To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
The Gifted
The war has come...

Część socjalna - Szpitalik #2

Liam Ellsworth - 2018-12-17, 20:41

Kolejny raz go pouczył, by nie gadał głupot. Co więc miał powiedzieć, kiedy w sobie czuł jak jest źle? Poczuł jak Alex złapał go za dłoń i to mocno. Odruchowo, spojrzał w jego kierunku, odwracając głowę, kierując się za jego głosem. Parker zdawał się mocno trzymać tej wiary, że on wyzdrowieje. Jeszcze go chyba nie słyszał tak pewnego swych słów, czy może mówił przez emocje?
Liam ścisnął jego dłoń i zamknął oczy, kładąc głowę z powrotem do poprzedniej pozycji na poduszce.
- Jak Imari się trzyma?
Zmienił temat. Nie chciał zamartwiać sobą dalej Alexa, czując wewnętrznie że ten mocno musi się o niego martwić. Już w słowach swych o tym uświadamiał. Żaden jednak nie chciał przyznać, jak źle to wyglądało. Liam czuł to wewnętrznie, Alex widział z zewnątrz. Pytając o Imari, chciał wiedzieć jak ona dalej radzi sobie z traumami ostatniego miesiąca i czy polepszyło jej się na tyle, że wróciła do swojego pokoju, czy może ten stan lękowy bez okien, nadal pozostawał.

Alex Parker - 2018-12-19, 22:52

Z deszczu pod rynnę. Fakt, z Imari układało mu się nieco lepiej, niż przed miesiącem, ale wciąż pozostał niesmak ostatniej kłótni.
- Jest lepiej. - powiedział cicho. - Nie wiem ile czasu jej zajmie dojście do siebie, ale liczę, że w końcu to nastąpi -
Tak, zdecydował. Zdecydowanie dziś sobie da ostro w palnik.
- Odpoczywaj. Sen przy chorobie bywa zbawienny - - uznał, że dość już przyjaciela wymęczył

Liam Ellsworth - 2018-12-19, 23:05

Chociaż tyle dobrego było z Imari, że się lepiej trzymała. Tak jak Alex powiedział, kwestia czasu i dojdzie szybko do siebie. Zapomni o tym przez co przechodziła. Ale dość szybko to nie nastąpi.
- To dobrze.
Odpowiedział Liam krótko.
Słysząc kolejne słowa przyjaciela, zrozumiał, że ten pewnie będzie chciał już iść by pozwolić mu odpocząć. Nie zamierzał go zatrzymywać. Ma swoje obowiązki, ważniejsze od siedzenia tutaj. Ale o jedno musiał poprosić.
- Mam prośbę.
Zaczął, mocniej zaciskając dłoń Alexa. Choć nie ma co ukrywać, że trochę ciężko mu się o tym mówiło.
- Gdyby nie udało się Wam znaleźć lekarstwa... Powiedz mi o tym... Chcę być świadomy tego, co ze mną będzie..
Nawet jeżeli musiałby odliczać dni do swojego końca. Chciał to wiedzieć. I miał nadzieję, że Alex to uczyni. Nie będzie niczego przed nim ukrywał. Jeżeli Alex się zgodzi, Liam puści jego dłoń. By mógł wrócić do swoich zajęć. A pracy też nie mógł zaniedbywać, jak i siebie.

Alex Parker - 2018-12-20, 15:21

Kiedy Liam przemówił, Parker miał wrażenie jakby ktoś zaczął go tłuc po żołądku. Z trudem mógł złapać oddech. Czy mógł obiecać coś takiego?
Zacisnął na moment szczęki, starając się uspokoić. Zacisnął mocniej palce na dłoni przyjaciela.
- Powiem. - powiedział ze ściśniętym gardłem. - Ale nie będzie takiej potrzeby. Zobaczysz - pokiwał głową.
Chciał powiedzieć coś jeszcze, ale słowa uwięzły mu w gardle. Wydusił z siebie krótkie pożegnanie i udał się...cóż, napić się

