To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
The Gifted
The war has come...

dzielnica ochrony mutantów - Rogatki

Maysilee Griffith - 2018-12-09, 00:27

|poranek 4 grudnia

Nadszedł upragniony grudzień, a wraz z nim... Nic. Cóż, taka była prawda. Wraz z nim nie nadeszło zupełnie nic, czego nie można było się spodziewać. Zrobiło się chłodniej, od czasu do czasu prognozowano nawet jakieś drobne opady śniegu, które jakoś nigdy nie nadchodziły - ciekawe, dlaczego... - i zostawały zastępowane przez ponurą, chłodną mżawkę. Dokładnie taką, jaka już od samego rana roztaczała się nad zasnutym mgłą Seattle.
Zupełnie niczym nieprzyjemna, mało świąteczna pogoda, tajemnicza choroba także nie zamierzała najwyraźniej odpuścić. Raz po raz - mniej lub bardziej oficjalnie - słyszało się o kolejnych przypadkach zachorowań. Mimo to, Maysilee nadal uparcie tkwiła w swoim mieszkaniu, odpuszczając pobyt w Bractwie na rzecz prawie dosłownego koczowania pod bramą getta.
Nie miała pojęcia, kiedy kwarantanna dobiegnie końca, jednak starała się trzymać rękę na pulsie, nie narzucając się jednocześnie strażnikom. Od czasu pierwszej odmowy, prócz dzisiejszego poranka, tylko raz pojawiła się osobiście pod bramą - było to równo pierwszego grudnia, kiedy to przyniosła strażnikom ciasteczka. Ot, drobny upominek dla Barta i jego kompanów.
Mimo wszystko, przecież na swój sposób ich lubiła. Poza tym, podali jej także przybliżoną datę ponownego otwarcia bramy, która przypadała na... Cóż, dzisiaj. Dlatego zabrała swoje pakunki, ochoczo ruszając w kierunku bramy, chociaż... Nie było łatwo, naprawdę nie było. Nie po tylu dniach...

Mistrz Gry - 2018-12-09, 21:36

Kiedy tylko siedzący przy rogatkach mężczyzna dostrzegł zbliżającą się Maysilee, na jego pomarszczonej twarzy pojawił się ciepły, szeroki uśmiech. Można było wręcz odnieść wrażenie, że mężczyzna ucieszył się na widok brunetki. Bart skinął głową, nie do końca czekając aż dziewczyna pojawi się w odpowiedniej odległości. Po prostu nie mógł się powstrzymać, by nie zagaić rozmowy:
– Twoi mutazyniści za tobą tęsknili – chociaż nie do końca rozumiał dlaczego, dziewczynę tak bardzo ciągnęło do tego miejsca – nie miał odwagi pytać. Chyba właściwie wolał nie wiedzieć. Nie wierzył, żeby to tylko była praca. Mężczyzna otworzył bramkę, by umożliwić Maysilee przejście.
– Dzięki za ciasteczka, skarbie – dodał nieco ciszej, posyłając jej ciepły, wręcz ojcowski uśmiech. Lubił tą młodą i nie widział potrzeby, żeby jej cokolwiek utrudniać.

