To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
The Gifted
The war has come...

Pike Place Market - Alejka #2

Mistrz Gry - 2019-09-10, 21:49

Panowie bacznie obserwowali sytuację i rozmawiające osoby. Penny nie rozpoznawała dziewczynki, z kolei ona była święcie przekonana iż to jest jej matka. Kto wie, czy faktycznie trafili na prawdziwe jej dziecko? Idealny trop by znaleźć pozostałych mutantów. Imię Michael nie wiele im mówił. A mieli na swoich listach kilkoro z takim imieniem. Ten tutaj musiał być na wolności. Ale gdzie przebywał? Czym się zajmował? I co ważne, czy także był/jest mutantem?
Sytuacja zaczynała się robić niezręczna, kiedy Penny wydarła się na dziecko a później użyła mocy. Oba do niej podeszli i złapali za barki.
- Odpuść.
Nie była to ich sprawa i nie powinna także się wtrącać. Powstrzymali ogara tylko z e względu na słuszną uwagę o lokalizacji ich położenia. Miejsce publiczne. Ludzie gapili się wi ich stronę. Większość się nawet odsuwała i szybkim krokiem zaczynała opuszczać miejsce. To był błąd działania ich obiektu, który mógł zaważyć na opinii rządu.
- Wracajmy. Wystarczy na dzisiaj.
Polecił drugi, a pierwszy zgodził się. Czekali też na decyzję ich towarzyszki, czy się ich posłucha.

Vanessa Grenville - 2019-09-11, 10:24

Nie wiedzieć nawet kiedy poczuła jak pod jej stopami brakuje gruntu a chwilę potem runęła nie zderzając się boleśnie z ziemią a mimo to leżała. Nim się zorientowała podbiegła do niej jej ciotka łapiąc ją zaraz w bezpieczne miejsca. Odruchowo cofnęła się nie chcąc jej poparzyć. Nie panowała nad sobą, a każde dłuższe przytrzymywanie jej skończyć się mogło bolesnymi poparzeniami. Mimo to kilka łez żalu i rozpaczy spłynęło z policzków pod jej stopy a wściekłość i nienawiść do tamtych mężczyzn, którzy stali dookoła jej matki wzmogła się jeszcze bardziej.
- Nie będę spokojna! Moja własna matka przez nich chciała mnie zabić! A mówią że dbają o porządek? Nie prawda! Atakują bezbronne dzieci!
Wykrzyczała wściekła. Nie wiedziała jak ma przekonać do siebie kobietę, jak jej udowodnić że to ona jest jej córką, że była tutaj, że za nią tęskni i pragnie znów by rodzina była w całości. Mimo słów jakie padły z ust ciotki nie potrafiła się uspokoić. Starała się ale nie potrafiła.
- Ale oni ją zabiorą...znowu skrzywdzą...ja nie chcę by znowu jej nie było. To moja mama...musi mnie pamiętać. Musi...
Szlochała cicho wtulając się w rękaw ciotki nie mając sił by się dalej ruszyć. Z żalem tylko spoglądała na matkę, która potraktowała ją jak zupełnie obcą osobę.

Penelope Mares - 2019-09-12, 10:29

Nie wiedziała o co tyle halo, bo przecież nie użyłam zbyt dużej ilość mocy, a wiatr też nie był mocny. Gdybym chciała skrzywdzić to dziecko to bym to zrobiła. Jedynie powstrzymałam ją przed dalszą ucieczką. Kiedy jej opiekunka mnie popchnęła i zaczęła krzyczeć. Spojrzałam na nią... Powinna była mi podziękować. Przynajmniej będzie musiała gonić tego rozpuszczonego bachora po całym obiekcie.
- Nie zaatakowałam jej tak by skrzywdzić, a pani powinna lepiej pilnować dziecko i nauczyć je by nie oddalało się od dorosłych. Świat jest niebezpieczny, a... - powiedziała do kobiety. Jednak przerwała, bo ta pobiegła do dziecka, a jej towarzysze kazali jej odpuścić. Raz jeszcze rzuciłam spojrzenie na dziecko i kobietę. Mieli rację to od początku nie było nasza zadanie ani sprawa. Nie ich winna, że jest nie wychowane...
Kiedy stwierdzili, że wracam skinęłam głową. Chociaż i tak wiedziałam, że za dużo do powiedzenia nie miałam.