/zt

Liam Ellsworth - 2018-12-20, 21:42

Czuł, że Alexowi ciężko przychodzi udzielić odpowiedzi. Szkoda że nie widział jego twarzy, od razu rozpoznałby jego reakcję. A tak, domyślał się jedynie z tego, jak mu odpowiedział. Brzmiało to tak, jakby nie chciał udzielać odpowiedzi na jego pytanie. Ellsworth coś czuł, że nie jest zbyt dobrze a poszukiwania leku widocznie nie idą w dobrym kierunku. Alex jednak cały czas starał zapewniać, że ten lek znajdą i że Liam wyzdrowieje. Tej myśli Ellsworth chciał trzymać się. Tylko pewny zły chochlik zmawiał mu, że tak nie będzie.
Alex puścił jego dłoń, pożegnał się i wyszedł. Liam pozostał sam, leżąc w łóżku, przekręcając się wygodniej na bok. Zamknął oczy i kilka łez samo spłynęło mu na poduszkę. Nie chciał myśleć o najgorszym, co może go spotkać. Nawet zadawał sobie w myślach pytanie "dlaczego ja". Dlaczego jego spotkał taki los z chorobą tak trudną do wyleczenia.
Przeleżał dłuższy czas w samotności, ciszy i ciemności, aż ostatecznie zasnął.

Liam Ellsworth - 2018-12-27, 20:34

/ 8 grudnia 2018

Liam wymęczony przez chorobą jak i leki, spał spokojnie przez dłuższe godziny. Nie miał pojęcia, że dzisiejszego dnia, część osób z bractwa udała się na misję z pozyskaniem szczepionki, receptury czy innego leku na chorobę, jaka dopadła jego i kilku innych w bractwie. Nawet nie pytał, czy ktoś jeszcze w tym budynku przechodzi przez to samo co on.
Przebudził się i poczuł jakoś nieswojo. Poruszył prawą ręką, ale coś trzymało go za nadgarstek. Chłodnego, niczym bransoleta. Uchylił powieki, lecz nic nie widział. Dosłownie ciemność. Słyszał jedynie jak ktoś przechadza się po pomieszczeniu. Lewą dłonią, dotknął tego czegoś, co krępowało ruchy jego prawej ręki. Wymacawszy, skojarzył że to kajdanki, które nie tylko zapięte były na jego prawym nadgarstku, ale i do poręczy bocznej łóżka, na którym leżał. Wewnętrznie spanikował. Za chwilę usłyszał kroki i rozmowę.
- Jak nasz pacjent? - rzekł męski głos.
- Dzięki mutazynie jest spokojniejszy. - odpowiedziała kobieta.
- Będzie z niego dobry materiał na kundla. Dbajcie o niego. - odpowiedział, ten sam męski głos. Kobieta zapewne skinęła głową i wróciła do niego.
Liama serce tak zabiło, że zaczął się szarpać i próbować zwiać. Nawet jak nic nie widział. Kobieta zaczęła wołać pomoc, gdzie zjawili się inni medycy i go trzymali za barki i przedramiona. Następne co poczuł, to ukłucie w rękę.