Maysilee Griffith - 2018-12-10, 01:36

Nawet w obecnych okolicznościach, z pewnością mogła powiedzieć, że szczęście chyba postanowiło - nawet jeśli tylko w drobnym procencie - do niej powrócić. Nie to, by obawiała się szczególnie któregokolwiek z rządowców, którzy pełnili zmiany na rogatkach, jednak widok Barta niewątpliwie przyniósł jej ulgę. Ze wszystkich pracowników D.O.G.S., to jego w końcu lubiła najbardziej. Zawsze przypominał jej kogoś na kształt Świętego Mikołaja. Być może bardziej strudzonego życiem, ale jednak wciąż. Jego uśmiech był czymś, co naprawdę chciała dzisiaj zobaczyć. Nawet jeśli nie zdawała sobie z tego sprawy. No, przynajmniej do czasu, gdy jej go nie posłał.
- Dzień dobry. - Mruknęła, odpowiadając mu uśmiechem. Nawet jeśli czuła się fatalnie, nawet jeśli wcale nie miała nastroju do tego, by zachowywać się jak co dzień, wciąż nie była w stanie pozostać przy nim kimś niezmiernie ponurym. Zwłaszcza że wymiana krótkich, przyjemnych zdań na swój sposób weszła im już w krew. Była czymś w rodzaju tradycji.
- Mam nadzieję, że były dobre. - Odszeptując, zaśmiała się do niego bezgłośnie, po czym przeszła przez bramkę. Będąc już praktycznie za nią, dodała także normalnym tonem głosu. - Mam nadzieję, że nie są zbyt stęsknieni. - Po tym natomiast wyłącznie ukradkiem pomachała Bartowi, podążając swoją zwyczajową ścieżką. Z tą różnicą, iż tym razem kierowała się wyłącznie w jedno miejsce, usiłując nie przyspieszać przy tym zbyt mocno. Musiała się tam znaleźć... Jak najszybciej...

[z/t]

Bradley Grey - 2019-01-27, 00:04

// 7.12

Zwariowany dzień. Wczoraj dostał wiadomość tekstową od Sally, która bardzo go zaniepokoiła. Potrzebowała jego pomocy, więc gdy tylko ustalił gdzie się znajduje, zaczął kombinować i układać plan działania.
Przepustkę otrzymał dzisiaj od Irminy, a po tym od razu zaczął przygotowania. Nie mógł przecież jechać ot tak. Jeszcze nie tak dawno temu był więźniem GC, więc jego akta gdzieś krążyły i nie mógł sobie pozwolić na to, żeby go rozpoznano. W tym momencie od jego losu zależało też życie innej osoby, więc nie mógł zawieść.
Założył nerdowskie okulary i dokleił sobie dłuższą brodę i pekaesy, a na dodatek kupił taką farbę do włosów, która spłukuje się po kilku myciach.. Koloru blond, żeby wyglądać całkowicie inaczej. Ubrał się na czarno i założył czapkę z daszkiem.
Nie brał żadnych broni, żeby nie wzbudzać podejrzeń. Nie wiedział jak to będzie wyglądało, bo nigdy tam nie był, ale wolał nie ryzykować. Zabrał przepustkę i wsiadł do auta, po czym pojechał prosto do DOMu. Jego serce waliło jak opętane, bo szczerze to zwyczajnie się bał. Że go znowu zabiorą. Że nie uda mu się uratować May. A co najważniejsze bał się, że to wszystko tylko podpucha i już stąd nie wyjedzie.

Mistrz Gry - 2019-01-27, 00:45

Ostatnie wydarzenia w Dzielnicy Ochrony Mutantów nieco mocniej zaostrzyły patrole i przepuszczanie przez rogatki. Dzisiaj przypadł dyżur Hansowi, bardzo surowo nastawionego człowieka do przepuszczania kogokolwiek przez tę bramę, jak i słynącego z dokładnego przeszukiwania przepuszczających.
Dostrzegając zbliżający się pojazd, z karabinem w dłoni wyszedł przed szereg wraz z towarzyszem by zatrzymać pojazd. Podszedł do drzwi od strony pasażera i czekał aż mężczyzna opuści szybę.
- Witam. Zmierza Pan do Dzielnicy?
Zapytał dość chłodno i poważnie. Wysoki mężczyzna odziany w mundur Niebieskiego Szwadronu.
- Proszę wysiąść.
Wydał polecenie, jeżeli przybyły mężczyzna potwierdził swoje słowa. Solo zaprowadził go do pomieszczenia przy rogatkach, gdzie ma zostać przeszukany. Przy okazji, poprosił o konkretny dokument.
- Posiada Pan przepustkę?
Zapytał i ewentualnie czekał na okazanie.

