Marian Cook - 2018-09-17, 22:48 Marian nie opanował w żaden sposób chłopcu. Rzucając tylko szybki promienisty uśmiech, który Imari powinna zrozumieć jako "przepraszam, ale już mnie gdzież ciągną", całkowicie dał się ponieść klimatowi. Poza tym, uwielbiał dzieci, ich czystą radość. Chociaż tutaj chyba nawet dorośli nie mieli z tym problemów.
- Tak? No jasne, że muszę! Jestem pewny, że musi być niezwykła, skoro tak nas wszystkich zachęcasz!
I w tym momencie ciekawe kto kogo ciągnął. W każdym razie, Marian stanął pod sceną tak blisko jak tylko mógł, ale uważając na to, aby nikomu nie zasłaniać widoku. Plus jeśli chłopak wciąż był obok niego, zaproponował mu, aby usiadł mu na barana, by mógł lepiej widzieć swoją siostrę.
Był taki szczęśliwy, tu było tak pięknie.... Nie chciał myśleć o niczym innym. Nawet nie mógł. Za wszelką cenę jego mózg starał się powstrzymać wspomnienia, wszystko, co tylko mogłoby zaburzyć świat jego marzeń. Nie chciał się martwić. Nie tutaj.
Kiedy tylko skończy się pokaz, Marian natychmiast uda się tam, gdzie poszli jego znajomi (a na pewno Imari). W tym nastroju nie mógł również nie myśleć o tym, aby dać coś od siebie- był pewien, że i tutaj będzie najlepszym kucharzem. Nie da się w tej dziedzinie pokonać nikomu!Mistrz Gry - 2018-09-18, 11:19 Ludzie głośno wiwatowali, radosna melodia napływała z każdej strony. Ktoś wyrzucił w powietrze kubeczek popcornu, ktoś inny wołał wszystkich do wspólnego zdjęcia. Pociągnięty za ramię Simon znalazł się w kadrze pośród uroczych dziewcząt i pozował przed iskrzącym się obiektywem. Niechaj to święto rozlewa miłość i przyjaźń sercu ludzi oraz mutantów. Nie ma ważnych i mniej ważnych – panuje równość! Fotograf cykał foteczki, a ludzie przed jego szklanym okiem okręcali się na wszystkie strony, nie pozwalając, by uśmiech zszedł im z twarzy.
Wspaniały konferansjer o magicznym głosie hipnotyzował wszelkich zgromadzonych i zapraszał pod scenę. Coś wspaniałego! Pokazy niezwykłych umiejętności! Ludzie zaczęli porzucać swoją kolejkę do hot dogów i zbliżali się do centrum tej imprezy. Światła na scenie zamigotały, wybrzmiała zachęcająca melodia. Oto i na scenie pojawiła się zwyczajna, młoda dama. Miała może kilkanaście lat, jej ciało mieniło się, czarując zgromadzoną grupkę ludzi. Był tam Marian, na którego ramionach siedział wesoły chłopczyk. Wykrzykiwał imię siostry i machał rączkami. Czy byli i inni? Być może pośród namiotów znaleźli coś, co odwróciło ich uwagę od sceny. Dziewczyna przywitała się z tłumem i szeroko uniosła ręce w górę. Spomiędzy jej palców wystrzeliły fajerwerki. Gdy kolorowe iskierki opadały, zmieniały się w brokat i zdobiły rozradowane buzie widowni. Fruwający beztrosko Magnus oberwał strumieniem brokatu, ale to przecież nie było nic groźnego! To jest ten moment, w którym nie ma już mordu i śmierci. Jest tylko pokój. Nikt nie musiał walczyć. Zagubiona Esther mogła dojrzeć wspaniałe widoki, ale czy odważy się podejść bliżej?
Do Imari podszedł jakiś mężczyzna w dziwacznym przebraniu. Trzymał w dłoni wielką porcję waty cukrowej.
- Dla głodnej panienki, bardzo proszę! – powiedział, po czym wręczył jej smakołyk i ukłonił się. Musiał usłyszeć, jak mówiła, że jest głodna. Czy to możliwie, że ludzie chodzili i rozdawali obcym jedzenie? Tak po prostu? Cóż, pozostawało tylko korzystać! A może któryś z bohaterów pragnął znaleźć się na tej cudownej scenie i objawić swoje niezwykłe umiejętności?
