To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
The Gifted
The war has come...

D. Hoppera - #6

Simon Miles - 2019-12-15, 22:29

Za bardzo się rozgadał... Jedna z jego odwiecznych wad, za które czasem sam siebie nie znosił. Drugi raz mu się to dzisiaj zdarzyło podczas rozmowy ze znajomym Isabel. Simon prędko opuścił wzrok jak tylko David wychwycił w jego wypowiedzi nowinę, że chłopak nie był wyjątkiem i prawdopodobnie również posiadał dar jak jego zaginieni rówieśnicy. Dłonie objęły kubek z herbatą od obu stron. W głowie słyszał głos mamy, która kategorycznie zabroniła mu wspominać komukolwiek o mutacji... ale czy Davida również to tyczyło? Chłopiec czuł, że wiele mu będzie zawdzięczać. Już zawdzięczał, otrzymując psychiczne wsparcie, którego tak potrzebował, a którego nie otrzymywał od Isabel. Pan Hopper pewnie nawet nie wiedział, ile to dla młodego mutanta znaczyło. Znalezienie kogoś, z kim po prostu mógłby... pogadać. Bez strachu. Bez obaw, że zostanie wyśmiany czy odtrącony. Sama Isabel unikała tematu mutacji, przez co chłopak w głębi duszy czuł, że nadal nie do końca pogodziła z jego odmiennością i chciałaby, aby był jak inne dzieci, których jedynym zmartwieniem są szkolne kartkówki.
- Tak. - odpowiedział prawie niesłyszalnie, ale zaraz podniósł głowę. - Dowiedziałem się o tym w wieku 11 lat. Teraz mam 15. Potrafię... tworzyć? Kontrolować wiatr... - mruknął niepewnym tonem. Sam nie wiedział na czym do końca polegała natura jego zdolności. - ... ale kiepsko mi to wychodzi. Mama boi się, że kiedyś zrobię sobie krzywdę, dlatego będzie chciała mnie tam zabrać jak skończę szkołę albo w te wakacje, jeżeli będzie się to rozwijać. - wyjaśnił i postukał palcem kubek w dłoniach. Czy się obawiał? Na pewno, ale wciąż nie był świadomy tego, czym naprawdę było to miejsce, stąd też jego względny spokój. - Dlatego nic jej nie mówię o swoim stanie, bo wydaje mi się, że tam mi nie pomogą. Moim zdaniem powinienem ćwiczyć i jakoś nauczyć się to kontrolować, a nie tłumić. Wiem, że niektórzy mutanci tak potrafią. Widziałem w telewizji i świetnie sobie radzili. - dodał z cieniem uśmiechu. Czuł się trochę jakby opowiadał o filmowych superbohaterach...

David Hopper - 2019-12-15, 23:14

Więc jednak. Simon jest mutantem. Nieśmiało, ale przyznał się do tego i wyjaśnił już pewniej kiedy odkrył w sobie zdolności. I co potrafi tworzyć. Nawet Isabel o tym wie i teraz rozumiał jej podejście do mutantów. A także, tamtejsze spojrzenie chłopaka. Wszystko już układało się w jedną całość. O tyle było dobrze, że jego przybrana siostra wstrzymała się od wysyłania swojego syna do piekła, jakim jest Departament Bezpieczeństwa Genetycznego. Może i David wielu rzeczy nie widział, co się robi tam z mutantami, ale wiedział. Dlatego też po usłyszeniu odpowiedzi chłopaka, przetarł czoło, twarz jedną dłonią i znów na niego spojrzał. Poważnie, aczkolwiek także ze zmartwieniem.
- Masz wielkie szczęście że Twoja mama nie wysłała Cię tam. I lepiej, by dla Twojego dobra tego nie robiła. Kto tam trafia, już nie wychodzi. Jesteś na tyle dorosły, by wiedzieć że tam Ci nie pomogą.
Uprzedził, a raczej ostrzegł, by nawet Simon od siebie nie myślał tam iść.
- Prawdą jest to, że swoją zdolność powinieneś nauczyć się kontrolować a nie tłumić. Znam kogoś, kto może ci w tym pomóc.
I właśnie w tym momencie pomyślał o swoich dzieciach. Williamie, Claire i Marceline. Jego myśli jednak spoczęły na Marceline, która właściwie się wyrzekła swoich rodziców. Westchnął i spojrzał znów na zdjęcia swoich dzieci. Najgorzej, że z drugą córką nie było kontaktu od dość długiego czasu. William miał wyjechać ze swoją wybranką i córką. Została mu tutaj Marceline. Ale czy zgodzi się z nim spotkać? Będzie próbował.
- Będę musiał porozmawiać z Twoją mamą w tej sprawie.
Zwrócił się do Simona, nie tylko słowami ale i spojrzeniem.
- Jak sobie radzisz z tym w szkole? I ile osób wie o tym?
Dopytał o kolejne ważne sprawy, jego sytuacji w szkole i otoczenia. Czy ktoś jeszcze ma pojęcie o jego mocy. Z drugiej strony, jak już sam chłopak zauważył, miał u Davida wsparcie. Nie był zdziwiony, ani też zawiedziony, ale współczuł młodemu, że będzie musiał się z tym kryć i uważać. Z drugiej strony, Isabel powinna być dumna, że ma tak uzdolnionego darem nadprzyrodzonych swojego syna. Ale zamiast pomóc mu, pogarsza sytuację. A chłopak potrzebował czyjegoś wsparcia.