Tym sposobem, Liam gorączkowo podniósł się do siadu w panice. Ledwo krzyknąwszy, zanosząc od razu kaszlem. I tak nikt by go nie usłyszał, jako że głosu z siebie nie był wstanie za bardzo wydobyć. Serce mu waliło moc. Od razu wymacał swoje nadgarstki, ale na nich nic nie było. Jedynie poczuł na prawym przedramieniu wenflon, do którego doczepiano mu wężyk z kroplówki. Teraz nie dostawał jej.
Podciągnął nogi do siebie, oparł łokciami o kolana i schował głowę w dłoniach, opierając dłonie bardziej na skroniach. Nie widział nic, więc nie mógł stwierdzić, czy faktycznie jest nadal w Bractwie, czy jakimś cudem w DOGS? A co jeżeli tutaj dostaje mutazynę w kroplówce poza potrzebnymi minerałami, skoro tak fatalnie się czuje? Że to wszystko przykrywka? Czyżby zaczynał mieć problem z odróżnieniem snu od rzeczywistości? Zawołałby kogoś. Ale po pierwsze, nikt go przecież nie usłyszy. A po drugie, jaka miał teraz gwarancję, że nie przyjdą ludzie z DOGS?
Tak bardzo miał teraz tego wszystkiego dość...
W końcu zdecydował się podjąć próby wyjścia z tego pomieszczenia. Odrzucił kołdrę, zsunął nogi, dotykając zimnej podłogi bosymi stopami. Miał piżamę z długimi rękawami i nogawkami, więc gdyby ktoś go dotknął, nie spotkałby się z aktywacją mocy Liama. Więc można być pod tym względem bezpiecznym.
Spróbował wstać, podpierając się materaca. Zachwiało nim trochę, przez co poczuł jak bardzo choroba go osłabiła. Szybko usiadł z powrotem, patrząc niby przed siebie, ale nieco niżej. Wewnątrz ogarniała go lekka panika. Nic nie widział, co go z jednej strony przerażało, a tym samym nie był wstanie wydobyć z siebie normalnego głosu. Jakby coś zaciskało jego struny głosowe. Ponowił próbę wstania, tym razem wspomagając się podpieraniem o łóżko,aż doszedł do jego końca, tam pozostając i podpierając się rękoma. Szło opornie i ciężko... Wiedział, że dalej pewnie nie dojdzie sam.

Michael Ryan - 2019-01-02, 20:49

Mike długo gryzł się ze sobą czy iść z całą grupką ludzi z Bractwa po szczepionkę. Naprawdę aż go świerzbiło by pomóc Liamowi, jednak liczył się z tym, że nie powinien. Nie mógł ryzykować tego, że ktoś z DOGS by tam był i rozpoznał jego buźkę, czy też nie daj boże dostał jego próbkę krwi… Skoro mieli już jakiegoś klonującego mutanta o jego wyglądzie w swoich szeregach, nie mógł sobie pozwolić na większa pomoc. Dlatego tak bardzo go zdołowało to, bo kto znał Mike’a wiedział, że on by poszedł w ogień za przyjaciółmi, ale nie chciał być też całkowitym idiotą. Postanowił natomiast sprawdzić co z chorymi ludźmi, przecież nie tylko Liam chorował, ale on aktualnie był jedną z bliższych osób, które Mike sobie cenił i spędzał z nim jak i Alexem i Imari zdecydowanie zbyt dużo czasu.
Szedł właśnie by założyć kroplówkę swojemu przyjacielowi i sprawdzić co się z nim dzieje. Jakoś specjalnie się nie śpieszył, uciął sobie chwilową pogawędkę nawet z jednym z mutantów i po chwili jak wszedł do szpitalika poczuł jak dreszcz przechodzi mu po plecach. Widział jak Liam trzyma się łóżka i cóż zastygł na jego końcu. Szybko podbiegł do niego i złapał go za ramiona, patrząc by miał tam skrawek materiału, bo ostatnie co chciał to by aktywowała mu się moc.
-Ej Liam spokojnie, nie powinieneś wstawać. - odparł spokojnym głosem, starając się go na kierować z powrotem na łóżko - Jeśli chcesz wyjść na spacer, to po kroplówce mogę wziąć cię na wózek inwalidzki i przejedziemy się kawałek. - odparł z lekkim śmiechem w głosie
Tak naprawdę można było wyczuć od Mike’a jego zmartwienie, a przez maskę uśmiechu czuł się okropnie. Nie wiedział jak miał pomóc kumplowi, a jeszcze ten próbował dawać dyla z łóżka.. Mało co mógł mówić i szczerze pozostało mu jedyne co to do niego mówić.
-Jak grzecznie się położysz, to powiem ci coś co może da nam jakąś nikłą nadzieję na pomoc dla ciebie. - dodał jeszcze
Bardzo bolał go stan Liama, jak tylko na niego spoglądał to kuło go gdzieś pod żebrami, ale przecież nie mógł pokazać po sobie słabości, musiał przeć dalej i nawet jeśli żył już w świecie majaczenia, czy swoich iluzji… Musiał chociaż spróbować się nim zaopiekować i mówić do niego...

