco, bo wiadomo, że od razu dziewczyna nie opanuje mocy na 100%. Potrzeba czasu i odpowiedniej nauki, a w bractwie miała to zapewnione.
- W rebelii spokojnie. Nic większego się nie dzieje, więc mam czas, żeby przyzwyczaić się do nowej sytuacji. Muszę pracować w barze, a jednak jestem poszukiwany - wzruszył delikatnie ramionami. Nikt nie mówił, że będzie lekko i tak jak przed chwilą powiedział Annie - początki zawsze są trudne. Nie zamierzał narzekać, bo z dwojga złego wolał nudę niż tortury.
- Większość wolnego czasu spędzam z Colleen. Jest jedną z niewielu osób, którym ufam - dopowiedział, nie wdając się w szczegóły. Anna prawdopodobnie wiedziała kim jest Col, choć nie miały okazji się poznać osobiście.
- A ty zdążyłaś się z kimś zakolegować? - zapytał, czy nawiązała jakieś znajomości, czy póki co skupiła się na swoim rozwoju.Anna Payne - 2020-07-28, 23:34 Ann poniekąt też się cieszyła. Jednak nie wszystko szło po jej myśli. Już chciała by choć trochę opanować swą moc, ale niestety. Nie wszystko można było mieć od razu.
-Na moje jest...
Powiedziała nieco rozbawiona. Często jak jej duższy czas nie wychodziło teleportowanie, wściekała się i wtedy już w ogóle nie było szans na jakie kolwiek ćwiczenia w tym kierunku. Jednak teraz nie chciała sobie już tego przypominać. Wysuchała go uważnie gdy opowiadał, że w rebelii wszystko spokojnie. Cieszyła się. Dzięki temu miała pewność, że w nic się nie wpakował i nic mu się nie działo. Przynajmniej na razie. Znając Brada długo nie uciągnie siedząc na tyłku.
Pokiwała głową słysząc o Colleen. Wiedziała, że Brad się z nią przyjaźnił, jednak czuła się dziwnie słysząc, że spędza z nią większość wolnego czasu. Jakby lekko zazdrosna? Choć było to niedorzeczne, zwłaszcza, że nic do niego nie czuje, ale jednak. Szybko jednak odepchnęła od siebie te uczucie skupiając się na spotkaniu z przyjacielem.
-Póki co złapałam dobry kontakt z Chloe i Liamem. Parę razy spotkałam się z Sebastianem. W sumie przez przypadek, ale zawsze to jakaś odskocznia od bractwa..
Zaśmiała się lekko. Zapewne Brad skojarzył, że Sebastian to jej adwokat. Lecz nie była pewna, by wspominała mu, że znają się nie tylko "służbowo" ale i prywatnie.Bradley Grey - 2020-07-29, 00:02 - Oj nie prowokuj, bo zaraz zadzwonię do Liama i powie mi jak jest naprawdę - zaśmiał się i pokręcił głową. Rozumiał, że nie czuje jakby robiła postępy, ale sam fakt, że była w bractwie to już był postęp. Wiedział, że teraz będzie tylko lepiej i nie mógł się doczekać, aż będzie prawdziwie zadowolona z tego obrotu spraw.
To prawda, Brad wolał działać w terenie niż siedzieć na tyłku, więc przy najbliższej okazji ruszy na misję, bo inaczej jego przejście do rebelii nie będzie miało większego sensu. Przeszedł do nich, by działać, a nie się non stop ukrywać. Niemniej był cierpliwy i spokojnie dążył do swoich celów.
Jeśli chodzi o jego relacje z Colleen to były mega skomplikowane. I gdyby Anna wiedziała dosłownie wszystko to pewnie byłaby bardziej zazdrosna. Ale po co miałby jej to mówić? Nie byli razem przecież i nawet nie spodziewał się, że kobieta będzie o niego zazdrosna.
- Jesteś w pokoju z Chloe? - zapytał, skoro złapały dobry kontakt. Cieszył się, bo Feniks była raczej odpowiednią kandydatką na przyjaciółkę i chciałby, żeby dziewczyny się zbliżyły. Z tego co wiedział to rudowłosa raczej nie miała nikogo bliskiego. Ale może coś się zmieniło, kto wie. Co do Liama to również był pewny jego szczerych intencji i nie spodziewał się, żeby coś się między nimi wydarzyło, więc był spokojny. Ale tego całego Sebastiana nie znał i zapaliła mu się jakaś ostrzegawcza lampka.
- Kim jest Sebastian? Chyba nie znam - zapytał niby nonszalancko, ale jednak z nutką rozdrażnienia. Nie przypuszczał, że facet okaże się jej radcą prawnym.Anna Payne - 2020-07-29, 00:22 Zaśmiała się.