Bradley Grey - 2019-01-27, 01:55

Brad miał być przygotowany na wszystko i w teorii faktycznie był, ale jego strach trochę go blokował. I nie ma co ukrywać, że poczuł gulę w gardle, gdy zobaczył, że dwóch strażników stoi mu na drodze i zatrzymuje. Przełknął głośno ślinę, ale jego wyraz twarzy nie uległ zmianie. Nie mógł dać po sobie poznać, że się boi, poci czy cokolwiek w tym stylu. Miał jakiś fałszywy dowód, ale jeśli zaczną go prześwietlać? Jeśli coś odkryją? Niby nie było co, ale jednak stres był.
Gdy zatrzymał samochód, otworzył szybę i odpowiedział neutralnie. Nie zamierzał udawać entuzjazmu ani niczego innego, bo mógłby wszystko tym zepsuć.
- Dzień dobry, tak.
Po wydanym poleceniu zwyczajnie wysiadł z samochodu i poszedł za mężczyzną do pomieszczenia. Domyślał się, że skoro go tam prowadzi to będzie przeszukiwany. Na szczęście był czysty, więc powinno pójść sprawnie. Gdzieś z tyłu głowy cały czas miał misję ratunkową May.
- Tak - potwierdził i wyciągnął z wewnętrznej kieszeni kurtki dokument. Był wystawiony na Adama Bishop, bo tak zaczął się przedstawiać po odbiciu z GC. Nawet miał dokument na to nazwisko. Podał go strażnikowi i czekał na dalsze instrukcje albo samo przesłuchanie. A jeśli chodzi o powód wizyty to Brad wolał się odezwać i wyjaśnić od razu, chociaż tam też było napisane.
- Pracuję w szpitalu. Moja dziewczyna nie wróciła i dostałem przepustkę, żeby to sprawdzić - powiedział gładko, jakby z kłamstwem na ustach się urodził.
Przez cały czas był poważny, ale też dość neutralny. Nie chciał pokazywać swoich prawdziwych emocji - nie mógł, bo poszedłby siedzieć albo by go zabili.

Mistrz Gry - 2019-01-27, 14:17

Kto by się nie bał, decydując na wejście do Dzielnicy Ochrony Mutantów, będąc na listach poszukiwanych? Każdy mutant ryzykuje swoje wejście w tę strefę, nie mając pojęcia co go tam czeka i jak przebiegnie przepustka.
Mundurowy Solo odebrał od niego przepustkę i przeczytał jej treść, słuchając jednocześnie pana Bishopa.
- Kiedy pańska dziewczyna weszła do Dzielnicy Ochrony Mutantów?
Dopytał informacyjnie, wchodząc do wnętrza pomieszczenia, gdzie na miejscu mutant miał zostać przeszukany. Pan Solo odłożył dokumenty na biurko po czym podszedł do Bradleya i przeszukał go dość dokładnie po wszystkich kieszeniach, czy nie przechowuje broni. Nawet przy nogawkach i za pasem spodni. Jeżeli miał drobne elementy jak klucze, zapalniczki, był proszony o wyjęcie i pokazanie wszystkiego co miał w kieszeniach. Nawet poproszono aby rozpiął odzienie wierzchnie, by mogli sprawdzić, czy pod płaszczem/kurką niczego nie przechowywał.
W pomieszczeniu, poza Greyem i Solo był jeszcze jeden Szwadronowiec, który odpowiadał za monitoring.
- Konieczne jest by Pan wjeżdżał samochodem? Mógłbym Pana przepuścić od razu i pójdzie pan szukać swojej dziewczyny.
Nieprzychylnie mężczyzna podchodził do wprowadzania pojazdów na teren dzielnicy, ale jeżeli bywa taki mus, to i pojazd będzie trzeba przeszukać.

Bradley Grey - 2019-01-27, 14:58

Niestety czasem trzeba schować strach w buty i wejść w paszczę lwa. Zwłaszcza jeśli chodziło o ratowanie czyjegoś życia.
Był teraz maksymalnie skupiony, więc uważnie słuchał i obserwował co się wokół niego działo. Gdy mundurowy zadał pytanie, Brad odetchnął z ulgą, bo na szczęście zapytał Willa również o to.
- Czwartego grudnia - odpowiedział, patrząc mężczyźnie prosto w oczy. Nie wiedział, czy mieli tu jakiś spis kto i kiedy przekraczał granicę, ale przypuszczał, że wszystko dokładnie dokumentują.
Nie utrudniał przeszukania. I tak miał przy sobie tylko telefon, no i klucze od samochodu. Położył je na stole do sprawdzenia, a sam rozpiął kurtkę i rozłożył ręce, żeby ułatwić i przyśpieszyć ten proces.
- Nie wiem w jakim stanie znajdę moją dziewczynę, dlatego wolę mieć auto przy sobie - stwierdził z westchnięciem, jakby był zmęczony mutantami.
Podał kluczyki umundurowanemu, żeby mógł się dostać do auta i je przeszukać. Widać było po jego minie, że trochę mu się spieszy.