Liam Ellsworth - 2019-01-02, 22:09

Słyszał kroki na korytarzu, ale postanowił na razie je zignorować. Musiał zebrać siły by iść dalej. Nie chciał tutaj zostawać. To co widział, nawet nie był pewny czy to jawa czy sen. Problemem był wzrok, który nie ułatwiał mu niczego. Nic nie widział i nie mógł stwierdzić, czy na prawdę jest nadal w Bractwie. Dopiero kiedy usłyszał głos Mike'a, odrobinę się uspokoił. Poczuł po chwili ujęcie za ramię, gdzie na dotyk trochę zareagował obawą i cofnięciem. Ale pozwolił się złapać i poprowadzić do łóżka z powrotem. Tylko, że to nie był cel jaki chciał osiągnąć. Co mu z tej proponowanej wycieczki, skoro nic nie zobaczy, a na zewnątrz jest zapewne zimno? Z drugiej strony, świeże powietrze by pewnie dobrze mu zrobiło.
- Nie chcę kroplówki...
Zaprotestował, jakoby obawiał się, co może w niej być. Co jeżeli bractwo zdobyło je ze składnikami mutazyny? I to mu teraz szkodzi? Głos Liama był słyszalny ale cichy, jakby szeptał.
- Chcę wrócić do siebie... Mam już dość tego co się ze mną dzieje...!
Próbował krzyknąć, ale nie z takim stanem głosu, który nawet wyrzucał z siebie załamanie i poddanie. Nie wytrzymywał już tego przez co przechodził. Spuścił głowę, przymykając oczy. Zaciskając dłonie na udach. Nie położył się. Nie miał już sił walczyć. A jeszcze nie wiedział, co Mike chciał mu przekazać.

Michael Ryan - 2019-01-03, 03:31

Naprawdę zaczął martwić się o swojego kumpla, bo co jak co, ale wstawanie z łóżka w jego stanie nie było zbyt komfortowe i na pewno dobre. Na dodatek musiał zachować ostrożność by go czasem nie dotknąć gołą skórą , nie zamierzał znów wojować z motomyszami z marsa, bo był praktycznie pewien, że te jebane gryzonie by się pojawiły.. Tak jak wtedy jak opiekował się Penny, a ona wizje koszmarów sprowadzała i zawsze były te pieprzone myszy… Chociaż tak naprawdę Mike nie mógł przewidzieć, czy teraz już czegoś nieco bardziej się nie bał.. Zahartował się przez te sny, chociaż czy na pewno…?
-Muszę ci ją dać, byś nabierał siły, a nie słabł. Patrz niedługo tak schudniesz, że będziesz chudszy niż ja, a tego byśmy nie chcieli. -starał się powiedzieć to żartem, ale fakt był faktem.. Chorzy nikli im w oczach…
Natomiast Ryan nie wiedział, że Liam zaczyna mieć dziwne pokusy, ze go trują i jest w DOGS, szczerze jakby się o tym dowiedział nie miałby bladego pojęcia jak mu pomóc. To co mógł pomóc to robił, ale nie był lekarzem, na szczęście zamocowanie kroplówki nie było tak mocno skomplikowanym zabiegiem, więc się go nauczył, ale jakby miał zrobić jakieś nacięcie czy coś, może i nawet pobranie krwi.. Byłoby ciężej, zdecydowanie…
-Też bym chciał byście wszyscy wyzdrowieli.- westchnął. po czym nachylił się i objął go ramieniem, jakby chciał dodać mu otuchy - Liam, Alex i parę jeszcze osób poszli do szpitala może uda im się dorwać lekarstwo lub jakiekolwiek informacje o nich. - odparł tuż prawie przy jego uchu- Musisz być silny, musisz wytrzymać dla nas wszystkich. -odparł trochę ściszonym głosem
Po chwili go puścił i się wyprostował. Musiał mu dać witaminy, musiał sprawić , by był dalej mocny i miał potrzebne minerały by się bronić. Dlatego po chwili mógł tylko poczuć lekki wiatr na swojej skórze, a potem Mike zawiesił kolejną już dziś kroplówkę dla jego przyjaciela.
-Liam proszę cię.. Połóż się, jak kroplówka zejdzie, to ubiorę cię cieplej to wyjdziemy na chwilę na dwór, może odetchnięcie świeżym powietrzem lepiej by ci zrobiło. - odparł
Oj tak już widział jak Alex i Imari na niego warczą za takie głupie pomysły jak wyjście z tak chorym Liamem na podwórko, ale Mike zdążył zauważyć, że skoro tabletki nie pomagają, nic nie pomaga.. To przynajmniej mógłby na parę chwil poczuć trochę wiatru we włosach, poczuł powietrze.. Bo to, że nie widzi to już wszyscy doskonale wiedzieli… On chciał mu po prostu umilić te chwile na swój sposób, sprawić by miej go bolało, by zapomniał o tym jak długo już choruje.