___
Kolejny post MG w czwartek, 20 września około godz. 22. Osoby, które nie dołączyły do tej pory, wciąż mogą napisać w tym temacie! :)Alex Parker - 2018-09-18, 14:30 Gdy Imari ujęła jego dłoń i pociągnęła dalej, nieco opornie, ale za nią poszedł. A im bliżej był całego centrum zamieszania, tym większa błogość wlewała się z jego serce. Nie mógł powstrzymać delikatnego uśmiechu, który się pojawił na jego twarzy.
Może faktycznie umarł? I teraz będzie żył w tym Wróżkolandzie razem z Imari ? Tylko po co ta cała reszta ?
Wszelkie wątpliwości zdawała się jednak rozwiewać skoczna muzyka i cała ta atmosfera radości naokoło. Spojrzał na Imari z uśmiechem, gdy ta otrzymała watę cukrową. Jego za to naszła ochota na jabłko z karmelem. Może i on się załapie na darmową szamę?
-Całkiem tu przyjemnie, co nie? - zauważył, rozglądając się.
Tylko coś...coś mu nie pasowało. Wciąż gdzieś z tyłu głowy, próbował odezwać się głosik rozsądku.Imari Blanc - 2018-09-18, 14:42 Oczy jej się zaświeciły, gdy dostała watę. Podziękowała za nią od razu. Osobiście, nie uważała, że nie żyją. Ale nie miała pojęcia też gdzie są.. albo może kiedy są? Coraz mniej chciało jej się jednak nad tym zastanawiać. Przygaszone lekko do niedawna spojrzenie teraz odżywało radosnymi ognikami, których Alex nigdy wcześniej nie widział - w końcu poznał ją już jak zaczęło jej się w życiu sypać.
- Aż za - przyznała, wyciągajac w jego stronę watę - Ale średnio chce mi się nad tym myśleć - dodała zaraz, wpakowując sobie słodki kłębek do ust.
- Zjadła bym truskawki w czekoladzie, takie na patyku, myślisz, że będą tu gdzieś mieć? - obejrzała się na fajerwerki na scenie i uśmiechnęła, widząc, że to nie pokaz, a mutantka z taką umiejętnością.
Oblizała poklejone cukrem palce i ruszyła dalej między stragany.Esther Goth - 2018-09-19, 19:57 Plany festynów były strzałą dziesiątkę znajdowały się na nich najważniejsze informacje. Takie jak okazja z jakiej został zorganizowany, kto i o której będzie występować i co warto zobaczyć. Po zapoznaniu się z ulotką oraz słysząc głośne wiwaty i radosne krzyki. Esther podążyła za odgłosami. Była ciekawa co tutaj się działo, a po za tym czuła się w końcu. Tak jak kiedyś, kiedy jeszcze jej moc się nie uaktywniła. Kiedy była zwykłą dziewczyną, która lubiła chodzić na podobne festyny, była ciekawą osobą. Dobrze było czuć się tak zwyczajnie nie czuć ciągle tej pętli na szyj. Jakby za chwile miał ktoś wejść z bronią i nas zastrzelił. Po za tym jak można nie było podać się tej atmosferze... Wszystko było takie o jakim zawsze marzyła. Bez strachu, krzywdy i prześladowani. Tutaj tacy jak ona mogli normalnie funkcjonować, żyć i korzystać z nimi.Marian Cook - 2018-09-20, 19:52 Rozradowany Marian cieszył się i świętował wraz z siedzącym na nim malcem. Po pokazie, pochwalił jego siostrę i zdjął go ze swoich ramion, po czym popatał go po głowie i przeprosił, że musi iść.
Przedostając się przez tłum szukał wzrokiem miejsca, gdzie mógłby sam się wykazać. Nie lubił tylko brać, chciał też dawać. Marian szukał miejsca, gdzie mógłby coś ugotować oraz próbował znaleźć kogoś, kto potrzebowałby pomocy. Według niego było tu idealnie. I dopóki mógł, chciał się tym cieszyć.
Gdy już wyszedł, odnalazł szybko Imari i stanął obok niej.