Simon Miles - 2019-12-17, 22:51

Niestety gdyby doszło do sytuacji, w której Isabel by uznała, że konieczna jest już wizyta w Departamencie Bezpieczeństwa Genetycznego, bardzo wątpliwe by było, by zdanie chłopaka nadal miało znaczenie. W końcu był niepełnoletni i nie mógł sam o sobie decydować. Czy matka byłaby na tyle wyrozumiała i chłopak miał szansę podjąć tę decyzję samodzielnie? A może strach o bezpieczeństwo dziecka przyczyniłby się do nierozsądnych posunięć, których konsekwencje mogły być dużo gorsze niż złamana ręka po upadku z wysokości?
Nawet nie próbował zaprzeczyć zdaniu Pana Hoppera i w pełni się z nim zgadzał, co potwierdzał skinieniami głowy w trakcie jego wypowiedzi, by mu nie przerywać. Dopiero gdy mężczyzna wspomniał o możliwym wsparciu w postaci osoby doświadczonej z takimi przypadkami jak on, chłopak się odezwał.
- Zna pan? - zapytał i w tym samym momencie David odwrócił wzrok w kierunku fotografii. Simon naturalnie również tam spojrzał, jednak nieco zmieszany. Wiedział, że jedna z osób na zdjęciach nie żyje, lecz gdzie w tej chwili podziewały się pozostałe i kto z nich okaże się być jego "nauczycielem"? Czy mieli już własne rodziny? A może ich los niewiele się różnił od losu pilota... Simon był ciekawskim dzieckiem, lecz jego ciekawość miała tutaj swoją niewidzialną granicę, której nie chciał przekraczać. Nie powinien zresztą. To było prywatne życie Pana Hoppera...
- Mama może być zła. Bardzo nie lubi rozmawiać z innymi o tych "dziwactwach"... i pewnie będę mieć karę na telewizję, bo panu o tym powiedziałem. - uprzedził Simon. No tak, poruszenie tego tematu przez Davida w towarzystwie Isabel prawdopodobnie będzie jednoznacznym dowodem na to, że chłopak wyznał swój sekret, z którym przecież miał się z nikim nie dzielić. Nie, żeby kara na telewizję miała sprawić, by Simon teraz próbował wytrącić Davidowi ten pomysł z głowy. Co to, to nie. Bardziej bałby się jej zimnego spojrzenia i donośnego głosu, ale na pewno sobie poradzi. Już za inne wyczyny mu się tak obrywało. Kwestia przyzwyczajenia...
- Poza panem i mamą nikt o tym nie wie. Zwykle potrafię dochować tej tajemnicy. Znaczy chciałem powiedzieć Johnny'emu, temu przyjacielowi co zaginął, aby wiedział, że nie jest z tym sam. - wyznał szczerze, nie chcąc się wybielać. Teraz wydawało mu się to skrajnie nieodpowiedzialne, jednak już wtedy chłopak czuł potrzebę szukania i udzielania wsparcia. Dobrze, że trafił na pana Davida. Bez wątpienia był osobą godną zaufania. Simon bardzo go polubił.
Upił kolejny łyk herbaty, zerkając krótko na czworonoga, grzecznie odpoczywającego blisko swego właściciela. Taki niby mały element otoczenia, który jednak dodawał poczucia komfortu, domowego ciepła i bezpieczeństwa.