Liam Ellsworth - 2019-01-03, 18:36

Gdyby Michael także zaopatrzył się w rękawiczki, mógłby bez oporu dotykać Liama i pomagać mu w przenoszeniu się z miejsca na miejsce. A póki co, szczęście dla wszystkich, że Ellsworth w tej chwili miał na sobie piżamę z długim rękawem i nogawkami, jak i miał swoje rękawiczki.
Liam nawet nie odczuł za bardzo tego, że schudł przez te ostatnie tygodnie. Nie miał głowy do tego, by myśleć o tym, jak teraz wygląda.
- Nie...
Postawił się. Nie chciał przyjąć kroplówki, nie po tym co słyszał. Nie mając pojęcia czy to była prawda czy sen.
- Co jeśli zawiera ona mutazynę? I przez to tracę kontrolę nad mocą?
Wyrzucił z siebie te obawy, obejmując ręce w ramionach, opierając się nimi o swoje kolana, siedząc pochylonym, ze spuszczoną głową. Lecz kolejne informacje jakie usłyszał od Ryana, trafiły do niego jak z pioruna strzelił.
Od razu uniósł głowę i się wyprostował, kierując niepewnie głowę w stronę rozmówcy, dzięki słuchowi lokalizując jego miejsce siedzenia obok lub stania.
- Alex? Do jakiego szpitala poszli? Po jaką cholerę wychodził z Bractwa? O ile jestem nadal w Bractwie...
Natłok myśli, że aż złapał się za głowę i znów pochylił, by łokciami oprzeć o kolana. Naszły go znów wątpliwości, czy jest w bractwie czy przebywa w DOGS. Słowa Michaela nic mu nie pomogły. To brzmiało tak, jakby szli na misję samobójczą, albo to on jest w rękach ich wroga i chcą mu pomóc. Już sam nie wiedział co jest prawdziwe.
- Nie!
Krzyknął, choć słabo i cicho. Nie pozwoli sobie założyć kroplówki. Serce mu waliło z paniki i strachu. O siebie, o Alexa. Miał nadzieję, że Imari ne poszła z nimi. Właśnie!
- Imari też poszła?
Rzucił nagle pytanie.