Esther Goth - 2019-09-13, 09:33

Tej chwili miała gdzieś, że ludzie obecni tutaj patrzą przerażeni na przedstawicieli Rządu. Nawet nie interesowało jej to co kobieta do niej mówi. To wszystko teraz nie miało znaczenia, bowiem tej chwili dla niej najważniejsza była jej bratanica. Z trudem powstrzymała się przed zaatakowanie tej kobiety i jej towarzyszy. Wiedziała, że jeśli to by zrobiła byłaby taka sama jak oni oraz to w niczym nie pomogło Van. Chociaż pewnie, później będzie zadowolona z tego, że tyle ludzi zobaczyło co wyrabia DOGS.
- Ci... już spokojnie - powiedziała do Vanessy, bowiem małą teraz przeżywała prawdziwy szok. Przed chwilą kobieta, która była jej mamą nie poznała jej, a na dodatek użyła przeciw niej swojej mocy. Esther wierzyła swojej bratanicy, że to był jej matka. Bowiem nie miała powodu, by jej nie wierzyć.
- Na razie musimy pozwolić jej odejść. Nie możemy tej chwili nic zrobić. Jednak wiemy jak teraz się nazywa oraz co się z nią stało. Odzyskasz swoją mamę... Obiecuje ci - powiedziała do dziewczynki. Widziała, że dla niej to jest trudne pozwolić jej mamie pójść z nimi. Przecież nie mogły nic tej chwili zrobić. Vanessa do końca nie panowała nad swoją mocą, a Esther za wiele nie mogła zrobić. Tamci mieli przewagę... Jednak teraz znali dane jej matki oraz wiedzieli, że współpracuje z nimi. To i tak było dużo, jak na daną chwilę.

Vanessa Grenville - 2019-09-16, 19:20

Ona niewychowana? Ona po prostu była stęskniona, brakowało jej matki, tęskniła za nią od lat, a teraz gdy ona była tuż przed nią, gdzie mogła ją objąć i przytulić ona uważała, że jej nie zna. Nie, tego się nie spodziewała. To bolało i to bardzo. Mimo to słysząc słowa ciotki tylko skinęła głową. Nie wiedziała jak ma się zachować i co powiedzieć. Utrata matki kolejny raz, kolejny raz widzieć jak odchodzi i to w towarzystwie tych ludzi. Moc w niej aż się gotowała, jednak starała się zapanować na tyle na ile potrafiła nad sobą. Żal w niej aż wżerał się od środka powodując nieznośny ból ciała. Zrozpaczona nie mogła się opanować, nie potrafiła.
- Ale ona tutaj jest, jest tutaj...a oni...oni znowu ją zabierają. Znowu.
Szlochała rozpaczliwie nie wiedząc co ma ze sobą zrobić. Bała się dotknąć w ogóle czegokolwiek dookoła siebie, czuła że jeśli coś dotknie zacznie skwierczeć jak pieczone mięso. Cierpiała wewnątrz, jednak zewnętrzna część niej również dawała o sobie znać.

Esther Goth - 2019-09-20, 09:19

Nigdy nie była podobnej sytuacji więc jedynie mogła się domyślać przez co teraz przechodzi Vanessa. Nie wiedziała nawet co powinna powiedzieć, by pocieszyć dziewczynkę. Czuła, że za wiele nie mogła zrobić dla niej. Jedynie czego teraz Vanessa potrzebowała to ojca. Dlatego też napisała do niego SMS. Poza tym stwierdziła, że lepiej stąd iść. Nic tu po nich, a ci wszyscy gapiący się ludzie w niczym im nie pomagają.
- Tak, ale nie na długo. Van posłuchaj mnie zrobię wszystko byś odzyskała mamę. A teraz chodźmy stąd nic tu po nas. Tata zaraz powinien być - powiedziała do małej. Esther miała dość tego, że ludzie na nich się gapią.
- Masz jakiś sposób na uspokojenie się. Wspomnienie? Cokolwiek? - dodała widząc, że dziewczynka nie do końca nad sobą panuje. Wiedziała, że jej moc działa na tle emocjonalnym. Sądziła, że trenując z nią moc powinni znaleźć jakiś sposób, który pomagałby jej uspokoić się. Dla niektórych jest to mówienie słów, które nie mają sensu, dla innych piosenka czy też jakieś wspomnienie, do którego lubią wracać.
Powiedziała za nim jeszcze skierowały się pod główne wejście.

//zt odpisz już tutaj



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group