- Siostra tego malca była świetna, widziałaś?! Zastanawia mnie, jakie inne niezwykłości nas tu czekają...
Śmiał się. Całkowicie, cały czas. Na tyle, aby czuć w sercu małe ukłucie. Gdzie jest jego rodzina?Simon Govain - 2018-09-20, 21:58 Ledwo zdążył otrzepać się z ziemi, już ktoś złapał go za ramię i pociągnął za sobą. Wyćwiczony instynkt kazał mu zareagować, stosując dźwignię, która wyciągnie go z uścisku potencjalnego przeciwnika. I już kiedy jego ręka wręcz dotknęła ręki drugiej osoby, opamiętał się. Co złego przecież mogło go spotkać ze strony roześmianej dziewczyny przebywającej w gronie swoich przyjaciół, którzy stwierdzili że zabiorą przypadkowego przechodnia ze sobą?
Uśmiechnął się więc również i pobiegł razem z nimi, prosto przed obiektyw aparatu. Skoro tak stawiają sprawę, to nie miał powodu by się opierać. Sam również zaczął przybierać różne pozy, dając fotografowi jak najlepsze ujęcia. Po kilku zdjęciach zaśmiał się w głos i stworzył trzy klony które razem z nim zaczęły przybierać różne postawy. By jednak jeszcze bardziej zaciekawić zebranych, ustawiły się w małą wieżę, przeczekały jedno zdjęcie, po czym klon z góry zszedł poprzez salto w tył.
Simon był przekonany że musiał coś brać, żeby trafic w tak wspaniałe miejsce, ale zupełnie nie obchodziło go to. Byle tu trawać jak najdłużej.Mistrz Gry - 2018-09-20, 23:32 Rozbiegani, zauroczeni i wypatrujący zguby, grzechu, krwi w miejscu, w którym zwyczajnie ich nie było. Mieli się bawić, mieli odetchnąć i poczuć, co oznacza życie bez bólu i lęku. Właśnie tak. Wspólne fotki i używanie mocy bez lęku. To czas, to miejsce, w którym mutant jest niezwykłym magikiem, źródłem fascynacji i radości. Tak dobrze się patrzy na magię, a przecież właśnie tym dla zgromadzonych ludzi były takie sztuczki. Nikt nie widział zagrożenia, nikt nie wierzył w złe intencje ludzi obdarzonych. Ale czy obdarzeni potrafili uwierzyć w tę słodką idyllę? Wyjęci z chwili walki nagle poczuli kojące promienie słońca i rozkoszną muzykę.
Połykacze ognia, człowiek-guma, człowiek wirujący jak tornado – ta przestrzeń stała się siedliskiem prawdziwych osobliwości. Każdy mógł z bliska obejrzeć i doświadczyć tego. Wystarczyło tylko wyciągnąć dłoń. Hałas zrobił się przy parkingu. Dwójka mężczyzn siłowała się, podnosząc coraz to kolejne auta. Nie niszczyli ich, a jednak kilka osób wpadło w panikę i doszło do szamotaniny. Halo? Czy jest tu ktoś, kto potrafi ich uspokoić? Zebrał się tłum gapiów. Przecież nikt nie chciał niczego złego! Ostatecznie chyba postanowili podnosić te piękne panie. Któraś jeszcze ma ochotę poczuć potężną siłę?
Kawałek dalej znajdował się puchaty kącik. Tamta dziewczyna rozmawia ze zwierzętami? Kolejka właścicieli wraz ze swoimi pupilami nie miała końca. Każdy pragnął wiedzieć, co mówi jego futrzak.
A może jednak prawdziwy tłum zgromadził się przy tamtej budce z pocałunkami? Wielki szyld kusił, ale dama posyłająca całuski miała też wyzwanie dla spragnionych czułości osób. Jej twarz zmieniała się w trakcie każdego czułego zbliżenia ust. Stawała się zielona i oślizgła lub nagle policzki zaczynało porastać bujne owłosienie. To było prawdziwe wyzwanie!