Michael Ryan - 2019-01-04, 02:52

Szczerze powiedziawszy zapomniał o piekielnych rękawiczkach, ale tutaj zawsze mieli te takie jednorazowego użytku.. Mógł się cieszyć, że Liam był opatulony prawie jak mumia i nie groziło mu dotknięcie. Bardziej zmartwiło go to, że nie chciał kroplówki wziąć, już chciał coś dodać jak ten zaczął mu mówić o mutazynie i wyciągać dziwne rzeczy z tego powodu. Czyżby jego stan jeszcze bardziej się pogorszył? Mike zagryzł swoją dolną wargę przez chwilę.
-Jakby była tam mutazyna to byś nie mógł korzystać ze swojej mocy głuptasie. - starał się znów powiedzieć to ze śmiechem - To tylko wzmacniające witaminki, nie masz się czego bać. Wiesz przecież, że staramy się tobie pomóc.
Nie mógł przewidzieć jednak, że tak zareaguje na wieść o tym, że inni poszli po lekarstwo dla nich wszystkich. Na dodatek te jego ostatnie słowa.. Czy on sądził, że nie jest w bezpiecznym szpitalnym łóżku w Bractwie? Przełknął ślinę, bo szczerze powiedziawszy pierwszy raz był w takiej dziwnej sytuacji z tak chora i majaczącą osobą. To było nowe doświadczenie, które pielęgnował z dnia na dzień. Martwił się cholernie i był zły na siebie, że nie poszedł z resztą…
-Będę musiał nałożyć ci tą kroplówkę czy chcesz czy nie. Nie walcz, bo będę musiał ci dać zastrzyk na uspokojenie, a moje pielęgniarskie zdolności pozostawiają wiele do życzenia, więc na pewno tego byś nie chciał… - westchnął
Tak naprawdę chwilę poczekał by się uspokoił, chociaż może powinien najpierw mu tą kroplówkę dać, a potem dopiero mówić o tym szpitalu.
-Imari nie poszła. A Alex jest w dobrych rękach, poszedł ta bardziej jako asystent by pomóc reszcie w łączności i hakowaniu danych, jeśli dobrze zrozumiałem. Wrócą wszyscy bezpiecznie nie zamartwiaj się. - dodał
Po chwili Ellsworth mógł znów poczuć wiatr na swojej skórze i typowy dźwięk towarzyszący nakładaniu lateksowych rękawiczek.
-Daj mi swój nadgarstek. Liam proszę, nie zachowuj się jak dziecko. - dodał już nieco poważniej

Liam Ellsworth - 2019-01-04, 20:50

I to była myśl! Michael właśnie powiedział Liamowi coś, co pewnie chciałby usłyszeć i nawet zastosować. Mutazyna zdawała się być dla niego zbawieniem, by nie musieć męczyć się ze swoją mocą. Pamiętał jak Imari mu ją zablokowała na niecałe dwa dni. Czuł się tak, lekko. Dziwnie ale też i swobodnie, nie musząc obawiać się niczego, że nie zrobi nikomu krzywdy, że nie zobaczy czyichś lęków, jak i swoich. Że nie zwariuje!
Tutaj wewnętrznie wariował. Nie dość że nic nie widział, to jeszcze zaczynał mieć problemy z rozróżnieniem rzeczywistości od snów. Ryan dobrze zauważył, że stan zdrowia u Ellswortha pogarszał się.
- Tak pewnie byłoby lepiej... Nie zagrażałbym nikomu...
Niby mały żart, ale Liam go wziął w tej chwili na poważnie. Jak wcześniej obawiał się, że tam jest mutazyna, tak teraz jego umysł przestawił się na jego pragnienie jej zdobycia.
- Dlaczego Ci tak na tym zależy?
Zapytał, kiedy usłyszał ostrzeżenie o wstrzyknięciu mu środka na uspokojenie. Nie był agresywny, więc Michael powinien sobie darować.
Jednakże po usłyszeniu o tym, że Imari pozostała w Bractwie, poczuł minimalną ulgę. Chociaż ona była rozsądna. Czego teraz nie mógł powiedzieć o Alexie.
- Żeby tylko nie zawalił...
Liam się właśnie tego obawiał, kiedy dowiedział że Alex nie w pełni opanował hakowanie i przez jedną nie uwagę został wyśledzony. Niby tam trochę mu dopowiadał w wolnych chwilach o czym powinien pamiętać, by nie dać się wyśledzić, tak nie miał pewności czy Alex o wszystkim pamięta.
Liam czuł jak Michael się przemieszczał i kręcił przy nim. Nawet usłyszał jak ten zakłada gumowe rękawiczki. I to polecenie. Wygląda na to, że kolega nie odpuści. Westchnął ciężko i kiedy się prostował, dostał nagle ataku kaszlu. Zakrył usta dłonią, na którą co prawda wypluł krew zmieszaną z żółcią. Tu się nic nie zmieniło. Wiele chusteczek miał już tak zabrudzonych. A teraz i rękawiczkę, którą miał na dłoni. Polecenia nie wykonał. Ręki nie podał. A wenflon miał wbity w przedramię prawej ręki. Wystarczyło tylko podwinąć rękaw piżamy i podłączyć wężyk.