David Hopper - 2019-12-20, 00:02

Dlatego David chciał chłopaka ochronić i przestrzec przed tym miejscem, a rozmowa z Isabell jest tutaj konieczna. Skoro wiedziała o nadprzyrodzonej zdolności swojego syna, ale zamiast mu pomóc w lepszy sposób, chce uśpić jego moc. Nawet nie wie jakie to później może mieć konsekwencje. On i jego żona mieli jakiś nadzór nad mocą swojego syna, na tyle by widzieć i obserwować w nim zmiany jakie zachodzą i czy nie pogarsza mu się przez to stan zdrowia. William miał moc zagrażającą swojego życiu.
Jeżeli chodziło o fotografie i ciekawość brała górę, Simon mógł się o kogokolwiek zapytać. David niemal przed nim tego do ukrycia. Odpowiedziałby mu tyle, ile uzna że może chłopak wiedzieć. A przecież już na początku okazał swoją fascynację jego ojcem, który był pilotem.
- Tak. - Jedynie David potwierdził pytanie. Może nie dosłownie ta osoba by uczyła młodego, ale na pewno ktoś inny byłby mu przydzielony do przeszkolenia umiejętności.
- Czym się równa kara za oglądanie telewizji od Twojego bezpieczeństwa? Jeżeli zależy jej na tym, aby syn był bezpieczny, to mnie wysłucha. Powiedz mi Simon, co czujesz jak wracasz do domu? Boisz się?
Rozumiał, że Isabell nie będzie z tego zadowolona, ale czego nie robi się dla własnego dziecka? David też był i jest wstanie cokolwiek poświęcić dla swoich dzieci. Ale swoich błędów nawet nie miał jak naprawić. Karę za to poniósł. Nie chce, by ktoś inny popełniał taki sam błąd co on.
- Słowa to jedno. Nie trudno milczeć przy innych osobach, trudniej jest nad tym panować. Nad emocjami, które mogą pobudzić moc do działania i w czynach zostanie zapamiętana przez postronnych.
O jego przyjacielu już nie wspominał. Raz tylko na początku ich rozmowy napomknął, że może Simon go już nie zobaczyć i jest duże prawdopodobieństwo, że tam będą na nim eksperymentować. Jeżeli miałby wrócić, to już jako inna osoba.
- Właściwie to dobrze, że mu nie powiedziałeś. Gdyby teraz o tym wiedział, mógłby powiedzieć im o Tobie.
Mniej więcej wiedział jak DOGS działa, dzięki temu jak kiedyś opowiadała mu żona, co robią ze złapanymi mutantami. To nie był dobry obraz.

Simon Miles - 2019-12-23, 21:55

Wyglądał na wyraźnie zaskoczonego, kiedy David zapytał go czy nawiedza go strach podczas każdego powrotu do domu. Chłopiec rzadko znajdował z Isabel wspólny język i często dochodziło do sporów czy nieporozumień, jednak Simonowi nawet przez myśl nie przyszło, by bać się własnej mamy. W końcu to ona go wychowywała.
- Nie... nigdy. - odparł zdecydowanie. - Jak wracam to zwykle czuję... pustkę. Rozumie Pan, mieszkam w końcu sam z mamą. Nic się nie dzieje. Często nie wiem co robić, gdzie się podziać... Rzadko dostaję zgodę na wyjście do kolegów i większość dnia albo się uczę, albo czytam komiksy. - powiedział z żalem w głosie. Niby miał wolny czas, ale w rzeczywistości nie mógł go wykorzystać w sposób, w jaki by tego chciał. Możliwe, że właśnie dlatego tak bardzo zachwycił się możliwością wyprowadzania psa Hoppera. Nie tylko dlatego, bo uwielbiał psy, ale również dlatego, bo byłoby to coś nowego, co choć odrobinę urozmaiciłoby jego życie.
Simon zrobił naburmuszoną minę, gdy pan Hopper wspomniał o uniknięciu wyjawienia prawdy przez przyjaciela.
- On nigdy by tego nie zrobił. Znam go. - powiedział, bardzo uparcie stając na swoim. Chłopiec wciąż nie dopuszczał do siebie myśli, że ktoś byłby w stanie tak bardzo zmienić uczniów i tak drastycznie wpłynąć na ich zachowanie. A już w szczególności osobę, którą przecież tak dobrze znał i która w szkole potrafiła dochować największych sekretów.