Mistrz Gry - 2019-01-27, 20:15

- Czwartego grudnia?
Powtórzył Szwadronowiec, patrząc dziwnie na Bradleya, zaraz potem uśmiechając się kącikiem ust.
- To sobie laska nieźle zabalowała.
Powiedział niby żartem, ale też powagą w stronę swojego kolegi, który także się uśmiechnął. Jeżeli kobieta brała udział w tym chorym przedstawieniu ogniskowym, to pewnie nie ma po co jej tutaj szukać.
- Po tylu dniach? Możesz jej nawet nie znaleźć.
Odpowiedział, niezbyt przejmując się jej sytuacją jak i obecnego tutaj mężczyzny. Szkoda, że samochodu nie może zostawić przed rogatkami, tylko musi się przecisnąć do środka. Jego sprawa.
- No nic Panie Bishop. Będę musiał także przeszukać pański samochód by mógł Pan wjechać na Dzielnicę.
Skoro tak chciał Bradley, tak będzie. Ale nie bez przeszukania.
Dokumenty zostały zwrócone. Widać, że Grey miał duże zaufanie do tego, by mogli sami przeszukać mu samochód, zostawiając kluczyki. Zatem Mundurowy wziął i udał się na zewnątrz. Bradley również mógł, ale kluczyki i tak zostały mu oddane z nakazem otworzenia pojazdu. Całe wnętrze od kierowcy i pasażerów zostało przeszukane, włącznie ze schowkiem. Na koniec poproszono o otwarcie bagażnika. Jeżeli i tam było pusto, nie było przeciwwskazań by go przepuścić. Chyba, że znajdowało się coś, co mogło przykuć ich szczególną uwagę.

Bradley Grey - 2019-01-27, 20:25

Nie skomentował tej dziwnej odzywki. Zabalowała? Brad wątpił, by przyjechała się tu bawić. Ale coś się kryło za tymi słowami i Brad to wiedział. Zastanawiał się tylko o co chodziło.
- Coś się tam wydarzyło? - zapytał z niepokojem. Wiedział, że oni wiedzą. Pytanie tylko czy mu powiedzą? Pewnie podobała im się taka forma dręczenia, więc może? Jeśli nie, to i tak musi się tam udać i ją znaleźć. Wiedział, że nie będzie łatwo, ale teraz zdał sobie sprawę, że może to być niemożliwe.
Zresztą coś i tak było na rzeczy, skoro do niego napisała taką wiadomość. Pytanie czy dowie się czegoś od strażnika, czy będzie musiał dowiedzieć się na własną rękę.
Kiwnął głową odnośnie samochodu i postępował zgodnie z instrukcjami - otworzył samochód, a oni przeszukali środek i schowek, potem otworzył bagażnik i tam również nic nie znaleźli. No, poza apteczką i takim standardowym wyposażeniem auta. Ale nie było w tym nic podejrzanego.
Nie mógł się już doczekać, kiedy skończą tą szopkę i będzie mógł jechać dalej.