Michael Ryan - 2019-01-06, 02:54

Ryan nie miał pojęcia, ze podsunął pomysł Liamowi na temat mutazyny. Szczerze on sam obawiałby się mu ją dawać, skoro jest w takim ciężkim stanie. Nie był lekarzem, a szczerze po tej dziwnej fioletowej mutazynie co dostawała Imari, jego chęć by mieć kiedykolwiek spróbować tego specyfiku spędziła do -100 i szczerze nie chciałby tego nigdy sobie wstrzyknąć czy mieć wstrzyknięte. Nie wiedział jednak o tym, ze Liam naprawdę chciałby ją. Jego moc była bardziej inwazyjna dla innych ludzi, ale powinien się cieszyć, że tylko po kontakcie fizycznym z inna osobą.
-Daj spokój, nie zagrażasz nam póki jesteś ładnie ubrany w te fatałaszki. Powinieneś się cieszyć, że nie dali ci tego takiego fartuszka co się świeci z gołą dupą. - zaśmiał się
Tak wolał sobie nie wyobrażać Liama w tym seksownym wdzianku szpitalnym. Miał teraz inny priorytet, dać mu tą przeklęta kroplówkę
-Czemu mi zależy? Bo nie chcę byś nam zniknął. Musisz nabierać sił, a jak będziesz stawał mi okoniem, będę musiał cię przymusić do tego, a to jest ostatnia rzecz jaką chcę tobie zrobić Liam. Zrozum, że się o ciebie troszczymy i chcemy jak najlepiej, nie utrudniaj mi tego, zwłaszcza, że może jesteśmy bliżej celu.
Co za uparciuch był z tego dorosłego mężczyzny. Mike szczerze powiedziawszy miał ochotę go pogryźć lub dać mu klapsa w tyłek jak nieusłuchanemu dziecku, który nie chciał zjeść latającego samolocika ze znienawidzoną brukselką. Poczuł lekki skurcz w sercu słysząc jak ten znów kaszle i pluje tą mazią. Było mu naprawdę z tego powodu okropnie przykro. On sam wierzył w Alexa, musiał dać radę razem z resztą ekipy. Nie byli sami, mieli wspólne wsparcie, a jak coś.. Cóż.. Marian wszystkich grypą żołądkową zarazi i będą uciekać…
Mike niewiele mówiąc już wziął jego rękę i podwinął rękaw by wprowadzić rurkę do jego wenflonu. Miał nadzieję, że Liam jednak nie będzie się ruszał, bo serio spełni swoje groźby. Szczerze powiedziawszy nie pomyślał o tym, że przecież mógł do wenflonu dać środek uspokajający.. Cóż czasem był z niego po prostu zakręcony idiota, a opieka nad chorymi to zdecydowanie nie był jego konik.