Bohaterowie więc mogli poszukiwać odpowiedzi, nieufnie zerkać w stronę brokatowych haseł albo oddać się najprawdziwszej zabawie. Być może ten obraz nigdy już się nie powtórzy…
_______
Kolejny post MG w niedzielę, 23 września późnym wieczorem. Można wciąż dołączyć! Bawcie się i szalejcie na całego :*Magnus Vulcano - 2018-09-21, 16:30 Kichnąłem po czym zaśmiałem się kiedy brokat osiadł na mojej twarzy i włosach. Usunąłem ten z twarzy włosy jednak pozostawiając błyszczące i kolorowe. Tu było wspaniale! Nie chciałem już iść nigdzie indziej. Tu było tak radośnie i kolorowo! Raj na ziemi! Szybko podleciałem do jakiegoś namiotu z którego wydobywał się piękny zapach jedzenia i zerknąłem czy jest to darmowe jednocześnie lekko obejmując swój brzuch. Nie jadłem jeszcze niczego więc może mają tu coś smacznego co zdołam przetrawić? Przed zabawą trzeba przecież napełnić żołądek co nie? Oczywiście że to prawda i nikt nie przekona mnie że nie.Alex Parker - 2018-09-22, 14:48 Alex nie wiedział, co o tym myśleć. Uwierzyć, że umarł i może biesiadować do końca, czy próbować się obudzić z tego dziwnego transu, w którym najpewniej był?
Cóż... Jak jeszcze pięć minut pokorzysta, to mu się chyba nic nie stanie.
Ruszyli w kierunku słodkich przekąsek i zapewne się nimi uraczyli, rozkoszując spokojem i własnym towarzystwem.
- Zatańczymy? - zapytał, potupując nogą w rytm muzyki .Leilah Addams - 2018-09-23, 18:15 Leilah zamrugała oczami by po chwili otworzyć je szeroko i wziąść głęboki oddech. Ostatnie co pamięta to śledzenie kogoś w waskich uliczkach, a teraz jest...tutaj. No właśnie gdzie jest to tutaj? Chwilę jej zajęło ogarnianie rzeczywistości, by zdac sobie sprawę, że na pewno nie znajduje się w miejscu, które pamiętała ostatnio. W dodatku, leżała? Nie przypominała sobie by ktoś ich powalił na ziemię. Co tutaj się do cholery działo. Powoli starała się podnieść rozglądając się na boki. Wtedy właśnie zapach uderzył jej nos. Jabłka smażone w karmelu? Czy to była prawda, czy jakieś zlane ze sbą chemikala akurat tak pachniały?
Leilah westchnęła po raz kolejny by podnieść swoje odrętwiałe ciało. Łeżąc tutaj nie dowie się nic, w dodatku w pozycji leżące była całkowiecie bezbronna Leila sprawdziłą czy jej moce działają tutaj i czy ma przy sobie chociaż jeden pistolet po czym ruszyła przed siebie, w kierunku, jak się miało okazać...festynu?!Imari Blanc - 2018-09-24, 10:54 Imari głównie rozglądala się, sluchała i oczywiście wcinała swoje slodycze, stojąc obok Alexa, tak dla bezpieczeństwa (chociaż niby co by to mialo zmienic?). Czuła sie dziwnie.. spokojnie i bezpiecznie, jakoś tak ciepło wewnętrznie. Nie mogła się nie uśmiechać, a taki długotrwały uśmiech.. cóż, dawno nie mogła sobie na to pozwolić.
Wyrzucili patyczki, papierki czy co tam było trzeba i przez chwilę po prostu rozkoszowali się zadziwiająco idylliczną okolicą, uśmiechniętymi ludźmi, mutantami bawiącymi się swoimi mocami ku uciesze tłumów.
- Jasne - uśmiechnęła się szeroko do Parkera. Co im szkodzi? Mogli się pobawić. Co złego mogło by się stać?Mistrz Gry - 2018-09-24, 22:16 W tych sielankowych okolicznościach wkrótce doszło do małego incydentu. Choć trzeba przyznać, że odkąd mutanci zasilili grono policji i wykorzystywali swoje moce w walce ze złem, przestępczość drastycznie spadła, a cała okolica mogła odetchnąć z ulgą. Po czasie wojny, po tym rozlewie krwi braci musiało w końcu wyjrzeć słońce. Przemiana, która nastąpiła, jest niewątpliwie cudem, choć… choć nie była tożsama z całkowitym brakiem łamania prawda. A jakiż to incydent? Ach, tak! Pewien młody rzezimieszek zakradł się za ladę stoiska grillowego i zwinął kasetkę, kiedy kucharz doprawiał właśnie szaszłyki. Złodziejaszek szybko wcisnął metalowe pudełko pod koszulę i zaczął uciekać. Sprytnie wykorzystał nieuwagę pracowników, a tłum zgromadzony na wydarzeniu oznaczał też dość mocno wypchaną skarbonkę...