Mistrz Gry - 2019-01-27, 21:21

Akurat mundurowi DOGS lubili czasami podręczyć tych, którzy ośmielali się wchodzić na teren strzeżony. Na własne ryzyko, ponieważ nie jest im gwarantowane stałe bezpieczeństwo. Co innego, gdyby chcieli odwiedzić kogoś, kto siedzi w takim zamknięciu, że tylko Szwadron może go zaprowadzić.
Chłopaka tutejszego postanowili wpuścić samego, skoro chciał podjąć się poszukiwania swojej zaginionej dziewczyny. Jeżeli opuszczała Dzielnice, to pewnie nie na zmianie Solo.
- Parę dni temu rozpalili ognisko i się pożarli.
Odpowiedzi udzielił drugi Szwadronowiec, który niedaleko stał i obserwował kolegę przeszukującego auto.
- Żeby tylko pożarli.
I tutaj pokręcił głową, niby to zabawne, ale też i smutne. A to dlatego, że ich koledzy przez tę szopkę tez mogli ucierpieć.
- Dobra, czysty.
Dał znak koledze, że może podnieść szlaban, aby mężczyzna mógł przejechać.
- Może Pan wjechać.
Dał pozwolenie i czekał aż Grey aka Bishop wsiądzie do pojazdu i wjedzie do środka. Szlaban został podniesiony, dając możliwość przejazdu.

Bradley Grey - 2019-01-27, 22:12

Domyślał się, że ci z DOGS lubili się znęcać i to nie tylko w taki sposób. Poznał to już w więzieniu najpierw jednym, potem drugim.
I tutaj mimo, że Brad nie był więźniem to strażnicy i tak musieli wbijać szpile. Nie wiedział skąd biorą tych ludzi. Była jakaś selekcja, kto jest najbardziej wrednym i zjebanym? Miał ochotę rozkwasić im gęby i przedzielić na pół. Ale nie mógł tego zrobić, bo byłoby po misji. Nie uratowałby Sally, a to było jego priorytetem w tej chwili.
Nie odpowiedział nic na ich słowa. Poczuł nieprzyjemny ucisk w żołądku, gdy usłyszał o ognisku. Nie wiedział czego się spodziewać, ale teraz bał się najgorszego.
- Dzięki - powiedział na odchodne, wsiadł do samochodu i odjechał. Nawet nie wiedział, gdzie jej szukać.
Włączył radio, żeby zagłuszyć trochę swoje myśli, po czym ruszył przed siebie.

z/t

Mistrz Gry - 2019-09-09, 18:47

4 kwietnia 2019 roku, godzina 4.52.

Ten dzień budził wiele emocji w sercach uciśnionych do tej pory mutantów. Czy właśnie dlatego tak wielu z nich nie mogło dziś spać? Oddziały D.O.G.S. doskonale zdawały sobie sprawę, że ich pozycja z każdą mijającą godziną maleje - coraz bardziej i bardziej. Czy właśnie dlatego obiekty zamknięte za tym wielkim murem sprawiały tak wiele kłopotów? Wymęczone ostatnimi godzinami zespoły udawały się na spoczynek, by kundle mogły przejąć ich wartę - również przy samych rogatkach. Dziś, wyjątkowo wszystkie cztery budki przy "przejściu granicznym" były obstawione zespołami dwuosobowymi. W najbardziej zniszczonych pogawędkę urządzał sobie właśnie Christian wraz z Penelope, zupełnie nieświadomi wydarzeń, jakie będą miały się toczyć wraz ze wschodem słońca...
Tylko... Co to? Kolejny raz śmiech? No tak, to jeden z tych służbistów, co nigdy oka nie zmruży, właśnie musiał targać za sobą biedną Lasair, która i tej nocy nie zdołała dotrzeć w swoje bezpieczne cztery kąty, wciąż kierowana wizją zemsty i chęcią odnalezienia przeklętego Uzdrowiciela. - Patrzcie no, hehe, co znowu nam przywiało. Kurwisko usiedzieć na godzinie policyjnej nie potrafi! - Zachrypły głos wycedził ostro przez zęby, popychając dziewczynę na ziemię tak, że padła na kolana. I dobrze wiedziała, że nie może odpyskować - to się zawsze tak źle kończyło... - Może dzisiaj w końcu damy jej porządną lekcję? - Szyderczy uśmiech zagościł na twarzy mężczyzny, który z całą pewnością pełnił jedną z wyższych funkcji wśród naszych kochanych piesków - co było widać po reakcji większości z zebranych funkcjonariuszy, którzy bez zastanowienia mu aplausowali, całkowicie ignorując wszelkie ruchy na drodze, przed wielkim murem...