David Hopper - 2019-12-26, 01:29

Każde dziecko może różnie odbierać fakt wracania do domu, w obawie co powie rodzic lub się zachowa ze świadomością, że jego pociecha jest mutantem. Dlatego David o to zapytał, jak wygląda sytuacja Simona w domu, kiedy wraca i zastaje matkę. Na szczęście kobieta problemów mu nie robi i jest to bezpieczne miejsce dla chłopaka. Pytanie tylko, na jak długo?
- Rozumiem.
Odparł krótko, wysłuchując później odpowiedzi a raczej zaprzeczenia działań swojego przyjaciela. Simon nie zdawał sobie sprawy z tego, jakimi technikami może DOGS operować, by zmusić mutanta do gadania. Jak bardzo mogą w głowie namieszać. Tutaj już nie chciał go martwić, ale milczeniem tego nawet nie potwierdził. Za dużo raportów żony czytał i wiedział z jej dawnych opowieści. Tam się raczej nic nie zmieni.
- Czy zdarzyło Ci się nieświadomie użyć zdolności w miejscu publicznym?
Zadał kolejne pytanie po chwili milczenia. Od tego też będzie zależało czy został zaobserwowany przez Departament Bezpieczeństwa Genetycznego. Jeżeli tak, jego nazwisko i imię powinny widnieć w spisie Departamentu. Jeżeli nie, nie jest zagrożony ale musi uważać.
Czekając na odpowiedź, David spojrzał na zegarek na ręce, by zobaczyć która godzina. Chłopak też nie może tu zostać cały wieczór. A z drugiej strony, David celował w czas, kiedy jego żona może mieć przerwę, by mógł do niej zadzwonić.
- I jeszcze jedno pytanie. Czy masz wrażenie, że jesteś śledzony?
Kolejne co mu się przypomniało. Jego syn przez to przechodził. Wiedział że go obserwowano, dlatego nie wrócił tamtego pamiętnego dnia do domu. To również nauczyło Davida, by pytać młodych o takie rzeczy, zapobiegając nieprzyjemnym zdarzeniom w przyszłości. Skoro nie udało mu się pomóc synowi, może naprawi ten błąd pomagając przybranemu siostrzeńcowi?

Simon Miles - 2019-12-26, 22:43

Simon już trochę czasu przebywał w domu Davida, lecz do tej pory mama nie zadzwoniła do chłopca ani razu, ani nie wysłała żadnej wiadomości. Było to do niej dość niepodobne, ponieważ miała zwyczaj regularnego sprawdzania czy jej syn nie wpakował się w żadne kłopoty i czy wszystko z nim w porządku. Może po prostu była zajęta, choć chłopak zdążył już dwa razy położyć dłoń na swoim telefonie w kieszeni spodni, upewniając się, że na pewno go ze sobą dzisiaj zabrał.
- Em... - chłopak zawiesił się i odwrócił wzrok na bok, usłyszawszy pytanie Davida. Czy zdarzyło mu się nieświadomie użyć mocy w miejscu publicznym...? Zdarzyło mu się to zrobić świadomie, kiedy próbował sprawdzić swoje umiejętności w mało uczęszczanej uliczce, lecz skończyło się to wzbiciem się zbyt wysoko w powietrze, ostrym hamowaniem na ulicy oraz przypaleniem podeszwy butów... no i sporą dawką panicznych krzyków. Mógł być tego świadkiem praktycznie każdy, kto tamtędy przechodził.
- Chyba..? Może..? Jest taka możliwość... - wymamrotał zawstydzony. - ... Czasem w klasie podczas sprawdzianów spadały przedmioty, ale chyba wszyscy myśleli, że to przeciąg. Zawsze zamykali okna. - odpowiedział zgodnie z prawdą, pomijając tamten jeden incydent, o którym wstydził się wspominać na głos. Kolejny dowód jak bardzo niestabilna potrafiła być jego moc. Aktywowanie mocy przez stres podczas zwykłej kartkówki? Przecież to mogło się zdarzać nawet kilka razy w tygodniu.
- Nie, raczej nigdy nie czułem się śledzony... Znaczy raz była taka sytuacja, ale potem okazało się, że to był tylko jakiś bezdomny kot. Najadłem się strachu jak mało kiedy. - wyznał. Gdyby czuł się śledzony to najprędzej zacząłby podejrzewać o to własną mamę. To by było bardzo w jej stylu.