-To dzwoń.
Coraz bardziej bawiła ją ta rozmowa. Choć z jednej strony nie powinna. Stawiała sobie poprzeczkę wysoko. I to nawet za wysoko jak to ktoś kiedyś skwitował. Ale cóż. Taka już była. Gdy obierała sobie jakiś cel, nie odpuszczała jednocześnie co chwila podnosząc poprzeczkę. Jednak stale było tylko jedno pytanie. Czy zdoła jej dosięgnąć?
Cóż, to może i lepiej, że nie wiedziała jak skomplikowana jest ich relacja. Z drugiej strony, nawet gdyby się dowiedziała, to nie powinna być zazdrosna. Jednak sam fakt, że spędza z nią większość wolnego czasu a dla siebie wzajemnie mają go na prawdę mało, jakoś nie napawa entuzjazmem.
-Tak.
Odpowiedziała z uśmiechem. Jednak mimo, że mieszkały razem, często bywało tak, że jak tylko Ann wracała do pokoju to Chloe już spała albo odwrotnie. Jednak nie przeszkodziło im to w tym by złapać dobry kontakt. Z Liamem też się dogadywała. Przynajmniej na tyle ile pozwalały treningi.
-Mój prawnik. Ten co mi prowadził sprawę z Ewangeliną, pomógł z papierami w sprawie mieszkania Colta...
Wyjaśniła patrząc na Brada. Cóż, kilka razy się z nim spotkała i miło spędzili czas czy to przy kawie czy tak o spacerując po ulicach miasta. Dla niej była to miła odskocznia od codzienności. Niemniej zdziwiło ją nieco te delikatne rozdrażnienie w głosie przyjaciela. Jednak zaraz usprawiedliwiła to troską. Może po prostu obawiał się, by nie wpakowała się w tarapaty?
-Swoją drogą, udało mi się wynając mieszkanie Coltona. Jakoś mam jeszcze zbyt wielki sentyment do tego mieszkania by je sprzedawać.
Dodała na koniec.Universal Person - 2020-08-11, 19:45 / 5 czerwca 1980
Nie byli tego świadomi, ale byli obserwowani. Szczególnie mężczyzna, jako ten główny podejrzany. Odkąd DOGS wzmocnił patrole, wprowadził także pracę w cywilu. W ostatnim wydarzeniu na mieście, stracili jeden patrol. Kobietę kundel i mężczyznę, oddanego żołnierza. Oboje uznani zostali za zaginionych. Departament stanął na równe nogi i zlecił ich odnalezienie. Wcześniejsze zeznania zaginionego szwadronowca były bardzo przydatnymi informacjami w odszukaniu Bradleya Greya. Niestety nie udało im się odnaleźć ani ustalić jego miejsca stałego pobytu. Utrudniała tez jego częsta zmiana wyglądu. Ale dzisiaj, mieli trop. Wszystko dzięki kundlowi posiadającemu zdolność odczytywania i rozpoznawania aury. Dzięki czemu był wstanie odpowiednio przypisać dzisiejszego mężczyznę do poszukiwanej osoby i stwierdzić, czy to on.
Było ich dwóch. Brunet i niższy odrobinę blondyn. Odziani byli w cywilny strój, typowy dla mieszkańca miasta. Koszule z krótkim rękawem i długie spodnie. Jeden z nich miał dodatkowo skórzaną brązową torbę na ramieniu, jakby wracał z pracy. Minęli w spokoju i swojej rozmowie młodą parę siedzącą na ławce oddalając się. Nawet za nimi nie obejrzeli się, aby nie wzbudzać podejrzeń. Rozmawiali między sobą i dzieciach drugiego, który ponarzekał na nie przespane noce. Odgrywali to znakomicie realistycznie. Aż zniknęli im w dalekiej ścieżce. Tam zaś przeszli się kawałek przy rzece i szli brzegiem podziwiając widoki ale już w milczeniu. Doszli do momentu, gdzie znajdowali się parę metrów za ławką na jakiej siedzieli rozgadani Bradley z dziewczyną. Upewniwszy się, że teren jest czysty, wyjęli pistolety na środek nasenny. Odwrócili się i im obojgu strzelili w szyję. Strzałki powinny wbić się im w kark i wpuścić środek usypiający. To musi trwać moment, nim zorientują się że coś się stało. Obaj panowie zaraz też schowali broń, aby nikt inny się tym czasem nie zainteresował. W razie czego wylegitymowaliby się jako szwadron z Departamentu.