Liam Ellsworth - 2019-01-06, 03:13

Już od dłuższego czasu Liam przymierzał się na zdobycie mutazyny, ale wiele czynników sprawiało, że ten pomysł nie miał czasu być zrealizowanym. Aż w końcu, na tej ostatniej misji miał tę możliwość. Lecz widząc co ona zrobiła z Imari, wiedział że nie takiego rodzaju jej chciał. Późniejsze rzucenie okiem na dziennik, nie pocieszał go, dowiadując jak bardzo wyniszcza organizm i go osłabia.
W przeciwieństwie do Michaela, Liamowi teraz nie bardzo miało się ochotę żartować. Przy tej chorobie nawet dobry nastrój uciekał. Wciąż będąc myślami przy jednym. Czy on w ogóle z tego zostanie wyleczony. Czy Alex sobie poradzi. Czy wszyscy którzy poszli na misję, wrócą cali i zdrowi. Więc odnośnie wdzianka, Liam nie odpowiedział nic.
Dziwne uczucie poczuł, przy kolejnych słowach Ryana. Że nie może zniknąć, że jednak więcej niż jedna osoba chce, by przeżył. By został wyleczony z tej choroby. Mała groźba nieco uciszyła Ellswortha. I dodatkowo swoje zrobił też kaszel, przez który ubrudził sobie rękawiczkę. Nie widział jak bardzo, ale pewnie wymagałaby ona zdjęcia i przeprania.
Poczuł jak Mike łapie go za rękę w swoich rękawicach, podwija mu rękaw, co zaalarmowało Liama, że coś chce mu zrobić. Zatem szarpnął raz uniemożliwiając wykonanie zadania. Tylko raz, bo na więcej siły nie miał. Poczuł podwinięcie rękawa i grzebanie przy jego wenflonie. Jeszcze pozostawało odblokowanie wężyka, by przepuszczał płyn z woreczka do jego żyły.
- Jeszcze nigdy nie czułem się w takiej sytuacji... Gdzie tyle osób chce mi pomóc...
Wyrzucił z siebie, mając spuszczoną głowę. Ale wciąż siedział na łóżku.
- Nie chcę być dla nikogo ciężarem i zagrożeniem....
Dodał cicho. Jak kiedyś nie miał tylu przyjaciół, tak teraz miał ich wystarczająco, by się o niego martwili. Gdyby to ich coś spotkało, również by ich ratował. I zrobił to, kiedy Imari potrzebowała pomocy i trzeba było ją odbić z rąk złych ludzi.

Michael Ryan - 2019-01-06, 20:13

Mike prawdopodobnie starał się swoimi żartami trochę ubarwić tą atmosferę i zagłuszyć ścisk w swoim sercu. Czuł się tak samo zbędny i niepomocny jak zapewne Liam, który miał dość, że jest kulą u nogi. Chciał mu zrekompensować to jakimś gadaniem, podnieść go po swojemu na duchu, ale jak widać było ciężko.. Na dodatek martwił się nie tylko o Alexa i resztę, ale o Imari. Znów gdzieś wyszła, widział to kątem oka, ale nie komentował. Nie chciał być wścibski, ostatnio przecież też spotykała się z jakimś gościem i stał na czatach, miał nadzieję, że nie wpakuje się znów w jakieś bagno.
-To się nazywa rodzina Liam, jesteś jej częścią to normalne, że dbamy o siebie nawzajem. -dodał z lekkim śmiechem.
Na jego szczęście Liam długo się nie wiercił i po chwili odblokował wężyk, by kroplówka robiła swoje. Mógł się cieszyć, że mężczyzna nie miał zbyt dużo siły, ale Mike’a bardziej martwiło to jak schudł…
-Nie jesteś dla nikogo ciężarem, ani zagrożeniem. Daj spokój i przestań smęcić. Jesteś jednym z nas, naszym przyjacielem i to normalne, że nie zostawimy cię, kiedy potrzebujesz by ktoś był przy tobie. -położył mu na chwilę dłoń na ramieniu - Zaraz ci dam nowe rękawiczki, bo te to się nadają do wyrzucenia.
Ryan zobaczył czy, aby na pewno pościel też się nie pobrudziła, jak coś zmieniłby ją, to nie był problem. Teraz najważniejsze, by Liam dalej odpoczywał, a przynajmniej przy kroplówce. Spojrzał w jego szara twarz i zacisnął zęby. Szlag mógł iść do tej przychodni z całą resztą i po prostu ukraść leki… Przy szczęściu udałoby mu się wyjść nim ktokolwiek by się ogarnął, że tam był… Ale jednak siedział tutaj i robił za pielęgniareczkę dla swojego kolegi.
Chorowitek po chwili poczuł rękawiczki na pościeli, nie wiedział czy ma mu pomóc je zmienić. Przygotowali się na to i Ellsworth miał parę par przyszykowanych w szafeczce obok łóżka…



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group