David Hopper - 2019-12-27, 11:26

Czyli incydent miał miejsce w szkole, ale na całe szczęście, wzięto pod uwagę przeciągi. Więc mniejsze ryzyko, że chłopak zostanie zauważony przez osoby popierające rząd i tępiące mutantów. Co innego, gdyby ta moc miała inny zamierzony skutek w miejscu publicznym.
- Więc od teraz uważaj. Nie używaj mocy w miejscach publicznych i staraj się nie pozwolić jej wymknąć się spod Twojej kontroli. Nie dawaj się sprowokować kolegom czy komuś innemu. Nawet najmniejszy szczegół może zostać zanotowany przez Departament i możesz znaleźć się na liście zainteresowanych, że przyjdą po Ciebie.
Dał radę młodemu by na siebie uważał. Chociażby do czasu, aż David uzyska kontakt z córką i ta zechce pomóc jego siostrzeńcowi.
- Miło jest porozmawiać, ale nie chcę by Twoja mama się martwiła o Ciebie. Jeżeli będę cokolwiek wiedział, skontaktuję się z Tobą.
Dodał, stwierdzając że jeżeli obaj nie chcą ochrzanu od Isabell, lepiej by chłopak już wracał do domu. W dodatku dało się zauważyć, że chłopak odruchowo dotykał telefonu. Trochę przesiedzieli na rozmowie, a jak widać, Simonowi było to potrzebne.
- Jeżeli będziesz znów potrzebować takiej rozmowy, możesz do mnie przychodzić.
Dodał na pocieszenie chłopakowi. Właściwie to nawet nie zapytał go o ojca. Tacy chłopcy jak on, tez potrzebują ojcowskiego wsparcia. W takiej sytuacji, na razie nie zamierzał o to zadręczać młodego. Może będzie inna okazja by się tego dowiedzieć.

Simon Miles - 2019-12-29, 00:59

Pan Hopper bardzo pomógł chłopcu. Rady jakie od niego otrzymywał były po części podobne do rad matki, lecz zdawało się być w nich więcej... troski niż zastraszania, jak to było w przypadku rozmów z Isabel. Kobieta była gotowa karać chłopca za używanie mocy, nawet jeśli Simon nie miał nad nią w danej chwili kontroli. U niektórych dzieci mogłoby to wywołać uczucie lęku przed własną rodzicielką, jednak jasnowłosy wiedział, że Isabel po prostu się o niego martwi oraz podobnie jak on nie do końca wie jak sobie z tym wszystkim poradzić. Kto wie jak wiele rodzin musiało radzić sobie z tym samym problemem bez wsparcia ze strony społeczeństwa
David również zauważył, że czas zaczął ich naglić. Gdyby chłopak przebywał tutaj pod zgodą matki, prawdopodobnie mógłby zostać tu na dłużej, jednak Simon umyślnie skłamał i przekazał mamie, że przebywał obecnie u kolegi. Niewykluczone, iż Isabel mogłaby zechcieć go osobiście odebrać spod domu kolegi, a wtedy prawda o jego kłamstwie wyszłaby na światło dzienne. A co dopiero by było, gdyby zorientowała się, że Simon był u Davida. Strach pomyśleć.
- Rozumiem. Bardzo panu dziękuję. Nigdy nie sądziłem, że będę mógł z kimkolwiek tak szczerze porozmawiać. Czuję się znacznie lepiej i w ogóle jakoś tak... lżej. Zapomniałem już jakie to przyjemne uczucie. - wyznał chłopak i posłał mężczyźnie szczery uśmiech, powoli wstając z kanapy. W jego dłoniach wciąż znajdował się kubek, jednakże już pusty.
- A herbata była przepyszna! Na pewno jeszcze tu wpadnę! - zaśmiał się i podszedł do Davida. - A swoją pan wypił? Posprzątam przed wyjściem i zaniosę wszystko od razu kuchni. - zaproponował, co by mężczyzna nie musiał wszystkiego robić sam. Jeśli otrzymał zgodę to przeniósł naczynia na tacę i wraz z nią śmiałym krokiem udał się w stronę kuchni.
- Ale duży ten pana dom. Jakim cudem pan się tutaj jeszcze nie zgubił? - zapytał, dostrzegając inne pomieszczenia, a jego głos nawet roznosił się echem po pokojach. Będąc już przy zlewie odstawił naczynia, lecz po krótkim namyśle... postanowił je od razu umyć. W końcu to tylko chwila. Wziął gąbkę i zaczął starannie czyścić kubki, a gdy skończył, wytarł ręce i wrócił do salonu specjalnie po to, aby jeszcze przed szykowaniem się do wyjścia pożegnać się z czworonogiem, któremu może nie będzie chciało się specjalnie wstawać.
- Jesteś najfajniejszym i najgrzeczniejszym psem jakiego spotkałem. Jesteś super. - powiedział do niego i uklęknął na podłodze, aby go objąć z obu stron jak wielkiego pluszowego misia. Wręcz nie mógł się doczekać aż będzie mógł z nim wyjść na pierwszy spacer. Potem zostało chłopcu już tylko założenie butów oraz zarzucenie szkolnego plecaka na ramię.
- Pan też jest super. Dziękuję, że mogłem z panem porozmawiać. Jest pan dla mnie bohaterem. - powiedział dumnie do mężczyzny na wózku, stojąc już przy drzwiach z ręką na klamce. Rozpromieniony pomachał do niego jeszcze na pożegnanie i wkrótce opuścił posesję, kierując się w stronę swojego domu. I pomyśleć, że ten chłopak przyszedł tutaj przestraszony i przygnębiony, a wyszedł szczęśliwy. Ta niezwykła przemiana była zasługą Hoppera. Nie każdy bohater nosił pelerynę i nawet zaczytany w komiksach Simon o tym wiedział.