A ten, już był widocznie podniszczony - mimo tak krótkiego czasu istnienia, dało się na nim dostrzec ślady prób ucieczek, strzałów i krwi. Można było poznać smutną historię tego miejsca i jego uciekinierów, zerkając jedynie na brudną farbę, ciągnącą się po obu stronach tych paskudnych budek. I nie tylko mutanci byli w stanie to dostrzec - również ludzie, ci, którzy do tej pory cechowali się biernością, zaczęli się przejmować tym smutnym losem obdarowanych. Tylko... Czy to mogło cokolwiek zmienić?

Świt. Świt z całą pewnością miał przynieść odpowiedzi.
Czy szykujący się do ataku Vincent, Bradley, Nicholas oraz Esther chcą coś zmienić? Czy ich żądza krwi dziś zostanie spełniona? A może znajdą inny - bardziej pokojowy sposób na odratowanie swoich pobratymców?
To jest historia, którą dopiero poznamy....

___________________________

Strona atakująca proszona jest o zaznaczenie w swoich odpowiedziach w jaki sposób pojawili się przy granicy z Dzielnicą ochrony mutantów.
MG oczekuje na odpowiedzi do 72h (12.09 ok. 20.00), post MG pojawi się do 24h od uzyskania ostatniej odpowiedzi.

Powodzenia!


Statystyki:
Ukryj: 
Numer porządkowy: 1
Dane: Vincent Edams
Żywotność: 100%
Opanowanie: 100%
Inne: Kamizelka kuloodporna, kominiarka, pistolet, naboje, krótkofalówka, noże do rzucania, podręczna apteczka (opatrunki, opaska uciskowa, płyn do odkażania ran)
Numer porządkowy: 2
Dane: Bradley Grey
Żywotność: 100%
Opanowanie: 100%
Inne: po 1 granacie: obronne, przeciwpancerne, błyskowo-hukowe, dwa noże taktyczny bojowy RUI, 2 pistolety Desert Eagle, karabinek AK, kuloodporny hełm Ronin Devtac, kamizelka kuloodporna + plecak z nabojami, wodą i podręczną apteczką.
Numer porządkowy: 3
Dane: Nicholas Grenville
Żywotność: 100%
Opanowanie: 100%
Inne: Dwa pistolety desert eagle + zapasowe naboje wymienne, po dwa opakowania na jedną broń. Noże do rzucania, skrywane w obuwiu. Kamizelka kuloodporna. Broń palną ma ulokowaną w kaburach, umocowanych na pasku od spodni. Z kolei naboje, zapałki, scyzoryk, apteczka, po 1 granacie: obronne, przeciwpancerne, błyskowo-hukowe,, opaski zaciskowe (długość odpowiednia np. do skrępowania dłoni wroga) schowane ma w małym plecaku jaki wziął ze sobą.
Numer porządkowy: 4
Dane: Esther Goth
Żywotność: 100%
Opanowanie: 100%
Inne: kamizelka kuloodporna; krótkofalówka; noże do rzucania; pistolet Beretta M9A3 kal. 9x19 Black; naboje
Numer porządkowy: 5
Dane: Lasair Roarkedaughter
Żywotność: 70%
Opanowanie: 70%
Inne:
Numer porządkowy: 6
Dane: Penelope Mares
Żywotność: 100%
Opanowanie: 100%
Inne: broń, naboje, krótkofalówka, obroża, czip, wyposażenie służbowe D.O.G.S.
Numer porządkowy: 7
Dane: Christian Spivey
Żywotność: 100%
Opanowanie: 100%
Inne: pistolet, naboje, krótkofalówki, kamizelkę, obroże, chip, nóż,
Numer porządkowy: 8
Dane:
Rola:
Żywotność:
Opanowanie:
Inne:



Christian Wilson - 2019-09-10, 19:29

Od czasu ataku i ucieczki mutantów z siedziby DOGS to wszystko stało się, jeszcze bardziej trudniejsze. Pojawiły się nowe wytyczne w których nawet zezwalano zabijać swoich towarzyszy. Wszystko przybrało jeszcze bardziej ciężej atmosfery. Jeśli chodzi o to co działo się w środku to można było opisać dwoma słowami ,,Wielka Nieufność". Bowiem od czasu ciężki mutantów i wejścia nowych środków bezpieczeństwa wszystko jeszcze bardziej się skomplikowało. Nie ułatwiał fakt, że nagle pojawiła się mojego brata żona. Niestety okazało się, że to ona była tym ogarem i niczego nie pamiętała. Nie wiedziała, że mnie już znała. Nawet nie miała pojęcia kim właściwie była... Co mnie nie miłosiernie wkurzało. Nie raz jak byliśmy sami próbowałem z nią gadać by sobie przypomniała kim jest. Niestety moje wszystkie próby spalały na niczym. Nic do niej nie docierało... Jednak zauważyłem, że za każdym razem jak z nią rozmawiam o ty dostaje bólu głowy.
Dzisiaj mieliśmy pełnić razem wartę przy bramie. Oczywiście nie sami, bo kto zostawi dwa kundle na stanowisku przy bramie. No nikt... dlatego prócz nich było okolicy kilku jeszcze funkcjonariuszy.
Ponowienie próbowałem teraz trochę inaczej. Zagadałem do nie, że już kiedyś się poznaliśmy w Nowym Yorku. Nim jednak wspomniałem o Bractwie i ataku na nie rozpętało się zamieszanie.
Jeden z ludzi przyciągnął tutaj jedną z mieszkanek DOMu. Znałem ją, bo kilka razy mieliśmy okazje rozmawiać. Jednak nie powiem, byśmy jakoś specjalnie się zaprzyjaźnić. Nie podobało mi się to, ale co mogłem zrobić prócz obserwowania całej tej sytuacji.
- Podoba ci się to co oni z nami robią - zwróciłem się do Peny, czy Rebeccy. Jak zwał tak zwał... Jednak wiedziałem, że dawna kobieta nie pozwoliła by na krzywdę słabszej osoby.

Nicholas Grenville - 2019-09-10, 23:35

Przygotowania do ataku trwały bardzo długo. Wręcz kilka tygodni. Dzięki temu że Nicholasowi udało się dwa razy wejść do Dzielnicy Ochrony Mutantów, był wstanie mniej więcej określić szkic tereny, który mógłby okazać się pomocny dla nich wszystkich. Również stare przejście, które kiedyś było dostępne, można byłoby je wysadzić, co dałoby im dodatkowe pole ucieczki.
Tego świtu, ich pojazdy zatrzymały się nieopodal DOMu. Część drogi pokonali pieszo. Nicholas również zadbał o to, aby komunikacja między uczestnikami przepływała płynnie, dzięki słuchawkom bezprzewodowym, które każdy musiał mieć w uchu.
Pojazdy zostały zaparkowany w mało widocznym miejscu, dobrze ukryte. Oni sami także czaili się w ukryciu, czekając na moment. Plan był taki, aby atak zaczęli mutanci specjalizujący się w wysadzaniu. Dzięki lornetkom i posiadaniu conajmniej dwóch snajperów (NPC), mogli dowiedzieć się ilu ludzi DOGS wystawiło do pilnowania. Nieobejdzie się chyba bez użycia i jego mocy. Nicholas wiedział, że będzie musiał także od siebie stworzyć warunki godne ataku i dezorientacji przeciwnika. Wszsytkich na tai dystans nie otruje a widoczności też nie może za bardzo utrudniać.
Ubrany na czarno, w kurtce, kamizelce pod nią, spodniach i obuwiu wojskowym, z zasłoniętą chustą część twarzy, analizował sytuację przy bramie. W pewnym momencie gestem dłoni dał znak dla tych, co mieli zając się wejściem do bramy, oraz strażnikami. Również pozwolił ruszyć się Vncentowi, który swoimi vectorami może również do pomóc. Pozostali liczył iż będą na razie robili za ochronę tych, którzy ruszą z atakiem. Atak ma być niespodziewany.
Grenville wyjął swój pistolet i sprawdził pojemność magazynku. Jako że był pewny, powrócił do obserwowania otoczenia.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group