Rozległ się krzyk. To dziewczyna obsługująca stoisko wołała o pomoc, informując wszystkich o złodzieju. Jakby jednak tego było mało, ten paskudny chłopak, uciekając, potrącił tamtą nastolatkę, która wcześniej na scenie puszczała fajerwerki ze swych delikatnych dłoni. Dziewczyna podpaliła stragan z pluszakami. Płomienie szybko zajęły kolorowy wózek pełen zabawek, zrobiło się zamieszanie. Na miejsce zaraz udało się kilku policjantów obecnych na festynie. Dwóch z nich ruszyło w pościg za złodziejem, ale czy zdołają go złapać? A może ktoś z naszych bohaterów stanął mu na drodze? Uwaga! Bądź bohaterem lub kryj się!
____________________
Kolejny post w czwartek, 27 września około godz. 23. Prosimy o uwzględnienie w postach wydarzeń opisanych przez MG.Marian Cook - 2018-09-25, 05:38 Marian stojąc na straży już od pewnego czasu, niewiele się zastanawiał- natychmiast rzucił się w Pogoń za małym Doręczycielem Chaosu, jesli mozna tak go nazwać. Szybki i skuteczny niczym biegunka, powinien złapać draba.
- Hejejej, mały, uważaj!
Krzyknął tylko do niego i cały chaos zacząć się lekko panoszyć. Ogień. Niefayne. Gdy tylko uda mu się złapać, natychmiast pozostawi chłopaka do popilnowania jakiejś silnej osobie i pośpieszy jak najprędzej, aby rzucić się w żar i pomóc ludziom. Niestety na ogień raczej wiele nie poradzi, ale chociaż może sprawdzić czy wszyscy są bezpieczni i czy są jacyś ranni, ewentualnie opatrzyć rany. W głowie bił się z myślami, które oskarżały go o bycie nadgorliwym. "Chciałeś pomoc, to pomagaj! Haha!"- odbijało się echem w jego głowie.Esther Goth - 2018-09-26, 17:42 Wszystko tutaj było takie niezwykłe, niesamowite i ogólnie piękne. Począwszy od połykaczy ognia, człowieka-guma i wiele innych atrakcji, stoisk. Jednak najważniejsze w tym wszystkim było to, że ludzi tacy jak ona obdarzeni mocą bawią się z tymi bez niej. Nikt nikogo nie szydzi, nie wyzywa, a tym bardziej nie próbuje zabić. Jednak nigdy nie może zbyt idealnie, bo w tedy było zbyt nudno. Dobrze... Zawsze wystąpią jakieś sprzeczki, konflikty, bo ludzie za dużo wpiją lub po prostu mają różne zdania. Jednak w tym wszystkim super było to, że szybko zostają one rozwiązane. Chyba to najbardziej podobało się Esther obserwując otoczenie gdzie nigdzie próbując jakiś przystawek, przekąsek nawet próbując szczęścia w jednej grze, której i tak nie ma szans się wygrać. Już dawno temu nie czuła się tak jak dzisiaj, jak tutaj. Tak beztrosko bez zmartwień do pełni szczęścia brakowało jej braci i Conora.
Skoro mowa o konfliktach i ogólnie głupotach to trzeba wspomnieć o małych złodziejaszkach i chaosie jaki jeden taki wywołał. Widząc jak chłopak przewraca dziewczynkę, a przez to wymykają się fajerwerki, które podpalają stragan. Esther nie miała szans złapać młodego złodzieja. Esther podeszła do dziewczyny, która się przewróciła, by odciągnąć ją od tego całego ognia. Wyciągnęła do niej dłoń by pomóc jej wstać na własne nogi.