//z.t

David Hopper - 2019-12-29, 14:40

Nie tylko Simonowi by się dostało od Isabell za kłamstwo, że nie powiedział matce prawdy z kim się spotkał tego dnia, ale i Davidowi, o ile kobieta nadal miała do niego jakieś uprzedzenia. Bo kto wie, czy nie okazywała swojej dobroci i zmiany nastawienia tylko dlatego, że byli w miejscu publicznym i nie chciała robić scen przy swoim synu. Jednak ta rozmowa chłopakowi była potrzebna. Co jak widać, okazał wdzięczność.
- I ja się cieszę, że mogłem Ci pomóc.
Nawet jeżeli to była tylko rozmowa, to było coś, czego młodemu było potrzeba.
David sięgnął po swój kubek, dopił herbatę i podał młodemu, skoro tak chciał odstawić naczynia do kuchni. Nawet kierunku nie musiał mu wskazywać, bo kuchnia nie była nawet daleko.
- Kupiłem go od razu przystosowanego na bezproblemowe poruszanie się wózkiem. To może z tego powodu daje wrażenie dużego. Mieszkam tu od ponad pół roku, idzie się szybko przyzwyczaić i nie zgubić.
Odpowiedział mu z nutką rozbawienia. Nawet pies się podniósł i przeciągnął, słysząc przemieszczanie się osób z pomieszczenia jednego do drugiego.
David wyjechał wózkiem z salonu do przedpokoju, zauważając że młody nawet te kubki umył. Miły chłopak.
Kiedy Simon poszedł się pożegnać z psem, ten zaszczekał radośnie będąc skorym teraz do zabawy, no ale gość idzie już do domu.
- Nie przesadzaj. Daj mi znać, kiedy będziesz już w domu. Będę miał też pewność, że bezpiecznie wróciłeś.
Odpowiedział z uśmiechem, choć nie pierwszy raz się słyszało, jaki to on jest dobry, wyrozumiały i chętny do pomocy i dyskusji.
Wypuścił młodego, znów zostając samemu w domu z psem. Zamknął drzwi porządnie i wrócił do salonu, zatrzymując się przy ławie. Sięgnął po notes i wykonał telefon do żony, by zapytać ją o nazwiska nastolatków. Następnie, czekała go smsowa przeprawa z Marceline.


[z/t]



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group